Powieść opowiada o nastolatce, która jest wychowywana jedynie przez matkę - fanatyczkę religijną. Bardzo odstaje od swoich rówieśników, jest obiektem drwin i szyderstwa na każdym kroku, nie ma w życiu lekko. Natomiast to, co ją odróżnia szczególnie, a o czym nikt (oprócz jej matki) nie wie, jest fakt posiadania zdolności telekinetycznych, z których jest w stanie korzystać z największą mocą gdy opanowują ją te najcięższe i najgorsze emocje.
Przyznam, że nie miałam jakiś oczekiwań wobec tej pozycji, chciałam ją zaliczyć ot tak bo w końcu pierwsze słynne dzieło Kinga, tematyka nie do końca przemawiała do mnie.
Natomiast wywołała we mnie niejednokrotnie emocje. Sporo przemocy emocjonalnej i fizycznej. To jak postacie zostały przedstawione, ich rysy psychologiczne. No po prostu czułam jakbym była tam obok i się przyglądała temu wszystkiemu.
Trzeba mieć dobrą banie aby wypuścić debiut w takiej postaci. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Jeżeli ktoś szuka porządnego horroru, to go tu raczej nie znajdzie.
@3t3r clementoni to synonim najgorszego szajsu. Moje kaszojady onegdaj dostawały różne zestawy z clementoni (jakas elektronika, podróby lego etc). To było tak fatalnie wykonane, z arcygównianych materiałów, że mi staremu dziadowi trudno było to poskładać. A co dopiero 6-latek.
<spiseg>
Clementoni to odpowiednik tiktoka. Kitajce robią wszystko, żeby zniechęcić europejskie dzieci do zainteresowania inżynierią i innymi przedmiotami ścisłymi.
Powieść jest napisana dość lekko co sprawia, że fajnie i w szybkim tempie się ją czyta. Do horroru raczej jej daleko (jest napomknięty mały wątek paranormalny), bardziej już chyba pod kryminał bym ją dała. Może i nie było tu mocnej akcji i trzymania w napięciu, ale nie zmienia faktu że przyjemnie mi się ją czytało. Lubię pióro Kinga
Większość farbek była bardzo gęsta, opracowałam metodę dodania 2 kropel wody i wymieszania. Konsystencja jest wtedy sporo łatwiejsza do rozprowadzenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Malowanie po numerach - czynność która mnie bardzo relaksuje. Sama z siebie nigdy nie byłam kreatywna ani uzdolniona artystycznie więc rekompensuje to sobie taką zabawą 😁 jeszcze podcast/audiobook w tle i mam z głowy conajmniej kilka wieczorów.
@Trypsyna moja wsiaka w diamond painting, wyklejanie diamencikow, na ponumerowane pola, generalnie podobna zabawa, na ali mozna kupic swoje zdjęcie do wyklejania czy pełno gotowych wzorów, taki obrazek 30x40cm to około 14k diamentów do przyklejenia, sprawdź sobie, polecam:)
Tytuł: Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze
Autor: Łukasz Lamża
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 9788380499638
Liczba stron: 224
Ocena: 7/10
Dziennikarskie śledztwo najpopularniejszych pseudonauk. Opisane przez niego kwestie są dokładnie rozłożone na czynniki pierwsze, a całość czyta się szybko i sprawnie. Fajnie, że pozycja nie ma narracji ataku i szyderstwa tej drugiej strony, tylko merytoryczne przedstawienie faktów i podejścia naukowego. Na + spora bibliografia.
Szybkie i konkretne, chociaż na moje jakieś informacje czym jest metoda naukowa, jak działa ślepa próba, podwójnie ślepa i hierarchia źródeł powinny trafić do pierwszego rozdziału, żeby od razu zaznajomić czytelnika z tymi pojęciami. Niemniej całość spójna. Swoją drogą - dosłownie we wtorek przeczytałem, także niezłe synchro
Wrzucam dopiero zaległości, na telefonie jakiś error mi wyskakiwał przy dodawaniu sztafety (╥﹏╥)
W piąteczek wleciało 11 km bazy bazuni
W sobotę również baza w ilości 12 km
Niedziela: 16km long run + 6x100m/100m - było okropne lodowate wiatrzysko! Cały weekend wybiegany z @scorp u boku ʕ•ᴥ•ʔ
Dziś: 3,2 km BS; 8x200m/200m; 4.8 km BS - 200 wleciały średnio po 42" bardzo przyjemna pogoda, całą zima mogłaby taka być. 9 stopni i zero wiatru ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Bardzo dobra książka. Fabuła wciąga i trzyma w napięciu, szybko się czyta. Świetne zakończenie. Dużo technologicznych wstawek, które nadawały powieści "realizmu", choć nie zawsze łatwo było przez nie przebrnąć gdy nie zna się danej dziedziny. Główny bohater zapewnia przystępną perspektywę pełną humoru, co w moim odczuciu czyni go bardziej ludzkim, aniżeli suchą postacią książki.
Chętnie sięgnę po inne książki autora. Widzę, że Projekt Hail Mary jest wysoko notowana, przyatakuje ją w przyszłości na pewno.
Projekt Hail Mary bardzo polecam, podobny poziom jak Marsjanin. Andy Weir napisał też trzecią powieść, ale mimo że bardzo go lubię to jednak "Artemis" to straszny niewypał
@Trypsyna Dobra książka, przeczytałem ją dopiero po filmie który też mi siadł i w sumie to jeden z nielicznych przypadków gdzie film utrzymał poziom książki imo.
Jedna z bardzo nielicznych ksiazek, ktore skonsumowalem (sluchalem audiobooka do snu [a raczej zamiast spac, tak mnie wciagnelo]) od zakonczenia edukacji. Jako autyste nie za bardzo interesuja mnie personalne doswiadczenia i interpersonalne dramy, na ktorych opiera sie wiekszosc literatury, ale Marsjanin i Artemis opowiadaja o zmaganiach czlowieka z materia, ktore dzieki tym bardzo konkretnie opisanym naukowo-technologicznym wstawkom (zamiast wyzwaniom protagonistow zwykle mgliscie opisywanym przez autorow, ktorym trzeba zaufac na slowo) pochlonalem z wielka przyjemnoscia.
i troche mnie zniechecilo, ze materia komunikacji z obcymi to jest bardziej spekulacja niz sprawdzona nauka no i heroiczna rola protagonisty, ale moze dam szanse
Robinson Crusoe, scenariusz nr 2. Razem z @scorp daliśmy radę na styk z życiem, zbudowaliśmy 5 krzyży i odprawiliśmy egzorcyzm na przeklętej wyspie 🥳 Trochę się spociliśmy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Bardzo ciekawy pomysł na planszówkę, ale albo nie była zbyt długo testowana albo taki jest jej design i nie do końca mi to później pasowało. Wydaje mi się, że czasami przy 9/10 rundach na grę już po drugiej jesteście skazani na powolną śmierć głodową, ale dowiecie się o tym po godzinie. Ale super sprawa, że można we dwoje pyknąć w coś fajnie rozbudowanego