#rodzina

1
210

Jeśli ktoś by szukał fajnego coop dla #rodzina , w sensie #gry z #dzieci , to mogę polecić LEGO Party. Kilka minigierek wymaga co prawda czytania, ale tak 5cio latek może i tak potem różnymi mykami na planszy nadrobić. Jest po polsku ale bez dubbing, ale napisy mogą wspomóc naukę angielskiego u starszych dzieci. W sam raz na weekendowe wieczory w domu. U mnie na PC do TV przez steam link fajnie działa. #rodzicielstwo

be7a0e4b-4610-4be4-a90a-486527789961

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiałem się ostatnio czy by tak nie spróbować ogarnąć swojego drzewa genealogicznego. Chociaż niestety z najbliższej rodziny dziadkowie już nie żyją więc sporo wiedzy odpada. Ale to ciekawe może być. #ciekawostki #historia #rodzina

Zaloguj się aby komentować

Miałem pisać z jakiegoś anonima ale...w nosie.

#zwiazki #rodzina #seks #zdrowie #psychologia #anonimowehejtowyznania

Mam problem, wielki problem. Rzekłbym ogromny. Mam cholernie wysokie libido....i o ile samo libido nie jest złe o tyle moja żona wręcz odwrotnie. Po paru latach razem jej potrzeby seksualne spadły dość nisko. Ja to rozumiem - dwójka dzieci, powrót na rynek pracy (domu nie wykazuję, bo większość prac domowych wykonuję ja)...tylko ona nie chce zrozumieć moich potrzeb. Ilość zbliżeń spadła do jednego czy dwóch na miesiąc, przy dobrych wiatrach. Nie uważam, że to przeze mnie, staram się jak mogę - nakręcam za dnia, świntuszę, romantyzuje, dotykam, całuję a wieczór często kończy się tak samo - podstawia mi giry i każe masować, bo przecież ona jest taka zmęczona. A jak pójdzie spać to, no cóż, trzeba rozładować to napięcie co w konsekwencji daje masę negatywnych emocji, jakiś wstyd, frustracje, łapanie doła. Ogólnie popadam w paranoje, czuję się jak śmieć, chodzę cholernie zdołowany, psychicznie wypluty, zmęczony tym wszystkim. I wiem, że to przez to, bo był krótki epizod w tym roku, gdzie jakimś cudem nabrała siły i przez dwa tygodnie bawiliśmy się jak króliki, dorzucając do tego jakieś gadżety czy ubrania w efekcie czego chodziłem jak skowronek, aż żyć się chciało!

Powiecie: 'Pogadaj z nią!', no i gadałem nieraz, i co? I jajco. Jak pytam czemu nie chce to zawsze pada 'a bo zmęczona, a bo ja zasypiam na kanapie (no kurde, po godzinie siedzenia wieczorem na kanapie co można innego robić), a bo mam być bardziej czuły, delikatny, romantyczny (a jak jestem to i tak jest zawsze coś nie tak)' i ja staram się poprawiać i robić według jej zaleceń. Natomiast jak mówię, że potrzebuję trochę więcej niż raz w miesiącu, że nie musi mnie ujeżdżać jak ogiera, nie musi mnie wyssywać jak rurkę z kremem, że wystarczy ręką raz na jakiś czas to...jak grochem o ścianę, jakby nie słyszała co do niej mówię, a potem narzekanie że jestem wkurzony, smutny, że się nie odzywam, i takie tam. I znowu wracam do tematu moich potrzeb a ona znowu wykręca kota ogonem, że ona zmęczona, że mam być bardziej [tu wstaw dowolne pierdoczenie kobiety] i takie tam...

I nie, nie była taka. Przed dziećmi potrafiliśmy kilka razy dziennie, nie nadążałem gumek kupować - przed pracą, po pracy, w dzień, w nocy, w domu, w lesie, w trasie... Jak się pierwsze dziecko pojawiło to wystarczyło, że bobas poszedł na drzemkę i już wskakiwaliśmy pod kołdrę. Potem zaczęło się rzadziej i rzadziej. Problemy zaczęły się jeszcze przed drugim bobasem aż do momentu jak opisałem w akapicie wyżej.

Czasami aż się trochę o siebie boję, bo wyobrażam sobie różne dziwne i niemoralne rzeczy gdy mijam na ulicy ładną dziewczynę i...wpadam w jeszcze większego doła. Non stop się nakręcam i zarazem boję, że gdy trafię kiedyś na 'okazję' to z niej skorzystam, choć w okresach jasności umysłu nie wyobrażam sobie zdradzić żony.

Mam iść do lekarza - rodzinnego, psychologa, psychiatry? Nieraz o tym myślę, ale pochodzę z dość porządnej, konserwatywnej rodziny i taka słabość jest...słaba, no bo jak to, facet, nie potrafi sobie poradzić z problemami? Pff, to nie facet. Z drugiej strony co by było jakby się żona dowiedziała? No i na dobicie, największa moja bariera, mój introwertyzm - myślę, że trudno by mi było rozmawiać z kimś o tym wszystkim. Co innego pisać wiadomości (to przychodzi łatwo)...

Więc z jednej strony chcę coś z tym zrobić, bo na żonę chyba nie ma co liczyć, z drugiej wstydzę i boję.

Weźcie coś doradźcie, bo zwariuję.

Zaloguj się aby komentować

Wreszcie sie zmobilizowalem i odalem 6 rolek "slajdow" do wywolania...niektore klisze czekaly w lodowce na wolanie od lutego. Nie do konca jestem zadowolony z efektow bo dwuletnie, czarno-białe fomapan 200 C-41 wyszly ciut za ciemne...najwidoczniej emulsja starzeje sie szybciej niz u innych producentow (i przy nastepnych szotach trzeba zrobic korekcje czulosci).

Bardzo fajnie wyszly Lomochrome Purple i Turquise wołane jako slajd...ciekawa tonacja (piewsza fotka). Zaskakujaco dobrze 10 letni Kodak Ektachrome z drobna korekta czulosci na wiek filmu (ostatnia fotka)


I wez teraz to k⁎⁎wa potnij (a jeszcze 2 rolki odbieram w przyszlym tygodniu 🙃)...dobrze, ze dlugie wieczory nadchodza. Czas "ciecia i ogladania na rzutniku".


Focone Olympus is-3000, Minox i Minolta Dynax.


#fotografia

#fotografiaanalogowa

#wakacje

#rodzina

#jebacbiede

#podroze

76b50fed-3ede-4e6a-8a0d-017fd6b5c782
12263035-639e-4227-8611-dcbc0b4816ad
81992888-86a7-48ce-b172-b2ecb5bba6fd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś, siedząc na #emigracja rozważałem sobie o sprawach natury raczej ważnej na tym ziemskim padole. Nieodłącznym elementem rozważań była też chłodna kalkulacja - bo jak się okazało (przynajmniej w moim przypadku) - była ona jednym z najsilniejszych narzędzi w procesie podejmowania decyzji. Na pewno wielu z Was tak robi i/lub czasem się nad tym zastanawia, ale uważam, że warto wziąć dwie rzeczy na ruszt - śmierć i czas, nieco częściej niż to robimy. Nawet gwoli ćwiczenia uważności.


Jestem dzieckiem raczej starszych rodziców (dziś już po 70), co niekoniecznie współgrało z moim hedonistycznym, a nie rodzinnym trybem życia. Jak się jest hedonistą 2000km od domów (rozwód rodziców - mieszkają 800km od siebie w Polsce) to raczej ciężko o dbanie o rodzinne więzi, o czas na rozmowę ze staruszkiem, o dotyk, o prezent.


Jak siedziałem na kiblu i rozważałem kalkulując to moi rodzice mieli po 66 lat. Przeciętna długość życia to powiedzmy 77. Odwiedzałem Polskę (max) dwa razy do roku. Uznajmy realistycznie, że 1,5 raza rocznie. 11 lat x 1.5 = Zobaczę moich rodziców jeszcze 16 razy w życiu. Przy dość dobrych wiatrach. O kurdebele. Dzie hedonizm, dzie gonna be alright?


A ile razy przytulę ukochaną osobę przed narodzinami dziecka, które pewnie pojawi się w przeciągu dwóch lat? Jeśli wybiorę chłodny i zapracowany tryb życia to może 50, jeśli poczuję, że pobyt na tym padole jest jednak łatwo policzalny i odpalę protokuł "tu i teraz" to może 700 razy.


Jak miałem 27 lat to powiedziałem przyjaciołom z dzieciństwa, że zostało nam około 5 spotkań przed 30. Może postarajmy aby się odbyły zamiast robić dwie rzeczy na raz i rodzielać uwagę, a bo praca, a bo inne zobowiązania. Mądrzyłem się samemu będąc wmieszanym w swoistą nieobecność, odkładanie, odraczanie, wiarę w jednorożce, które mówiły że życie jest wieczne i że jutro ogarnę.


Teraz różowy wyszedł gdzieś do miasta, ja pakuję graty i jedziemy na wakacje, jedne z bardzo niewielu, które możemy wspólnie przeżyć. Po drodze odwiedzimy mojego tatę - jedno z niewielu spotkań, które nam zostało. I dobrze, bo życie jest po to aby je przeżyć i umrzeć. Warto jednak dobre decyzje podjąć przed faktem, że zmienić już nic nie możemy. Ja ją podjąłem. Zamieszkałem między mamą, a tatą, a jednorożca hoduje na podwórku. Można podziwiać, nie dotykać.


To tyle. Jeśli tego nie robisz - podlicz - a zdziwisz się jak mało najbardziej wartościowych chwil w życiu Ci zostało. Może zaboli. Uj z tym. Życie w prawdzie jest lepsze.


Elo i udanego weekendu Tosie, Tomki.


#rodzina #relacje #wpiszdupy #gownowpis

e4f36762-4de8-4b3c-8067-c35eac7d422f

@Afterlife Bardzo mądre słowa.


Kiedyś znajomy podrzucił mi metodę liczenia tygodni do końca życia. Nie korzystam, choć ciekawa i czytając Twój wpis mi o niej przypomniałeś.

Chodzi o to że liczenie lat do końca życia jest bez sensu, bo mimo tego że czas zapierdala jeden rok to względnie dużo czasu na zrobienie czegoś. Jeżeli więc pomyślisz że zostało Ci około 35 lat do końca życia - to pomyślisz że mniej więcej tyle już przeżyłeś a to przecież szmat czasu. Niektórzy dopiero rozkręcali firmy w tym wieku

Jeżeli pomyliczysz ile dni zostało Ci do końca - wtedy wyjdzie Ci jakaś abstrakcyjna liczba, tak duża że aż nie ma się czym martwić. Dla 35 lat jest to prawie 13 tysiecy dni - Brzmi jak "w c⁎⁎j"

Natomiast tygodnie są do tego idealne. Ile jesteś zrobić w ciągu tygodnia? Całkiem dużo. Tydzień to taki odpowiedni okres żeby przysiąść i zrobić coś z czego będą efekty. A ile tych tygodni Ci zostało? Dla 35 lat jest to raptem 1820 tygodni. Policz ile tygodni zostało Ci do 40tki, ile do emerytury a ile do śmierci. Ten tysiąc czy dwa tysiące tygodni to względnie nie jest tak dużo.

Paczka zapalek ma 42 sztuki. Tydzien ma 52. Kup wiec kilkadziesiat paczek i kazdego tygodnia spalaj jedna zapalke zastanawiajac sie co w tym tygodniu udalo Ci sie osiagnac i popatrz na te pozostale paczki, z mysla ze nie zostalo ich wcale tak duzo.


Creepy w c⁎⁎j jak ludzki mózg nie ogarnia perspektywy minionego i pozostałego czasu.

Zaloguj się aby komentować

Dokładnie 12 lat temu, dokładnie o 18:03, po raz pierwszy ją ujrzałem i tak to właśnie zapamiętałem. Była to nasza pierwsza randka, pierwsze zobaczenie się na żywo, na którą zaproponowałem spacer po okolicznym lesie – ona sama się z tego śmieje, że była na tyle głupia aby się na to zgodzić.


Do całości tego pewnie nigdy by nie doszło, gdybym nie obchodził kilka miesięcy wcześniej w samotności 30tych urodzin. Teoretycznie, miałem wtedy grono przyjaciół, często się widywaliśmy, ale jak zaproponowałem jakiś „szalony” wyjazd, który bym w dodatku zasponsorował, to albo ten nie mógł, bo praca, albo coś tam. W efekcie wyjechałem sam do Warszawy, zrobiłem wtedy najlepsze nocne zdjęcia (moim zdaniem), w Swoim życiu i podjąłem decyzję, że nie chcę być sam.


Do tej pory, przez lekko opóźniony start w życie, z przyczyn rodzinnych, kiepsko mi wychodziło z kobietami. Nie miałem w sobie widać tego czegoś, nie byłem księciem z bajki. Postanowiłem skorzystać z Sympatia.pl (taki Tinder, kiedyś jak ludzie używali Gadu-Gadu). Przez kilka miesięcy poznałem kilkanaście kobiet, można by o tych randkach książkę napisać. Ale dało mi to trochę pewności Siebie, pokazało, że nie tylko ja mam problem. Jeszcze wtedy, Ci nieszczęśni znajomi, sugerowali mi, że mam za wysokie wymagania, że trzeba iść na ustępstwa, ale ja dalej jakoś nie czułem, że to jest to.


No i wtedy pojawiła się ona. Mimo, iż wcześniej już do Siebie pisaliśmy kilka dni i uznaliśmy, że trzeba szybko przejść do spotkania na żywo, to właśnie w tym momencie trzepnęło mnie, to chyba była ta „miłość od pierwszego wejrzenia”. I tak już zostało do dzisiaj. Razem zbudowaliśmy dom, rodzinę. Znajomi bardzo szybko znikli i dzisiaj ani jednego nie ma na stałe w naszym życiu, i na pewno nie jest tak, że o nich nie walczyłem, ale jak ty walczysz, a inni nie, to Sobie w pewnym momencie odpuszczasz. A Ci co tak żywiołowo dawali rady odnośnie związków, wszyscy są po rozwodach.


Tak, że jeśli są tu jeszcze osoby, którym doskwiera samotność, to są jeszcze szanse. Trzeba tylko znaleźć ten moment w życiu, gdzie mówisz stop, bierzesz się za Siebie i szukasz tej zmiany.


A teraz idę wypomnieć tej małpie, że zapomniała o naszej rocznicy!


#zwiazki #rodzina #randkowanie

355b026c-4ee0-4187-9aa9-94f9e963a8b7

I brawo gratulacje wytrwałości!! Mi dzisiaj mija dokładnie pół roku kiedy ją ujrzałem i od 3 miesiecy jesteśmy razem i jest bajecznie, zapowiada się elegancko bedzie post jak minie pierwszy rok 🫣 jeszcze raz gratki, nie ma to jak kochać i być kochanym

Fajnie wyszło


Ja tam nie szukam już nawet. Nie nadaję się do stałego związku jako człowiek, bo potrzebuję dużo swobody i przestrzeni. Każdy związek się tak kończył, jakobym nie okazywał zainteresowania. A niestety nie potrafię żyć na zasadzie papużek nierozłączek, bo mnie to męczy. A takich kobiet chyba po prostu nie ma, albo jeśli są to cholera wie gdzie. Także już sobie odpuściłem, bo koniec końców i tak gówno z tego wyjdzie. Samo znalezienie partnerki to nie problem, ale przetrwanie tego przy moim trybie życia - skrajnie trudne.

