@Rozpierpapierduchacz
Nie wszystkie komentarze przeczytałem, więc mogę coś powtórzyć.
1. Olej wszelkie komisy i innych handlarzy, to jest absolutna konieczność jeśli się nie znasz. Ja się interesuję motoryzacją, parę samochodów w życiu kupiłem i paru osobom pomagałem i absolutnie każdy handlarz, jakiego spotkałem, coś zatajał lub wprost kłamał. Bez wyjątku, każdy. Serio.
2. Bierz co ci się podoba, unikając jedynie rzadkich wynalazków lub modeli/marek znanych z awaryjności lub drogich części. Jeżeli nie idziesz w skrajność, to ważniejszy od modelu jest jego stan.
3. Nie jedź dalej niż 100 km po samochód. Nie ma sensu. Właściwie to nawet <50 km powinno wystarczyć, zależy gdzie mieszkasz.
4. Pytaj jakie naprawy blacharskie/lakiernicze były robione i co jest na teraz do zrobienia, możesz już przez telefon albo na miejscu. Nie "czy" tylko "jakie" i "co", bo a) prawie każdy samochód miał przygody i w prawie każdym coś jest do zrobienia b) pokazujesz, że zdajesz sobie sprawę z ww. faktu i nie szukasz cudów za 15k c) trudniej się odpowiada na tak postawione pytanie, że nic nie było robione i nic nie trzeba robić :)
5. Przebieg jest istotny wbrew niektórym opiniom, ale jako jeden z czynników świadczących o pojeździe, a nie jako czynnik przesądzający.
6. Jedź na stację diagnostyczną i poproś o sprawdzenie wszystkiego. Możesz przyznać, że się nie znasz i poprosić o radę, to nawet powinno zadziałać na twoją korzyść. Poza tym w takich miejscach często mają nielimitowany dostęp do baz danych, do których normalny człowiek musi kupić dostęp przez jakieś autodna, carfax itp. Podpytaj o to, może od razu sprawdzisz historię kolizji.
7. Jeśli nie masz znajomych samochodziarzy, to i tak weź ze sobą kogoś niezaangażowanego emocjonalnie w kupno, żeby patrzył z boku i studził ewentualne emocje.
Tyle mi przyszło do głowy na już :)