Zdjęcie w tle

moll

Lider
  • 2029wpisów
  • 39662komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Tragiczni bohaterowie zawsze cierpią, kiedy bogowie się nimi zainteresują. Ale naprawdę ciężki los mają ci, na których bogowie w ogóle nie zwracają uwagi.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

346 + 1 = 347


Tytuł: Paragraf 22

Autor: Joseph Heller

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

ISBN: 9788376599335

Liczba stron: 489

Ocena: 9/10


Prywatny licznik: 8/12


Jedna z najtrudniejszych książek, jakie czytałam...


Jankesi poszli na 2 wojnę światową. Ci konkretni wylądowali na froncie włoskim. Przez to mogłoby się wydawać, że to kolejna książka, zalatująca jakąś tam sztampą o walce aliantów z nazistami, ale otóż nie tym razem.

Dostajemy do rąk książkę przewrotną i podchwytliwą!

Na pierwszy rzut oka mamy satyrę grubym absurdem szytą na temat żołnierskiego życia przyfrontowego (czyli tego, kiedy akurat nie strzelamy i do nas nie strzelają, za to można coś zjeść, pospać i przerżnąć połowę żołdu w karty). Tak się to zdaje na początku - tu jest jeszcze "hehe", ale im dalej w treść, tym mniej "hehe", za to absurdu nie ubywa, za to łuszczy się... Łuszczy się i płatami schodzi absurd literacki z całym swoim z humorem, za to spod spodu wyziera zupełnie inny poziom absurdu, jest w nim wszystko, co złe, okrutne, cwaniackie może wydobyć z człowieka wojna i władza wobec swoich. Tak! Wróg, jak się okazuje, to nie tylko ten facet po drugiej stronie okopów, którego też ktoś wyrwał z jego dotychczasowego życia, coś przeszkolił, palnął mówkę patriotycznie motywacyjną, ubrał w mundur, dał karabin i pokazał którą jego stronę skierować przed siebie.


Straszna książka, przetyrała mnie psychicznie - polecam bardzo.


#bookmeter #ksiazki #dwanascieksiazek #czytajzhejto

3d3c17da-3e15-4079-96e4-3e803127c7b2

Zaloguj się aby komentować

Zgodnie z zapowiedziami w #hejtoswatki utworzyłam społeczność do poznawania innych - do pary lub po prostu znajomych:


https://www.hejto.pl/spolecznosc/szukamludzia


W tej społeczności możecie sami lub za moim pośrednictwem publikować swoje anonse o poszukiwaniu miłości lub znajomości (plaga samotności jest straszna, dlatego może i na znajomych znajdzie się "zapotrzebowanie")


Aktualne wzory formatek, tagi znajdują się w informacjach społeczności, ale wklejam odnośniki też poniżej:


  • ogłoszenia matrymonialne: https://www.hejto.pl/wpis/tagi-szukamtomkadopary-tag-dla-pan-szukajacych-partnera-szukamkasidopary-tag-dla

  • poszukiwanie znajomych: https://www.hejto.pl/wpis/tagi-szukamkolegi-szukamkolezanki-szukamznajomych-wzor-zgloszenia


Formatki można modyfikować w ramach własnych potrzeb lub mogę z czasem globalnie, ale chciałabym, by wpisy wyglądały w miarę "jednolicie" pod względem formy.


Proszę również śmieszków poza kontrolą o nie nadużywanie zarówno tagów jak i społeczności. Chciałabym, by była to trochę bardziej serio społeczność, gdzie nie robimy sobie jaj z sytuacji innych.

Zaloguj się aby komentować

Tagi:

---------------

#szukamkolegi

#szukamkolezanki

#szukamznajomych

---------------


Wzór zgłoszenia:


---------------


Imię/nick:

Wiek:

Miejscowość/znajomość wirtualna


Kilka słów o sobie

(co tam uznacie za istotne)


Kogo szukam

(kilka słów oczekiwań co do rodzaju znajomości)


---------------

Zaloguj się aby komentować

Tagi:

---------------

#szukamtomkadopary - tag dla pań szukających partnera

#szukamkasidopary - tag dla panów szukających partnerki

#tomekszukatomka - tag dla panów szukających partnera

#kasiaszukakasi - tag dla pań szukających partnerki

---------------


Wzór zgłoszenia:


---------------


Imię/nick:

Wiek:

Miejscowość:


Kilka słów o sobie

(można ogólnie, wygląd, zainteresowania, czy co tam uznacie za istotne)


Kogo szukam

(kilka słów oczekiwań co do drugiej połówki)


Stosunek do ślubów, dzieci, używek


---------------

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Kiedy Stwórca składał ten świat, miał mnóstwo znakomitych pomysłów, jednak uczynienie go zrozumiałym jakoś nie przyszło mu do głowy.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Nie ma się co oszukiwać, nie poszło mu i tyle. Myślę, że najlepiej byłoby, żeby skasował ten projekt i zrobił wersję 2.0

Zaloguj się aby komentować

dawno nic nie napisałam, ale jakoś tak mnie na szło #naopowiesci


Wiedźma, która praktykowała jogę

Pogłaszcz kotka


Magii nikt, no może prawie nikt - poza specjalistkami od magii urody - nie ma wypisanej na twarzy. Z pewnością nie miała jej wypisanej w żadnym widocznym (ani nawet niewidocznym) miejscu Jowita…

Poznałyśmy się w trakcie zajęć jogi. Praktyka 2-3 razy w tygodniu doskonale działała na moje skołatane nerwy młodszej księgowej. Technika, precyzja, harmonia i kojący głos prowadzącej zajęcia Magdy były mieszanką, pozwalającą naprawdę się odprężyć. Widok ćwiczącej Jowity poniekąd też. 

Kojarzycie osoby tak niezborne, że boicie się, że zrobią sobie same krzywdę przy wykonywaniu najprostszych ćwiczeń gimnastycznych? Oraz takie, które niezależnie od sytuacji nie tracą dobrego humoru i pokładów niezdrowego optymizmu? Tym właśnie była praktyka jogi w wykonaniu Jowity. Widowiskiem totalnego braku gracji czy choć odrobiny koordynacji, połączonego z prywatną fontanną niczym nieskrępowanej radości. Widowiskiem, które choć rozgrywało się gdzieś na tyłach sali, przyciągało jak magnes ukradkowe spojrzenia i uśmieszki politowania w wykonaniu całej grupy. W tym moje.

Jowita na jogę wpadała sama. Praktycznie z nikim nie rozmawiała, czasami tylko wymieniając uśmiechy i drobne słowa powitania. Była kimś w rodzaju naszej maskotki. Lekko niezgrabna i gapowata, błądząca myślami wiecznie gdzieś daleko, zaraz po zakończeniu zajęć odpływała wraz z innymi w kierunku szatni i widziałyśmy się dopiero w trakcie kolejnej wspólnej praktyki.

Trwało to kilka tygodni, gdy w końcu zebrała się na odwagę i poza mierzeniem mnie dziwnie przeszywającym wzrokiem, zdecydowała się podejść i powiedzieć:

-Pogłaszcz w końcu kotka.

Po rzuconej w ten sposób uwadze po prostu odwróciła się na pięcie, prawie się wywracając i odeszła, a ja nie miałam pojęcia, skąd wiedziała o tym cholernym sierściuchu, który prześladował mnie od pół roku.

No tak, zapomniałam wspomnieć…

Jakieś pół roku temu udało mi się znaleźć i wynająć przyjemne mieszkanko, kilka minut drogi spacerem od biurowca, w którym mieści się filia mojego korpo. Nowe osiedle, trochę kiepsko skomunikowane z centrum, ale za to jeszcze chwilowo ciche i spokojne, póki nie zabudują widoku na otaczające pola kolejnymi kilkupiętrowymi budynkami.

W każdym razie, krótko po mojej przeprowadzce, na osiedlu pojawił się kot (a może był wcześniej, ale ja go poznałam trochę później?). Wielki i śmierdzący bury dachowiec. W czasie swoich codziennych “obchodów” terytorium, w trakcie których wygląda jak udzielny pan na włościach, obnosi się z całym tym swoim kocurzym majestatem oraz wszystkimi starymi bliznami i nowymi ranami, jakby były to co najmniej wojskowe ordery. Tej parszywej kociej mordy boją się nawet okoliczne psy. Ostatni kozak, który próbował Alemu (bo tak kotka “ochrzczono” na osiedlu) szczeknąć w nos, skończył z tak pokiereszowanym pazurami pyskiem, że weterynarz miał co szyć przez dobre dwie godziny. Od tego incydentu zarówno psy jak i co bardziej zdroworozsądkowi mieszkańcy, schodzili nadętemu grubasowi z drogi.

Ale on upatrzył sobie mnie!

Codziennie, w drodze do pracy, mijałam go siedzącego na schodkach prowadzących do sutereny miejscowego sklepu ostatniej potrzeby. Siedział i łypał na mnie co najmniej jednym zdrowym okiem, w zależności od wyniku ostatniego sparingu z bliżej nieznanymi przeciwnikami (tak, Ali według miejscowej legendy potrafił rozprawić się z nawet 4 psami na raz). Po prostu siedział i nawet nie mrugnął, póki nie zniknęłam za zakrętem osiedlowej dróżki. I wcale nie patrzył na mnie jakoś przyjacielsko!

I teraz wyobraźcie sobie radę, żeby taką kreaturę wziąć i pogłaskać!? Może jeszcze saszetę wyjąć z torebki i poczęstować?

Ale nie dawało mi to spokoju. Borze szumiący, jak mi to nie dawało spokoju! Przez dobre dwa tygodnie chodziłam struta. I patrzyłam niemal co dzień na tą zalegającą na schodkach kupę sierści. A on gapił się na mnie. Wciąż tak samo nieprzyjemnie. Raz nawet prawie się przy nim zatrzymałam. Śmierdział bardziej niż zwykle. I chyba wyczuł co chcę zrobić, bo na mnie fuknął. Przerażona odskoczyłam i złamałam obcas na nierównej kostce chodnikowej. Pierwszy raz spóźniłam się do pracy. Kuśtykanie do domu na szybką zmianę obuwia też miłe nie było.

Jowity od czasu jej błyskotliwego wystąpienia w sprawie kotka nie widywałam na jodze. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, jednak po jej jakichś 3 kolejnych absencjach nie tylko mnie brakowało pokracznej dziewczyny, zmagającej się z własna materią gdzieś w odległym zakątku sali. Irytowało mnie to i podskórnie czułam, że jest to powiązane z pogłaskaniem kotka.

Raz kozie śmierć! Postanowiłam pogłaskać Alego następnego dnia rano.

I wiecie co? Zrobiłam to! Podeszłam to tego przerośniętego mruczka, zignorowałam ostrzegawcze prychnięcie i go pogłaskałam. Po tym wielkim, lepiącym się od krwi i błota parszywym łbie. A zaraz potem tego pożałowałam… 

Alemu Jowita najwidoczniej wcześniej nie powiedziała: Daj się pogłaskać tej miłej pani, bo kocur jak tylko poczuł moją dłoń na swoim czerepie zaatakował. Wywinął się zwinnie spod mojej dłoni i rzucił się na nią, jakby od tego zależało jego życie.

Potem nastała miotła. Pani Renia, właścicielka sklepiku, widząc co się dzieje, ruszyła mi z odsieczą ze swoją miotłą. Choć przy okazji nabiła mi pokaźnego guza na czole (zbyt szeroki zamach), udało jej się kilkoma energicznymi pacnięciami trzonka zmusić kocura do taktycznego odwrotu. Zaraz potem odstawiła miotłę do sklepu, zdjęła firmowy fartuch i odstawiła mnie na SOR. Pełna poczekalnia, długa kolejka i ja sama, bo co pani Renia będzie ze mną siedziała. Interes się sam nie zakręci!

I tam poznałam Pawła. Dosiadł się obok. Z wybitym kciukiem. Trochę pogadaliśmy - kolejki do lekarza łączą ludzi. Wypiliśmy po podłej herbacie ze szpitalnego automatu.

Izbę przyjęć opuściliśmy razem; ja z kilkoma szwami i obolała po zastrzykach przeciw tężcowi i wściekliźnie, a on z usztywniaczem na ręce.

Umówiliśmy się też na następną herbatę…

I jeszcze jedną...

Kilka kolejnych…

Paweł okazał się być koneserem tego napoju (gustował głównie w czarnych herbatach) i po kwartale znajomości postanowił podzielić się ze mną sekretnym źródłem swoich najlepszych herbat. 

W trakcie spaceru po starówce weszliśmy do niewielkiego sklepiku, ulokowanego w jednej z bocznych uliczek. Aromat suszonych liści był wyczuwalny już z kilku metrów, a po przestąpieniu progu zakręciło mi się w nosie.

Zanim zdążyliśmy się przywitać, Jowita odezwała się, ze śmiechem, do mnie słowami:

-O, widzę, że w końcu pogłaskałaś kotka.


------


973 słowa (według dokumentów google)


#zafirewallem

@moll Poprawnie. Tak do "Pani domu". Do gazetki parafialnej też ujdzie xD

Nie no, widać obycie z materią. Zrób z tego opowieść na 100 słów. Wtedy mocniej ujawnią się sensy i będzie większe napięcie. I poważna myślówa, lepsza niż sudoku.

Albo nic nie rób i miej wywalone xD

Uwaga!: będzie chwalone, bo jest za co. Bardzo ładne opowiadanie, widać, że swatanie to jakaś idee fixe autorki.


A pierwsze zdanie jest świetne - mnie bardzo zaintrygowało. I jeszcze bardzo podobało mi się takie punktujące podsumowywanie myśli na początku. Pięknie to nadawało tempo.

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie #hejtoswatki 2025!


  • Liczba wszystkich zgłoszeń: 59

w tym 8 kobiet, 51 mężczyzn


  • Liczba zweryfikowanych i potwierdzonych uczestników: 51

w tym: 6 kobiet i 45 mężczyzn


  • Liczba niezweryfikowanych/odrzuconych zgłoszeń: 8

powody odrzucenia zgłoszeń:

5 zgłoszeń - brak potwierdzenia na pw (1 kobieta i 4 mężczyzn)

1 fałszywe zgłoszenie (1 kobieta)

1 puste zgłoszenie (1 mężczyzna)

1 rezygnacja z uczestnictwa (1 mężczyzna)


Liczba utworzonych par: 6


Wolontariat: 0


I to co Was zapewne najbardziej ciekawi - podsumowanie losów par:


1 hejtodrama

2 pary ze sobą trochę pogadały i nie wyszły poza ten rodzaj interakcji (licząc z hejtodramą to 3 zakończyły swatki na samych rozmowach)

2 pary poszły na randki

1 para ma się spotkać w najbliższym czasie również na randce


Randkującym parom gratuluję i życzę powodzenia! Trzymam za Was, Robaczki, kciuki


Tak więc Moi Drodzy, z roku na rok akcja nam się coraz fajniej rozrasta

Jeśli będziecie chętni na kolejną edycję - polecam się!

