Tosty, parówki, marynowane pieczarki i soczek malinowy z piwniczki. Taki jest oto obraz kolacji chłopskiej, którą ten spożyje w akompaniamencie ligi mistrzów oraz south parku.
#przegryw


Tosty, parówki, marynowane pieczarki i soczek malinowy z piwniczki. Taki jest oto obraz kolacji chłopskiej, którą ten spożyje w akompaniamencie ligi mistrzów oraz south parku.
#przegryw

Zaloguj się aby komentować
Ciężki i przykry dzień za mną. Ledwo się dziś zmusiłem do wstania z łóżka, ogolenia się oraz umycia zębów, na wszytko inne brakło mi sił. Cały dzień na przeleżałem przeglądając internet i oglądając anime, a także South Park. Na plus jedynie zachowanie trzeźwości, bo utrzymaniem #chlopskadyscyplina dziś niestety nie mogę się pochwalić. Czuję się wypalony, jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię, może przynajmniej jutro będzie lepszym dla mnie dniem. Sam nie wiem kogo bardzo nienawidzę mnie, czy może jednak siebie, eh. Pozostaje tylko nadzieja na to, że jutro dam z siebie więcej i wrócę na dobre tory.
#przegryw

@Zolty__Szalik chłopu gratulacje za dyscyplinę dotychczasową. Czasami trzeba zluzować dla własnego dobra i zdrowej kondycji psychicznej. Nie jesteśmy maszynami! Powodzenia w dalszej dyscyplinie i oby chłopski żywot był cudowny
Zaloguj się aby komentować
To był dobry dzień. Chłop siedzi po pracowitym dniu i ogląda Lige mistrzów. Udało się trzymać #chlopskadyscyplina , udało się zrobić dziś dużo rzeczy, a co najważniejsze, udało się przeżyć koleiny dzień w trzeźwości.
#przegryw

Zaloguj się aby komentować
Jak się macie chłopy? Jak minął wasz dzień? Dyscyplina utrzymana?
#przegryw #chlopskadyscyplina

Zaloguj się aby komentować
Ehh chłopy, muszę przyznać, że dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych. O ile zazwyczaj przymuszałem się do działania oraz trzymania dyscypliny, o tyle dziś ledwo dałem radę wstać z łóżka i przeczytać książkę. Cały dzień przeleżałem w łóżku w pokoju z zasłoniętymi oknami, czytając oraz oglądając south park, dopadła mnie jakaś słabość pomieszana z melancholią, sam nie wiem czemu. Dziś były potężne braki w motywacji, ale dzisiejszy dzień nie był też bez plusów. Udało mi się przemyśleć parę rzeczy i uporządkować je w głowie, paradoksalnie udało mi się nieco odpocząć i przewartościować niektóre rzeczy. Kolejnym plusem jest fakt, że przetrwałem kolejny dzień w trzeźwości. Mimo wszystko są jakieś plusy i nadzieje na lepsze jutro, nie pozostaje nic innego jak odpocząć przed jutrem i powitać nowy, lepszy dzień. W końcu nadejdzie słońce. A jak u was koledzy? Jak minęła wasza niedziela?
#przegryw #chlopskadyscyplina

@Zolty__Szalik ech, u mnie też jakaś melancholia, do tego jakoś fantomowy lęk niedzielny i cały dzień w zasadzie na bezmyślnym lurkowaniu internetu. Plan minimum, czyli spacer wykonany. Teraz może jeszcze chwilę poczytam i spać.
No nic, liczę na to, że jutro będzie lepiej (tj. przynajmniej godzinę spędzę konstruktywnie na terapii).
Pamiętaj Cumplu, poza dyscypliną trzeba być dla siebie wyrozumiałym w myśl zasady, że zawsze lepiej zrobić cokolwiek niż nic, zwłaszcza jak świat przytłacza. Trzeźwość to priorytet i każdy dzień w niej spędzony jest zawsze małym zwycięstwem.
Zaloguj się aby komentować
Nastał właśnie wieczór, wraz z nim na ostatni posiłek dnia dzisiejszego, który obfitował w przeróżne aktywności. Udało się zacząć czytanie nowej książki, pomóc babci (nanieść drewka, sprawdzić, czy kórki coś zniosły i odkurzanie u niej w domu).
Kolejną rzeczą, która zakończyła się sukcesem był powrót do duolingo, prawie godzinkę spędziłem ucząc się niemieckiego oraz dwadzieścia minut na naukę rosyjskiego. Zawsze chciałem zgłębić te dwa języki, myślałem o kursach czy książkach, ale ciężko było mi wybrać idealną, w końcu stwierdziłem, że nie można czekać w nieskończość na idealną okazję, gdyż tak może nie pojawić się po prostu nigdy i szczerze mówiąc, to muszę rzec koledzy - na dobre mi to wyszło, jutro znów spróbuję się pouczyć.
Znów utrzymuję zdrowe nawyki żywieniowe, cały dzień przetrwałem bez gotowych i przetworzonych dań, jadłem zdrowe posiłki bogate w białko oraz warzywa tudzież owoce.
Udało się też zrobić spacer oraz parę ćwiczeń z masą własną masą ciała.
Wczorajszy dzień spędziłem podobnie, niestety zmęczenie oraz późniejszy brak internetu nie pozwoliły na jakiekolwiek aktywność, na necie, zmęczony po pracy szybko poszedłem spać.
Plan na dzisiejszy wieczór to: kolacja, hejto. south park, nauka oraz gierki. Nie wiem, czy South Park Kijek Prawdy, czy Miecze i Sandały, ale na pewno w coś pogram. A jak u was kumple? Jaki macie plan na dziś?
#przegryw #chlopskadyscyplina

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio przy pracy z braćmi właśnie dostrzegłem to, jak buduje się pewność siebie już od najmłodszych lat, to, jak zmieniło się u mnie w rodzinie podejście do młodszego i w końcu to, jak ważne jest podejście do młodego człowieka. Ja zawsze przy pracy się stresowałem, nie zależnie od tego, czy robiłem coś dobrze, czy nie, pewnych rzeczy nie byłem w stanie pojąć od razu, w takich sytuacjach zawsze był krzyk "Anon, odczep się tego, nie nadajesz się", czasem padało "Anon, tumanie, zostaw to, choćby chciał, choćby nie wiem, jak bardzo bym chciał, to z Tobą się nie da" w innych wypadkach padało "Anon, debilu, Ty się ucz, bo do roboty się nie nadajesz".
Błąd tworzył stres przed popełnieniem błędu, co tworzyło coraz więcej błędów oraz lęk przed podjęciem jakiegokolwiek działania. Dziś, po wszystkich tych latach jest inaczej, gdy młodszy brat zrobi coś źle, to podchodzi się do niego z ulgą, wytłumaczy mu, pomoże zaś "Poczekaj Oskar, wytłumaczę Ci" "Oskar, pomogę Ci, Ty się jeszcze nadźwigasz" "Oskar, dobrze pracujesz, nic się nie stresuj, nie jest źle". Ja, kiedy tylko pracuje z kimś z rodziny, to zawsze chodzę jakby przestraszony. Staram się zrobić szybko i dokładnie, ale czasem po prostu nie potrafię czegoś zrobić, nie jestem wystarczająco pewny.
Wszystko to poskutkowało tym, że jako dorosły człowiek uczę się wielu rzeczy, których normalni ludzie uczyli się za dzieciaka, wszystko to skutkuje tym, że gdy podejmuję czegoś nowego, to zawsze muszę walczyć z lękiem przed opinią innych, przed byciem wyśmianym oraz lęku przed niepowodzeniem. Finalnie poskutkowało to też tym, że w nawyku mam otumanianiem się używkami, że dziś walczę z uzależnieniem i że jestem strachliwym chłopczykiem w ciele dorosłego. Pociesza mnie jedynie fakt, że dzięki pracy nad samym sobą oraz walki z nałogiem powoli z tego wychodzę i fakt, że inaczej podchodzi się do młodego, może chociaż on nie wyrośnie na strachliwego oraz bojaźliwego przegrywa pijaczynę.
#przegryw

@Zolty__Szalik mądre słowa, dobrze że jesteś na tyle inteligentny ze sam umiesz w dorosłym życiu starać się wychwytywać błędy rodziców, wytrwałości i szczęścia życzę
Pozdrawiam serdecznie
@Zolty__Szalik Mój stary jest taką toksyczną k⁎⁎wą, do tego ze zjedzonymi nerwami. Za dzieciaka co chwilę były jakieś bojowe zadania i nasłuchałem się wyzwisk, krytyki i kurew w moim kierunku. Jak w piątek wieczorem stary mówił, żebym wstał jutro rano bo mamy dużo roboty do zrobienia, to już mi flaki wywracało i nie mogłem spać. Jak coś razem robiliśmy to tylko czekałem, żeby usłyszeć co robię nie tak i jak jestem beznadziejny - źle to trzymasz, źle wkręcasz, nie to przyniosłeś co chciałem, itd. Skręcało mnie jak mnie wysyłał po coś do garażu, wpadał po 5 minutach z czerwoną mordą, kurwująć że jak zwykle nic nie mogę znaleźć, po czym okazywało się, że położył narzędzie w innym miejscu. Oczywiście zero przepraszam, zero skruchy.
Szkoda, że za dzieciaka nie rozumie się tych toksycznych mechanizmów, że nie można się przed nimi bronić, sprzeciwiać. Wydaje się człowiekowi, że tacy są ojcowie i że to jest normalne, a nie jest. Później powodzenia w dorosłym życiu, z prostowaniem takich patologicznych przeżyć.
Zaloguj się aby komentować
Podsumowanie dnia dzisiejszego:
Kolejny dobry dzień za mną chłopy. Udało się pomóc babci (wynoszenie chwastów, noszenie drewna oraz sprawdzanie czy kury zniosły jakieś jaja) oraz pomóc przy pracy rolnej i trochę podziałać przy domu (sprawdzanie maszyn, zapełnianie siewnika). Później była nauka, nauka i jeszcze raz nauka (podziałałem przy językach obcych, obejrzałem parę filmów o zdrowym żywieniu i historii).
Coraz lepiej wychodzi mi wprowadzanie zdrowych nawyków żywieniowych oraz ograniczanie mediów, tudzież elektroniki. (Mniej czasu poświęcam na internet oraz bezmyślne scrollowanie stron, więcej czasu poświęcam na naukę, samego siebie, kształcenie oraz czytanie książek).
Stopniowo zmieniam nawyki żywieniowe (znów zajadam coraz to więcej owoców i warzyw, odstawiam napoje energetyczne, wysoko słodzone napoje, znów nie jem słodyczy i wysoko przetworzonego syfu).
No i rzecz jasna przetrwałem kolejny dzień w trzeźwości oraz wstrzemięźliwości od używek, dziś nie czuję zbyt dużej potrzeby, aby otumanić się alkoholem lub innymi używkami.
Plan na dzisiejszy wieczór to: zjeść kolację, odebrać książkę z paczkomatu oraz pograć w coś/obejrzeć jakiś dokument historyczny lub wybrać się na spacer. A jak u was koledzy? Jakie macie plan na dziś wieczór i co udało wam się dziś zrobić? Jak minął wasz dzień i co macie dziś na kolację?
#przegryw #chlopskadyscyplina

@Zolty__Szalik co będzie czytane Cumplu? Dzisiaj musze wchłonąć na kolacje jakieś węgle złożone, bo spada mi cukier w nocy. Dobrze, ze od tego roku systemy do monitorowania glikemii są refundowane, więc mogę w miarę śledzić co utrzymuje mi stały poziom cukru we krwi.
Po wizycie u psychoterapeutki i jestem zadowolony. Raz, że okazało się, że przyjmuje tez w placówce bliżej mnie, dwa że byłem pozytywnie zaskoczony. Po wyjściu poczułem, że pierwszy raz ktoś próbował zrozumieć moje problemy. Do tego poczułem się dziwnie, że mówiąc o moim zdrowiu psychicznym nie zostałem opierdolony i brakowało mi tego. Muszę popracować nad bałaganem w głowie, ale chyba powoli sobie uświadamiam ile mam do przepracowania. Następna wizyta w poniedziałek.
Poza tym, dyscyplina utrzymana. Dużo radości sprawia mi pisanie, przeglądanie materiałów źródłowych i te drobne niby-eseje, które tu pisuje. Mają dla mnie wartość autoterapeutyczną. Leki działają coraz lepiej, myśli zwolniły, wewnętrzny narrator mniej mnie opierdala, zniknęła też większość urojeń. Nie czuje się już po nich senny tak na co dzień, wiec uboki tez powoli znikają.
Kurde, Cumplu, dużo satysfakcji sprawia mi obserwowanie Twojego rozwoju. Widzę, duży postęp i chyba też większy spokój. Utrzymaj trzeźwość Przyjacielu, a reszta powoli zacznie się prostować.
Gratki chłopie ja także wdrażam w działanie swój plan wyjścia z umysłu przegrywa. Od paru miesięcy ćwiczę już regularnie na siłowni i nie mam ochoty odpuszczać udało mi się wyrobić nawyk. Jakbym miał nie pójść to psycha siada i zaraz następnego dnia robię dwa treningi. Teraz chcę wdrożyć kolejne dwa kroki które będą wymagały ode mnie 100% tego co jestem w stanie z siebie wyciągnąć @Zolty__Szalik
Zaloguj się aby komentować
Witam was wszystkich chłopy życząc miłego dnia oraz wytrwałości do wytrwania w postanowieniach, walce o lepsze jutro, a także rutynie rutynie codziennej.
#przegryw
#chlopskadyscyplina

@Zolty__Szalik dzienna i wzajemnie. Chlop idzie zjesc na miasto ze znajomymi a potem wraca do szukania robo, bedzie tez non stop patrzyl czy kwiatki cos wychodza z ziemi, zasiane w sobote i dalej nic chlop juz pierdolca dostaje zaraz im takiego boosta azotowego j⁎⁎⁎ie ze wyjda z doniczek i zaczna wpierdole zpuszczac.
Zaloguj się aby komentować
Wczoraj zapomniałem o podsumowaniu dnia, więc dziś nie pozostaje mi nic innego, jak podsumowanie dwóch dni. Czwartek minął mi pracowicie. Nosiłem drewko babci, zbierałem jajka od kurek, posprzątałem w domu, pouczyłem się, poczytałem i udało się pobiegać na dłuższy niż zawsze dystans.
Dzisiejszy dzień również należał do pracowitych. Udało się znów pomóc babci, wywieźć chwasty z ogródka, udać na spacer, zrobić leciutki trening oraz pouczyć. Teraz przyszła pora na odpoczynek i relaks. Chłop zje kolacje, pogra w miecze i sandały. Może do tego dojdzie oglądanie jakiegoś filmu tudzież serialu.
Udało mi się dokonać paru zmian w swoim życiu, powoli zmieniam swoje nawyki żywieniowe oraz wdrażam więcej ruchu w swoim życiu. Do tego odhaczyłem kolejny dzień w trzeźwości, choć myślami byłem już w supermarkecie przy półkach z wódą. Powoli dokonuję planu na jutrzejszy dzień, na pewno będą to nauka oraz rower, do tego wszystkiego dołożę może jakiś spacer albo bieganie. A jak u Was koliedzy? Jak wasz dzień minął? Co mieliście/macie na kolację?
#przegryw #chlopskadyscyplina

Zaloguj się aby komentować
Czołem wszystkim chłopy. Witam was wszystkich o poranku i życzę wytrwałości na kolejny, obfitujący w pracę dzień.
#chlopskadyscyplina #przegryw

Zaloguj się aby komentować
Dobry był to dzień, stety lub też niestety, ale dobiegł on końca, dlatego trzeba udać się w objęcia snu, gdyż już za kilka godzin wstanie świt, wraz z nim nowy dzień, a wraz z nowym dniem nadejdą nowe zadania, trudy, troski oraz radości. Trzymajcie się koliedzy, kumple, towarzysze niedoli, przyjaciele? Nie wiem ile jest jeszcze pozytywnych określeń, ale każde będzie trafne, bo jak już pisaliśmy. Stworzyliśmy cudowną, zgraną pakę, którą można nazwać rodziną/grupą kumpli. Dobranoc!!!!
#przegryw

