@Odwrocuawiacz Czesi powiedzieli, że fala powodziowa jest gorsza od tej z '97. Inaczej mówiąc jest dużo więcej wody, która musi spłynąć do Bałtyku. Mamy nowoczesne tamy za mld waluty, ale to i tak nie zatrzyma rozlewu wody i wyjścia z koryt małych rzek.
Ironia losu polega na tym, że na północy Polski mamy suszę hydrologiczną, bo tam skąpo popadało, a cały niż zlał się na granicy Polsko-Czesko-Węgierskiej. Na domiar złego ten niż został zablokowany przez dwa uber wyże, więc ten niż nie miał możliwości się przemieścić. Tak więc musi się to cholerstwo wypadać, a potem spłynąć do morza.
Tamy i zapory tylko normalizują przepływ. Lokalne rzeczki, potoki będą rwącymi RZEKAMI i tam, gdzie beton, tam podtopienia na pełnej kurtyzanie.