#trenujzhejto

0
138

XII i XIII (XLVII i XLVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Jakoś sobie radośnie zapomniałem o jednym dniu. Może dlatego, że był udany wytrzymałościowo (pięć z rzędu dróg w największym przewieszeniu - w niewielkich trudnościach (5c-6a+) to coś, czego mi się wcześniej nie udało zrobić.


Drugi dzień to z kolei baldy (zaczynamy robienie siły). Trochę fajnego wspinania po siłowych problemach, dopóki miałem na to siłę, potem jeden mocny bald w przewieszeniu, na filarku, po krawądach (dopóki miałem skórę na dłoni) - a potem, gdy już opatrzyłem to, co sobie zdarłem (wiedziałem że nadchodzi, bo krawądy kończyły się długim ruchem do szerokiego, niewygodnego chwytu), pozostały tylko niezbyt siłowe, za to bardziej techniczne problemy.


Efekt jest częściowo zgodny z zamierzeniem: w całym sobie czuję, że robiłem siłę, cierpię i chcę zasnąć, a częściowo z zamierzeniem niezgodny, ale spodziewany - więc jeśli zobaczycie kogoś z dwoma zaplastrowanymi palcami, to pewnie ja.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XI (XLVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Dzień sukcesów, miło to w końcu napisać. I to nieco z zaskoczenia.


W sumie nie planowałem niczego wyjątkowego i dzień miał być przeznaczone na spokojne patentowanie na wędkę i przygotowywanie palców i stawów kończyn do bulderowania, które już widzę na horyzoncie. Tymczasem weszło mi w ciągu 6c+ (VI.2+) po małych chwytach (które są dla mnie zawsze przekleństwem), a potem 6b+/c (VI.2+/3) w przewieszeniu - i to drugie tak gładziutko, że sam byłem zdziwiony.


Najgorsze z tego jest to, że będę musiał to poprowadzić przy jakiejś okazji, zanim jakiś routesetter w przypływie ambicji postanowi zmodyfikować cały ten fragment.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Uff, pierwszy #trenazer w tym roku. I w ogóle pierwsze cokolwiek przypominającego trening kolarski od... eee... września? (Potem były tylko wycieczki, co najwyżej wycieczki.


W sumie to wyszło całkiem spoko, godzinka w tlenie z lekkim dziesięciominutowym akcentem. Nie jest źle.


#trenujzhejto


W ogóle wolno na RR wrzucać trenażery czy tam tylko teren?

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

X (XLV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Przeziębienie trwa tydzień lub siedem dni, w zależności od formy leczenia. I tak to było: wspinałem sie tydzień temu, potem było smutno, potem "no dobra, to może soacer", potem "a jednak spacer, dobra tam" - i jesteśmy dziś. W piątek.


Delikatnie (ta, jasne) testowałem poprzeziębieniowe możliwości. Wyszło chyba fajnie, z naciskiem na robienie dróg po klamach w przewieszeniu. Trochę się zbułowałem, trochę czuję ramiona. 6a-b z dołem, 6c (i to w ciagu!) na wędkę.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Szukam porady dla siebie jako początkującego w ćwiczeniach. Dokładniej od czego zacząć, jakie aplikacje mogłyby mi pomóc w ćwiczeniach i jak poradzić sobie ze swoim lenistwem (czytaj: zachęcaniem siebie dziwne dzień do treningów).


Celem jest schudnąć i nabrać siły.


Mam rowerek stacjonarny ,expander I nogę po urazach jeśli to pomoże


Dzięki z góry za wszelkie porady


#cwiczeniafizyczne #trening #taksobiecwicze #trenujzhejto #domowytrening


Trap, co by pusto nie było


https://youtu.be/zQEbq2Lxm14

Zaloguj się aby komentować

IX (XLIV) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Dziś zaczyna mi się przeziębienie. Miałem nie ruszać nigdzie i poczekać na rozwój sytuacji, ale druga myśl podpowiedziała mi, że nie pierwszy raz jesteśmy w tej sytuacji. Zatem trzeba było pójść dzisiaj, póki się dobrze czuję.


Oczywiście, jak to zwykle jest, gdy tylko się rozgrzałem i rozwspinałem było całkiem przyzwoicie – trudności może nie powalające, ale za to długie, bułujące drogi. I skoro choroba nie chce pozwolić na wybitne, siłowe przejścia, to musiały wyjść za to trudne, ale techniczne sekwencje – i tak właśnie było.


Zdecydowanie powinienem wcześniej skończyć, skończyłem później, teraz za to płacę. Było warto.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

VIII (XLIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Wyszło na to, że trafiłem na inną ściankę niż zazwyczaj. Ma sporo dłuższe drogi i jest treningowo nieco lepsza, ale nie chodzę tam, bo mam tam za daleko. Jej plusem, poza tym, że drogi są dłuższe (wyższe), jest również to, że są bardziej "skałkowe", jeśli wolno użyć tego słowa: struktura ściany pozwala drogom na meandrowanie, teren jest urozmaicony, po przewieszonym fragmencie po dużych chwytach można trafić na kilka czujnych ruchów w połogu.


Planu znowu nie miałem wielkiego: przygotowuję się do robienia siły, więc cały czas trwa "rozwspinanie" po przerwie. Mimo wszystko tych kilka metrów więcej (szczególnie w przewieszeniu) robi różnicę i czuję to dziś w ramionach. Wstawiłem się też z wyraźnym metrowym sukcesem w 7b (VI.4), co dowodzi tylko jednego: zdecydowanie wyceny są tam zawyżone, bo na prawdziwym VI.4 potrafiłbym co najwyżej wystartować lub zrobić jeden-dwa przechwyty, a nie kilka metrów (i to na zmęczeniu).

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

VII (XLII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Nie wiem jaki był inicjalnie plan, bo zmienił się kilka razy. Skończyło się - w ogóle przypadkowo - na patentowaniu na wędkę.

Spędziłem około godziny (albo i lepiej) wędkujac 6c+ (VI.2+) i raz robiąc w ciągu do przedostatniego chwytu (a droga jest ciągowa, w przewieszeniu, z jednym trudnym i siłowym miejscem, po którym trzeba jeszcze wciągnąć się do topu po podłych chwytach). Sądzę, że na świeżo mógłbym podjąć próbę zrobienia tego w ciągu.


A na pewno trzeba podjąć próbę 6c, które w ciągu poszło w drugiej próbie (czego się w ogóle nie spodziewałem, bo to było już na sam koniec, gdy przedramiona puszczaly mi już krawądek z tamtej wcześniejszej drogi).

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

VI (XLI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Ponownie z liną. Miała być taka wytrzymałość na górnej krawędzi, przygotowująca do treningów siłowych na boulderowni i chyba wyszła. To już jest ten etap, że pod koniec rozgrzewki robię szóstki (co do tej pory mi się nie zdarzało), do tego ku swojemu zdziwieniu zrobiłem jedno z ćwiczeń, którego nigdy w sumie nie mogłem (nie potrafiłem? nie chciałem?) zrobić - długie wspinanie na szóstce, w wersji "przedłużonej" - prowadzenie części, zjazd, prowadzenie do końca - i to na najdłuższej (i przewieszonej) linii na ścianie.


No i dobrze, jedną rzecz zrobiłem poza planem - 6c+ (VI.2+) na wędkę. Pośrodku miałem dwa odpadnięcia, nie ze względu na zmęczenie materiału, a z powodu nieznajomości drogi. Czy znając drogę zrobiłbym to w ciągu? Nie wiem, ale postaram się to (kiedyś) ustalić.


W sumie to nie robiłem nic aż tak trudnego, ale dopiero gdy wyszedłem ze ściany, zorientowałem się, jak bardzo mnie to wymęczyło. Trening zdecydowanie

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

V (XL) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Liczyłem dzisiaj co prawda na mały Hejtowspin, ale kolega Hejtowicz (którego nie mam oznaczać), znalazł sobie lepsze zajęcia niż wspólne bulderowanie wraz z opieką i radą starszego kolegi. Anonimowo więc kładę na niego hejt i ogólnie jest mi przykro z tego powodu. Bez nerwów, pójdziemy sobie w tygodniu.


Skoro nie baldy, to zagrana została lina. Miałem wspaniały plan na zmęczenie się na prostych drogach, jednak spalił na panewce, bo inne zespoły na ścianie ułożyły się blokując te linie na których mi zależało, więc - postanowiłem upodlić się na czymś innym. Dość szybko - w końcu jest to czwarty dzień w tym tygodniu - doszedłem do poziomu, który mówi, że jeśli chcę coś fajnego dość do końca, to trzeba wędkować, a nie spadać z dołem. I oczywiście, jak można przypuszczać, wszystko zrobiłem w ciągu.


W końcu trzeba zacząć prowadzić te 6b, bo mnie to nerwuje, że wciągam je powoli z palcem w nosie, a na poprowadzenie to nigdy nie mam czasu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

IV(XXXIX) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


To był dziwny dzień, w pełnym znaczeniu słowa "dziwne".


Najpierw, na rozgrzewce o mało nie spadałem z piąteczek. Potem zacząłem ziewać tak, że bałem się o zawiasy w szczęce i zacząłem tęsknie spoglądać na ściankowe materace...


...a skończyło się, poniekąd zgodnie z planem, interwałami na przedziale 6a-6b robionymi w serii po dwa, ale bez żadnych problemów.


Jeśli w weekend pójdę - a pójdę - to będą cztery dni wspinaczkowe w tym tygodniu. Nie pamiętam kiedy poprzednio mi się to zdarzyło.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

III (XXXVIII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Alez tego hejtofloodu wyszło mi na dzisiejszy wieczór: trzy sztafety, teraz wspinanie, dobrze że na rower nie poszedłem.


Jak zapowiedziałem wczoraj - tak zrealizowałem, chociaż nie bez wewnętrznych oporów. Planem było dalsze nabijanie metrów w pionie: myślałem, że wyjdzie mi dzień bez szóstki, ale przełamałem się na koniec i wlazłem (na wędkę) na 6b. Oczywiście wypinając ekspresy musiałem wsadzić ósemkę w jeden i pozostało mi tylko wziąć blok, żeby się odsunąć. Ot, ironia, wziąłem wędkę, żeby niepotrzebnie nie latać, bo już sobie nie ufałem o tej porze, a gdybym to prowadził, to pewnie na tym zmeczeniu bym wylazł.


Niezależnie od tego: skoro jestem w stanie zrobić 6b z jednym blokiem (który w sumie nie służył do odpoczynku) - to jestem w dobrym miejscu.


Jutro będzie bolało :D

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

II(XXXVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


No dobra, wracamy w poszukiwaniu (hehe) formy sprzed miesiąca. Miały być łatwe drogi i to dużo. Wyszło dużo... i mam nadzieję że łatwych (pomijając jedną 6a+), bo jutro czeka mnie kolejna wspinaczkowa wycieczka.


Wszystko mnie boli i na jakiś miesiąc trzeba się będzie do tego przyzwyczaić.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

I (XXXVI) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Wczoraj sobie ponarzekałem, że wspinanie mi w tym roku coś nie chce się zacząć i patrzcie Państwo!


Co prawda nie pamiętam kiedy ostatni raz wspinałem się z liną (jeździ człowiek na te głupie urlopy i potem sam nie pamięta), a do tego wytrzymałość tak spadła, że powinienem zadzwonić na policję, bo to niemożliwe żeby samo tak wyparowało, ktoś musiał mi to ukraść!


No dobrze, tak na poważnie: było całkiem spoko jak na miesiąc bez żadnego wspinania, tylko z ćwiczeniami ogólnorozwojowymi. Na wstępie na spokojnie zrobiłem i 6a, i 6a+, i 6b. I owszem, ten ambitny start zbułował mnie wystarczająco - i rozwiązał kwestię dalszych moich wspinaczkowych peregrynacji. Dość szybko doszedłem do poziomu, w którym drogi szóstkowej nie udawało mi się powtórzyć trzy razy z rzędu, więc skończyłem trochę wcześniej niż planowałem.


Ogólnie całkiem przyzwoity początek roku, cieszy to że gdy byłem jeszcze świeży na spokojnie połknąłem te dwie szósteczki. Teraz cóż: trzeba utrzymać regularność i odbudowywać powoli to, co wyparowało.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXXV dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Pożegnanie z baldami - skończyłem karnet i będę w końcu miał możliwość wspinania z liną, nie będę goniony przez datę ważności.


Dziś był łomot. Męczyłem swoją siódemkę - z postępami, ale nez sukcesu; na razie przynajmniej jestem w punkcie gdzie patent jest dobry, ale brakuje siły. Potem dręczyłem różne problemy, ot. radosne wspinanie dla zabawy i czasem z mniejszym lub większym zmęczeniem. Na koniec patentowałem szóstkę: jest raczej do zrobienia, ale nie na takim zmęczeniu.


Rzadko kiedy drżą mi mięśnie, gdy usiądę na chwilę bezpośrednio po treningu. Było syto.


Fakt tego, że patentuję szóstki, a piątki robię prawie wszystkie niech będzie wyznacznikiem postępu.


A teraz dajmy sobie szansę powspinać się (z liną) na prawdziwych szóstkach - zobaczymy jak baldowa siła zderzy się z wytrzymałością na jakimś VI.2...

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXXIV dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Kolejny [hash]hejtowspin. Kolejne baldzioszki (ale chyba ostatnie w tym roku, trochę brakuje mi linowania).


Kolega Hejtowicz przyszedł i ruszył jak burza, miażdżąc swoje dokonania z poprzedniej wizyty. Widać że świadomość ruchów i pamięć mięśniowa są zdecydowanie na dobrym miejscu, a to wszystko podlane solidnym strumieniem siły spowodowało, że wszystko żarło i nie chciało zdechnąć. A dziś kupił sobie woreczek na magnezję; jak się ma woreczek i buty, to głupio by było już nie pójść jeszcze i nie kupić karnetu albo czegoś.


Na tle tak solidnych postępów moje brzmią jak pieśń zdychającej żyrafy (kto kojarzy ocb?). Katowałem siódemkę, która nie chciała wejść, ale przesunąlem się o solidne dwa centymetry w kierunku stabilizacji pozycji, więc... jeśli zdążę przed przekrętką, to może na świeżo coś jeszcze podziałamy. Dodatkowo pokatowałem się na szóstkach, robiąc solidne, siłowe przechwyty, więc czuję to jeszcze dziś w rękach (a wyjście było w środę, dwa dni temu).

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek aaa dobra i teraz to ma sens. Jeszcze jak lokalna skala ron ciężko się odnieść. A skala może jest w kolorach?

Zaloguj się aby komentować

XXXIII dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


Znowu boulderownia, ale tym razem trochę z konieczności - nie wyrobiłbym się do linowni na tyle wcześnie, by przed zamknięciem zdążyć się dobrze pobawić.


Dziś statycznie, z lekkim plusem-pozytywem: wszystkie piątki (dopóki byłem świeży) padły, wszystkie czwórki (i niżej) niezależnie od mojego stanu - padły. Wstawiałem się w kilka szóstek, ale niestety te które wybrałem były skacząco-dynamiczne, a to nie dla mnie, nie dla mnie. Plusem jest jedna siódemka, która była po krawądkach i... kurczę, brakuje mi patentu na końcówkę; jestem już jeden przechwyt przed topem i nie mam kompletnie pomysłu co zrobić z nogami, żeby się ustabilizować na tyle, żeby przetrawersować do topu.


Czyli: powoli do przodu!

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXXII dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto


W zasadzie to nawet takie [hash]hejtowspin, bo poszedł ze mną się wybrać jeden Hejtowicz. Prywatnie znany od lat, więc nie jest tak, że spotkałem się z Obcym Panem z Internetu. Był na wspinaniu drugi raz w życiu, a pierwszy na baldach. Przyszedł wyposażony w buty wspinaczkowe (jestem pewien że przyzna że to dobry pomysł był) i w dużo chęci i motywacji (to też nigdy nie jest złym pomysłem). Żeby nie rozpisywać się za bardzo (szczególnie że pewnie to przeczyta, nie wiem czy się tu sam zidentyfikuje, ale przeczyta), jak na pierwszy raz (i w sumie porównując do innych ludzi, którzy są na początku drogi, ale pierwszy raz nie byli) - poszło mu super. Zdecydowanie jest to stal, którą można zacząć kuć a nie... a nie drewno.


Jeśli chodzi o moje plany, to nie miałem żadnych. Gdyby była jeszcze nakręcona jedna szóstka, z czujnym podejściem, skokiem i dynamicznym ruchem do topu, który był bardzo paskudny - miałem w planie ponownie się w nią wstawić. Była nakręcona ze trzy miesiące, wstawiałem się w nią podczas trzech sesji - za każdym razem już dochodząc do topu, ale przy próbie dołożenia dłoń mi wyjeżdżała bez oparcia drugiej - a dołożenie drugiej tak po prostu by nic nie dało, była to półka skierowana lekko w dół, więc dłonie wyjeżdżały.


Korzystając z tego, że nie było wielu osób wstawiłem się w nią jeszcze na spokojnie, przeszedłem wszystko, wrzuciłem dłoń do topu i podklinowałem kolano o poprzedni, duzy chwyt. W sumie było to bardziej oparcie się o niego niż faktyczne klinowanie - ale wystarczyło żeby mnie ustabilizować i pozwolić mi spokojnie zatopować!


Chciałbym powiedzieć, że ten top mnie uniósł, ale chyba po prostu przerwa od wspinania i podejście na świeżo pozwoliły mi wstawiać się bardzo efektywnie w inne baldy - zrobiłem każdą piątkę w którą się wstawiałem (dla ustalenia uwagi i przypomnienia: skala to 1-9, 5 na baldach to nie jest trudność V ze skał), zrobiłem też dwie szóstki i jedną piątkę ze skakaniem (w sumie jedna z szóstek to był prosty trawers po małych stopniach, więc jak dla mnie to bardziej 4). 


Problemem było to, że zwykle skończyłbym wcześniej, ale jakoś tak wyszło, że przez kolegę wspinałem się z godzinę dłużej. I dziś moje ciało chyba trochę żałuje.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXXI dzień #wspinaczka  w ramach #trenujzhejto


Prawie zapomniałem. Był człowiek na niewspinaczkowym urlopie i się odzwyczaił. Od notatek i wspinania.


Buldering. Taki trochę zaczepny, żeby się poruszać. Nic wyjątkowego, ale kilka baldzików dających satysfakcję udało się popełnić.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIX i XXX dzień #wspinaczka  w ramach #trenujzhejto


Jestem ciekawym przypadkiem - bardziej kręci mnie samo trenowanie niż wykorzystanie tego w praktyce. Mooooże to kwestia tego, że nigdy nie udało mi się po wypoczynku faktycznie poczuć jakiegoś przypływu formy (niezależnie od sportu), zwykle czułem przypływ zmęczenia.


Zatem z przyzwyczajenia spróbujmy pomierzyć postępy trudnością ćwiczeń na treningu.


Pierwszy dzień (wczoraj) - lina. Piramidy na 6b. A potem na 6a+. A potem, na dobicie, 5-6 interwałów na 6a+/b. Zdecydowany postęp, szczególnie robienie tylu interwałów na tak spokojnie, na palczastej drodze.


Drugi dzień (dziś) - baldy. Zdecydowanie widać, że większość piątek, w które się wstawiam (przypominam - skala jest 1-9), robię w pierwszej, max drugiej próbie. Pomijając różne ekwilibrystyczne. Chociaż z tym idzie mi coraz lepiej, dziś właśnie jedną piątkę w przewieszeniu ze skokiem do klamy dopisałem do notesu. Prawie też zrobiłem szóstkę, ale brakło mi trochę mocy, by - po kolejnym skoku - utrzymać topowy chwyt (bo był bardzo paskudny).


Wygląda na to, że jest lepiej, teraz czas na zasłużony odpoczynek.

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek ciekawe hobby, miałem chwilową przygodę z boulderingiem, ale wyprowadzka do innego miasta mi ją przerwała. Coś tam się wspinałem po ściankach w Kotłowni Lublin

Zaloguj się aby komentować