Wczorajsze bieganie. Spokojniutko, pod tętno. Pomimo biegu tak wolnym tempem zmęczenie nóg przepotężne. Dlatego dzisiaj nie biegam. O nie. Za to skakanka wjedzie na pełnej. ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚
Zrobiłem se test kopyt na piąteczkę. Po udanym debiucie na dystansie maratonu czas na kolejny cel treningowy - przebiec 5km w czasie poniżej 17 minut.
W swoim peak'u kondycyjnym na piątkę byłem już blisko (17:35), ale życie trochę zweryfikowało (kontuzja). Obecnie jestem odrobinę mądrzejszy treningowo i mam nadzieję że uda się pokonać cel stosunkowo niedługo. TO BĘDZIE NIEZŁA ZABAWA (。◕‿‿◕。)
Co do samego testu wydajności - nie jestem do końca zadowolony. Popełniłem poważny błąd już na samym starcie i przez pierwsze pół kilometra gnałem za szybko. Zacząłem się wypalać i do połowy biegu zwalniałem. W drugiej połowie udało się jednak przyspieszyć i trochę nadgonić czasowo. Miałem nadzieję na zbicie chociaż 18:30. Było blisko, no ale się nie udało.
Moi drodzy! Biegaczki i biegacze - nadszedł czas rozliczenia! Zapraszam na wrześniowe podsumowanie tagu #sztafeta ~ Wrzesień 2023
Wspólnie wybiegany dystans: 3454,32 km (nieliczny spadek względem sierpnia, gdzie mieliśmy 3482,00km)
Liczba uczestników zabawy: 43 osoby!!!!!!!!!!!!!!!!! (w sierpniu było 33 uczestników)
Liczba aktywności: 394
Znowu jesteśmy bardzo blisko przebicia się przez magiczną barierę 3500km, niestety nadal nie udało się nam jej pokonać... Co natomiast bardzo cieszy, to znacząco wzrosła liczba uczestników zabawy. Z 33 uczestników w sierpniu do 43 (!!!) we wrześniu.
Cieplutko witamy nowe twarze na tagu i zachęcamy do zostania z nami na dłużej!
Podium biegaczy z największym przebytym kilometrażem:
1 miejsce: @Mjelon – z dystansem 256,3 km
2 miejsce: @Sorokawojcie.ch - z dystansem 251,18 km
3 miejsce: @scorp – z dystansem 237,48 km
Poniżej zbiorcze zestawienie biegaczek i biegaczy biorących udział w zabawie w tym miesiącu. Przed nami jesień – życzę wszystkim aby wszelkie choroby i sezonowe przeziębienia trzymały się z dala od Was! No i bądźcie wolni od jakichkolwiek kontuzji!
Pierwsze bieganko po niedzielnym maratonie. Nogi jeszcze nie te same. Wydolnościowo też lipa. Potrzeba jeszcze więcej odpoczynku. Czas na romans ze skakanką.
@scorp testowalem odpoczywanie od kilku tygodni i musze zdecydowanie powiedziec, ze jest mega przereklamowane. Niby fajnie, niby ma dzialac, a w praktyce to jak zwykle, mydlenie oczu NIE DAJCIE SIE NABRAC TAK JAK JA!
Ah przyjaciele, co to był za bieg! Od początku moim jedynym planem było trzymanie się zajączka na 3:00. Taki plan też konsekwentnie utrzymywałem. Do 33 kilometra.
Na 33 kilometrze stwierdziłem, że zagram vabank i przyspieszę. Czułem się bardzo dobrze, nie miałem żadnego bólu. Nie było też oznak nadchodzącej ściany. Przyspieszyłem więc i ze średniego tempa przy króliczku 4:15 rzuciłem się w wir biegania swoją własną metodą - czyli bieganiem bez konkretnych założeń. Byle było jak najszybciej xD
Po 33km weszła mocna nieregularność w tempach na kilometr, jedyną rzeczą którą się kierowałem było to, aby wyprzedzać biegaczy przede mną i nie tracić przy tym impetu. No i sporo udało mi się nadrobić, bo wyprzedziłem kilkunastu, jak nie kilkudziesięciu biegaczy przez te ostatnie 9km.
Tłum kibiców niósł, dostawałem co chwilę zrywów energii. Byłem aktywniejszy w końcówce biegu niż przez jego większość - interakcje z kibicami były super!
Na ostatniej, 200 metrowej prostej udało się wykrzesać jeszcze z siebie konkretny sprint i wyprzedzić jeszcze kilku biegaczy.
Czy zmieniłbym coś w tym biegu aby pobiec lepiej? NIE. Wszystko moim zdaniem zagrało. Nie spotkałem się ze ścianą. Dbałem o regularne zażywanie żeli SIS (wsunąłem 6) I dbałem o picie wody. Konsekwentnie leciałem przed siebie - spokojnie, biorąc pod uwagę fakt że przez większość czasu leciałem dosłownie na styk. Udawało mi się hamować wewnętrznego wariata w sobie, aby się nie wypalić przed końcem biegu.
Nie wiem czy dałem z siebie 100%. Ostatni tydzień był dla mnie bardzo ciężki - pochorowałem się. Przeziębienie, a do tego paskudna kontuzja pleców. Na wariata w piątek szukałem fizjo, aby mi rozbił napięcie w plecach. Pldcy bolały tak, że dosłownie nie mogłem wstać z łóżka... Do samego końca praktycznie nie byłem pewien czy uda mi się wystartować w tym biegu. Koniec końców się udało!
Dlatego chciałbym podziękować @Trypsyna za wspieranie mnie podczas tego trudnego czasu - i nie tylko. Pomogłaś mi stanąć na nogi abym mógł polecieć po swoje! (między innymi w postaci zafundowanych mi tortur pistoletem do masażu. Moje łydki będą pamiętać to do końca życia xD)
No i dzięki Tobie co raz skuteczniej udaje mi się poskramiać drzemiącego we mnie wariata!
@scorp Rewelka i klasa! Brzmi jak nieźle wykonana robota
Tylko jedno nie daje mi spokoju. Skoro Ty na 33. km dałeś czadu i sporo nadgoniłeś, po czym do 300 zostało Ci ledwie 12 sekund, to jakim cudem zajączek dowiózł ludzi na 3:00?
Zbiorczo ostatnie treningi przed jutrzejszym maratonem. Tempo, bieg spokojny z @Trypsyna (。◕‿‿◕。) i dzisiejszy test czy nogi dobrze działają.
Ech, przyjaciele... Ciężki czas miałem przez ostatni tydzień. Najpierw dopadło mnie przeziębienie, a jak już to mi przeszło to w plecach pojawiły się takie spięcia mięśni, że nie mogłem spać w nocy. Plecy były spięte do tego stopnia, że nie mogłem nawet truchtać, bo wszystko bolało... Żeby wstać z łóżka to musiałem odpierdalać jakieś wygibasy xD
Wczoraj na szybko wizyta u fizjo i mobilizacja spiętych struktur. Od razu poczułem ulgę. Na szczęście dzisiaj mogłem już pospać dosyć komfortowo, plecy rozluźniają się. No i mogę biegać.
Testowo przed MW zrobiłem dzisiaj 2 kilometry w tempie ok. 4:00 i jest w pytę. Także jutro walczę z królewskim dystansem na pełnej!
Incydent kałowy nakazał mi wracać jak najszybciej do domu. I wyszło tylko 50' biegu spokojnego. W niedzielę jeszcze jakieś dłuższe wybieganie, wtorek - mocniejsze tempo i jazda z tym maratonem ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ l000000zaczek
Wczorajsze, południowe 7 km po lesie w zabójczym tempie 5:57. Po połówce nogi do wczoraj miałem lekko zniszczone.
Dzisiaj już można było znowu przycisnąć i pobiegałem sobie fartlekiem. Trochę tempa, trochę przyspieszeń. Ogólnie taka tam zabawa w przyjemnej temperaturce 28 stopni ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°). No i przy tym dalszy ciąg przyzwyczajania się do platynek - najpewniej w nich polecę maraton za dwa tygodnie.
Maraton Warszawski już się zbliża, już puka do mych drzwi. Pobiegłem go przywitać, z radości serce drży!
Zrobiłem se test przed MW - docelowo chciałbym go zezłomować na sub 3h, więc aby zyskać komfort psychiczny to planowałem zrobić dzisiaj połówkę w tempie 4:05. Wynik końcowy mnie zaskoczył, bo wyszło trochę szybciej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
Uzyskany wynik daje mi nieziemski komfort psychiczny i znak, że jestem gotów na zezłomowanie królewskiego dystansu!
