
damw
- 1555wpisów
- 5500komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Europejski Bank Centralny (EBC) zwraca uwagę na swym oficjalnym blogu, że bojkotowanie w Europie towarów z USA staje się wyraźnym i potencjalnie "długofalowym trendem", a konsumenci są "zdecydowani rezygnować z amerykańskich produktów" — informuje w poniedziałek "New York Times".
Odkąd prezydent Donald Trump postanowił wprowadzić cła na partnerów handlowych Ameryki europejscy konsumenci wydają się być zniechęceni do towarów importowanych z USA. Nawet McDonald’s zauważył spadek liczby klientów, a Tesla, której właścicielem jest doradca Trumpa i ważny sponsor jego kampanii wyborczej Elon Musk jest bojkotowana i ponosi poważne straty.
Spada sprzedaż ketchupu firmy Heinz, chipsów Lays, a w Szwecji posiadacze Tesli zaczęli naklejać na swe samochody naklejki z napisem "Wstyd" — wylicza nowojorski dziennik.
W Danii konsumenci zaczęli na Facebooku organizować kampanie bojkotu amerykańskich towarów. W marcu tamtejsza sieć dyskontów spożywczych Netto rozpoczęła oznaczanie europejskich produktów za pomocą gwiazdki, by pomóc w wyborze klientom, którzy bojkotują towary z USA
Bank ustalił, że europejscy konsumenci są skłonni wybierać droższe towary i usługi, byle wziąć odwet za cła Trumpa — dodał dziennik.
#wiadomosciswiat #usa #newsydamwa <-- do czarnolistowania
@damw ostatnio chciałem czips i kupiłem krunczypsy niemieckie zamiast amerykańskich lejsów. Wziąłem dwie paczki, jedną normalną a drugą pojebaną (x-cut). Te normalne dobre, te po⁎⁎⁎⁎ne niedobre. Nie jest to pierwszy (i ostatni) produkt, przy którego zakupie kierowałem się krajem pochodzenia. Wiadomo, że nie wszystko uda się zastąpić, ale tam gdzie jest możliwość zrobienia tego (bez wyraźnej utraty jakości) to robię to.
Zaloguj się aby komentować
Rosyjska jednostka, która od 2017 r. cumuje w gdyńskim porcie, w końcu opuści Gdynię. Jak informuje Zarząd Morskiego Portu Gdynia tankowiec "Khatanga" jest w pełni przygotowany do opuszczenia portu.
"Tankowiec Khatanga jest w pełni przygotowany do opuszczenia portu. Wszystkie działania techniczne i środowiskowe zostały zakończone, a znajdujące się na jednostce płyny paliwowe zostały całkowicie usunięte. Statek został zaklasyfikowany jako odpad zgodnie z obowiązującymi regulacjami Unii Europejskiej" — przekazała rzeczniczka prasowa ZMPG Kalina Gierblińska.
Zaznaczyła, że procedura wyprowadzenia jednostki oraz przetransportowania jej do stoczni w Danii, posiadającej certyfikację UE do utylizacji tego typu odpadów, "jest procesem wieloetapowym i wymaga współpracy międzynarodowej".
"Obecnie Port Gdynia oczekuje na niezbędną dokumentację od duńskiego odpowiednika Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska – Miljostyrelsen (Danish Environmental Protection Agency), podlegającego duńskiemu Ministerstwu Środowiska. Bez tych dokumentów nie można rozpocząć operacji wyprowadzenia statku" – przekazała Gierblińska.
"Port Gdynia oraz Urząd Morski w Gdyni pozostają jednak w pełnej gotowości operacyjnej, a opóźnienie wynika wyłącznie z oczekiwania na dokumentację strony duńskiej. Według zapewnień instytucji zaangażowanych w ten proces, dokumenty zostaną przekazane stronie polskiej możliwie jak najszybciej" – podała przedstawicielka gdyńskiego portu.
Gdyński magistrat na swojej stronie podawał, że zbiornikowiec "Khatanga" ma ponad 150 metrów długości, 26 metrów szerokości i waży ponad 15 tys. ton. Służył do transportu ropy naftowej i jej pochodnych.
Od 2017 roku cumuje w Porcie Gdynia, gdzie został zatrzymany, kiedy nie przeszedł kontroli technicznej. Statek miał przejść remont i odpłynąć, ale do tego nie doszło.
#wiadomoscipolska #gdynia #rosja #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
Koncern Northrop Grumman poinformował o zakończeniu testów systemu walki radioelektronicznej IVEWS (Integrated Viper Electronic Warfare Suite), przeznaczonego dla myśliwców F-16. Rozwiązanie to jest jedną z rozważanych opcji w ramach polskiego programu modernizacji tych samolotów.
IVEWS to system walki radioelektronicznej opracowywany przez Northrop Grummana z myślą o modernizowanych myśliwcach F-16. Niedawno przeszedł testy w warunkach zbliżonych do operacyjnych, które – według producenta – zakończyły się pozytywnie. System opiera się na „ultraszerokopasmowej” architekturze i wykorzystuje cyfrowy układ ostrzegania o opromieniowaniu radarowym nowej generacji.
System IVEWS jest w pełni kompatybilny z radarem AN/APG-83 klasy AESA (z aktywnym skanowaniem elektronicznym), montowanym w modernizowanych F-16 i również produkowanym przez Northrop Grummana. Podczas ostatnich testów sprawdzano jego współpracę z radarem SABR, koncentrując się przede wszystkim na skuteczności wykrywania i zwalczania „skomplikowanych i nowoczesnych” zagrożeń ze strony radarów obrony powietrznej.
Według oficjalnego komunikatu system z powodzeniem spełnił założenia, skutecznie identyfikując i neutralizując systemy OPL. Próby w locie przeprowadzono na dwóch myśliwcach F-16 Block 50, które w różnych scenariuszach operacyjnych wylatały łącznie ponad 100 godzin. IVEWS jest rozwiązaniem w pełni cyfrowym, oferującym wykrywanie zagrożeń w zakresie 360 stopni, również ze strony stacji radarowych działających w paśmie milimetrowym.
IVEWS to jeden z dwóch systemów walki radioelektronicznej proponowanych w ramach modernizacji polskich F-16; konkurencyjne rozwiązanie oferuje firma L3 Harris. Polska uzyskała zgodę Departamentu Stanu USA na modernizację 48 maszyn w październiku 2024 roku
https://defence24.pl/przemysl/elektroniczna-obrona-dla-f-16-coraz-blizej-trafi-do-polski
#wiadomosciswiat #wojsko #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
@bartas ej serio? Jak ja mam tyle piorunów zebrać O_o
#heheszki #entromeme @entropy_ #hejtomeme @Felonious_Gru @moll @Yes_Man

Zaloguj się aby komentować
Zapowiedź nałożenia 100‑proc. cła na filmy powstające poza granicami USA uderzyła w Hollywood już w chwili ogłoszenia. Akcje Netfliksa, Disneya, Warner Bros. Discovery i Paramountu spadły o ponad dwa procent, zanim częściowo odrobiły straty. Rynek zareagował nerwowo, bo choć prezydent nie zdradził technicznych szczegółów, sam pomysł podważa filar strategii dużych wytwórni: kręcenie za granicą, gdzie ulgi podatkowe i niższe koszty pracy obniżają budżet praktycznie każdej superprodukcji.
Propozycja 100-proc. cła na zagraniczne produkcje filmowe wywołała spadki na giełdzie
Nowy podatek może zniwelować korzyści z kręcenia filmów za granicą, podnosząc koszty produkcji
Wprowadzenie ceł grozi wojną handlową, która może uderzyć w przychody hollywoodzkich gigantów i serwisów streamingowych
Widzowie mogą odczuć skutki w postaci wyższych cen, mniejszej liczby premier i mniej różnorodnych produkcji
Hollywood korzysta z Londynu, Montrealu czy Auckland nie tylko dlatego, że tamtejsze hale zdjęciowe stoją na światowym poziomie. Państwowe i regionalne zachęty potrafią zwrócić do 30 proc. wydatków na ekipę, lokacje i efekty specjalne. W praktyce oznacza to dziesiątki milionów dolarów dla pojedynczego filmu.
Niepewność pogłębia fakt, że film nie jest towarem, który można zważyć na granicy. Administracja będzie musiała wymyślić, jak obliczyć wartość nieuchwytnego dobra intelektualnego i jaki próg "zagraniczności" zastosować przy koprodukcjach. Dla studiów oznacza to ryzyko biurokratycznego chaosu przy budżetowaniu, a dla inwestorów — widmo większej zmienności przy każdym nowym projekcie.
Potencjalne reperkusje są też międzynarodowe. Blockbustery zarabiają dziś większość przychodów poza USA. Jeśli Europa czy Chiny odpowiedzą cłami odwetowymi, studia mogą stracić miliardy dolarów wpływów z biletów i licencji. To uderzyłoby nie tylko w tradycyjne wytwórnie.
Serwisy streamingowe, które potrzebują stałego napływu globalnych hitów, stanęłyby przed wyborem: albo płacić wyższe stawki za materiał wyprodukowany w USA, albo ryzykować dodatkowe koszty taryfowe przy tytułach powstałych za granicą.
Oba scenariusze pogarszają marże i wywierają presję na podnoszenie abonamentów. Sugeruje to wahanie kursów giełdowych firm streamingowych.
Dla widzów skutki mogą się okazać szybko odczuwalne. Jeśli budżety wzrosną, kina przełożą to na ceny biletów, a platformy — na wyższe opłaty lub ograniczenie liczby premier. Mniejsza różnorodność lokacji i ekip może przełożyć się na uboższe wizualnie produkcje, a ewentualne wojny handlowe mogą z kolei zmniejszyć liczbę amerykańskich filmów dostępnych na rynkach zagranicznych i odwrotnie. W najlepszym razie konsument otrzyma więcej obrazów kręconych w USA, w najgorszym — zapłaci więcej za skromniejszą ofertę.
#wiadomosciswiat #usa #filmy #newsydamwa <-- do czarnolistowania
Zaloguj się aby komentować
Według najnowszego sondażu pracowni United Surveys dla Wirtualnej Polski, gdyby dzisiaj odbyły się wybory parlamentarne, wygrałaby je Koalicja Obywatelska. Osiągnęła ona wynik o 3 proc. wyższy od Prawa i Sprawiedliwości i powróciła na pozycję lidera w porównaniu z ostatnim badaniem. Do Sejmu dostałyby się również Konfederacja, Trzecia Droga oraz Lewica.
KO - 30,4% (+1,8%)
PiS - 27,3% (-2,3%)
Konfederusja 14,4% (+0,5%)
Trzecia Droga 8,8% (+0,7%)
Lewica 6,8% (-1,1%)
Razemki poza sejmem (3,9%, +0,4%), niezdecydowanych 7,4%.
Przy takim układzie sił obecna koalicja rządowa utrzymałaby większość, jednak wyniosłaby ona zaledwie 233 mandaty poselskie, a więc tylko trzy pozwalałyby na utrzymanie tej większości.
Sondaż United Surveys został przeprowadzony dla Wirtualnej Polski w dniu 28-29 kwietnia 2025 roku. Badanie zrealizowano metodą CATI (wywiady telefoniczne) oraz CAWI (wywiady online) na reprezentatywnej próbie 1000 osób.
#polityka
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować