#postanowienia

3
78

Podsumowanie stycznia!


Zdrowie

- waga: 78.51 - w styczniu zamiast spaść, to wzrosła moja średnia waga tygodniowa. Zacząłem więcej ćwiczyć + kreatyna, więc to pewnie temu, no ale waga miała iść w dół... Do lata jeszcze jest czas na sześciopak :F

- stanie przy biurku (1h) - 22/22 od lutego zaczynam z 1.5h, zaczynanie pracy na stojąco bardzo mi się spodobało

- codzienna medytacja


Sport:

- Codzienne kardio - ponad 9h biegania w styczniu co dało mi 55,9km, spacerów było 4,5h i ~13km

- Treningi siłowe - 20 treningów, po ~35min każdy

- Dziennik treningowy - wszystko zapisane i zanotowane


Rozwój:

- angielski gramatyka słownictwo wymowa (14/22) - jak w poprzednim roku, problemy z zebraniem się w sobie i przećwiczeniem wymowy, reszta idzie według planu

- nauka w pracy w każdym tygodniu porobiłem coś przez 2-3h, jednak z zaplanowanych 4h nic nie wyszło w styczniu.

- czytanie (2/12+ książki, 0/12 komiksów, 2/12 klasyki, 2/12 klubowe) - wszystko idzie według planu


Jak na razie plan się sprawdza, szczególnie cieszy mnie sport, że jestem w stanie wpleść wszystko w harmonogram dnia. Czasem coś się posypie i trzeba nadrobić po nocy, no ale tak to już czasem bywa


#podsumowanie #postanowienia #chlopskadyscyplina

4f9cc1ee-fab9-4f1d-ab36-b8ecde6fe11d

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy miesiąc już prawie za nami, więc przyszedł czas na pierwsze podsumowanie. W tym roku chciałbym robić to regularnie.


Opowiadania 0/2 - na razie odpuszczam, ponieważ mam do napisania pracę licencjacką, którą mocno zaniedbałem przez zawirowania życiowe.


Teksty na bloga 0/12 - jestem w trakcie pisania pierwszego w tym roku i idzie całkiem nieźle, chociaż efekty pewnie zobaczycie (mam nadzieję!) dopiero na początku marca.


Gry z zaległości 1/24 - jedna gierka już za mną (która okazała się dość mocnym rozczarowaniem), druga prawie skończona, trzecia jakoś w 1/4, ale zacząłem czwartą („Red Dead Redemption 2”) i wsiąkłem. Pewnie nie uda mi się zrealizować tego celu, skoro wziąłem się za taką kobyłę, a niedługo nie będę miał aż tak dużo wolnego czasu. : D


Przeczytane książki 2/24 - mam dwie na koncie + dwa komiksy.


Przeczytanie opowiadania 1/183 - początek roku słaby, ponieważ mam jedno zapisane na liście. Kilka innych przeczytałem, jednakże zbiór nie został przeze mnie jeszcze dokończony, a zapisuję tytuły wyłącznie z przeczytanych zbiorów.


Obejrzane filmy 8/52.


Star Trek - jakoś nie miałem ochoty na oglądanie, więc zobaczyłem może parę odcinków. Jeszcze nie skończyłem drugiego sezonu „Enterprise”, ale jestem już blisko. :')


Praca licencjacka - gorzej, niż planowałem. Dużo pomogły mi konsultacje z prowadzącą, która na szczęście jest bardzo wyrozumiała wobec mnie, jednakże napotykałem wiele problemów - głównie ze znalezieniem źródeł do poparcia tego, o czym akurat chciałem napisać albo z zebraniem odpowiedniej myśli.


Waga ?/80 kg - niestety, nie mam jak się zważyć. Muszę kupić w końcu jakąś wagę, żeby móc kontrolować spadek (albo co gorsza, wzrost xD). Na plus jest to, że przestałem słodzić herbatę i nie jem już tak dużo słodyczy, co wcześniej.


Średnia kroków 2,9/9k - za to zdecydowanie mniej się ruszam. xD Nie ukrywam, że wcześniej piesek stanowił dla mnie ogromną motywację do spacerów. Lubię chodzić, jednak niekoniecznie podoba mi się samotne spacerowanie. Zobaczę, jak to będzie wyglądało w lutym - wracam do stacjonarnej pracy, więc powinienem też chodzić więcej w ciągu dnia.


Regularne ćwiczenie jogi - na razie to nieregularnie ćwiczę x) Muszę się poprawić w tym aspekcie.


Z różnego rodzaju przemyśleń:


Podoba mi się życie samemu. Bardzo doceniam niezależność i przede wszystkim spokój. I nawet nie brakuje mi byłej dziewczyny - jedynie jej pieska. :')


Moje życie towarzyskie... zaczęło istnieć. : D


Bardzo odpocząłem na trzytygodniowym urlopie, podczas którego głównie się obijałem (a powinienem pisać pracę licencjacką...) i aż nie mogę się doczekać pójścia do nowej pracy, którą zaczynam w poniedziałek. W końcu czeka mnie coś nowego po ponad sześciu latach robienia tego samego. x)


Podsumowując: bardzo fajny miesiąc, mimo że nie wszystko wyszło mi tak, jak sobie to zaplanowałem. : )


#postanowienia

@cyberpunkowy_neuromantyk dwie gry na miesiąc to dość ambitnie jeśli odpalasz open worldy xd ale z tymi krokami to się musisz poprawić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

ab7ab49a-3fbc-4091-8b42-5b36d8b0bca8

Zaloguj się aby komentować

04_2025

tydzien 4 kiepsciutko z #postanowienia - mam gosci. Udało się tylko w niedzielę coś poczytać ( krystalografia i proces martenowski)

tydzien piaty nadrabiamy, bo #chlopskadyscyplina

dd9bf1fa-36a7-416f-9be0-64ab5d536b87

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Kw2_2025

#postanowienia

Chujowo, ale stabilnie.

Ale czuje, ten sposób na #chlopskadyscyplina działa w moim przypadku.

To będzie dobry rok!

Niemiecki (Styryjski) - gadanie z miejscowymi przy kawa w piekarni oraz w restauracji cieszy najbardziej

Figurki pomalowane, Lodowisko otwarte!


