Zdjęcie w tle

enron

Gruba ryba
  • 519wpisów
  • 1672komentarzy

40 459,27 + 12,08 = 40 471,35


Minister Zdrowia ostrzega: dzień rozpoczęty bez uśmiechu grozi licznymi chorobami duszy i ciała!


Miłego dnia Wam życzę ❤️


#sztafeta #bieganie

6da9398b-fa10-4fb6-bbed-5c10b737a25b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

40 268,97 + 11,14 = 40 280,11


Ja tak tylko wpadłem życzyć tu obecnym uroczego poniedziałeczku 😌


Miłego i trzymajcie się! ❤️


#sztafeta #bieganie

1c5388fa-96bc-4995-9ed4-27855b0866cb

@enron Ty Enron chyba jesteś naturalnie stworzony do uśmiechania, mam dzieciaka w grupie któremu oczy same się śmieją, tak jak jego matce, i to nie jest tylko moja obserwacja, matki z grupy też to zauważyły.

Zaloguj się aby komentować

40 237,32 + 0,63 + 23,00 = 40 260,95


No to zaliczony drugi występ w Grand Prix Krakowa w biegach górskich. Jeszcze trzy pierwsze niedziele i fajrant 😅


Miesiąc temu była bajka - ciepło, sucho, piknie. Ale teraz polało i już było zapowiedziane, że będzie błotniście... ale też było za⁎⁎⁎⁎ście 😍


Zaskakująco duża część trasy była w bardzo dobrym stanie - może pomógł tu lekki przymrozek. Oczywiście były miejsca nieco gorsze - wąskie niecki po strumykach, no i jedna długa i mega błotnista polanka z ostrym zbiegiem. Tam zresztą zaliczyłem jedyną glebę - siarczyste lądowanie na dupsku, aż gwiazdy zobaczyłem xD Na szczęście to już było zaledwie kilkaset metrów przed metą 😅 i bez problemu dotarłem do finiszu.


Biegło mi się bardzo dobrze, w sumie chyba lepiej niż ostatnio- na większym luzie, a mimo to czas tylko o minutę gorszy. Byłem dużo ostrożniejszy niż ostatnio, bogatszy o wiedzę o pułapkach umiałem lepiej wykorzystać teren - rozpędzić się przed podbiegami, mniej zwalniać do marszu. A ta gleba pod koniec to już praktycznie nie do uniknięcia była 🤪


Może to już pisałem, ale powtórzę: to najfajniejszy bieg górski w jakim miałem okazję uczestniczyć. Idealny balans podbiegów i zbiegów, żadnych morderczych fragmentów. Pokochałem ten bieg i bardzo się cieszę, że przede mną jeszcze trzy biegi w tej edycji 🥹 Polecam każdemu! Jak ktoś boi się 23 km to zawsze jest 11,6 i 5 km 😁


P.S. I widzę, że dobrze skalibrowałem czujnik na buta - w końcu 😎


Miłej niedzieli! ❤️


#sztafeta #bieganie

9ebbdb5f-b68f-4ebd-9a2b-e3c13605f23f

Zaloguj się aby komentować

39 908,31 + 20,02 = 39 928,31


No i koniec listopada. Udało się nie opuścić ani jednego dnia, trochę się sprężyłem z kilometrażem i uzbierało się 430 km 😁


Dzisiaj miałem mniej pobiec, bo jutro 23 km GPK - ale jakoś się tak zapędziłem w drodze do piekarni, a w drodze powrotnej trafiłem na takie koszmarne błoto że musiałem zawrócić i nadrobić parę kilometrów 🙄 Wyszło ponad 19 to już dla przyzwoitości dociągnąłem do 20 😉 Bieg w strefie luźnej, co widać po spokojnym rytmie poniżej 180. Bieg przyjemny, w sam raz żeby mnie przygotować na jutro xD


Miłej soboty! ❤️


#sztafeta #bieganie

9559373a-17f5-4b08-bb50-07fcbb84f0cf

Zaloguj się aby komentować

Taka miła niespodzianka od Zarządu Infrastruktury Sportowej (ʘ‿ʘ) z okazji ukończenia wszystkich dotychczasowych edycji Cracovia Półmaratonu


Wiem, warte tyle co uścisk ręki prezesa, ale miło mieć taką pamiątkę ❤️


#bieganie

2529ab86-e8d7-4bd6-8e12-b5f450da2c9e

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

39 705,41 + 10,01 + 11,22 + 11,01 + 2,03 + 2,37 = 39 742,05


Dni mijają, kilometrów przybywa... i właśnie stuknęło równe 400 w listopadzie 😃 Po raz pierwszy od wielu miesięcy!


Biegi przeciętne, luźne tempo ok. 5:20 min/km i dystanse rzędu 10-11 km, bo na tyle pozwalał czas. Udało się ciut wcześniej wstawać, choć nie zawsze. Ale dzisiaj postanowiłem jeszcze wieczorem wyskoczyć na stadion, żeby ostatecznie skalibrować micoacha na bucie. Dwa spokojne przebiegi po 5 okrążeń i udało się perfekcyjnie zestroić 😎 Było dość ciepło (7°C) ale w pewnym momencie zrobiło mi się strasznie gorąco i bez dłuższych przemyśleń zdjąłem nawet koszulkę, wywołując dziwne spojrzenia paru osób w pobliżu xD


Jeszcze dobić parę km w listopadzie i ruszamy na podbój grudnia! 🙃


Miłej nocy! ❤️


#bieganie #sztafeta

2f271cd5-af0b-4f53-a18c-74bfdfd9cbbf

Zaloguj się aby komentować

39 470,02 + 12,03 = 39 482,05


No dobra, dzisiaj udało się nawet jakoś w miarę zebrać 😎 Co prawda ciut przymarudziłem przy wstawaniu, ale o tej 5:19 wystartowałem.


Czarna noc, okolice zera, powietrze nawet spoko. Tempo luzackie w porywach do powolnego, ale bez tragedii - ot tak się wyluzowałem po ciut intensywnym weekendzie (😉


Bułeczki zanabyte, tydzień rozpoczęty 😌


Miłego poniedziałku! ❤️ Dziś dla odmiany landszafcik (ʘ‿ʘ)


#bieganie #sztafeta #biegajzwykopem #ruszkrakow

a8d9f1f2-4698-43c1-a791-74b592d54498

@wonsz widziałem 😉 Tak cwaniakować to sobie można jak się ma gęstą sieć ulic koło domu, a nie jak u mnie na wsi xD

Zaloguj się aby komentować

39 370,04 + 21,37 = 39 391,41


Jeśli nie spodziewaliście się mordy Enrona i przypadkowego papatonu, to przypominam że nie ma to jak zacząć niedzielny poranek od strzelenia połóweczki


Miłej niedzieli zatem!


#bieganie #sztafeta

4ae6550c-6dcd-4368-97c3-6f869813c593

Pięknie jak zwykle, imponujące Ja po porannym treningu interwałowym zdychałem tak do 13 Ciekawe po jakim czasie się do tych obciążeń organizm przyzwyczai, pewno z czasem wszystko.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@enron srogo masz nasrane w bani z tym bieganiem, ale poprawia mi humorek zawsze jak widzę Twoją uśmiechniętą twarz i informację o dystansach. Tak trzymaj

@wombatDaiquiri pełna zgoda, mam nasrane ale lubię to bo fajnie się mózg resetuje Poza tym to nałóg, z nałogami trzeba walczyć albo je oswoić... no w sumie ten nie jest taki groźny to oswoiliśmy się nawzajem xD

@enron Hej, fajnie mieć takiego sąsiada, zamiast jakiegoś co o 2 w nocy muzę tłucze i nie daje spać, czy tam inaczej denerwuje W sumie biegacze to są nieszkodliwi, bo co, wyleci na tuptanie, wróci, cisza, spokój, sielanka Jeszcze przywieźć/przynieść można z "łowów" coś ciepłego

Zaloguj się aby komentować

39 061,15 + 11,02 + 12,38 + 11,02 + 14,10 + 6,02 = 39 116,59


Ten tydzień ciut intensywniejszy, choć i tak poniżej moich ambicji kilometrowych - chciałem dobić dzisiaj do 300 km w listopadzie a zabrakło 3 km 

Za to dzisiaj... po raz pierwszy w tym sezonie zaliczyłem bieg w śniegu Ciutkę poniżej 0°C, więc choć chwilę się jeszcze utrzymywał - nawet na niektórych uliczkach można było zaznać rozkoszy biegu po skrzypiącym puchu Niestety zaspałem straszliwie (zaledwie godzinkę, hehe) i musiałem przez to bardzo mocno skrócić bieg.


Jutro będzie fajnie, przyjemna pogoda i jakiś dłuższy bieg


Miłego dnia!


#sztafeta #bieganie

b612e55a-4b01-42fb-89b8-b41b59e7cd1f

@GazelkaFarelka Jakbym swoją Ciotkę słyszał - bez kurtki, bez szalika, przecież Ty w Warszawie zamarzniesz, tu są STRASZNE WIATRY, jest potwornie zimno w porównaniu do Krakowa!

Zaloguj się aby komentować

38 607,79 + 4,24 + 6,02 + 12,12 + 11,06 + 11,15 + 21,37 = 38 673,75


No i ani się człowiek obejrzał, a tu minął tydzień. Pogoda nadal łaskawa - ciepło i sucho, z reguły nawet słonecznie. Nie powiem, trochę lenia miewałem - ale jakoś udawało się codziennie pozbierać na tyle żeby jeszcze rano pobiegać. Raz nie wyszło, to wieczorem zaliczyłem bardzo fajne podbiegi z osiedlowym towarzystwem


Wczoraj totalnie zaspałem, obudziłem się o wpół do ósmej! Jeszcze trochę zamarudziłem, kawkę z żoną wypiłem i skończyło się tak, że popędziłem na parkrun. Po drodze postanowiłem parę ciasteczek dokupić żeby coś się dorzucić - i jak dobiegałem do lini startu to już słyszałem odliczanie  Dobiegłem, wrzuciłem ciasteczka, wszyscy wystartowali a ja walczyłem z odpięciem saszetki xD W końcu wystartowałem i potem było mozolne wyprzedzanie... ale w końcu dobiegłem i nie było źle. Na koniec tuptup zakupowe do domu.


A dzisiaj? Miała być dyszka albo piętnastka, ale było tak cudnie że dociągnąłem do papatoniku


Uroczej niedzieli!


#sztafeta #bieganie

803dafac-8b51-47fc-b42e-0bb8479d8df0

Zaloguj się aby komentować

38 300,29 + 23,21 = 38 323,60


Dziś rano nie mogłem biegać - a raczej nastawiłem się na niebieganie, bo przed południem mieliśmy się zebrać z powrotem do #krakow - i już byłem umówiony ze znajomymi, że wieczorem sobie wyskoczymy na jakieś małe co nieco do Rynku z okazji #swietoniepodleglosci

Nie znaczyło to, że rano nic się nie poruszałem - musiałem odkupić swoje winy wobec psa siostry, więc o 7 dostał uczciwą michę żarcia i chwilę później wybrałem się na swój pierwszy #spacer z pieskiem w życiu 😉 Podreptaliśmy, nawet parę minut razem przebiegliśmy - #pies był bardzo zadowolony, ja w sumie też mimo że to były może ze 2-3 km. Potem śniadanko, pakowanie, buzi buzi i opuściliśmy #warszawa 🙂 Droga do domu idealna, od kiedy S7 prowadzi niemal od drzwi do drzwi to jazda jest czystą przyjemnością. Jeszcze parę miesięcy i z ekspresówki zjazd będę miał kilometr od domu 😃


