Jednak #dzieci potrafią pozytywnie zaskoczyć na Nowy Rok. Pospały kaszojady do dziewiątej i dały się jako-tako wyspać. Albo to chodzi o to że poniedziałek, a w poniedziałki lubią dlużej pospać po wczesnych porankach w weekend
Na pocieszenie dodam, że za dziesięć lat trudno wam będzie obudzić nastoletnie potomstwo. Za to wam ochota na późnonocne imprezy jeszcze bardziej zmaleje. Circle of life
W bohaterach nie podobało mu się, że byli zawsze samobójczo posępni na trzeźwo i morderczo obłąkani po pijanemu. I było ich zbyt wielu. Najpopularniejsze trasy bohaterskich wypraw w okolicach miasta stawały się w sezonie wręcz zatłoczone. Mówiło się o planowanym podziale na turnusy.
Z perspektywy obserwacji upodobań dwójki dzieci, rynek zabawek powstał głównie dla dorosłych... Najmniej używane zabawki, to te wszystkie reklamowane jako turbo edukacyjne i rozwojowe, które potrafią w ogóle nie wzbudzić u maluchów takiego zachwytu, jak u cioci, która wybierała gadżet z najładniej otapetowanej półki w sklepie. Dużo lepiej wypadają zabawki, które są mniej interaktywne i można nimi bez żenady tłuc, trochę je ociamkać lub badać grawitację zrzucając z wysokości, ale najlepsze do zabawy są rzeczy, które zabawkami nie są... Także dzisiejszym objawieniem jest plastikowa "wytłaczanka" wyciągnięta z opakowania toffifee
@moll Coś w tym jest. Ja 3 letniej siostrzenicy kupiłem mikołajowy dzwonek za parę złotych. To jej ulubiona zabawka a przy okazji myślę, że nie dostaniemy już zaproszenia od siostry na żadną uroczystość w najbliższych latach związaną z prezentami i sporo kasy dzięki temu zaoszczędzę
Zawsze na święta i urodziny moich siostrzenic kupowałem prezenty na totalnej bani i w ostaatniej chwili. Nie chcę się chwalić ale z moich prezentów zawsze się najbardziej cieszyły mimo tego, że były tanie i "badziewne". Siostra zawsze się zastanawiała dlaczego tak jest a ja mam poprostu syndrom Piotrusia Pana i jeszcze nie wydoroślałem. O nie mam zamiaru xD
@moll potwierdzam. Wszystkie duże puzle, jakieś Pucio i inne gówna poszły na śmietnik. Nie do zdarcia jest lego duplo (aż dokupiliśmy nowych) oraz inne plastikowe klocki które zbudujesz, rzucisz i rozwalisz by potem poskładać. Tak samo piłki.
Święta, święta i po świętach... a przy okazji i po sonetach
Dziękuję, że z (nie)cierpliwością czekaliście na podsumowanie zabawy, które zamieszczam usłużnie poniżej
sonet di proposta dla Dżordża i dociekliwych :stuck_out_tongue:
Kryteria oceniania w edycji 4 bitwy na sonety:
Sonet z najwyższą ilością piorunów - wygrywa.
Tak więc zwycięzcą - na co swoim sonetem dosłownie zapracował - ogłaszam @splash545 , ale jednak @George_Stark
Sonety popełnione w trakcie trwania zabawy:
\
O tyłości - @plemnik_w_piwie - 11\
Nie wytrzymałem! - @DiscoKhan - 11\
Tymczasem oto co skleciłem gotując obiad - @Moose - 10 [niekonkursowy]\
No i tym razem pełnoprawny łosiowy konkursowy - @Moose - 11\
Chleb powszedni - @Moose - 8\
W ostateczności - @George_Stark - 8 (a w zasadzie 14, bo hejto mi się popsuło!)\
*** - @George_Stark - 7 [niekonkursowy]\
O pracowitości - @splash545 - 12\
Sonet starego pierdziela - @George_Stark - 9 [niekonkursowy]\
Do Ż - @Piechur - 8\
O kresie - @George_Stark - 7 [niekonkursowy]\
Twierdza - @George_Stark - 10
Ze względu na liczbę sonetów i ponaglenia ograniczyłam się do listy, bez ujęcia graficznego. A tak w ogóle uważam, że to skandal iż @UmytaPacha nie raczyła napisać di riposty. Złamałaś mi serduszko!
Tak oto zakończyliśmy #nasonety w kawiarence za #zafirewallem , ale to nie nasze ostatnie słowo w #poezja i #tworczoscwlasna , więc czekamy na nowy temat.
Na żywo ładniejsza świeczka niż na zdjęciu. I po wypaleniu będzie z tego jednak kubeczek. A planowałam używać jako pojemniczek na herbatę, ale ten ogon ewidentnie kubkowy.
@moll kot i jeszcze rudy w dodatku? Bogowie miejcie Moll w opiece, bo kobieta błądzi. Nie dość, że naturalnie wredną istotę wpuszcza to jeszcze tą wredność potęguję xD
Mówi się, że kiedy ma umrzeć mag, przybywa po niego sam Śmierć (zamiast – jak to zwykle czyni – wydelegować któregoś ze swych podwładnych, na przykład Zarazę czy Głód). Rincewind rozejrzał się nerwowo, szukając wysokiej postaci w czerni (magowie, nawet nieudani, oprócz czopków i pręcików, mają na siatkówce maleńkie ośmiokąty, pozwalające im widzieć oktarynę, podstawowy kolor, którego wszystkie inne są jedynie bladymi cieniami rzucanymi w normalną czterowymiarową przestrzeń. Podobno oktaryna jest czymś w rodzaju odblaskowego zielonkawożółtego fioletu).
@moll aż mi się skojarzył temat z serią "Gildia Magów" od Trudi Canavan. Tam śmierć magów wyglądała tak, że po prostu wybuchali. Wyjaśnione to było tak, że mieli w sobie moc magiczną, której po śmierci nie miał kto kontrolować i jebuuut xD
– Przybyszu – rzekł spokojnie Rincewind. – Jeśli się tu zatrzymasz, do wieczora zostaniesz otruty albo zadźgany nożem. Ale nie przestawaj się uśmiechać, bo inaczej mnie to spotka.
– Och, daj spokój. – Obcy rozejrzał się dookoła. – To piękny lokal. Prawdziwa morporkiańska tawerna. Tyle o nich słyszałem... Jakie ciekawe belkowania. I całkiem rozsądne ceny.
Przeglądając oceny, opinie i recenzje - twórczość Eco się kocha lub nienawidzi. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy.
A sam "Cmentarz" w ostatecznym rozrachunku uważam za przyjemną lekturę. Jest chaotyczny, wymaga znajomości historii powszechnej, ale akcja, odmalowany świat, umiejętne wplecenie fikcji w wydarzenia historyczne, uwikłanie postaci historycznych... To się po prostu klei w coś z pogranicza powieści historycznej, szpiegowskiej, z lekkim zabarwieniem kryminałem/thrillerem.
Takie lepsze, momentami nieco przyciężkie "czytadło".
-----------------
Dotychczas przeczytane:
13 Cmentarz w Pradze, Umberto Eco
12. Ginekolodzy, Jürgen Thorwald
11. W ciemnej dolinie. Rodzinna tragedia i tajemnica schizofrenii, Robert Kolker
10. Dziwne losy Jane Eyre, Charlotte Brontë
9. Małe kobietki, Louisa May Alcott
8. Wichrowe Wzgórza, Emily Brontë
7. Duma i uprzedzenie, Jane Austen
6. Księga Wyjścia (w edycji Biblii Pierwszego Kościoła)
5. Mały Książę i Nocny lot, Antoine de Saint-Exupéry
4. Homo deus, Yuval Noah Harari
3. Wojna biedaków, Éric Vuillard
2. Podróż na koniec świata, Nicholas Gannon
1. Księga Rodzaju (w edycji Biblii Pierwszego Kościoła)
Płonęła już cała biedniejsza część Morpork. Bogatsi, godniejsi mieszkańcy Ankh, na drugim brzegu rzeki, reagowali na sytuację z bezprzykładną odwagą, gorączkowo burząc mosty.
–Rozdajesz? – powtórzył Crumley, który przysłuchiwał się ze zgrozą. – Nie masz prawa! To nasz towar! Nie mozesz tego rozdawac! W Strzezeniu Wiedzm nie chodzi o dawanie! To znaczy… tak, oczywiscie, daje sie prezenty – poprawil sie szybko, gdy uswiadomil sobie, ze wokol sa ludzie. – Ale najpierw trzeba je kupic, rozumiecie. To znaczy… cha, cha – zasmial sie nerwowo, coraz mocniej wyczuwajac wlasne osamotnienie w tlumie i niechetny wzrok wuja Ciezkiego. – W koncu takich zabawek nie robia male elfy kolo Osi, cha, cha…
Terry Pratchett, Wiedźmikołaj
#uuk
I tym optymistycznym akcentem kończę tegoroczny wiedźmikołajowy kalendarz adwentowy.
Mam nadzieję że dla nas wszystkich święta to jednak coś więcej niż debet na koncie, zadyszka od biegania po sklepach i zakwasy od noszenia toreb.
Życzę Wszystkim dobrych i spokojnych Świąt, wypełnionych miłością i ciepłem
Susan nigdy jakoś nie rozumiała, co jest atrakcyjnego w kotach. Ich właścicielami byli ludzie, którzy lubili puddingi. I całkiem realnie istnieli tacy, dla których realizacją nieba byłby kot z czekolady.
Tak więc zapraszam na kolejną odsłonę bitwy #nasonety
Postanowiłam się nieco wysilić i sonet poniższy jest mojego autorstwa (miejscami nieco czerstwy, ale w ogólnym rozrachunku uznaję za udany), ponieważ znalezione jakoś mnie nie poruszyły
O miłości
Prawdziwej miłości nie szukajcie w dramacie,
Romea i Julii nie ma poza kartami ksiąg.
Jakże nie doceniacie, co sami macie
Tuż na wyciągnięcie rąk!
Bo miłość to nie zdobywanie,
By raz zatknąć flagę na szczycie.
Miłość to z sobą ciągłe trwanie,
Kłótnie, godzenie i codzienne życie.
Gdy odlecą motylki, rutyna zastanie,
Dbaj o nią, a ona o ciebie.
Bo miłość to codzienne wspieranie,
Nawet, gdy chwilę utkniesz w gniewie.
Nie żałujcie po latach wciąż okazać czułości,
Bo czułość jest najlepszym paliwem miłości.
Trzymam kciuki za celne riposty do mojej #diproposta . Miłej zabawy!
Zasady w skrócie: pierwsza osoba układa sonet (di proposta), do którego rymów - w tym samym układzie i kolejności - należy ułożyć rymujący się sonet (di risposta). Słowa rymowane nie mogą się powtarzać ze słowami OPa
Proszę bardzo! Przyszła baba i, jak to baba powinna mieć w zwyczaju, pozamiatała!
A tak serio, kapitalny wiersz. Chylę czoła do samej ziemi. Albo i głębiej nawet, jak struś jakiś.
Jedna rzecz mi tylko przychodzi do głowy: czy nie było kiedyś tak, że zamiast żeby ten Twój wiersze Ci pisał, to Ty jemu pisałaś? Bo coś mi się tak wydaje. Jeśli tak miałby wyglądać nowoczesny feminizm, to byłbym jego gorącym zwolennikiem!
Mnie to się marzy z kimś listy pisać. Takie odręczne, za całym tym średniowiecznym zacofaniem: z wybieraniem papeterii, zaklejaniem koperty, czekaniem na odpowiedź. No ale, niestety, żyjemy w czasach szybkiego komunikatu i jak nawet znajdę kogoś, komu wydaje mi się, że mogłoby się chcieć, to okazuje się, że jednak się myliłem i że wcale mu się nie chce.
Najlepszy tytuł, jaki mogłabym sobie wymarzyć na zakończenie tegorocznego wyzwania - to dwunasta książka w tym roku! Choć nie ostatnia, nie planuję na tym poprzestać
A co do samych Ginekologów... Świetna przekrojówka przez historię dziedziny. Wraz z autorem przebrnęłam przez tematy trudne (dotyczące nie tylko kobiecej cielesności, ale także seksualności i duszy), opisane w sposób przystępny - nie poczułam się przytłoczona liczbą nazwisk, dat, faktów, terminów medycznych, a jednocześnie nie miałam poczucia, że autor omawia cokolwiek "po łebkach".
Cieszę się, że wszystko zostało opakowane w krótkie rozdziały. To pozwalało mi zapoznać się z całym zagadnieniem, a następnie na spokojnie to przetrawić. A było co trawić! Przy pierwszych rozdziałach miałam ochotę rzucić książkę w cholerę i więcej do tego nie wracać. Jednak lektura dała mi coś jeszcze - pomogła na traumę porodową, z którą zmagałam się od kilku miesięcy.
-----------------
Dotychczas przeczytane:
12. Ginekolodzy, Jürgen Thorwald
11. W ciemnej dolinie. Rodzinna tragedia i tajemnica schizofrenii, Robert Kolker
10. Dziwne losy Jane Eyre, Charlotte Brontë
9. Małe kobietki, Louisa May Alcott
8. Wichrowe Wzgórza, Emily Brontë
7. Duma i uprzedzenie, Jane Austen
6. Księga Wyjścia (w edycji Biblii Pierwszego Kościoła)
5. Mały Książę i Nocny lot, Antoine de Saint-Exupéry
4. Homo deus, Yuval Noah Harari
3. Wojna biedaków, Éric Vuillard
2. Podróż na koniec świata, Nicholas Gannon
1. Księga Rodzaju (w edycji Biblii Pierwszego Kościoła)
Jakiś czas temu czytałam "Stulecie chirurgów" i "Triumf chirurgów" i wtedy już mnie trochę temat zmęczył ale muszę sięgnąć po kolejne tomy z tematyki medycznej a w kolejce czekają też obie książki o historii detektywistyki. Pamiętam że podczas czytania włos jeżył się na głowie niejednokrotnie gdy autor opisywał obok geniuszu ludzi rozwijających chirurgię w dawnych czasach również ich niesamowitą ignorancję. Ciekawa lektura.
@serotonin_enjoyer właśnie na legimi szukałam Stulecia chirurgów, ale nie było w ebooku, za to moją uwagę zwrócili Ginekolodzy.
Podejrzewam, że podczas tej lektury możesz mieć podobne odczucia, bo tutaj też się z tym zmierzysz. A do tego dochodzi mocno tło obyczajowe. Po prostu w głowie się nie mieści, a z drugiej strony mentalność niewiele się zmieniła...
Miałem ją dorzucić do kolekcji po przesłuchaniu audiobooka o chirurgach, i drugiego o detektywach, ale nie chciałem się źle nastawiać jako przyszły (wtedy) ojciec, a po przesłuchaniu książki o chirurgach spodziewałem się właśnie czegoś podobnego. No ale już po, więc może po świętach...