Dzisiaj miałem pierwszą poważną próbę powiedzenia nie alkoholowi.. i wygrałem(?)
Razem z partnerką poszliśmy na koncert rockowy, Muzyka była super, tańczyliśmy i bawiliśmy się dobrze, ale im dłużej byliśmy na parkiecie tym chęć sięgnięcia po piwko/drinka robiła się coraz większa. Do tego punktu, że musiałem partnerce powiedzieć, że nie dam rady i chyba trzeba się ewakuować. Na szczęście moja partnerka jest wyrozumiała i po angielsku zmyliśmy się stamtąd.
Nauczka na przyszłość, że chyba jeszcze jest za wcześnie na takie bodźce, ale chyba idzie w dobra stronę, bo jeszcze dwa tygodnie wcześniej skuł bym się jak głupi.
Kiedyś słyszałem taki tekst: "it's easier to avoid the dragon than to slay it". Wybrałeś po prostu tę pierwszą opcję. I wybrałeś dobrze. W końcu nie ma znaczenia czy wybrałeś łatwiejszą czy trudniejszą drogę do osiągnięcia celu (w tym przypadku trzeźwości), skoro dzięki temu cel został osiągnięty i nie sięgnąłeś po piwerko.
Za mną trzecie spotkanie NA, miesiąc i tydzień bez palenia trawy i pierwszy tydzień bez alkoholu.
Tematami przewodnimi dzisiejszego spotkania były szeroko rozumiane kryzysy w zdrowieniu, wystawianie się na próby i toksyczne środowisko.
Najbardziej poruszające spotkanie na jakim miałem okazję być do tej pory.
Był smutek, łzy i opowieści ludzi, jak bardzo musieli spaść na dno, żeby zobaczyć, że dookoła tylko gówno i sromota. Posłuchałem historii o tym, że nawet po kilkunastu latach zdrowienia, są momenty, kiedy człowiek klęka i nie wie jak się pozbierać. Że gdyby nie możliwość spotkania się z drugim człowiekiem, człowieka by już nie było. Było również o wyciąganiu wniosków z kryzysów, dlaczego warto z kimś porozmawiać, i czemu warto rozmawiać, żeby tego nie dusić w sobie. Końcowym tematem był wpływ otoczenia na proces zdrowienia. Jak nawet niepozornie niewinne zdarzenia jak urodziny czy spotkanie ze znajomymi mogą wywrócić życie na lewą stronę, jak z tym walczyć i kiedy powiedzieć dość z toksycznymi znajomościami.
Sam w tym tygodniu, miałem stan bliski zawału, gdy podczas sprzątania znalazłem zachomikowany słoik z trawą. Byłem tak przerażony jakbym znalazł trupa w szafie. Czułem się podobnie jak Bilbo Baggins oddający jedyny pierścień dla Froda, gdy wypierdalałem ten słoik w cholerę. Dalej mnie to przeraża, jak blisko byłem złamania się.. ta choroba to podstępna suka, która czai się za rogiem, żeby uderzyć w najmniej spodziewanym momencie.. Zaczyna powoli dochodzić do mnie z czym się będę mierzył już do końca swoich dni.
Ze spraw organizacyjnych: zgłosiłem się do pomocy w roznoszeniu ulotek w miejscach gdzie ludzie mogą szukać informacji o pomocy w swojej chorobie. Koordynator tym razem na cel wybrał glownie placówki oświatowe, więc pojeździliśmy po uniwerkach, szkołach i liceach. Ale także odwiedziliśmy MOPR i Monar. Od przyszłego tygodnia na jakiś czas przejmuję dowodzenie, będziemy słać posłanie w zakładach karnych i poprawczakach. Trzymajcie kciuki, bo będzie ciekawie.
Też mam jedną kochankę i wiele romansów za sobą. Jeszcze dwa latam temu byłem pogodzony już z losem i starałem się tylko minimalizować starty, ale coś się we mnie obudziło i dziś mogę podnosić innych na duchu.
3sie będzie dobrze, nigdy się nie poddawaj, codziennie przypominaj sobie, czego chcesz, że chcesz być wolny, że chcesz się budzić z energią, że chcesz chodzić z podniesiona głową.
Głody to głupota, pestka, tak szybko jak przychodzą, tak i odchodzą.
,Rozpracowuj" emocje, bo moim zdaniem to prawda, że nasza choroba to choroba emocji.
Nie wystarczy je nazwać, trzeba nauczyć się z nimi żyć, a to najtrudniejsze.
@Nimaskalisto Trzymaj się i powodzenia. Ja jakiś czas temu walczyłem z uzależnieniem od piwa, cukru i energetyków. Każdego z nich w innym okresie, było ciężko, parę razy się poddawałem, ale ostatecznie się udało.
Dzisiaj będzie trochę z innej beczki. Trochę kontynuacja tego wpisu.
TL;DR: Białostocka Spółdzielnia Mieszkaniowa leci w kulki z rozliczeniami za wodę, gaz.. i ogólnie leci w niemytego wafla.
Miałem dzisiaj okazję być na spotkaniu mieszkańców w sprawie ogromnych dopłat do wody i gazu. Atmosfera gorąca, bo ludzie dostali do dopłaty od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
Jeśli ktoś nie boi się Facebooka, polecam zajrzeć na grupę Osiedla Białostoczek i przewinąć na dół. Post w którym ludzie dzielą się fakturami z dopłatami - tutaj .
Sprawą zainteresowały się media (Interwencja z Polsatu i lokalna TVP3). Problemem dla mieszkańców są zasady naliczania opłat stałych i zmiennych które są naliczane według tabeli do której nie ma wglądu dla spółdzielców oraz ogromnego zużycia wody, niewspółmiernego do 2poprzednich okresów rozliczeniowych. Kolejny problem to podejście spółdzielni do mieszkańców, które jest karygodne. Poniżej przytoczę przykłady historii zasłyszanych na miejscu:
Historia nr.1 - Matka z dwójką dzieci, do dopłaty 4200 złotych a wzrost zużycia o 20 M3 (wtf?!)
Historia nr.2 - Pani którą odcięła zasilanie gazu, ciągle dostaje rachunki za gaz.
Historia nr.3 - Właściciel lokalu zastał lokal z zamurowany mi drzwiami, i teraz nie ma dostępu do lokalu prócz skradania się do własnego lokalu przez okno. Hitem jest to, że mają pretensje do właściciela lokalu, bo nie mają jak wymienić liczników...
I takich historii było dużo, dużo, dużo wiecej.
Przedstawicieli spółdzielnie oczywiście nie było na miejscu, przesłali tylko oświadczenie , które jest widoczne na stronie.
Wisienką na torcie jest to, że prokuratura , już kiedyś prowadziła dochodzenie w podobnej sprawie (Sygnatura akt: PR Ds. 3652.2017), ale sprawa była za mało medialna i zdechła. Być może po emisji programu coś ruszy się w tej kwestii.
To chyba tyle, przepraszam za ew. chaos w wiadomości, piszę to na świeżo po spotkaniu. I dzięki za uwagę.
Za mną drugie spotkanie z grupą NA oraz pierwszy miesiąc bez palenia trawy.
Z początkiem tego roku z kumplem postanowiliśmy spróbować razem przestać palić trawę bo doszliśmy, że nie tędy droga. Dla mnie osobistym katalizatorem do uczestnictwa w spotkaniach było obejrzenie filmu od kurzgesagt , i posłuchanie jak wiele z rzeczy tam przesstawionych było właśnie o mnie.
Na dzisiejszym spotkaniu motywem przewodnim były nałogi zastępcze. Miałem okazję posłuchać historii osób, które mówiły o spirali nałogów (jak nie alko, to trawa, jak nie trawa to noski, jak nie noski to barbiturany itd.).
Przeraża mnie to, że znów dużo słyszę od obcych osób tak wiele rzeczy które mnie dotyczą. Z drugiej strony to budujące, że nie tylko u mnie jest taki problem. Kolejnym krokiem jaki chcę podjąć to odciąć się od alkoholu, bo widzę, że w ostatnim czasie ilość spożywanego przeze mnie piwka stale rośnie. Nie chcę wpadać w tą spiralę.
Z dniem dzisiejszym zakładam tag #nastories w którym będę opisywał swoje spotkania w grupie, tematy przewodnie oraz swoje przemyślenia
Dzięki!
P.S. Zachęcam również inne osoby które mają problem z narkotykami do swoich wpisów oraz do pierwszego kroku
Film o trasie koncertowej czarnoskórego geniusza muzyki klasycznej i włoskiego cwaniaka z północy na południe, w czasach silnego rasizmu (akcja odbywa się w 1962) w Stanach Zjednoczonych, w szczególności w południowych stanach.
Jako, że to mój pierwszy post w społeczności, to przede wszystkim dzień dobry!
Jako nowicjusz chciałem się zapytać Was o radę: czy ktoś miał wcześniej do czynienia z Bois Impérial EDP?
Jakoś rok temu, gdy jeździłem taksówką miałem przyjemność przewożenia klienta który właśnie takimi perfumami był otulony i aż ośmieliłem się zapytać o nazwę, bo (przynajmniej na mnie) zrobiły bardzo pozytywne wrażenie.
@Nimaskalisto Kiedyś w kamienicy mieliśmy grubszą akcję i zalane 2 piętra + dużo większa kałuża. Po tej przygodzie już wiem, że w pierwszej kolejności się dzwoni na straż pożarną (najlepiej powiedzieć, że woda dostaje się do instalacji elektrycznej, co też nie jest kłamstwem.)
Straż pożarna się nie pieprzyła tylko wybiła okno w mieszkaniu gdzie nikogo nie było (środek nocy z soboty na niedzielę).
Sąsiad już 4 miesiąc robi remont mieszkania, klatkę obok. Miałbym to pewnie w piździe, gdyby nie to, że napierdala w ścianę nośną udarem (jak w tej scenie z Nic Śmiesznego), przez co po nocnych zmianach mogę zapomnieć o jakimkolwiek śnie (mimo stoperów i tabletek nasennych). Facet ma lokal klatkę obok, mimo to wibracje i hałas niosą się bo dwóch klatkach (ściana nośna)... Nie mówiąc już o tym, że 3 razy przebił się do sąsiada obok z mojej klatki.
I tu pytanie do Was - czy ktoś się mierzył się z podobnym problemem? Jak mogę zainterweniować? Czy taka sytuacja nie podlega pod naruszenie struktury budynku?
Piszę do Was w akcie desperacji, bo ani prośbą ani groźbą do c⁎⁎ja nie dociera...
@Nimaskalisto współczuję. Nie wiem co można tyle czasu kuć i wiercić. Skuwalem u siebie podczas generalki calą posadzkę, to byly z dwa dni kucia max. Wyburzanie sporej ceglanej ściany - jeden dzień. Skuwanie całej łazienki - dwa. Wiercenie nawet pod tak wierceniowymagające sprawy jak msystem chcąc zrobić wszędzie ścianki i sufity z gk to wciąż nie jest pół roku ciągłego napierdalania...
@emdet Byłem zaczerpnąć informacji u sąsiadów, którzy mają nieszczęście mieszkać obok tego mieszkania i sytuacja wygląda tak: skargi, wnioski i inne pisma zostały powysyłane do współdzieleni, która oczywiście zajmie się tym 30 lutego. Okazuje się, że działa tam firma budowlana. Sąsiad rozmawiał z kierownikiem prac, który przedstawił mi komplet zgód i zezwoleń. Na ich nieszczęście wczoraj napierdala tak głośno, że sąsiad wezwał policję, i ta przyszła akurat w momencie jak było w chuj głośno, więc pogodzili palcem i pojechali sobie. Oczywiście zaraz potem dalej napierdalanko...
Pożyczyłem od kumpla miernik poziomu głośności, nagram w kilku miejscach poziom hałasu i podeślę w kilka miejsc. Może to coś dla