
Shagwest
- 533wpisów
- 2521komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Retro swoją drogą, ale najnowszy system operacyjny musi być
Kupiłem sobie na OLX takie oto piękne kosteczki z TOS w wersji 2.06 z 1991. Najważniejsze, że własny komputer przestanie do mnie szprechać po śląsku.
#atari #starekomputery

Sytuacja się skomplikowała, bo instalacja tych nowych kości wymaga przestawienia dwóch zworek. A te zworki to nie jak dzisiejsze zworki - to przylutowane rezystorki 0 ohm. Ale moje dwie lewe ręce dzielnie sobie z tym poradziły i pacjent przeżył.
Przy okazji potwierdziły się moje przypuszczenia. Jakiś Niemiec mi tu już zainstalował 4 MB pamięci RAM. Tak więc zakup bardzo udany. Atari sprawne, relatywnie czyste w środku, wszystkie ekrany (te blachy) są, nawet śrubki niepogubione. Za połowę mniej niż takie sztuki chodzą na Allegro.

Zaloguj się aby komentować
No kurde, od lat noszę kartę na siłownię razem z telefonem pod silikonowym etui. I dziś telefon postanowił odczytywać ją przez NFC za każdym razem gdy odblokuję ekran - wibruje i wydaje dźwięk. Da się to jakoś wyłączyć bez wyłączania całego NFC? Samsung z Androidem 14.
#smartfony #android #kiciochpyta
Zaloguj się aby komentować
Ech, Juan Brujo właśnie się zawinął z tego świata, a ledwo dwa miesiące temu to samo zrobił Pinche Peach. Chyba skończyła się nam Brujeria.
#metal #muzyka
Zaloguj się aby komentować
Ha, w końcu mi przyszedł adapter VGA do Atari ST. Nigdy nie miałem dużego Atari i tak jakoś spontanicznie kupiłem na niemieckim eBayu egzemplarz w bardzo dobrej cenie (a właściwie dwa + stacja dysków do XE, wszystko z lombardu jakiegoś), ale nieprzetestowany.
No i proszę. Działa
Teraz tylko dokupić Ultrasatan, anglojęzyczny TOS, 4 MB ramu, interfejs USB do myszki i ogień.
#atari #retrokomputery

Zaloguj się aby komentować
My mieliśmy plecaki z dinozaurami, dzisiejsze dzieciaki z LAN Party. To dokładnie to samo.
#heheszki

Zaloguj się aby komentować
Ja to jestem zbyt dobry dla tego świata. Tnę kartony przed wyrzuceniem na mniejsze, płaskie części, układam je w piękną kostkę, wrzucam tak do kontenera, by nie składować niepotrzebnie powietrza, a zawsze obok jakiś przygłup musi tak, jak na zdjęciu.
Hurr durr dlaczego papiery muszą być wywożone dwa razy w tygodniu, po co tyle płacić.
#zalesie #ludzietodebile

Zaloguj się aby komentować
Bilecik na koncert w Proximie sobie kupiłem. Będę tańcował
https://www.youtube.com/watch?v=hhfll_P8HxY
#muzyka #rock #koncerty
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Właśnie przyszedł nowy komputer do pracy. Prosto z Niemiec. Wydajność 120%.
#atari #komputery #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Czy jakiś fanatyk meblarstwa podpowie, pod jaką nazwą szukać podobnej okleiny?
#pytanie #kiciochpyta

@Shagwest na 100% dąb jakiśtam, ale jaki, to ze zdjęcia nie dopasujesz raczej. Najlepiej wyjmij półkę ze środka i jeżeli jest w tej samej okleinie, to idź z nią do składu płyt meblowych, tam mają próbniki i jest szansa że trafisz na dokładnie taką płytę, jaką potrzebujesz.
Edit: Możesz też sprawdzić czy z tyłu komody nie ma naklejki z nazwą producenta i/lub modelem - tak będzie znacznie łatwiej znaleźć tę informację/
Zaloguj się aby komentować
Przeprowadziłem się do mieszkania na zamkniętym osiedlu i mam miejsce postojowe w garażu podziemnym. Jeżdżę motorkiem, więc w praktyce wygląda to tak, że podjeżdżam pod bramę osiedla, wrzucam luz, ściągam rękawicę, grzebię w kieszeni, otwieram bramę, zakładam rękawicę, podjeżdżam pod bramę garażową, wrzucam luz... No rozumiecie.
Wymyśliłem więc, że wmontuję sobie pilot wbudowany, by wystarczyło tylko mignąć długimi. Piszę w tej sprawie do administracji, oni tam w ogóle zaskoczeni istnieniem takiej technologii. Nie dziwię się, ale nie szkodzi, odesłali mnie do producenta bramy. Napisałem do producenta bramy, firmę nazwijmy Brameczki. Oni od razu odpisali, że w ofercie tego nie mają, ale mogę kupić u ich dostawcy sterowników, czyli odesłali mnie do firmy, nazwijmy ją, Pilociki. Tylko mam przekazać, że pilot musi mieć kod BRAMECZKI. Firma Pilociki przez kilka dni nie potrafi odpowiedzieć na maila, a formularz kontaktowy na ich stronie ma popsutą captchę i nie działa. W końcu się do nich dodzwoniłem i zaczęły się schody. Wytłuszczam sprawę, a Pan po drugiej stronie na to: spoko luzik mamy takie piloty, ale o ktore Brameczki Panu chodzi?
Bo są dwie firmy Brameczki. Brameczki.pl i Brameczki.com. No to mi chodzi o tę z Warszawy. Obie są z Warszawy. Ich siedziby dzielą niecałe trzy kilometry. I mają osobne kody w pilotach, bo to osobne firmy są. Kontaktuję się z Brameczkami i pytam, kim oni właściwie są. Uzbrojony w nową wiedzę wracam do Pilocików i trafiam na kolejne pytanie:
"A do jakiego sterownika ten pilot ma być? Albo wie Pan co, ja sama zadzwonię do Brameczek, wszystko ustalę i oddzwonię." Nie oddzwoniła. Dziś więc znów zadzwoniłem do Pilocików i okazało się, że rzeczywiście, ustalili. "Proszę Pana, bo tu strasznie skomplikowane się to zrobiło, ja już nie wiem, przełączę Pana do serwisu." W sprawę zaangażowali się szefowie obu firm i ustalili, że wysyłam do nich mój aktualny pilot i oni skopiują go do tego wbudowanego. Tylko nikt mnie o tym fakcie nie poinformował i nie bardzo widzi mi się żegnać z jedynym pilotem na tydzień lub dwa. Ale serwisant z Pilocików mówi, że wcale tak nie musimy robić, oni mogą sami wrzucić na pilot kod Brameczek, ale potrzebują na to pozwolenia od nich. Więc teraz będę dzwonił do Brameczek, by zmienić ustalenia Potężnych Szefów i uzyskać od nich zgodę na realizację tego, co sami mi zaproponowali.
A później jeszcze będę ganiał konserwatora na osiedlu, żeby mi ten pilot podpiął do bram. Ciekawe, czy i tu będzie wesoło.
#motoryzacja #motocykle #niewiemjaktootagowac
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Co by tam o Blake'u nie myśleć, cieszę się z kolejnego powrotu Nachtmystium. Płytę kupię, ale w kontrolowanych warunkach u sprawdzonego dostawcy
#metal #blackmetal #muzyka
Zaloguj się aby komentować
No więc byłem pierwszy raz na torze. Pierwszy raz po pięciu latach od zrobienia prawka to może trochę późno, ale lepiej późno niż później. Ekipa z "Mototrasa Jarosław i Przyjaciele" z, owszem, Jarosławia wpadła na pomysł wynajęcia na pół dnia toru w Lublinie i skrzyknięcia znajomych i znajomych znajomych na wspólne szkolenie. 60 miejsc wyprzedało się migiem. Motocykle - pełen przekrój, od Goldwingów przez przecinaki po 125 cm3.
Szkolenie prowadziła lubelska Moto Sekcja. Standardowe szkolenie oferują na trzech poziomach zaawansowania i kosztuje między 440 a 540 zł. U nas w takiej grupie wyszło 395 zł i od razu mieliśmy poziom 2, czyli ćwiczenie przede wszystkim przeciwskrętu i przeciwwagi. Na teren ośrodka szkolenia wjechaliśmy o 10 i zaczęliśmy od wyjedzenia kanapek z cateringu przygotowanego dla porannej grupy. Następnie od 11 czekał nas dwugodzinny standup, podczas którego od instrukora z 40-letnim doświadczeniem w jeździe nasłuchaliśmy się sporo nie tylko o tym, jak motocyklista ma prowadzić motocykl, ale też jak ma prowadzić siebie pod względem moralnym. Było o prawidłowym ułożeniu kończyn, o stroju, o składaniu się do zakrętu, o regulacji kierownicy, dźwigni i klamek, o pracy hamulcami, o pomaganiu sobie nawzajem i nieuciekaniu przed Policją. W tym czasie na torze szalała poranna grupa na wyższym poziomie zaawansowania, przy okazji pokazując nam to, czego na torze robić nie wolno. A mianowicie - na torze obowiązuje zakaz wywracania się. Od tego zakazu ważniejszy jest tylko całkowity zakaz wjeżdżania w bannery reklamowe. Niestety, nie każdy się stosuje.
Po wykładzie obowiązkowa rozgrzewka - 60 osób w spodniach motocyklowych robiących pajacyki w pełnym słońcu (no, niektórym udało się zmieścić w cieniu) przy 30 stopniach to dość niecodzienny widok. I po niej w końcu wjeżdżamy na tor. Na początku przejechaliśmy powoli cały tor, by w ogóle zobaczyć, jak on wygląda. Tor w Lublinie nie jest wielki, wychodzi chyba równy kilometr, ma zakręt za zakrętem i żadnej prostej do pociśnięcia. Więc to tor czysto do ćwiczenia techniki, a nie jazdy na wprost. Następnie rozdzieliliśmy się na cztery grupy według własnej oceny: grupa à la szybka, à la średnia, à la wolna i à la reszta. Ustawiłem się w tej trzeciej, bo wprawdzie jestem świadom, że jeżdżę jak kloc, no ale ustawianie się z Goldwingami i Harleyami w czwartej grupie to jednak trochę przesada.
Jazdy trwały po około 10 minut i można było według uznania przeskakiwać do innych grup. W kilku miejscach na torze stali instruktorzy, którzy prostymi gestami pokazywali, co robimy źle. Więc jedziesz i widzisz, że masz się bardziej wychylać, że nie patrzysz w zakręt, że nie trzymasz dwóch palców na klamkach albo stopy masz na kaczkę. Fajna sprawa, bo feedback jest od razu, a nie dopiero po kilku minutach jeżdżenia jak osioł dowiadujesz się, że wszystko robisz źle. Oprócz tego oczywiście w przerwach można pogadać z głównodowodzącym i dopytać, co robisz nie tak.
Najwięcej problemów miałem z pokonywaniem szykan z użyciem przeciwwagi i tylnego hamulca. Trzeba to zrobić z odpowiednią, niezbyt małą, prędkością, motocykl przerzucać pod sobą raz na jedną, raz na drugą stronę, jednocześnie trzymając stały gaz i przy każdej szykanie przyhamowując tyłem, by mocniej i szybciej złożyć moto. Instruktor pokazał nam to kilka razy na Harleyu Pan America 1250 (piękny sprzęt) pożyczonym od jednego z kursantów i robił to z taką gracją i prędkością, jednocześnie gadając do nas przez zestaw nagłośnieniowy, że wszyscy mieliśmy wielkie oczy. I o ile po kilku okrążeniach nawet zaczęło mi to wychodzić, zwłaszcza łapałem już jakąś synchronizację między szykanami a pulsowaniem tylnym hamulcem, to jak później podnieśli poziom trudności przez zwiększenie szykan, wszystko poszło się paść. No, jest tu sporo do nauki.
Trochę lepiej ze składaniem się w zakręcie. Wprawdzie miałem wrażenie, że już mi brakuje rąk, by pochylić się bardziej, że zaraz spadnę z tego motocykla, a instruktorzy i tak za każdym razem przy każdym okrążeniu pokazywali mi, że się nie składam wystarczająco, ale wieczorem pod koniec jazd już udało mi się zrobić kilka okrążeń bez tego pouczenia. Zakładam, że zaczęło mi iść lepiej, choć mogli też stwierdzić, że ten debil z numerem 22 ich ignoruje, więc szkoda marnować energię na pokazywanie mu czegokolwiek.
W każdym razie, do godziny 19 zrobiłem po torze 50 kilometrów ze średnią prędkością 30 km/h. Wydaje się śmiesznie mało, ale wcale tak nie jest. Przednią oponę zamknąłem do końca (ja na niej w zeszłym roku w Rumunii byłem i na Transalpinie jej nie zamknąłem :|), tylnej też niewiele brakuje. Nie żeby to był jakiś cel czy ważny wyznacznik czegokolwiek, ale widać może, że nabrałem trochę śmiałości w składaniu się na zakrętach. Teraz pozostaje dużo ćwiczyć we własnym zakresie, bo takie kilkugodzinne szkolenie na torze tylko pokaże, co trzeba robić. A utrwalenie wiedzy i wyrobienie pamięci mięśniowej już wymaga wielu godzin ćwiczeń. Słupki mam, więc w weekend ruszę na jakieś drogi techniczne i powygłupiam się.
Ogólnie polecam samo szkolenie na torze, jak i za⁎⁎⁎⁎stą ekipę z lubelskiej Moto Sekcji i ludzi z Mototrasy Jarosław i Przyjaciele. Muszę jeszcze z raz się w tym sezonie wybrać na taką zabawę.
#motocykle



@SuperSzturmowiec Nie było żadnego, choć niektórzy na dzisiejszych maxi skuterach niejednego by na takim torze wzięli.
Nie no, jasne, że na torze masz dużo bezpieczniejsze warunki - tor wyszorowany rano, zero piachu, żadnych ślepych zakrętów, krawężników, plam oleju, nikt nie jedzie z drugiej strony, nie spadniesz w przepaść. Chodzi mi o to, że na Transalpinie masz piękne, długie otwarte łuki, gdzie wykładanie się to poezja. Przede mną jechał wtedy dużo bardziej doświadczony kolega na Fazerku i obserwowanie go, z jaką gracją wchodzi w zakręty to była sama przyjemność. I on jadąc zupełnie relaksacyjnie bez ciśnięcia na rekordy zamknął wtedy opony z łatwością.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ale książkami cuchnie!
Jakiś gówniak rozbroił mnie właśnie tym tekstem w Empiku
#heheszki #cytatywielkichludzi #przyszloscnarodu
Zaloguj się aby komentować
Naszła mnie ochota na jakąś niezobowiązującą kolorową giereczkę, więc postanowiłem dać szansę Immortals of Aveum (tym bardziej, że mam ją w cenie PS Plus). Zainstalowałem, zmęczyłem zdecydowanie przeciągnięty wstęp i kurde, siadło. Za⁎⁎⁎⁎sta strzelanka w magicznej otoczce. Co ciekawe, najbardziej przypomina mi ona... Unreal Tournament 2003. Wbijam na arenę, latam na double jumpach, strzelam z Flak Cannona do przeciwników i mam z tego masę radochy.
Szkoda, że komercyjnie gra była całkowitą porażką. Stare ludzie w internecie mogą sobie pisać, że dziś wszystkie gry na jedno kopyto, ale jak przychodzi co do czego, to prawda jest oczywista - rynek chce militarnych albo overwatchopodobnych sieciowych shooterów i niewiele więcej. Sam zresztą też olałem tę grę w okolicach premiery. A patrząc na trofea, to nawet mimo posiadania gry i odpalenia, mało kto daje jej szansę - osiągnięcie "pokonano 100 wrogów" ma 54% graczy. Trochę to wina naprawdę długiego wstępu, no ale tak czy siak, bardzo słabo.
W każdym razie, polecam. Choćby po to, by docenić fakt, że czasem nawet u dużego wydawcy zdarzy się mniej bezpieczny projekt.
Zaloguj się aby komentować