@Nimaskalisto zbierzcie się wszyscy, zróbcie kolektywnie ściepę na prawnika niech wam napisze pismo i wyśle tej spółdzielni przedsądowe wezwanie, bo jest z czego wybierać. Art. 51 KW jest za zakłócanie spokoju- to może się skończyć grzywną, a w ekstremalnych przypadkach nawet sprawą cywilną o naruszenie dóbr osobistych. No tylko wiadome- dokumentacja incydentów musi być (daty, godziny, rodzaj hałasu, jak macie nagrania to jeszcze lepiej). Jest też art. 107 – złośliwe niepokojenie innych lokatorów. Odnosi się do sytuacji powtarzających się mimo upomnień. A jak poszukałem po internetach, to jest jeszcze jeden numerek, akurat z KC, który może wam pomóc:
Ważnym aktem prawnym chroniącym mieszkańców przed uciążliwym zachowaniem sąsiadów jest kodeks cywilny, a konkretnie art. 144. Zgodnie z jego brzmieniem właściciel nieruchomości powinien powstrzymywać się od działań, które wpływają na inne nieruchomości sąsiednie ponad przeciętną miarę. Co istotne – chodzi tu zarówno o hałas, jak i zapachy, drgania czy światło. Uciążliwe działania sąsiadów, które czynią korzystanie z własnego mieszkania nie do zniesienia, mogą być podstawą roszczeń cywilnych.
Na upartego jakby któremuś z was baaaardzo na tym zależało, to wycieczka po lekarzach, żeby sobie wyrobić papiery stwierdzające np. nerwicę, czy inne problemy zdrowotne z powodu ciągłego hałasu, braku snu itd i to też dołączyć u prawnika jako dowody.
Nie ma co się pierdolić z typem, który sobie wynajął jakiego budowlańca po znajomości i myślą, że znaleźli glitcha w matrixie jak być nietykalnymi. Papier od prawnika nie wyniesie was fortuny, a spółdzielnia jak zobaczy nie wniosek jakichś 2-3 randomów, który poleci do kosza na etapie sekretarki, tylko oficjalne przedsądowe wezwanie z logiem kancelarii, podpisem jakiegoś mecenasa i zwrotnym potwierdzeniem odbioru, to się 10x zastanowią, czy opłaca im się dalej rżnąć głupa, że "inspektor dał papiery" i można mieć wyjebane za jakiegoś jednego lokatora, czy może jednak widmo ciągnącej się sprawy cywilnej nie jest warte udawania.