Zdjęcie w tle

Wrzoo

Lider
  • 1112wpisów
  • 9980komentarzy
Wrzoo userbar

Czytam na #bookmeter, piszę w kawiarence #zafirewallem, o wodzie przypominam w #codziennepiciu

Kontrola nawodnienia


Niedziela rano i humor gituwa, bo pora na #codziennepiciu


Obudzeni i wyspani? No mam nadzieję, że tak. A piciu już było? Jeśli nie, albo czujecie, że wczorajsze swawole Was odwodniły, to zapraszam na wspólną szklaneczkę wody.


PS. Wczoraj spełnił się mój najgorszy koszmar i przez 4 godziny nie mieliśmy wody w budynku. Ot, awaria wodociągu. Człowiek od razu na nowo układa sobie priorytety w życiu.


#kontrolanawodnienia #woda #przypomnienie #odwodnienie

739f8bc4-e1fd-4cfb-a408-0459f0441a04
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

#naopowiesci


Jak opowiadanie obyczajowe, to romans. Jak koza, to szatan. Jasne? Jasne.


***


Przepychacze i podgrzewacze


Mijając wczoraj drzwi do mieszkania sąsiadki zobaczyłem przywiązaną do ich klamki kozę. Może zdziwiłoby mnie to, gdyby nie to, że ledwie półtora miesiąca temu przeżyłem porwanie, ukartowane przez czczące piekielne siły norweskie nastolatki. Od tamtej pory zacząłem jednak bardziej szanować zwierzęta (R.I.P., łosiu), dlatego choć wczorajszego wieczoru śpiąca koza wywołała we mnie wyłącznie rozczulenie, to zobaczywszy ją dziś rano, przyjrzałem się jej nieco dokładniej.


Tak, zdecydowanie koza była zadbana i należycie zabezpieczona. Nie była przywiązana byle jakim jutowym sznurkiem czy łańcuchem: z klamką łączyła ją markowa skórzana smycz ze złotymi okuciami. U jej szyi, na pasującej do smyczy obróżki, dyndała adresówka z numerem telefonu i imieniem - Józefina - która cicho pobrzękiwała, gdy kózka ruszała głową. Jej białe futerko było zadbane i błyszczące, a prostokątne źrenice patrzyły wprost na mnie ze zwierzęcą mądrością.


Sąsiadki nie udało mi się, co prawda, jeszcze poznać; sprowadziła się niedawno, i widziałem wyłącznie zarys jej sylwetki, gdy tydzień temu wieczorem rozładowywała swoje klamoty z paki Traficara. Zastanawiałem się nawet przez chwilę, czy jej nie pomóc w ramach nawiązywania dobrych relacji sąsiedzkich, jednak dopiero co sam wróciłem do domu i wymagałem solidnej dezynfekcji po zleceniu (pan Zenek zawsze mi oddawał zatkane szamba mówiąc, że on już się w życiu nanurkował w Baj-kale).


Gdy wracałem z roboty popołudniu (to była ostatnia z 12 prac, które pan Zenek zlecił mi w ramach odpracowania grzechu wzięcia nieplanowanego wolnego z uwagi na sytuację norweską i zniechęcenia klienta, do którego nie zdążyłem dotrzeć na zaplanowane odtykanie kanalizy) i zobaczyłem, że koza dalej stoi, nie wytrzymałem i postanowiłem zapukać do sąsiadki. Jasne, mogłem pójść do siebie, ogarnąć się trochę, zostawić przepychacze i dopiero wtedy wrócić do sąsiadki, ale ta sytuacja trwała już trochę za długo. W końcu trzymanie kozy na klatce bez choćby miseczki wody przez tak długi czas podchodziło pod znęcanie się nad zwierzętami! 


Po chwili usłyszałem człapanie kapci za drzwiami, a następnie ciche przesunięcie klapki na wizjerze. Stanąłem prosto, żeby jak najlepiej się zaprezentować.

- Kto tam? - usłyszałem przytłumione pytanie zza drzwi.

- Dzień dobry, hydr… to znaczy, sąsiad z góry! - wyrzuciłem niepewnie. Sąsiadka widać równie niepewnie odebrała moje przywitanie, ale po chwili otworzyła drzwi.


Przed moimi oczami stanęła drobna dziewczyna mniej-więcej w moim wieku z farbowanymi czarnymi włosami, przypominającymi nieco hełm. Albo kask. Ewidentnie nie była gotowa na przyjęcie kogokolwiek, bo pod oczami miała przyklejone te takie śmieszne żelowe plasterki, które wyglądają z daleka jak limo, a na piżamę w batmana zarzuciła błękitny pluszowy szlafrok.


- Dzień doo..OOOOO! Co, do cholery?! CO TU ROBI TA KOZA?! - wrzasnęła sąsiadka, gdy tylko jej wzrok padł na Józefinę. - Skąd ją masz i dlaczego ją tu przyprowadziłeś?!

Zatkało mnie. Odsunąłem się nieco od drzwi i wskazałem palcem na smycz.

- A to nie jest pani koza? Od wczoraj siedzi tu, biedna, przywiązana do pani klamki… Nikt jej nie dał wody, siana… Nie wiedziała pani o niej?

- Nie, do diabła, nie wiedziałam! - sąsiadka wciąż była zdenerwowana, choć pierwszy szok już ewidentnie opadł. Wyglądała nawet trochę uroczo z tymi wybałuszonymi oczami i ciemnoczerwonymi plamami na policzkach. - Przecież… przecież miało jej już nie być! 

- Nie do końca rozumiem. To w końcu jest pani opiekunką tej kozy, czy nie? Bo ja nie mogę pozwolić na takie znęcanie się nad zwierzęciem, żeby stało ciągle…

- Nie! To znaczy… nie, to nie jest moja koza! Nie chcę jej! Mam już dość! Niech już zniknie, niech mi da spokój! - sąsiadka rozkleiła się, a łzy jak grochy popłynęły z jej oczu. Żelowe paski zaczęły spływać po policzkach, ale zdawała się tego nie zauważać. - Rytuał się znowu nie udał…

Usłyszawszy słowo rytuał, serce zaczęło mi walić. “Oooooo nie, znowu!”, krzyczało wszystko we mnie. Miałem po dziurki w nosie alternatywek kombinujących z nieczystymi siłami, które ściągają grzecznych polskich hydraulików w środek mroźnego lasu i przeprowadzają czary przy pomocy zwierząt.

- To ja może panią zostawię z tą kozą, bo to w sumie nie moja sprawa, jaką pani ma z nią relację… - wydukałem i zacząłem się wycofywać, jednak sąsiadka w jednej chwili przypadła mi do nóg i zakwiliła:

- Proszę… proszę mnie nie zostawiać z nią samej! Proszę mi pomóc! 

Serce zabiło mi szybciej, jednak tym razem nie z lęku przed powtórką z Norwegii, a z dziwnego, nieopisanego współczucia dla dziewczyny. Wydawała się być naprawdę zdesperowana, nie mogłem jej tak po prostu zostawić na pastwę rogatej bestii. Nawet, jeśli bestia nazywała się Józefina i była naprawdę uroczą kózką.


Sąsiadka otarła łzy widząc, że nie zamierzam uciec, i wstając z kolan, bezgłośnie zaprosiła mnie do mieszkania. Miało ono bliźniaczy układ do mojego - dwupokojowa klitka w PRL-owskim bloku, typowe kopiuj-wklej. Nosiło ono ślady świeżej wprowadzki: gdzieniegdzie stały kartony z rzeczami, ubrania leżały złożone w kosteczkę pod ścianą, obok nich na podłodze stały roślinki pokojowe, których nazw kompletnie nie pamiętałem, choć matka próbowała mi wpoić tę wiedzę latami (no, kojarzyłem paprotkę, gdy matka po powrocie z wczasów krzyczała: “Znowu mi paprotkę zabiłeś, łachudro!”). Barłóg z koca na kanapie z towarzyszącym mu laptopem i miską zupki chińskiej informował, że to z tego miejsca wyrwałem sąsiadkę swoją wizytą. 


Rozłożyła stojące w kącie składane krzesło i zaprosiła mnie gestem, żebym usiadł. Bez słowa poszła wstawić wodę w kuchni i po chwili wróciła z dwoma kubkami herbaty. Widząc jej podłamanie nie miałem serca mówić, że piję tylko słodzoną, więc z pokerową miną przełknąłem pierwsze łyki ewidentnie Sagi przeznaczanej zwykle dla gości. Pewnie została w tym mieszkaniu jeszcze po poprzednich lokatorach.


- Przepraszam pana strasznie. Może od tego zacznijmy. - powiedziała, wzdychając, gdy już usadowiła się w swoim gnieździe na kanapie. - mam na imię Mariola.

- Grzechu jestem, miło mi. - kiwnąłem głową, niepewny, czy powinienem wyciągnąć rękę, ale stwierdziłem, że wtedy na bank rozleję herbatę, której sąsiadka nalała po góralsku.

- To naprawdę nie jest moja koza. - zaczęła Mariola, zarzucając sobie na ramiona poły koca. Wyglądała przy tym trochę jak baby Yoda. - To znaczy… Może tak: to ja ją sprowadziłam na świat. …W sensie, nie urodziłam jej! Sprowadziłam ją chyba do naszego świata.

- Domyślam się, że rytuałem?

- Tak, ale ja naprawdę nie chciałam! Chciałam Kozę, Józka Kozę. To mój były. Ja… chciałam, żeby ze mną został. Znalazłam takie norweskie forum w internecie, na którym jakaś dziewczyna opisywała rytuał uwiązania mężczyzny. - Mariola poprawiła się trochę w swoim gnieździe i wzięła łyk herbaty. Nie patrząc mi w oczy, kontynuowała. - Był cały po norwesku, ale przetłumaczyłam sobie przepis Tłumaczem Google. Wiesz, jakieś tam pentagramy na podłodze, świece, takie tam. Tylko tekst trzeba było powiedzieć po norwesku. 


Pokiwałem głową, próbując nie okazywać po sobie, że sam mam złe doświadczenia z norweskimi forami okultystycznymi.

- Przepuściłam go sobie parę razy przez TTSa, żeby mniej-więcej ogarniać wymowę. Mówię Ci, norweski jest naprawdę dziwny w wymowie! I ponoć wystarczyło tylko podstawić imię i nazwisko faceta, no i chyba coś pomieszałam w tym wszystkim, bo pojawiła się ta koza. To było trzy miesiące temu. Ja już nawet nie chcę tego nieszczęsnego Józka! 

- I… ona ma jakieś szatańskie moce?

- No… nie. Ale ciągle za mną chodzi.

- Okej, ale to nie dlatego, że to w sumie czujące zwierzę, które potrzebuje opiekuna, i dodatkowo powiązałaś je ze sobą jakimś rytuałem, więc po prostu cię lubi? - zapytałem ze zwątpieniem, drapiąc się po głowie.

- Nie, nie rozumiesz! Ona pojawia się wszędzie tam, gdzie jestem ja. Szłam na uczelnię, po chwili ona też tam była. Wychodzę z supermarketu - znowu ona. Nawet, gdy poszłam do kumpeli, to z balkonu widziałam tę przeklętą kozę na trawniku pod blokiem!

- I nic nie pomogło? Zawsze cię odnajdywała?

- Niestety. - Mariola zwiesiła głowę i objęła rękoma kolana. - tydzień temu przeprowadziłam rytuał odpędzający, który wrzuciła na forum ta sama wiedźma. Myślałam, że się udało, bo koza zniknęła… Postanowiłam się przeprowadzić, żeby tym razem na pewno mnie nie odnalazła. I tydzień temu sprowadziłam się tu ze Szczecina. Miałam nadzieję, że to wystarczy, i przez tydzień był spokój, aż do teraz. 


Z oczu Marioli ciekły łzy, na widok których czułem dziwne drżenie serca. Chciałem pomóc tej uroczej dziewczynie, choć nie do końca wiedziałem jak.

- Masz gdzieś zapisany ten wątek z forum o rytuale odpędzenia? Może coś ci umknęło? - zapytałem, postanawiając zrobić to, co robił w takich sytuacjach pan Zenek - zacząć od źródła zatkania. 

Mariola chwyciła laptopa i po kilku kliknięciach pokazała mi stronę. Zrobiło mi się trochę słabo, bo było to forum “Heksegummistøvler” - to samo, na którym szukałem gumiaków, a znalazłem traumazol.

Przełknąłem gulę w gardle i przerzuciłem tekst zarówno do Tłumacza Google, jak i do ChataGPT, by mieć porównanie. 

- Bingo! - krzyknąłem i pokazałem palcem na linijkę, przetłumaczoną przez ChatGPT. - tu, zobacz! Jest napisane, by trzymać drugą osobę za rękę. Tłumacz przetłumaczył to jako “trzymać się za ręce”. Może to dlatego nie wyszło?

Mariola przysunęła się bliżej, a ja poczułem jej ciepły oddech z nutą krewetkowej tajskiej. 

- O cholera, rzeczywiście. Wtedy, podczas rytuału, po prostu złapałam się za rękę i tak stałam jak sierota.

Wiedziałem, co trzeba było zrobić. Nie uśmiechało mi się branie udziału w jakimkolwiek norweskim rytuale, tym bardziej z kimś, kogo ledwo znałem… Ale z drugiej strony, Mariola wydawała się bardzo zdesperowana i poczułem, że potrzebuje mojej pomocy. Kto wie, może to będzie początek czegoś piękniejszego?

Sąsiadka patrzyła na mnie z pełną smutku nadzieją, a ja poczułem, jak klata mi rośnie. Wziąłem duży łyk zerujący herbatę i bez krzywienia się powiedziałem:

- To co, wypędzamy kozę?


***


Na łazienkowej podłodze wyłożonej folią malarską wdzięczył się pentagram, namalowany przy pomocy czerwonej farby Dekoral o nazwie “Płachta na byka” (wykończenie satynowe), którą znaleźliśmy w pawlaczu. Łazienka była trochę mała, ale w razie, gdyby coś poszło nie tak, łatwiej będzie ją umyć. Musieliśmy trochę rozszerzyć pentagram o ustęp i kawałek brodzika, ale ostatecznie się pomieściliśmy.

 Na środku pentagramu leżał otwarty słoik, do którego - według przepisu rytuału - miała trafić koza, uwiązana obecnie do grzejnika. 

Mariola, okryta teraz czarną peleryną, stanęła niepewnie obok mnie u brzegu pentagramu, i zapytała:

- Jesteś gotowy?

Nie chciałem jej mówić, że normalny człowiek w życiu nie powiedziałby, że jest gotowy odwalać jakiś szajs z dopiero co poznaną kobietą po to, by wypędzić stworzenie ewidentnie zajumane samemu belzebubowi, ale ugryzłem się w język i tylko pokiwałem głową.


Gdy Mariola wyciągnęła z kieszeni peleryny kartkę z fonetycznym zapisem słów rytuału i chwyciła mnie za rękę, poczułem motylki w brzuchu. To wtedy zrozumiałem, że zaczyna mi zależeć na tej dziewczynie. Gdy na nią spojrzałem, zobaczyłem jej wpatrzone we mnie sarnie oczy. Ona chyba też poczuła to, co ja. Usłyszałem jej przyspieszony oddech, gdy z lekko rozchylonymi wargami zbliżała twarz w moją stronę…

Koza zameczała, a my odsunęliśmy się od siebie, wychodząc z transu. Musieliśmy skupić się na swoim zadaniu. Najpierw rytuały, potem przyjemności. 

Mariola odchrząknęła i zaczęła wymawiać słowa zaklęcia:

- Borte, mørk sjel, djevelen inkarnert!

Ścisnąłem ją za rękę, dodając otuchy.

- …Jeg, jomfruen, driver geiten din ut av dette badet…

Światło łazienki migało, przygasając co chwilę. Znikąd poczuliśmy chłodny powiew, który kręcił płomykami rozstawionych naokoło wierzchołków pentagramu podgrzewaczy.

- Gå bort, horndemon, forlat dette huset rent og geitfritt!

Z gardła kozy wydobył się piekielny ryk, gdy podniosła się w powietrze i kręciła w szumie wiatru. Naokoło niej wirowały ręczniki i papier toaletowy. 

Ściskając się mocno za ręce, patrzyliśmy, jak koza przeobraża się powoli w brązową maź, i kręcąc się, schodzi w dół, w dół…

- Kieruje się do kibla! - krzyknęła Mariola.

I rzeczywiście, niczym gówniane tornado, kozie pozostałości skierowały się wprost na taflę wody w otwartej toalecie. Było jej jednak za dużo… Zdecydowanie za dużo…

Niewiele myśląc, wychyliłem się z łazienki do przedpokoju, w którym stała moja torba z narzędziami, i chwyciłem przepychacz. Wciąż trzymając Mariolę za rękę, rzuciłem się do kibla i zacząłem go przetykać.

Szatańskie dźwięki przybrały na sile, gdy gumowym kielichem przepychacza wypędzałem kozie ekskrementy. W końcu głośne bulgotanie zastąpiło głos piekła, i cały brąz zniknął. Nacisnąłem spłuczkę i patrzyłem, jak resztki kozy zastępowała świeża, czysta woda.


Wraz z Mariolą opadliśmy na podłogę łazienki. Dziewczyna wtuliła się we mnie, a ja odrzuciłem przepychacz na bok.

- Mój bohaterze… - wyszeptała, zbliżając swoje usta do moich.


***


Twór na licencji kawiarenki #zafirewallem , gdzie #tworczoscwlasna pisze najlepsze scenariusze

ad5956a8-3018-4154-8571-4dfed2c2fea7
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Już jestem, jestem! Chodźcie, zapraszam na #codziennepiciu :yellow_heart:


Tak to bywa z sobotami, że zamiast być dniem odpoczynku, są dniem z najbardziej chaotycznym porankiem tygodnia. No ale, zanim pójdę się ogarnąć po treningu, przypomnę Wam o tym, że warto zadbać o swoje nawodnienie. To co, po szklaneczce wody?


PS. Chyba muszę zrobić sobie jakąś tabelkę w Excelu i gromadzić w niej memy, które już były, bo dobrą chwilę się zastanawiałam, czy takiego obrazka na pewno jeszcze nie stworzyłam ( ಠ ͜ʖಠ)


#kontrolanawodnienia #woda #przypomnienie #odwodnienie

85b09d74-5f7c-4a1a-a58a-734bb50da782
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Gdy wszystko boli, gdy się nie wyśpisz, gdy Ci źle... przychodzi ono, #codziennepiciu


Komu wody? Dzisiaj nastąpiło lekkie ochłodzenie, przez co możecie zapomnieć o właściwym nawadnianiu się... Ale zadbajcie o siebie. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji wypić niczego poza poranną kawką (albo herbatką, energolem, yerbką, sokiem z kapusty), to zapraszam do wspólnej szklaneczki wody.


PS. Dzisiejszy memik podesłał @entropy_ - bardzo dziękuję!

PS 2. A woda po kąpieli to kompot z człowieka ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

54e69586-6415-4443-946a-81ed2cad51b9
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Siemano, wodne świry! Gotowi na #codziennepiciu ?


Skąd dzisiaj pijecie? Góry? Morze? Praca? Domek? A może miks kilku? Ważne, by towarzyszyło Wam piciu. No to co, napijecie się ze mną wody, żeby zadbać o swoje nawodnienie?


PS. Dzisiaj memik kradziony, ale przedstawiający samą prawdę. Na niczym mi tak roślinki nie rosły, jak na biohummusie. Ale tylko tym ze śmiesznym panem na etykiecie, wszystkie inne to jakieś podrabiańce.


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

f8dd3aba-37bd-41ff-9822-1900b903ea7d
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

677 + 1 = 678


Tytuł: Pachinko

Autor: Min Jin Lee

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 576

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5018733/pachinko


Po "Pachinko" sięgnęłam, mając ochotę na dłuższą, może nieco cięższą w odbiorze powieść. Jej wysokie oceny i intrygująca tematyka zachęciły mnie do sięgnięcia po nią.


"Pachinko" opowiada losy czterech pokoleń jednej rodziny Koreańczyków, którym przyszło żyć w Japonii. Akcja ma miejsce od początku do lat 90. wieku XX.

Główną bohaterką, która rozpoczyna ciąg wydarzeń, jest Sunja - dziewczyna wychowywana przez matkę-wdowę, cicha i pracowita. Sunja zachodzi w ciążę z Hansu, koreańskim biznesmenem krążącym między Koreą a Japonią, który jednak ma żonę. Sunja z uwagi na swój honor nie chce pozostać jego kochanką. Przypadkiem poznaje Isaka, chrześcijańskiego pastora, który decyduje się usynowić jej dziecko. Mają jednak wyjechać do Japonii, bo tam Isak zmierza, by podjąć pracę.


Koreańczycy w Japonii są jednak traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Nie dla nich dobre albo neutralne wręcz stanowiska, nie mają większych praw, zdobycie japońskiego obywatelstwa jest w zasadzie niemożliwe. Zajmują się drobnym handlem, usługami czy... prowadzeniem salonów tytułowego pachinko, gry hazardowej popularnej w Azji. Pachinko wplecione jest też w losy rodziny głównych bohaterów.


Choć ogółem okazała się nie tak ciężka, jak się spodziewałam, to miejscami widziałam błyski tego, co wywoływało zachwyty innych. Czytało mi się ją lekko, miejscami pociekła mi łezka. Z uwagi na to, że autorka wychowała się w USA, książka była oryginalnie napisana po angielsku - dzięki temu łatwiej jest się zachodniemu czytelnikowi zatopić w historii, bez niedopowiedzeń i domysłów typowych dla książek pisanych m.in. po japońsku. W intrygujący sposób przybliżyła też (mi, ignorantce) historię Japonii i Korei w XX wieku.


Prywatny licznik (od początku roku): 39/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #czytajzhejto #ksiazki #powiesc

ce6fa538-0331-40e3-bc7f-2e1ce5927221
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontola naw... a nie, chwila, to nie ta bajka. To #naczteryrymy przecież!


temat: pieski nie kreski

rymy: psiska - walizka - doli - woli


Miłego rymowanka


***


Zasady:


- Układamy cztery wersy, lub wielokrotność jeśli ktoś ma ochotę.

- Każdy wers musi kończyć słowem zadanym przez OPa dokładnie w tej kolejności, która jest we wpisie.

- Rymowanka powinna, przynajmniej luźno, nawiązywać do tematu zadanego przez OPa.

- Zwycięża osoba, która kolejnego dnia do godziny 20 zdobędzie najwięcej piorunów.

- W nagrodę wymyśla nowe zadanie, czyli temat oraz rymy i publikuje do godz. 21 nowy wpis.

- Trzeba pamiętać w nowym wpisie o społeczności albo zawołać @bojowonastawionaowca , jeśli się o niej zapomni. A jeśli się o niej nie zapomni, to @bojowonastawionaowcaMUSI wówczas napisać swój wierszyk, a @George_Stark musi napisać do niego ripostę.


#naczteryrymy #zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Wrzoo userbar

Miał kupić kokę lecz kupił trzy psiska

Kompani wkurzeni, już czeka walizka

Niedługo nastąpi koniec jego doli

W tym światku nie znają pojedynczej woli

Zawsze wolałem dorodne psiska

Ale nie pomieści ich żadna walizka

Co mam zrobić, w tej mojej niedoli

Gdy dzisiaj każdy wiadomo co woli

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Kiedy mrugniesz i okazuje się, że już jest środa... to znak, że czas na #codziennepiciu


Jak Wam minął poranek? Napiciani? Jeśli jeszcze nie albo czujecie niedosyt, to co powiecie na ekskluzywną szklaneczkę wody? Jej ekskluzywność polega na tym, że jutro już takiej środowej szklaneczki wody nie będzie. Będzie czwartkowa. Równie ekskluzywna.


PS. Dziś zaczyna się fala upałów. Na szczęście, nie jest tak przeraźliwa, jak by wynikało z zapowiedzi z ubiegłego tygodnia (według których na południu w okolicy świętokrzyskiego i małopolskiego miało być nawet 40 stopni), ale i tak - będzie ciepło. Nawadniajcie się dzielnie.


#kontrolanawodnienia #woda #picie #odwodnienie

3210245d-806d-4dbd-9a78-18310ea0ff88
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Wtoreczek miał nas witać upałami, a zamiast tego wita nas... #codziennepiciu


...I dobrze, bo na upały jeszcze przyjdzie czas, a tymczasem możemy zadbać o swoje nawodnienie. Jak Wam minął poranek? Kto z Was już napił się dobrego piciu? Jeśli zmieścicie jeszcze trochę, to zapraszam na szklaneczkę wody! A może nawet i butelkę


PS. Są tu jacyś fani Kubusia Puchatka? Ale wiecie, nie tego chińskiego. Tego naszego, normalnego. No, to ciekawostka na dziś jest taka, że tłumacze mają czasem wesołe wizje tłumaczenia nazw własnych, i tak imię Winnie-the-Pooh zostało w latach 80. przetłumaczone jako "Fredzia Phi-Phi" . Jak się można domyślić, nie przyjęło się.


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

9b4e69ea-6622-462c-b7d2-3b04ebb6ec19
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Poniedziałek? Znowu? No dobra... to rozkładam straganik z #codziennepiciu


No, pochwalcie się, co dobrego już dziś wypiliście? Pewnie macie za sobą kawę, herbatę, yerbę albo energetyka... a jak Wasze nawodnienie? Jeśli macie ochotę o nie zadbać, to zapraszam na wspólną szklaneczkę wody.


PS. Dzisiejszy memiczek podesłał @entropy_ , za co mu z całego serca dziękuję. Swoją drogą, mamy i w Polsce namiastkę akweduktów, bo łudząco je przypominające Mosty w Stańczykach. Może akurat będziecie na wakacjach na Mazurach i będziecie mieli ochotę je odwiedzić?


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

ea0b55b6-cc5f-46fc-a411-123cf1a7b816
Wrzoo userbar

Woda po pobudce, kawka, prysznic, druga kawka i zaraz przerwa na śniadanie.

A do tego pada.

I jeszcze muszę przepłukać dziś linie, w środę dostawa maluszków

@Wrzoo Ehh, Stańczyki, piękne miejsce, ale wydawało mi się że tam jest kolejka wąskotorowa. Sam most jest wyłączony z użytku. Rozpada się od patrzenia, na graniach jest cudowny klimat, a w dolinie jest gaj.


Stańczyki są co jakiś czas zamykane, bo oczywiście ktoś coś odwala, dzikie bungee, albo samobójstwo, zrzucanie zwierząt, psychopaci uhh..

Konstrukcja przypomina radziecką, ale to podobno typowo pruskie budownictwo, tak jak drewno w ścianach na Śląsku u goroli.

Zaloguj się aby komentować

Czas na działanie maski do włosów jest idealnym czasem na #diriposta w ramach #nasonety - odpowiedź na sonet @Dziwen w #nasonetypojedynek:


Gdzie się podziały te pojedynki?


Jak szumią na wschodzie wody szerokiej Oki

Tak wersety sonetów tych myśli me nęcą

Czy innych riposty też się rozpędzą?

Czy w pojedynki w końcu wejdą te beboki?


Bo tworząc nasze, Dziwenie, liryczne wyskoki

Dumałam, czy inni nam tempo podkręcą

I że wnet zaraz, że już w szranki wchodzą

A z widowni zasłyszym ochy i szoki


Nie spodziewałam się pewnej anemiczności

Gdzież waleczni poeci? Gdzie oni błądzą?

Czy tylko nam nie brakuje czelności?


I nawet jeśli tylko innym przysłodzą

Jeśli czyjś sonet będzie bełkotliwy

Poetica non olet! Nie lękaj się, wstydliwy!


#poezja #zafirewallem #tworczoscwlasna

8f29eed7-7b96-434a-8298-30c7fb66e6ed
Wrzoo userbar

Bank zużytych rymów:


sroki / głęboki / obłoki / drogi / mroki / Oki

swędzą / pędzą / twierdzą / przędzą / pozrzędzą / nęcą 

szczenięcą / wiedzą / nędzą / smęcą / rozchodzą / rozpędzą

posoki / wysoki / kroki / stroki / ekiwoki / beboki


żółtooki / zwłoki / głęboki / półmroki / uniki / wyskoki

dziecięcą / bydlęcą / jędzą / kręcą / budzą / podkręcą

jagnięcą / rozsierdzą / nędzą / skręcą / odchodzą / wchodzą

otoki / uroki / skoki / tłoki / ciućmoki / szoki


łagodności / litości / pilności / radości / gotowości / anemiczności

wodzą / szkodzą / pędzą / płodzą / żądzą / błądzą

chamskości / ilości / szczęśliwości / jakości / bezinteresowności / czelności


łagodzą / rodzą / odwodzą / zawodzą / wzgardzą / przysłodzą

nierychliwy / wątpliwy / szczęśliwy / nietchórzliwy / przepoczciwy / bełkotliwy

wrażliwy / osobliwy / prawdziwy / gadatliwy / życzliwy / wstydliwy

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Niedziela rano, i humor jeszcze dobry? No to zapraszam na #codziennepiciu


Melduję, że ja już po kawusi i rozpoczęłam nawadnianie wodą. Kranowianką, naturalnie. A Wy? Napiliście się już dzisiaj czegoś? Jeśli nie lub czujecie niedosyt, to napijcie się ze mną wody. Albo innego piciu, które Was nawodni, wiadomo.


PS. Bluey GOAT, Peppa do piachu


#kontrolanawodnienia #woda #przypomnienie #odwodnienie

d942abbf-a601-43f3-b157-38e387efff06
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Te obecne #nasonety - a w zasadzie #nasonetypojedynek - to nie w kij dmuchał! Ta #diriposta dla @Dziwen już wymagała trochę gimnastyki, ale jest ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Pierzasty Rutkowski


Laurką jest Twój sonet, drogi

Dziwenie, z wdzięczności przędzą

uśmiechu Cię otoczę. Gdy inni smęcą

Ty nam radosne przynosisz stroki!


Odsłaniasz nam Hejto City półmroki

Gdzie owczego runa loczki się kręcą

Gdy Sowen ze Smokiem w złą uliczkę skręcą

Lękam się, serca prędko pompują tłoki


Dostarczasz twórczością dzikiej radości

Dzięki niej i inni swe historie płodzą

Lecz nie dorastają do pięt Twej jakości


Niech panie noir swe pieśni zawodzą

Bo oto detektyw mądry i nietchórzliwy:

Cerritulus bubo - Sowen gadatliwy!


#zafirewallem #tworczoscwlasna #antydiss

16bc1af8-66ae-4490-8367-e35bbd6cf110
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Mamy sobotę, a to oznacza jedno... dalej się nawadniamy w ramach #codziennepiciu


Wyspani? Wypoczęci? Zazdroszczę. ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ) Ale jeśli musieliście wstać wcześnie rano, to oznacza, że pewnie już zaczęliście się nawadniać! A jeżeli nie, to chodźcie na pyszne poranne piciu. Albo popołudniowe - zależy, kiedy czytacie.


PS. A Ewuni życzymy dzisiaj powodzenia


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

1815e0d8-1ca2-49a3-9870-f2622c2e084f
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Wyzwana przez @Dziwen w ramach #nasonety przedstawiam moją #diriposta


Ecce homo


To on, trochę podobny do sroki

Widać, że pióra go lekko swędzą

I chce tą swoją zagrywką szczenięcą

Wejść w walkę ostrą do posoki!


Lecz nie wie o tym pan żółtooki

Że duszę w sobie mam ja dziecięcą

I kierowana mądrością jagnięcą

Unikam walek niepotrzebnych otoki


Z kwiecia miękkiej łagodności

Pod braterstwa i sympatii wodzą

Wytaczam wojnę wszelkiej chamskości


I chwała tym, co konflikty łagodzą

Kim włada duch stoicki, nierychliwy

Viva homo sensitivus - człowiek wrażliwy!


#zafirewallem #tworczoscwlasna i #antydiss i #nasonetypojedynek

342651ca-8087-4ecd-91a6-d12f82282d40
Wrzoo userbar

Po pierwsze to ja, wywołany we wpisie kolegi @Dziwen, chciałem być pierwszy ze swoim wokabularzem rozległym. Właśnie piszę, ale to i tak: skandal!


Po drugie to wiersz fantastyczny, puenta kapitalna!


Po trzecie to, jeśli to nie licentia poetica, to ja bym jednak zmienił "walek" na "walk" a "kwecia" na "kwiecia".

@Wrzoo jakbyś się zastanawiała, to tak, trochę mnie przeraża, że napisanie tego zajęło 20min. xD

Dodaj #nasonetypojedynek żeby było pod tagiem zabawy. Ej mogłem zacząć od jakiegoś prostszego rywala. xD

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem, kiedy ten czas minął, ale nadeszła pora na podsumowanie XXXV edycji bitwy #nasonety


Przypomnę, że w tej edycji poetki i poeci zmierzyli się z sonetem autorstwa Aleksandra Puszkina, i zdradzę, że poradzili sobie z nim wyśmienicie. Jednak co Puszkin, to Puszkin.


W tej edycji udział wzięli:

@George_Stark wraz z sonetami Od poety, czyli Najwyżej zostanę zdyskwalifikowany oraz I jak wrażenia? czyli Luźne pytanie bez zobowiązań

@Spleen z sonetem Do młodego

@moll z sonetem Koniec szoł

@CzosnkowySmok z sonetem bez tytułu

@Wrzoo z sonetem Każdy człowiek ma swoją godzinę

@Dziwen z sonetem Sonet Umyty, Oda do 18 Sierpnia

@KatieWee z sonetem Matka


Jak widzicie, frekwencja nam wyjątkowo dopisała, co cieszy moje serduszko tym bardziej.


Postanowiłam, że decyzja dotycząca wygranej będzie całkowicie subiektywna i nie kieruję się niczym innym, niż kolesiostwem oraz chęcią zobaczenia efektów tej decyzji...


I w ten sposób, bieżącą edycję naszej bitwy wygrywa @Dziwen Gratulacje!


Ale tradycyjnie mam dla Was jeszcze wyróżnienia, nie będące wcale nagrodami pocieszenia, bo to wyróżnienia od serca.


Rzucona atłasowa taśma

Dla @George_Stark - za to, że wyrobił się z sonetem zgodnym z zasadami w zasadzie tylko dlatego, że zdecydowałam się odłożyć podsumowanie na po zrobieniu zapiekanki. Ale dzięki temu sonet wszedł lepiej, bo czytałam go nie o pustym brzuszku.


Wyglansowana pacha

Dla @Dziwen - za zmyślne wplecenie @UmytaPacha w konkursowy sonet i stworzenie nowego nurtu, jakim jest #antydiss


Rubinowa konfitura z wiśni

Dla @KatieWee - bo naleśniczki z wiśniową konfiturką to moje zakopane głęboko wspomnienie babci, które ten sonet przywrócił.


Diamentowy upuszczony mikrofon

Dla @CzosnkowySmok - za diss, jakiego w kawiarence jeszcze nie było.


Kryształowa ogniskowa

Dla @moll - za fenomenalny sonet, wnikliwe spojrzenie przez wizjer na tych, którzy się domagają błysku fleszy.


Szmaragdowy forfiter

Dla @Spleen - za świetny, postępowy przekaz o rozwoju mediów twórczych i tego, co nazywamy sztuką. I za krokodylka, of kors.


Wieczny odpoczynek

Raczcie dać mi - jadę na przedurlopowych oparach, a obowiązki wciąż dochodzą...


Dziękuję za uwagę i życzę Wam spokojnego weekendu.


PS. Tak sobie teraz myślę, czy będzie jakieś wielkie roczne podsumowanie typu gala naszych sonetów? Kawiarenka Awards? Rozdanie Złotych Owiec?


#zafirewallem #podsumowanienasonety #poezja #tworczoscwlasna

c9b9fb47-9905-4cb2-88fe-01198df9600e
Wrzoo userbar

@Wrzoo o kurde. Dziekujem, zwlaszcza za kolesiostwo. Tylko ja tu świeżak jestem, jak te z Biedronki i nie wiem co teraz. XD

@Wrzoo jak coś, to opublikuję nową edycję gdzieś około 20-21 dzisiaj. Będzie nowa zasada dla ochotników, bo jak mam być wybrany, to chcę być częścią historii. Plus chcę, żeby @splash545 żałował, że go nie ma. XD

Zaloguj się aby komentować

Kontrola nawodnienia


Miewacie tak, że na czymś się zafiksujecie i nim się obejrzycie, przychodzi pora na... #codziennepiciu ?


Pewnie wypiliście już więcej ode mnie - i jestem bardzo dumna z Was, jeśli tak jest Co dobrego macie dzisiaj na szklanie? A może do tych mecyjów wciśniecie jeszcze szklaneczkę wody?


PS. Wiem, wiem - opóźniony ten real time meming. Ale mamy piątek, a piątek oznacza odpuszczenie win.


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

b7bde713-9a11-4d26-a5b4-08d8121379ed
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Zdronowany kacap krzyczy: "moja ręka"!

Leci kolejny granat i już nie ma nogi.

Nie ma na czym stać, więc klęka,

Zbliża się czołg a on nie może zejść z drogi!

Zaloguj się aby komentować