Kocham wolny rynek w polskim wydaniu. Prywaciarz wyciągnął prawie 200 milionów socjalu i rozdawnictwa od państwa, w zamian dał społeczeństwu betonowego kloca z Matko Bosko, propagandowe kampanie z debilnymi plakatami, zwolnienia grupowe i gównopensje w swoich firmach.
To jest "wsparcie", czy po prostu realizacje przetargów? Bo to jednak jest różnica. To, że budują spalarnię, to nie znaczy, że państwo "wspiera" firmę.
Nie wiem skąd Karkosik miał pieniądze na ten projekt. Czy z biznesu, czy z dotacji - nie wypowiem się, bo nie wiem.
Co powiem, to że to niezbyt katolickie. Postawił sobie z żoną własną wersję "złotego cielca", zeby zaspokoić swoją próżność. Mógł po katolicku pomagać potrzebującym braciom i siostrom w wierze.
Polska powinna mieć oddzielnego papieża, który chwalił by pokazowkę i udawaną wiarę w niedziele i przeklinanie innych przez resztę tygodnia.
@Hilalum Gdy chciałbyś zasiłek dla bezrobodnych, zapomogę z powodu niepełnosprawności, bądź prawa pracownicze wtedy to jest KOMUNIZM. Gdy wielki biznes dostaje masywną zapomogę od państwa dzięki czemu szef biznesu może wywalić 100 milionów na betonowego kloca to jest czysty kapitalizm.
@Hilalum ale w liście wad nie ma największej o której te mendy doskonale wiedzą ż wiecznie wadze coś sie k⁎⁎⁎ie nie podoba i trzeba wołać obsługę. Te wagi mają kamerę.
Ktoś to kiedyś kliknął? Mam q pobliżu Biedronkę, w której są takie braki w towarze, że duża część półek jest pusta. Jak będę tam klikać na czerwono, to będą dla nich jakieś konsekwencje?
PiS zaraz j⁎⁎⁎ie, potem j⁎⁎⁎ie PO, potem z 10 lat rządów kacaponazistów z Konfederacji i może w tym kraju pojawi się jakaś faktycznie nowa siła, która zacznie cokolwiek reformować, jak na Węgrzech.
W Orenburgu (dość spore kacapskie miasto) chcieli zatrudnić Koreańczyków z Północy do zamiatania ulic, ale ci odmówili bo za mało płacą. xDD Za to są zadowoleni z murzynów z Senegalu.
Nie pracownicy odmówili tylko reżim, jak się domyślam. Nie jest tajemnicą, że Kim dobrze zarabia na pracy swoich obywateli za granicą, płacąc im jakieś orzeszki. On uważa kraj i ludzi za swoją dziedziczną własność.
Powrót z piwa w powiatowym to jest surrealistyczne przeżycie za każdym razem. Przeszedłem 2 kilometry z centrum miasta przez plac magistracki i park do mojej meliny i zero ludzi, jak po jakiejś apokalipsie. A to tutaj codzienność. Xd
Sam koncept jest fajny - chłop zasypia w jaskini na Ziemi, budzi się na Marsie i wplątuje w walki między wielkimi, brzydkimi zielonymi Marsjanami i wyglądającymi jak ludzie czerwonymi. Ale to koniec zalet.
Główny bohater John Carter jest wspaniały, idealny, najmoralniejszy, najmądrzejszy i najodważniejszy bo jest prawdziwym amerykańskim patriotą z Południa. Gdybyście zapomnieli to przypomni wam o tym średnio co pół strony, bo książkę czytamy z jego perspektywy, w formie dziennika. Co pół strony przypomni wam także, że każdy kto się od niego różni, czy to Indianin czy zielony kosmita, jest niemoralnym barbarzyńcą, dzikusem i śmieciem, którego on jeszcze nie ucywilizował, albo nie zabił. Irytujący megaloman przekonany o swojej zajebistości, będący tak naprawdę kompletną gnidą i bezmózgim, rasistowskim tępakiem. I to ma być według autora pozytywna postać, z którą się utożsamimy. xd A tytułowa księżniczka istnieje tylko po to żeby ganiała z gołym cycem i była ratowana przez naszego bohatera, w którym od razu się zakochała, bo to przecież baba.
Jest w książce jakaś fabuła, ale jest prowadzona chaotycznie. Raz autor rozwodzi się długo nad jakimiś bzdurnymi szczegółami, żeby potem urwać po chwili ciekawie zapowiadający się wątek. Po czym kilka stron przed końcem pojawia się z d⁎⁎y zupełnie nowy problem i zakończenie. xd
Napisane jest to prostackim stylem i nie sprawdza się nawet w kategorii 'tak głupie, że aż śmieszne'.
Co do tłumaczenia to dopiero po przesłuchaniu dowiedziałem się, że chłop tłumaczy AI i potem poprawia. Przy tym gniocie raczej to nie ma znaczenia, ale zniechęciło mnie to do reszty jego kanału.
@Telezajaczek Coś w tym jest. Aczkolwiek - trzeba pamiętać że to zostało napisane w 1911 roku, a nadal czyta się nieźle. A taki Howard ze swoimi Kane'ami i Conanami to wystartował dopiero w latach '50.
@Xavy w latach '30, Howard popełnił samobójstwo w '36.
Ale faktem jest, że tak do lat 80-90, SF i fantastyka dość często (zdecydowanie zbyt często) korzystały ze schematów Księżniczki Marsa i Conanów, że przybywa Gary Stu, robi rozpierdol jako one man army, a główna żeńska postać jest typową damulką w opałach.
@Cerber108 głównie dlatego że nie słucham audiooków, a chcę wypełnić bingo, więc jak mi to wyskoczyło na yt to stwierdziłem, że to dobra okazja do wypełnienia kafelka. xd Poza tym nie wiedziałem że to aż takie dziadostwo.
Książka o dwóch amatorskich bokserach i amerykańskiej biedzie w smutnym jak p⁎⁎da, prowincjonalnym mieście. Billy miał żonę i nieźle zapowiadającą się karierę, ale dostał parę razy z rzędu po mordzie i teraz ma 29 lat, flaszkę i depresję. Kiedy po długiej przerwie idzie na siłownię spotyka tam młodego Erniego. Dostaje od niego po mordzie, mówi mu jaki to ma potencjał i Ernie zaczyna boksować żeby uciec od swojego smętnego życia. Skończy jak Billy? Może tak a może nie.
Jest tu parę bardzo dobrych opisów walk bokserskich, parę dobrych, naturalnych dialogów, ale reszta książki to jedno wielkie nic. Nudna, szczątkowa fabuła sklecona z wtórnych, zużytych motywów i prowadząca donikąd, plus nieciekawi, jednowymiarowi bohaterowie, którzy całą książkę smęcą i nie doświadczają żadnego rozwoju. I standardowa amerykańska bieda - picie w spelunach, mieszkanie w tanim motelu, ruchanie menelicy, praca dorywcza na farmach itd.
Podobno to jakieś wielkie arcydzieło, ale ja jakoś tego nie zauważyłem.
Rozumiem Tadeusza Batyra służącego Moskwie, bo w tym nic niesamowitego, ale Tadeusz Batyr w służbie Tuska, przykrywający aferę lekarską swoimi odpałami. Tego to się nie spodziewałem. xD
Działa wam logowanie w księgarni Vespera? Mi wywala błąd uwierzytelnienia, a jak chcę zresetować hasło i klikam w link z maila to pokazuje że moja prośba wygasła. xd
Któraś z kolei część długaśnej Sagi Vorkosiganów. Ta, w której zamiast dowodzenia flotą kosmicznych piratów, szpiegowania, dyplomacji, wojaczki, śledztw itp. błahostek, główny bohater serii Miles Vorkosigan trafia na najtrudniejszą misję w życiu - miłość. Do tematu podchodzi tak jak umie - paranoicznie i po wojskowemu, z czego nic dobrego nie wynika.
Co jest super - jak pani Bujold wrzuca w tę serię co tylko chce i ma wyjebane. A mi się to i tak nadal podoba, pomimo obaw. xd Jak ciekawie łączy głupkowaty humor z angażującym opisywaniem emocji, świetnymi monologami wewnętrznymi bohaterów i konsekwentnym, wiarygodnym pogłębianiem ich psychologii. Jak ciekawie opisuje mentalność i politykę feudalnej planety wychodzącej powoli z mroków, na której toczy się akcja, a która musi się mierzyć z coraz to kolejnymi nowinkami z kosmosu.
Niepełnosprawny umysłowo Charlie zapisuje się do eksperymentu poprawiającego inteligencję i zostaje geniuszem.
Bardzo mi się podobał styl - książka pisana w formie dziennika, gdzie na początku chłop pisze prosto, robi masę błędów, a potem idzie mu to coraz lepiej, coraz bardziej potrafi wyrażać siebie i coraz więcej widzi z tego, co się działo wokół niego, a czego wcześniej nie zauważał. Jak choćby okrutne żarty kumpli z pracy, które wcześniej uważał za dowód przyjaźni.
Świetna jest też wzruszająca końcówka, której można się łatwo domyślić, ale nie będę spoilerował.
Co było słabsze - zafiksowanie na temacie seksu i stosunków damsko-męskich, a także stereotypowe postacie kobiet, które sprawiają że książka, która chciała być ambitnym, psychologicznym sf, raczej mocno się zestarzała.
Czytania nagrodzonej fantastyki ciąg dalszy - Nagroda Hugo 2020
Mahit Dzmare z niewielkiej stacji kosmicznej Lsel zostaje ambasadorką w wielkim kosmicznym imperium Tleixcalaan. Poprzedni ambasador zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach więc nie zdążyła się ona dobrze przygotować do swojej roli. Ma jej pomóc imago - maszyna wynaleziona na stacji, instalowana w głowie, która zawiera wspomnienia i osobowość innej osoby - w tym przypadku tego ambasadora sprzed 15 lat. Ale szybko okazuje się, że z jakiegoś powodu nie działa jak trzeba i nasza ambasadorka jest pozostawiona sama sobie, a w Imperium zaczyna wrzeć, bo stary cesarz ledwie zipie.
Co mi się tu bardzo podobało - po pierwsze światotwórstwo. Imperium wzorowane na wielu ziemskich od Rzymu przez Azteków po Amerykę. Z jednej strony jest agresywne, żyje ciągłym podbojem, a w stolicy (którą jest cała planeta) kultywowane są przedziwne krwawe rytuały. Z drugiej mocno ceni poetów, których wiersze potrafią nieźle namieszać w polityce. A po drugiej stronie prowincjonalna stacyjka walcząca o przetrwanie za pomocą swoich technologii, ale także zafascynowana tym Imperium, inspirowana podobno średniowieczną Armenią. Po drugie styl i język - dziwne nazwy, dziwne imiona, opisy i dialogi, które nie były jakieś niesamowicie kwieciste, ale za to eleganckie, przemyślane i w punkt - wszystko to robi super klimat. Po trzecie główna bohaterka, z której ograniczonej perspektywy poznajemy cały świat i fabułę. Musi odkryć tajemnicę śmierci poprzedniego ambasadora i sama nie dać się zabić, odkryć tajemnicę niedziałającej maszyny, a do tego jakoś odnaleźć się w politycznych intrygach, w których szybko zostaje pionkiem jednego ze stronnictw i musi walczyć o jakąkolwiek podmiotowość.
A w tle co jakiś czas pobrzmiewa pewne Wielkie zagrożenie, wobec którego problemy jakiejś stacyjki kontra imperium, czy wojskowego kontra polityków, zejdą na drugi plan. Ale to mam nadzieję będzie głównym tematem części numer 2.
Kosmici zabili większość ludzi i zamienili Ziemię w wielki labirynt, w którym niedobitki walczą z potworami w show transmitowanym na całą galaktykę. A my przemierzamy go razem z Carlem, prostym chłopem z Seattle, i Królewną Pączuś, gadającą kotką jego byłej dziewczyny.
Pomysł super, sporo śmiesznych żartów (ale bez ich natłoku jak w jakimś Praczecie), świetna para głównych bohaterów i ich relacja. Z drugiej strony książka nie jest krótka, a bardzo mało znaczących rzeczy się tu wydarzyło. Ledwie liznęliśmy ten cały labirynt (2 z 18 poziomów), za to była masa nużących opisów zabijania niskopoziomowych potworków, otwierania skrzynek itp. szajsu. Jakby kumpel wam godzinami ze szczegółami opowiadał tutorial i pierwsze kroki w jakimś Oblivionie czy Gothiku...
Drugą część na pewno sprawdzę bo jest potencjał na coś lepszego.
@Hilalum mam wrażenie, że te opisy to cały urok LitRPG. Mnie to nie podchodzi niestety i bliżej mam do fantastyki progresywnej czy xianxia, gdzie forma bywa dynamiczna i w pewnym sensie podobna, ale nie ma w ogóle skrajnie erpegowych opisów.
@Dziwen no rozumiem, że to ma być jak granie w gre, ale ile można. Chłop tu przesadził. Liczę że w kolejnych jednak jakoś lepiej proporcje ogarnął i szybciej dochodzi do konkretów. A jak nie to najwyżej dam sobie spokój z serią i gatunkiem. ¯\_(ツ)_/¯
@Hilalum z tego, co pamiętam odbiór tej książki był tak dobry, że aż bym się zdziwił, gdyby Matt zmienił swój styl, bo ci, co się od niego nie odbili, wynosili Dinnimana pod nieboskłon. Ale z chęcią przeczytam twoją recenzję 2 książki. Ja miałem podejście tylko do 1 i mocno się od niej odbiłem.
@Hilalum Ten realistyczny opis grindowania poziomów dodaje całej magii. Już nie wspomnę o zbieraniu wszystkie co nie przytwierdzone do ziemi(zgadza się ukradłem, ale tylko głupi by nie skorzystał). Ja osobiście daje 8/10 i czekam na kolejną część.
Poza tym wątki poboczne mają sporo potencjału i mam wrażenie że szybko się rozwiną.
@Merkury no ja to wiem bo też grałem w gierki, ale granie w gierki jest fajne bo ty w nie grasz, a jak ktoś inny gra to te nudne rzeczy są nudne. xD Więc rozumiem że żart ze zbieraniem wszystkiego jest git, bo sam tak robię. Ale pierwszy raz, a nie piętnasty.
@Hilalum jak Palermo, to gorąco polecam Automania - 0 problemów i naciągactwa. Kartę kredytową raczej trzeba mieć, no chyba że chcesz płacić 2x tyle za wypożyczenie auta. Jeśli chodzi o limity, to teraz na discovercars coraz częściej jest opcja - wypożyczenie bez kosztów własnych i albo od razu się wyświetla, albo po wejściu w dany samochód jest opcja, żeby dopłacić ~100€ i nie masz wtedy blokady. Czyli wystarczy karta kredytowa z jakimkolwiek limitem.
A jeśli chcesz oszczędzić, to na karcie musisz mieć limit z 4k do tylu zazwyczaj wynosi blokada. Jakby wypożyczalnia naciągnęła, albo w przypadku stłuczki, to discovercars oddaje wszystko bez najmniejszego problemu. Koniecznie wykup od nich ubezpieczenie - koszt 30-40zł/dzień.
@jajkosadzone no mają Czarnka bo muszą się bić o beton z kompletnymi wariatami i ruską agenturą, przecież to desperacja a nie żadna zaleta. Jak im po drugiej stronie wyrośnie Mati dumny z ozesroze i wielu innych rzeczy, które PiS robił dobrze, i krytykujący to co robił źle, to ta partia nie będzie miała oferty kompletnie dla nikogo.
@Hilalum
niestety mam do czynienia z ludzmi,ktorzy popieraja pis i konfe- dla nich Czarnek to jest niemal guru- madry,inteligentny,oczytany,samw ochy i achy.
Wiec naprawde nie zdziwie sie jak on zrobi jakis kosmiczny wynik i jakies 40% wojewodztwa zaglosuje wlasnie na niego
@Hilalum Założę się, że od niedzieli Morawiecki stoi w łazience przed lustrem i widzi w nim siebie jako Magyara.
Teoretycznie prawie wszystko ma - też był w partii rządzącej, ale może zrobić zwrot o 180 stopni i teraz ją krytykować za wszystko. Może objechać cały kraj i spotykać się z ludźmi, może wyciągać brudy na poprzednią władzę. Teraz potrzebuje, by z hukiem odejść albo wylecieć z partii i droga wolna.
Oczywiście jest mały zgrzyt - Magyar w Fideszu był nonamem, Morawiecki był premierem. Ale nie tacy ludzie u w Polsce dochodzili do władzy, więc ja bym niczego nie wykluczał.
@Shagwest ale onito zrobią, z tą różnicą że wszystko odgornie bedzie sterowane przez kaczorrę i dziekuje. Taki ruch by sie absolutnie zgadzal z politycznymi kalkulacjami. Czarnek zgarnia absolutny pisowski beton, a Morawiecki tych, ktorzy sa nieco bystrzejsi i wierni. Czekam na ten ruch Morawieckiego od momentu ogloszenia kandydatury Czarnka.
@gedzior84 ale w takim układzie łącznie mają mniej osłów w sejmie bo obecna ordynacja premiuje duże partie i jedna z ~30% poparcia będzie miała więcej mandatów niż np 10+20%
W świecie książki -22% na co drugą książkę z fantastyki, więc chciałem nakupić trochę Vespera. I tak czytam sobie opinie na LC, z których wychodzi, że to wydawnictwo ostatnio zajmuje się głównie masakrowaniem książek gównianymi przekładami, brakiem korekty i redakcji. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
@WujekAlien ja tam bym wolał żeby przesuwali premierę i o rok jakby to miało oznaczać lepszą jakość.. Najgorsze że i tak kupię bo nie chce mi się z moim kulawym angielskim męczyć więcej niż trzeba. xd