Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadza narzędzie do orzekania wysokości alimentów. Nazwali to tablicą alimentacyjną, w której ustala się wysokość zobowiązania alimentacyjnego w zależności od dochodów brutto oraz ilości dzieci. Dotychczas myślałem, że alimenty powinny być określane na podstawie potrzeb dziecka, a dochody rodziców powinny służyć tylko do określenia górnego ich progu, koszty natomiast podzielone równo na obojga rodziców. Jak bardzo się myliłem. Okazuje się, że wysokość alimentów w głównej mierze zależy od dochodów tylko jednej ze stron. Patrząc na sumy w tabeli odnoszę wrażenie, że alimenty mają służyć na utrzymanie zarówno dziecka, jak i jednego z rodziców.
PS. Co ciekawe - z tabeli można też wywnioskować dlaczego nie rodzą się dzieci. Jeśli spojrzymy na tabelę, np. grupa 0-7 to zauważymy, że dla dochodów 4301 zł brutto = 3262 zł netto, koszt utrzymania dziecka przez rodzica to 1004 zł. Ja interpretuję to tak, że dziecko ma dwójkę rodziców, a sprawujący opiekę otrzymuje też świadczenie 800+. Wniosek? Utrzymanie niemowlaka to 2808 zł. Ponieważ jednak dzieci rosną, to w końcu uzyskują wiek 16-18 i wówczas to samo dziecko kosztuje 2762zł plus 800+. Kolejny wniosek? Przy dwójce rodziców pracujących za najniższą krajową, mających na utrzymaniu dziecko 16-18, na rachunki i utrzymanie siebie, pozostaje 3762zł więc 1881zł na rodzica. Nie chce mi się uwzględniać wysokości rachunków ale to wprost pokazuje dlaczego nie rodzą się dzieci w Polsce.
Oj będzie na nowy iPhone (kobiety innych nie znają) co chwila oraz wakacje. Co nawet 3000 mają ludzie płacić? Właśnie, za co tyle? Odechciewa mi się dziecka jeszcze bardziej. Dobrze piszecie. A matka nic od siebie nie musi? Jeszcze widać tylu murzynów na ulicach, pokryjecie za nich takie alimenty? Ile wypłaca fundusz alimentacyjny gdy inżynier z pontonu uciekł?