Wczoraj przeczytałem opis przedstawiony na jednej ze stron w aktach epstina. Rozjebało mnie to na łopatki. Nawet nie przytoczę o co z grubsza chodziło. Zainteresowanych odsyłam do tweetera dr Szewko wpisy, dokumenty z 15 lutego. Musiałem gdzieś się wygadać, bo to jest już k⁎⁎wa nie do ogarnięcia.
Dzisiaj pod prysznicem przypomniala mi sie zenujaca historia sprzed wielu lat.
Na kacu( wiadomo, wowczas ma sie najlepsze pomysly) postanowilem,ze nie bede zdychal sam w barlogu tylko zadzownie na te slynne odloty i milo spedze czas xD
I tak wertuje strone, jedna, druga, zeby cos znalezc w okolicy- i jest, znajduje.
Dzwonie, jeden sygnał, drugi, cisza... Aż nagle w słuchawce słyszę całkiem miły kobiecy głos.
Niestety, odezwało sie moje spierdolenie i jedyne co zrobiłem to wydałem z siebie dwa bliżej nieokreślone dzwięki i w panice rozłączyłem telefon xD
Po chwili cierpienia i zenady wstalem z lozka, ogarnalem jakotako w piwnicy, wypilem dwa piwa na rozruch i o 14 znowu miałem gości.
Przed spaniem wiadomo minimum godzina doomscrollingu i ogladania po⁎⁎⁎⁎nych filmikow od Nexpo itp, o potworach duchach porywaczach i torturach.
Naturalne chyba jest to ze mam potem koszmary o….
tym ze jestem znowu w licbazie, jakis belfer mnie jedzie ze nie zdam matury bo mine ujebal albo nie moge znalesc sali na egzamin, tylko ja w tym snie jestem swiadomy tego ze ja ta mature juz zdalem, wiem nawet gdzie dyplom lezy.
Mi niewyspanie i doomscrolling prawie wywoływały depresję.
Używając tricków z Atomic Habits zrobiłem tak:
Żeby łatwiej było przerwać, to komp się sam wyłącza, a router odcina na chwilę internet (można to różnie ustawić). A zamiast doomscrollingu mam zawsze fajną książkę przed snem.
Brak snu to masakra. A im gorszy nastrój i im bardziej niewyspany tym łatwiej o doomscrolling. Dlatego też jak dwa dni pod rząd się nie wyśpię to uruchamiam "protokół". I celuję, żeby położyć się spać wcześniej niż zwykle, a wszystkie rzeczy skończyć robić wcześniej. Np. prysznic przed snem przeszkadzał zasnąć, więc też musiał być do 19. Tak jak obiad.
Pozdro i powodzenia w stawianiu kolejnych kroków na drodze do mistrzostwa!
Generalnie mam parę rzeczy zdiagnozowanych po pobycie na oddziale w zeszłym roku, między innymi fobię społeczną. Półtora miecha temu zapisałem się na boks, od długiego czasu chciałem sprawdzić jak to wygląda, no i rzucenie się na taką głęboką z moimi lękami uznałem za spoko opcję. No i nawet mi się spodobało, pomimo że jestem tam odludkiem i boję się odzywać do ludzi tam xd
Na początku miałem problem z pozycją bokserską. Przez stres nogi mi się tak trzęsły, że nie mogłem na nich ustać xd w sumie dalej tak jest, ale jak nie myślę stricte o tym, to chyba trochę mniej.
Nie wiem, stresuje mnie też to, że poza pierwszym moim treningiem na tarczach to trener nie zajmuje się mną. Wiecie, nie chodzi mi o to, żeby indywidualnie mnie prowadził, ale tylko ja tam jestem taki początkujący i goście tam trenujący podpowiadają mi co robię źle.On tam głównie mówi co mamy robić, a potem bajerka z innymi co do niego chodzą. No ale przecież nie powiem nic trenerowi xD
Na 21:00 miałem trening, ale podjechałem, stwierdziłem, że nie dam rady i pojechałem w pizdu xD to samo było w poniedziałek. Mam nadzieję, że to, że tak się wyrażę, chwilowy spadek formy i po napisaniu tego wysrywu jutro bez wymówek znowu pójdę na trening.
Chciałbym się tak nie spinać przy tych ludziach, bo przez te nerwy wychodzę na jeszcze większego dziwaka.
@MikeleVonDonnerschoss pamiętaj że zawsze możesz zmienić albo klub albo w ogóle dyscyplinę jeśli atmosfera Ci długoterminowo nie będzie odpowiadać. Trzymam kciuki żebyś sobie znalazł miejsce w którym Ci się przyjemnie czas spędza!
@MikeleVonDonnerschoss może tak, może nie. Fobia fobią, ale pamiętaj że każdy z nas ma też jakieś swoje preferencje i nie powinieneś ich zaniedbywać daj znać po treningu czy było spoko.
zawsze inaczej to wygląda gdy zagadasz ty albo ktoś w małym gronie, czy nawet pojedynczo, niż wpadasz równo z czasem gdy już wszyscy młócą na hali, sali, matach itp.
i zamiast skrywać się po kątach z fobią, wspomnij po prostu że masz mocnego stresa, bo nikogo nie znasz, nikt ze znajomych nie chodził nigdy na boks więc nie masz nawet kogo popytać itp.
jak będziesz chodził regularnie przez dłuższy czas też inaczej patrzy się na ludzi, którym jednak zależy a nie poddają się po kilku treningach
No niestety, ale odzywam się dopiero teraz, bo w tamtym tygodniu już nie udało mi się pojawić na treningu. Niby w piątek mocno bolały mnie plecy, ale nie chcę tego używać jako usprawiedliwienia, bo głównie nie poszedłem przez to, że obsrałem zbroję xD
Dzisiaj jednak byłem na treningu z kondycji no i wydaje mi się, że mogę być z siebie zadowolony. 1. ruszyłem tę p⁎⁎dę, 2. starałem się napierdalać na treningu, 3. udało mi się przeprowadzić parę small talków xD
Nie zamierzam się zatrzymywać, będę napierdalać dalej i przełamywać swoją nieśmiałość. Chciałbym Wam podziękować za motywację :)
@qew12 jakie miałeś efekty uboczne ? Ile czasu stosowałes jeden lek zanim zmieniłeś, jak często chodziłeś chodzisz do psychiatry ? Czy byłeś na psychoterapii i czy coś dała ? Czy psychiatra nic nie mówi o odstawieniu finasterydu, czy miałeś badany testosteron lub inne badania krwi ? Czy diagnozowales się na Aspergera jako dorosły i czy było to na NFZ ? I ogólnie czy leczysz się prywatnie czy na NFZ i czy leczenie ci pomaga ? Jak oceniasz swoja kondycję psychiczną czy kiedyś było lepiej/gorzej czy jest cały czas tak samo ?
@pokeminatour Mam z efektów uboczych czasem problem ze skupieniem wzroku, problem z oddawaniem moczu. CIągle mi się do toalety chce.
Różnie stosowałem tak po 2 lata pewnie. Do psychiatry standardowo po 2-1 miesiąca. Chyba że w szpitalu, to co 2 dzień.
Terapia w pzp. Trudno powiedzieć czy coś dała. Raczej doraźnie pomaga mi. Psychiatra nic nie mówił o finasterydzie. Nie miałem badanego testoteronu, krew w szpitalach, wszystko ok.
Diagnozowałem się z aspergera jako dorosły, za kase. Raczej się leczę na nfz. Raz byłem prywatnie na terapii psychodynamicznej i fajnie było na prau spotktaniach, ale to nie dla mnie, bo trzeba mówić.
Leki troche pomagają na nastrój, ale nie jakoś super.
Kondycja psychiczna podobna, nastrój mi się pogarsza z wiekiem, bo nigdy nie byłem w pracy i się boję bezdomności.
Chłop wsiadł samemu do pociągu, pierwszy raz otworzyłem drzwi do wagonu guzikiem. I będę sobie jechał na spotkanie z rodzeństwem (które ogląda moje strimy). Ale zmężnialem że nie mam sraczki przed jechaniem pociągu samemu, którym jeździłem wiele razy z tatą. Nadal się czuje że nie wiem czy dobry pociąg.
Ale ciarki mi przeszły po plecach przy sprawdzaniu biletu.
O, już wyświetlają na ekranie że jedzie tam gdzie chce. ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
Hmm.. Pozytywnie. Co prawda nie trzyma mi się kupy to, że z jednej strony się boisz jazdy pociągiem czy autobusem, a z drugiej nie masz oporów przed ujawnianiem swojego wizerunku i słabości przed całym światem (konkretnie przed tymi siedemnastoma ludźmi co na hejto wchodzą ;), ale co tam - może boisz się maszyn
Ogólnie, jak mawiał kierownik sąsiedniego działu w jednej mojej robocie - "nie ma takiego bacia się!"*
@qew12 fajnie ze się przełamujesz. Zawsze fajnie jest zwalczać swoje strachy, chociaż łatwe to nie jest. I nie jesteś zakałą rodziny, jesteś Tylko sobą. Masz swój pakiet doświadczeń i reaktywność, ale to nie czyni Cię ani lepszym ani gorszym. Czekam na kolejne wpisy. :)
Fajnie że sobie możesz pograć. Ja czasami coś odpalę ale żeby usiąść do gierki na parę godzin to nie ma szans. Dzisiaj mnie w grach odpycha co przyciągało kiedyś. Za dużo ruchu, kolorów i ogólnie dynamiki. Jestem za stary. Ja to już wolę coś co dobrze znam, gry które są mało kolorowe i nie mają jakiejś wielkiej dynamiki.