Zaloguj się aby komentować
Muszę przyznać, że jestem niezmiernie ucieszony z faktu, że stworzyliśmy zgraną i wspierającą społeczność, która pracuje nad sobą, stara się oraz wzajemnie się motywuje do walki o lepsze jutro bez wojenek, toksyczności, sprzeczek, dymów tudzież afer. Mała grupka zwartych, pracowitych oraz wspierających się w rozwoju chłopów z tagu. Atmosferę tagu mamy niepodrabialną i ze świecą szukać drugiego takiego miejsca, gdzie nie tylko każdy się wspiera, gdy jest dobrze, ale również każdy każdemu pomaga wstać w sytuacjach podbramkowych, tudzież kryzysowych gdzie powrót do starych demonów naprawdę wisi na włosku.
#przegryw #chlopskadyscyplina

Zaloguj się aby komentować
Chlebek domowy oraz sałatka gyros dla chłopa na kolacyjkę, wszystko w akompaniamencie banana, i herbatki, których nie ma na zdjęciu. W sam raz na odpoczynek przy anime po ciężkim dniu.
#przegryw

Zaloguj się aby komentować
Udało się koliedzy. Mimo wszystkich tych trudów, znojów oraz negatywnych emocji chłop kończy ten dzień zmęczony, oraz obolały od ćwiczeń, oglądając bajki z dzieciństwa, ale też trzeźwy i zadowolony. Udało się nie upić, nie skusić na dobra, dobra, którymi zakuszały CPNy i małe prywatne sklepiki. Udało się wytrwać i odpocząć. Chłop za namową kumpli z tagu ponownie popakował, żeby wyładować emocje. Machał sztangą, dopóki łapy nie stały się galaretowate i nie odmówiły posłuszeństwa. Teraz nawet pisać ciężko, bo ręce obolałe, ale na duchu jakoś lżej. Jeszcze przetrwać jutro spokój z tymi cholernymi świętami. A jak minął wasz dzień chłopaki? Jak się czujecie?
#przegryw

@Zolty__Szalik no i kolejny kroczek zrobiony ! Ja sobie siedzialem klikalem w Wanishing of Ethan Carter ale mnie wkurwilo bo niewiedzialem gdzie isc, to wpierdolilem serniczka co chlop od starej dostal i ogladam Bosch'a na amazon prime. Jutro swiety dzien klata / triceps.
A ja sie urobilem dzis browarkami konkretnie i czuje sie totalnie zrelaksowany. Nerki przeplukane a chmiel razem z alko wprowadzil mnie w stan dobrego nastroju do tego paka Marlboro lights i czipsy serowo cebulowe. Hebac przecinki
Zaloguj się aby komentować
Nigdy nie zrozumiem idei świąt oraz towarzyszącym jej rzeczom, nigdy nie zrozumiem tej całej nerwowości, gorączki przygotowań, wzajemnej wrogości i tego całego galimatiasu, jaki wokół świąt powstaje. Święta powinny być czasem bliskości rodziny, pojednania, spokoju, porządku i ładu. Powinny być czasem spędzonym spokojnie, w gronie bliskich, powinny być czasem odpoczynku, przebaczenia i relaksu, a jak mniemam, koledzy, nie tylko u mnie jest wręcz przeciwnie. Święta nie są czasem relaksu, odpoczynku i zgody, a czasem wyładowania złych emocji na kimś, czasem nagromadzenia przeróżnych frustracji, czasem waśni, sporów, sprzeczek oraz pijaństwa. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do tradycji czy religijnej otoczki świąt, obrzędów nie uznaję za coś niedobrego i nie widzę w nich nic złego. Po prostu przeszkadza mi fakt, że założenia świąt, a to, jak te święta wyglądają w rzeczywistości to dwie, zgoła odmienne rzeczy. Ludzie skupiając się na przygotowaniach, zdają zapominać o innych, ważniejszych rzeczach. W całym tym świątecznym tłumie i motłochu wszystkiego, co negatywne giną empatia i wzajemna życzliwość, w całych tych przygotowaniach, skupienie pada na tradycje, jednak nie jest ona kultywowana jako coś, o czym mamy pamiętać, a jako coś, co jest przykrym obowiązkiem. Gromadzą się za to jad oraz wzajemna znieczulica.
#przegryw

@Zolty__Szalik jestem w tej dobrej sytuacji, że rodzice po rozwodzie i odwiedzam tylko mamę. Kiedy jeszcze stary był w domu to absolutnie wszystko robiłem źle. Czasem zdarzał się wychowawczy wpierdol bo np. źle zmieliłem mięso na pasztet. Oczywiście później alkohol i tyrady jakim nieszczęściem było to, że pojawiłem się w jego życiu.
Jak wyjechałem na studia (jestem z Warszawy, ale i tak wolałem uciec na uniwerek do innego miasta) to wolałem spędzać święta z obcymi ludźmi/samemu, niż wracać do domu. Później brałem dyżury w pracy, o dziwo zawsze w święta. Wszystko, byle uciec z tego piekła.
Teraz spędzam święta z mamą, ukraińską rodziną, która u mnie mieszka i kotami. I teoretycznie obcy ludzie, którzy u mnie mieszkają okazali mi więcej ciepła i miłości niż dostałem od własnego ojca.
Pare lat temu staremu coś się zmieniło i chce odbudować kontakt. Roni rzewne łzy, że on nie ma już rodziny. Wczoraj wysłał smsa, czy nie wpadłbym na obiad Wielkanocny. Nawet nie odpisałem, bo niektóre rany nie goją się nigdy.
Na szczęście jestem aseksualny i ten spierdolony krąg świąt w mojej rodzinie kończy się na mnie.
@TheLastOfPierogi współczuję. Ale też cieszę się, że doświadczasz teraz ciepła i relacji. To jest ważna rzecz, trzeba po nią sięgać.
@Zolty__Szalik Też tego nigdy nie potrafiłem zrozumieć. Dla mnie wszelkie święta są całkowicie zbędne...
powinny być czasem bliskości rodziny, pojednania, spokoju, porządku i ładu. Powinny być czasem spędzonym spokojnie, w gronie bliskich, powinny być czasem odpoczynku, przebaczenia i relaksu
@Zolty__Szalik I tu jest ten podstawowy element - "powinny". Ludzie czują powinność bliskości spraszając rodzinę, której nie mają chęci zapraszać, powinność gościnności tyrając nad suto zastawionym stołem daniami na które konkretnie nie mają ochoty, powinność czystości gospodarując szczątkowe wolne chwile w już i tak napiętym grafiku na generalne porządki. I tak dalej, i tak dalej... I ta presja powinności przekłada się na taką a nie inną atmosferę.
Zaloguj się aby komentować
Kuszą myśli i wodzą na pokuszenie otwarte CPNy. Wielkanoc i święta trwają w najlepsze, a wraz z nimi trwają nieodłączne elementy wielkanocy - podśmiechujki z chłopa, docinki, picie oraz towarzyszące mu obgadywanie ludzi ze wsi, pijackie humorki starego. Naprawdę nie wiem koledzy, nie wiem ile przetrwam we wstrzemięźliwości od alkoholu, czy przetrwam w niej, chociaż mały okres czasu, chociaż najbliższą godzinę i czy nie ulegnę dziś i nie napiję się. Stwierdzenie "nigdy nie lubiłem świąt" jest dużym uproszczeniem. Ja tych świąt od zawsze nienawidziłem i szczerze gardziłem. Czy to bożym narodzeniem, czy to wielkanocą, czy jeszcze innymi zakorzenionymi, pseudorodzinnymi świętami. Jak lubić coś, co od dziecka kojarzy Ci się z byciem wyśmiewanym, pijackimi awanturami ojca, kłótniami i dręczeniem psychicznym. No, poza tym odkąd pamiętam, to w święta towarzyszyły mi picie w samotności oraz płacz w poduszkę. Sam nie wiem, czy jest dalej sens walczyć, czy nie lepiej wrócić do picia, chlania non stop. I tak już nic nie mam do stracenia, skoro dla każdego jestem tylko zbędnym, ciężkim balastem i jarzmem. Nie wiem, czy nie lepiej porzucić dyscypline, nie mam na to siły. Poczytałem dziś, pobiegałem i zrobiłem trening, aczkolwiek czuję wewnętrznie, że robiłem to tylko po to, aby zrobić, odbębnić i odhaczyć przykry obowiązek nie było to robione z jakąkolwiek werwą, motywacją, czy jakimkolwiek zapałem.
#przegryw

Brahu nie poddawaj się. Do stracenia masz wiele. Stracisz czas który już do teraz poświęciłeś na zachowanie trzeźwości. Alko nie powstrzyma marazmu obudzisz się na kacu jeszcze z dołkiem że nie warto było i od początku znowu będziesz pchać ten głaz pod górę. Wyjdź z toksycznego miejsca jest słabo to zrób kolejny trening i nawet spedz tam 3 godziny a zobaczysz że przyjdzie dziś ten moment że powiesz sobie Dziękuję dałem radę. Wygrasz z tym. Stoję murem za Tobą kumplu.
@Zolty__Szalik nie trzeba czuć werwy, motywacji - plan, dyscyplina pomaga właśnie wtedy, gdy nie ma ochoty ani energii.
Trzeźwość jest wartością samą w sobie. Zawsze. Jak się zastanowić, to może alkohol odpowiada za część problemów, których doświadczyłeś - choć sprawia wrażenie, że jest rozwiązaniem, ucieczką.
Możesz zbudować siebie poza doświadczeniami z domu, to wielka szansa dorosłości.
To Twój uzależniony mózg produkuje te myśli. Tak właśnie działa nałóg.
Jak nad nim nie zapanujesz to zmienisz się w swojego starego.
Zaloguj się aby komentować
Im bliżej mi do jakichkolwiek świąt, niezależnie czy bożego narodzenia, czy wielkanoc to, tym bardziej siadają mi już krucha psychika, ponadto siada motywacja do podjęcia jakiegokolwiek sensownego działania, pracy i walki nie tyle nawet o wyjście ze spierdolenia, co o zaakcpetowanie samego siebie polubienie się. Ślepa wiara w swoje możliwość oraz pewność siebie zawsze były czymś, czego zazdrościłem ludziom. Brak mi pewności przy jakimkolwiek swym działaniu, na każdym kroku towarzyszą mi moje ukochane siostry - pogarda do samego siebie, niepewność oraz apatia. Jakby tego było mało, to jest jeszcze braciszek, nazywa się stres przed podjęciem jakiegokolwiek działania. Notorycznie chodzę albo przyspany, bo ze stresu nie przespałem nocy, albo zestresowany. W najgorszym wypadku chodzę i niewyspany i zestresowany, ale to tylko w momentach takich jak teraz, w momentach trzeźwości. Zawsze mnie zastanawiało, skąd biorą się pewność siebie i odwaga u innych czy choćby jakakolwiek pewność w działaniu, skąd brały się te rzeczy, które zdają się być tak powszechne, a których mi brakuje jak pustelnikowi wody.
#przegryw

@Zolty__Szalik ech Cumplu rozumiem. Mi spycha siadła wczoraj na leżaku, odpaliła jointa i tak sobie leżała do dzisiejszego ranka.
Zawsze pierwszy dzień jakichkolwiek świat jest dla mnie ciężki bo wracają wspomnienia świąt z moim przemocowym ojcem alkoholikiem, który miał do mnie pretensje, że się urodziłem (dziecko z wpadki here). Dużą część dorosłego życia starałem mu się udowodnić, że nie jestem totalnym gównem za jakie mnie uważa. W momencie kiedy przestałem - przyszło katharsis. Dobrze, że przynajmniej mamę mam w porządku, a rodzice po rozwodzie.
Przyjacielu, wszyscy zawsze uważali mnie za pewnego siebie w pracy - to była jedna z masek, które zakładałem, żeby później płakać w domu.
Pamiętaj, masz we mnie internetowego Cumpla, który podziwia Cię za to, że walczysz z nałogiem. Po jakimś czasie, kiedy chory mózg skończy wysyłać Ci fałszywe sygnały: „jesteś do niczego, najlepiej zapij się na śmierć”, zrobi się trochę łatwiej.
@Zolty__Szalik Moim zdaniem pewność siebie bierze się głównie z doświadczenia. Ci którzy zawsze mieli z górki będą bardziej pewni swoich decyzji od tych, którym życie kładło tylko kłody pod nogi...
@Zolty__Szalik W sumie jedynej rzeczy której nie boje sie że spierdole i że dam sobie rade to chlanie wódy.
Zaloguj się aby komentować
Jedna myśl, jedna kontemplacja, jedna oraz pozornie tak wszystko zmieniają. Coraz bardziej utwierdzam się w tym, że chwile dłuższego myślenia i jakiekolwiek dłużej trwającej zadumy są bezsensowne, bo zawsze dochodzę do jednego wniosku - jestem nic niewartym balastem i ciężarem nie tylko dla siebie, lecz całego otoczenia. Głupkiem, który poza brakami intelektualnymi męczy się również z brakiem jakiegokolwiek fachu w ręku, nie nadaje się do niczego, co nie jest debilnie prostą oraz rutynową pracą. Gdybym tylko mógł, to najchętniej pozbyłbym się jakichkolwiek luster w domu, żeby uniknąć przypadkowego oglądania swojej twarzy. Walczę o jutro oraz lepszy byt, ale sam nie wiem, czy to coś da, powoli tracę wiarę w proces, sens dalszej walki. Coraz częściej dochodzą do głowy głosy, głosy, które mówią, aby się po prostu napić i o tym nie myśleć. Jestem tylko głupim dzieckiem w ciele dorosłej osoby. Głupim, zagubionym i pochłoniętym w odmęty nałogu bachorem.
#przegryw

@Zolty__Szalik serio, rozejrzyj się z grupą wsparcia, choćby w sieci. Wiele daje zrozumienie procesu, jaki teraz przechodzisz, on ma swoje etapy, ostrzeżony-uzbrojony. Nie zaskoczą cię podobne myśli, bo będziesz wiedział, że się pojawią. Nie musisz walczyć z tym sam a akceptacja grupy bardzo pomaga na tym etapie.
@Zolty__Szalik wiele osób jest dziećmi w ciałach dorosłych. Np ja.
Spełniam kryteria genetyczne przegrywu jeśli chodzi o wzrost, ale jakoś nigdy nie miałem problemów z dupami. Ryj typowo kartoflany
Chlam za dużo. Mam problemy ze zdrowiem dzieciaka.
Sam obecnie unikam ludzi przez pandemie wjechał mi tryb introwertyk.
Mam straszne sinusoidy nastroju. Ale jednak widzę sens by żyć. Choćby by zobaczyć nowego Jokera, pograć w nowe gry.
Stawiam sobie cele by nie żyć jak ameba cały czas.
Teraz na tapecie prawo jazdy na motocykl. Teorie już zdałem.
Jestem przekonany że ty też możesz to zmienić. Małymi krokami, jesteś inteligentnym chłopem, widać po wpisach. Masz wartość.
Bardzo lubię ten cytat
" The reason we struggle with insecurity is because we compare our behind-the-scenes with everyone else’s highlight reel. "
@Zolty__Szalik wiesz, często jest tak, że faktyczny wysiłek skupia się na tym co, jak i kiedy myślimy. To odgrywa znaczną rolę w uzależnieniach, zaburzeniach nastroju, jak i innych problemach.
Wszyscy czujemy rzeczy trudne, ale to tylko punkt wyjścia: coś później myślimy, podejmujemy decyzję. Życie da w kość każdemu, ważne jest to jak rozumiemy się z samym sobą i jakie są nasze relacje z innymi.
Myśli, które opisujesz, są paliwem: dla nałogu, zaburzeń nastroju itd. To trochę taka "propaganda wroga", często trzeba ją ignorować, nie wzmacniać uwagą.
Znajdź ludzi, z którymi możesz porozmawiać.
Zaloguj się aby komentować
Witam was wszystkich chłopy w nowym dniu życząc wam siły, wytrwałości, motywacji do zmiany oraz po prostu, życząc miłego dnia. Trzymajcie się koliedzy.
#przegryw

Zaloguj się aby komentować