Stoję sobie w kolejce do check-inu (ponieważ ani online check-in ani self check-in oczywiście nie działają*) a przede mną jest grupa typowych płodnych julek. Żadna nie wpadła na pomysł żeby wcześniej przygotować paszport, no bo po co. Oczywiście zaczęło się wielkie poszukiwanie w torebce dopiero kiedy podeszły do stanowiska.
No ale to jeszcze nic! Podczas check-inu okazało się że dwie płodne julki mają za ciężkie walizki! I zaczęła się akcja przepakowywania! Oczywiście obok stanowiska, blokując całą kolejkę. Kto bogatemu zabroni!
I żeby było jasne, take zachowania widziałem wielokrotnie, nie tylko w wykonaniu płodnych julek.
*Online check-in nie działał ponieważ linia lotnicza ubzdurała sobie że będą sprawdzać teraz ETA (lecę do UK). Powiedziałem panu na stanowisku że mam permanent residency, a pan mi na słowo uwierzył. Zajefajna, nikomu nie potrzebna, weryfikacja 😅
@bartek555 to była podróż służbowa, za którą płacił mój tajwański ciemiężca. Jak latam na wakacje, to jeśli jest możliwość to unikam economy. Ale w business klasie też nieraz wydziałem niezły chlew.
@AdelbertVonBimberstein nie, nie spóźniłem się, ponieważ byłem gotowy i takie akcje i przyjechałem na lotnisko wcześniej. Gdybym miał gwarancję, że żadna płodna julka niczego nie odwali, to mógłbym zwlec tyłek z łóżka 15 minut później.
Teoretycznie znam odpowiedź na to pytanie, ale wolę się upewnić, ponieważ nie takie rzeczy widziałem. Będą to moje pierwsze normalne wybory prezydenckie na emigracji. Domyślam się, że nie muszę się rejestrować osobno na pierwszą turę, a osobno na drugą turę.
#uk #emigracja To jednak jest prawda, że niektórych naszych rodaków na emigracji można z daleka. Dzisiaj trafił mi się taksiarz, pan Darek jak go opisał Łona - "Lat 55, wąs jak sum, wzrok jak szczupak / Przy czym profil raczej obły, żadna krawędź / W ogóle gburowaty typ, co nie odpowie na "dzień dobry" nawet". Od razu wiedziałem, że to Polak. Nie rozmawiałem z nim jednak o wędkarstwie, ponieważ odwoziłem bliską mi osobę na lotnisko i z nią spędzić jak najwięcej czasu.
Kuuurwa, nie zapomnę jak raz jeden zdarzyło mi się jechać autobusem gdzieś na południu Anglii. Jedyne wolne miejsce było obok śpiącego typa, co trochę j⁎⁎ał przetrawionem alkoholem, więc tam usiadłem. Gość w połowie drogi przecknął się, zerknął ledwo na mnie i się pyta po polsku gdzie jesteśmy. No to ja go k⁎⁎wa lekko zszokowany pytam, skąd wiedział że ja też jestem Polakiem. Typ spojrzał na mnie zakaprawionym wzrokiem jak na debila i udzielił jakże oczywistej odpowiedzi: "przecież widzę".
Wtedy ja też uwierzyłem że rodaka można po mordzie poznać
Dwa tygodnie temu chwaliłem się swoim nowym aparatem ortodontycznym. Ponieważ mój wpis zebrał dość dużo piorunów, postanowiłem napisać krótką recenzję. Specjalnie nie czekam na zakończenie leczenia ponieważ mam nadzieję że moja opinia komuś pomoże w podjęciu dobrej decyzji.
Zacznijmy od tego, że mieszkam na stałe w UK, ale ponieważ angielscy ortodonci mnie przerażają, ciągle odkładałem leczenie. Na szczeście znajoma poleciła mi polskiego ortodontę w Londynie w i końcu się zdecywałem.
Zamiast tradycyjnych drutów, wybrałem system Spark 20 . To plastikowe "szyny", które muszę nosić co najmniej 22 godziny dziennie. Są wykonane z plastiku, który bardzo przypomina ten używany do produkcji zwykłych butelek (LDPE). Szyny zdejmuję tylko do jedzenia oraz do picia gorących napojów. Po tygodniu zmieniam szyny na nowe.
Samo "założenie aparatu" polegało na przyklejeniu do zębów 12 attachmentów. Zajęło około 5 minut i było kompletnie bezbolesne, cały zabieg został wykonany bez znieczulenia. Po 10 tygodniach dodatkowe attachmenty zostaną przyklejone do moich przetrzonowców i trzonowców.
Największy dyskomfort odczuwam przez pierwszy dzień po zmianie szyn. Przy czym, znika on maks około 15 minut po założeniu szyn. Nic więcej, żadnego bólu, żadnego orania policzków drutami. Po upływie kilku dni nawet nie czuję, że mam szyny na zębach. Już kilka razy sprawdzałem, czy na pewno nie zapomniałem ich założyć po posiłku. Częściowo pewnie wynika to z faktu, że zmieniam szyny dość często, a więc zmiany w moim zgryzie mogą być stopniowe. Nie muszę jeździć do ortodonty, który będzie mi fundował jakieś wielkie aktywacje. Co ciekawe, czuję dokładnie które szyny przesuwają mi które zęby. Na przykład poprzedni zestaw przesuwał mi prawą dolną trójkę, a obecny zaczął mi zamykać diastemę pomiędzy górnymi jedynkami. Czasem te zęby śmiesznie swędzą.
Higiena jamy ustnej nie sprawia mi żadnych problemów. Zdejmuję szyny i myję zęby jak zwykle. Potem znowu zakładam szyny. Żadnego gimnastykowania się z czyszczeniem zamków czy innych cudów.
Nie wiem czy w Polsce jest dostępny 10/11. Słyszałem, że niektórzy ortodonci oferują podobny system - invisalign. Ale on jest podobno gorszy. Szyny zmienia się raz na miesiąc, są bardziej bolesne i szybko się brudzą.
miałem invisialign, również bardzo polecam, nakładki wymieniałem różnie co 10-14 dni, ortodontka zmieniała terminy w trakcie.
Całe leczenie trwało 9 miesięcy, potwierdzam, prawie bezboleśnie, tyle że po zamianie nakładki czujesz lekki ucisk na zęby. Wymagana jest też zwiększona higiena zębów - mycie i nitkowanie po każdym jedzeniu.
Jedyną wadą jest cena, ja płaciłem 16k (zwykły aparat chyba 6,5k) na szczęście wszystkie wizyty kontrolne w cenie.
Przy zdejmowaniu atatchmentów warto dopilnować żeby ci wypolerowali zęby bo zostają resztki tego cementu i potem drażnią chropowate zęby
Te mega gorzkie też lubisz? Czy może masz patent jak wyciągać słodkie i pyszne spośród puli grejfrutów? Bo te które nie są tak gorzkie, że aż zęby bolą, to są nadowoce
Kilka słów prawdy o 5G. Ale również kilku outsiderów, którzy mają mętne pojęcie o branży.
Prawda jest taka, że pewnie gdyby nie 5G (a teraz 6G), to byłbym bezrobotny. Inna bajka, że jeśli nadal będziemy wkładali modemy głównie do smartphonów, to też za 3 lata będę bezrobotny.
@Marchew Bo rynek jest już nasycony i więcej ekspertów od wkładania modemów w smartphony już nikt nie potrzebuje. Dlatego jeśli nie znajdę nowych, innowacyjnych miesc, gdzie można wsadzić modem, będę bezrobotny.
@groman43 Spoko, kolega w wieku bodajże 45 teraz złamał sobie zęba na czerstwej kanapce, teraz ma 2 lata noszenia aparatu + implant, łączna kwota 30 000 zł, w Lux Med mu praktycznie czerwony dywan rozwijali Biedny.
W czwartek przeszedłem mały zabieg urologiczny. Po operacji wylądowałem na krótko na sali z dwoma dziadkami. Obaj cierpieli na łagodny przerost prostaty uniemożliwiający oddawanie moczu. Innymi słowy, latali z cewnikiem przez około dwa miesiące. A i tak to relatywnie krótko, bo zdecydowali się na zabieg w prywatnej klinice. Czas oczekiwania na NFZ to co najmniej 7 miesięcy.
Tak się zastawiam - prostata chyba nie rośnie tak szybko, że od razu uniemożliwia oddawanie moczu. Jeśli tak, to pewnie wystarczyło się badać regularnie, aby zapobiec problemowi. Albo chociaż nie ignorować wcześniejszych objawów. Szczególnie że prawdopodobieństwo, że faceta w pewnym wieku spotka łagodny rozrost prostaty jest dość duże.
Dlatego taki apel do Was, Tomki i Kasie - badajcie się regularnie!
#zdrowie #medycyna #neurologia i trochę #hejto30plus
@groman43 spoko z tym badaniem profilaktycznym szkoda tylko, że lekarze mają cię w d⁎⁎ie, poszedłem sobie profilaktycznie wsadzić palec w d⁎⁎ę i usłyszałem, że to nie mój czas, za młody jestem na przyjemności. Mam ponad 50 lat.
@lagun chyba, że idziesz prywatnie, jak za 5 minut laryngologa zapłaciłem 250 zł to byłem w szoku: koleś wyskoczył zza biurka rękę mi podać. Kurwa, pierwszy raz w życiu lekarz mi rękę podał xD
Tja, już staję na głowie, żeby zdobyć 50 piorunów. Za stary jestem na takie sztuczki xDDD
Nie tędy droga. Domyślam się, że chodzi o zwiększenie ruchu na #hejto i przyciągnięcie reklamodawców. No ale obawiam się, że albo kasa, albo fajna społeczność.
No ale obawiam się, że albo kasa, albo fajna społeczność.
@groman43 musi być kasa na utrzymanie. A jeszcze lepiej żeby było jej tyle, żeby dawała też motywację do rozwijania tego grajdołka. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że nikt nie będzie dokładał do tego, żeby społeczność mogła sobie śmieszkować za darmo.
@rakokuc Rozumiem, że kasa jest potrzebna. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Pojawia się jednak pytanie, ile dokładnie tej kasy potrzeba. Mogę się mylić, ale chyba hejto nie udostępnia żadnych sprawozdań finansowych - na przykład, ile kosztuje hosting, etc.
Co do rozwoju, to chyba najtrudniejsza rzecz. Raczej nikt nie będzie klepał kodu za darmo.