Siła, masa, agresja!

f1d8ba47-248f-49c6-b9cf-acb142782e4c

Zaloguj się aby komentować

Dobra, chyba nadszedł ten czas by uporządkować i spisać myśli z ostatnich dni, żeby się dodatkowo zmotywować, bo potem będzie przypał jak się nic nie uda ^^


Nauczony doświadczeniem poprzedniego roku przygotowałem sobie skromniejszy plan, który być może się rozwinie, a być może nie We will see what time will tell, jak mawiał Wojtek Pawłowski.


Ciało:


  • schudnąć do 80kg - obecnie jest 89,2, więc czeka mnie dużo pracy, żeby to osiągnąć ustawiłem sobie mniejsze cele:

  • przebiec 500km w tym roku

  • przejechać 3000km na rowerze - w zeszłym roku było 2600, więc podbijmy stawkę, ale rozsądnie

  • co najmniej 5 razy pójść na kajaki - jakoś latem zawsze ciężko mi się ogarnąć, a to taki przyjemny sport

  • 12500 pompek oraz przysiadów - niby tylko ~35 dziennie, ale trzeba zacząć od małych kroków


żeby się do tego zmotywować to postanowiłem, że zapiszę się na Runmageddon, na co najmniej 2 półmaratony (na 100% Gdańsk i rozważam Kraków/Poznań/Wrocław) oraz albo 2 olimpijki triathlonowe albo 1 połówka


Umysł:


  • przeczytać 10 książek - w zeszłym roku się nie udało, więc trzeba ponowić postanowienie

  • wrócić do rysowania - za dzieciaka lubiłem bardzo szkicować, myślę, że teraz warto do tego wrócić

  • odświeżyć sobie Pythona i SQL - co prawda nie szukam nowej roboty, ale w obecnej obsługa takich programów pozwoliłaby mi zaoszczędzić dużo czasu

  • obejrzeć 25 filmów z listy "Chcę obejrzeć", którą mam na filmwebie

  • odwiedzę 2 kraje, w których jeszcze nie byłem


Żeby nie przespać moment startu (jak śpiewali Różowi Floydzi w piosence Czas) zobowiązuje się, że do kwietnia osiągnę następujące podetapy:


  • Waga 86,5

  • 75km biegu

  • 300 km roweru

  • 2700 pompek i przysiadów

  • 3 książki

  • 3 szkice

  • ukończę kurs z Udemy, który kiedyś na peperze zgarnąłem za darmo - Kurs Python od Podstaw w 2 tygodnie

  • 8 filmów


#postanowienia

Zaloguj się aby komentować

Jestem zadowolony z tego co robiłem w minionym roku i jakie były tego efekty. Ten rok zamierzam poświęcić na to, żeby w tym wszystkim okrzepnąć i wzmocnić swoje nawyki. Do celów dołączam przysiady i trening z kettlem. Dopisuję też do nich moją codzienną praktykę stoicką, bez której osiągnięcie moich zeszłorocznych celów nie byłoby możliwe. Przy okazji sprawdzę sobie faktycznie ile dni w roku wypada mi bez stosowania stoickich technik. 


Moje cele 2025: #postanowienia2025


CIAŁO


Pompki - 50 000

Przysiady - 35 000

Obwody (trening z kettlem) - 1000

Plank - 2000 min 

Bieganie - 1000 km

Wziąć udział w parkrun 

Wystartować w biegu na 10 km 

Zaliczyć bieg na dystansie półmaratonu 

Utrzymać wagę 95 - 100 kg


ROZUM


Przeczytać i zrecenzować 30 książek 

(10 000 stron)

Napisać 10 opowiadań 


DUCH


Praktyka stoicka - 350 dni

Medytacja - 5000 min 


#oczynieniupostepow #postanowienia

@splash545 Powodzenia. Widzę porównanie do tego co zrobiłeś w 2024 i wygląda to bardzo ambitnie, wręcz optymistycznie, ale pewnie dasz radę!

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie roku 2024:


Pompki - 35 069 


Plank - 1316 min 


Marsz i bieg - 967,9 km


Czytanie - 10 931 stron - 26 książek


Medytacja - 5095 min


Waga - 99,97 kg


***


Rozliczenie z moich #postanowienia2024 :


1. Bieganie

Od stycznia do marca:

- robić min. 60km marszobiegu miesięcznie

Zaliczone


Od kwietnia:

- 100km

Niezaliczone


Przez kontuzje i trudności w bieganiu podczas upałów i być może jakąś małą dozę mojego lenistwa(ale tylko małą xd) nie udało mi się zrealizować tego podpunktu.


Średnio miesięcznie pokonywałem: 81km


Do końca czerwca chciałbym móc przebiec jednym ciągiem 5km i pomału zmieniać moje marszobiegi w bieganie.

Zaliczone


W marcu zaliczyłem bieg na dystansie 5 km

W kwietniu zaliczyłem bieg na dystansie 10km

W listopadzie zaliczyłem bieg na dystansie 15km


2. Ćwiczenia fizyczne

Od stycznia do sierpnia:

- robić min. 1000 pompek miesięcznie

- robić min. 35 minut planka miesięcznie

Od września:

- robić 1500 pompek miesięcznie

- robić 60 minut planka miesięcznie

Zaliczone


Średnio miesięcznie robiłem 2922 pompek

Średnio miesięcznie robiłem 110 minut planka


3. Waga

Do końca czerwca osiągnąć wagę 94kg. Akurat tyle bo będzie to równe 50kg mniej xd niż wtedy gdy zaczynałem dietę, było to w maju zeszłego roku, więc wyjdzie 50kg w dół, w mniej więcej 2 lata. Jak już osiągnę tą wagę, celem będzie utrzymanie wagi 95-100kg do końca roku. W tej chwili ważę 105,5kg, wiem że może się to wydawać dużo, ale dla mnie nie jest, bo nadrabiam wzrostem. Przy obecnej wadze moje BMI - 24,27

Zaliczone


Do 94 kg nie udało mi się zejść, najmniej waga pokazała 96 kg.

W drugiej połowie roku nie zawsze udawało mi się utrzymać wagę poniżej 100kg. Czterokrotnie na koniec miesiąca waga pokazała 100,3 - 102kg.

Jednak jest to na tyle blisko do tego co chciałem osiągnąć, że ten cel uznaje za zaliczony w całości. 


Moja średnia waga miesięczna: 99,97kg


4. Czytanie

Będę czytać 2 książki miesięcznie - 24 w rok. A taki plan minimum to 20.

Progres będę wrzucać na dwanascieksiazek i na bookmeter pewnie też


Przeczytałem 26 książek i zamieściłem recenzję każdej z nich na bookmeter i dwanascieksiazek.


Miesięcznie czytałem średnio: 910 stron 


5. Medytacja

Będę medytować minimum 350 minut miesięcznie, a do końca roku 500.

Progres na #rokmedytacji

Zaliczone


Medytowałem średnio 425 minut każdego miesiąca. Celu nie osiągnąłem, lecz nie uważam tego za porażkę. Poświęciłem za to więcej czasu na codzienne praktykowanie stoickich technik myślowych, których nie uwzględniłem w moich celach.


***


Podsumowanie:


Poza wyżej wymienionymi aktywnościami udzielałem się również twórczo w kawiarni #zafirewallem . Napisałem niezliczoną ilość naczterorymowych wierszyków, pewnie coś koło 40 sonetów, oraz 10 opowiadań. Udało mi się również zaliczyć 2 spotkania z tą fantastyczną ekipą hejtowych poetów, które odbyły się w Warszawie i Lublinie. Super było to, że zjechali się ludzie z całej Polski, a także z zagranicy. Spotkania te były więcej niż udane i czekam na następne. ;)


Miniony rok uważam za udany. Były wzloty i upadki, rekordy i kontuzje, lecz najważniejsze było to, że nigdy się nie poddałem. Przy kontuzjach pomagało moje stoickie podejście. W myśl premeditatio malorum byłem na nie przygotowany już dużo wcześniej i gdy nadeszły nie byłem zaskoczony, tylko spokojnie nadganiałem swoje inne aktywności. 

Podoba mi się to jakim staję się człowiekiem dzięki codziennemu stosowaniu stoickich technik. Rozwinąłem w sobie dyscyplinę i dużą dozę pewności siebie. Wreszcie mogę sam sobie zaufać i jest to świetne uczucie. 

Podsumowując: to był wspaniały rok, nie zapomnę go nigdy! 


#oczynieniupostepow #stoicyzm #postanowienia

I to jest OP, który dostarcza.


Ta, dostarcza. A #nasonety jeszcze nie zamknięte.


Ale koledze @splash545 uznanie się należy, nawet nie za wyniki, choć też, ale, z mojej perspektywy, przede wszystkim za wytrwałość.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nowy rok, stary ja…


Nie mam wielgachnych nowych planów na siebie w tym roku. Ot, chcę tylko poprawić to, nad czym już pracuję od jakiegoś czasu. Podzielenie się planami publicznie ma być tylko dodatkowym motywatorem do działań


Cele na 2025 podzieliłem sobie na 3 kategorie: zdrowie, sport i rozwój. Dlaczego sport i zdrowie osobno? Bo jak to Niemcy mówią “Sport ist Mord”, czyli tłumacząc dosłownie: sport to morderstwo xD


Zdrowie:

- źle się czuję z moją obecną wagą 78kg (na 178cm wzrostu) i dobije do końca roku do wagi 70 +/- 1.5kg. W takich widełkach postaram się ja również utrzymać. Na początek planuje uciąć podjadanie i ściśle trzymać się wyznaczonych posiłków. Jeżeli waga nie będzie spadać, zastanowię się nad innymi środkami.

- Stanie przy biurku - codzienne siedzenie mnie wyniszcza i chcę połowę czasu pracy (4h) spędzić na stojąco. Zaczynam od stycznia z 1h i z każdym miesiącem będę zwiększał cel. Zauważyłem, że jak rozpoczynam prace na stojącą, to łatwiej mi to przychodzi, niż jakbym miał wstawać w połowie dnia

- codzienna medytacja, minimum 15minut dziennie. Będę rozbijał to na medytację poranną z #dailytrip i wieczorne dodatkowe 10 minut. Taki podział jest dla mnie najbardziej optymalny.


Sport:

- Codzienne kardio - podobny cel jak w poprzednim roku. Planuje biegać wg ułożonego planu treningowego. W dni wolne od biegania będę robił spacerki, aby nie siedzieć na d⁎⁎ie cały dzień.

- Treningi siłowe - chcę wrócić do treningów po prawie rocznej przerwie. Ćwiczenia będą robione w domu, bo szkoda mi czasu na siłownię, a i progresja w BWF mi wystarczy. Treningi na górne partie ciała - trzy razy w tygodniu, na dolną partie ciała - dwa razy w tygodniu (bo dochodzi bieganie jeszcze), reszta to rozciąganie/mobilność. Jak będzie potrzeba to i jakiś tydzień regeneracyjny wpadnie.

- Dziennik treningowy - wszystkie treningi będę zapisywał w aplikacji PolarFlow (bardziej będą się tam same zapisywały). Mam nadzieje dzięki temu śledzić swój sportowy postęp. Raport będę dorzucał do comiesięcznego podsumowania


Rozwój:

- poprawię swój angielski (gramatyka, słownictwo, mówienie). Moim celem od jakiegoś czasu jest certyfikat językowy, dlatego co weekend przerabiam rozdziały z książek do gramatyki angielskiej. W tym roku dorzucam do tego rozdziały z "English Vocabulary in Use". Zapisywanie słówek i wrzucanie do Anki nie szło tak jak chciałem w zeszłym roku, więc spróbuję inaczej. Ponadto 5 razy w tygodniu będę ćwiczył angielską wymowę z appka ElsaSpeak. W zeszłym roku nie szło mi to najlepiej, ale w tym roku dam radę!

- 4h tygodniowo poświęcę na naukę w pracy. Branża IT zapierdziela szybko do przodu i niestety trzeba się dokształcać.

- Przeczytam 50+ książek: 12 klasyków, 12 komiksów, 12 w ramach klubu czytelniczego, 12+ książek ekstra i minimum 2 książki w języku angielskim (“Alice's Adventures in Wonderland” oraz “Through the Looking-Glass”, a jak zdążę to i “Peter Pan”). Z klasyków planuję 2 dramaty Eurypidesa, “Wojne Peloponeską” Tukidydesa i 9 utworów Platona. Z reszty to planuję przeczytać cykl Pieśni Lodu i Ognia, zaległe pozycje Gaimana i Ślepowidzenie


Jak w roku poprzednim, spodziewajcie się comiesięcznego podsumowania


#postanowienia #postanowienianoworoczne #postanowienia2025

Zaloguj się aby komentować

Witam 2025 rok!

Mądrzejszy o #postanowienia2024 , pragnę podzielić się tegoroczną tabelą.

2024 przytłoczył mnie gdy pragnałem 5 aktywności wykonać w 1 dzień. Teraz 1 aktywność porządnie w 1 dzień. Jeśli coś wskoczy ekstra np. to na plus, ale nic na siłę. Cały rok na zielono to i tak będzie ogromny sukces


  1. Niemiecki ( Hochdeutch i Steierisch), Angielski -

  2. Ćwiczenia - cele odlewnicze stają się ogromne - muszę być sprawny plus hehe klub 35+ hier

  3. 3D - generalnie powrót do luźnego konstruowania w CAD + wydruk 3D + odlewnictwo

  4. Publikacje - minęło 10 lat od zakończenia studiów. Dalej pracuję w zawodzie wyuczonym i chcę czytać o nowinkach. Natomiast przyłapałem się, że z ogólnej wiedzy inżynierskiej zaczynam coraz mniej pamiętać. Czas odkopać zapyziałe notatki i zakurzone książki.


Zrezygnowałem również z formy papierowej - córka stwierdziła, że moja kartka postępów to idealna kolorowanka. Powodowało to u mnie frustrację.

Tagi: #postanowienia #postanowienianoworoczne

Siła! Masa! Agresja!

db29f06d-bbc0-411e-91f5-670c6ed1299e

Zaloguj się aby komentować

Postanowienia (albo raczej lista celów do zrealizowania) na 2025 rok.


Ponownie nic szalonego ani niemożliwego do spełnienia.


Chcę napisać te 2 opowiadanie, które miałem skończyć w tamtym roku.

Chcę napisać 12 tekstów na bloga.

Chcę przejść 24 gry z listy zaległości.

Chcę przeczytać minimum 24 książki.

W tym kolejne podejście do ƒ„O sztuce”.

Chcę przeczytać 183 opowiadania.

Chcę obejrzeć minimum 52 filmy. Nie jestem za bardzo filmowy, a wypadałoby obejrzeć niektóre klasyki.

Dokończyć „Star Trek: Enterprise”, obejrzeć „Discovery” i jak starczy mi czasu, to zabrać się za kolejny serial.

Pojechać na zlot z kumplami z klanu. W tym roku wracamy do stałej miejscówki, w planach mamy zwiedzenie chociażby kompleksu Riese

I jak się uda z urlopem, to w lato chciałbym pojechać do rodziny nad morzem.

Napisać pracę licencjacką i zdać ostatni rok studiów.

Zejść do wagi 80 kg.

Osiągnąć średnią kroków 9k.

W końcu kupić rower. W poprzednim mieszkaniu nie za bardzo miałbym gdzie go trzymać, w nowym jakoś go upchnę. :')

Wykazać się w nowej pracy, żeby przedłużyli mi umowę po okresie próbnym.

Przestać obgryzać paznokcie i zdrapywać skórki.

Regularnie ćwiczyć jogę i jak wyrobię nawyk ćwiczenia w domu, to chciałbym zapisać się na zajęcia.


#postanowienia #postanowienia2025

@cyberpunkowy_neuromantyk powodzenia! By łatwiej kontrolować postępy,

Polecam podsumowywać częściej niż raz w miesiącu - jest specjalny tag od @AdelbertVonBimberstein

Za jego namaszczeniem.

Zaloguj się aby komentować

#nowyrok #postanowienia


Nie zawsze robię postanowienia noworoczne, ale jako że w tym roku kończę naukę to przydałoby się mieć jakiś cel. Więc o to moje plany:


Styczeń: obrona + nie zadawać głupich pytań

Reszta roku to dbanie o sylwetkę

Luty: rzucić cukier. Cold turkey, w zeszłym roku (przecież to było przedwczoraj) udało mi się na miesiąc potem przyszły stresy z uczelnią, teraz celuję w dwa miesiące a jak się uda to jeszcze dłużej

Marzec: zacząć chodzić na basen raz w tygodniu

Kwiecień: zacząć co niedzielę chodzić na godzinne spacery podczas których mogę biegać i truchtać ale nie muszę

Maj: utrzymać zadania z marca i kwietnia

Czerwiec: podsumować pracę and aplikacją, tj ile udało mi się dodać przez pół roku po obronie i czy ma sens to kontynuować


A poza tym to regularnie czytać książki i zrobić statystyki ile kreatywnych rzeczy udało mi się zrobić

@Byk w zeszłym roku zabierałam się za to jak dzik do jeża od czerwca i od września udało mi się utrzymać miesiąc więc wiem teraz na co zwracać uwagę. Przede wszystkim trzeba patrzeć na wszystko co się kupuje a najlepiej omijać żabki szerokim łukiem, poinformować za wczasu rodzinę i postawić na asertywność

Zaloguj się aby komentować

Na 2025 lista postanowień będzie krótka.


  • Regularnie uczęszczać na siłownię i basen.

Najważniejsze to wyrobić nawyk, a tego nigdy dotąd nie wyrobiłem. Od roku jestem w pracy raczej siedzącej, studia to w sumie drugie tyle siedzenia, w zawodzie nie zapowiada się praca na powietrzu ani jazda konna. Jakiś zdrowy nawyk się przyda. Być może tym razem będę się z Wami dzielił moimi postępami - nie obiecuję, ale się postaram.


Docelowo osiągalne wydają się być siłka x3/tydz. i basen x2/msc.


  • Przeczytać 30 książek...

W tym roku udało mi się machnąć 19, kolejnych 11 jest moim zdaniem zupełnie osiągalne. Niektóre z wrzuconych przeze mnie pozycji strasznie męczyłem, inne wręcz połykałem ("Problem trzech ciał" - 3 dni, "Ciemny las" - 5 dni, co przy moim tempie czytania z tamtego serio uważam za spory wyczyn. No ale co najmniej jedną nockę zarwałem, bo nie mogłem zasnąć myśląc o fabule tej ostatniej xD). Materiału mi nie zabraknie, bo kolekcjonuję książki szybciej niż je czytam (wal się legimi).


  • ...w tym jedną w języku innym niż angielski.

Po coś się człowiek tych języków obcych uczy. Nie samą prasą i tiktokiem można żyć. Gry, filmy i social media dają realistyczne podejście do języka, pozwalają się z nim osłuchać, ale książka da mi zdecydowanie więcej słownictwa. Najgorszy będzie początek i zabicie chęci ciągłego sięgania do słownika, żeby zrozumieć co drugie słowo. W miarę lektury jakoś pójdzie. Jeśli trzeba będzie przeczytam jedną książkę kilka razy, żeby się upewnić, że wszystko zrozumiałem.


  • Częściej rozmawiać z rodziną i znajomymi.

Moim ulubionym cytatem z "Imperium Kontratakuje" jest kwestia mistrza Yody, kiedy Luke stwierdza, że spróbuje wyciągnąć X-winga z bagna. A leci ona jakoś tak "Do it. Or do not. There is no try". Do dziś stosuję to w znaczeniu "Jak się chce coś robić, to trzeba to robić". A ile nam zostało czasu na rozmowy? Każda może być tą ostatnią, jutro ktoś się nie obudzi i już się nie przeprosicie. Pomyślcie o tym.


Czas mija nieubłaganie, ale może działać na naszą korzyść. Niepozorna czynność powtarzana codziennie i po 2 tygodniach (do 2 miesięcy) można wypracować sobie nowy nawyk. Jeśli będziecie czekać na "lepszy czas" jak ja kiedyś - stracicie masę życia, a pożądany skill pozostanie w sferze marzeń. Wyznacz sobie mały cel i zacznij już dziś, a niedługo dowiesz się ile potrafisz. I pamiętajcie - porównujemy się tylko do siebie z przeszłości, inni mają inne historie, inne wydarzenia kształtowały ich życie. Wpatrywanie się w nich to droga do szaleństwa.


Życzę nam przyjemnego roku Tomki i Kasie, trzymajcie się w postanowieniach. Nawet jeśli jeszcze ich nie sformułowaliście.


#postanowienia2025 #postanowienianoworoczne #czytajzhejto #bookmeter #silownia #naukajezykow #postanowienia

@Laryngoskop wrzucaj tutaj regularne podsumowania: codzienne, tygodniowe, miesięczne (wybierz jedno) swoich postanowień. To bardzo pomaga wyrobić dyscyplinę. Ożywiłem tag #chlopskadyscyplina więc zapraszam.

No i gdy regularnie w niewielkich odstępach masz się przyznać do porażki to mobilizuje to do działania.

Zaloguj się aby komentować

Z tych postanowień noworocznych to poniosło mnie i zapisałem się na półmaraton wrocławski, trzeba będzie zacisnąć zeby i ogarnąć xD

#postanowienia #nowyrok

No i super, ja w ubiegłym roku zrobiłem to samo tzn zapisałem się na pierwszy możliwy półmaraton. Ukończyłem beż problemu, choć moje "przygotowania" to było 1x 10km, 1x 15km i jakieś pojedyncze piątki.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czas podsumowań, więc sprawdźmy co udało mi się zrealizować w 2024


Książki (Podsumowanie z Goodreads):

Przeczytanych książek - 160 (cel 128 zrealizowany, ale o 12 mniej niż w 2023)

Przeczytanych stron - 56719 stron (743 więcej niż w 2023)

Książek z gatunku Poradniki/Self-Development - 34 (21% wszystkich)

Bookmeter - 73 książki, tu trochę mi się nie chciało, ale i tak nie jest to najgorszy wynik


Podsumowanie wyzwania #dwanascieksiazek

12 serii do dokończenia - Tu się niestety nie udało, ale też nie czytam aż tyle serii, żeby ukończyć wyzwanie

12 książek z gatunku samorozwój pracowy

12 książek z gatunku samorozwój prywatny

12 książek po angielsku

12x10 książek w 2024

12 najlepszych i 12 najgorszych książek przeczytanych w 2024 roku i wrzucenie wpisu - planuję wrzucić jutro


Sport (podsumowanie ze Stravy):

365 dni aktywności

łącznie 5617km: bieg + rower + spacer (10% więcej niż w 2023)

bieg - 98km - wyszła ze mnie leniwa parówa

łącznie 866h (38% więcej niż w 2023)

róznica poziomów - 22 559m (120% więcej niż w 2023)


#postanowienia #postanowienia2024 #ksiazki

#ksiezycowyspacer #bookmeter (mam nadzieję, że użycie tagów nie rozwala liczników)

e49a628c-289e-4716-9fd5-8bd76f895e7a
b4c511e6-495b-4386-a0be-ea2bfbc7c5e0

Zaloguj się aby komentować

U mnie króciutko z #postanowienia #postanowienia2024

Cel 12/12

Realizacja 4/12

Za dużo wrzuciłem sobie na łeb - pokonały mnie obowiązki codzienne

Na 2025 również wystartuje ale w innej odsłonie

Najbardziej szkoda mi konsekwencji w nauce języka, ale po 10h rozmawiano, ciężko było zmusić się do podkręceni temp jeszcze po trudach dni codziennego


Dziękuję za mobilizację i bez odbioru !

Zaloguj się aby komentować

Podsumowania grudnia nie będzie, bo bieda straszna z była. Za dużo się działo i nie miałem kompletnie czasu na większość rzeczy


Podsumowanie 2024!


Przede wszystkim dzięki @splash545 za regularne postowanie na tej społeczności. Gdyby nie ty, to bym nie wrzucał regularnie podsumowań! A nie powiem, że comiesięczne wrzutki miały wpływ na moją motywację.


Co się udało?

- codzienne kardio - uważam za wielki sukces w tym roku, że zacząłem biegać. Udało mi się zrealizować mój cel na przebiegnięcie 5K!

- codzienna medytacja - #dailytrip się rozwija, wprawdzie w tym roku technicznie nie medytowałem przez jeden dzień, ale na to nie patrzymy

- czytanie - przeczytałem 55 książek, tak więc dałem z siebie 105%! Przeszacowałem się z klasykami, których przeczytałem jedynie 12 na 15 zaplanowanych. Jestem bardzo zadowolony z mojego wyniku i dziękuję całej społeczności #bookmeter

- gramatyka angielska - w każdy weekend robiłem po jednym rozdziale z książki, idzie powoli ale do przodu i to się liczy!

- stanie przy biurku - mogło być lepiej, jednak jestem zadowolony z wyniku i efektów.


Co nie wyszło tak jak powinno?

- angielski wymowa - moja największa bolączka w tym roku. Każdego miesiąca coś nie wychodziło, nie spędzałem na tym tyle czasu ile bym chciał

- słówka angielskie - zdecydowanie przeszacowałem moje możliwości. Lekcja na przyszły rok została wyciągnięta!


Jestem zadowolony z tego roku! Czy mogło być lepiej? Oczywiście! Mogło też być gorzej! Na szczęście wszyscy w domu są jako tako zdrowi, pieniążki się zgadzają i wszystko powoli się kręci. Na 2025 patrzę z optymizmem, mimo że czeka nas w domu trochę wyzwań. Ale nie ma co się martwić na zapas!


P.S. Postanowienia na przyszły rok są już prawie ustalone, jeszcze tylko kilka szlifów pozostało


#postanowienia

Zaloguj się aby komentować

Podsumowanie 2024 roku.


Najpierw rozliczenie się z planami na ten rok:


https://www.hejto.pl/wpis/co-prawda-nie-mam-jako-takich-postanowien-noworocznych-a-bardziej-cele-do-zreali


Opowiadania:

Nie udało mi się napisać żadnego z planowanych. Mimo że próbowałem i byłem na dobrej drodze do ukończenia pierwszego, to jednak zabrakło motywacji.


Teksty na bloga:

Z planowanych 12 udało mi się napisać... 2.


Teksty na Wattpada:

Udało mi się napisać jeden krótki. To bardzo poboczny projekt, więc jestem zadowolony.


Przeczytane książki:

Planowałem 12, przeczytałem 20. Może byłoby więcej, ale utknąłem na „Diunie” - jeden tom potrafiłem czytać przez miesiąc, do trzeciego podchodziłem wielokrotnie, ale w końcu odpuściłem. Moim zdaniem czytam zbyt mało, głównie przed snem. Czasem godzinę, ale najczęściej kilkanaście minut i już zasypiam. :')


Niestety, nie udało mi się przeczytać w całości „O sztuce”. Dotarłem jakoś do połowy. Zacznę czytać od nowa, tylko tym razem rozdział na tydzień.


Przeczytane opowiadania:

Z planowanych 183 udało się przeczytać 131, więc nie jest źle. Ale wciąż nie jest to zrealizowany cel.


Zaległości w gierkach:

Łącznie przeszedłem 37 gierek z planowanych 12. Problem jest taki, że to syzyfowa praca - co miesiąc na mojej liście pojawiają się nowe tytuły, głównie z darmowego rozdawnictwa czy Prime Gaming. Dodatkowo spędziłem sporo godzin na graniu w „Helldivers 2”, przez prawie miesiąc co wieczór grałem z kumplami po parę godzin. :')


Obejrzane filmy:

Chciałem obejrzeć chociaż jeden na tydzień, udało się obejrzeć ich więcej, bo 70.


Star Trek: /

Obejrzałem „Voyagera” i jestem w połowie „Enterprise”. Połowicznie spełniony cel, ponieważ chciałem obejrzeć całego „Enterprise'a”


Waga:

Nie osiągnąłem założonego przez siebie celu. Waga ani trochę się nie zmieniła - na gorsze też nie. Niby więcej się ruszałem, ale jednocześnie łakomstwo sprawiło, że też sporo jadłem. X)


A teraz bardziej refleksyjna część:


Udało mi się zdać drugi rok studiów bez żadnego drugiego terminu. Wiem, co to za student, który nie brał udziału w kampanii wrześniowej, ale jestem z siebie dumny, że udało mi się zaliczyć wszystko w pierwszym terminie i w lato miałem wolne od nauki.


Pojechałem też na połowicznie fajne wakacje w Zakopanem. Napisałem „połowicznie”, ponieważ same okoliczności były super - nocowaliśmy w świetnym miejscu. W nocy było bardzo cicho, nie licząc przepływającej obok rzeki, i okropecznie ciemno. Bardzo miła odmiana od wiecznie oświetlonego miasta. Samo Zakopane i okolice, tak samo jak góry, wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Spędziłem tydzień na górskich wędrówkach i drugi na podziwianiu zakopiańskiej architektury.


Niestety, błędem było pojechanie z ciocią i jej nowym partnerem, który okazał się strasznym bucem, prostakiem i rasistą - nie przesadzam. Niby był w porządku wobec mnie i mojej byłej już dziewczyny, ale ostatniego dnia, tuż przed wyjazdem z Zakopanego, naskoczył na mnie, bo nie chciałem zrobić czegoś po jego myśli i jak tylko zwróciłem mu uwagę, to zachował się jak typowy patus. Najgorsze było to, że moja ciocia stanęła po jego stronie - osoby, którą znała wtedy zaledwie rok - a nie siostrzeńca. No i od tego czasu jest obrażona, mimo że to ja powinienem być (a jestem, ponieważ bardzo nie spodobało mi się, że obcy dla mnie człowiek śmiał podnieść na mnie głos i wręcz mi grozić, że jak jeszcze raz się odezwę, to coś tam).


