#trenujzhejto

0
148

XXV (LX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Drugi dzień z rzędu, nie było wzlotów, nie było upadków. Przyznaję, dziko satysfakcjonujące jest zrobienie kilku interwałów z rzędu na 6b+.


Palec zaplastrowany, dał radę bez bólów. Ale będę musiał bardzo uważać w dalszym ciągu.


Nie do końca wiem czy bardziej wolę takie wyjścia, gdzie wychodząc nie mam siły podnieść rąk, czy też wychodzę z pewnym uczuciem niedosytu i że "można było jeszcze", po czym nagle dwie godziny później odcina mi zasilanie, a kolejnego dnia jakoś ciążenie ziemskie (i poduszkowe) jest niepokojąco wyższe.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIV (LIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


To jest chyba ten moment, kiedy mogę w stu procentach obiektywnie powiedzieć, że był to najlepszy pod kątem formy wspinaczkowej dzień mojego życia. Większość ludzi by to zakwestionowała, bo choćby: nie było to prowadzenie, był to panel (a nie skały) i w ogóle trening, a nie Poważna Sprawa - ale ja zawsze byłem człowiekiem prostym i mi do satysfakcji wystarczyło obiektywne ocenienie postępów, a nie potwierdzanie ich formalnie i z pompą. Z której to pompy pewnie by za wiele nie wyszło, jak znam siebie - postępy to mi się potwierdzają przypadkiem, a nie wtedy, gdy jest pora ich potwierdzenia.


Tak czy inaczej: taką jedną 6c+, którą jeszcze dwa miesiące temu zrobiłem prawie-raz-w-ciągu (odpadłem tuż przed końcem) - wczoraj wciągnąłem w interwale dwa razy z rzędu bez odpoczynku pomiędzy. Aż sobie to jeszcze raz napiszę, bo to ładnie wygląda: dwa razy pokonałem trudność 6c+ robiąc je jedna po drugiej.


Do tego dołożyłem interwały na 6b+ zrobione po trzy sztuki (o, nigdy tego nie było), a potem jeszcze - już na zmęczeniu - jakaś seria 6b-6b-6a+ wciągnięta tak w sumie przypadkiem.


Wszystko musi mieć swoją cenę: na obwodach kilka dni temu przesiliłem sobie jeden z troczków i najwyraźniej jest mu źle, więc przez najbliższy czas będę musiał być bardzo, bardzo ostrożny (i bardzo, bardzo zaplastrowany), żeby czasem sukcesów nie przeciągnąć w głupią kontuzję. Póki co trzymam się myśli, że troczki bolą bardziej niż to faktycznie jest im niezbędne, ale jeśli to ma być dla mnie sygnałem, że te małe skurwiele źle się czują i potrzebują uwagi - to niech tak będzie. Niech przypominają żebym nie zapomniał.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIII (LVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Zaraz się pogubię, bo to z wczoraj, a jutro znowu idę.


Obwody, kontynuacja. Zmęczenie średnie, zanim zgoniła mnie zmaltretowana zgniataniem skóra dłoni - ramiona się poddały.


Przynajmniej półtorej godziny i fajrant, a nie tam prawie trzy 🙃

Statyczny_Stefek userbar

Kiedy sobie zrobiłem trening przez 7 dni. Zmęczenie dało się we znaki dopiero po 6 dniu, ale i tak starcie skóry na dłoniach było większym problemem.

@boogie a nie, ja nie mam teraz na myśli starcia - je można po prostu zaplastrować. Ale wnętrze dłoni bolące od ściskania skóry po prostu boli samo z siebie.

Zaloguj się aby komentować

XXII (LVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Koniec z baldami, dziś - obwody.


Nie ma co się rozpisywać, to nie jest poetyckie ćwiczenie. Będę teraz chodził seriami po dwa dni i zastanawiam się czy za mocno nie pocisnąłem.

Statyczny_Stefek userbar

@fiszu Oczywiście że trudne Celem tego co teraz zacząłem jest wspinanie się na zmęczeniu - dwa dni pod rząd. Jeśli pierwszego się złoję doszczętnie, to trening dnia kolejnego będzie polegał na oparciu się czołem o ścianę i czekaniu na śmierć

Zaloguj się aby komentować

XX i XXI (LV i LVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Drogi pamiętniczku, jestem ostatnio zbyt zmęczony po tych treningach żeby ogarnąć wpisy od razu, a potem robi mi się górka.


Przygoda trwa. Przesunąłem się na dwudniowe przerwy między sesjami, a i to nie pomaga na regenerację: teraz już oficjalnie siedzę z telefonem i odliczam sobie 5 minut między seriami. I jakoś to tam idzie. Może i wolno, ale jestem zmęczony - i co najlepsze z sesji na sesję jednak coś tam powolutku idzie do przodu (a biorąc pod uwagę że to ósma i dziewiąta - to miło, że jeszcze jakieś postępy tam kwitną).


Im dłuższy i bardziej siłowy problem, tym bardziej mi odpływa energia pod koniec, więc profilaktycznie odpuszczam niektóre topy, żeby nie ryzykować tym, że się spierdzielę z góry i sobie głupi ryj obiję. Ale niektóre - szczególnie takie czysto siłowe, w przewieszeniu - nadal wchodzą. Niestety między tym, co robię (6, czasem 7) a wyższymi trudnościami jest bariera nie do przejścia, bo zaczynają się podbiegi, skoki, strzały - a takie zabawy to ja mogę zostawić młodym ludziom, którym w razie czego złamanie się zagoi przez noc. Sobie zostawiam ewentualnie niektóre strzały, o ile są w przewieszeniu i nie ma ryzyka że się stoczę po połogu spotykając każdy chwyt po drodze na materac.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XVIII i XIX (LIII i LIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Wszystko powoli trzeszczy, wszystkie szwy chcą puszczać, trzymamy to w kupie, regenerujemy. Być może jeden dzień przerwy między tymi sesjami nie był najlepszym pomysłem. Przynajmniej w drugi dzień, który wypadł mi jako hejtowspin, mogłem skupić się na dręczeniu młodego adepta wspinaczki, wskazując problemy, podpowiadając rozwiązania - choć nieskutecznie, nie spadł i sobie nic nie rozwalił.


O ile jeszcze pierwszego dnia na spokojnie dręczyłem się problemami siódemkowymi, o tyle w drugi z nich siódemki sprawdziłem tylko odrobinkę i potem ruszyłem dobijać się na szóstkach i piątkach. Szukając problemów w przewieszeniach.


Muszę bardzo ostrożnie wybierać kolejne ćwiczenia, widzę jak łatwo teraz zepsuć sobie palce lub nadgarstek, jeśli nie będę uważał i nie przestrzegał przerw pomiędzy seriami. Staram się być rozsądny i odpuszczam i niektóre problemy tuż po starcie, i odpuszczam ruchy do topu, jeśli wymagają skakania albo generują jakieś niepotrzebne naprężenia. To niepotrzebne, nie dla mnie to, kontuzje złe.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XVII (LII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Plany upodlenia się z poprzedniej sesji powiodły się. Dokończyłem jeden projekt, otworzyłem nowy, zdążyłem na nim dojść do Permanentnego Zwisu Ramion i przepiąłem się na prostsze rzeczy dochodząc do momentu, gdy wspinanie nawet po klamach dla początkujących czyniło świat bolesnym.


Co ciekawe, mimo że jestem coraz bardziej zmęczony, to idzie mi coraz lepiej. Ciekawe czy to mocna dawka wymaganej techniki włącza jakieś nieużywane obszary w mózgu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XVI (LI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kolejny dzień bulderowania. Bez spektakularnych sukcesów, za to z całkiem przyzwoitą ilością takich spodziewanych.


Problem z poprzedniej sesji odpuściłem, bo bardzo mocno obciąża biodro (zaczynamy od haczenia pięty w przewieszeniu i wyjścia z tejże), za to znalazłem sobie nowy, który - dla odmiany coś wreszcie po małych chwytach - dręczyłem przez dobrych kilkanaście prób, by w końcu dojść jeden (jeden!) chwyt dalej. Na kolejnej sesji (uff, to już jutro - dziś jest dzień wolny) planuję go skończyć i ruszyć na poszukiwanie nowych wyzwań. A jako że nadchodzi planowana trzydniowa przerwa, to postaram się wyjść z sali na czterech łapach lub w ogóle czołgając się

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XV (L) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Solidnie się urobiłem.


Znalazłem sobie taki problem akurat pode mnie i katowałem go dobre pół godziny. Z zegarkiem - kilkanaście sekund próby + 5 minut przerwy. Udało mi się dojść do chwycenia topu i dotknięcia go drugą dłonią, ale nie utrzymałem go stabilne 3 sekundy. Zmieniłem plany, gdy nie byłem już w stanie szarpnąć się do topu.


Końcówka to już poszukiwanie problemów, które pozwolą mi się zmęczyć naprawdę, naprawdę solidnie, biorąc pod uwagę dwa planowane dni przerwy.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XIV (XLIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kontynuacja bulderowania - czyli jak się złoić tak, żeby następnego dnia chcieć tylko siedzieć i pić kawę. Ewentualnie tylko oddychać.


Pamiętacie, że poprzednio zdarłem sobie skórę z palców u jednej ręki? No, to tym razem dorobiłem się dwóch dziur na drugiej. I to nie jest aż tak moja głupota: pojawiło się kilka setów nowych chwytów i przepięknie trzymają dłonie. A jeśli one pięknie trzymają, ale grawitacja nadal działa...


Udało mi się zrobić na spokojnie kilka problemów szóstkowych i jeden siódemkowy (przypominam: skala 1-9). Mam sporo satysfakcji z poprawnego rozczytywania idei routesettera ;)

Statyczny_Stefek userbar

Nieźle Ja póki co szlifuję jeszcze piątki i trochę liżę szóstki. Nie pamiętam, czy pytałem, ale od jak dawna się wspinasz?

@Piechur Ostatnio akurat FB mi przypomniał jednego z moich świeżych wspinaczkowych postów - jeśli temu wierzyć to trwa czternasty rok licząc kalendarzowo, ale w środku miałem pewną przerwę.

Zaloguj się aby komentować

XII i XIII (XLVII i XLVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Jakoś sobie radośnie zapomniałem o jednym dniu. Może dlatego, że był udany wytrzymałościowo (pięć z rzędu dróg w największym przewieszeniu - w niewielkich trudnościach (5c-6a+) to coś, czego mi się wcześniej nie udało zrobić.


Drugi dzień to z kolei baldy (zaczynamy robienie siły). Trochę fajnego wspinania po siłowych problemach, dopóki miałem na to siłę, potem jeden mocny bald w przewieszeniu, na filarku, po krawądach (dopóki miałem skórę na dłoni) - a potem, gdy już opatrzyłem to, co sobie zdarłem (wiedziałem że nadchodzi, bo krawądy kończyły się długim ruchem do szerokiego, niewygodnego chwytu), pozostały tylko niezbyt siłowe, za to bardziej techniczne problemy.


Efekt jest częściowo zgodny z zamierzeniem: w całym sobie czuję, że robiłem siłę, cierpię i chcę zasnąć, a częściowo z zamierzeniem niezgodny, ale spodziewany - więc jeśli zobaczycie kogoś z dwoma zaplastrowanymi palcami, to pewnie ja.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XI (XLVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Dzień sukcesów, miło to w końcu napisać. I to nieco z zaskoczenia.


W sumie nie planowałem niczego wyjątkowego i dzień miał być przeznaczone na spokojne patentowanie na wędkę i przygotowywanie palców i stawów kończyn do bulderowania, które już widzę na horyzoncie. Tymczasem weszło mi w ciągu 6c+ (VI.2+) po małych chwytach (które są dla mnie zawsze przekleństwem), a potem 6b+/c (VI.2+/3) w przewieszeniu - i to drugie tak gładziutko, że sam byłem zdziwiony.


Najgorsze z tego jest to, że będę musiał to poprowadzić przy jakiejś okazji, zanim jakiś routesetter w przypływie ambicji postanowi zmodyfikować cały ten fragment.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Uff, pierwszy #trenazer w tym roku. I w ogóle pierwsze cokolwiek przypominającego trening kolarski od... eee... września? (Potem były tylko wycieczki, co najwyżej wycieczki.


W sumie to wyszło całkiem spoko, godzinka w tlenie z lekkim dziesięciominutowym akcentem. Nie jest źle.


#trenujzhejto


W ogóle wolno na RR wrzucać trenażery czy tam tylko teren?

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

X (XLV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Przeziębienie trwa tydzień lub siedem dni, w zależności od formy leczenia. I tak to było: wspinałem sie tydzień temu, potem było smutno, potem "no dobra, to może soacer", potem "a jednak spacer, dobra tam" - i jesteśmy dziś. W piątek.


Delikatnie (ta, jasne) testowałem poprzeziębieniowe możliwości. Wyszło chyba fajnie, z naciskiem na robienie dróg po klamach w przewieszeniu. Trochę się zbułowałem, trochę czuję ramiona. 6a-b z dołem, 6c (i to w ciagu!) na wędkę.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Szukam porady dla siebie jako początkującego w ćwiczeniach. Dokładniej od czego zacząć, jakie aplikacje mogłyby mi pomóc w ćwiczeniach i jak poradzić sobie ze swoim lenistwem (czytaj: zachęcaniem siebie dziwne dzień do treningów).


Celem jest schudnąć i nabrać siły.


Mam rowerek stacjonarny ,expander I nogę po urazach jeśli to pomoże


Dzięki z góry za wszelkie porady


#cwiczeniafizyczne #trening #taksobiecwicze #trenujzhejto #domowytrening


Trap, co by pusto nie było


https://youtu.be/zQEbq2Lxm14

Zaloguj się aby komentować

IX (XLIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Dziś zaczyna mi się przeziębienie. Miałem nie ruszać nigdzie i poczekać na rozwój sytuacji, ale druga myśl podpowiedziała mi, że nie pierwszy raz jesteśmy w tej sytuacji. Zatem trzeba było pójść dzisiaj, póki się dobrze czuję.


Oczywiście, jak to zwykle jest, gdy tylko się rozgrzałem i rozwspinałem było całkiem przyzwoicie – trudności może nie powalające, ale za to długie, bułujące drogi. I skoro choroba nie chce pozwolić na wybitne, siłowe przejścia, to musiały wyjść za to trudne, ale techniczne sekwencje – i tak właśnie było.


Zdecydowanie powinienem wcześniej skończyć, skończyłem później, teraz za to płacę. Było warto.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

VIII (XLIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Wyszło na to, że trafiłem na inną ściankę niż zazwyczaj. Ma sporo dłuższe drogi i jest treningowo nieco lepsza, ale nie chodzę tam, bo mam tam za daleko. Jej plusem, poza tym, że drogi są dłuższe (wyższe), jest również to, że są bardziej "skałkowe", jeśli wolno użyć tego słowa: struktura ściany pozwala drogom na meandrowanie, teren jest urozmaicony, po przewieszonym fragmencie po dużych chwytach można trafić na kilka czujnych ruchów w połogu.


Planu znowu nie miałem wielkiego: przygotowuję się do robienia siły, więc cały czas trwa "rozwspinanie" po przerwie. Mimo wszystko tych kilka metrów więcej (szczególnie w przewieszeniu) robi różnicę i czuję to dziś w ramionach. Wstawiłem się też z wyraźnym metrowym sukcesem w 7b (VI.4), co dowodzi tylko jednego: zdecydowanie wyceny są tam zawyżone, bo na prawdziwym VI.4 potrafiłbym co najwyżej wystartować lub zrobić jeden-dwa przechwyty, a nie kilka metrów (i to na zmęczeniu).

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

VII (XLII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Nie wiem jaki był inicjalnie plan, bo zmienił się kilka razy. Skończyło się - w ogóle przypadkowo - na patentowaniu na wędkę.

Spędziłem około godziny (albo i lepiej) wędkujac 6c+ (VI.2+) i raz robiąc w ciągu do przedostatniego chwytu (a droga jest ciągowa, w przewieszeniu, z jednym trudnym i siłowym miejscem, po którym trzeba jeszcze wciągnąć się do topu po podłych chwytach). Sądzę, że na świeżo mógłbym podjąć próbę zrobienia tego w ciągu.


A na pewno trzeba podjąć próbę 6c, które w ciągu poszło w drugiej próbie (czego się w ogóle nie spodziewałem, bo to było już na sam koniec, gdy przedramiona puszczaly mi już krawądek z tamtej wcześniejszej drogi).

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

VI (XLI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Ponownie z liną. Miała być taka wytrzymałość na górnej krawędzi, przygotowująca do treningów siłowych na boulderowni i chyba wyszła. To już jest ten etap, że pod koniec rozgrzewki robię szóstki (co do tej pory mi się nie zdarzało), do tego ku swojemu zdziwieniu zrobiłem jedno z ćwiczeń, którego nigdy w sumie nie mogłem (nie potrafiłem? nie chciałem?) zrobić - długie wspinanie na szóstce, w wersji "przedłużonej" - prowadzenie części, zjazd, prowadzenie do końca - i to na najdłuższej (i przewieszonej) linii na ścianie.


No i dobrze, jedną rzecz zrobiłem poza planem - 6c+ (VI.2+) na wędkę. Pośrodku miałem dwa odpadnięcia, nie ze względu na zmęczenie materiału, a z powodu nieznajomości drogi. Czy znając drogę zrobiłbym to w ciągu? Nie wiem, ale postaram się to (kiedyś) ustalić.


W sumie to nie robiłem nic aż tak trudnego, ale dopiero gdy wyszedłem ze ściany, zorientowałem się, jak bardzo mnie to wymęczyło. Trening zdecydowanie

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

V (XL) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Liczyłem dzisiaj co prawda na mały Hejtowspin, ale kolega Hejtowicz (którego nie mam oznaczać), znalazł sobie lepsze zajęcia niż wspólne bulderowanie wraz z opieką i radą starszego kolegi. Anonimowo więc kładę na niego hejt i ogólnie jest mi przykro z tego powodu. Bez nerwów, pójdziemy sobie w tygodniu.


Skoro nie baldy, to zagrana została lina. Miałem wspaniały plan na zmęczenie się na prostych drogach, jednak spalił na panewce, bo inne zespoły na ścianie ułożyły się blokując te linie na których mi zależało, więc - postanowiłem upodlić się na czymś innym. Dość szybko - w końcu jest to czwarty dzień w tym tygodniu - doszedłem do poziomu, który mówi, że jeśli chcę coś fajnego dość do końca, to trzeba wędkować, a nie spadać z dołem. I oczywiście, jak można przypuszczać, wszystko zrobiłem w ciągu.


W końcu trzeba zacząć prowadzić te 6b, bo mnie to nerwuje, że wciągam je powoli z palcem w nosie, a na poprowadzenie to nigdy nie mam czasu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować