#szosa

50
622

Szukam pierwszej szosy. Dotychczas jeździłem na MTB - ostatnio Rockrider ST 540 (mocno uśredniając jakieś 500 km miesięcznie). Ceny w PL widzę, że są gdzieś na poziomie satelit Starlink i ISS - zatem co i gdzie polecacie kupić?


Dotychczas nie jeździłem za dużo na szosie (na początek bez SPD'ków). Przede wszystkim zależy mi na wadze (słusznie?). Nie musi być typowa szosa-szosa - może być gravel. Stawiam na lepszy, ale używany model - dobry wybór? Co polecacie?


#rower #szosa #gravel #rowerowehejto #pytaniedoeksperta

c25702a6-99b9-4775-b564-ce0524055319

Jeśli mieszkasz w jakimś dużym mieście, to sprawdź ofertę wypożyczalni Decathlonu. Można wypożyczyć szosę za jakieś 100 zł na 1 dzień, chociaż rozmiar sobie w miarę sprawdzisz.

Oprócz wspomnianego buycycle, bywa że serwisy rowerowe wystawiają na olx rowery w dobrym stanie.

Co do wagi, to i tak po przesiadce z mtb, odczujesz sporą zmianę.

Aha, jazda w butach wpinanych jest o wiele bardziej efektywna :)

@Tino ja polowałem na pepperze na promkę i udało się kupić szoskę za około 2600 PLN taniej, niż w Polsce (zamawiałem z Hiszpanii), przyszła chyba w tydzień, może trochę krócej

@Tino Najważniejsze pytania: jaki budżet, w jaki teren (asfalt, las, żwir czy różnie) i jaki kształt terenu (raczej góry czy raczej płasko)?

Zaloguj się aby komentować

187 988 + 91 = 188 079

To zdecydowanie jeden z najładniejszych podjazdów. Doskonale nadaje się na upalne dni, bo im wyżej - a wjeżdża się na 2000mnpm - tym chłodniej. A słoneczna, letnia pogoda daje okazję podziwiać naprawdę wyjątkowe widoki. Okazało się również, że do końca czerwca droga jest oficjalnie zamknięta dla aut i motocykli (choć było trochę pajaców, którzy omijali szykany jechali ryzykując mandat), więc można było delektować się spokojem i ciszą, jak rzadko. Polecam każdemu kto będzie w okolicy, choć wjazd nie jest łatwy ( od początku podjazdu 10,8km z śr 8,8%, a trzeba tam jeszcze dojechać, więc np z Tarvisio robi się łącznie 24km ze śr 5,5%), ale naprawdę warto.

#szosa #rower

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

b9e70424-87a8-420f-a031-a117622b1a34
11a32bba-43fa-4728-b7d2-befb264bbfd6
b8a4dcf0-933c-4c34-b743-db687098004a
6a710da7-fbbe-4909-9938-699d9e852f7b

@austrionauta


Okazało się również, że do końca czerwca droga jest oficjalnie zamknięta dla aut i motocykli

O, aż sobie na mapie zaznaczę i zanotuję. Spisuję sobie jakieś polecane traski, żeby będąc gdzieś na urlopie wiedzieć chociaż mniej więcej co i jak


Problem tylko będzie wjechać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

@onpanopticon nie mam takiego doświadczenia jak kolega, ale ja mimo, że narzekam na góry to na dłuższym płaskim fragmencie i tak narzekam, że nudno xD pierwsza setka na Wiślanej Trasie Rowerowej (jeszcze na mtb) to była chyba najnudniejsza trasa jaką jechałem, psychika siadała xD

@pingWIN dlatego pytam. Ja mam w sumie tylko pagóreczki, ale jak się trafi albo płasko, albo długa prosta - to jedyne momenty w których mi się lekko nie chce jechać Toczysz się i toczysz, nic się nie dzieje. To skoro mnie to męczy, to co dopiero musi mieć @austrionauta który ma prawdziwe góry i to jeszcze z takimi widokami przy okazji.

Zaloguj się aby komentować

Ciekawostka na wieczór.


Canyon wypuścił nową szosę, z deklarowaną wagą zaczynającą się od 9,68 kg. D⁎⁎y nie urywa? Urywa jeszcze jak, bo to elektryk. Wydawało mi się, że 13kg Orbei to świetny wynik, a tu jest po prostu pogrom.