Zaloguj się aby komentować

@DzialaczWiejski A co buzia zalepiona? Porysowany, czy z kolorem nie tego?...

Ale to łóżeczko to konkret. Rury stalowe, śruby... tak na oko co najmniej M10, te ucha montażowe blacha z 8 mm.

Aż zapytam, ile waży maleństwo?

Zaloguj się aby komentować

Siedziałem tydzień sam w domu. Pierwszy raz od momentu kiedy dziecko pojawiło się na świecie zostałem sam. Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy źle wybrałem drugą połówkę ale okazało się, że:


Można się wyspać.

Można rano wstawać i ogarnąć się w 20 minut razem ze śniadaniem i wcześniej usiąść do pracy.

Nikt mi nie marudzi i nie pyta mnie co chwilę o każdą pierdołę.

Można skupić się na pracy i ogarnąć wszystkie zadania.

Można dłużej popracować albo posiedzieć nad własnymi projektami i się rozwijać.

Szybko i sprawnie można zrobić obiad.

Po pracy nagle zostaje mnóstwo wolnego czasu, który można dowolnie zagospodarować i nikt mi nie mówi i nie sugeruje co mam robić.

Przez cały tydzień było wręcz sterylnie w domu.

Wyjść z domu można w ciągu 3 minut a nie 20.

itp...


Wszystko było takie prostsze, bezproblemowe, nad niczym nie musiałem się zastanawiać, dyskutować, na nic nie musiałem czekać tylko mogłem od razu działać. Zaraz powrót do szarej rzeczywistości... eh....


#rodzicielstwo #rodzina

Nie, to proza życia - jestem od poniedziałku nad morzem a jeszcze nie zacząłem odpoczywać. Chciałem pokazać dzieciakom w końcu wakacje pod namiotem i mści się to na mnie okrutnie właśnie Chociaż jestem świadom że to pewnie synergia wielu małych zaniedbań z mojej strony jako rodzica, ale jakoś inaczej to sobie wyobrażałem - pamiętam swoje wyjazdy z rodzicami za gówniarza pod namiot, to wszystko wyglądało inaczej.


Rodzicielstwo jest przejebane jeśli "się nie wstrzelisz" i kończysz z myślami j.w. - jak było fajnie kiedyś.

@Hasti Normalne, też tak mam jak mąż weźmie dzieciaki i pojedzie na cały dzień, to chyba kwestia tego ze inni ludzie stanowią w naszym życiu element chaosu. Jak siedzisz sam, to wszystko jest pod kontrolą i przewidywalne.

Strzelam tylko, może powinieneś coś zrobić w tym kierunku żeby zoptymalizować procesy w swojej rodzinie w takim razie 🤣 ja od 3 lat może przebąkuje żeby zrobić grafik sprzątania ale mi się nie chce. Generalnie uważam że lepiej coś poprawić niż narzekać ale trzeba się przemóc. No i plus koszt wywołania gównoburzy co też bywa trudne

Zaloguj się aby komentować

Dostałem ostatnio zaproszenie na ślub kuzyna. A raczej moi rodzice dostali "ze mną" jakbym miał 5 lat xD kuzyn doskonale wie, że mam narzeczoną i ją poznał, ale o niej zapomniał xD jeszcze zamiast użyć pełnego imienia użył zdrobnienia xdddd


Ale i tak nieźle, bo moja siostra dostała zaproszenie na messengerze miesiąc później, bo najwyraźniej ktoś im się wykruszył i zwolnił miejsce XDDD


#slub #rodzina

pod tym kątem fajnie mieć rodzine, któa pokolenie - dwa wyżej się cała pokłociła i nikt z nikim nie utrzymuje kontaktu. Szczególnie licząc, że każde z dziadków miało przynajmniej piątke rodzeństwa i pewno kuzynów mam gromadke i każdy by sępił, a tak spokój, czilera, utopia, samotnia

Mnie nikt nie zaprasza bo robilem maly slub i nikogo nie zaprosilem. Dzieki temu mam wy-je-ba-ne na te festiwale spierdolenia rodzinnego :)

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie wątek @Fishery dotyczący Dziadka Alfa? O tym jak go w końcu musiał wy⁎⁎⁎ać, bo #polizei go zhaltowało jak był na⁎⁎⁎⁎ny, I Dziadek Alfa nie poczuwał się do tego że robi coś źle, wręcz wydzwaniał do niego i wypisywał z pretensjami, bo on przecież niewinny i nie ma sobie nic do zarzucenia?


I wywiązała się dyskusja, w której masa osób pisała: "Tak właśnie zachowuje się alkoholik". "On nie widzi że robi coś złego, on wręcz uważa że jest ofiarą, że to inni są źli" itd. Dla mnie to był nowy temat ale zapadł mi w pamięć.


No więc mam taką osobę w rodzinie - to że pije, i to sporo - jej sprawa, jej życie, ma swoje powody, gówno mi do tego.


Ale potem odpierdala inby, i nie widzi że robi coś złego. Absolutnie nie ma sobie nic do zarzucenia. Potem się "dziwi" że ludzie nie chcą z nim rozmawiać, że nie odbierają telefonów.

I zawsze są wymówki.

Wszelkie wzmianki "byłeś na⁎⁎⁎⁎ny" zbywa "a bo ja coś tam" "A bo to czy tamto", na wszelkie komentarze "byłeś napierdolony, bierz na klatę" reaguje alergicznie i agresją. I się "obraża".


Dokładnie tak jak we wspomnianym wątku Fishera - inni są winni, ludzie nie są wkurwieni na pijackie odpały, nie, oni "zazdroszczą", itd, takie racjonalizowanie.


Wybaczcie że trochę się wam wysrywam na klatę, ale nie wiem co z tym zrobić, to się ciągnie od lat, a ostatnio wspomniana osoba znowu mi narobiła lipy przed znajomymi i uważa że wszystko ok, skonfrontowana, nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Do ośrodka żadnego przemocą nie wyślę, bo niby jak. A zrywać kontaktów nie chcę bo to rodzina.


A, wisienka na torcie - wspomniana osoba była w zamierzchłej przeszłości "przemocowcem", ale teraz gówno może bo jest już stara. Może trochę tęskni za rozstawianiem ludzi po kątach.


#alkoholizm #zalesie #rodzina #bekaztransa - nawiązanie do wątku @Fishery


Grill z taczki. Miał być dla nas ale będzie tylko dla mnie. #bleargh

efa99d28-2082-4ff4-9f71-198e5b13aea9
Opornik userbar

@fishery Netowy samiec alfa i wielki biznesmen, co się strasznie zesrał za cuckolda.


@Opornik z rodziną tylko na zdjęciu nie wzięło się znikąd. Jak alkoholik nie chce sobie pomóc, to ty mu nie pomożesz. To jest jak rzut monetą, albo akceptujesz siarę jaką ci i innym robi albo nie akceptujesz. Nikt za ciebie nie wybierze. A im starszy będzie tym będzie gorzej. Ja w zeszłym roku dowiedziałem się, że zmarł z przepicia mój dobry kumpel z dawnych lat, z którym urwałem kontakt właśnie ze względu na chlanie. I wiesz co? Nawet mi przykro nie było, sam sobie wybrał.

@Opornik Jak nie chcesz zrywać kontaktów to je ogranicz do momentów w których nie będzie pojawiał się alkohol (wiem, alkoholik zawsze znajdzie okazję). Nie musisz od razu nie odbierać telefonów i chować głowy w piasek. Po prostu przestań go zapraszać a jak on Cię będzie zachęcał do wyjścia, powiedz grzecznie "nie, ponieważ najprawdopodobniej znowu będziesz odpierdalał". Nie gódź się mimo zapewnień że tak nie będzie, wskazując że już go o to prosiłeś i c⁎⁎ja zrobił a nic nie wskazuje że tym razem miałoby się coś zmienić. Nie będziesz go wtedy odtrącał kompletnie ale wskazywał brak tolerancji z Twojej strony na takie zachowania. Niech wie, że zawsze możecie wyskoczyć gdzieś na miasto - ale bez alkoholu. Dla alkoholika, wyjście bez alkoholu to katorga, dlatego zapewne nie będzie chciał się spotkać ale niech wie że nie zamknąłeś przed nim drzwi. Zapewne sam Ci strzeli focha i sam ograniczy kontakt.

Zaloguj się aby komentować

ktoś znowu umarł w dalszej rodzinie

co to oznacza?

wizyta pierdyliarda ludzi u notariusza aby zrzec się "spadku" w postaci nieokreślonych długów

w ten właśnie sposób przepada kolejna nieruchomość, która mogłaby pracować dla rodziny

jeżeli myślicie że ludzie są głupi to nieprawda

są bardzo k⁎⁎wa głupi


#rodzina #notariusz

Długi w kartonowym PŁ są dlugami społeczeństwa, z własnej autopsji: dalszy wujek co zmarł bez majątku ale z komornikiem wynagalo to opłacenie ok 60 znaczków skarbowych za 100 każdy, plus wizyty nastu osób w konsulacie, tłumacza przysięgłego, notariusza, czasu, kilometrów, tak na oko 25-30 tys. Także banki i państwo wygrało a my wspieramy się o po/PiS

Zaloguj się aby komentować

Przełamałem "znowe milczenia" w swojej rodzinie, czym zostałem wyjebany z imprezy rodzinnej, a kiedy próbowałem z rana wyjaśnić sytuację, to dostałem info, że mam wypierdalać.

Skwitowalem to tylko tym, że mają "otwarte drzwi" na rozmowę.


Zgadnijcie kto w tym momencie jest totalnie sam i kto odbudowuje swoją psyche od fundamentów.


Otóż ja. Czy ta samotność mi wadzi? Zupełnie nie. Czuję się bardziej dumny niż kiedykolwiek.


#psychologia #rodzina

@l100e sugestia pierwsza - żeby odbudować relacje zaoferuj się z konkretna pomocą albo aktywnością do wspólnego wykonywania


sugestia druga - takie rozmowy przeprowadzaj w jak najmniejszym gronie, bo nie wiesz czy Twój brat nie ma np napiętych relacji z żona na tym samym gruncie i mu nie robisz kreciej roboty „dając żonie amunicję”


powodzenia

@l100e Napisałeś, że brakuje Ci towarzystwa w Trójmieście, jeśli lubisz grać w piłke to się odezwij, mamy bardzo sympatyczną grupkę w Gdyni.

Zaloguj się aby komentować

Tak w ogóle to dzisiaj (13 czerwca) mija mi 5 lat od zawarcia związku małżeńskiego


#rodzina #malzenstwo #slub


Śmieszne to było, ślub w maseczkach, obostrzenia co do ilości osób w urzędzie, musieli siedzieć w odstępach, babci mi nie chcieli wpuścić na salę xD a na samym końcu napatoczył się cygan z gitarą pod urząd


A do ślubu jechaliśmy brudna kią sportage, kierował szwagier któremu zabrali prawko na 3 miesiące a teściowa pod urzędem stanu cywilnego jeszcze kręciła biznes jajeczny z odbiorcą jajek xD


Ale było i jest gites

@cebulaZrosolu Ja mam za 2 miesiące 5 lat. Akurat trafiłem na covidową przerwę wakacyjną. Maseczkę miała może 1 osoba w kościele, a na sali to wszyscy zapomnieli o covidzie. Ślub sam w sobie jest ciekawym doświadczeniem, a covid był swego rodzaju bonusem, który sprawił, że ten dzień był zupełnie inny

Zaloguj się aby komentować