
Piechur
- 997wpisów
- 5091komentarzy
Lubię chodzić po górach i oglądać filmy.

Lubię chodzić po górach i oglądać filmy.
Siema,
Dzisiaj druga część przyjemnego szlaku łączącego Myślenice z Sułkowicami. Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Szczyt: Barnasiówka (Pogórze Wielickie)
Data: 4 sierpnia 2024 (niedziela)
Staty: 15.5km, 3h20, 430m przewyższeń
Żółty szlak z Myślenic prowadzący urokliwym lasem, który wyglądał na fajne miejsce do pobiegania.
Informacje praktyczne:
Parking niestety tylko na rynku w Myślenicach. Na ulicy Generała Henryka Dąbrowskiego, którym prowadzi później żółty szlak, chyba nie można parkować.
Tak jak widać na profilu konkretne podejście jest tylko jedno, ale nie trwa długo.
Na samą Barnasiówkę trzeba odbić ze szlaku. Na szczycie jest tabliczka.
Z Karnasiówki można zejść do Diabelskiego Kamienia. Ja byłem tam idąc od Sułkowic (krótsza trasa).
Co było fajne:
Co było mniej fajne:
Okoliczna młodzież korzysta z lasu do uprawiania motocrossu, co średnio lubię, bo jest hałaśliwy i smrodzi.
Byłem tam po ulewach i na podejściu przed lasem było gliniaście i ślisko, także jeden z moich butów zmienił się w u-buta i osiągnął pełne zanurzenie w dużej kałuży.
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #pogorzewielickie




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
718,48 + 4,2 = 722,68
W poniedziałek bieganie, a przez resztę tygodnia zdychanie. Ostatni raz mnie tak COVID przetyrał pod koniec 2020. Ciekawe czy w przyszłym tygodniu się coś uda podziałać, bo na razie jest lipa
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Grypsko przedłużyło mi urlop, a gdy człowiek choruje, do głowy wpadają mu chore pomysły. Nie przeciągając, chciałbym zaprosić Was w tej nitce na festiwal bezbecji i wulgaryzmów, czyli podstaw kreatywnej myśli internetowych twórców późnych lat 90. XX wieku i wczesnych lat 00. XXI wieku. Dla niektórych z Was będzie to sentymentalna i nostalgiczna podróż do prostszych, niewinnych czasów.
Przypominam, że przedstawione w tej nitce utwory artystyczne mają wartość historyczną i archiwalną. Często były przekazywane wśród młodzieży na nośnikach CD, dzięki czemu każdy miał szansę rozkoszować się ich brutalną szczerością. Jeśli to nie jest Sztuka przez duże "S", to nie wiem, co nią jest.
Zachęcam do dodawania swoich propozycji jako komentarzy pod tym postem.
----------------
Na pierwszego strzała chyba najbardziej zaawansowane produkcje, mogące poszczycić się zaplanowanymi scenariuszami i wieloma efektami specjalnymi. Utworów było dużo, ale najbardziej znany jest chyba ten:
#historia #internet #heheszki #gownowpis #nostalgia
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Zapraszam do #piechurwedruje
---------
Szczyt: Sularzówka (Beskid Makowski)
Data: 3 listopada 2023 (niedziela)
Staty: 7km, 2h10, 290m przewyższeń
Krótka i łatwa, ale zaskakująco przyjemna trasa na mały szczyt niedaleko Myślenic.
Informacje praktyczne:
Co było fajne:
Podejście na szczyt zielonym szlakiem było całkiem ciekawe, niewymagające, odpowiednie dla dzieci.
Zejście nieoznakowanymi ścieżkami również było przyjemne i ładne, zwłaszcza dzięki wyścielającym je liściom.
Co było wkurzające:
#gory #wycieczka #wedrujzhejto #beskidmakowski #fotografia




@Ravm Black Diamond Spot 400 + akumulator (dłużej wytrzymuje niż na paluszkach, które też można w niej stosować).
Zaloguj się aby komentować
36 + 1 = 37
Prywatny licznik: 1/12
Tytuł: Astronauci
Autor: Stanisław Lem
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-08-06362-0
Liczba stron: 416
Ocena: 7/10
Stanisław Lem z każdą kolejną przeczytaną książką budzi mój coraz większy podziw. Nie mogę wyjść z zachwytu nad sprawnością z jaką konstruuje opowiadania - i nie chodzi mi tu jedynie o opowiadanie w sensie całej historii zawartej w książce, a o poszczególne opowieści rozgrywające się w ramach jej rozdziałów. Mam ogromną słabość do jego stylu, zwłaszcza gdy w roli narratora pierwszoosobowego odkrywa nie tyle obce światy, co skryte w głębi człowieka niezbadane rejony własnego jestestwa.
Moim zdaniem właśnie w tych rozdziałach Astronauci błyszczą. Uważam, że podstawą dobrego opowiadania science-fiction jest nie tyle otoczka futurystycznej przyszłości, czy też szeroko pojęte kontakty z obcą cywilizacją, co właśnie skupienie się na człowieczeństwie. Tutaj książka Lema nie zawodzi: jest szczerze, jest boleśnie, jest ciężko.
Fragmenty, które mnie trochę zmęczyły, to zbyt techniczne rozdziały z pierwszej części (Kosmokrator), które wyglądają na mało subtelną laurkę autora do nauki i naukowców. Ich gloryfikacja przewija się zresztą również w drugiej części, jednak w związku ze zmianą narracji dużo łatwiej to przełknąć. Niektóre elementy wydają się być bardzo naiwne, jak duża wiara w potęgę komunizmu. Nabierają jednak sensu, gdy pozna się historię książki, która była debiutem literackim Lema, jednak poprzedzona była stworzeniem bardziej współczesnego opowiadania pod tytułem Szpital Przemienienia, które borykało się z ciągłymi korektami ze strony wydawnictwa z racji braku odpowiednich wzmianek ideologicznych. Wygląda więc na to, że w Astronautach Lem postanowił zrobić systemowi dobrze dla świętego spokoju.
Same koncepty science-fiction, których czytelnik tego typu książek również jednak łaknie, są ciekawe, pomysłowe i szczegółowo opisane, a jakaś część z nich jednak dość celnie opisała tamtejszą przyszłość, a obecną teraźniejszość (chodzi mi głównie o ideę superkomputera oraz swego rodzaju ostrzeżenie przed nadmiernemu oddaniu decyzyjności maszynom). Ostatnie rozdziały udzielają odpowiedzi na większość pytań, które nurtują czytelnika podczas lektury, jednak osobiście wolę, gdy jest trochę bardziej tajemniczo i zamiast podanego na talerzu rozwiązania dostajemy pewne wskazówki, jak do niego dotrzeć (np. jak w późniejszym Niezwyciężonym).
Osobiście mogę śmiało polecić lekturę Astronautów. Czytało się to bardzo gładko i przyjemnie, poza wspomnianymi zbyt technicznymi rozdziałami. Muszę również ponownie oddać hołd autorowi i wspomnieć o tym, jak szybko ta powieść została napisana - pierwszy maszynopis powstał bodajże w 6 tygodni! Kolejne książki, które mam w kolejce do przeczytania, również wyszły spod pióra (czy może precyzyjniej: palców) Lema, także nie mogę się doczekać ich lektury.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
P.S. Dzięki @splash545 dołączam do #dwanascieksiazek
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #sciencefiction

W którymś z wywiadów Lem przyznał, że niechętnie patrzy na wznowienia tej książki (oraz "Obłoku Magellana"), bo bardzo się wstydzi ideologicznych wtrętów, jakie tam zamieścił. No ale halo, to były czasy najgłębszego, najczarniejszego stalinizmu, swoboda twórcza nie istniała, a same książki nie są topornymi produkcyjniakami, typowymi dla socrealizmu. Nie ma się czego wstydzić, wręcz przeciwnie - warto pokazywać, jak w totalitarnie spaczonym środowisku można napisać coś ciekawego z homeopatyczną porcją umizgiwania się do systemu.
@jonas Z tą homeopatyczną porcją bym jednak nie przesadzał, bo brak było temu subtelności, ale to właśnie jest to, co według mnie najbardziej Lema broni, ponieważ był to autor zdecydowanie wrażliwy i umiejętnie posługujący się słowem, dlatego dość toporne wstawki ideologiczne traktuję w podobny sposób jak kogoś mówiącego nagle wyraźnie i na baczność "WCALE NIE JESTEM DO TEGO ZMUSZANY". Krótko mówiąc: kto ma wiedzieć, ten wie
@Piechur Subtelniejsze wtręty zostałyby zapewne uznane za zbyt subtelne i tak czy owak kazano by mu dopisać jakieś sążniste peany na cześć marksizmu-leninizmu. No to walnął od razu o komunizmie jako doskonałym ustroju przyszłości i dali mu spokojnie pisać o planetach i rakietach. I też to odczytałem jako takie "mrugnij dwa razy jeśli kazali ci to robić, ale zabronili się odzywać".
Zaloguj się aby komentować
27 + 1 = 28
Trochę akcji w #piechuroglada
----------
Tytuł: 少年黃飛鴻之鐵猴子 (Siu nin Wong Fei Hung chi: Tit ma lau / Iron Monkey)
Rok produkcji: 1993
Reżyseria: Yuen Woo-Ping
Kategoria: #akcja
Czas trwania: 90 min
Moja ocena: 7/10
Tajemniczy mistrz sztuk walki, zwany Żelazną Małpą, stawia czoło skorumpowanym urzędnikom w obronie biednych i uciśnionych. Wkrótce spotyka na swojej drodze godnego przeciwnika.
Rozkoszne kino z Hongkongu, zawierające w sobie wszystko, co najlepsze: luźną fabułę nawiązującą do historii o Robin Hoodzie, dograne dialogi kompletnie niezsynchronizowane z obrazem, absurdalne efekty specjalne, specyficzne poczucie humoru i, co najważniejsze, mnóstwo akcji. Ach, akcja! Każdy pretekst jest dobry do rozpętania bójki, przy której można się popisać umiejętnościami oraz kreatywną choreografią. Nikt się w tańcu nie pierdzieli, ciosy są szybkie, nieraz prawdziwe (jak to bywa przy azjatyckich produkcjach), wire-fu w pełnej krasie oprószone słynnym efektem pyłu po zadanym ciosie. I to jest to, czym ten film, jak i inne jemu podobne, się broni - cały czas coś się dzieje i pomimo luźnej atmosfery widać, że musiało kosztować to dużo pracy i zaangażowania. Fani Ip Mana będą mogli dodatkowo zobaczyć młodego Donnie Yena, a ja jako ciekawostkę dodam jeszcze, że producentem odpowiedzialnym za ponowne wydanie filmu w 2001 roku był Quentin Tarantino. Polecam fanom kina wuxia oraz tym, którzy lubią klimat budżetowych produkcji z Hongkongu.
#filmy #kino #filmmeter

Zaloguj się aby komentować
25 + 1 = 26
Niniejszym #piechuroglada
----------
Tytuł: Barbie
Rok produkcji: 2023
Reżyseria: Greta Gerwig
Kategoria: #komedia #fantasy
Czas trwania: 116 min
Moja ocena: 6/10
Żyjącej w perfekcyjnym świecie Barbie zaczyna doskwierać kryzys egzystencjalny. Aby go powstrzymać udaje się z Kenem do prawdziwego świata, który w sposób drastyczny różni się od jej wyobrażeń.
