I tak się żyje z tymi "inteligentnymi" chat botami. XD Zadałam pytanie Bingowi o kobiety działające na polskiej demoscenie. W odróżnieniu od #chatGPT #bing ma dostęp do internetu. I w odróżnieniu od niego wykłóca się gdy zmyśla odpowiedź. LOL Sztuczna inteligencja taka inteligentna.
Zadałam to samo pytanie chatGPT, oczywiście też nazmyślał. Ale przynajmniej się nie stawia.
W sumie ma rację. Post to nie źródło a i nie wiadomo jak ta kasia się identyfikuje. W zasadzie to może nie być żadnej kasi i to tylko wymysł jakiejś kliki żeby zająć czymś szaraczków.
Dziś był dzień, w którym robiłam "zestaw dyskotekowy" - ramiona, biceps + triceps i górę pleców. Wieeem, że powinna być też klata, ale ona będzie następnym razem.
Właściwie to nie mam tu za dużo do skomentowania. No może tyle, że bolą mnie ramiona i ręce. W przeciwieństwie do poprzedniego razu, gdy robiłam ten set, już przy uginaniu na biceps nie było upadku mięśniowego (ostatnio po prostu ręce nie chciały mi się zgiąć z hantlami), choć robiłam je z tym samym obciążeniem i na większą liczbę powtórzeń. Oczywiście tam, gdzie ćwiczenia są z hantlami to trzeba kilogramy podzielić przez 2. Tricepsy robię z "warkoczem", więc tu się nic nie dzieli.
Zastanawiam się nad znalezieniem nieco tańszej siłowni. Niby 129 zł to nie jest (?) jakoś dużo, ale choć parę złociszy mniej ucieszyłoby mój budżet. Znacie więc może jakąś "dobrą i tanią" siłownię we #wroclaw? Byle żeby nie była na jakimś Psim Polu czy innym Ołtaszynie, bo to co zaoszczędzę na karnecie wydam na tramwaj. Będę wdzięczna za jakieś sugestie.
Trochę nie miałam czasu tego wrzucać wczoraj, no ale... nikt i tak nie czekał Z martwym ciągiem zastanawiam się jak daleko próbować progresować z ciężarem - już i tak podnoszę kilka kg więcej niż sama ważę, a na dodatek mam chory kręgosłup, w dolnej części. I nie chcę się bardziej uszkodzić. A rowerek stacjonarny przekłamuje liczbę przejechanych kilometrów, więc na nią nie patrzę, a interesuje mnie tylko by spędzić na nim założony czas.
Wczoraj przypadkiem słyszałam rozmowę dwóch facetów na siłowni i jeden mówił, że trochę źle się czuje po trenbolonie. Nigdy nie spotkałam się "na żywo" z tym, że ktoś mówi o wspomaganiu się. Nie żeby powinno mnie to w jakiś sposób interesować, ale poczułam się tak jak ktoś, kto wiele słyszał i czytał na temat np. okapi, a potem poszedł do zoo i wreszcie zobaczył to zwierzę na własne oczy.
Jutro będę przesyłać swemu trenerowi sprawozdanie z tego tygodnia, a że znów nie będę mieć za wiele czasu, dzisiaj zrobiłam sobie foty i pomiary (ogólnie robienie sobie takich fotek budzi we mnie trochę zażenowania, ale trudno ), no i #chwalesie , że mięśnie górnej części pleców wyglądają całkiem spoko. Nie, nie będzie fotek na dowód. XD
Eh, wręcz "koncertowo" wlazłam na minę kupowania akcji niedługo przed tym, jak spółka będzie wypłacać dywidendy. XDD Oczywiście zaraz po "ex-dividend date", cena tych akcji mocno spadła. No kto by pomyślał, że tak się stanie? LOL
Nie pomyślał zaś ktoś, kto ma jeszcze bardzo małe doświadczenie giełdowe. Czyli ja. Nie będę rzecz jasna pozbywać się tych akcji, bo to by stanowiło kolejny dowód na to, że nie jestem zbyt rozsądna. Pozostaje mi więc czekać, aż znów z tą spółką znajdę się na plusie. Tylko tak się zastanawiam - bardziej opłaca się wypłacić dywidendę, czy ją w coś reinwestować? Właściwie to jak "na razie" moje przychody z inwestycji są tylko w postaci cyferek na koncie maklerskim, nie sprzedawałam bowiem jeszcze niczego. I przyszła mi do głowy myśl - tak już zawsze będzie?
Hej, podróżnicy - warto pojechać do Adršpach? Jeśli tam byliście, czy moglibyście podzielić się tipami jeśli chodzi o dojazd (jest w ogóle jakiś pociąg albo np. Flixbus w tamtą stronę?) samochodem, parkowanie, ceny biletów? Czy potrzebne są czeskie winiety? Z góry dziękuję za podpowiedzi.
Koniec spamu na dzisiaj. To ostatni, 4 dzień z mego nowego planu treningowego - góra. Poszło łatwo, choć ponownie wyszły aż 2 godziny. Chodzę 3x tygodniowo na siłownię, więc wypada mi 6 godzin treningu. Chyba to nie za dużo, nie za mało.
W 2015 i 2017 r. londyńskie Muzeum Nauki sprzedawało pamiątkowe monety z wizerunkiem psa Łajka, który w 1957 r. został wystrzelony w rakiecie Sputnik 2 na orbitę ziemską. Suczka niestety nie przeżyła lotu.
Pewnie to niemądre pytanie, ale trudno. Jak radzicie sobie z liczeniem kalorii w posiłkach, które się gotuje? Zawsze, myśląc właśnie o kaloriach, staram się jeść rzeczy, których kaloryczność jest po prostu opisana na ich opakowaniu. A trochę stronię od gotowania sobie, bo właśnie - jak to policzyć? Np. dzisiaj miałam taki problem - ugotowałam 150 g ryżu, w którym wylądowała puszka tuńczyka. Do tego jeszcze samodzielnie zrobiony prosty sos. Niby zważyłam wszystkie te produkty przed ich zmieszaniem, ale.. zapomniałam zważyć ugotowany ryż. No a potem nałożyłam sobie 200 g tego dania i zonk. Jak mam policzyć kalorie, skoro nie wiem ile ważył ugotowany ryż? Eh, brzmi to wszystko bardzo głupio, ale chcę być dokładna w liczeniu kalorii, a potem są takie faile.
TL;DR
Macie jakieś sposoby na liczenie kalorii porcji wieloskładnikowych potraw?
@rain oprócz składników czasami warto wiedzieć ile waży miska/pojemnik.
Jak robię takie potrawy to właśnie wszystko przed obróbką ważę i wpisuję w fitatu, żeby znać kalorykę. A jak już jest wymieszane, pogotowane to odejmuję od wagi całości wagę miski/pojemnika i wiem ile realnie waży danie Jeżeli założę sobie, że danie ma mieć 4 porcje to dzielę wagę gotowego dania na 4.
@AndrzejZupa jest to w zasadzie uzasadnione treścią mitów. Meduza była pierwotnie piękną kobietą, którą "uwiódł" (czyli zgwałcił) Posejdon. A że zrobił to w świątyni Ateny, ta się wściekła i ukarała Meduzę (która przy okazji rywalizowała z nią, która ma piękniejsze włosy) zamieniając ją w potwora z głową, z której wyrastały zamiast włosów, węże. No a potem Atena pomogła Perseuszowi w zabiciu Meduzy. Meduza jest więc właściwie postacią tragiczną, ale ten jej aspekt jakoś nigdy nie jest podnoszony.
Wybrałam się dziś w Góry Wałbrzyskie z zamiarem wejścia na Borową (853 m n.p.m.), bo zamierzam zdobyć odznakę "Zdobywca Polskich Gór". https://fundacjabeskid.org.pl/odznaka-zdobywca-polskich-gor/ Niestety ktoś zajumał pieczątkę, która była w wiacie na szczycie. Mam nadzieję, że zdjęcia zostaną mi policzone za dowód zdobycia tej góry.
Wracając pomyślałam, że wejdę na sąsiednią górę - Kozioł (774 m n.p.m.) o wiele bardziej stroma niż Borowa i nie przyciągająca tak wielu turystów, była też trzecia (Sucha, 773 m n.p.m.), ale na serio już mi się nie chciało na nią włazić. I tak jutro pewnie będę mieć epickie zakwasy. Ogólnie - czuję dobrze, człowiek. Niby lubię mieszkać w mieście, ale od zawsze przepadam za pieszymi wycieczkami, a góry przyciągają mnie samym swoim istnieniem.
Przy okazji chrzest bojowy przeszły kupione przeze mnie parę dni temu buty trekkingowe. Najtańsze z Deichmanna. Pozytywnie. Miałam sporo wątpliwości, czy na pewno je brać, bo zrobiłam im test "miejski" któregoś dnia na dystansie 15 km i w trakcie trochę mnie obtarły i zrobił się odcisk na stopie. Dziś więc, profilaktycznie, wzięłam ze sobą parę plastrów opatrunkowych. Buty się przydały, nie przemokły, dzięki nim czułam się też pewniej przy stromym zejściu z Kozła.
Przy okazji - górscy Włóczykije, czego używacie do orientowania się w terenie? Jakiejś apki, czy macie po prostu drukowane mapy?
BTW polecam Ci zaopatrzyc sie w kijki, to jest gamechanger, jestes zmeczona, ale zadnych dolegliwosci bolowych, porzadnie zjesc, zeby odbudowac miesien, pojsc spac i rano mozna robic kolejna trase bez zadnych problemow
@Zielczan miałam kijek (100% vegan, eco friendly, fair trade) przygarnęłam go przy trasie. Nawet myślałam, czy nie wziąć go na stałe na przyszłe wycieczki, by nabrał doświadczeń, ale zrezygnowałam z tego pomysłu.
@Zielczan @rain Ahh zakwasy, po moich pierwszych wyprawach, dzień później nie wiedziałem jak zejść po schodach O_O Nauczyłem się że przed sezonem trzeba trenować chodząc po schodach : ) Co trzeci dzień, 5 min > 10 min > 15 min > 20 min > 25 min. Stopniować wedle formy. Działa 100%. Po miesiącu przygotowań przy przewyższeniach 1800m + 20km odległości, następnego dnia zero problemów (•̀ᴗ•́)و
Trzeci dzień nowego treningu. Chyba najkrótszy jeśli chodzi o pobyt na siłowni. Choć nadal 2 godziny. Nie lubię ani wykroków (w żadnej postaci) ani też prostowania pleców na ławce rzymskiej. O tym pierwszym pisałam temu trenerowi, ale zaznaczając, że lubienie jakiegoś ćwiczenia swoją drogą, a robienie go swoją. Ogólnie czuję się ok, choć jakoś czuję się bardziej "głodna"? Zwłaszcza w dni treningu. I w czwartek zaowocowało to napadem obżarstwa.
Dzisiaj widziałam "rolkę" na FB, gdzie jakiś facet opowiadał, że schudł 60 kg jedząc duże objętościowo i małe kalorycznie posiłki. Owszem - w zasadzie sama tak robię, bo nie powoduje to zwiększonego uczucia głodu. Ale mam jednak taką rozkminę, czy właśnie takie postępowanie nie utwierdza osób odchudzających się w złych nawykach? Tj. w jedzeniu dużej ilości jedzenia, które po "diecie" nie będzie niskokaloryczne? Czy nie lepsze byłoby po prostu jedzenie gęstych kalorycznie posiłków, ale przy znacznym zmniejszeniu porcji? Ale wtedy trzeba się liczyć ze stałym uczuciem głodu. Nie wiem, co sądzicie?
@smierdakow zdziwiłbyś się co jem XD W jednym posiłku może być bowiem owsianka na twarogu sernikowym z Biedry (polecam, może makro jest takie sobie - tylko 9.7 g białka na 100 g, ale kilogramowy kubek kosztuje 9.99) i surowa kapusta z przyprawami dla oszukania żołądka i dobicia objętości. XD
@nobodys "kiedy żołądek jest gotowy, jedzonko samo przychodzi"? Podziwiam, że temu BJ udało się wytrzymać tylko na 1 posiłku dziennie. Ja bym chyba cały dzień nic nie robiła, a tylko myślała o tym ile jeszcze czasu do jedzenia.
@nobodys Jak masz taki sam bilans energetyczny przy 1, 3 czy na 6ciu posilkach, to nie ma roznicy w straconej tkance tluszczowej. Byly na to badania. To jest prosta matematyka, energii nie oszukasz.
"Nie lubię ani wykroków (w żadnej postaci) ani też prostowania pleców na ławce rzymskiej."
Ja się trzymam zasady którą mi kiedyś jeden ziomek na siłowni powiedział: skupiaj się na tych ćwiczeniach, których nie lubisz. Bo zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego ich nie lubisz? No właśnie pewnie dlatego że masz zaniedbane te partie mięśni które w nich uczestniczą i/lub masz złą technikę. To jest na siłowni to niesławne wychodzenie ze strefy komfortu, bez którego podobno nic nie osiągniesz
Ja robię odwrotnie i z radością wypierdalam te ćwiczenia, których nie lubię lub przestają mi się podobać. Jeśli ktoś nie jest kulturystą, to zmuszanie się do czegoś może doprowadzić do jeszcze większej niechęci
@Kronos głównie można osiągnąć dyskomfort Ale jeśli ćwiczenia są sensowne to trudno, nie muszę ich lubić. A ile jest potem satysfakcji, kiedy się wreszcie je skończy!
Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić, zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem
@rain Fajne jako ciekawostka do nagrania filmu na Youtube, ale zapewne irytujące do użytkowania w życiu codziennym. Współczesne subtelne sygnały alertu w samochodach są o wiele przyjemniejsze.
Dziś był dzień "góry" w moim nowym programie treningu. Znów 2 godziny Choć akurat pedałowania na rowerku stacjonarnym i allahów nie było w rozpisce. Bicepsy i tricepsy były jako superseria. I przyznaję, że chyba pierwszy raz w życiu mięśnie odmówiły mi całkowicie posłuszeństwa. Apka pokazuje tylko najlepszą serię, więc uginanie na bica na 10 powtórzeń udało mi się zrobić tylko w 1 serii. W drugiej zaś na 7, w trzeciej tylko na 6. Po prostu nie mogłam zgiąć ręki z hantlami. W ogóle. Samo to uginanie z pewnością nie załatwiło tak moich bicepsów, ale były już zmęczone po wcześniejszych ćwiczeniach - szczególnie podciąganiu, w którym chyba najwięcej siły generuję właśnie z rąk. I tam już też zresztą tylko pierwsza i druga seria była na 10, trzecia na 8 powtórzeń i już był blok ze strony mięśni. Ale jeszcze nie tak całkowity jak przy uginaniu. Którego w sumie pewnie i tak nie powinnam robić, bo mam całkiem (jak na kobietę) rozwinięte bicki. LOL
Co ciekawe - OHP ze sztangą potrafię zrobić z 30 kg na 5 powtórzeń, z hantlami mój max to było 25 kg (łącznie) na 6. Pewnie powodem jest trochę inna mechanika ruchu? Nie wiem.
W reverse fly te 8 kg to oczywiście 2 x 4kg. A i tak musiałam po pierwszej serii zmienić na 2 x 3kg, bo nie dałabym rady. I'm weak as hell.
@rain obstawiam, ze inaczej się stabilizuje. W sztandze silnym corem trzymasz cale cialo i wtedy wypychasz ciezar barkami. A w sztangielce to nawet nie wiem, stabilizacje trzeba zaczac wyzej niz core, moze na klacie?
@Zielczan Ja bym sie zgodzil z Toba, sztangielki wymagaja wiekszego wysilku przy stabilizacji, dlatego zawsze jest mniej na nich. Sztanga jednak jest 'sztywniejsza'