No dobra, wracając do #bieganie - mój radosny plan wykruszał się wraz z erozją towarzystwa chętnego do współudziału. Koniec końców ostatnia koleżanka napisała, że ją coś rozkłada i tak wyszło, że zostałem sam 😢 Trochę mi się już zaczynało odechciewać, już kombinowałem czy nie ograniczyć się do jakiejś jedenastki po #nowahuta - ale gdy już stałem w garażu, przebrany w biało-czerwone ciuchy i rozpakowywałem flagę, coś we mnie się zbuntowało i zdecydowałem: lecę tak jak planowałem na Rynek, będzie jak będzie! No i tuż po 18 potruchtałem 🙂


Biegło się zaskakująco miło i sprawnie mimo nabitych przez weekend kilometrów, flaga radośnie powiewała, a mimo 0°C serce się rozgrzewało z każdym pozytywnym sygnałem od mijanych pieszych i kierowców 😁 Lubię takie wyskoki i sympatyczne reakcje postronnych osób 😌


Na Rynek wbiegłem ulicą Floriańską - nie był to zbyt mądry wybór, bo w przeciwną stronę szły dzikie tłumy. Musiałem zwolnic i mocno lawirować. Fajnie wyszło, pod samym Mariackim mi stuknęło równe 11 km, jakieś 57 minut z okładem, całkiem spoko jak na luźny bieg z przeszkodami. Potem była rundka wokół Rynku i wypad Grodzką i Franciszkańską z powrotem w kierunku domu. Jak zwykle pomieszałem drogę przy Rondzie Mogilskim - za cholerę nie umiem zapamiętać gdzie jest rampa od strony Kopernika xD Potem już było prosto i bez emocji, tempo spadało ale ani się obejrzałem i już wpadłem z powrotem na osiedle. Wyszło równo kilometr więcej niż planowałem, ale nie żałuję - zawsze to ciut bliżej celu 😁 Nogi - a przede wszystkim kolana - wytrzymały, samopoczucie w doskonałej formie, pozostało się wykąpać i już mogłem brać młodego do usypiania. A skoro teraz się przebudziłem, to szybki wpis i do spanka 😃


Miłej nocy! ❤️


 #sztafeta

cebbbde5-9ea8-492c-8c1b-40efaa3b65f0

Zaloguj się aby komentować

38 128,32 + 22,05 = 38 150,37


Dziś niedziela, dzień wolny - więc cały dom spał, gdy się obudziłem. Plan był taki, żeby zaliczyć relaksacyjną połówkę i dotrzeć do polecanej piekarni 5 km od domu tuż po jej otwarciu. Piekarnia otwierana o 8:30, więc przy spokojnym 5:30/km miałem wybiec równo o 7. Ale akurat na kwadrans przed wyjściem młody wstał na baczność z hasłem "EJ, JUŻ JEST DZIEŃ" xD Na szczęście udało się go namówić, by jeszcze na chwilę się położył - i słusznie, bo koniec końców wstał o 9 😁


Przed wyjściem napastował mnie pies siostry - niestety nie dostał upragnionego żarcia, bo nie wiedziałem co mu dać i ile 🙄 Nic to, teraz już wszystko wiem i mu zrekompensuję 😁


Ruszyłem przez to wszystko dopiero o 7:35 i potruchtałem sobie w kierunku wawerskich lasów. Muszę przyznać, że #warszawa (wiem, szeroko pojęta xD) jest rewelacyjnym miejscem na #bieganie - mnóstwo zalesionych terenów, płaściutkie trasy... marzenie! 😍


Warunki fajne, mimo 2°C było odczuwalnie dość ciepło i nie musiałem nawet myśleć o rękawiczkach. Biegło się bardzo fajnie - po kilometrze z hakiem już byłem na leśnej ścieżce i początkowe tempo 5:30 szybko zbliżyło się ku 5:05-5:10, parę razy nawet wpadło coś poniżej 5 😃 Jak to w lesie, parę razy się ciutkę pogubiłem - trasa na zegarku jest pokazana dość zgrubnie, a czasami prawdziwa ścieżka wygląda gorzej od pozornej 😉 Teren bardzo fajny, ciutkę podbiegów (łącznie wyszło niecałe 70m) i trochę piachu, który w ogóle nie przeszkadzał 😍 Kilometry mijały szybko i ani się obejrzałem jak minęła dycha, piętnastka i już trzeba było szukać piekarni.


Szybko namierzyłem - nie było to trudne, na parkingu stało sporo aut a w lokalu było pełniuteńko 😉 Nie dziwię się po tym, co tam zobaczyłem, takiego nagromadzenia przepysznych wypieków już dawno nie widziałem 😍 Dobrze, że miałem niewielką siatkę bo tylko to mnie powstrzymało przed wykupieniem połowy asortymentu xD Tak czy siak polecam piekarnię Wanda, ale Warszawiacy pewnie dobrze znają to miejsce 😉


Do domu zostało ciut ponad 5 km - kusiło mnie zrobienie papatonu, ale nijak nie szło skrócić trasy i zakończyło się na równych 22 km. Cóż, innym razem się uda 😉


Jutro już niestety po Warszawie nie pobiegam, bo wyjeżdżamy wcześnie - planuję więc bieg z flagą po powrocie do domu. Może uda mi się kogoś z osiedla namówić na te dwie dyszki 😁


Pozostaje mi życzyć Wam wszystki miłej niedzieli ❤️


#bieganie  #sztafeta

768222d2-0560-479b-ab42-d73817393d98

Zaloguj się aby komentować

37 851,02 + 9,36 + 9,06 + 12,17 + 5,00 + 12,31 = 37 898,92


Minęło parę kolejnych dni, spędzonych na luźnym porannym klepaniu kilometrów. Trochę się rozleniwiłem, bo żona zachorzała a syn sobie wykombinował nowe, wygodne połączenie do szkoły i poranki stały się mniej pilne jeśli chodzi o wyprawianie młodzieży - i jakoś tak wyszło, że dzień w dzień o jakiejś chorej porze typu 6:50 wybiegałem po bułki


A wczoraj zajechałem do #warszawa , więc dzisiaj nie mogłem sobie odpuścić parkrunu w Parku Skaryszewskim na Pradze. Rozważałem ewentualnie pobudkę z rańca i bieg po wawerskich lasach, ale że siostra się zaoferowała z podwózką do parku to postanowiłem skorzystać Fajny kształt fasolki, szerokie alejki i cudna pogoda (sucho i +4°C) sprzyjały fajnemu bieganiu. Dziwne, tylko 3 osoby odważyły się przybyć w czymś lżejszym - zmarzluchy straszne Sympatyczna atmosfera, całkiem sporo biegaczy, smaczny poczęstunek - nic tylko biec! No i sobie pobiegłem - niby na luzie, ale jakoś z każdą chwilą biegło mi się coraz fajniej i się rozkręcałem. W pewnym momencie zacząłem wyprzedzać ludzi - powoli, ale konsekwentnie. Do końca dystansu nikt mnie nie prześcignął, i ze spodziewanego miejsca 20+ skończyłem na 14, z rekordowym dla moich parkrunów czasie 21:55. Czas żałosny jak na niektóre osiągnięcia tutaj, ale jak dla mnie petarda ) i motywuje do dalszej walki!


A na koniec uciekł mi autobus powrotny i jak zobaczyłem, że mam czekać jak zwierzę na przystanku - to sobie pobiegłem z powrotem. Wyszło trochę ponad 12 km w tempie 5:04 - byłoby szybciej, ale ostatni kilometr między biedronką a domem leciałem dociążony 10+ kg zakupów xD


Miłej soboty!


#bieganie #sztafeta

5f63653b-8039-419c-9b3d-533b0f19e830

Zaloguj się aby komentować

37 710,96 + 5,77 + 11,05 + 12,20 = 37 739,98

POV: spotykasz Enrona wieczorem we mgle xD


Tak na szybko po dwóch dniach od GPK jakoś do siebie dochodzę, dziś rano dałem już radę uczciwie się przebiec 11 km. No dobra, wczoraj rano xD Ale coś mnie męczyło, chciałem wyskoczyć na trening ze znajomymi na bieżnię nad Zalewem Nowohuckim. Jeszcze wyszło, że trzeba skoczyć do apteki a że akurat wypiłem winko do obiadu to przecież nie mogłem jechać... no i tak jakoś wyszło


Pobiegłem, dobiegłem, oczywiście spóźniony i już nikogo nie zastałem. Ale nic to, zrobiłem parę rundek 200/100 żeby sobie sprawdzić, czy micoach ładnie pokazuje również zmiany tempa - i kurczę, rewelacja! Nareszcie widać jakieś interwały! Fragment wykresu w załączniku. Kiedyś to musiałbym 500/500 biec żeby cokolwiek było widać! No i pomiar dystansu w punkt, równiutkie 400m na bieżni


A biegło się bardzo fajnie w tej mgle - oczywiście, jak widać w załączniku, byłem odpowiednio zabezpieczony. I tak, była to mgła a nie smog! BTW, muszę przetrząsnąć garaż bo coś maski nie widzę


Miłej nocy!

#sztafeta #bieganie

58c9f461-15db-4714-9d20-c3ed1294e5d5
b63580a8-af8f-42e0-9869-f2406dcdbc3c

O Ty, ale masz fajne oświetlenie! Skąd taki patent ? Dobre!

Edit: No, i tak, też mnie ta "mgła" zaskoczyła, dobrze, że dziś wyszło słonko i troszkę temat nam spacyfikowało!

@pluszowy_zergling Dawno temu kupiłem na promce w Aldim. Ale już mnie ktoś pytał i znalazłem w końcu ofertę online dokładnie tego modelu - jest mega, bo przednia lampka świeci tak że TIRy przełączają z długich świateł na krótkie xD


https://www.loombard.pl/index.php/products/kamizelka-bezpieczenstwa-led-bikemate-zolta-s-m-9tee


Z tyłu ma jeszcze mrugające czerwone LEDy na pastylkę CR2032, ale słabiutkie toto i szybko wyczerpuje bateryjkę. Zamiast tego mam bezbateryjną lampkę inercyjną z decathlona, która świeci zarąbiście jasno


Jedyna wada to to, że nie da się odpiąć elektroniki.


Update: a, widzę 0 sztuk. Ale powinno się jeszcze gdzieniegdzie znaleźć na allegro i olx


Update #2: ha, mam!


https://allegro.pl/oferta/kamizelka-bezpieczenstwa-led-bikemate-s-m-15159563893

Zaloguj się aby komentować

37 456,89 + 9,24 + 8,77 + 4,25 + 8,01 + 12,06 + 4,00 + 0,82 + 0,80 + 7,01 + 5,00 + 2,34 + 2,34 + 22,44 = 37 543,97


Mija kolejny tydzień - i choć chciałbym robić wrzutki codziennie, to nijak nie jestem w stanie się do tego zmobilizować. Z drugiej strony w sumie nie ma się czym chwalić - ot parę kilometrów, w najlepszym wypadku 10 z hakiem, do tego w nędznym tempie 🙄 Ale jak już wiele razy powtarzałem - żaden ze mnie wielki biegacz, fajerwerków nie będzie, a ja sobie grzecznie klepię kilometry 😁


W końcu zdecydowałem się na skalibrowanie kupionego jeszcze w czerwcu micoacha - dingsa zakładanego na but, żeby precyzyjniej liczyć tempo i dystans (mój fenix 5 miewa już demencję, choć ostatnio zaczął dobrze liczyć wysokość). W piątkową noc przeskakiwałem przez płot na bieżnię przy Zalewie Nowohuckim, by najpierw polecieć kontrolne 10 okrążeń, a potem jeszcze dwa testy po dwa okrążenia. W sobotę sobie potruchtałem, a potem wpadłem na lokalny parkrun, żeby sprawdzić czy dobrze skalibrowałem. Wyszło nieźle- drobna poprawka i pomiar będzie perfect.


No dobra, a dlaczego te kalibracje? Bo ten tydzień jest ciutkę inny – dziś pobiegłem GPK (https://krakowbiega.pl ), a że znany jestem z mądrych i przemyślanych decyzji xD to wziąłem sobie najdłuższy dystans - 23 km i ok. kilometra podbiegów 🤣 A co tam, przynajmniej bieg był o znośnej porze (9 rano).


Nie żebym się bał, ale od lipca zeszłego roku unikam typowo górskich tras - moje lewe kolano nie jest z nimi zbyt kompatybilne. Owszem, zdarzały się biegi z poważnymi podbiegami, ale zawsze dbałem by w dół prowadziły trasy asfaltowe i najlepiej dość łagodnie opadające. Tak więc to mój pierwszy wyskok na takie - jak by nie patrzeć - szaleństwo 😉


Pogoda trafiła się... IDEALNA! W chwili startu na termometrze równe -1°C, suchutko bo od wielu dni nie padało, cudne Słońce - stare wygi GPK od razu sobie ostrzyły zęby na rekordy, bo tak dobrych warunków już od dawna nie było. Ja tradycyjnie w krótkich ciuchach - mało brakowało i byłbym nawet bez rękawiczek, ale jakieś dwie (nawet nie od pary xD) dorwałem wychodząc z domu.


Start nastąpił szybko, od razu wyprzedziła mnie masa dzików - myślałem, że koło setki, ale aż tak źle nie było. Zresztą ja tu przyszedłem sobie pobiegać, a nie ścigać się jak szaleniec 😃 Na początku podbieg, potem chwila asfaltem (też do góry), potem znowu do góry i od 3. km taaaaki zbieg leśnymi ścieżkami 🤪 Doceniłem decyzję ostatniej chwili, gdy zmieniłem asfaltówki na terenowe Salomony - w sumie jakieś trekkingowe do zwykłego łażenia. Byłem pod wrażeniem, że dobrze mi się biegnie z górki, tym bardziej że zbieg był naprawdę długi. A potem przyszły podatki i trzeba było się mozolnie wspinać xD


Log story short, było bardzo fajnie 😊 Piękne okoliczności przyrody, bardzo równomiernie rozłożone odcinki pod górę i w dół, dzięki czemu nie było miejsca na jakiś ekstremalny kryzys. Trasa 23 km to dwie pętle, więc na drugim okrążeniu człowiek już trochę wiedział czego się spodziewać i na co uważać. Parę razy się potknąłem, ale tylko raz zakończyło się to lądowaniem na kolanie - na szczęście delikatnie i od razu ruszyłem dalej. Przygotowałem sobie 4 żele SISa - pierwszy wjechał po 7. km, drugi po 12, trzeci po 16. Czy mi pomogły - nie wiem, ale na pewno nie zaszkodziły (zresztą ja żołądek mam pancerny) a ja w trakcie całego biegu nie odnotowałem ani jednego momentu z drastycznym spadkiem formy. Chyba nadal będę stosował 😎


Na metę wbiegłem mniej więcej w połowie stawki (tak open jak i M40), 2:20 z groszami. Jestem zachwycony nie tyle wynikiem, co przyjemnością jaką dała mi ta trasa. Szczerze mówiąc, to gdybym biegł jedno okrążenie na 11,5 km to czułbym mocny niedosyt - całość minęła zaskakująco szybko 😅

Jedyne co mnie zastanawia, to pomiar odległości- wyszło mi 22,44 km. Może specyfika tego biegu z podbiegami, ciasnymi zakrętami, przeszkodami... nie wiem 😉


Tak więc było bardzo fajnie, a za miesiąc powtórka. I tak jeszcze 4 razy, bo biegów jest 5 😁 Pewnie przyjdzie mi doświadczyć pełnego przekroju warunków pogodowych. Dziś było idealnie, więc wątpliwe b poprawił wynik - ale kto wie? 😉


Pozostaje mi życzyć...


miłej niedzieli! ❤️


#bieganie  #sztafeta

6751346b-594b-4593-907d-c9eb66891987

Zaloguj się aby komentować

36 759,53 + 10,06 + 3,38 + 3,48 +10,48 - 10,49 + 30,05 = 36 806,49


Nijaki tydzień, za to zakończony z przytupem 💪😎


Ten tydzień nie należał do specjalnie udanych biegowo. Rano późno wstawałem, były komplikacje i odwożenie dziecka na tramwaj, z pracy wracałem późno i nie mogłem dołączyć wieczorem do biegów z osiedlowymi zapierdzielaczami. Dwa razy strzeliłem "bliźniaki" - dzień po dniu identyczny dystans xD


Jeszcze w sobotę bardzo późno wybiegłem, ale za to wpadłem do parku i zaliczyłem parkrun 😁


Ale dzisiaj z okazji zmiany czasu postanowiłem, że muszę rozruszać stare kości i strzelić jakiś uczciwy bieg 😎


Specjalnie się położyłem wcześniej - czyli ok. 23 starego czasu. Pobudka 4:41, chwilę ogarniania rzeczywistości i już się ubierałem w łazience. Żona mnie zaskoczyła, wstając tuż po mnie - chciała coś tam nadrobić do pracy.


I o 4:55 na cały dom rozległo się gromkie: MAAAAMOOO TAAATOOO JUS SIE WYSPAAAAAŁEEEM! xD i tyle jeśli chodziło o mój plan 🤪


Panicz na szczęście w dobrym humorze, trzeba było chwilę obsłużyć ale szybko zajął się zabawkami. Wykorzystałem tę chwilę, by wypić z żoną szybką kawkę na rozbudzenie ☺️ I tak w końcu wybiegłem dopiero o 5:25.


Biegło się miło - zaskakująco ciepło (10°C), niewielki wiatr, uśpione miasto. Pozwoliłem sobie na grzeszną przyjemność śmignięcia na nielegalu nowym wiaduktem tramwajowym - oczywiście wtopa, bo trafiłem na tramwaj i trzeba było się zatrzymać na parę chwil. Potem już luz - kombinat, południowy chodnik wzdłuż Al. Solidarności - niedawno pobiegłem północnym i była to walka o życie xD Potem już prosto do Łąk Nowohuckich gdzie zrobiłem sobie rundkę dookoła i dalej do Lasku Mogilskiego. Już na Łąkach było na tyle jasno że schowałem czołówkę - przy okazji wiedziałem już, że ze wschodu Słońca nic nie będzie. Nic to, i tak było piknie.


Gdy dobiegłem do Wałów Wiślanych, zastanawiałem się nad tym czy nie wdrożyć backup planu w postaci 21 lub 25 km - ale wtedy sobie policzyłem, że jak się sprężę to dotrę do domu niewiele po ósmej. No i się sprężyłem - na kolejnych kilometrach tempo zeszło z dotychczasowych 5:30+ do 5:05-5:15 min/km ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ Mocno się starałem by nie zwolnić, oczywiście końcowy kilometr pod górę był wolniejszy, ale koniec końców dobiłem do 30 km i o 8:10 otworzyłem garaż 😎


Ach... ależ mi brakowało takiego uczciwego niedzielnego poranka 😍


Miłej niedzieli! ❤️


#bieganie  #sztafeta

a62d95eb-760d-4a83-9847-6c49551bd5ef

Zaloguj się aby komentować