Sam nie mogłem też spać i wyszedłem na trening juz o 4:50. Zrobiłem 7km z hakiem i 10 rytmów 150m/150m.
Jak skończyłem bieg to chciało mi się spać - przespałem się jeszcze godzinę - nie pomogło xd zresztą zegarek też się poświęcił - miałem 5% baterii, zarejestrował cały trening po czym se zdechł z braku energii
Trzymałem się w zdrowiu do zawodów i to uważam za sukces - ale jakieś przeziębienie mnie już łapie, już gardło nie te, już głowa nie ta. Wyszedłem w krótkich spodenkach i długim rękawie a tu ziąb ogromny - były 2 stopnie xD
Ale easy run zrobiony. Poszły parametry życiówkę na zegarku w górę to i strefy mi poszły w górę. Teraz wolniej niż 5.33 to już nie bardzo.
Rozgrzeweczka i wczorajsze zawody. Profil trasy prosty - 2 podbiegi pod wiadukt na 1.6km i 8.4km. wytoczyłem sobie na zegarku plan na tempo 39.10, a do wiaduktu chciałem pociągnąć szybciej żeby mieć na górce zapas. No i wszystko szło zgodnie z planem. Wiało cały czas dość mocno, ale częściej był to boczny wiatr. Po 5km miałem tempo na jakieś 38.50, a ta piatka to moja druga najszybsza do tej pory (19.25). No ale była tam nawrotka przez osiedle. Jak wybiegłem zza bloku to dostałem łomot z wiatru w twarz, nie miałem się za kim schować bo goniłem ludków. Tempo znacząco spadło i cały mój zapas poszedł w piach. Co prawda doganialem ludzi z przodu, ale kolejne 3km to tempa powyżej 4min na kilometr. W zasadzie, tak mnie trzymało do podbiegu. Tam mnie wyprzedziło kilka osób, ale ja sobie po prostu kulturalnie odpoczalem i na zbiegu już utrzymywałem tempo. 9km równo 4.00, wiedziałem że sub 39 to już nie dam rady, ale walka o jak najlepszy czas pozostała. No i miejsce też bo zrobiło się trochę gęściej. Ostatecznie ostatni kilometr dobiłem w 3.48 i nowa życiówka od dziś to 39.25 wiatr dał się we znaki, więc przy lepszych warunkach będę pobijać wynik.
Zezłomowane zgodnie z planem. W sumie ruszyłem odważnie na parkrunie. Po 300m objąłem prowadzenie i trzymałem je przez nieco ponad kolejny kilometr. Później wyprzedziło mnie dwóch kolegów, ale starałem się żeby dystans zbyt mocno się nie zwiększał. Na 4km zauważyłem że mnie jednak gonią, więc krótki podbieg i dzida do mety. Bez sprintu na koniec, bo jeszcze nie mogę tak mocno lewa ręką ruszać
Nie mniej, życiówka o prawie 40s pękła. A i tak wiem że do urwania jest jeszcze kilka sekund.
Nietypowo dla mnie, bo trening po 18. Klata mnie wciąż boli, ale wygląda na to, że żebra całe - mogę się tylko bujać z bólem jeszcze pewnie jakiś czas.
Dziś wpadło 4km rozgrzewki + 2x(5x400m/200m przerwy) i 3' przerwy między seriami. Prędkości dobre, była jeszcze rezerwa i pewnie z jeszcze jedną serie miałbym siłę trzasnąć - albo dzień konia, albo forma up.
400-setki w czasie 1.24-1.31. Dobrze jest, w sobotę przetarcie na parkrun, za tydzień zawody. Jak zdrowie dopisze to śrubujemy życiówkę!
@TheCaptain Gdańsk to był plan pierwszego rzutu żeby odczarować półmaraton. Ale zrezygnowalem i cisnę sobie prędkość i zostaje w Grudziądzu na Bronka. Będzie idealny sprawdzian na10km
W weekend chłopaki zabrali mnie na zawody pożarnicze OSP no i co tu dużo mówić - koncertowo spierdzielilem przeskok przez ścianę i do tej pory przy głębszym oddechu mnie zgina.
Więc odpuściłem sobie trening tylko w sobotę.
W niedzielę już 7km tuptania + 10min rozciągania + 13x200m/200m rytmów i to już fajnie wchodzi, bo bez pilnowania się wchodziły tempa 3.30-3.40, ostatni ciut szybciej i 3.04.
Dziś 1h bardzo leniwego tutpania + wykroki 4 serie po 2 minuty. Znowu jakoś tak lekko w nogach :D szkoda że w lesie jasno się robi dopiero koło 6.
W niedzielę uwieczniłem ojca z synem co z lasu na motorkach wyjechali, bardzo fajny widok.
2.5km rozgrzewki, kilka minut rozciągania, 2x100m/100m rytmu, a potem 5x1km w tempie na 10km i kolejne 2x1km w planowanym tempie na 5km. Weszło dobrze, pomiędzy ostatnimi dwoma odcinkami musiałem chwilkę przemaszerować, ale weszło dość dobrze. Zakwasy po wykrokach aż tak nie przeszkadzały.
Co tu dużo mówić. 5km rozgrzewki, 5 minut sprawności, 5 serii wykrokow 2min/2min truchtu, 10x100m/100m i krótkie schłodzenie. Nawet nie czułem się jakoś zmęczony, jak będą zakwasy, to jutro będzie wpierdziel :D
Ostatnio tyle rzeczy na głowie, że nawet nie zauważyłem że się nie meldowalem tutaj już jakiś czas. Zdrowie dopisuje, to klepie kilometry.
W weekend w byłem u rodziców w Borach Tucholskich i pobiegłem w okolice, w które za dzieciaka się średnio zagłębiałem - no i wyszło wspak przez wycinkę drzew, piaszczyste drogi, trochę łąki, trochę bagna ale i utwardzona droga i asfalt też się trafiło. A to wszystko w trakcie rozgrzewki 5km + 10x400m/200m. Teren trailowy był na tyle wykańczający czasem, że marszowalem zamiast truchtać na wolniejszym odcinku. I czasy też rozrzucone - tempa 400m od 3.35 do 3.56.
Pozostałe biegi to biegi spokojne z elementami przyspieszenia w trakcie.
@mkbiega cześć, mam wniosek formalny wczoraj dodałem ładnie kilometry do rowerowego równika za pomocą skryptu. Natomiast po dodaniu przeniosło mnie na społeczność sztafety, byłoby miło gdybym lądował jednak w społeczności rowerowego równika. O ile się da oczywiście
Zapomniałem wrzucić biegu z poniedziałku - ale bez histori, bieganie 9km z nogi na nogę.
Dziś już weszło złomowanie.
3km rozgrzewki + 7' rozciągania, następnie 3x100m rytmów na 45" przerwy.
I zaraz potem 3x(2km w tempie na 10km (przedział 3.53-3.59)/400m przerwy i 1km w tempie na 5km (przedział 3.48-3.53)/300m przerwy)
Taki byl plan, wyszly 2km w tempach 3.56, 3.59 i 4.06 (:/) oraz 1km w tempach 3.54, 3.56.i 4.03. Ten ostatni kończyłem pod górę i tempo takie a nie inne.
Pani na rowerze mnie wyprzedziła, uśmiechnęła się i powiedziała (prawie 20 na godzine, nieźle) i pojechała dalej xD
Wczorajsza rozgrzewka 4km, parkrun (start przesunięty o 50m że względu na zalany start) i truchtanie po.
To jeszcze w ramach sierpniowego biegania, wyszło mi niecałe 265km, czyli najwięcej w tym roku.
A Parkrun... hmm... Miało być mocno, ale z dużą rezerwą. No i trochę się zdziwiłem, bo wpadłem na metę z czasem 19.40 że spora rezerwą, bez finiszu, bez mocnego ostatniego kilometra. Trasa o 50m krótsza, więc powiedzmy 19.50 na 5km by mi wyszło. Hmm.. tak myślę, że niebawem to sub 19 jednak będzie w zasięgu!
Wczoraj troche pogrzebowałem w skrypcie - można dodawać bez autoryzacji w Strava obecnie, bo jeszcze moje zgłoszenie procesują. Wiec w sumie, można korzystać, tylko ręcznie trzeba dystanse wprowadzać. W zasadzie ten post mial sie pojawic wczoraj, ale zamknalem laptopa zanim kliknalem wyslij xD
Jeśli chodzi o mnie:
Wtorek: spokojny bieg ciagly, 10km szybko zeszlo, 5.21 tempo
Czwartek: 5km truchtu a potem 15x200m/200m przerwy. Pierwsze 10 zrobilem luzno, tak zeby noga sie krecila. tempa miedzy 3.30-4.00. Ostatnie 5 zaczalem juz cisnac, 4 pierwsze w tempie 3.06 a ostatnia 2.47. Dobra predkosc mi z tego wyszla, ciesze sie bardzo, treningi robia progres!
Piatek: niecale 6km biegu i 7x100m/100m. Ponownie luzno te rytmy, tempa miedzy 3.33 a 3.45.
Jutro planuje parkrun zrobić ale bez cisnienia na rekord. Tak zeby byl spory zapas
@Zielczan to jest społeczna inicjatywa, możemy się w przyszłym roku zrzucić na domenę po prostu po kilka złotych i tyle ale cieplutko na serduszku się zrobiło!
Dziś niezwykła sprawa, bo zrobiłem sobie sprawdzian na 2km - zadanie wykonałem w 7.05 co daje średnio 3.32/km. Ale co to za walka była! Organizm błagał mnie o toaletę od mniej więcej 600-700m od startu. Co 5 krok z tylu wydobywało się nieśmiałe "Bonjour". I w takim rytmie biegłem do końca. Postanowiłem, że wpłacę 10zl na fundację jeśli jednak będzie kleks, a 20zl jak się nie zesram. Bilans po sprawdzianie: -20zl
Po 1km truchtu zrobiłem sobie drugi sprawdzian, tym razem na 800m. Tym razem średnie tempo to 3.25 co dało mi czas 2.44 na 800m.
I tak, tym razem duch krecika (w sumie to miał całkiem realna postać) znowu się objawił na 600m. Więc kolejny twardy zakład przede mną. I tym razem bilans po sprawdzianie to -20zl.
Także przesyłam tutaj wynik mojego biegania z dzisiaj wraz z potwierdzeniem wpłaty, a w komentarzu memik że sztafeta.
Ten dzień mógłbym podsumować "Nie zesraj się i nie daj się"
Znam ten ból, po dwóch ostatnich szybszych longrunach próbuję zidentyfikować co jest tą "przynętą na kreta", póki co wychodzi mi, że powinienem żreć tylko wafle, banany i płatki śniadaniowe
@mordaJakZiemniaczek wlasnie u mnie sprawa wyglada tak, ze poranna toaleta przed bieganiem zawsze jest. magicnzy organizm stwierdzil w trakcie, ze chyba przed kims spieprzam ze nienaturalnie szybko lece. I co ciekawe - bo zakonczonym szybkim odcinku ustaly takie rzeczy
@mkbiega dokładnie. Ja raz skapitulowałem, doczłapałem do auta i nagle wszystko było OK. Organizm po prostu mówi ci "Nie zapierd... tak, bo się zes... "
We wtorek podbiegi, a wiec mały wpierdziel dla nóg.
W środę 6km rozgrzewki, potem 5x1km w tempie 3.50 na 3 minutach przerwy, następnie 4x500m w tempie 3.45 na 3min przerwy i 3x300m na 2min przerwy w tempie 3.30. Było złomowane.
W czwartek 14km w tempie 4.55
I wczoraj 12km + wykroki i trucht. Zdrowie dopisuje, 60km w tygodniu zrobione.
Widzę że na hejto napisał do mnie @bojowonastawionaowca, ale nie mogę odczytać wiadomości więc zakładam że to wieści w sprawie skryptu - sprawdziłem na innym userze i wygląda że już działa! Nie muszę wstawiać mema
Oznaczam też @Rossi bo widzę w podglądzie że też pytałeś o to, a nie mogę na tel odczytać. Nie grzebałem nic w apce przez 2 tygodnie bo mam nieźle napięty grafik ostatnio. Widzę też prośbę o rowerowy skrypt, nie obiecuję ale może uda mi się w tym tygodniu dowieźć
Skrypt ma podstawowa funkcje, czyli dodac to wpis - o resztę dawajcie znać
@bojowonastawionaowca Kurde, to bym nie pisał o tym w poście xD
Napisałem do Strava, bo to kwestia limitu użytkowników. Zobacxymy jak szybko to ogarną. Ale zwolniłem swój slocik na ten moment, więc ktoś może zobaczyć
This app has exceeded the limit of connected athletes. If you are a developer of this application, please contact Strava developer support for how to request a quota increase.
@mkbiega moje pytanie dotyczyło tego w jaki sposób mogę dodać wpis To co widzę to textarea "Add your notes here" + button wysyłający formularz, ale za cholerę nie wiem jak dodać kilometraż
@Rossi jest pomarańczowy button który powinien Cię polaczyc że Strava, ale jak inni zauwazyli - trza limit zwiększyć. Cierpienie mija z czasem czy jakoś tak xd trzeba czekać na krok stravy teraz
Zacznę może od skryptu - nie mam odpowiedzi od @hejto jeszcze i cały czas wygląda to tak, jakby dla mojego użytkownika jako autora apka działała, a dla każdego innego nie :/
A przechodząc do treningów:
W poniedziałek BNP 8km spokojnie, a potem co 2km przyspieszenie - odpowiednio tempa 5.21, 4.51, 4.37, 4.24, 4.17 i 4.07. wyszedł mi ostatni odcinek ok. 1km, nie miałem siły na więcej - nogi ciężkie po ostatniej dyszce.
Środa to dzień.. zabawy biegowej. 6km rozgrzewki a potem 15x1'/1'. Tym razem im dalej w las tym nawet lepiej mi szło. Szybki odcinek w ok. 4.15, wolniejszy w ok. 5.20
Czwartek to 12km spokojnego truchtu I 1km w tempie docelowym na 10km - wyszło 3.56 i z tą myślą będę dalej trenował. Biegałem wtedy późno po lesie (po 21) więc człowieczka. I dużo zwierzyny mi hałasowało, więc pampers po wszystkim do zmiany.
No i dzis godzina leniwego truchtu, rozciąganie i wykroki co by zezłomować nieco nogi. Palą jeszcze teraz :)