Canyon Endurace:flyon SUB-10 za skromne 45k pln.

Na pokładzie bateria 290 Wh, zintegrowane oświetlenie przód + tył, wbudowany tracker gps, Dura Ace, stożki 45 mm DT Swiss Erc 1100 Dicut, karbonowa sztyca i kokpit. Wagę można zrzucić jeszcze z opon i dętki, bo są jakieś Schwalbe ważące 280 gramów i butyle. Dać zamiast nich jakieś N.exty 2.0 i mleko lub TPU, a byłoby sub 9,5.

Mój aluminiak na szczękach, karbonowych stożkach z dorzuconą lemondką waży tylko nieco mniej.

Kozak

https://www.canyon.com/pl-pl/electric-bikes/electric-road-bikes/endurace-on-fly/


#szosa #rower

6e0cf315-48e2-4388-941c-225834aabf1e

@Furto No nieźle... jeszcze wygląda w sumie jak rower aero po prostu, jakby tył był zrobiony bardziej na wzór Aeroad'a to bym na pewno się pomylił, a tak to? A tak to się pewnie i tak pomylę jak nie zobaczę z bliska xD

@Furto w ogóle teraz patrzę i taki Endurace:ONfly CF 7, czyli najtańsza opcja tego roweru za 25k jest na 105 Di2 i waga to 11,7 kg, też dobra opcja, tym bardziej, że z tą fajną sztycą.

@Furto Canyon ma ostatnio dobrą serię. Wystarczy wspomnieć o Canyon Endurace AllRoad, który jest za mniej niż 1000 euro i ma świetny stosunek jakości do ceny

@Jurajski_Huncwot No nie wiem, ten Allroad mnie nie przekonuje. Oparty na cuesie, w żadnym aspekcie się nie wyróżnia, poza miejscem na szersze kapcie.

Canyon już dawno odjechał z cenami i są praktycznie na poziomie Treka / Speca / Gianta. World Tour swoje kosztuje.

@ovoc Nie, bo motorower masz na manetkę i jedzie, a tutaj silnik jedynie wspomaga do 25 km/h, i to stopniowo. Motorower elektryczny (bez homologacji itd.), to to gówno na którym poruszają się dostawcy z uber eats i glovo.

Zaloguj się aby komentować

186 289 + 56 = 186 345

Granica AT-SLO w postaci przełęczy Wurzenpass oferuje naprawdę przepiękne widoki. Można się tam dostać albo od strony Kranjskiej Gory, co jest względnie trudne, albo od strony Riegersdorfu, co jest ekstremalne, czego przykładem jest ponadkilometrowy odcinek o śr nachyleniu 15,8%. Dziś naszło mnie właśnie na wjazd od strony austriackiej, a w nagrodę widoki, chwała i pusty o tej porze odcinek - odnoga Alpe Adria, z Kranskiej do Tarvisio, na którym z przyjemnością można grzać ponad 40km/h, bo jest lekko z górki

#rower #szosa

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

5cc48477-62fb-4010-8d51-3dd99493de9e
9e036937-7104-47b1-8f7c-3ac37abcd5a7
e00544c4-ecfa-425f-80d7-b5ce1e6b1b6c
460048fd-3a70-4145-9c48-a041895d17c9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

184681 + 273 = 184 954


To był bardzo ładny dzień, dokładnie taki jaki sobie można wymarzyć na epicką trasę, o ile komuś, jak mi, nie przeszkadzają upały. Bardzo pomagały gęsto rozsiane wodopoje z super zimną wodą, zazwyczaj też z korytem, gdzie można było swój durnowaty łeb zanurzać do woli celem schłodzenia i zmycia pokładów soli. Pętla wokół Alp Gailtailskich.

#szosa #rower #rowerowyrownik

8114a9f0-4f94-4aa9-b425-8dfe0a357863
d872bccc-92c3-41e3-be6c-3167b522ffae
0169bd57-0816-4e70-b416-c1fbc0ad914f
8a98fc77-a3c3-4b8a-93f0-959ebf801ec5

Zaloguj się aby komentować

184483 + 194 + 4 = 184681


Świąteczny trip ze znajomkiem, w wariancie klasyczne górki extended. Złoty Stok - Lądek Zdrój - Bystrzyca Kłodzka - PTTK Jagodna - Szczytna aż do Kłodzka.


#rowerowyrownik #szosa

aadd65cb-788a-4e01-a0c3-f47d2ecd10f3
1af75577-a193-424e-a308-a1dd406b327f
acbe446c-f2cb-48b4-ad17-4845ccb4ce23
fd7ff2ca-7ae5-43c4-8994-e7d874803cf1

@fonfi Szosa, a gravel to jednak co innego :) Syn, mimo że marudny, to z marszu te 133 km zrobił, a to spore osiągnięcie.

@Furto Ten to się leni, leni, a jak już wstanie i zacznie kręcić to przestać nie może Przewyższenia też dał zgodnie z obietnicą. Polecam tego Pana ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

182 890 + 42 + 114 = 183 046

Pogoda taka, że człowiek nie może odpuścić. I potem jeździ codzień i efekt taki, że po 4 dniu z rzędu ledwo dojechałem do domu. Wykończyło mnie, a AI Stravy napisała, że spoko regeneracyjna jazda. WTF:) Fakt, że 30 stopni nie pomaga, o tradycyjnym w mordewind nie wspomnę. no ale jednak. Czasem trzeba sobie dać odpocząć, więc jutro przerwa - chyba:)

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik #szosa #rower

516e8945-7834-46ef-a3cc-3e5331a68f30

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

182 176 + 52 = 182 228


Niedzielne pisiont z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Został lekki niedosyt, ale chodziło o to, żeby wyrobić się przed deszczem.


#rowerowyrownik #szosa

740d35bc-6075-4320-9702-2305740935ab

Zaloguj się aby komentować

181 396 + 90 =181 486


Lekki deszczyk na podjazdach wcale nie jest taki zły, szczególnie takich >10%. Ależ mi się dziś fajnie jechało

#rower #szosa #rowerowyrownik

afab62cd-9c78-493f-9945-e20a9759a2ee

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Mr.Mars Myślałem że w zeszłym roku opierdalałem się ponad miarę, ale w tym jest lepiej: opierdalam się jeszcze bardziej;)

Zaloguj się aby komentować

179305 + 50 + 34 +71 =179 460


50km jeszcze w PL z szalonej ustawki z koniami, jechali tak szybko, że nawet nie widziałem którędy, tylko fokus na kole przede mną. Średnia na 50km / 460m wyszła 34km/h, zdecydowanie nigdy tak nie gnałem. A wczoraj i dziś u siebie, w upale, pod wiatr i znacznie spokojniej

#rowerowyrownik #szosa #rower

990fc1dd-566d-4153-8332-fa834936954f
80bce6a3-fbd5-4541-b79a-3b9db7687b68
d6e0ec58-8fa4-494f-b3da-b52efb3d7088
223b4093-63e7-419d-a24e-5dfa99869542

Zaloguj się aby komentować

176873 + 2 + 2 + 6 + 464+ 6= 177353


Mówi się, że do 3 razy sztuka, więc gdy liczy się to w zasadzie podwójnie, trzeba się wówczas zawziąć.

Podejścia do wyjazdu nad morze miałem dwa: rok temu, gdy wyeliminowały mnie otarcia, oraz kilka tygodni temu, gdy zabawił się ze mną komoot.

Trasę wzdłuż Nysy i Odry miałem rozpisaną już od kilku miesięcy, modyfikowaną skrupulatnie i wielokrotnie. Straciłem łącznie na to pewnie "ze 100 km na rowerze". Pierwszy raz bilety przekładałem blisko miesiąc temu. Drugi raz w ubiegły weekend. Czy było warto wybrać się wczoraj? Jeszcze jak!

Na całym dystansie zdarzył się dosłownie jeden fragment, który aktualnie bym podmienił, bo 50m przecinki z ostrym szutrem nie liczę.

Od kilku tygodni testowałem wkładki currexa dedykowane rowerzystom, co zakończyło się totalnym niewypałem. Te, zamiast zapewnić lepsze wsparcie moich stóp, spowodowały ich cierpnięcie oraz ostry ból. Dosyć powiedzieć, że po 120 km w tym tygodniu, nogi wołały o pomoc, tylko nieco mniej niż przy 300 km pętli rok temu. Wymieniłem zatem je na stare i szczęśliwe, nie licząc krótkiej przerwy na 430. km, wszystko pięknie zagrało.

Opcje dojazdu do Zgorzelca miałem dwie: pociąg po 6 oraz 8 rano. Początkowo bliższy byłem zdecydowania się na wcześniejszy wariant, jednak chęć wyspania się wygrała. Stwierdziłem, że trochę dłuższy sen, pozwoli lepiej się zregenerować, co może mieć kluczowe znaczenie.

Praktycznie punktualnie o 10 wyjechałem z dworca w Zgorzelcu i po 5 min przekroczyłem (pierwszy) raz tego dnia granicę.

Otóż jest to największy problem całej tej trasy, że po niemieckiej stronie dostęp do uzupełnienia spożywki jest ekstremalnie ograniczony. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w każdej wsi jest abc/żabka/rabat, stacje benzynowe są całodobowe, normalnie kraina mlekiem i miodem płynąca. A Niemcy? Niemcy to dramat. Gdzieniegdzie znajdziemy tylko Lidla, Norme, czy Netto, a nawet jeśli dane miasto jest większe, to w promieniu 5km innego sklepu już się nie uświadczy. Po 16:00 otwarte są już tylko wyżej wymienione dyskonty oraz stacje benzynowe - ale i tak, te całodobowe stanowią może 10%! Zatem tego dnia przejeżdżałem przez granicę łącznie dobre 7 razy, za każdym razem w celu uzupełnienia zapasów. Jeden zjazd nawet przeoczyłem i nie miałem już czasu się wracać.

Patrząc na mocno ograniczony czas podróży (wyjazd o 10, ostatnia przeprawa promem w Świnoujściu o 8:30), zaokrągliłem sobie czas do 4:30h/100km. Pierwsza setka poszła gładko, 4 godziny z ogonkiem, co wprawiło mnie w dobry nastrój. Pierwsze 300 km, w 90% wiodło przez fantastyczną drogę, albo dedykowaną rowerom, albo z zerowym (dosłownie) ruchem samochodowym.

Wiatr był boczny umiarkowany, nie miałem powodów do narzekań.

Kolejna setka poszła gorzej, zrobiłem ją w 5 godzin, co wprowadziło mnie w zaniepokojenie. Godzina 19, mam 13,5 godziny na zrobienie ok. 270 km, a w nogach już delikatnie coś czuję. Wiedziałem jednak, że będę miał sojusznika - uwaga - wiatr. Po zachodzie słońca miał się obrócić i wiać prosto w plecy. Tak też się stało i 270 km przypadł na godzinę 22. Ostatni raz zameldowałem się w najdalej wysuniętej na zachód wsi w Polsce - Osinowie Dolnym. Tam miałem do odebrania paczkę, którą sam sobie nadałem: parę żeli i batonów, ocieplacze na buty i nogawki (24 mają...) oraz wiatrówkę. Do tego doszło termo od UA i byłem gotów do dalszej jazdy, w 5 warstwach na górze 😂.

Mimo zmęczenia, szło mi całkiem dobrze, a początki znużenia przeszły wraz ze zjazdem na drogi publiczne. Jechało mi się cudownie, niesamowicie lekko, jak na przebyty już dystans. Wtedy nastąpił pierwszy fakap. Lampka przednia zmieniła jasność na niską, powerbank miałem wyzerowany, a do tego wjechałem na taką kostkę, że na Paryż - Roubaix ta sekcja dostałaby 5/5 w klasyfikacji. Fakt, że nie przebiłem opony, jest naprawdę małym cudem. Mając zarazem mierne oświetlenie oraz taką nawierzchnię, musiałem spieszyć się na wyznaczony po drodze, otwarty Shell, bo wiedziałem, że do znalezienia się w naprawdę ciemnej d⁎⁎ie, brakuje mi max godziny. Koncentracja sięgała zenitu, czułem się jak po kresce. Udało się, przekazałem miłej Pani lampkę z kostką do ładowania, a także wypiłem kolejną kawę, zjadłem bagietkę i myślałem walczyć z zimnem. Stacja była bowiem w trybie "only window", więc pozostało mi marznięcie na zewnątrz. Poradziłem sobie częściowo z tym problemem, wchodząc na 10 min do toalety w celu ogrzania. Pomogło, więc odebrałem lampkę i ruszyłem dalej, mając w perspektywie max godzinę do jaśniejącego nieba. Udało się, choć po drodze musiałem dosłownie drzeć mordę na stojące na środku jezdni 6 saren, bo ze światła nic sobie nie robiły.

Gdy zaczęło widnieć, wiedziałem że zbliżam się do kulminacyjnego punktu wycieczki - Anklam i zwrotu w kierunku zachodnim, ku celowi podróży. Wiedziałem co to ze sobą niesie: przyszło 400 km w nogach i mocny wiatr boczny. Jazda w sąsiedztwie zbiorników wodnych i pastwisk z trzodą chlewną, wymęczyła mnie do końca. Do tego zaczęły się małe górki, które odczuwałem już 3x mocniej, za sprawą coraz to mocniejszych otarć od siodełka. Na jednym z podjazdów, pośrodku lasku, zdając sobie sprawę ze świetnego czasu (2,5h do deadline'u, 35km do celu), zdecydowałem się na 15 minutową para-drzemkę. Na wszelki wypadek włączyłem budzik w zegarku, gdyż telefon wskazywał poniżej 15% baterii. Przekraczając granicę, skierowałem się do maka, gdyż chciałem zjeść cokolwiek ciepłego oraz napić się herbaty. Równie ważny był jednak dla mnie fakt, że doskonale wiedziałem, że przy stolikach są gniazdka. Czasu miałem sporo, zegar wskazał na ok. 7:30.Podłączyłem telefon i... ożeszkurwa.jpg. Komunikat o wilgoci w porcie usb. Suszarek w łazience - brak. Pozytywnych efektów suszenia skrawkami papieru - brak. Możliwości odebrania ciuchów na przebranie z paczkomatu i pokazania biletu - brak. Zajechałem po drodze na stację benzynową i niestety suszenie wtyku od przewodu oraz portu usb nic nie dało. Na promie spotkałem starszą parę, a mężczyzna poradził spróbować z jego przewodem, co okazało się strzałem w 10. Paczkę odebrałem, parę % zostało na pokazanie biletu, co zapewnili spokój na resztę podróży.

Podsumowując, wspaniały to był wyjazd, nie zapomnę go nigdy.


#rowerowyrownik #szosa #rower

a186f28d-f452-4ba8-93e5-3391d389238c
23241c60-a8d5-4874-aa9a-f2a220095579
660c6e33-5113-486a-a8e9-6eda01c2c279
6be2e90e-6efe-4de8-9146-65ec030e42e6
96c67604-9337-4327-a9b2-d81a484b2506

@austrionauta Można się tam nieźle naciąć, sam po przegapieniu tego pitstopu musiałem mocno ograniczyć spożycie wody i nadrabiać żelami.

Łooo ale żeś mi teraz zaimponował, następnym razem jak mnie siły zaczną opuszczać to pomyślę o tobie jako wzorze determinacji 😃

Jak się przygotowywałeś kondycyjnie do takiej trasy? Masz jakieś specjalne siodełko które chroni zad przed bólem?

Ja zdecydowanie robiłabym więcej km gdyby nie ból tyłka mimo specjalnej bielizny kolarskiej

@Shivaa Hah, dziękuję, ale znam lepszy sposób do motywacji. Jeszcze nigdy żadna wyprawa nie dała mi tyle dowodów na to, że to łeb jest zawsze najsłabszy. Dla przykładu, widziałem że przy tak długim wysiłku, moje tętno nie powinno przekraczać 130 uderzeń na minutę, a najlepiej jeszcze mniej. Na początku dawało to ok. 28 km/h. Potem tempo nieco spadło (i to po posiłku!). Co zatem zrobiłem? Zupełnie nic, bo po pewnym czasie jechałem 29 z plusem 125. To samo z kolanem. Poczułem je w gorszych w chwilach ok. 210 km. Co się stało? No nic, po 20 km cisza, teraz sobie o nim przypomniałem, gdy piszę tę odpowiedź. 90% "ale" trzeba po prostu przeczekać, skupić się na wszystkim, tylko nie na dolegliwościach. Kondycyjnie się nie przygotowywałem jakoś wyjątkowo. Po prostu wiem, że jestem w formie, a skoro udało się przejechać 200 km ze średnią ponad 29 i z jedną przerwą, to czemu miałoby się nie udać 470 z 24-25 oraz większymi możliwościami jeśli chodzi o przerwy?Zadbałem tylko w ostatnim tygodniu o przyzwoitą ilość snu, wysoką podaż węgli oraz spożycie magnezu i potasu.

Co do siodełka, to jest moja pięta Achillesowa. O ile ból samego tyłka, to kwestia wyjeżdżonych godzin, tak osobiście mam bardzo duży problem z otarciami na pograniczu wewnętrznej strony ud i pośladków. Skóra czerwieni się już po 2-3h jazdy, z tego powodu raczej unikam jazdy dzień po dniu. Doraźnie dbam o to biorąc prysznic przed każdą dłuższą jazdą oraz smarując się assosem. Ten się spisał, bo nieoczekiwanie, gdy się przesmarowałem po ok. 200 km, tchnął nowe życie w mój tyłek xD Rozpocząłem wczoraj także testy maści na podrażnienia, czyli Cicaplast Baume B5, póki co jest względnie ok. Różnicę odczułem zwłaszcza dzisiaj, pomiędzy drogą do pracy, a do domu. Te 8 godzin dużo zmieniło 😂 Dotychczas najlepiej spisywał się Alantan w posypce. Aha, siodełko to Bontrager Verse Comp (ale nie w wersji short). W najbliższym czasie będę manipulować nieco kątem pochylenia, bo trzeba coś zrobić z tymi otarciami. W ostateczności wyłożę pieniądze na bikefitting.

@Furto dzięki za wyczerpującą odpowiedź, nakierowało mnie to na pewne rozwiązania 😄

W przyszłym miesiącu planuję nieco dłuższą niż zwykle traskę z powrotem po dwóch dniach i chcę się dobrze od strony bólowej na to przygotować, bo pary w nogach na pewno nie zabraknie (co najwyżej maści na ból dupy)

Zaloguj się aby komentować

176 485  + 130 =176 615


Z wizytą w PL. Kolega nie odpuścił okazji, żeby pokazać, że i tu są ścianki. Ja przy okazji uczyniłem parę obserwacji, co do jazdy szosą po drogach publicznych PL vs w AT i właściwie to chciałem je tu wylistować, ale, że ostatnio pracuję na sobą w w kwestii marudzenia, to tylko powiem, że podziwiam wszystkich, którzy tu jeżdżą rowerami po drogach publicznych. Ja, jak już otrząsnąłem się z trujących spalin, byłem ogólnie przerażony stylem omijania rowerzystów. Choć przyznam, że zdarzali się i tacy, którzy zachowywali bezpieczną odległość. #szosa #rower #rowerowyrownik

f5a053ee-661a-4134-a177-ba3630b8faaa

@austrionauta mam podobne przemyślenia chociaż nie jeździłem drogą w Norwegii tylko wędrowałem.

A w Polsce to się autentycznie czasami boję i dlatego też nie jeżdżę po zmroku.

@AdelbertVonBimberstein jest na to rada, pojedź do Grecji, Włoch, Egiptu, na Bałkany itp. tam pojeździj albo pospaceruj i wróć do PL już nic Ci nie będzie straszne

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

175647 + 4 + 2 + 2 + 122 = 175777


W końcu jakieś dłuższe popracowe i pierwsza (2?) Ślężna w tym roku. Znalazłem chyba optymalną drogę, prawie same asfalty prima sort. Bardzo przyjemna jazda, mimo nieszczęsnego wyjazdu z miasta w godzinach szczytu, słabego jedzenia dzisiaj, kiepskiego spania od tygodnia, czy niskiej liczby nabitych kilometrów od 10 dni.


#rowerowyrownik #szosa

ba18f494-bd94-4848-bf85-08ed47807be2

@Furto ten co kręci. Tak z ciekawości, to taką twoją szosą - jaką miałbyś na oko średnią prędkość przy średnich 150 watach? Nie wiem czy mierzysz, ale chodzi mi tylko o skalę różnicy, bo nigdy szosy nie miałem.

@onpanopticon Uuu, trudne pytanie, niestety nie mam pomiaru mocy na szosie, jedynie na trenażerze. Poza tym, 150W w moim przypadku byłoby zakłamane, waga ciągle znaczna, aktualnie 107-108 kg.

Różnica na pewno spora, jak wsiadam na mojego crossa z oponami 35 mm, to jakbym ujeżdżał kobyłę.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować