Cześć hejtowicze. Zostałem tatą - na razie nie wiem jeszcze kogo, chłopca czy dziewczyny, bo to dopiero koniec pierwszego trymestru. Piszę o tym na najbardziej życzliwym portalu ze śmiesznymi obrazkami w internecie, na którym goszczą ludzie w średnim wieku (xDD), często już z odchowanymi dziećmi, prosząc o rady. Jak wychować dobrze dziecko, żeby poradziło w sobie niezbyt życzliwym świecie w jakim żyjemy, atakowanym wszechobecną głupotą z internetu, udoskonaloną przez AI, brainrotami, patostreamami itp.? Jak uodpornić je na presję rówieśniczą przed robieniem głupot i jak nauczyć je odporności na trudności życiowe?
Oczywiście mam swoje przemyślenia i moim pierwszym postanowieniem jest to, że bardzo długo nie dostanie smartfona i tableta, a z komputera będzie mogło korzystać od określonego wieku i w ograniczonym czasie, oczywiście z bezpiecznymi filtrami. Zamiast internetu dużo spędzania wspólnego czasu, zamiast brainrotów stare bajki, jak Król Lew, potem np. Dragon Ball, wartościowe filmy dostosowane do wieku. Mam całą kolekcję Kaczorów Donaldów i Gigantów, starych i nowych, a na potem wszystkie tomy Dragon Balla Proste rodzinne rozrywki, gry planszowe, gra w karty, warcaby, wspólne spacery, małe wycieczki. W szkole - korepetycje tylko, jeśli naprawdę sobie nie radzi, a nie dla zasady, bo wszyscy chodzą. Nie musi być najlepsze w klasie, może się uczyć przeciętnie, ale chciałbym pomóc mu rozpoznać to, co naprawdę lubi, i żeby na tym mogło się skupić. Będę zachwycony, jeśli np. na matematyce rozwiąże zadanie po swojemu, z dobrym wynikiem, ale innym sposobem, niż oczekuje nauczycielka i będę je wspierał w obronie własnej niezależności myślenia. Zajęcia pozalekcyjne - jedne, nie więcej, wybrane przez nie i przemyślane. Wyjątek - angielski, bo polska szkoły uczy gramatyki, a nie posługiwania się językiem. Dziecko, które nie jest centrum świata i nie rządzi domem, proste jasne zasady - pora kładzenia się spać, zachowanie się w sklepie itp., zawsze egzekwowane. Takie mam pomysły, mocno chyba niedzisiejsze. Dziecko nie będzie moim projektem, przyszłym lekarzem, prawnikiem czy muzykiem, tylko człowiekiem, które chcę wychować na dobrą osobę.
Mam z domu dobre wzorce rodzinne, nie wydaje mi się, żebym był egoistą czy płatkiem śniegu. Rodzice byli konsekwentni, dużo dla mnie i rodzeństwa robili, ale to nie my im dyktowaliśmy warunki wspólnego życia. Decyzja rodzica była święta i bezdyskusyjna (chociaż oczywiście nie zawsze się podobała). A Wy, co mi poradzicie?
Mam 35 lat, żona 33, dziecko urodzi się, będziemy mieli te pół roku więcej.
A czy się cieszę? W sumie tak, chociaż to trochę niespodzianka. Dziecko urodzi się prawie równo dwa lata po tym, gdy odszedł mój Tato, za którym bardzo tęsknię.
#pytanie #ojcostwo