Tym razem trafiamy w sam środek akcji już od pierwszej strony, do Roberta dzwoni jego córka Basia, która mówi mu, że zabiła człowieka i potrzebuje jego pomocy z pozbyciem się ciała. Ich relacja nigdy nie była najlepsza, a tu widzimy ją z perspektywy kilku lat po wydarzeniach z 6 tomu i szybko orientujemy się, że te lata nie pomogły, a wręcz ją jeszcze bardziej rozbiły.
Basia jest członkinią sekty, sekty prowadzonej przez Jakuba, który ma ogormny dar przekonywania i zjednywania sobie ludzi, a Basia będzie w tom tomie jego rękami. Robert nie umie dotrzeć do córki, a nawet gdy pojawia się na chwilę w domu, szybko orientuje się, że już ją stracił i nigdy nie odzyska. Gdy Basia znowu znika, nasz bohater orientuje się, że po raz kolejny Jakub wpędzi ją w jeszcze większe kłopoty, a on będzie mógł tylko zmniejszyć straty.
To jest kompletnie niepotrzebny tom. Czuć, że nie dość, że autorce nie chciało się go już pisać i ma tylko 272 strony, czyli ponad 50 mniej niż poprzednie i ponad 200 stron mniej niż najdłuższa książka w serii. Robert jest stary i niedołężny, jego mózg pracuje z dużym opóźnieniem, ma trochę już wywalone na to czy zaraz nie wywalą go z firmy za wszystko, co zrobił, żeby pomóc córce. Znani i lubiani bohaterowie z poprzednich tomów nie istnieją, a ich miejsce zajmuje papierowy brat Roberta, który jest nijaki. A końcówka to już jawna kpina z czytelnika, bo najciekawszy fragment ksiązki jest wycięty i Lew budzi się w spitalu.
Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła
Nie polecam sięgać po ten tom, a jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to czytajcie ją do 5 tomu włącznie, później książki z ocen 7-8/10 spadają na max 5/10. Pewnie dałoby się obciąć tę ocenę jeszcze bardziej, ale mam sentyment do tej serii i głównego bohatera. Jest mi mega przykro co autorka z nim zrobiła
Zgadam się w 100%. Myślę, że to ostatnia książka z tej serii, bo ciężko będzie dalej ciągnąć przygody Roberta Lwa.
Facet jadący Yugo podjechał na światłach obok Rolls-Royce. Opuścił szybę i krzyknął do kierowcy Rollsa:
– Hej, stary, fajna bryka! Masz telefon w swoim Rollsie? Bo ja mam telefon w moim Yugo!
Kierowca Rollsa spojrzał z góry i odpowiedział snobistycznie:
– Tak, mam telefon.
– Super! A masz lodówkę? Bo ja mam lodówkę na tylnym siedzeniu w moim Yugo!
Coraz bardziej poirytowany kierowca Rollsa:
– Tak, mam lodówkę.
– No proszę! A telewizor masz? Bo ja mam telewizor z tyłu w moim Yugo!
– Oczywiście, że mam telewizor! Rolls-Royce to najbardziej luksusowy samochód na świecie!
– No jasne, bardzo fajna fura! A łóżko masz? Bo ja mam łóżko z tyłu w moim Yugo!
Kierowca Rollsa, wkurzony tym, że nie ma łóżka, wcisnął gaz i pojechał prosto do dealera, gdzie natychmiast zamówił montaż łóżka z tyłu swojego Rollsa.
Następnego dnia odebrał auto. Łóżko wyglądało obłędnie – jedwabna pościel, mosiężne zagłowie. Łóżko godne Rollsa.
Zadowolony ruszył na poszukiwania Yugo. Jeździł cały dzień, aż w końcu późną nocą znalazł je zaparkowane – wszystkie szyby zaparowane od środka. Wysiadł, zapukał w szybę. Nic. Pukał coraz mocniej, aż w końcu właściciel Yugo opuścił szybę i wystawił kompletnie mokrą głowę.
– Mam teraz łóżko z tyłu mojego Rolls-Royce’a – oznajmił z dumą kierowca Rollsa.
Kierowca Yugo spojrzał na niego i powiedział:– Wyciągnąłeś mnie spod prysznica tylko po to, żeby mi to powiedzieć?!
#heheszki #suchar
Do przeczytania zachęcił mnie @TyGrySSek swoim wpisem o ostatnim tomie trylogii.
Powrót do "Dzieci kapitana Granta" okazał się przede wszystkim podróżą w czasie - nie tyle przez oceany i kontynenty, ile do mojego dzieciństwa. To jedna z tych książek, które pamiętam niekoniecznie za fabułę, ale za emocje: wspólne czytanie, ekscytację kolejną przygodą, poczucie, że świat jest ogromny i pełen białych plam do odkrycia. W moim przypadku to także bardzo osobiste skojarzenie z lekturą czytaną razem z dziadkiem, co automatycznie ustawia odbiór tej historii w cieplejszym świetle.
Fabularnie Verne robi dokładnie to, z czego był znany: bierze prosty punkt wyjścia - tajemniczą wiadomość SOS w butelce - i buduje na nim wielką, epizodową opowieść o wyprawie przez pół świata. Bohaterowie, w tym córka i syn zaginionego, przemierzają kolejne kontynenty w poszukiwaniu kapitana Granta, a przy okazji czytelnik dostaje solidną porcję geografii, przyrody, historii i XIX-wiecznej wiary w potęgę wiedzy.
Dziś tempo tej narracji bywa nierówne, a niektóre fragmenty są wyraźnie rozwleczone, ale nadal czuć przygodowy nerw. Z perspektywy dorosłego czytelnika widać też ograniczenia epoki: postacie są dość jednowymiarowe, dialogi chwilami brzmią archaicznie, a cudowne zbiegi okoliczności pojawiają się częściej, niż byśmy dziś zaakceptowali. Jednocześnie trudno mieć do tej książki pretensje - jej siła leży w prostocie i szczerej radości opowiadania historii. A targetem książki są oczywiście dzieci.
Solidna przygoda i piękny, sentymentalny powrót do czasów, gdy sama lektura była wydarzeniem, a książki czytało się wspólnie, nie dla ocen, tylko dla czystej frajdy odkrywania światów, o których nie było jak przeczytać/usłyszeć inaczej.
Szanowne Hejto,
Potrzebuję pomocy i może mi coś doradzicie :)
Szukam playera z Androidem dla osoby starszej (70+), na którym mogłaby sobie odpalić Storytel czy Audiotekę i słuchać audiobooków ze słuchawek podłaczonych na jacku lub przez BT.
Wymagania nie są ogromne:
sprzęt nie musi zasuwać
wi-fi
najlepiej gdyby miał chociaż 32GB pamięci wbudowanej + slot na kartę SD
chociaż 2 cyfrowego Androida
działał na baterii tyle, żeby przesłuchać 1 audiobooka (8-10h) + port USB-C
Odblokowany sklep Google Play albo możliwość instalacji plików APK
to nie może być telefon, bo jeden już ma, ale jest starej daty i telefon służy do dzwonienia
Czy używacie czegoś, co możecie polecić?
#kiciochpyta #android #audiobooki