11 881,69 + 3,51 = 11 885,20
Żyję! Ale co to za życie...
Kaszel mnie morduje, ale już powoli wychodzę z tego cholerstwa. Pięć dni bez biegania, to jakiś totalny odjazd
Nic to, będzie już lepiej
#sztafeta


11 881,69 + 3,51 = 11 885,20
Żyję! Ale co to za życie...
Kaszel mnie morduje, ale już powoli wychodzę z tego cholerstwa. Pięć dni bez biegania, to jakiś totalny odjazd
Nic to, będzie już lepiej
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
11 365,65 + 6,40 = 11372,05
Dzisiaj słabiutko. Od wczoraj rana kaszlę jak popieprzony, doszła jeszcze lekka gorączka... no ale jeszcze się jakoś zwlokłem (w sumie wczoraj też kaszlałem podczas biegu) i poleciałem trochę okrężną drogą po bułki.
No i ewidentnie jest słabo, czuć zmęczenie, brak mocy no i generalnie już po pierwszym kilometrze czułem, że to głupi pomysł był. No ale skoro już pobiegłem to bez sensu przerywać
Czy było warto? Nie wiem. No ale zaliczone co tam miałem zaliczyć, kolejny dzień do przodu
Ale coś czuję, że jutro dostanę od żony szlaban xD
Miłego!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
11 168,63 + 22,01 = 11 190,64
Piękny maj, proszę trwaj!
Czy da się lepiej zacząć maj niż połóweczką w trybie easy? No może się da, ale ja wolę tak
Miłego Maja!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
11 005,86 + 30,09 = 11 035,95
Miały być spokojne dwie dyszki. Znowu sobie sporo pozwoliłem pospać, bo wystartowałem o 6:20. Pogoda była bardzo fajna - na termometrze 10°C, lekki wietrzyk, świeżo po deszczu ale sucho... Pod koniec mnie zlało, ale to nawet miłe było
No i planowałem te dwie dyszki, ale mimo że biegłem bez większego zacięcia to całkiem nieźle szło. Zmęczenia brak, zbliża się 19. kilometr a nogi chcą więcej. Cóż poradzić, trzeba dorzucić coś - zwłaszcza że kusiła okrągła liczba... Tak! Udało się!
Kwiecień: 512 km
Bieg jak bieg, na trybie easy - zwłaszcza jak minąłem 21,1 km (z czasem 1:47) to już sobie tak luzacko truchtałem i średnie tempo z 5:05 spadło do 5:10. Ale przecież liczy się przyjemność, nie? No właśnie
Dawno w sumie już > 500 km w miesiącu nie miałem, być może ponad rok minął od poprzedniego takiego miesiąca. A kurczę bałem się, że nie wyrobię swojej normy z powodu maratonu
Miłej pięknej niedzieli!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10903,34 + 21,11 = 10 924,45
Jako Prawdziwy Polak nie mogłem powitać Świętego Długiego Weekendu inaczej, niż strzeleniem połóweczki
Wstałem niespiesznie, bo w planach był zakup pieczywka w ulubionej piekarni, oddalonej o 7 km i otwartej o 7 rano. Ponieważ nie lubię biegać późno i pasowało mi być na ósmą, zaplanowałem trasę by tam trafić na 14. kilometrze i spokojnie dotruchtać pozostałe 7 do domu.
Start spokojnie o 5:50 - zaplanowałem spokojny bieg, jakoś leń się we mnie odezwał. Pogoda łaskawa - prawie 10°C, a mimo zapowiadanego od nocy rzęsistego deszczu - suchutko. I tak sobie poczłapałem przez osiedle, drugie, trzecie, odwiedziłem po drodze budowę S7 i S52 (zapieprza to niesamowicie!) i tuż po 7 stanąłem w kolejce do piekarni. Jak ja lubię, gdy wszystko idzie zgodnie z planem
Z pełnym plecaczkiem ruszyłem w dalszą drogę - wiedziałem, że już będzie tylko płasko lub pod górę, więc tym bardziej nie chciało mi się kombinować. I tak sobie spokojnie doczłapałem do domu, cyknęła połóweczka. Fajrant xD
Miłego długiego! (ʘ‿ʘ)
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 812,77 + 14,02 = 10 826,79
Dzisiaj nieco mi się zaspało i wybiegłem niespełna 10 minut przed szóstą. Niby bez dramatu, bo żona dzisiaj też zostaje w domu, ale jakoś tak odruchowo lekko przyspieszyłem. Było rześkawo (2°C) ale w zasadzie bez wiatru, więc aż kusiło żeby jeszcze podkręcić tempo... i wygląda na to, że nareszcie wszystko wraca do normy
Biegło się doskonale, nogi same niosły - ani na chwilę nie czułem by mi brakowało energii. Czysta przyjemność. A na koniec kupione bułeczki
Miłego piątunia!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 752,01 + 15,03 = 10 757,04
Dziś trochę późno (5:29), ale i tak było pięknie. Słonko wstawało niemal tak leniwie jak ja i od niechcenia mościło się w pierzynce z chmur, więc widoki były wspaniałe. Na termometrze zaledwie stopień powyżej zera, ale ta rześkość podkreślała jedynie urok poranka. Biegłem sobie tak spokojnie i leniwie - byle być w domu o rozsądnej porze, a się nie zmęczyć
Obwarzanki kupione, zdjęcia porobione, pobiegane, arbuz zjedzony - zaczynamy dzień!
Miłego Małego Piątku!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 674,34 + 16,37 = 10 690,71
Niby pogorszenie pogody, a jest cudnie! Słońce za delikatnymi chmurkami, zaskakująco zdecydowany wiatr i umiarkowane 5°C - aż chce się biegać!
Wstałem o 4:40, niespiesznie się pozbierałem, założyłem jakieś ciuchy i o 5:12 wyruszyłem na przebieżkę po okolicy. Wiedziałem, że przez chmury wschód Słońca będzie lekko spóźniony, więc też się nie przejmowałem tym, że tak późno wyszedłem.
Postanowiłem trochę rozruszać kości, bo ileż można odpoczywać? Po kadencji widać, że się coś starałem - po tempie trochę mniej, ale też wróciło w pobliże czegoś bardziej przyzwoitego. Tak czy siak biegło się bardzo przyjemnie i to jest chyba najważniejsze
Miłego środeczka!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 585,17 + 11,50 = 10596,67
No i gdzie ten deszczyk był dwa dni temu, gdy Kraków tak desperacko go potrzebował? xD
Cudownie jest, Cieplutko (9°C), prawie bez wiatru i z miłym deszczykiem – sama przyjemność, bieganie tak miłe że aż się micha uśmiecha
Tempo nadal bardziej typu spokojny trucht, powoli jakoś wróci się do normy
Miłego dnia!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 536,95 + 8,01 = 10 544,96
Dzieńdoberek! Maraton maratonem, a bułeczki się same nie zanabędą
Trochę zaspałem, więc trzeba było ciut skrócić trasę - za to było już bardzo przyjemnie, Słonko zaczynało grzać i w ogóle cały świat się do mnie uśmiechał
Tempo z początku mocno spacerowe, ale pod koniec było trochę z górki i nieco nadgoniłem do poziomu truchtu. Zresztą nie chodziło o tempo, a o to by ruszyć 4 litery