Za to zlot z kumplami poznanymi prawie siedem lat temu w gierce okazał się ogromnym sukcesem. Pojechaliśmy na Mazury, do domków nad jeziorkiem, z prywatnym pomostem i łódkami. I te łódki zrobiły robotę - pierwszy raz pływałem canoe. Z początku bałem się jak cholera, ale finalnie przekonałem się i pływaliśmy praktycznie każdego dnia. Świetna sprawa, na pewno w przyszłości wybiorę się na jakiś spływ kajakowy. ^ ^


To dla mnie niesamowite, że ludzie z różnych części Polski potrafią się zorganizować i spotkać w jednym miejscu. Z reguły na zlotach jest nas od piętnastu do lekko ponad dwudziestu osób, a niektórzy mieszkają w zachodniopomorskim, śląskim czy podlaskim, więc czasem na zlot trzeba przejechać całą Polskę. :') No i podziwiam to, że pomimo tylu lat, zmieniających się sytuacji życiowych et cetera, wciąż siedzą (siedzimy) i grają (gramy) w gierki. Klanowicze z najdłuższym stażem znają się już prawie dwadzieścia lat - dla porównania, nie utrzymuję kontaktu z nikim z czasów szkolnych.


Lato ogółem było super. Korzystałem z dobrej pogody, jak tylko się dało. Z byłą dziewczyną i jej suczką - najwspanialszy piesek, z jakim miałem do czynienia w życiu, a przewinęło się ich już parę - potrafiliśmy chodzić na wielogodzinne spacery. Ba, udało mi się nawet zorganizować wyjazd nad morze, co nie było wyzwaniem, bo stamtąd pochodzę. :') No ale bardzo chciałem pokazać pieskowi morze i szkoda tylko, że była bardzo nerwowa - szczekała na członków mojej rodziny, na każdy usłyszany hałas czy głos, więc byliśmy zmuszeni skrócić wyjazd, żeby się nie męczyła. Zresztą, dla mnie też to było męczące. A szkoda, bo plaża bardzo jej się spodobała.


I po całkiem fajnie spędzonych dziesięciu miesiącach przyszedł czas na dwa niefajne.


Pod koniec października otrzymałem wypowiedzenie umowy o pracę. Zresztą, nie tylko ja, bo do zamknięcia poszła cała firma. Spodziewałem się tego, ponieważ od dwóch lat nieciekawie się działo i przez ostatni rok co jakiś czas odchodziły kolejne osoby bądź były zwalniane. Miałem ogromne szczęście, że nie wydarzyło się to miesiąc wcześniej - akurat minęły mi trzy lata pracy, więc przysługiwały mi trzy miesiące okresu wypowiedzenia. Gdyby podjęli decyzję pod koniec września, miałbym tylko miesiąc. :')


Bądź co bądź trzy miesiące okresu wypowiedzenia plus dwa miesiące odprawy nie napawały mnie optymizmem. Przez ponad rok bezskutecznie szukałem lepszej pracy i nie mogłem niczego znaleźć, więc obawiałem się, że nie uda się to w pięć miesięcy. Na szczęście udało się w trzy tygodnie. Przy okazji spełniłem swoje małe marzenie zawodowe - przejdę na „drugą stronę barykady” i teraz to ja będę klientem dla spedytorów, a nie spedytorem. :') Nową pracę zacznę dopiero od lutego i już się nie mogę doczekać. Mam nadzieję, że spełni moje oczekiwania i będę zadowolony.

Jestem bardzo wdzięczny @moll, że pomogła mi przy CV.


Niestety, utrata pracy znacząco pogorszyła moją relację z byłą już dziewczyną. Krótko mówiąc, nie otrzymałem od niej żadnego wsparcia emocjonalnego, wręcz przeciwnie. Wyjaśniłem jej sytuację, opowiedziałem o swoich obawach i zaproponowałem, czy nie mogłaby porozmawiać ze swoimi rodzicami o większym wsparciu finansowym - to niestety są ludzie, którzy nie za bardzo przejmują się dobrem swojej córki - ponieważ nie wiedziałem, czy będę w stanie dalej utrzymać taki sam standard życia. Powtórzę się, ale bezskuteczne poszukiwania pracy nie wskazywały na to, że uda mi się znaleźć coś fajnego w moim zawodzie, i nastawiałem się, że w styczniu będę szukał jakiejkolwiek pracy, byleby tylko móc cokolwiek zarobić. Wolę nie ruszać oszczędności bez potrzeby, a zasiłek dla bezrobotnych pokryłby niewielką część potrzebnych wydatków.


Nie spotkałem się ze zrozumieniem. Dowiedziałem się, że nie tak się umawialiśmy, że jest stratna w związku, nie przejmuję się jej studiami et cetera. I że mam się wyprowadzić do końca tygodnia. Poczułem się jak śmieć - niepotrzebny, to można się mnie pozbyć. Wielokrotnie wcześniej przy kłótniach groziła mi tym, że mam się wyprowadzić - ogromny minus, że mieszkałem u niej - ale zazwyczaj na drugi dzień było już w porządku. W tamtym momencie poczułem jednak, że to naprawdę koniec. Uświadomiłem sobie, że moja była rzeczywiście mogła być ze mną głównie z wygody, o co zresztą podejrzewałem ją od jakiegoś czasu. To nie był jednoznacznie zły związek - był bardzo burzliwy, z obu stron. Od dłuższego czasu się to psuło, ale podejmowaliśmy próby naprawy. Niby było dobrze, do czasu. I potem od nowa.


Zerwała ze mną po miesiącu, ponieważ dowiedziała się, że napisałem do innej dziewczyny. W momencie, kiedy trzymała mnie w limbo - nie wiedziała, czy chce dalej ciągnąć ten związek, nie potrafiła się określić - coś we mnie pękło i postanowiłem odezwać się do kogoś, kto z opisu wydawał się miły. Tylko że moja była musiała się o tym dowiedzieć praktycznie od razu, ponieważ wpis tej osoby zniknął po paru dniach, a była powiedziała mi o tym dopiero po miesiącu. Musiała wiedzieć o tym przez cały ten czas, mimo to zachowywała się normalnie i cóż, korzystała z moich pieniędzy, kiedy gdzieś jeździliśmy czy chodziliśmy coś zjeść. Przy okazji dowiedziałem się, że powiedzenie komuś, że ma się wyprowadzić do końca tygodnia, to nie rozstanie, a PROPOZYCJA rozstania.


Ogółem przypadek podobny do tego z „Przyjaciół”, kiedy Ross i Rachel mieli przerwę od związku.


Nie jestem nawet smutny, tak szczerze. Tęsknię jedynie za psem byłej i poniekąd trwałem w tym związku z powodu tej wspaniałej psiny. Rodzice mojej byłej to okropni ludzie, którzy nie powinni mieć nawet kamienia pod opieką. Parę lat temu, gdy suczka potrzebowała operacji tylnej nogi (w młodym wieku siadły jej kolana, bardzo pechowa suczka, jeśli chodzi o zdrowie), to powiedzieli, że musi poczekać kilka miesięcy, bo we wrześniu idą na wesele. Pies miał się męczyć, miał mieć dalsze problemy z chodzeniem, bo dla nich jest ważniejsze wesele. Dobrze, że wtedy byłem, bo bez wahania wyciągnąłem potrzebną kwotę z konta oszczędnościowego i zapłaciłem za operację. Na szczęście mi oddali za nią.


Niestety, nie mam możliwości spotykać się z pieskiem ani tym bardziej zabierać jej na spacery. Poryczałem się, gdy wybiegła na korytarz, żeby się mną przywitać, gdy odbierałem swoje rzeczy z mieszkania. Wiedziałem, że widzę ją po raz ostatni w życiu, no chyba że przypadkiem trafimy na siebie. Ale też nie chciałbym się wtedy jej pokazać, ponieważ zawsze okropecznie płacze, kiedy widzi kogoś znajomego.


A tak to jestem zły na siebie, że poświęciłem kilka lat swojego życia na osobę, która finalnie okazała się nieodpowiednia dla mnie. Z drugiej strony tak też pewnie można powiedzieć o mnie, bo sam musiałem się wiele nauczyć w tym związku - po raz pierwszy w życiu zamieszkałem z dziewczyną, więc to była dla mnie nowość. Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że pewne przesłanki było widać już trzy lata temu i jestem zły, że wtedy tego nie dostrzegłem. A raczej dostrzegłem, tylko postanowiłem zignorować, ponieważ byłem zakochany. Cenna nauczka na przyszłość.


I wiem, że nie powinienem aż tak się obwiniać. Tylko że to dosyć świeża sprawa i emocje wciąż są we mnie silne. Na szczęście ten rozdział mam już zamknięty za sobą.


Na koniec pozytywne akcenty: okazało się, że mam w swoim (niestety dalszym, z racji odległości, która nas dzieli) otoczeniu osoby, na które mogę liczyć. Może po tym wpisie tego nie widać, ale w życiu prywatnym nie jestem wylewnym człowiekiem i nie lubię mówić o swoich problemach. Mimo to przełamałem się i otrzymałem bardzo potrzebne mi wtedy wsparcie emocjonalne: od mamy, z którą kontakt polepszył mi się dopiero po przeprowadzce na drugi koniec Polski, od kumpli z klanu czy kolegów z jednego serwera Discordowego. Sam fakt, że miałem komu się wygadać i to, że zostałem zrozumiany, a nie oceniony czy wyśmiany, dużo mi pomógł. I mimo że jestem dość samotny na co dzień, to bardzo pociesza mnie myśl, że mam z kim porozmawiać czy spotkać się, kiedy jest taka okazja.


W krótkim terminie udało mi się też znaleźć pokój do wynajęcia. Nie miałem zbyt dużego wyboru - w końcu musiałem znaleźć coś na już, w miarę sensownej lokalizacji i przystępnego cenowo. Stąd decyzja wynajęcia pokoju, a nie całego mieszkania. Trafiły mi się dwie fajne współlokatorki, których zresztą przez większość czasu nie ma. To nie jest powód, dlaczego uważam, że są fajne. :') Można z nimi pogadać o pierdołach, pośmiać się i w ogóle.


Święta też dobrze minęły. Przede wszystkim spokojnie. Dzień przed Wigilią spotkałem się z kumplem z klanu, poszliśmy pograć w bilard, napić się piwa i coś zjeść. Bardzo mile spędzony wieczór i równie miła odmiana od siedzenia samemu w mieszkaniu. :')


Pomimo stresu związanego z utratą pracy i znalezieniem nowej oraz rozstania z dziewczyną, uważam, że to był całkiem niezły rok. Oby kolejny był jeszcze lepszy.


#postanowienia #postanowienia2024

@cyberpunkowy_neuromantyk wspaniały opis, świetnie piszesz.


"O sztuce" mam zaplanowane na 2025 więc doceniam Twój wybór, ale to książka która wymaga spokojnego czasu na czytanie i skupienie nad treścią.


Oby udało Ci się znaleźć kogoś wartego Ciebie. Dużo odwagi na 2025 rok - chyba wszystkim przyda się jej więcej

@ciszej


Dziękuję bardzo!


Do „O sztuce” podchodzę już od paru lat i jest tak, jak piszesz - wymaga czasu i skupienia. Popełniłem błąd, że starałem się przeczytać rozdział dziennie, przez co nagromadziło się w głowie zbyt dużo wiedzy w krótkim czasie. :')


Odwaga na pewno się przyda. Jeszcze nigdy nie miałem tak, że żałowałem wybrania się na jakiś event czy coś, a zawsze odczuwam lęk przed takim wyjściem/wyjazdem. : D I często ten lęk sprawia, że odpuszczam.

@cyberpunkowy_neuromantyk mi to wygląda na całkiem dobry rok, taki prawdziwy, życiowy. Trochę pozytywnych doświadczeń, trochę tych cięższych, ale najważniejsze, że się nie łamiesz, wyciągasz naukę z tych doświadczeń i nie podchodzisz do nich zero-jedynkowo tylko bardziej refleksyjnie, to się ceni.

@splash545 miałem dokładnie w podobnym tonie napisać odpowiedź, bo z mojej perspektywy to też właśnie wygląda jak taki dobry, życiowy rok z dużą dozą doświadczenia, które przyda się później

@Loginus07 @splash545


Nie łamię się, ponieważ uważam, że dobrze się stało. W pracy się męczyłem, w związku się męczyłem, podobnie z mieszkaniem razem. Odeszły mi trzy bardzo stresogenne czynniki, z czego bardzo się cieszę. : D


Na pewno wyciągnę z tego nauczkę na przyszłość.


Dziękuję bardzo za miłe słowa. : )

@cyberpunkowy_neuromantyk widze dużo się działo u ciebie, mam nadzieje że przyszły rok będzie obfitował w więcej pozytywnych, niż tych negatywnych chwil! Trzymaj się tam!

Zaloguj się aby komentować