No cóż, stanowczo nie byłem w targecie tego filmu i tak na prawdę to jest moja największa z nim bolączka, bo nie wiem, kto nim był. Chyba nastoletnie dziewczynki? To też wydaje mi się mocno naciągane. Film miał jakiś potencjał i pamiętam, jak przed premierą jeden z kolegów mówił, że zapowiada się coś w stylu Truman Show. Po seansie mogę jedynie powiedzieć, że do Truman Show jest temu dziełu bardzo daleko. Reklamowany jako komedia jest wyjątkowo nieśmieszny, a to przez przeładowanie polityczno-socjalnym komentarzem, który jest dość nachalnie wpychany widzowi co kilka minut. I jak zwykle, gdy za produkcję filmu bierze się korporacja (w tym przypadku Mattel, a więc właściciele marki Barbie), cały przekaz z automatu jest podszyty fałszem i obłudą, jest nieszczery i w takich właśnie kategoriach odbierałem ten obraz podczas seansu. Z pozytywów, Ryan Gosling wcielający się w Kena o raz kolejny daje radę w komediowej roli i to właśnie sceny, w których występuje, są tymi najśmieszniejszymi (co dalej nie oznacza - śmiesznymi). Margot Robbie grająca Barbie również jest w porządku, jednak to, jak napisana jest jej postać, zwyczajnie nie daje zbyt wielu okazji, żeby błyszczeć. Pod względem technicznym film zrealizowany jest dobrze i ma kilka ciekawych rozwiązań wizualnych, także tu nie ma się do czego przyczepić. Ostatecznie właśnie dzięki temu dało się go obejrzeć, bo bardzo toporny scenariusz na pewno nie jest jego mocną stroną. Polecam jeśli ktoś ma 2 godziny czasu i nie wie co z nim zrobić.
#kino #filmy

@Piechur ja tam się nastawiłem właśnie na film z jakimś komentarzem politycznym a nie tylko komedyjkę gdzie będę wybuchał śmiechem co chwilę, więc nie byłem zawiedziony. Też nie uważam że to arcydzieło, sam dałem 7, ale oglądało mi się przyjemnie i bardzo mi się scenariusz i przekaz podobały. Bałem się że będzie feministyczne pierdololo, a tu promocja normalności i obśmianie radykałów po obu stronach.
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Krótki wpis, żeby wylać gorzkie żale. Zapraszam na #piechurwedruje
---------
Miejsce: Wieliczka (Podgórze Krakowskie)
Data: 3 stycznia 2024 (piątek)
Staty: 8km, 2h, 130m przewyższeń (biegiem jakieś 50 min)
Dzisiaj biegłem czarnym szlakiem w Wieliczce, który jest również opisany jako Wielicki Szlak Wielkiej Wojny i przebiega m.in. przez wzgórze Kaim, na którym znajduje się obelisk, oraz przez fragment cmentarza.
Co za gówno. Nie jestem w stanie zrozumieć po co powstają takie syfiaste szlaki? Dla kogo one są? Żeby jeszcze rzeczywiście zahaczał o jakieś fajne miejsca, lub prowadził przez przyjemną okolicę lub park, ale nie - jakieś 95% trasy to chodnik lub rozwalający się asfalt przebiegające przez osiedla domków, wzdłuż ruchliwej ulicy, czasem obok torów kolejowych, w brudzie, syfie i nędzy.
Podsumowując - bardzo, ale to bardzo nieinteresująca trasa. Gdyby komuś wpadło do głowy (jak mi), żeby ją jednak przejść albo przebiec, to sugeruję zastanowić się kilka razy, bo zwyczajnie szkoda czasu.
#spacer #wieliczka #krakow #podgorzekrakowskie
Co mi biegasz po okolicy? Lasek przy pomniku to syf, kiła i mogiła. Tam jedynie na górze trochę kamienia wysypali i niby jest pięknie, ul Winnicka to nędza i rozpacz, postawili wodociągi, a droga jaka była na 3 domy taka była a w między czasie 3 osiedla powstały, wodociągi i wszyscy jeżdżą na stację w Bogucicach. Tragedia i tyle.
Zaloguj się aby komentować
156,83 + 4,2 + 13,7 = 174,73
Nareszcie się udało pyknąć ponad dychę - powolutku i bez spiny. Kurczę, bieganie po chodniku/asfalcie to jednak niebo a ziemia w porównaniu do mojego lasku. Przysięgam, że bardziej męczą mnie te 4 kilometry, które zwykle robię, niż dzisiejszy bieg. Może pod koniec miesiąca rzucę się na dwie dyszki
#sztafeta #bieganie

Zaloguj się aby komentować
42 813,94 + 4,2 = 42 818,14
Ostatnie bieganie w grudniu. Podsumowanie tego roku:
Zacząłem biegać od początku listopada i udało mi się każdego tygodnia (poza ostatnim - chorobowym) wyskakiwać trzy razy. Może to głupie, ale jednak wrzucanie dystansów na tym tagu dodaje mi motywacji
Jeszcze nie do końca polubiłem się z bieganiem i do tej pory były może cztery razy, kiedy autentycznie czułem z niego przyjemność. Mam zamiar kontynuować, bo świetnie działa jako podtrzymanie kondycji do wychodzenia w góry, co jest dla mnie o wiele fajniejsze
W ciągu najbliższych dwóch miesięcy będę musiał sobie kupić nowe buty, bo moje sześcioletnie Adasie z Decathlona powoli się rozwalają.
Dzięki wszystkim za motywację i życzę świetnych wyników i wytrwałości w Nowym Roku
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
It's so big!
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Propozycja na dziś:
Rymy: misternie - sraka - subtelnie - krwiaka
Temat: klasyka
#naczteryrymy , czyli #poezja i #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
42 522,96 + 4,2 = 42 527,16
W tym tygodniu więcej nie będzie, leżę i wygrzewam choróbsko.
#sztafeta #bieganie
Zaloguj się aby komentować
Siema,
Eksperymenty z nowym formatem w #piechurwedruje
---------
Miejsce: Stare Wierchy, Maciejowa (Gorce)
Data: 20/21 lipca 2024 (sobota/niedziela)
Staty: 1 dzień - 11km, 5h50, 450m przewyższeń,
2 dzień - 3km, 1h, 70m przewyższeń
Dwudniowa wycieczka z Myszą z noclegiem w schronisku PTTK na Maciejowej. Fajna trasa z ładnymi widokami, czterolatki powinny być w stanie ją przejść.
Informacje praktyczne:
W miejscu startu jest sezonowy (?) nieoficjalny parking - gospodarz udostępnia za opłatą swoje pole, na którym można zostawić samochód. Ja płaciłem 20 zł za dobę.
Nocleg w schronisku najlepiej rezerwować z dużym wyprzedzeniem, w sezonie miejscówki szybko się rozchodzą. Ja rezerwowałem miesiąc wcześniej, spaliśmy w pokoju wieloosobowym (młodej w ogóle to nie przeszkadzało). Pościel dodatkowo płatna, chyba że ma się swój śpiwór.
Zapłaciłem za dwa łóżka, ale ostatecznie spaliśmy na jednym, bo młoda się obudziła w nocy. Warto wziąć to pod uwagę przy wyprawie z dzieckiem, bo spokojnie można zapłacić tylko za jedno łóżko.
Zatyczki do uszu to konieczność.
Co było fajne:
W większości przyjemna, zalesiona trasa.
Po drodze na Maciejową przerwa na Starych Wierchach i chill out na kocyku.
Małe, ale niezwykle urokliwe schronisko na Maciejowej z pięknym widokiem na Tatry i Beskidy. W schronisku wszystkie potrzebne udogodnienia - miejsce na ognisko, stołówka, prysznic (jeden, ale jest).
Krótka trasa drugiego dnia, Mysz nie zdążyła zacząć marudzić na bolące nogi.
Co było trochę wkurzające:
Podejście na Stare Wierchy momentami strome. Mysz często narzekała i dramatyzowała, na szczęście poza dużą ilością czasu (nigdzie się nie spieszyło), miałem też zapas żelków.
Odcinek z parkingu/pola do rozejścia szlaków zielonego i żółtego to asfalt i utwardzona droga (jakieś 2km).
Dużo os - z jednej polanki, na której rozłożyliśmy się na kocu, musieliśmy wręcz uciekać, bo Mysz wpadła w panikę.
Polecam na rodzinny wypad. Mojej młodej tak spodobało się nocowanie w schronisku, że już układa plan na przyszły rok.
#gory #wycieczka #gorce #wedrujzhejto





Zaloguj się aby komentować
Tag do blokowania/obserwowania: #piechurslucha
Tak jak w zeszłym roku, przedstawiam najlepsze kolędy w świetnej aranżacji muzycznej - u mnie dzisiaj będą leciały cały dzień
#muzyka #koledy
Zaloguj się aby komentować