Zdjęcie w tle

Heheszki

Gruba ryba
  • 964wpisów
  • 7658komentarzy
Heheszki userbar

Zaloguj się aby komentować

@Heheszki no tak nie do końca. Coraz rzadziej się już ich używa, bo młodsi ludzie w ogóle nie mają pojęcia co to jest. Podobnie z ikoną telefonu w formie stacjonarnej słuchawki.

@emdet słabo wyszło, sorry

Najgorzej, że coraz mniej uzywamy Jezusa, nieprawdaż? A trudno pomylić gościa. Jak coś to w kontakcie

Zaloguj się aby komentować

@CzosnkowySmok ja się jeszcze spotkałem z takimi trzema wzorami na koszulki. Mimo, że nie jestem fanem Ulicy Sezamkowej i za bardzo jej nie znam, to lubię takie crossovery z różnych uniwersów.

4501c6e9-fdbd-41c9-8d27-eaddcf68d026
50ce7a51-e764-4d0f-8be9-edc96197e6ec
ee1317d8-3dac-4681-b66e-a47527808aef

Zaloguj się aby komentować

Bardzo polecam - Chinatown, 1974.

Pod opisem linki (vod.tvp.pl i cda)

Los Angeles, 1937 rok. Do prywatnego detektywa J. J. Gittesa zgłasza się kobieta podająca się za żonę Hollisa Mulwraya, kierującego przedsiębiorstwem zaopatrzenia w wodę i energię całego okręgu miejskiego. Prosi o dostarczenie dowodów, że mąż spotyka się z młodą dziewczyną. Gittes dostarcza zdjęcia, które ukazują się w gazecie, sprawa nabiera rozmiarów skandalu – a wkrótce potem ciało Mulwraya zostaje wyłowione ze zbiornika z wodą w pobliżu miasta. Gittes orientuje się, że sprawa ma większy zasięg, ponieważ Mulwray sprzeciwiał się projektowi budowy tamy i podejrzewał, że woda ze zbiorników miejskich odprowadzana jest gdzie indziej, powodując niedobory w mieście. Niebawem na jaw wychodzą malwersacje finansowe związane z budową tamy wodnej. Przy okazji Gittes poznaje ponurą tajemnicę rodziny Evelyn.


Nicholson od urodzenia miał konkretne zakola, a tutaj taki trochę żubr.

https://vod.tvp.pl/filmy-fabularne,136/chinatown,1269109


https://www.cda.pl/video/19928457aa


#filmnawieczor  #lata70 #dobrekino #oscary #terazniemaczasow

bbdf37f2-7026-4fda-aef9-ca9fc014ddff
ce48d725-d129-416d-985a-1ec8ce5f404b
86cadcf2-e83b-457a-b94a-37f73cf40bdc
e744d176-855c-409e-91c0-7549c958b0c5
Heheszki userbar

dobrze wybrał Quentin tego Zawieruchę, a ten drugi dobrze się wstrzelił. Podobni w sam raz. Dopiero przy tej scenie miałem takie: a to cofnę i się przyjrzę o co był ten szum.

7247160d-854c-47e9-8617-8178d1e35f54
3ded5146-c570-43d3-8cc7-abb7c3c70456

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej. Jaki może być motyw żeby korzystać z obcego nr telefonu zamawiając HEBE?

To 4-ta paczka z moim numerem , wcześniej był inpost, praktycznie nie mogłem nic zrobić - rano sms że jest w punkcie, 10 minut później była odebrana i wsio.

Myślałem że ktoś zamawia ćpanie do paczkomatu na randomowy numer. No i tym razem wybrał DPD - zdążyłem przekierować 😅 xd Przy okazji zmiany poznałem adres który zmieniam i okazało się że to ktoś kogo ledwo , ale znam "z widzenia", bywa w moim mieście kilka razy w roku, zna mój nr i wie, że nie trafi na mnie w swoim mieście.

O co może chodzić? I dlaczego hebe?

#inpost #dpd #sklepyinternetowe

46454de4-e5be-43b3-926c-9f24ea8940c4
e0c539c7-f9e6-4b21-adcc-bae3b83fd9af
Heheszki userbar

@Heheszki też kiedyś dostałem maila, gdzie w adresie mam nazwisko i imię, z zamówieniem ale na buty i to z Holandii. Przekierowaniem na punkt odbioru ciut dalej od tego docelowego. Trochę się w to bawiłem, bo musiałem tłumaczyć sobie stronę.

Albo miałem jakiś newsletter też z drogerii ale ze Stanów.

@travel_learn_wine otóż nie, mam już do niej własciwy numer i nie było takich przeciwskazań.

kurier Patryk w drodze

spodziewam się też policji/ i/lub /(o-/w-)pier*olu

zaczyna do mnie docierać że prawdopodobnie kradnę jakieś gównogratisy do cery zimnej xD

@Heheszki Ona Ci ukradła numer. Odda numer, to oddasz gratisy. Jestem z Tobą w modlitwie w każdym razie, nie pękaj

Zaloguj się aby komentować

Korzystacie z czegos fajnego do słuchania podcastów na android? Żeby integrowało i wspierało przeszukiwanie największj ilości źródeł. Na tę chwilę korzystam z podcast guru, podcini mi nie podeszło.

Polecicie coś intuicyjnego/ciekawego?

#pytanie #podcasty #podcast #android #foss #opensource

Utwór muzyczny dla uwagi.

Heheszki userbar

Albo z innej beczki: gdzie znajdę największy wybór podcastów po polsku i żeby np #stanwyjatkowy był w pełnej wersji? Nie musi być zupełnie free.

O opóźnianiu uśpialenia potrząśnięciem nie śmiałem marzyc. Dzięki, @SirkkaAurinko

Co dot Axel Springer z ich głupotami to pies ich drapał, obejde się.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Miałem użyć tagu kiedy zobaczę. Zobaczyłem i użyłem

To+film z dziadkiem pedofilem z reklamy sagi. Jak ma nie być kubka to ja pierdziele xd

Jeszcze pw mu wysłałem,

MAKAO i po makale

66a7fa5d-6df2-4d7f-ac4d-85d73e7f349f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wszyscy potrzebujemy, żeby ktoś na nas patrzył. Można by nas było podzielić na cztery kategorie, w zależności od tego, pod jakim typem spojrzenia pragniemy żyć.

Pierwsza kategoria marzy o spojrzeniu nieskończonej ilości anonimowych oczu, mówiąc inaczej, o spojrzeniu publiczności.

(...)

Drugą kategorię tworzą ci, którym potrzeba do życia wielu spojrzeń znajomych oczu. Są to niezmordowani organizatorzy koktajli, przyjęć i kolacji. Są szczęśliwsi od ludzi pierwszej kategorii, którzy w momencie utraty publiczności mają wrażenie, że w salonie ich życia zgaszono nagle wszystkie światła. Prawie każdego spośród nich kiedyś to spotyka. Ludzie drugiej kategorii natomiast zawsze starają się o jakieś tam spojrzenia.

(...)

Potem mamy trzecią kategorię – tych, którym do istnienia potrzebne jest spojrzenie ukochanego człowieka. Ich sytuacja jest równie niebezpieczna jak sytuacja ludzi pierwszej kategorii. Kiedyś przecież oczy ukochanego człowieka zamkną się i w sali zapanuje ciemność.

I wreszcie czwarta kategoria, najrzadziej spotykana: ci, którzy żyją pod wyimaginowanym spojrzeniem nieobecnych. To marzyciele.


Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

#cytaty #ahshitliteratura

b5b27c68-897a-45d9-a6bf-22d8d4b40582
Heheszki userbar

W chwili, kiedy ktoś obserwuje nasze zachowanie chcąc nie chcąc, dostosowujemy się do wzroku człowieka, który na nas patrzy i nic, z tego co robimy nie jest już prawdą


Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Zaloguj się aby komentować

#uuk


* * *

Słońce wzeszło wyżej, tocząc się przez opary i dym niby zerwany balon.


Oddział Straży siedział w cieniu komina, czekał i na różne sposoby zabijał czas. Nobby w zadumie badał zawartość dziurki w nosie, Marchewa pisał list do domu, a sierżant Colon się martwił.


Po chwili przesunął się trochę i na głos wypowiedział swoje wątpliwości.


— Coś mi przyszło do głowy.


— Co takiego, sierżancie? — zainteresował się Marchewa. Sierżant Colon zrobił zbolałą minę.


— No… A jeśli to nie jest szansa jedna na milion? Nobby spojrzał na niego zdziwiony.


— Co pan ma na myśli?


— No wiecie, prawda, rzeczywiście ostatnia rozpaczliwa szansa jedna na milion zawsze się sprawdza, to fakt, jasna sprawa, ale… Zasada jest bardzo, jak jej tam, szczegółowa. Jest?


— Pan wie lepiej.


— A jeśli to szansa tylko jedna na tysiąc?


— Co?


— Czy kto słyszał, żeby szansa jedna na tysiąc się sprawdziła? Marchewa podniósł głowę znad listu.


— Niech pan nie żartuje, sierżancie — powiedział. — Nikt jeszcze nie widział, żeby spełniła się szansa jedna na tysiąc. Szansa na to jest jak,… — Bezgłośnie poruszył wargami. — Jak jeden do milionów.


— Tak. Milionów — zgodził się Nobby.


— Czyli uda się tylko wtedy, kiedy mamy szansę dokładnie jedną na milion — podsumował sierżant.


— Chyba rzeczywiście — przyznał Nobby.


— Zatem, na przykład, dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset czterdzieści trzy do jednego… Marchewa pokręcił głową.


— To beznadziejne. Nikt jeszcze nie powiedział: to szansa jedna na dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset czterdzieści trzy, ale może się udać.


Spoglądali na miasto, pogrążeni w gorączkowych obliczeniach.


— To może być prawdziwy problem — stwierdził po chwili Colon.


Marchewa zaczął pisać coś gorączkowo. Zapytany wyjaśnił dokładnie, jak należy obliczyć łączną powierzchnię smoka, a następnie ocenić szansę, że strzała trafi w konkretne miejsce.


— Wycelowana strzała — poprawił go Colon. — Przecież będę celował.


Nobby chrząknął znacząco.


— W takim razie szansa jest o wiele większa niż jeden do miliona — stwierdził Marchewa. — Może nawet jedna na sto. Jeżeli smok leci wolno, a czułe miejsce jest duże, może sięgnąć niemal pewności. Colon poruszał wargami, wypróbowując w myślach brzmienie zdania „To prawie pewne, ale może się udać”. Pokręcił głową.


— Nie.


— W takim razie musimy… — oświadczył wolno Nobby — …poprawić nasze szansę.

* * *


(...)


* * *

Oddział ocenił swoje wysiłki.


— No dobra — rzekł Nobby. — Jaka jest szansa, że trafi smoka w czułość człowiek stojący na jednej nodze, w hełmie włożonym tyłem do przodu i z chusteczką w ustach?


— Mmf — powiedział Colon.


— Bardzo mała — przyznał Marchewa. — Myślę, że z chusteczką trochę przesadziliśmy. Colon wypluł ją.


— Decydujcie się szybko — poradził. — Noga mi drętwieje.

* * *


(...)


* * *

Nobby przechylił głowę.


— Wygląda obiecująco — ocenił krytycznie. — Chyba mamy to, o co chodzi. Szansa, że człowiek z twarzą umazaną sadzą, z wysuniętym językiem i śpiewający Pieśń o jeżu trafi smoka w czułe miejsce będzie jakaś… Jak myślisz, Marchewa?


— Myślę, że jedna na milion.


Colon spojrzał na nich podejrzliwie.


— Chłopcy, nie nabieracie mnie chyba, co?

* * *

(...)


* * *

Colonowi drżały ręce. Miał wrażenie, że smok celuje mu prosto w gardło, że leci szybko, za szybko… — To jest to! — zawołał Marchewa. Spojrzał jeszcze przelotnie w stronę Osi, na wypadek gdyby bogowie zapomnieli o swoich obowiązkach. Po czym dodał, powoli i wyraźnie:


— To szansa jedna na milion, ale może się udać!


— Niech pan strzela! — wrzasnął Nobby.


— Wybieram odpowiednie miejsce, mój chłopcze. Wybieram miejsce — bełkotał Colon. — Nie martwcie się, chłopcy, mówiłem przecież, że to moja szczęśliwa strzała. Strzała pierwszej klasy, nie ma co, mam ją od dzieciństwa, zdziwilibyście się, gdybym wam powiedział, do czego nią strzelałem, nie ma się o co martwić…

Urwał, a koszmar zbliżał się do niego na skrzydłach grozy.


— Tego… Marchewa — szepnął słabym głosem.


— Słucham, sierżancie?


— Czy twój dziadek nie wspomniał ci przypadkiem, jak wygląda takie czule miejsce?


I wtedy smok już się nie zbliżał, tylko był, sunął nad ich głowami — lśniąca mozaika łusek, przesłaniająca całe niebo.


Colon strzelił.


Patrzeli, jak strzała mknie prosto i pewnie.


.... https://streamable.com/e/pd5fmo


Straż! Straż!

Heheszki userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować