#memy #heheszki #humorobrazkowy #pizza #korposwiat


#memy #heheszki #humorobrazkowy #pizza #korposwiat

Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszki #humorobrazkowy #pizza #hejto30plus

Zaloguj się aby komentować
@starszy_mechanik 240 ogłoszeń na otomoto. Jeżeli oprócz tych 2000 jest jeszcze coś na podstawowy serwis to myślę że może się udać.
Znajomy w DE kupił hyundaia Matrixa za 500 euro bo w pracy ktoś chciał się pozbyć. Kupił żeby jeździć na budowę domu, potem jeździł nim do pracy 3 lata a na koniec sprzedał za 800 XD
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #heheszki #lewandowski #lewandowska #braciafigofagot #walaszek

@jedzczarnekoty https://sport.fakt.pl/robert-i-anna-lewandowski-stali-sie-prawie-posmiewiskiem-ekspert-ostro/j81l4ye tutaj jest w skrócie napisane o co cho, chociaż brakuje najbardziej kontrowersyjnych zdjęć Anki z lekcji tańca, no i od czasu artykułu RL zdążył się wypowiedzieć w temacie, że Anka niech se tańczy, a Polacy dupa cicho bo brakuje nam luzu
Zaloguj się aby komentować
#memy #humorobrazkowy #walaszek #lewandowska #heheszki

Zaloguj się aby komentować
#memy #heheszkipolityczne #polityka #braun

Zaloguj się aby komentować
483 + 1 = 484
Tytuł: Brak tchu
Autor: George Orwell
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Bellona
ISBN: 9788311166233
Liczba stron: 304
Ocena: 6/10
Anglia, rok 1938. 45-letni George Bowling to przeciętniak z niższej klasy średniej. Pracuje jako agent ubezpieczeniowy, mieszka na osiedlu deweloperskim, jest żonaty ze zrzędliwą i skąpą Hildą, z którą ma dwójkę dzieci. Pewnego dnia przypadkowy widok na mieście wywołuje w nim falę nostalgii za dzieciństwem i młodością spędzonymi w prowincjonalnym miasteczku Dolne Binfield. W tajemnicy przed bliskimi George postanawia wziąć parę dni urlopu i wyjechać w rodzinne strony. Jednak przebieg tej podróży sentymentalnej znacznie odbiega od oczekiwań protagonisty.
"Brak tchu" to mniej znana powieść Orwella, chociaż niektórzy uważają ją za jego najlepsze dzieło. Hmm, polemizowałabym z tym stwierdzeniem. "Brak tchu" to bez wątpienia dobra powieść, dobrze napisana i interesująca, mimo dość specyficznej formy, podchodzącej momentami pod strumień świadomości (który dla wielu czytelników jest niezjadliwy). Świetnie oddaje nastroje wśród społeczeństwa brytyjskiego u progu II WŚ. Jednak koncept nieudanej próby powrotu do czasów młodości już w latach 30. nie był przełomowy (chociażby w 1932 Iwaszkiewicz opublikował "Panny z Wilka" o podobnej tematyce), wobec czego ciężko mi uznać "Brak tchu" za lepszy od "Roku 1984" czy "Folwarku zwierzęcego".
Niemniej, jest to dzieło jak najbardziej godne polecenia, zwłaszcza jeśli ktoś lubi temat podróży sentymentalnych lub powieści obyczajowe z akcją osadzoną przed wojną.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@MostlyRenegade pierwszy przypadek i pierwszy śmiertelny, na stronie Reutersa znalazłam coś takiego:
It was the first laboratory-confirmed human case of infection with an influenza A(H5N2) virus globally and the first avian H5 virus reported in a person in Mexico, according to the WHO.
Scientists said the case is unrelated to the outbreak of H5N1 bird flu in the United States that has so far infected three dairy farm workers.
@AndzelaBomba chyba chodzi o to, że po raz pierwszy wyizolowano wirusa z organizmu człowieka. Znalazłem jakieś artykuły sprzed 12 lat, w których piszą, że w Azji były przypadki zakażeń tym wirusem u drobiu, a u ludzi, którzy mieli z nim kontakt wykryto przeciwciała. Wskazywałoby to, że przechodzili oni infekcję, ale mieli co najwyżej lekkie objawy.
@Thereforee nie chcę pompować balonika, bo nie żyję tym tematem jakoś specjalnie, ale nie wydaje się, by granica do "przenosi się z człowieka na człowieka" była daleko w przypadku np. H5N1. W Ameryce żyją tym dość mocno od kilku miesięcy, zwłaszcza po publikacji pracy naukowej o Mirugach z Argentyny, które masowo wymierają na wspomnianego wirusa, który przenosi się ze ssaków na ssaki, a to nie jedyne miejsce i ssak, u którego to zaobserwowano.
Highly pathogenic H5N1 avian influenza viruses are becoming increasingly flexible and are adapting to mammals in new ways that could have global consequences for humans, wildlife and livestock, according to a new study of a massive outbreak among elephant seals in Argentina in 2023.
The study, published as a preprint on bioRxiv and co-led by University of California, Davis' School of Veterinary Medicine and the National Institute of Agricultural Technology (INTA) in Argentina, shows clear mammal-to-mammal transmission of the virus. It states the outbreak is the first known, multinational transmission of the virus in mammals ever observed globally, with the same virus appearing in several pinniped species across different countries over a short period of time.
In October 2023, following outbreaks in sea lions, the study authors surveyed a breeding colony of elephant seals at Punta Delgada along the coast of Península Valdés, Argentina. They recorded unprecedented mass mortality—some 17,000 elephant seals were dead. By November, 96% of pups born that season would die. Test results confirmed that HPAI H5N1 was present in the seals as well as in several terns that died at the same time.
https://phys.org/news/2024-06-elephant-outbreak-transnational-highly-pathogenic.html
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
475 + 1 = 476
Tytuł: Czekanie na smoka
Autor: John M. Ford
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
ISBN: 9788367023474
Liczba stron: 384
Ocena: 4/10
Akcja powieści rozgrywa się w XV wieku, ale nie takim, jakim znamy go z podręczników historii. W stworzonym przez Forda świecie Bizancjum istnieje i ma się znakomicie, na co znaczący wpływ ma fakt, że Julian Apostata żył wystarczająco długo, by z powodzeniem zredukować chrześcijaństwo z powrotem do roli działającej w podziemiu sekty. Pozycję Cesarstwa wzmocnił również podział potencjalnie wrogiej Francji na część bizantyjską i angielską. Dodatkowo, w uniwersum istnieją i nie są tępione magia oraz wampiryzm (będący tu trochę odpowiednikiem AIDS).
Głównymi bohaterami są: walijski czarodziej, potencjalny pretendent do tronu Bizancjum, florencka lekarka oraz niemiecki wampir inżynier. Cała czwórka spotyka się pewnego dnia w szwajcarskiej gospodzie, formuje drużynę i wyrusza do Anglii, gdzie błyskawicznie wplątuje się w konflikt pomiędzy Lancasterami i Yorkami.
Pomysł brzmi ciekawie, ale powieść ma jedną, zasadniczą wadę. Otóż podczas lektury nie sposób pozbyć się wrażenia, że autor napisał całą serię, tudzież tomiszcze grubości Hrabiego Monte Christo, ale z nieznanych przyczyn zdecydował się upchnąć gotową historię na ponad 300 stronach, wywalając resztę treści na chybił trafił. Ewentualnie miał dość mglisty pomysł na powieść i pisał, gdy go wena naszła, a kiedy natchnienie mu się skończyło, zapakował maszynopis i wysłał do wydawcy bez bawienia się w poprawki.
W rezultacie powstała niespójna opowieść z dziurami fabularnymi rozmaitej wielkości, co powoduje, że przez książkę ciężko przebrnąć. W końcu jak wciągnąć się w intrygę, kiedy jest ona nieskładna, a wydarzenia biegną od Sasa do Lasa? Jak polubić bohaterów, kiedy nie wiadomo, o co im tak naprawdę chodzi i do czego dążą?
Wciągnięcia się w fabułę na pewno nie ułatwia fakt, że toczy się ona głównie wokół Wojny Dwóch Róż, czyli konfliktu zbrojnego, który, jeśli już się pojawia w polskich podręcznikach do historii, to jest omawiany po łebkach. Warto przed lekturą zapoznać się z przebiegiem tej wojny, bo inaczej ciężko się zorientować, kto jest po stronie kogo.
Generalnie powieść jest anglocentryczna i widać, że autorowi nie postało w głowie, że kiedyś wydadzą Czekanie na przykład w Polsce. Objawia się to nie tylko umiejscowieniem głównej fabuły na Wyspach, ale również irytującym zangielszczaniem imion („Cynthia” zamiast „Cinzia” i „Dominic” zamiast „Domenico” w przypadku Włochów, „Gregory” zamiast „Gregor” w przypadku Niemca).
W ogóle, skoro już autor stworzył alternatywną wersję historii, gdzie Cesarstwo Bizantyjskie w XV wieku dalej jest imperium i trzęsie Europą, to szkoda, że akcja nie toczyła się głównie na Wschodzie. No i zabrakło mi informacji, co z resztą Europy: krajami słowiańskimi, Węgrami, Skandynawią, Niemcami i Hiszpanią. Czy na tych terenach powstały jednolite państwa? Jak się rozwijały bez dominującej kultury chrześcijańskiej, czy podporządkowały się Bizancjum, czy pozostały barbarzyńską terra incognita?
Wielka szkoda, że w momencie publikacji zabrakło u boku pisarza ogarniętego edytora, który by mu poradził „Rozpisz to chłopie na całą serię, bo pomysł jest świetny, ale 300 stron to za mało na dobre rozwinięcie historii”.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować