#trenujzhejto

0
138

XXVII i XXVIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Dwa dni pod rząd. Weekendowe, dodajmy dla porządku.


Spóźniłem się z wyjściem z domu i linownia była już zamknięta, więc pozostała boulderownia. Ciężko się robi to, co planowałem (a planowałem wytrzymałość silową - na drogach kilkuprzechwytowych trzeba powtarzać baldy po cztery razy).


Na koniec zmierzylem się z dość łatwą drogą (trudność: jedyne 4), która zawierała latwy wskok do chwytu startowego (kopanie się kolanem w szorstką ścianę było opcjonalne, ale skorzystałem kilkukrotnie), łatwy fragment trawersu po małych chwytach i wredny jego fragment, gdzie trzeba było się ustabilizować i przejść na solidny - ale ukryty pod paczką stopień (i mamy ładnego krwiaka, tym razem na goleni). Po kilkunastu próbach w końcu udało się znaleźć stabilizację i pokonać problem (dalej były już wygodne, choć czujne ruchy). Tak że na koniec, na zmęczeniu: sukces wypracowany konsekwencją i uporem.


Dzień później sznurek, interwały na 6b i 6c - zamierzam uznać to za sukces, bo jeśli fizycznie ogarniam na zmęczeniu cztery interwały w tych trudnościach, to znaczy że jest naprawdę lepiej niż było kiedykolwiek. Chociaż... nie było to ładne wspinanie, tonący brzydko się chwyta, ale i nad tym popracujemy.


Chciałbym te 6b w końcu poprowadzić. 6c mnie jeszcze zrzuci, bo, kuźwa, poci mi się... kciuk. I brakuje mi przez to tarcia na kluczowym chwycie. A nie mam jeszcze pomysłu jak i kiedy dziada zamagnezjować :P

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXVI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Opóźnione, bo z poniedziałku. Interwały, nadal męczę wytrzymałość siłową. Udało mi się zrobić dwa pod rząd na VI.2+ w zestawieniu z dwoma na VI.1 (w pierwszej próbie), potem było powoli coraz słabiej, ale pojawiały się i VI.2 i VI.1. Na koniec dowaliłem podciągnięciami (no dobra, opuszczeniami) i to do tego stopnia, że następny dzień dla oszczędności karnetu zużywałem się tylko na drążku w domu.


Człowiek zadowolon, nieśmiało myślę, że tak mógłbym spróbować nawet w ciągu zrobić to VI.2+. Ale na szczęście nie zdążę złapać świeżości ;D

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Nic wyjątkowego. Interwały. Złoiłem się jak nie wiem. Pokonałem w ciągu, już na tym zmęczeniu, jedną VI.1. Zakończyłem wszystko obwodami i, ku mojemu zdziwieniu, jeden zrobiłem w całości.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXIV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Paluszki.


Drugi trening z rzędu, wybrałem same drogi obciążające palce. Jedyną, która nie była "palczasta", była ostatnia piątka, którą zrobiłem już na dobicie, na sam koniec.


Interwały, mój ulubiony rodzaj treningu - nie wiem czemu, ale tak jest. Nawet na takim treningu mamy lekki progres, bo już na lekkim zmęczeniu wwędkowałem się na VI.1(+) na pionie, kilka innych VI.1 i VI. Widać, że czas spędzony w skałach owocuje, zaskakująco wygodnie mi się wspina w porównaniu do okresu kiedyś-tam-w-przeszłości.


Pozostaje cisnąć wytrzymałość siłową: ruchy, które wymagają siły i nie niszczą palców, jestem w stanie wykonać wszystkie. Brakuje jednak wytrzymałości, żeby te siłowe sekwencje połączyć w całość. No i wytrzymałość palców też by się przydała.


A miarą zmęczenia niech będzie to, że po wszystkim chciałem się podciągnąć i.... miałem siłę tylko wisieć na rękach.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XXII i XXIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Drogi pamiętniczku. wyjebałem się na baldach i miałem kilka dni przerwy. Ale już jest dobrze. Poszedłem porobić interwały z liną i to, co mnie bolało po poprzednim - nie boli. Teraz mnie boli coś nowego, zaczynam obawiać się, że dopada mnie starość. Do tego ten mięsień, który boli, to jest tak dziwnie schowany, że ani nie potrafię go nazwać, ani rozciagnąć znanym mi spodobem. Laboga, laboga, biedny ja, albo przejdzie, albo trzeba będzie iść do fizjo-czarodzieja.


Ale ogólnie było fajnie: robienie interwałów na serii 6c+/6c+/6b+ daje satysfakcję, nawet jeśli to tylko część, a nie całość drogi jest pokonywana.

Statyczny_Stefek userbar

@em-te

Bouldering - w skrócie: wspinanie na niewysokiej strukturze (do 3-4m), gdzie rolę asekuracj pełni materac. Spadłem stojąc na wysokości około 1,5m. Na materac.

Zaloguj się aby komentować

XX i XXI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Oczywiście brak regularności powoduje, że sam się ze sobą gubię. Po wyjeździe wspinaczkowym (a w zasadzie: dwóch dniach wspinaczkowych przy okazji transferu przez Jurę) miałem trochę przerwy, którą przeznaczałem na szeroko rozumianą rekreację.


Wybrałem się w końcu na baldy (w zeszłym tygodniu) i z liną (dziś).


Najpierw baldy: widać, że bez problemu już rozczytuję problemy o trudności 5 (skala, przypomnę, 1-9). Większość 5 jestem w stanie zrobić, robię też nieliczne 6 - ale w większości zawierają one pewne ryzyko zwalenia się na ryj prosto z trzech metrów zahaczając o wszystko po drodze, albo wymagają małpiej mocy w rękach... i to jeszcze nie moja liga. Dla ustalenia uwagi: w pionowych i połogich obszarach, a także tam, gdzie wymagana jest równowaga, technika i tak dalej - jestem w stanie od pierwszego wstawienia zrobić większość 5. W przewieszeniu - nawet po olbrzymich klamach - 4 to jest absolutny top.


Powoli też opanowuję popularne bulderowe zabawy typu: przeskakiwanie lub wskakiwanie/wbieganie na coś.


Jeśli chodzi o linę, to było to przyjemne zaskoczenie - z blokiem po drodze wykonałem bez problemu wszystkie ruchy na VI.1+, a z dwoma blokami wmeldowałem się na VI.2+/3. Czyli... to, czego mi teraz brakuje, to wytrzymałość siłowa.


<szop zacierający ręce.jpg>


A, właśnie. Mamy 21 dni wspinania w tym roku. Ale jak dodamy do tego dni akcji w skałach, to wyjdzie mi że na dziewięć miesięcy w tym roku - jeden miesiąc (co najmniej) mam przewspinany!

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Chciało się porobić głębokie, dokładne przysiady? To teraz nie porobie wcale, bo kolana powiedziały pas xd Dobrze się dzień zaczął... ehhh


#gownowpis #trenujzhejto

Zaloguj się aby komentować

Wyjazd #wspinaczka , czyli #trenujzhejto w wersji praktycznej.


Nie wiem czy jest wiele sportów tak frustrujących jak wspinanie. Na pewno szachy, gdzie jeden ułamek sekundy rozproszenia może zepsuć cały, półtorejgodzinny wysiłek - jedno przeoczenie i partia w plecy. W jakimś trekkingowaniu, rowerowaniu, pływaniu - po prostu można zacząć przemieszczać się wolniej, odrobinę się może i opierniczać, ale na tę górkę czy do jakiegoś "gdzieś" się dotrze. Jak ktoś odpadnie z peletonu na grupowym treningu - to jednak po walce i prawdopodobnie mocno ujechany, a być może i tak dociągnie w grupie, ale nie dając zmian. A tutaj... nie dość, że jedna chwila zawahania, czy też złe rozczytanie, niezauważenie czy zagapienie się potrafi zniweczyć cały wysiłek, to jeszcze do tego nie da się tak po prostu zjechać na dół i wrócić do tego samego miejsca, bo to już inne mięśnie wchodzą i inny, bardziej zmęczony człowiek. A jeśli dodamy do tego, że na mocnym zmęczeniu czasem nawet proste ruchy, z dobrych chwytów, zdają się brzęczeć wszędzie, od uszu, do końca kręgosłupa...


Podsumowując: jestem zadowolony. ;D Owszem, były spadnięcia z prostych miejsc na drogach typu 6a+, gdzie zbułowałem się wybierając zły wariant i nie starczyło mi siły (i spostrzegawczości) by zobaczyć, że poprawna sekwencja leży, ale nieco obok. Niemniej jednak jestem w stanie z marszu fizycznie pokonać każdą 6a/6a+ - jeśli nie popierdzielę sekwencji, ale i to mi się o wiele rzadziej zdarza. Maksymalnie zrobiłem 6b+, a wwędkowałem się przez 6c (łatwe 6c, bo jednak z jednym trudnym i siłowym miejscem) - jest to jednak duży postęp, jeśli popatrzymy na to, że jeszcze niedawno na wszelki wypadek wolałem sobie zrobić 5c na wędkę, a pamiętam, jak niespokojnym było prowadzenie tych trudności.


Najgorsze jest to, że nie mam cierpliwości do powtórzeń - sądzę, że patentując mógłbym regularnie wstawiać się w 6c, może w coś lekko mocniejszego, ale po prostu: włażę gdzieś, wieszam wędkę na innym, trudniejszym "gdzieś" i robię raz, z blokami lub bez - i idę dalej. Więc w sumie nie znam mojego poziomu RP, muszę się cieszyć tym, że tkwię gdzieś na poziomie 6b/6b+ OS. I to też mnie satysfakcjonuje.


PS. Nie, podczas wyjazdu, byłem zdecydowanie zawiedziony tym, jak idzie. Perspektywa kilku dni jednak trochę zmieniła

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XIX dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Znowu bouldering, tak wyszło. Udało się dokończyć jeden otwarty problem o trudności 6 (w dziewięciostopniowej skali) i rozwiązać kilka innych.


Widać jak z jednej strony rośnie siła, a z drugiej praktyka: za pierwszym razem problemy trójkowe potrafiły zmusić do myślenia, teraz praktycznie każda - niesiłowa! - czwórka nie jest wyzwaniem, a trójki są miłe i radosne.


Czyli rośnie. Dobrze.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XVIII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Ponownie bouldering, tym razem trochę przypadkowo, bo miałem powspinać się z liną - ale wyszło jak wyszło.


Dzień można opisać jako "doskonalenie techniki wspinaczkowej" - relatywnie niesiłowe problemy, za to wymagające równowagi, techniki i czujności; pociągnięcie siłą kończyłoby się zakończeniem przygody.


Oczywiście wziąłem się też za "otwarte" problemy, których do tej pory nie rozwiązałem - otwarte zakończyłem sukcesem (2/2), i rozpocząłem kilka nowych, ale to już w momencie, gdy ręce nie chciały pracować nawet na tych prostych.


Tak więc będzie coś na kolejny raz (kupiłem karnet, więc będzie kolejny raz).

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XVII dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Ponownie bouldering. Znacznie lepiej niż poprzednio, nie dość, że zrobiłem (prawie) kilka trudnych i siłowych, to jeszcze udało mi się zrobić dwa czujne i bardzo techniczne.


I złoiłem się okrutnie na tym.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XV i XVI dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Tym razem baldy. Pierwszy raz dlatego, że byłem z dala od ścianek, które znałem i musiałem poszukać czegoś, co można sprawdzić samemu. Udało się podziałać, ale nie byłem zachwycony - drogi były niejasne, nieczytelne, trudności określone umownie, do tego dużo ludzi. Drugi raz byłem w poniedziałek, po powrocie z wygnania, już u mnie na lokalnej boulderowni. Okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Baldy ładnie opisane, trudności tak, jak być powinno. Urobiłem się jak nie wiem, żałuję tylko, ze miałem buty "kapciowate", wiec niektóre latwe baldy, które wymagały precyzyjnego stawiania nóg - były poza zasięgiem (ale dzięki nim mam serię zadrapań na kolanach i łydkach).


Nie zostanę wielkim fanem boulderowania, ale czuję, że był to bardzo efektywny trening.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

XII, XIII I XIV dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Dwa pierwsze z nich były tak emocjonujące, że miałem coś napisać, ale nie wiedziałem jak napisać, że w sumie było to tak ciekawe jak ładowanie łopatą piachu do betoniarki. Tylko że piachem byłem ja, a łopatą moje kończyny.


Dziś natomiast, korzystając z tego, że w piątki jest pustawo, dopchałem się do kilku nowych dróg: 5+ i 6a+ w największym przewieszeniu przeszło niezauważalnie (co mnie dziwi, byłem pewien że zlecę), dwie 6b na wędkę, w tym jedna w ciągu (mimo popsutej sekwencji). Więc w sumie wszystko na plus, można się wspinać dalej.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Jedenasty dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Gdyby komuś się chciało liczyć, to znalazłby, że dzień dziesiąty umknął. Był sobie w ciągu maja, ale jakoś mi się zapomniał. I tak niczego nowego nie wniósł.


Dziś za to po serii urlopowo-pracowej, czyli w sumie trzy tygodnie po poprzednim wyjeździ ruszyłem sprawdzić się w pionie, ot tak, dla podtrzymania formy (jutro będzie bolało).


Nie miałem żadnego ciśnienia na nic, po prostu chciałem gdzieś sobie powchodzić i nie myśleć za dużo - więc skupiłem się na TR. I w tenże sposób, zupełnym przypadkiem, wlazłem z dużym zapasem na 6b, 6b+ i 6b+/c; za każdym razem popierdzieliwszy gdzieś kolejność i robiąc przedziwne konstrukcje, żeby pozmieniać ręce na małych chwytach.


I może teraz nie mogę za bardzo ruszyć barkami (i jutro będzie bolało bardziej) - ale wygląda na to, że nawet po takim czasie przerwy wszystko samo z siebie idzie ku lepszemu.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Znowu mam pytanie do osób biegających, a wiem że jest Was tutaj conajmniej kilku robiących mega wyniki.


Przygotowuję się do drugiego półmaratonu, pierwszy zrobiłem rok temu w czasie 2h, teraz chciałbym zejść poniżej 1:40.

Trenuję około 4 razy w tygodniu, głównie spokojne 45minut w drugiej strefie, czasami robię interwały.


Czy dobrze rozumiem że najlepiej jest trenować w drugiej strefie lub w czwartej progowej? Jakie interwały najlepiej robić żeby przygotować się do półmaratonu? Czy takie treningu są wg Was optymalne:


  1. Raz w tygodniu interwały 5km w docelowym tempie 4:45min/km, zaczynam od 2 x 5km przez miesiąc, potem 3 x 5km przez kolejny miesiąc.

  2. Raz w tygodniu interwały 8 x 800m w tempie 4:00min/km

  3. Raz w tygodniu długi trening 1h w drugiej strefie, następnie 20 minut w 4 strefie.

  4. Raz w tygodniu krótki trening 45min w 2 strefie


Co myślicie o takiej kombinacji, coś byście zmienili? Jakie treningu są wg Was najbardziej efektywne i na czym się skupić?


#bieganie #sztafeta #trenujzhejto

@mati3654 mniej interwałów, dłuższy long, więcej 2 strefy. 4 dni w tygodniu spoko. 40 kilometrów w tygodniu i powinno być git.

@Zioman


dzieki, a robiąc longi lepiej trzymać się jednego tempa powiedzmy 5:30/km gdzie tylko przez pierwsze 3 czy 4km będzie to druga strefa, czy lepiej trzymać się drugiej strefy i nie zwracać uwagi na tempo?

@mati3654 zależy chyba w jakim stadium zaawansowania jesteśmy, czy się do czegoś właśnie szykujemy. Jeśli tak, to można mieszać np. kilka K w longu tempem docelowym do połówki/maratonu. Ja od zawsze biegałem na tempo i miałem wylane na strefy mniej lub bardziej, teraz od kilku tygodni śmigam w Z2 i jak trzeba to zwalniam i tyle

Zaloguj się aby komentować

Potrzebuję porady

Od tego roki spisuje swoje wyniki wyciskania żołnierskiego. Z każdym kolejnym treningiem wyciskałem coraz więcej, aż do maja. Potem nagle bez powodu nastąpiła znaczna obniżka siły.

28 kwietnia to był mój peak. Czułem że kwestią dni jest zrobienie czwartego powtórzenia z 60 kg.


4x50

3x60

2x60

2x60

6x50

5x50


Na początku maja ledwie wycisnąłem raz te 60 kg Późniejsze treningi nie wniosły znacznej poprawy i dziś przed chwilą było tak


5x50

5x50

1x60

1x60

3x50

3x50


Nie rozumiem takiego spadku siły. Odstępy między treningami są optymalne, nie zmieniłem nic co mogło by wpłynąć na wyciskanie. Ktoś ma pomysł co tu się odstawiło??

#gymcel #trening #trenujzhejto #hejtokoksy

9ac45269-f80b-454a-b7ba-b58565d663ef

@Abcdef90

To historia stara jak silownia, 'ohp k⁎⁎wą jest, nienawidze jej szczerze'


A tak serio, to czy dobrze z tego zapisu rozumiem, ze robisz na kazdym treningu 5 serii do upadku, tak ze wiecej nie mozesz?

@Abcdef90 ok, wiec rozwiazanie jest proste - przestales progressowac i masz spadek wlasnie przez to, ze robisz tyle serii do odciny.

To nie jest droga, ktora mozna progresowac w nieskonczonosc, zaden zawodnik sportow silowych nie robi na kazdym treningu maxów. Oprocz regeneracji miesni musisz tez regenerowac uklad nerwowy, a OHP daje mu ostro po pizdzie. Cwiczac non stop do odciny kumulujesz zmeczenie i kontynuujac to, zatrzymasz sie w miejscu i lub bedziesz mial dalsze spadki.

Jak bede mial chwile, to moze rozpisze Ci jak robic OHP (ciezar, serie, RIR) przez jakies 8 tygodni, zeby dalej to szlo.

Tak na szybko, najprostszym spososobem byloby:

- zmniejszenie objetosci do 3 serii roboczych

- ciezar 50kg

- przerwy miedzy seriami min 3 minuty

- 2 serie x 5 powtorzen

- trzecia seria - AMRAP, czyli tyle powtorzen ile dasz rade przy zachowanii poprawnej formy

- przed OHP cwiczenia na najszerszy grzbietu i prace lopatki, np 2x20 repow sciagania drazka, ale to ma byc daleko od upadku miesniowego i dwie serie do odciny scapular pull ups

- poprawna technika OHP- przez sztange, przedramie i lokiec powinno dac sie poprowadzic prostą, ktora przecina podloge +/- prostopadle, lokcie nie moga wychodzic za bardzo przed sztange, a na pewno zostawac za nia

-stabilizacja centralna - przez cale cwiczenie core ma stabilizowac cialo, posladki i brzuch zabetonowane

-zwiekszasz ciezar na sztandze w nastepnym treningu o 2,5kg (lub 5kg jesli jestes koniem), dopiero wtedy, gdy w serii AMRAP wykonasz minimum 12 powtorzen i jedziesz dalej tym schematem

-najblizszy trening - robisz lekki, zeby zregenerowac ten uklad nerwowy, np 4x8 reps ciezarem 40kg, a powyzszy schemat zaczynasz na kolejnym treningu


To co Ci napisalem, pomoze na 100% i bedziesz progresowal, gorzka pigulka jest taka, ze trzeba uzbroic sie w cierpliwosc i przestac sie szarpac z maxami co tydzien

Dodalbym jeszcze kilka opcji do wypróbowania:

- microloading - 2.5kg to sporo w OHP, ale często na silkach są już talerze po 0.5kg a nawet 250g

- pas

- tydzień ciężkich serii po 4, 3 i 2 powtórzenia

- pin pressy z wysokości lekko poniżej punktu, gdzie zatrzymujesz się obecnie

Zaloguj się aby komentować

Szukam dobrego spalacza żeby jeszcze z 2 miesiące przyspieszyć redukcję (tak wiem, że najlepszy spalacz to deficyt kaloryczny, ale nawet jeśli spalacze to placebo to głowa lepiej się będzie czuła ). Ujdzie ten z takim składem? Niby jest mocny. Centurion Labz Legion


#hejtokoksy #trenujzhejto #chudnijzhejto #silownia

756ebb17-ed4e-4dbb-80f0-7ca26618051e
c8e84ea4-e285-4ff0-8e8d-90b559fab37d

@Tylko-Seweryn wapna nie powinno się zbyt długo suplementować - nie wiem ile chcesz to brać, za to jeśli już bierzesz jakieś witaminy to sprawdź, czy nie przekraczasz zalecanej dawki dobowej, bo da się przedawkować...


Co do reszty składu, część to pikantne przyprawy xD

Zaloguj się aby komentować

Zbieranie owoców #trenujzhejto czyli wyjazd na #wspinaczka .


Podsumowanie będzie krótkie, żeby nikogo nie zanudzić. Około sześciu dni akcji właściwej plus odrobina restu na szlakach i ferratach. Spektakularnych sportowych sukcesów nie było, ale zarówno trenowanie na hali, jak i podciąganko-pompowanki w poprzek Ziemi dały efekt. Na spokojnie prowadzę dowolne 6a+ (i niżej), na spokojnie poprowadziłbym większość 6b/+ (tutaj ograniczyłem się do TR, bo nie jestem fanem latania na połogach) i wwędkowałem się w pierwszej próbie na 6c+.


W porównaniu z początkami powrotu, gdzie ledwo robiłem 5c - mamy postęp o kilka klas. Wszystkie drogi które poprowadziłem - robiłem na spokojnie, z dużym zapasem.


Teraz trzeba uczciwie doładować, żeby na +/- spokojnie wstawiać się w 6c+ - one są pionowe lub przewieszone, są małe szanse na spotkanie czegoś w powietrzu.


Zaniedbałem pompowanie, ale to efekt oszczedzania energii, zaniepokojonemu moją przerwą @CzosnkowySmok już jawnie wyjaśniam, że wrócę do pompowania. Jak odpocznę.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Dziewiąty dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Dziewiąty. Czyli, licząc dwa treningi w tygodniu, to w sumie miesiąc. Oczywiście, w tym były przerwy, dni podciągania itd., ale... no, krótko.


Na tyle krótko, że dziwi mnie, że w taki dzień jak dziś, gdzie jestem od tygodnia zabiegany i zdecydowanie niewypoczęty - jestem w stanie wwędkować się na 6b+ w przewieszeniu, a potem na spokojnie zrobić 6b w pionie.


Za moich "najlepszych" () czasów, 6b było czymś, co udawało się czasem. A nie na zmęczeniu i przypadkiem.


Na pewno pomagają też pompki, ale o nich będzie kiedyś... na pewno kiedyś, jak już pokonam kolejną granicę podciągnięć.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Ósmy dzień #wspinanie w ramach #trenujzhejto


Wczoraj było, ale tak się sponiewierałem, że nie miałem siły.


Z sukcesów - przewędkowałem prawie całą 6b+ (źle złapałem przedostatni chwyt, bo poszła by w ciągu).


Seriami po trzy drogi, już pierwsza seria mnie zbułowała, a po wszystkim nie miałem siły rąk podnieść.


I dalej nie mam.

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować