#szosa

50
622

Zaloguj się aby komentować

Ładne zdjęcie. Ale na żadną grupę sympatyków pociągowej fotografii się raczej nie nadaje, trakcję może i widać, ale pociąg ucięty, a z lewej strony brakuje mu oddechu.

@Furto a ja się tak starałem by trakcji nie było widać, bo robi brzydkie kreski przed górami. na szczęście żaden ze mnie miłośnik kolei, czy jak tam się ta sekta nazywa:)

@austrionauta mam w s24 łatwą możliwość usuwania niepożądanych elementów z pomocą AI, nie jeden raz korzystałem :)

Zaloguj się aby komentować

174131 + 2 + 2 + 2 + 2 + 7 + 8 + 199 = 174353


Co za tydzień, zaledwie marne DPD i brak choć jednego komina. Trochę zrekompensowałem sobie to dzisiaj i ponownie pojechałem na Dolinę Baryczy. Trasę nieco zmodyfikowałem, czym udało mi się zredukować ilość shitty pavement o 80%, więc jestem względnie zadowolony. Przesadziłem nieco z tempem na pierwszej setce, co znalazło swoje odzwierciedlenie na drugiej, nawet lekko sprzyjający wiatr coś nie pomagał. W każdym razie, pozytywnie.


PS. Trakcja ucieta, brak oddechu z lewej strony, chyba nie ma sensu tego nigdzie wrzucać?


#rowerowyrownik #szosa

65df5435-918f-458a-a2af-c92155fe240c
c0e27c2d-61ff-4c1e-b587-dea42fb110ca
d2cf71ef-bcb9-4c11-893b-cf038f1e03a3
ab4dc4df-c1e7-4258-b787-a2c6cf1be9a8

@austrionauta A dziękuję, choć prawdę mówiąc, po 120 km miałem chyba 29,2 i perspektywę powrotu z wiatrem. Apetyt był na więcej, ale po przerwie na Orlenie jednak nogi się rozlazły, do tego było trochę górek, co w połączeniu z "jeszcze jeden żel i się zrzygam", dało taki efekt xD

Zaloguj się aby komentować

173 933 + 28 + 78 + 92 =174 131


Ciepły i suchy weekend w końcu! Po chwilowej przerwie spowodowanej jelitówką (przylazła zdzira oczywiście w połowie majówki) i ulewnym tygodniem, można nadrabiać stracone okazje i rozkoszować się pogodą. Wczoraj wybrałem się z nowym kolegą z pracy, okazało się, że mamy mniej więcej podobne tempo, co jest i rzadkie i fajne, ale można zapomnieć o jeździe w Z2;), a dziś solo w miejsca gdzie dawno mnie nie było. Przy okazji, popatrzyłem sobie na progres - jest tam taki podjazd, 2,5km, 9.1%. 5 lat temu, jak zacząłem jeździć, to myślałem, że zdechnę a nie wjadę, musiałem robić przerwę w trakcie i ogólne po-co-mi-to. Wtedy zajęło mi to 24m. Dziś wjechałem na względnym luzie w 15m. Także tego, każdy może:)

#szosa #rower #rowerowyrownik

a3cd77e2-2902-4dde-bb8d-29c981c630ad
40fff9d9-7504-46e7-a1b7-2b27c1acfc27
849ecc3e-89a0-4181-808d-51d4dca27c8e

Zazdroszczę takiej nie-jazdy-w-z2, obydwoje będziecie progresować. 😎 Ja mojemu znajomemu, z którym rok temu jeździłem rok temu na dłuższe trasy, trochę odskoczyłem pod względem tempa i wróciłem do jazd solo. Plusy dodatnie, plusy ujemne

Zaloguj się aby komentować

173 322 + 203 = 173 525


Krótka historia o tym, jak pojechaliśmy sobie wspólnie z @vvitch w prawo.


Żeby jakoś zagospodarować długi, majowy weekend, postanowiliśmy i uradziliśmy, że w półbiegu rześkiego, sobotniego poranka wybierzemy się w podróż.


Wstaliśmy wcześnie, niespiesznie wypiliśmy kawę i już nieco bardziej żwawo wypadliśmy z domu by po chwili wpaść na jeden z wielu (czyli dwóch oraz nie-dworca) przystanków kolejowych, które nieśmiało przycupnęły obok linii kolejowej.


Usadowiwszy się wygodnie z niezbyt wygodnych fotelach ruszyliśmy przed siebie w długą, pełną przejazdów kolejowych podróż, która skończyła się w Szczecinie po dziewiątej godzinie.


Stamtąd, gnani wiatrem najpierw bocznym, później trochę w ryło, a jeszcze później nie, ruszyliśmy ku Stepnicy, w której nie stacjonowali partyzanci Broz Tity. Stacjonował za to, opodal czegoś, co w lepszych czasach było portem, teraz zaś wyglądało bardziej na zlepek gnijących ruder i rdzewiejących trucheł utrzymujących się na powierzchni wody dzięki magii wyporności łajb i kryp, Szczepan z rybą.


Wskazówki zegara poganiały nas jednak coraz bardziej, toteż bez zbędnej zwłoki ruszyliśmy dalej, ku przygodom i niebezpieczeństwom.


O ile dotąd lokalne dukty raczyły nas na ogół równą nawierzchnią i przyzwoitym asfaltem, tak teraz zaczynał się etap, o którym nie wiedzieliśmy zbyt wiele. Droga bowiem, jak to mają drogi w zwyczaju, wiodła nas przez ciemne lasy i zapomniane zagajniki po których nie spacerowali ludzie i nie jeździły ciągniki. Nasze bogate doświadczenie oraz doskonała znajomość regionu po którym się poruszaliśmy, kazała nam domniemywać, że z jakością bocznych dróg może być różnie. Jeden rabin bowiem powie, że będzie jako tako, drugi zaś, na przekór powie, że będzie byle jak. Na dwoje babka tychże rabinów wróżyła, lejąc wosk przez ucho igielne do kubka pełnego fusów z kawy.


Rację miał Rabin Pesymista.


Przez ponad dwadzieścia (z niewielkim plusikiem) kilometrów, asfalt, owszem… Był.


Anatomia chłopców i dziewczynek nieco się różni, toteż przez wspomniane wyżej dwadzieścia (z niewielkim plusikiem) kilometrów, uskuteczniałem dość bolesny masaż prostaty, zaś @vvitch, z powodu różnic biologicznych, nie uskuteczniała masażu prostaty.


Kiedy już wypłynęliśmy w przestwór traw i rzepaku bujającego się w podmuchach zimnego, północno-zachodniego wiatru, zostawiając za sobą nieprzebytą knieję i gęstwinę puszczy, przez którą nieopatrznie puściliśmy się pędem, ze wstępną ulgą odkryliśmy, że asfalty z tragicznie złych przeszły w tylko byle jakie. Plusem zastanej sytuacji było to, że wiało jakby bardziej w plecy niż w mordy.


Przemknęliśmy w półbiegu słonecznej soboty przez Golczewo, w którym nie skręciliśmy w lewo, by na powrót nurzać się w dziurach i ubytkach lokalnych dróg, zapomnianych dawno wsi i kolonii. Mijaliśmy dawno porzucone, popegeerowskie bloki w których kowale własnego losu upadli, przygnieceni kowadłami transformacji. Niewiasty w podomkach oraz dżentelmeni w kufajkach łypali wokół spode łba prezentując braki w uzębieniu, psy zajadały się budami, wilcy grasowali a grasanci nie.


Wtem, daleko na horyzoncie, jakieś sto metrów od nas, wprawne oczy podmiotów lirycznych wypatrzyły oznaki cywilizacji. Zbliżaliśmy się oto do Gryfic, w których ktoś, zupełnie niechcący i przez przypadek, wybudował McDonalda. Mieliśmy w planach popas na Orlenie, ale mając do wyboru niezdrowe zapiekanki oraz niezdrowe burgery i inne wspaniałości w tym nagłym, niespodziewanym i niespodziewającym się nas punkcie gastronomicznym Wuja Sama, wybraliśmy (co oczywiste, wszak patrioci z nas, że hej), element amerykańskiej kultury oraz agresywnego kapitalizmu.


Dalsza droga, w zamierzeniu, miała przebiegać przez kolejne zapomniane wsie, usiane rzepakiem pola oraz nie usiane rzepakiem łąki. Już teraz mogę zdradzić, że tak właśnie było. Dodatkowo, o czym nie wiedzieliśmy, ale czego się spodziewaliśmy, drogi były złe, za to asfalty też były złe. Jakoś przeskoczyliśmy po dziurach wszelakich i ubytkach różnorakich, gnani wiatrem i hamowani nawierzchnią.


W Świeciu Kołobrzeskim napotkaliśmy dwie niespodzianki z czego jedna była przez nas spodziewana acz niewyczekiwana: piękna, poniemiecka, brukowana droga po której ledwie dało się jechać oraz, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy, AMERYKAŃSKA AMBASADA!


Amerykanie chyba trochę tną koszty od kiedy Odklejony Cheetos włada tamtejszymi ziemiami, bowiem ambasada owa składała się głównie z rudery, flagi polskiej zatkniętej na patyku, flagi amerykańskiej, zatkniętej na drugim patyku oraz mordy Karola, alfonsa który został flipperem przyklejonej do krzywej ściany tejże ropiejącej rudery.


Pozostałe kilometry przebyliśmy w pogodzie i względnej wygodzie – mniej więcej od wsi Dębogard mieliśmy już przyzwoite, europejskie asfalty oraz równie przyzwoite, równie europejskie ścieżki rowerowe wijące się pośród pól malowanych głównie na zielono.


Do domu dotarliśmy w sam raz na czas, aby łyknąć nieco propagandy judeoamerykańskiej agentury zainstalowanej w TVN przez Rosjan i Niemców, których pracowicie wykrywa nochal Grzegorza Brauna, napuchnięty od pyłu z gaśnicy i innych lotnych substancji rozweselających słuchaczy tegoż.


#rowerowyrownik #rower #szosa

8212a6e1-9be8-4a03-833a-f8b2b06f9516

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

172434 + 2 + 2 +167 = 172605


Komoot, ty ku**o.


Wszystko szło za⁎⁎⁎⁎ście, sił mnóstwo, 110 km ze średnią 28,3 km/h. Po kolejnych 2 godzinach, byłem 10 kilometrów dalej, z czego 4 były pokonane pieszo, po 3 przebiciach opon i ze 20 ukąszeniach komarów.

Ktoś wie, czy jest jakiś sposób, żeby w tej zjebanej aplikacji przy planowaniu trasy w ramach aktywności "kolarstwo szosowe", nie prowadził drogi przez jakieś żwiry, piachy i dukty leśne? Tym bardziej jeśli alternatywna trasa, w 100% prowadzi po asfalcie, a jest 2 km dłuższa?


#rowerowyrownik #szosa

d3da0cd2-6c24-487b-8e78-8ad97773377a
d066b1c2-670e-4cb9-b9fd-1280b83bcefe
1e80bbfd-be72-4998-b826-bbb04b270ed6
5ffa73ba-704f-4e3c-92af-60c42e316e00
c0dad482-5afa-47b3-b810-03384df3a7ea

@ostrynacienkim Liczyłem na bardziej systemowe rozwiązanie. To co napisałeś z reguły robię, ale przy trasie 300 km wszystkiego nie sprawdzę.

@Furto musisz podświetlać Unpaved w podsumowaniu i ręcznie zmienić na asfaltową alternatywę, inaczej ch⁎⁎⁎ia. Zawsze tak robię, bo w innym.wypadku to jest pic rel

033e5601-fb7b-4cad-8929-f0610cd9d47f

Zaloguj się aby komentować

171 796 + 136 = 171 932

Szalony 1-majowy plan zrealizowany. Co prawda pacjent prawie zszedł, ale za to znalazłem absolutnie fantastyczny zjazd. 17km o (w miarę;) łagodnym nachyleniu, doliną rzeki Aupa w tak cudownych okolicznościach przyrody, że nawet mi robiło wow. Pogoda dopisała, na Alpe Adria, którą częściowo też dziś jechałem tłumy rowerzystów. #szosa #rower

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

#rowerowyrownik

a3bb4e27-a1af-4f18-ac20-54d885a26090
20d6e2bc-5c45-42c4-93d8-46cc026d70f7
39121eca-8beb-49e5-b27c-dd19bb09c518
ed11cfdf-e2a7-4e73-8e9d-23bba0e361dc

Trochę się już przyzwyczaiłem, że warstwa estetyczna Twoich wpisów jest na wysokim poziomie, ale i tak ostatnie zdjęcie spowodowało zjazd szczęki. Wiedząc jak z reguły wygląda proporcja to co widzę/to co wyszło, na żywo chyba bym nie wyrobił. Wow.

@Bjordhallen to akurat jest przełęcz Sella Nevea i widok o ile się nie mylę na Kanin, jakieś 20km od Tarvisio Jak planujesz się tam wybrać latem, to polecam Lago di Predil, jest po drodze i można się tam kąpać.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

170415 + 57 =170 472


Szukając (jak zawsze chętnie) cieplejszych klimatów wybrałem się ponownie w okolice Gemona del Friuli. W planach miałem stówkę, z powodu pewnych perturbacji przyjazd się opóźnił i potem musiałem skracać trasę. Część podgórkowa wyszła planowo, przyjemny i słoneczny podjazd 14km z śr. 5%, ale skrócenie trasy, które wybrałem miewało zjazdy po -17%. I zdecydowanie nie jest to fajne, szczególnie przy wąskiej trasie z mnóstwem zakrętów i wilgotnej nawierzchni. Chyba jeden z bardziej wymagających jaki miałem okazję jechać, a na pewno okrutny dla nadgarstków. 

#szosa #rowerowyrownik

3ff571a4-9806-45d4-a5a1-5a870cedaee3
4732dad0-4129-402b-b1fb-1dd548a4a0c9

Z tymi zjazdami racja, tydzień temu jak zjeżdżałem po dosyć wąskich uliczkach z licznymi wyjazdami z posesji, to od co rusz naciskanego hamulca, mocno bolały mnie przedramiona. Choć -17% to już jest hardcore, chyba nie na szczęki i 100kg+ 😃

Zaloguj się aby komentować

170 012 + 4 + 7 + 51 + 70 + 6 + 3 + 2 + 15 + 140 = 170 310


Trochę zaległych kilometrów z kwietnia, wyłącznie szosowych.


Zrobiliśmy sobie m.in. bardzo miły, krótki wypad w rodzinne strony Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Wyjazd przypadł na czas dużego ochłodzenia, więc odpuściliśmy wyjazdowe 100 km, ale za to przejechaliśmy dwie fajne trasy po lokalnych atrakcjach oraz na Pustynię Błędowską. Szkoda tylko, że już po powrocie, w drodze z dworca do domu zostałam znokautowana latającą hulajnogą elektryczną i przez kilka dni byłam wyłączona ze wszelkiej aktywności rowerowej, jak i zawodowej.


Przy innej okazji wybraliśmy się z @Mordi wieczorową porą szukać zorzy polarnej (bezskutecznie), a znaleźliśmy idealny krawężnik do unicestwiania szosowych dętek i opon, a na koniec... wpadło wielkanocne 100 km z dużym plusem. (ʘ‿ʘ) Trasa była zaplanowana na 117 km, ale po drodze trochę improwizowałam - najpierw żeby uciec z zatłoczonego szlaku R10, potem żeby chwilę odpocząć od wiatru w mordę. Zahaczyliśmy też o zupełnie nowy odcinek drogi rowerowej przez pola, który łączy się ze Starym Kolejowym Szlakiem - oby więcej takich. Tym sposobem wyszło nam całkiem przyzwoite 140 km z kilkoma łatwymi #kwadraty.


Max square: 14 x 14

Max cluster: 457 (+28)

Total tiles: 3221 (+23)


#rowerowyrownik #szosa #100km

2c20e346-ebbd-4bf0-94a7-3fea7a6cd97f

@vvitch ogólnie nie chce ze mną Emoji wymieniać i zrobiło mi się przykro. A czułem już tę więź i nić porozumienia, początek przyjaźni. Taka piękna przygoda się zapowiadała.

Zaloguj się aby komentować

168580 + 116 = 168696


#gróbywgurach


Na Wielkanoc 2025 i związany z nią wypad w rejon Gór Stołowych czekałem bardzo długo, planując w Komoocie co rusz to nową trasę. Los jak zwykle okazał się przewrotny i ponownie zapewnił mi perturbacje na tle zdrowotnym, tym razem serwując mix przeziębieniowo-anginowy. Jeszcze w piątek rano zastanawiałem się, czy w ogóle jest sens brać rower ze sobą.


Na szczęście, udało się względnie doprowadzić zdrowie do porządku i przed 8 rano ruszyłem w drogę.

Ta wiodła przez kilka ciekawych podjazdów:

1) przez serce Gór Stołowych, z fenomenalnym widokiem na Szczeliniec Wielki (x2),

2) ze Szczytnej za Górę Sępią, ten podjazd pokonał mnie 2 lata temu, więc ambicja była mocno podrażniona,

3) następnie Autostradą Sudecką, w kierunku najwyżej położonego schroniska górskiego na świecie 😎,

4) na punkt widokowy w Radkowie, na który wczoraj wtoczyłem się z buta.


Ubrałem się w zestaw krótkie bibsy+potówka+koszulka+cienka bluza. Nie wziąłem niestety żadnego kominu na szyję i poranne 8 stopni nieco poczułem. Na szczęście 11 km podjazdu zapewniło osłonę od wiatru, a także pozwoliło skutecznie się rozgrzać. Temperatura szybko wzrastała, zapewniając komfort termiczny. Bowiem od godziny 11 było już całkiem ciepło, na tyle, że bluzę zapinałem tylko na zjazdach.


Na wyróżnienie zasługuje jakość nawierzchni. Totalny top, z tych 115,6 km, może łącznie bym zebrał kilometr, gdzie musiałem baczniej zwracać uwagę na jezdnię i gdzieniegdzie podnieść tyłek.


Przyszłościowo na liście ToDo umieszczam podjazd na schronisko PTTK Jagodna od strony Bystrzycy Kłodzkiej, którym dzisiaj zjeżdżałem.


#rowerowyrownik #szosa

26c46f5a-2cc6-454d-957a-0465ba67c0c4
e73c53c4-4075-4977-8fcb-1f0ab967f158
4b4c6716-6f89-4387-897c-c84f296a6ab2
e984f92a-3677-49dd-a5ad-b52fc2c2e1a9
4e846777-9cfc-497c-bfda-07c74335da85

@Yes_Man No dzisiaj się szybciej nie dało 😃 No dobra, raczej się dało, ale prawdę mówiąc, ze względu na dosyć niepewny stan zdrowia, a co istotniejsze, brak pewności że się w ogóle dotoczę, to zwłaszcza w pierwszej części trasy mocno się oszczędzałem. Dosyć powiedzieć, że w życiu chyba nie zrobiłem więcej niż 1400 m przewyższenia. Po 50 km miałem chyba średnią sub20, dopiero na koniec troszkę wzrosła.

@Furto mój PB to 59km ale po Warszawie - taki kat morderca i kręcenie po dziwnych miejscach. Średnia prędkość z tego co pamiętam to też ok. 22km/h. Ale zrobić 100+ to dla mnie osobiście hardkor

@Yes_Man jakbyś mi dał pole wyboru 200 km pod wiatr, czy 59 po dużym mieście, to na pewno wybrałbym 1. opcję 😂😂😂 Nienawidzę jeździć po miastach. 22 km/h to spoko średnia, bierz 2 musy z ryżem, 2 banany, 2 żele energetyczne z biedry oraz 2 bidony i za tydzień widzę wpis 100km+ 😎 Poważnie, nie licząc osób z BMI 40+, czy takich w słusznym wieku, praktycznie każdy jest w stanie - na sprawnym rowerze - zrobić jednego dnia 100 km po płaskopolsce. Niech zajmie to i 12 godzin, w tym 5 godzin przerw, ale to nie jest żaden nieosiągalny wynik. Jeśli zrobiłeś po WWA 59 km, to pewnie po gassach byś nakręcił w tym samym czasie 80 km+.

Zaloguj się aby komentować

167809 + 2 + 2 + 2 + 48 = 167863


Każdy rowerzysta dobrze wie, że jak wieje, to praktycznie zawsze w mordę. No to ja dzisiaj miałem zupełnie odwrotnie i jechałem z przeczuciem, że dmucha ciągle w plecy. Fantastyczna jazda i nawet zepchnięcie z drogi przez śmiecia, który musiał wyprzedzić na trzeciego, bo by się zesrał we własnym traktorze, nie pogorszyło mi tak bardzo humoru.


#rowerowyrownik #szosa

e3bbbfd6-4f1c-42ca-b26c-a73c5fda66c0
8cbcbcf2-f29e-4b00-9d2a-f8e7c1fc1000
917ff431-bc94-4919-a58e-f801fd9eb7b1

Alt. Gain 76m, płaskopolska nie przestanie mnie zadziwiać U mnie dzisiaj też wiało, ale w jedną stronę w twarz, z powrotem w plecy i z góry, było świetnie

Zaloguj się aby komentować

Jak ktoś ma wolne 1,5 godzinki, to zapraszam na film Pana @Mordi (。◕‿‿◕。) z naszego wspólnego wrześniowego wypadu przez Kaszuby.


Przy okazji pochwalę się, że tym razem miałam swój skromny wkład w powstanie filmu, który polegał mniej więcej na dobraniu muzyki, marudzeniu co wyciąć i gdzie przyciąć, oraz na namówieniu @Mordi na kilka montażowych bzdur, których nikt poza nami nie zauważy. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


https://youtu.be/6C1Ik_EhnNI?si=uWFZKmWJspMV0v8b


#rower #szosa

Zaloguj się aby komentować

@Mr.Mars wcale nie. na wioskach wyżej pełno łatanych jak patchwork, od których nadarstki się rolatują. ale trzeba przyznać, że potem oo kilku latach je robią takie jak na zdj 2, choć najczęściej tylko do granicy następnej wioski;)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kupiłem od majfrendów tanie (rzecz względna - ale tanie jak na karbon) karbonowe koła do szosy, na promkach z wysyłką z UE wyszło koło tysiaka - i jestem pozytywnie zaskoczony.


Zapakowane na profesce, w zestawie dedykowane klocki, koła jakieś 500g lżejsze od seryjnych. Równie pozytywne wrażenia z jazdy - nie wiem, na ile to placebo xD ale tłumią nierówności duuuużo lepiej niż aluminiowe seryjne a i też śmiga się przyjemniej. Na jednym podjeździe bez żadnej spiny wyrównałem najlepszy czas jaki miałem ever. Po przejechanych 100km jeszcze nie pękły, więc powinny wytrzymać xD No najważniejsze - wyglądają pr0. Ogólnie jak ktoś się zastanawia na co przepalić w tym roku trochę kasy na rowerowe hobby to polecam.


#rower #szosa

7ea58a2b-dd33-495a-bca4-1cc935900cdf

@starszy_mechanik aż tak źle jest? no, ale w deszczu nie ganiam, ew mam na taką okoliczność kołowrotek/drugi rower na tarczach;)

@knoor a to faktycznie dobra cenka, ja płaciłem jakoś 30zł za sztukę (szersze pod gravela) przy zakupie 6, z tym że dostałem do każdej zestaw do łatania ich, no i połowa była brata, więc 3 są moje. Ja kupiłem, zmieniłem po miesięcu koła i leżą mi, bo przeszedłem na mleko od razu xD Najgorzej, że mam wentyl 45mm, a stożki mam 40mm i sobie przypomniałem, że dalej z nimi jeżdżę w torbie jako zapasowymi. Mam nadzieję że nie będzie kapcia lub da się je jakoś założyć wtedy z tym malutkim zapasemXDD od ponad roku na mleku i nie miałem jeszcze kapcia, ale no, chyba zamówię zaraz ze 2 sztuki tych dłuższych 60mm dla spokojnej głowy xDD

Również polecam, to samo zrobiłem na jesień, wziąłem wersję 50/25 mm. Jeżdżę na zielonych cyclami z metalowym wentylem, klocki dorzuciłem swissstop black Prince. Lekko nie mają, bo ważę aktualnie ok. 106 kg, póki co niezawodne.

Urwałem z poprzednich, aluminiowych na komplecie blisko 400 gramów, a do tego jest o wiele sztywniej.

Pierwotny plan zakładał kupno na krajowym rynku składanych, aluminiowych, ale żeby wydać na gorszy produkt 2x więcej, to trzeba mieć nie po kolei w głowie.

@Furto Można ewentualnie wziąć kraftowe koła karbonowe z lokalnej manufaktury, do których komponenty też ostatecznie robi chinol/tajwańczyk i przepłacić x2, x3;)

Zaloguj się aby komentować

164 738 + 23 + 67 + 56 + 107 + 52 = 165 043


Szosowe zaległości z całego miesiąca, wszystkie z Pan @Mordi. (。◕‿‿◕。) Nie był to najbardziej udany marzec, nie dopisała ani pogoda, ani zdrowie, ale:


  • rozpoczęłam sezon na jazdę w krótkich gaciach (czy przy okazji zmarzłam to inna inszość)

  • mój imponujący kwadrat 13 x 13 urus do oszałamiającego rozmiaru 14 x 14 (OSTROŻNIE!), i to w zaledwie 5 lat zbierania #kwadraty

  • pierwsza seteczka w roku odbyta, a w jej trakcie tyle rzeczy poszło nie tak, że podejrzewam klątwę pewnego posła, pod którego pomnikiem w Dąbkach urządziliśmy sobie na początku niewybredne heheszki.


Oprócz tego wpadło trochę kilometrów, których nie dodaję - 216 km trekkingowym babciowozem po mieście oraz 223 km stacjonarnie na zakończenie sezonu na chomika.


Max square: 14 x 14 (+1)

Max cluster: 429 (+3)

Total tiles: 3198 (+4)


#rowerowyrownik #szosa #100km

12331872-12bf-4aa7-8c56-3e664d924e39

Zaloguj się aby komentować

163689 + 2 + 2 + 236 = 163929


Na końcówkę marca zaplanowałem pierwszy, dłuższy wyjazd w tym roku. Jako cel wybrałem Dolinę Baryczy i jak się okazało, był to strzał w 10. Jedynie mogłem odwrócić trasę, bo jakieś 40 km po wschodniej części Doliny, zaoferowało mi jedynie asfalt w jakości 2/10, który wyciągnął ze mnie połowę sił.

Także jakby ktoś chciał się tam wybrać, śmiało można odpuścić pętlę wokół Stawów Milickich, lecz skupić się na odcinku między Miliczem i Żmigrodem. Odcinek DDR pomiędzy Jamnikiem, a Żmigródkiem to najwspanialsze 7 km trasy, pełne świetnych widoków, w pobliżu malowniczych stawów oraz rozłożystych drzew.

Pusto tam rzecz jasna nie było. Jeśli napiszę, że widziałem dzisiaj ze 100 łabędzi, to może być nawet wynik niedoszacowany. Były też oczywiście czaple siwe, modraszki, dudki, ptaki drapieżne, boćki, o kaczkach czy gęsiach nie wspominając. Poza tym konie, psy, koty, osły oraz owce (acz nie bojowo nastawione!).


Mimo wspomnianego, felernego odcinka, z pewnością tam wrócę, obierając jednak kierunek bezpośrednio na Milicz. Piękna to była jazda, szosowe złoto.


#szosa #rowerowyrownik

d077c89b-0708-4598-b72c-ca3f3e3db426
6db5907c-cf24-4c7d-bbd6-2f502f64af5b
8b84d19f-9ea6-4341-b08d-22363ad4c1c7
ee752c74-1566-46c9-8039-481f9d191587
8975ad0b-ac61-45db-a2fd-12361967a9a8

Zaloguj się aby komentować