
WujekAlien
- 3341wpisów
- 10150komentarzy
Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz

Spacerowicz, czytelnik, książkozbieracz
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1008 + 1 = 1009
Tytuł: Szepty Ciemności
Autor: Andrzej Pupin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN: 9788367949385
Liczba stron: 414
Ocena: 7/10
Szepty ciemności to książka, która bardzo szybko skojarzyła mi się z pierwszym tomem Materia Prima - „Adeptem” Adama Przechrzty. Nie dlatego, że autor kopiuje jego pomysły, ale dlatego, że ponownie trafiamy do świata, w którym pozornie zwyczajna rzeczywistość zaczyna przeciekać czymś nadnaturalnym. Granica między tym, co racjonalne, a tym, co niewytłumaczalne, staje się coraz cieńsza, a bohaterowie muszą nauczyć się funkcjonować w świecie, który okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż przypuszczali.
Fabuła koncentruje się wokół tajemniczych zjawisk i zaginięć, które początkowo wydają się odosobnionymi przypadkami. Z czasem jednak bohater odkrywa, że za nimi kryje się znacznie większa i mroczniejsza układanka. To historia o świecie, do którego przenikają siły niepasujące do naszego wyobrażenia rzeczywistości – mroczne, trudne do zrozumienia i rządzące się własnymi zasadami. Śledztwo stopniowo odsłania kolejne elementy tej układanki, a wraz z nimi rośnie poczucie zagrożenia i zezwierzęcenia podejrzanych.
Najbardziej podobał mi się właśnie klimat. Lubię książki, w których współczesny świat zderza się z czymś niewytłumaczalnym, ale autor nie odkrywa wszystkich kart od razu. Tajemnica jest tutaj odpowiednio dawkowana, dzięki czemu czytelnik razem z bohaterem próbuje zrozumieć, jakie reguły rządzą tym nowym światem. To daje bardzo przyjemne uczucie odkrywania kolejnych warstw historii.
Nie sposób było mi nie porównywać tej książki do „Adepta”. Jeśli tam najbardziej podobało mi się stopniowe poznawanie magicznego świata funkcjonującego tuż obok naszego, to Szepty ciemności wywołały bardzo podobne odczucia. Oczywiście oba cykle idą w innych kierunkach, ale sam pomysł przenikania nadprzyrodzonych zjawisk do codzienności bardzo trafia w mój gust.
Mam jednak wrażenie, że autor nie wykorzystał jeszcze pełnego potencjału stworzonego uniwersum. Są momenty, w których chciałbym dowiedzieć się więcej o zasadach rządzących tym światem i głębiej poznać jego historię. To jeden z tych przypadków, gdy książka bardziej zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, niż daje pełną satysfakcję jako samodzielna opowieść.
Mimo to bawiłem się naprawdę dobrze. To udane połączenie thrillera, urban fantasy i horroru, z odpowiednią dawką tajemnicy oraz świata, który powoli odsłania swoje sekrety. Jeśli ktoś lubi historie, w których pod powierzchnią codzienności kryje się coś znacznie mroczniejszego, Szepty ciemności powinny przypaść mu do gustu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
309 371,88 - 4,51 - 3,36 - 2,49 - 2,16 = 309 359,36
Planktonik z wczoraj i dziś
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
To miłe, że morze na przyjazd Warszawiaków ogarnęło im matche 😎 #morzebaltyckie #wakacje

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Małe podsumowanie konferencji Technology Leader of Tomorrow w Gdyni.
Organizacja i pomysł na samą konferencję - super. Wydarzenie odbywało się 300m od morza, główne wydarzenia w Teatrze Muzycznym, a pozostałe w zasięgu 100m od niego.
Tematyka - mnóstwo tematów, które przydzą się liderom, ale nie tylko. Choć AI przewijało się dość często (trendy temat), to jednak sporo wydarzeń miało charakter powiązany z: - lekcjami wyciąganymi z przeszłości i to zaczynając od kolarstwa (Czesław Lang) na ecommerce kończąc (CEO Allegro) - transformacjami o globalnej politycznej skali (Aleksander Kwaśniewski) i wdrożeniami dla milionów ludzi (Allegro, Inpost, mObywatel, ePity, COI) - psychologią i rozumieniem siebie, biznesu, klienta, potrzeb, pracowników (choćby wystąpienia Awards, ING, GSK, Alior, Hitachi, Deviniti oraz kilku psychologów) - umiejętnościami lidera i jego rozwojem (ABB, XTB, mBank, ING) - i wiele innych
Niewiele było też wydarzeń, które się odbywały w tym samym czasie, co inne, którymi byłem zainteresowany i musiałem wybierać. Dla mnie to ogormny plus.
Może to źle zabrzmi, ale mega dużo dał mi dostęp do strefy Executive, w której mogłem spotkać tych samych ludzi z dużej sceny, ale już w mniejszym kameralnym gronie (10-25 osób), zamiast 500-1200 osób. Pomijam aspekty takie jak normalne jedzenie, przekąski i kawa w ceramice, zamiast papierowego kubka, bo to nie uzasadnia różnicy w cenie. Kolacje na tarasie Muzeum Marynarki Wojennej już bardziej. Ale same spotkania w cztery oczy z ludźmi z C-levelu, ekspertami, czy choćby Aleksandrem Kwaśniewskim, juz zdecydowanie tak.
W przyszłym roku też się wybieram, jeśli ktoś jest również chętny, to dajcie znać, chętnie się spotkam na miejscu, wypiję kawkę i pogadam :) #zpamietnikalidera #konferencje #it #pracbaza





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
309 479,85 - 5,63 - 2,03 - 0,63 - 0,85 = 309 470,71
Ostatnie metry w Gdyni i pierwsze w stolicy
#ksiezycowyspacer
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin





Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, Dziś przychodzę do Was z tematem Imprez firmowych. Nie będę się specjalnie rozwodził nad ich celowością czy przyczyną, bo nie od dziś wiecie, że jest to jedna z najłatwiejszych form „nagradzania” pracowników. Bo jak łatwiej wydać 1000zł na pracownika, raz w roku (co da 83zł miesięcznie na głowę), z założeniem, że przyjdzie około połowa z nich? Większość tej kasy będzie i tak pochodziła z kupki z kasą na motywację, a całość się ładnie zoptymalizuje podatkowo, bo weźmie się do tego firmę, która się sama będzie z tym bujać, a my przyjdziemy na gotowe. Ale nie o tym dziś chciałem Wam opowiedzieć. Piszę to też z perspektywy osoby,...
Zaloguj się aby komentować
Pamietam takiego gagatka z Francji. Zostal big bossem od IT w jedej z korpo farmacutycznym co pracowalem pare lat. Piknk / impreza letnia na dworze, ogniska, grille, piwerko i rozne inne atrakcje. Siedzimy sobie zazeramy karkoweczke, ciasno ogonie i nagle on wpierdala sie ze swoim dupskiem miedzmy mna a kumplem i mowi do nas wlasnie cos ala good job. Za chwile z ryjem uwalonym od keczupu zwraca sie do mnie i pyta: jakbys byl na moim miejscu co bys zmienil XD. Gdybym odpowiedzial szczerze to pewnie krocej bym pracowal.
@WujekAlien Jeden z moich większych osobistych triumfów z czasów gówniarskich. Studiowałem angielski, a w wakacje dorabiałem sobie na wyjazdy i piwerko. Raz trafiłem przez jakąś agencję do makro na najgorsze możliwe działy - warzywa/owoce i ryby. Na jednym wieczna pleśń, zgnilizna i smród, a na drugim mróz i babranie się w bebechach. A dyrektor był wtedy strasznym sk⁎⁎⁎⁎⁎ynem, chodził między działami i jak zauważył zgniłą czereśnię to darł mordę jak głupi, a już nie daj boże jak zobaczył że na stoisku z mrożonkami, gdzie temperatura była zawsze poniżej zera, schowałeś się w przeszklonym kantorku zamiast stać między wystawką. Ile razy darł na mnie mordę, że nie dziwi się, że skończyłem w takim miejscu, skoro nawet równe ustawienie kontenera z arbuzami mnie przerasta, (albo coś podobnego), to nie zliczę. I raz przyjechała jakaś wizytacja z Niemiec. Każdy dostał nowe, czyste ciuchy, wszędzie błysk. Wreszcie przychodzą na stoisko i jak przechodzili, to miałem udawać podlewanie sadzonek (XD). No i widzę, że wielki dyrektor ma wszystko tłumaczone przez Hrkę, która rozmawia z nimi po angielsku. Jak tylko zapytali ją o te sadzonki, to pozwoliłem sobie się wtrącić i wyszło, że oprowadziłem ich po całym stoisku, pięknie opowiadając co i jak, przy czym na końcu, jak pochwalili, że makro zatrudnia tak kompetentną obsługę, to zaśmiałem się, że koniecznie muszą to przekazać dyrektorowi, bo on dba o swoich pracowników i traktuje nas we wspaniały sposób i wtedy spojrzałem na niego i się uśmiechnąłem żeby wiedział że mówimy o nim. Widać było, że gość jest potwornie spięty. Następnego dnia, jak mnie szanowny pan dyrektor mijał, to mu powiedziałem "good morning" - zatrzymał się, morda w kolorze truskawki, patrzy się na mnie jakby miał mi w mordę dać i poszedł dalej. Czepiał się nadal jak głupi, ale satysfakcja przepełniała mnie do ostatniego dnia.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować