Moja ocena tej książki była dosyć trudna. Z jednej strony strasznie długo się z nią męczyłem. Ale chyba po prostu miałem kryzys czytelniczy. A z drugiej strony czytało mi się ją całkiem dobrze. Brzmi to dziwnie ale tak było xD
Jest to pierwsza biografia Lema jaką przeczytałem więc nie mogę porównać jej do innych. Autor bardzo często odnosi się do "Wysokiego zamku" i rozmów z Beresiem.
Książka teoretycznie jest bardzo dobra. Pisana bardzo przyjemnym językiem, przedstawia życie Lema od dzieciństwa do śmierci, no ale coś mi nie zagrało. Jakoś nie zaskoczyła mi i czułem że temat jest tylko liźnięty powierzchownie. Jak ktoś chce poznać życie Lema bez wchodzenia w większe szczegóły to jest świetna pozycja. No ale czuć lekki niedosyt.
@Pstronk Orliński jest fanem Lema i bardzo dobrze zna jego twórczość, ale popełnił w książce trochę błędów, które wymienił Ebenezer Rojt na swoim blogu: https://kompromitacje.blogspot.com/2018/03/orlinski-znowu-o-lemie.html#przyp1 O ile rozumiem (słuszne!) zastrzeżenia Rojta, to nie ukrywam, że podobała mi się książka Orlińskiego. Biogram Orlińskiego ma tylko jedną poważną wadę - nierównomierny rozkład zagadnień. Pasje motoryzacyjne Lema nie są tak istotne jak ostatnie lata życia, gdzie Lem na bieżąco komentował sprawy polityczne i nowe trendy w nauce. Orliński zaś ostatnie lata życia Lema potraktował bardzo po łebkach.
Polecam z całego serca przeczytać jeszcze biografię "Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku. Biografia" Agnieszki Gajewskiej. Autorka zrobiła naprawdę dobrą robotę, docierając do nieznanych wcześniej źródeł, które zdemaskowały nieco lemowskich mitów.
Trump właśnie wyjaśnił dlaczego jego administracja jest taka ch⁎⁎⁎wa. Bo po prostu otacza się nieudacznikami. Nie lubi słuchać o cudzych sukcesach dlatego woli nieudaczników bo oni słuchają o jego sukcesach. Plus taki że przynajmniej jest szczery
#trump #polityka #usa #pomaranczowamalpa
https://streamable.com/qhiefo
@Pstronk jak wojna w Iranie potrwa jeszcze trochę to będzie miał ciepło, i nie będzie się czym chwalić. Jasne USA są dużo silniejsze i mogą robić co chcą. Ale Iran to nie jedyny ich przeciwnik, są dobrze zabunkrowani i uzbrojeni. Koszty będą kolosalne. Ale Amerykanie wygrają, w to nie wątpię. To tak jak tygrys który uprze się na jeżozwierza. Wiadomo że tygrys wygra, ale jakim kosztem, czy warto? Więc ta wojna to żaden sukces.
@DexterFromLab Mnie zastanawia co zrobią sojusznicy z USA w zatoce perskiej, którzy są absolutnie w dupie. Taki Kuwejt czy Bahrajn są teraz w absolutnie czarnej dupie nie mogąc od tygodni sprzedawać swojego największego produktu eksportowego a jeszcze mogli cośtam oberwać od irańskiego odwetu. Co jeśli ktoś tam uzna, że może lepiej trzymać z Chinami, bo dzięki temu ruszy handel ropą?
Było wrzucane wczoraj ale o takiej godzinie że pewnie mało kto zobaczył a jest to według mnie ważny materiał, więc wrzucam to jeszcze raz.
#polityka #braun #kkp
https://youtu.be/TtJ5I2t42Sw?is=Ypnkuhrhxdx7aglJ
Wozy strażackie z Bumaru to prawdziwe polskie cacuszko. Płytki z elektroniką są robione na płytkach uniwersalnych jakby to był jakiś amatorski projekt a nie wóz za grube cebuliony. O opisach robionych flamastrem nie wspomnę.
#heheszki #bumar #elektronika
Tytuł dosyć jasno wskazuje o czym jest książka. Chociaż nie do końca. Bo nie jest to tylko o tym w jaki sposób urządzano mieszkania, rodzaje mebli, panująca moda, okraszone dużą ilością zdjęć. Jest to rzecz dużo bardziej kompleksowa. I to tak kompleksowa że miejscami przytłaczająca. Poruszany jest temat planowania przez władzę sposobu mieszkania polaków, jak nastroje polityczne wpływały na to planowanie, wpływ społeczny i dużo więcej.
Po tego typu pozycji spodziewalibyśmy się sporo zdjęć. I tu małe rozczarowanie bo nie ma ich aż tyle. Wynika z tego trochę śmieszna sytuacja bo często zdarza się że autorka opisuje nam jakieś zdjęcie a nie pokusiła się o to żeby go zamieścić xD I jest to spory minus.
Pozycja ciekawa bo pozwala spojrzeć na PRL z innej strony, ale trzeba mieć trochę samozaparcia bo jak pisałem miejscami przytłacza ilościa skrupulatnych informacji.
@Half_NEET_Half_Amazing mam taki t shirt tylko sie skurczyl no i juz nie tak bialy bo wiadomo ja chuop wszystko do jednego bebna, ale beret to juz przesada.
O matko, co to była za walka. Arlecchino to najlepszy boss w soulsach i nawet z tym nie handlujcie. Trudny na granicy frustracji ale mega satysfakcjonujący. Całą aranżacja walki absolutne top. Historia za nią stojąca, muzyka, przerywniki, atmosfera, no top. A aktor który podkładał pod niego głos powinien dostać awans.
Prawdopodobnie to ostatni tak trudny boss któremu dam radę, bo wyżej to już chyba musiałbym mieć refleks koreańskiego nastolatka. Jak pierwszy raz doszedłem do drugiej fazy to po zobaczeniu przerywnika i wyłapaniu kombosa który otwiera drugą fazę odłożyłem pada i poszedłem spać xD Warto przejść całe dlc dobrych chwil xD Przez kilka pierwszych prób drugiej fazy traciłem nadzieję że mam jakiekolwiek szanse żeby chociaż zadać jakieś obrażenia, ale stare dobre git gut i jazda do przodu. W ostatnim pojedynku już czułem że panuje nad sytuacją i nawet nie zużyłem wszystkich estusów. Wspaniała walka.
A z takich osobistych sukcesów to udało mi się samemu rozkminic jak przeżyć otwierające kombo z drugiej fazy z palcem w d⁎⁎ie xD
#gry #liesofp
Żyjemy w odcinku suth parka. Trump prawdopodobnie zesrał się na wizji.
Słuchajcie tak od 0:34 i obserwujcie babkę w zielonym za nim. I to paniczne wypraszanie dziennikarzy xD
#heheszki #polityka #trump
Książka wpadła w moje ręce dosyć przypadkowo. Wyskoczyła mi w proponowanych na vinted, zaproponowałem cenę 20zł i sprzedawca się zgodził to głupio było nie kupić xD
Jak łatwo się domyśleć książka przedstawia 222 polskie gry zaczynając od roku 1983 do 2019. Każda gra to pojedynczy screen na dwie strony z krótkim opisem, czasem wzbogacony o komentarz autora gry. Dla mnie to jest album w którym możemy dowiedzieć się że dany tytuł istnieje i ewentualnie poszukać czegoś więcej na własną rękę. I w tej roli jest spoko. Wydanie jest dosyć ładne, w twardej okładce i obrazkami zajmującymi całą stronę. Minus za miejscami gorzej czytelnym tekstem na tle screena.
Jeśli ktoś szuka książki z której dowie się o historii polskiej branży gier trochę głębiej to musi poszukać czegoś innego.
Ostatnio był czytany Mariusz Szczygieł, a więc znany czechofil, więc naszła mnie ochota na książkę o Czechach. A muszę wspomnieć że bardzo lubię książki o naszych południowych sąsiadach, i z czystym sercem mogę polecić przy okazji "Gottland" Szczygła właśnie.
Książka przedstawia sylwetki kilkunastu Czeszek, ale tak na prawdę jest to tylko pretekst do opowiedzenia historii Czech w XX wieku. W kilku rozdziałach to nawet cieżko zapamiętać kto jest niby hohaterką xD Jest to druga książka autora w tym stylu. Poprzednia czyli "Pepiki, dramatyczne stulecie Czechów" według mnie jest sporo lepsza bo historię śledzimy z perspektywy dużo bardziej znanych osób jak Masaryk czy Milan Stefanik ( polecam poczytać o nim bo to mega ciekawa postać).
Solidna pozycja. Z jednej strony nie zachwyciła mnie aż tak bo sporo z historii Czech już znałem wcześniej. Ale z drugiej strony bardzo ciekawe były rozdziały o czeskich osadnikach na Wołyniu i ich losów podczas wojny, o polsko-czeskich przepychankach na Zaolziu, czy o losie Niemców w czeskich Sudetach.
Książka to zbiór tekstów autora z lat 90. Ilustrowane są one zdjęciami Witolda Krassowskiego. Chociaż uczciwie trzeba przyznać że nie zawsze dokładnie pokrywają się z tekstem, ale i tak są bardzo dobre.
Uwielbiam styl Szczygła. Nawet jak pisze o rzeczach teoretycznie poważnych to gdzieś tam ciągle czai się lekka nuta absurdu i ironii. Czasami nawet zalatuje Bareją. No świetnie się to czyta. A same tematy które porusza też bardzo ciekawe. Polska lat 90 i próba poradzenia sobie w nowej rzeczywistości. Od zwolnionych pracowników Elwro, ogłoszenia z prasy, telefony do radia, Disco Polo, Onanizm Polski, piramidy finansowe MLM, po Licheń. Można wczuć się w klimat tamtych czasów ale bez popadania zbytnio w standardowy bród i biedę.
Czwarta i ostatnia część cyklu. Miałem nadzieję że poziom troszkę podskoczy w stosunku do części trzeciej ale nadzieja matką głupich. Błędy popełnione wcześniej ciągną się dalej.
Ogólnie jest to całkiem dobra książka ale miała potencjał na dużo więcej. Wątki pozamykały się w większości całkiem fajnie. Historia jako całość spoko.
Uwaga spojlery.
Najśmieszniejsze że jeden z największych minusów to główny bohater xD No nie dałem rady chłopa polubić. Druga bohaterka czyli Enea też jest dość denerwująca. A ich związkowi nie da się kibicować. Kolejnym minusem mocno związanym z tą dwójką jest spora nuda przez większość czasu. Przez ponad 1/3 książki Endymion znowu rusza na rejs po rzece między planetami tym razem w pojedynkę. A tam szalone przygody typu atak kamieni nerkowych, latanie kajakiem jako paralotnią, połamanie nóg na drzewie i czołganie się w błocie. Przez kolejne 1/3 książki spędzamy czas na "tybetańskiej" planecie. I tu autor częstuje nas z jednej strony opisem przyrody który mógł by stawać w szranki z Orzeszkową, a z drugiej zalewa nas potokiem imion postaci którzy nie odgrywaja żadnej roli. Pewnie aż tak bardzo by mi to nie przeszkadzało gdyby nie to że marnując czas na takie pierdoły równocześnie nie rozwinął wątków które mogły być mega fajne. Po pierwsze ojciec de Soya. To że w momencie gdy jego historia zaczyna się robić mega ciekawa nagle przestajemy śledzić jego losy bezpośrednio to była zbrodnia. Chyba autor skapowal się że jest on ciekawszy niż główni bohaterowie i postanowił go uciszyć xD Po drugie ten gruby kardynał. Od początku wydawało się że będzie to mega ważna postać, nakręcająca jakieś intrygi wewnątrz samego Watykanu a był to spory niewypał. Tak samo ten szef Mercantilusa. Już coś zaczyna działać, coś kręcić i gówno z tego. Wszystko ucięte zanim się zaczęło. Papiez Hoyt w zasadzie jest jakimś tylko tłem do wydarzeń. Ehhh.
Pod koniec akcja trochę nabiera tempa i zakończenie jest nawet w porządku. Chociaż tego twista na koniec rozkminiłem już dużo wcześniej.
Ocena 7 chyba uczciwa bo czytało się nawet przyjemnie mimo wielu wad. I obie książki z endymionem oceniam właśnie na 7. Dwie pierwsze na mocne 8 i cały cykl na takie naciągane 8.
Jest to 3 część cyklu. Akcja dzieje się prawie 300 lat po upadku sieci. Tytułowy bohater dostaje misje przejęcia pewnej dziewczynki która ma wyjść z grobowców czasu. Na jego nieszczęście na dziewczynkę czeka też Pax czyli nowe imperium rządzące światem ludzi.
Dalej będę sypał spojlerami więc w skrócie powiem że ogólnie warto przeczytać bo jest to całkiem fajna powieść przygodowa i ciekawie rozbudowuje historię uniwersum.
Zacznę może od tego co mi się najbardziej podobało a jest to koncepcja odrodzonego kościoła dzięki krzyżokształtom i ich mocy zmartwychwstania. No po prostu genialne. Podróże na statku gdzie załoga ginie żeby zmartwychwstać na miejscu, super. Papież który po śmierci jest wybierany kolejny raz, super. Chociaż w tym miejscu mocno zgrzyta mi osoba samego papieża. Jakoś nie trafia do mnie że człowiekiem który poprowadził kościół do takiego stanu jest Hoyt. Może w ostatniej części będzie to jakoś lepiej wyjaśnione.
W sumie oceniłbym bez problemu wyżej gdyby nie środkowa część książki. Początek i późniejsza ucieczka statkiem konsula mówiła mi że może ta część jednak nie jest tak zła jak mówią. No ale później przyszła ta nieszczęsna podróż tratwą i wszystko siadło. Bo ani mi się nie kleiła sama koncepcja tej podróży, jak i same lokacje które były odwiedzane. Padaka. Bohaterowie też jakoś mnie nie porwali. Ciekawszą postacią był ojciec-kapitan de Soya. Sytuacja poprawia się pod koniec gdy na scenę wchodzi Nemes. Napięcie podskoczyło i ciekaw byłem jak uda im się jej wymknąć. No i tu przy okazji kolejny minus czyli Dzierzba który robi za Deus ex Machina. Zjawia się wtedy kiedy trzeba wyprostować sytuację bez wyjścia. Rozczarowujące. Jak Dzierzba to można wspomnieć też o „ochroniarzach” de Soyi czyli żołnierzach gwardii szwajcarskiej. Mieli być rambo w sutannach, a praktycznie nic nie pokazali. Równie dobrze mógł podróżować z trzema ministrantami i nic by to nie zmieniło.
Podsumowując, historia w tle, cała otoczka super, bohaterowie i fabuła gorzej. Mam nadzieję że w ostatniej części wyjaśni się sporo wątków i będzie można podciągnąć ocenę.
Wpis spóźniony więc w moim prywatnym liczniku liczy się na ubiegły rok.
Druga część zmienia dosyć znacznie ton. Jako że już znamy ten świat więc nie ma już tyle tajemnic. Za to dużo więcej jest polityki i zmagań pomiędzy frakcjami. Miejscami jest intryga jest świetna i nie brakuje zaskoczeń, ale niestety wiele z postępowań bohaterów wydaje się nielogiczne. Dosyć sporym rozczarowaniem jest sam Dzierzba. Miał być super uber killerem który miał zgładzić wszystkich a okazał się trochę wydmuszką.
Książka lekko przynudza w pierwszej połowie, ale za to w drugiej wydarzenia już pędzą tak że ciężko się oderwać od czytania.
Ocena to takie -8 ale mocno naciągane bo liczę razem z pierwszą częścią. Mimo mojego narzekania czyta się świetnie i po przeczytaniu pierwszej części nie ma opcji żeby nie dokończyć drugiej.
Cykl hyperiona chciałem przeczytać już od dawna ale nie chciałem zaczynać przed zamknięciem licznika bo obawiałem się że 4 tomowa kolumbryna może mnie w pewnym momencie zmęczyć i zatrzymać na dłużej. Raczej niepotrzebnie się obawiałem.
Hyperion to klasyk więc pewnie sporo ludzi kojarzy o czym jest. Na planetę hyperion przybywa 7 osób (tak w zasadzie to 8 ) które mają odbyć pielgrzymkę do grobowców czasu gdzie czeka na nich spotkanie z legendarnym dzierzbą, potworem który może spełnić życzenie jednego z pielgrzymów a resztę zabić. Pielgrzymi w trakcie podróży opowiadają sobie swoją historię która doprowadziła do tego że są uczestnikami tej pielgrzymki.
Esencja czyli historie pielgrzymów są świetne. Szczególnie historia księdza i naukowca. Trochę słabsza konsula ale za to dosyć ważna. Poznajemy dzięki nim nie tylko bohaterów ale też całe tło z historią świata i frakcjami. Bohaterowie są dosyć fajnie napisani i mimo że jest ich sporo bo to nie tylko pielgrzymi to są wyraźni i o każdym można coś powiedzieć. Cała otoczka polityczna i motywy działań niektórych osób jeszcze tak mocno nie są zarysowane w tym tomie więc jeszcze nie wydają się aż tak zagmatwane.
Książkę oceniam już z perspektywy przeczytania drugiego tomu. I jest to bardziej takie 8+.
Chciałbym tu coś napisać o czym jest ta książka ale nie chciałbym psuć zabawy z odkrywania historii. Powiedzmy że ziemi grozi zagłada więc w kosmos rusza misja która ma temu zapobiec. I na serio lepiej nic więcej nie czytać na ten temat. Zastosowano tu pewien myk czyli główny bohater stracił pamięć i to o co tu chodzi odkrywamy razem z nim. I jest to prawdopodobnie jeden z fajniejszych elementów fabuły.
Na wiosnę będzie można obejrzeć film na podstawie tej książki co jest świetnym momentem żeby sobie ją teraz przeczytać. I trzeba wspomnieć że wcale mnie nie dziwi że ekranizacja powstaje bo materiał źródłowy to w zasadzie gotowy scenariusz. Praktycznie nic nie trzeba zmieniać. I film który z tego wyjdzie to będzie popcornowe sci-fi w czystej postaci. Takie połączenie Armageddonu z Interstellar lub mniej znanym Sunshine. Z plusami i minusami za tym stojącymi. Więc mamy akcję która pędzi do przodu, cały czas coś się dzieje, w powietrzu wisi zagrożenie. I jest to świetnie zrobione z zachowaniem zdrowego rozsądku i jakiś tam podstaw naukowych. A z drugiej strony mamy takie klisze filmowe że aż śmieszne i wydaję się że autor bardziej mruga do nas okiem niż faktycznie brał to na poważnie. Więc mamy klasyki typu odrzucony naukowiec który jednak miał rację, ważniaki w garniakach którzy muszą pokazać swoją władzę, zbieranie ekipy, i tym podobne.
Mimo że tak jak napisałem jest to popcornowe sci-fi to możliwe że jest to najlepsza pozycja w swojej kategorii. Czyta się świetnie i sprawia masę frajdy.
Czekam na film chociaż nie napalam się bo trochę obawiam się czy uda się wcisnąć wszystko bez kastrowania i leceniu z fabuła na złamanie karku. Zobaczymy.
A i mogę odnotować że udało się zamknąć założony licznik w tym roku W sumie to jest już posunięty do przodu więc muszę zdążyć do środy wrzucić jeszcze dwie książki. Pewnie byłoby 40 na luzie ale strasznie mocno wstrzymała mnie jedna pozycja w papierze bo chciałem ją mieć na półce czyli Boże Igrzysko. I teraz już wiem że kolumbryny wydane w jednym tomie to nie jest przyjemna rzecz do czytania xD
@Pstronk moment przeczytałem. Nie mogę doczekać się ekranizacji. Jak się zorientowałem, że to autora Marsjanina to od razu sięgnąłem po Marsjanina i Hail Mary oceniam dużo wyżej