Dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę z motocyklami (wcześniej tylko skutery)- który wybór wg was będzie lepszy?
Triumph Trident 660 (2025)
Honda CB750 Hornet (2024, MY2025)
Cenowo są w tej samej grupie. Nie mam niestety możliwości przejechania się nimi. Po wielu rozmowach zrezygnowałem już z pójścia w kategorię ~500ccm/A2. Moto ma służyć do przemieszczania się po mieście/pod miastem (dojazdy do pracy, sklepu, rodziny), w weekendy może jakieś bliższe wycieczki, bez planów na dalekie podróże.
Na pierwsze moto? Honda. To się nie psuje xD
Triumph muszę się zgodzić z przedmówcami "ma duszę" ale jak dopiero zaczynasz przygodę z moto to ta Honda da ci radości pod korek, a w egzotykę pójdź sobie za 10 lat jak zacznie cię Hondzia nudzić
Dzięki za opinie Wizualnie ciągnie mnie zdecydowanie bardziej do Triumpha (zawsze podobały mi się takie klasyczne linie, okrągła lampa itc), ale rozum każe wybrać Hondę Plus są już retrokity do modeli 23-24 (foto http://shop.skavi.fr/cdn/shop/files/504279747_10233769278431664_6417491748930705529_n.jpg ). Faktycznie argument bezawaryjności jest dość mocny - choć o Triumphie nie znalazłem zbyt wielu negatywnych opinii. Na pewno części będą trudniej dostępne do Triumpha niż do Hondy, i najpewniej droższe. O serwisy się nie martwię, bo raczej to oleję (może poza pierwszym), i oleje/filtry zmieniałbym sam.
Muszę jeszcze raz przysiąść się do obu i zobaczyć co zaoferują salony. BTW na plus Triumpha jest tempomat i zaawansowany ABS (Honda z tego co pamiętam nie ma ABS cornering, czy jakoś tak...) - ale nie mam pojęcia czy na początku przygody z moto zauważę w ogóle różnicę
Dekonstrukcja utworu Oxygene IV Jeana Michaela Jarre'a. Osobiście wysłuchałem z ciekawością, ikoniczny kawałek rozłożony na elementy pierwsze, ze szczyptą historii na początku.
Dzisiejsza wyprawa z miejscowości Obergurgl, przez Ramolhaus, na przełęcz Ramoljoch i z powrotem, dalej do mostku Piccarda i powrót do wsi. Dwie doliny które widzicie tu na zdjęciach wyglądały dosłownie jak wyjęte z Władcy Pierścieni! Wróciłbym tam jeszcze kiedyś z chęcią.
Volkswagen Polska dostał karę od UOKiK za diesel gate, 3x 15,6mln pln + 1x 73,5mln pln (o ile prawidłowo odczytuję to pismo). Pismo wyskakuje na głównej stronie VW Polska na jej szczycie.
W sumie nie wiem co bawi mnie bardziej, wymiar kary i rekompensaty dla klientów, czy fakt że sprawa toczyła sie tyle lat kiedy w Stanach już wyrok był milion lat temu xD
Historia na jej samym początku faktycznie nie jest wciągająca. Totalnie nic a nic. Rzuca nas z prawa na lewo, nie dając zbyt wiele wyjaśnień, każe strzelać lub szukać współtowarzyszy. Ale to co dzieje się dalej...
To jest pierwsza od czasów Wiedźmina 3 gra która tak wciągnęła mnie fabułą. Tempo prowadzenia, lokacje, rozrzucenie po mapie, mnogość możliwych akcji do wykonania, a wreszcie sam Arthur Morgan. Po ucieczce z Valentine i rozpoczęciu części trzeciej zacząłem eksplorować tereny, robić wyprawy w góry, podziwiać widoki, uczestniczyć w akcjach pobocznych. Zżyłem się z koniem. Jednym, potem drugim. Zacząłem olewać tą bandę frajerów nazywaną gangiem, bo nie widziałem sensu w samodzielnym dokładaniu się do utrzymania dziupli. Jeszcze więcej podróżowałem. Przez moment próbowałem nawet przedostać się przez Blackwater dalej na południe, no ale się nie udało.
A potem, po wizycie bohatera u doktora, i dalej - po nagłym (jak na tempo ostatnich akcji) skończeniu się części szóstej zostałem z taką, ja wiem, pustką... To koniec wszystkiego - eksplorowania, potyczek na pistolety, polowania z łukiem, tej całej pogoni za króliczkiem do której przez ten ostatni miesiąc tak się przyzwyczaiłem...
Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że dwa epilogi po tym wątku głównym nie będą sporo gorsze.
Z ręką na sercu muszę przyznać, że o ile do tej pory uznawałem Wiedźmina 3 za najlepszą grę w którą kiedykolwiek grałem (z tym że dużo nie gram), to chyba teraz to jednak RDR2 przejmie palmę pierwszeństwa. Całościowo klimat (pomimo że uwielbiam słowiańskie rysy w Wieśku) jest tu nie do przebicia, a niezmącona niemal niczym swoboda eksploracji połączona z widokami w grze jest jak narkotyk i nie pozwala się oderwać...
@maciekawski jak pierwszy raz skończyłem historię Arthura to sprzedałem gre i konsolę, taką miałem pustkę w środku. Za drugim razem podszedłem do epilogu i było to taki wow. Polecam i jak też tu wszyscy pisali, CP77 i widmo wolności i Kongdome Come to są gry które powinny Ci się spodobać. Baldur jest też świetny ale to już bardziej tworzenie opowieści niż poznawanie fabuły
@maciekawski Popieram przedmówców, jak lubisz gry w których można się tak zanurzyć to Kingdom Come Cię zmiecie a jedynkę to teraz idzie dostać za grosze.
U mnie tk wyglądało jak na obrazku... i Arthur jest topka postaci z kultury w moim serduszku... świetne scenopisarstwo rockstara, ale żeby nie było to trzeba przyznać, ze misję fabularny gameplayowo sa monotonne. Nie mówię, ze to coś złego, ale po prostu widać, ze przy gta mogą, więc odpinają wrotki, a czasy rdr ich ograniczają
Pierwsza prawdziwa setunia od dawien dawna... Ale kurna obrzydliwy wmordęwind przez cały powrót od Kiezmarku... Wcześniej też bardzo wietrznie. Uważam że tempo całkiem ok wyszło.
2x próbowałem przejść prolog, 2x się poddałem. Podobno najgorsza część gry, wierzę. Nie przeszkadzało mi tempo, strasznie nie podoba mi się "scenariusz gameplayu na misje".
Z ręką na sercu - Mercedes jest dużo lepszą opcją, gdyby ktoś się zastanawiał. 7 pięter, mnóstwo aut i plansz z historią. 16€, ale jak wcześniej odwiedziliśmy Porsche to mamy 25% zniżki.
W Porsche (12€) jest biedniej, aut trochę jest, ale postawione wybiórczo - a przynajmniej takie miałem wrażenie. Zabrakło mi tam Boxstera (dość ważny chyba model dla marki), czy kilku generacji 911 (były w zasadzie tylko 901, jakaś carrera z lat 70', 996 i ostatnie dwie gen.). Pokazali 959, 928, ale już Flatnosa czy 924/944 zwykłego już nie...
I jeszcze Mercedes3 i ciekawostki - nie wstydzą się historii. W Porsche było to ciut ukryte, a sam Ferdek Porsche wybielany, że on to tylko inżynierem konstruktorem chciał być, a w ideologie się nie bawił.
@maciekawski lata temu byłem w coś jakby mini zoo zrobionym w jednym z nich. Pamiętam, że było tam duże akwarium z żółwiami i kładka w wielkiej klatce z papugami
@maciekawski Piękne to jest. Bardzo lubię dziwną architekturę (szeroko pojęta) i pamiętam, jak mi serce mocniej zabiło jak pierwszy raz na żywo zobaczyłam tego cudaka.