Z tego miejsca chciałbym podziękować mojej mamie, za to że mnie urodziła. Sobie, że zacząłem przygodę z bieganiem te dwa lata temu. @Trypsyna za wsparcie duchowe podczas biegu! 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏNo i oczywiście Wam wszystkim, drodzy sztafeciarze, za to że jesteście i motywujecie!
@pokeminatour Na co dzień nigdy się nie rozgrzewam, robię to tylko przed wyścigiem na zawodach. Tutaj od razu mi wywaliło tętno tak w górę bo tuż po starcie przygrzałem szybkim tempem - zwróć uwagę na początek wykresu tempa. Pierwsze 2km to było powolne zwalnianie do tempa docelowego. Nie było to świadome działanie, często na początku biegu się wyrywam zbytnio jeśli chcę pobiec w założeniach czasowych.
Ja przy takim tętnie mógłbym prowadzić rozmowę - nie jest ono dla mnie wykańczające. Wiadomo, rozmowa nie byłaby w pełni swobodna, ale śmiało mógłbym coś tam pogadać.
Spełnia wszystkie warunki, o których piszesz. Biegałem z nią w w deszczu, w padającym śniegu, w zamieciach śnieżnych - czołówka żyje! I jest stosunkowo tania.
Dzisiaj bieg bez historii. Chłop założył buty i wybiegł przed siebie.
Jedyne co to pierwsze 7km zrobiłem w tempie 4:08 gdzie HR mi się utrzymywało na poziomie 155, z czego jestem bardzo zadowolony! Serducho wytrenowane!
Później to już swobodne bieganie, trochę w formie fartleka - wolniejsze bieganie z losowymi przyspieszeniami. Tego typu sytuacja. Kalorie spalone, kroki nabite.
Carpenter Brut, czyli mój ulubiony twórca muzyki synthwave. Dzisiaj linkuję de facto jego dwa utwory (następujące tuż po sobie):
- Day Stalker (044)
- Night Prowler (344)
Numery pochodzą z płyty 'Leather Terror', którą uwielbiam w całości. Gorąco polecam!
Odsłuchując poniższy materiał zwróćcie uwagę na rosnące wręcz napięcie, które ma punkt kulminacyjny w 3:44 - jest to płynne przejście w drugi utwór. Geniusz!
Do czego to doszło żebym programował treningi w zegarku i biegał pod nie... Ehhhhhhhhh chyba dojrzewam biegowo.
Dzisiaj zrobiłem se 15' BS + 45' tempa (300).
Ostatnie dwie minuty tempa musiałem odpuścić, tętno wyjebało mi w kosmos przez ciągłe podbiegi na trasie i wiatr, który wziął się znikąd! Zezłomowało chłopa... Aż musiałem na chwilę przejść w marsz, bo myślałem że mi serce wyskoczy z klaty.
@scorp Jak się mają takie Kubusie do żeli energetycznych? Cukrów to ma chyba sporo. Wczoraj po biegu zjadłem juniorowi owsiankę w tubce (lubella, 100g) i się zastanawiam nad zakupem takich tubek. Raz, że dostępność lepsza, dwa, że cena przez pół mniejsza, niż żeli, a niektóre tubki i 200g mają.
@czomik Ja na co dzień biegam z takimi kubusiami. Tak jak mówisz - większa dostępność oraz niższa cena. A do żeli mają się tak, że mają mało węgli. Takie musy sklepowe w tubkach mają powiedzmy 13-17g węgli na 100g produktu. Natomiast taki żel SIS ze zdjęcia ma ich już 40g. Teraz zacząłem z SISami trochę biegać żeby je obadać przed startem w Maratonie Warszawskim - podczas startu będę z nich korzystał. Natomiast przy codziennym bieganiu - Kubusie
@scorp w wielu krajach (zwłaszcza arabskich, ale ogólnie ze względu na emigrację coraz częściej można spotkać to w Europie oraz coraz bliżej Polski) jest to gest sugerujący odbiorcy bardzo pejoratywnie, że jest homoseksualistą z dodatkowym pozdrowieniem w stylu "chuj Ci w dupę". Ogólnie nie polecam stosowania tego gestu bo można się pchnąć w jakieś nieporozumienia. Ja 3-4 lata temu tak miałem.