@moll Pierwszy krok w kierunku zmiany niekorzystnej sytuacji demograficznej zrobiony. Ciocia dostanie medal. Morświnki z umytymi pachami będą śliczne xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Przyszły kolejne tomy Biblioteki Polskiej i tym razem Rodziewiczównę wylosowało. Nie pamiętam czy czytałam Między ustami a brzegiem pucharu, więc pewnie nie i będzie dobra okazja do nadrobienia


#ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Wyjdzie mu to na dobre, sam się przekonasz. Zrobią z niego mężczyznę.


– No tak... – Lezek westchnął. – Z pewnością surowca im nie zabraknie.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

@moll my mówimy na nie "dziabdziaby", bo w przepisie laska dosłownie powiedziała: weź banany, wrzuć do miski i zrób dziab-dziab widelcem


no i dziabdziaby się przyjęły

Zaloguj się aby komentować

Kurła, kupiłam patelnię. Opisana jako na indukcję. I wiecie co? I nie działa na indukcji


Skandal!


A miały być placuszki-buźki na kolację


#zalesie #gotowanie #oszukujo

Zaloguj się aby komentować

Swatki już się kończą, ale chodzi za mną jeszcze stworzenie czegoś całorocznego.


Czy bylibyście zainteresowani przestrzenią do anonsów?


Społeczność, gdzie publikowalibyście sami, albo za moim pośrednictwem swoje ogłoszenia, coś w stylu


Siemka, jestem Anetka/Anteczek szukam partnera/znajomych/koleżanki


Stworzyłabym formularz do wypełniania plus tagi na randki/znajomych, żeby oddzielić różne rodzaje znajomości, jakie chcielibyście zawierać


Tutaj już liczę też trochę na Waszą inwencję w komentarzach, w jakim kierunku to popchnąć i co chcielibyście w takich anonsach wyczytać


Co Wy na to?


#pytaniedospolecznosci #hejto

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


– Ma tam mózg, to pewne – zgodził się Lezek. – Czasem zastanawia się nad czymś tak ciężko, aż trzeba mu przyłożyć po łbie, żeby zwrócił na ciebie uwagę. Babka, rozumiesz, nauczyła go kiedyś czytać. Sądzę, że to mu przegrzało rozum.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Wrzucę Wam tutaj, może ktoś chce kod -50% na #ebook od Nexto


Cześć!

Mamy dla Ciebie świetną wiadomość! Suppi nawiązało współpracę z Nexto.pl, największą w Polsce e-księgarnią, by zaoferować Twoim wspierającym coś ekstra!

Teraz każdy, kto wesprze Cię na Suppi (nie koniecznie mnie, tylko jakiegoś twórcę tam - żeby nie było, że żebram dla siebie...), otrzyma jednorazowy kod rabatowy -50% na e-booki i audiobooki w Nexto. To świetny sposób, by zachęcić odbiorców do wsparcia Twojej twórczości!


Jak to działa?

Ktoś wpłaca Ci dowolną kwotę na Suppi

Otrzymuje indywidualny kod rabatowy na Nexto (-50% na cały koszyk)

Korzysta ze zniżki i wspiera Cię jednocześnie


Także jak ktoś chce, to może sobie zajrzeć i zgarnąć kod rabatowy


#suppi #ksiazki #okazje

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Zeszłoroczniaki to uprawy rozwijające się wstecz w czasie. Sieje się je w danym roku, a plony zbiera w zeszłym.


(...)


Hodowcy zeszłoroczniaków są zwykle zwalistymi, poważnymi ludźmi, poświęcającymi wiele czasu introspekcji i dokładnemu studiowaniu kalendarza. Farmer, który zapomni posiać zwykłe ziarno, traci jedynie plony. Kto jednak zapomni posiać to, co zebrał już dwanaście miesięcy temu, ryzykuje naruszenie całej osnowy przyczynowości, nie wspominając już o głębokim zawstydzeniu.


Terry Pratchett, Mort


#uuk

@moll ehhh, całe poranne hejto-okienko zajęło mi nadrabianie bo-masz-bo-nie-masz i ledwie dotarłem to #uuk . Ale się udało, uff!

Zaloguj się aby komentować