Aha, no i 400 w kwietniu zaliczone
Miłego dnia!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 430,36 = 42,2 = 10 472,56
No i stało się. Wymiękłem. Ale nie poddałem się i ciągnąłem temat do końca, łamiąc 4 godziny. Dobre i to, poprawa o ponad 30 minut w stosunku do mojej porażki sprzed 5 lat (ʘ‿ʘ)
Pogoda masakryczna. Jak zaczynaliśmy, to jeszcze było znośnie - jakieś chmurki, wietrzyk... Po chwili chmury znikły, a Słońce zaczęło przypiekać na całego. Niby dało się żyć, cały czas ciągnąłem tempem w okolicach 4
Od 32. kilometra zaczął się straszny zjazd. Tempo spadło w okolice 6:30, a ja zacząłem mieć głupie myśli typu "po wuj ja się tu pchałem" i przypomniałem sobie, dlaczego 5 lat temu powiedziałem sobie "nigdy więcej maratonów" xD
Było źle, na 38. kilometrze wyprzedziły mnie baloniki 3:45. Wiedziałem, że to nieuniknione i tylko grzecznie ustąpiłem miejsca ¯\(ツ)/¯ Zaczęło być naprawdę słabo, nie chciałem odpuścić łamania 4 godzin a zapowiadało się, że wisi to na włosku ( ͡° ʖ̯ ͡°) W kilku miejscach przeszedłem do chodu, ale to było bardzo złe bo wcale nie pomagało, a przejście do biegu to był nadludzki wysiłek. Na sam finisz zebrałem wszystkie moce i przyspieszyłem w okolice 5 min/km, bolało mnie absolutnie wszystko. Na koniec wleciałem na metę z czasem 3:55 z groszami. Zastopowałem zegarek... i bardzo ostrożnie się położyłem wzdłuż barierek xD Dla mnie trud skończony ( ͡º ͜ʖ͡º)
No dobra, co zawaliłem? Na pogodę wpływu nie miałem, ale popełniłem parę błędów
- przerażony upałem kupiłem plecak i dwulitrowy bukłak, dodatkowe 2 kilo specjalnie nie pomagały, a punktów nawadniania było w ciul i trochę, w zupełności by wystarczyły
- zaeksperymentowałem z wkładkami żelowymi do butów - było mięciutko, ale też trochę ciasnawo i właśnie od 32. kilometra zaczęło mi to przeszkadzać, w porywach do mrowienia w stopach (╥﹏╥)
Nie wiem czy i na ile by mnie to przybliżyło do upragnionych 3:30 - wiem tyle, że dzisiaj mam w głowie postanowienie "nigdy więcej maratonu" xD
Miłej niedzieli! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
#sztafeta

@enron Gratulacje!! Inspirujesz! Zwłaszcza takich jak ja, którzy biegają regularnie, ale dla których 42km brzmi jak abstrakcyjne wyzwanie. I to, że postanowiłeś, że mimo wszystko nie ponad 4h i zrobiłeś 3:55!
Dobrego następnego biegu!
@Chakvi Z maratonem warto się zmierzyć, to JEST inny level i nawet szybkie wybieganie na 30+ km nie jest żadnym odnośnikiem, czego jestem najlepszym przykładem. W końcu 2 tygodnie temu na luzaka i w pełni zrelaksowany zrobiłem 33 km w 1h43m, a dziś byłem w tym punkcie prawie 20 minut później
na warszawskim też się rozsypałem i to tak, że chciałem iść na tramwaj, ale nie mogłem wstać z krawężnika jak usiadłem :D
i tak siedzę parę minut i nagle podbiega typ - zawodnik - i wyciąga taką ogromną milkę żeby sobie ułamać i mówi "masz!" to biorę kawałek i patrzę w niego tempym wzrokiem kminiąc czy mi się śni, a on wtedy wdech i: "A TERAZ RURA!" i tak mnie zawstydził, że bez słowa wstałem i dokończyłem ten koszmar.
Do dziś myślę, jak można biec z taką czekoladą i jeszcze stawać ludzi motywować, dzięki kolego! ;)
@slawek-borowy ja tak się posypałem na CM 5 lat temu - ledwo dotarłem do połowy i myślałem czy jakiś tramwaj złapię do centrum żeby po auto wrócić... A nie było mega upału, zaś ja biegłem dość spokojnie. Ależ ta głowa potrafi namieszać...
@enron w 2019 przy 38km rowniez mialem takie myśli jak - na wuj mi to było xD
Z tym bukłakiem na wode to sorry, ale nie wiem co Ci strzeliło do głowy :D
Gratulacje i do zobaczenia na następnym maratonie. ^^
Zaloguj się aby komentować
10 301,61 + 5,59 = 10 307,20
No to ostatnia przebieżka przed CM. Parę króciutkich przyspieszeń do 4:00/km, trochę spokojnego truchtania, coś pod górę i coś z górki. Późno, bo budziki wyłączone coby się wyspać
Samopoczucie dobre, fizjo bardzo dobrze naprawiła nogę, nastrój bojowy. Gotów!
#sztafeta


Czy ty myślałeś może kiedyś o oferowaniu usługi pacera, ale takiego niestandardowego, że biegniesz za kimś, i jak tam idzie kiepsko, zwalnia, myśli o poddaniu się i przerzuceniu na oglądanie maratonów w telewizorku, etc. to wtedy patrzy za siebie, a ty robisz taką minę 😁
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
10 191,09 + 10,15 = 10206,24
Szaleństwo i niesubordynacja. Ale nie mogłem siem poszczymacz xD
Zapowiadał się piękny poranek, obudziłem się wcześnie, pośpiechu brak, noga naprawiona wczoraj przez fizjo, na termometrze milutkie 7°C - o 5:03 już ruszyłem. Niespiesznie, bo czasu sporo i mimo wszystko się mam oszczędzać ( ͡º ͜ʖ͡º)
Zgodnie z sugestiami Trenejro zapodałem coś koło 8 przyspieszeń 100/100 do okolic 4:00/km i było bardzo przyjemnie. A na koniec oczywiście kupione bułeczki i obwarzanki.
Miłego piątunia!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 136,24 + 5,33 = 10 141,57
Kolejna spokojna piąteczka. Chwilami się zapominałem i trochę za bardzo przyspieszałem, to silniejsze ode mnie xD
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
10 118,49 + 8,52 = 10 127,01
Ostatni klubowy delikatny trening przed maratonem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Takie tam spokojne potruchtanie plus 8x100/100 z przyspieszeniami w okolice 3
Miłego wieczoru!
#sztafeta

@Zioman bardzo fajnie! Osiedlowy "działacz społeczny" parę lat temu zaczął zwoływać ludzi i teraz mamy swój parkrun, niemałą ekipę (to na zdjęciu to taki główny trzon, ale w sumie sporo się ludzi zebrało), wspólne wypady, harmonogram zawodów itd. i własnego ultra-wymiatacza, który jak przebiega obok to możesz przypomnieć sobie o efekcie Dopplera
Zaloguj się aby komentować
10 085,08 + 5,61 = 10 090,69
Ciąg dalszy zabawy w krótkodystansowego żółwika. Byle do niedzieli!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
Ja bym z obróżkami dla kota uważał - kiedyś jednego uratowałem przed powieszeniem na płocie sąsiada.
kiedyś jednego uratowałem przed powieszeniem na płocie sąsiada.
@Jim_Morrison Uratowałeś kota tylko po to, aby po wszystkim go powiesić na płocie sąsiada?

jak najbardziej. Abstrahując od kwestii odpowiedzialniści i RiGCzu - jeszcze wyobrażam sobie życie z niekastrowanym kocurem, ot od lutego do września kota raczej nie ma a jak jest to wygląda jak potrącony szczur. Ale kotka? Non stop wycie, obstrzykiwanie wszystkiego, chwila nieuwagi kotki nie ma i oglądasz jak się bawi w kolejarza z połową osiedla na Twoim parapecie xD
Zaloguj się aby komentować
10 004,49 + 5,03 = 10 009,52
Kolejny dzień króciutkiego dreptania w tempie zaspanego ślimaka. Maratonie, obyś był tego wart!
Miłego!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować
9 955,49 + 5,08 = 9 960,57
No dobra, zbliżamy się do Cracovia Maratonu. Znajomy treneiro zabronił się wysilać i przyzwolił na piąteczkę dziennie żółwim tempem żebym nie dostał syndromu odstawienia xD
No to poleciane, bułki nabyte. Strasznie się zmęczyłem tym pilnowaniem żeby biec powoli.
Miłego!
#sztafeta

Zaloguj się aby komentować