213 078 + 44 = 213 122
Lato jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa, bardzo przyjemne popołudnie na szybkie kręcenie z wiatrem i pod wiatr wkoło komina
#rower #szosa
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

213 078 + 44 = 213 122
Lato jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa, bardzo przyjemne popołudnie na szybkie kręcenie z wiatrem i pod wiatr wkoło komina
#rower #szosa
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
212 533 + 37 + 92 = 212 662
Okolice Nimis, Attimis i Faedis nie tylko przyjemnie i ciekawie brzmią - to idealne miejscówki na szosę. Są i 18% ścianki i długie 6% podjazdy, a dla chętnych na plaskato - dziesiątki kilometrów bocznych dróg, którymi tylko od czasu do czasu przejeżdża jakieś zagubione auto. Do tego winnice, urocze włoskie miasteczka, z pysznymi osteriami czy kawiarniami. Dziś co prawda wiatr łeb urywał, ale na szczęście nie zmieniał kierunku i na powrocie dmuchało raczej w plecy.
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik



Zaloguj się aby komentować
Wczoraj wyruszył kultowy Maraton Rowerowy Dookoła Polski. Zawodnicy mają 3200+ km i 10 dób na przejazd. Na wykopie temat był popularny, bo jeden wykopek brał ongiś udział. Jak zwykle jadą w deszczu - deszcz na tej imprezie jest pewny jak pytanie twojej cioci o to, kiedy wreszcie będą dzieci. Są to chyba najtrudniejsze zawody w Polsce i odbywają się raz na cztery lata (w pozostałe lata robią imprezy po 1/3 trasy). Startowali w Jastarni, pierwsi są już koło Białowieży. Daleko, ale jednocześnie wciąż bardzo blisko.
Mapka live: https://www.followmychallenge.com/live/mrdp-2025/?lat=53.596852&lng=23.394828&z=9.67&b=0&p=0
Strona: https://mrdp.pl/relacja-online
#rower #szosa


Dłuższy jest Race Around Poland, trasa jest podobna, ale startują i kończą w Warszawie. Łącznie 3600 km i 33 km przewyższeń. Najtrudniejszy nie wiem czy nie jest Ultra Lajkonik, bo 25 km przewyższeń przypada na 1000 km trasy. Dla porównania, ultra Bałtyk - Bieszczady Tour liczące 1008 km ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych, ma przewyższeń "ledwo" ok. 5500 m.
Zaloguj się aby komentować
212 375 + 19 + 4 + 6 + 4 + 6 + 4 + 6 + 4 + 6 + 4 + 6 = 212 444
Niedzielny spacer na #szosa oraz pracodomy z całego tygodnia na trekkingowym babciowozie. Wczoraj zrobiło się mocno jesiennie, a dziś od rana leje, więc zapowiada się straszna kicha w ten weekend. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
Słońce dzisiaj trochę odpuściło to pojechałem trochę dalej. Jeden banan jednak trochę mało xD
#rower #szosa

Zaloguj się aby komentować
210 778 + 68 = 210 846
Popracowe conieco, przed zapowiadanymi kilkoma dniami na mokro. I ciąg dalszy wariacji na temat ozdabiania zdjęć wynikami ze stravy. Kiedyś było ok, teraz jest do bani, bo to co można robić z automatu, to bardzo pogarsza ich jakość, a kombinowane wygląda jakoś nie tak. Na szczęście w ogóle nie wpływa to na przyjemność z jazdy
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
210 017 + 3 + 176 = 210 196
Uwaga: to samo co niżej, tylko prościej i krócej.
Sobotnia przejażdżka z okazji długiego weekendu, nie do końca zgodnie z planem, jak to nam się często zdarza. Początkowo do wyboru mieliśmy dwa warianty: krótki - ze Świdwina, dłuższy - z Piły. Nic więc dziwnego, że wylądowaliśmy w pociągu do Szczecina, gdzie mieliśmy przesiadkę na pociąg do Świnoujścia. Z którego wysiedliśmy w Wolinie. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wszystko z powodu wiatru, który by nas wykończył, gdybyśmy się wybrali gdziekolwiek indziej.
Na dobry początek pozwoliłam sobie dodać do trasy kilkanaście kilometrów po okolicy, które okazały się idealnym odzwierciedleniem tego, co nas czekało przez resztę dnia - totalne dziury i ujeby na przemian z nowymi, asfaltowymi dywanami. I prawie nic pomiędzy. Przy okazji zdobyłam prestiżowego QOMa na segmencie przejechanym łącznie przez 5 kobiet, w tym jednego Waldemara. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Całość trasy z miłymi widoczkami i bez większych przygód. Przez cały dzień spotkaliśmy tylko dwóch kierowców specjalnej troski: dziada w kamperze, który ominął nas o centymetry, bo przecież nie będzie czekał całą wieczność, aż za kilka sekund skręcimy w lewo, oraz babę o osobówce, która postanowiła wyprzedzać na zakręcie 3 rowerzystów w czasie, gdy po drugiej stronie drogi byliśmy jeszcze my. W Modlimowie natomiast trafiliśmy na znudzonego wiejskiego burka, który ewidentnie miał ochotę upierdolić jakiegoś pedalarza w łydkę, ale nim jeszcze choćby szczeknął, @Mordi poczęstował go wodą z bidonu. Widok zdziwionej psiej mordy - bezcenny. xD
Max square: 14x14
Max cluster: 469
Total tiles: 3562 (+81)
#rowerowyrownik #szosa #kwadraty #100km


Zaloguj się aby komentować
209 481 + 176 = 210 017
#rowerowyrownik #szosa #rower
Wstęp…
nie chcieliśmy pojechać rowerami z Piły do Koszalina (lub z Koszalina do Piły gdyby akurat wiało z góry na dół), a że jesteśmy z @vvitch mistrzami planowania, to pojechaliśmy pociągiem do Wolina, aby stamtąd, duktami polski B i klasy Kongo, dostać się do Koszalina.
Rozwinięcie…
torów oraz kolei losów prowadziło nas, dzięki uprzejmości Polregio oraz wstępnej nieuprzejmości Pani Kierownik/Konduktor (niepotrzebne skreślić) ku zachodowi. Nieuprzejmość (choć mniej delikatni nazwaliby to opryskliwością) Pani Kierownik lub Pani Konduktor z pewnością wynikała z faktu, że na pociąg, w którym jechaliśmy ściśnięci jak paprykarz w Szczecinie, ktoś z (nie)tęgim rozumem skierował jednego pracownika kolei… No dobra, dwóch, wszak był tam też maszynista. Też byłbym, delikatnie mówiąc, zły jak cegła na marsie.
Dość powiedzieć, że od Świdwina do pociągu nie zostali wpuszczeni inni rowerzyści, którzy musieli obejść się smakiem i odjechać o sile własnych kół w kierunku, w którym zamierzali jechać. Ścisk był taki, że sami ledwie w Szczecinie Dąbiu wysiedliśmy. Na szczęście, drugi pociąg, który nadjechał po kilku minutach, posiadał nieco bardziej cywilizowaną ilość dusz jadących tam, gdzie jechali.
Wolin przywitał nas ruderą dworca wystawiającą swoje spękane spękane lico ku słońcu.
Ruszyliśmy ile sił w nogach na start robiąc sobie niedużą pętelkę na północ (trafiając po drodze na okrutne kocie łby, na których moja torba pod siodełko niemal dokonała żywota swojego bowiem urwał się jeden z mocujących pasków) i wracając obok wybudowanej trasy S3. Przez Wolin przejechaliśmy mostem obrotowym, który akurat się nie obracał.
Za Wolinem znowu odbiliśmy na północ, pod mocarnie dmuchający wiatr, w kierunku Kamienia Pomorskiego. Spory kawałek przed miastem odbiliśmy na wschód (zawsze na wschód) i wyjechaliśmy na DW 107. Niemożliwie ruchliwą i niemal zakorkowaną DW. W kierunku Kamienia Pomorskiego ciągnął się nieprzerwany sznurek samochodów, zaś w przeciwnym kierunku było tak samo. Udało nam się sprawnie wjechać dzięki uprzejmości traktorzysty, który dość znacznie spowalniał ruch na południe a zjechać dzięki uprzejmości kierowcy, który nas puścił w boczną drogę. Ruch był tak duży, że nie dałoby się nas wyprzedzić. Dobrze że mieliśmy do przejechania tylko kilkaset metrów.
Później, aż do DW 105 mieliśmy trochę marnych asfaltów, trochę jazdy pod wiatr i trochę świetnych asfaltowych dywaników. Sama 105 do Gryfic wije się dość malowniczo pośród hopek rozmaitych, w lasach lub w terenach odkrytych i kończy Gryficami (które też nie są brzydkie). W miasteczku zjechaliśmy do McDonalda (przed którym, czekając do lewoskrętu, omal nie taranuje nas dziadunio w kamperze - nie będzie przecież czekał na wolną drogę, un jest wienkszy!)aby zjeść coś pożywnego i zdrowego. Ze zdrowych rzeczy były tylko krzesła więc zjedliśmy byle co i pognaliśmy dalej.
Przez wieś Modlimowo wyjechaliśmy na DW 112, spokojną i niemal pustą o każdej porze sierpnia, we dnie i w nocy. Jechaliśmy nią jakiś czas, podziwiając okolicę. Za Rzesznikowem, pełnym Grzeszników odbijamy na północ pod coraz słabiej dmący wiatr. Przemykając śpiesznie choć nie pośpiesznie przez Jakąś Wieś (pewnie nazywała się inaczej, ale nie pamiętam jak), na łuku drogi, jadących z naprzeciwka rowerzystów wyprzedza niewiasta o inteligencji umownej - zjeżdża na nasz pas i kiedy miarkuje, że będzie cokolwiek ciasno, zjezdza przed rowerzystów (ledwie się mieszcząc). Coraz bardziej pośledniejszymi asfaltami docieramy do Gościna, w którym chwilę gościmy na parkingu przed Dino (aby uzupełnić płyny) i ruszamy dalej. Do Karlina lecimy Starym Kolejowym Szlakiem, który gorąco polecamy wszystkim wszem i wobec. Trzeba uczciwie przyznać, że o ile sporo dróg i traktów w zachodniopomorskim ma dość dyskusyjną jakość, tak szlaki rowerowe są świetne, malownicze i na ogół bardzo dobrze utrzymane.
Zakończenie...
Tej jakże wspaniałej przygody odbywa się w Koszalinie. W Karlinie na powrót wjeżdżamy na DW 112 i nie niepokojeni jedziemy do domu, nie mówiąc nic nikomu.

Zaloguj się aby komentować
209 143 + 103 = 209 246
Niedzielna gonitwa po górkach z kolegą. Trzeba przyznać, że wczesnoporanne pustki na drogach i chłodne powietrze to bardzo zacna para. Była też lokalna strada bianca
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
208 438 + 92 = 208 530
Objeżdżania nowych miejsc cd. Dziś w jakieś zapomniane rejony Pontebby, brzydkiej jak sweter mechanika mieścinie. Podjazd przyjemny, konkretny aż za bardzo, i prawie nikogo po drodze. Powodem były liczne pęknięcia nawierzchni i końcówka trasy zamknięta dla ruchu - musiałem przenosić rower przez szykany, a także oczywiście całkiem częste i długie dwucyfrowe grejdy. A potem zjazd, karkołomny, pełen zakrętów i ogromnego ruchu po drugiej stronie górki. W knajpie na przełęczy, gdzie się na chwilę zatrzymałem się na kawę, szykował się zespół, jeden pan, lat około 60+, blond mokre kręcone loczki, naturalnie dłuższe z tyłu, by nie cytować Kazika, drugi w kombojskim kapeluszu i koszulce z frędzlami, czujecie te klimaciki:) I dziś każda knajpa na galowo i na głośno. I Włosi podążający do nich stadnie, bo dziś we Włoszech Ferragosto - dzień w którym Włosi świętują i są dosłownie wszędzie, a najbardziej w zakrętach przede mną. Ciężko przy tym podziwiać widoki, a te dziś były naprawdę super. Cyclovia Alpe Adria, którą wracałem, zapchana niemal jak Krupówki.
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik




Zaloguj się aby komentować
208 228 + 4 + 8 + 4 + 6 + 35 + 4 + 6 + 2 + 4 + 6 = 208 307
Kto by pomyślał, że krótko po zachodzie słońca nad morzem nie będzie widać ani Perseidów, ani w ogóle żadnych gwiazd? No, na pewno nie my. xD Mimo wszystko wyszła nam całkiem miła przejażdżka na plażę w wyjątkowo ciepły jak na sierpień wieczór.
#rowerowyrownik #szosa

Zaloguj się aby komentować
207 863 + 54 = 207 917
Kto rano wstaje, ten spotyka ultrasa na trasie. Kolega @Furto dał cynk, że dzieje się coś takiego jak Race Around Austria, w którym uczestniczy Marek Rupiński, obłędny świr, bo jak inaczej nazwać kogoś kto leci 2200km/30km przewyższeń za jednym razem? Dzięki tym razem dobrze działającemu livetrackingowi ustaliłem precyzyjnie położenie, i okazało się jak się przebudziłem, że będzie mijał moją wioskę o 7 rano. Postanowiłem uszczknąć odrobiny tego szaleństwa i potowarzyszyć koledze, żeby zobaczyć jak się ma po ponad 1000km jazdy, czyli mniej więcej w połowie. O dziwo odpowiadał przytomnie na pytania, a nawet podziwiał okolicę. Spoko ziomek, ogromny szacun dla takich kozaków. Trasa bardzo trudna, ponoć najtrudniejsza tego typu na świecie ze względu właśnie na górki - niemal everesting codziennie przez 4 dni! (everesting to wjechanie na łącznie 8848m za jednym razem/dniem). Pogadaliśmy sobie nieco o trudach jazdy, że spanko to w vanie (jest auto towarzyszące), że raczej zasuwa kanapki niż żele i celuje w 1 miejsce w swojej kategorii, co w ogóle jeszcze bardziej zadziwia, że w tym wszystkim można jeszcze myśleć o ściganiu a nie po prostu dotrwaniu. Kosmos.
#szosa #rower #ultraracing
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
Fajnie tak, nie za zimno ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
#rower #szosa

Zaloguj się aby komentować
Polak Marek Rupiński bierze udział w wyścigu ultra Race Around Austria 2025. Formuła piekielna, bo trasa liczy 2150 km, a przewyższeń jest ponad 30 km xD
Póki co walczy o 3. miejsce, a typ na pierwszym kręci jakieś chore średnie - nikt nie ma chociażby 28 km/h, gdy ten ma ponad 32.
Kropkę można pchać tutaj: https://race.perfect-tracking.com/race/raa2025/live
Relacja jest również na jego FB.
#rower #szosa
Zaloguj się aby komentować
207 176 + 57 = 207 233
Ha! W końcu udało mi się wykręcić jakiś sensowny czas na tym podjeździe. Plan był zejść do 1h30, a wyszło 1h20, co stanowi 20min poprawę w stosunku do poprzedniej próby. Jestem z siebie bardzo kontent, najbardziej z tego, że udało się utrzymać założenia taktyczne, czyli nie lecieć all in od początku, co dziwnym trafem w moim przypadku często bierze w łeb i regularnie wpychać w siebie żele. Sam podjazd to 16km/1115m
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik


Zaloguj się aby komentować
Co kryje autobus kolarskiej ekipy? Co jedzą kolarze podczas etapów? Za kulisami Tour de Pologne
Tym razem zajrzymy do ekipy kolarskiego touru od kuchni.. ktoś z was był na trasie?
https://www.youtube.com/watch?v=oorrCWv8hIg
#rower #szosa #rowery #sport #ciekawostki
Zaloguj się aby komentować
206 541 + 18 + 4 + 6 = 206 569
Niedzielny spacer drogami serwisowymi wzdłuż ekspresówki oraz dzisiejszy pracodom. Pierwszy raz odwiedziliśmy małą wieś, do której mamy w prostej linii ok. 4 km, ale do niedawna można było do niej dojechać wyłącznie odcinkiem krajówki, na którym co chwilę są wypadki.
#rowerowyrownik #szosa

Zaloguj się aby komentować
205 310 + 31 + 101 = 205 442
6l/100km - takie mi dziś wyszło zużycie wody z elektrolitami. Jak jakiś przeciążony diesel;) Wyjechałem wcześnie rano, a i tak upał mnie nie oszczędził. A potem pokazało się podsumowanie podjazdu i nawet mi się zrobiło słabo jak zobaczyłem te cyfry. Gdyby nie wodopoje, gdzie można też było się schłodzić, nie dałbym rady. A tak, powolutku, jakoś się dokulałem. Ledwo
#szosa #rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik




Zaloguj się aby komentować
205 065 + 52 = 205 117
Sobotnia, popołudniowa przejażdżka na #szosa. Nawet w tak miłych okolicznościach przyrody, na bocznych drogach i przy minimalnym ruchu, musiał się trafić jakiś drogowy frustrat. Tym razem był to stary dziad w busie, samozwańczy szeryf, któremu nie spodobało się, że jedziemy przez jego wieś. Najpierw spruł się do Mordiego, a potem wyprzedził i zahamował tuż przed nami, żeby następnie skręcić. Gratulujemy i pozdrawiamy.
#rowerowyrownik

mam w d⁎⁎ie te badania
@moll No, brak słów. Przepis na ciastka to najlepsze, co możesz od nas dostać przy takim podejściu do tematu.
@fonfi Dzięki, że chce Ci się kulturalnie dyskutować z osobami, które powielają błędne i szkodliwe przekonania na tematy, na których się nie znają. Ja nie mam cierpliwości. xD
Od siebie dodam, że "mrugających gówien" używam na szosie zawsze i wszędzie, bo to jedyne, co gwarantuje dobrą widoczość bez względu na warunki i polecam to wszystkim. Nie są to najmocniejsze lampki dostępne na rynku, ani najsłabsze. O oślepianiu nie ma mowy, ale trzeba się liczyć z faktem, że części osób na drodze przeszkadza WSZYSTKO.
Nawet najbardziej jaskrawą koszulkę możecie sobie wsadzić, jeśli akurat jedziecie pod słońce i dojeżdża do was kierowca zajęty grzebaniem w telefonie/nawigacji/nosie/d⁎⁎ie (niewłaściwe skreślić). To jest tylko dodatek, który może podnieść bezpieczeństwo, ale absolutnie wam go nie zagwarantuje.
A po zmroku czarne ubrania z oblaskami będą lepiej widoczne niż kolorowe bez, dlatego już mnie ku⁎⁎⁎ca bierze, jak ktoś mi enty raz doradza, jak mam się ubierać na rower.
Zaloguj się aby komentować
204 284 + 4 + 6 + 56 + 4 + 7 + 4 + 6 = 204 371
Pracodomy z dzisiejszym dyżurem włącznie oraz czwartkowy, wieczorowy wypad nad morze. Oczywiście z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。)
#rowerowyrownik #szosa

Zaloguj się aby komentować