#natura

16
1632

Przez żołądek do serca Sójki (Garrulus glandarius), najbarwniejsze europejskie ptaki krukowate, są znane z tego, że ich zaloty są bardzo hałaśliwe: ptaki gromadzą się w grupach na drzewach, po czym gonią się, popisują, przekrzykują i szczebiocą. Samce stroszą dodatkowo pióra, prezentują biało-błękitne lusterka na skrzydłach i naśladują odgłosy innych zwierząt, żeby przyciągnąć uwagę samic. Pary dobierają się wśród ogólnego harmidru i pozostają sobie wierne przez cały sezon lęgowy, a czasem nawet przez całe życie.


Zaobserwowano, że podczas zalotów, a także później, w celu wzmocnienia łączącej partnerów więzi, sójki dają sobie w prezencie pokarm. Czasem to samiec przynosi samicy przysmaki, przekazując jej jedzenie z dzioba do dzioba, a czasem to samica podkarmia samca. Z przeprowadzonych badań wynika ponadto, że sójki są uważnymi obserwatorami i starają się w pewnym stopniu interpretować potrzeby swojej drugiej połówki – nie przynoszą jej ciągle tego samego rodzaju pokarmu, ale starają się dbać o różnorodność.


W jednym z eksperymentów badacze umieszczali pary sójek w przedzielonym na pół pomieszczeniu, a następnie podkarmiali samicę jednym gatunkiem larw w taki sposób, by samiec mógł to widzieć. Z chwilą usunięcia dzielącej ptaki przegrody samiec dostawał dostęp do misek z różnymi gatunkami larw, z których mógł pobierać pokarm i potem dzielić się nim z samicą. Okazało się, że samce chętniej przynosiły swoim partnerkom te larwy, do których samice nie miały wcześniej dostępu – samiec widział, co jego partnerka wcześniej jadła i najwyraźniej potrafił na tej podstawie domyślić się, że potem będzie chciała spróbować czegoś innego zamiast jeść wciąż to samo. Jeśli samiec nie miał możliwości zobaczyć, co je jego partnerka, po usunięciu przegrody podkarmiał ją mieszanką różnych larw.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #nauka #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #prezenty

adc8b424-cd66-431a-8374-f91ac77dd749

@Apaturia kiedyś taką uratowałem:)


Jechałem i samochód z przeciwka taka strzelił. Szybka nawrotka, awaryjne, złapałem ją, akurat miałem łubiankę w samochodzie to do łubianki wsadziłem, jadę do lecznicy! Niczym Michael Schumacher zapierdalam przez miasto, dojeżdżam mówię, że akcja ratunkowa ptaka, a baba w lecznicy mi mówi, że oni nie mają umowy z miastem i nie przyjmą mi ptaka... To mówię "c⁎⁎j wam w d⁎⁎ę" wychodzę dziwnie na SM bo to też Eco patrol, mówią że albo mam czekać aż przyjadą ale najlepiej jakbym podjechał do innej lecznicy bo tam akurat jest strażnik bo innego jakiegoś zwierzaka zawozili, to znowu jeden, dwa, trzy rura zapierdalam przez miasto, dowiozłem gagatka żywego ale zszokowanego. Tam gratulacje od strażnika miejskiego, Pana z lecznicy, pewnie kierowca przejeżdżającego autobusu też zaczął klaskać.


I tyle, nie wiem co się stało z nim dalej, ale mam nadzieję, że żyje bo z tego co lekarz mówił to chyba nic poważnego oprócz szoku mu nie było.


Przez ten czas kiedy się znaliśmy mówiłem na niego Andrzej.


Mam nadzieję, że sobie fruwasz gdzieś tam Andrzejku ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Zaloguj się aby komentować

Niedoręczony prezent sprzed milionów lat Mniej więcej 99 milionów lat temu, w okresie środkowej kredy, pewien samiec muchówki z rodzaju Alavesia leciał wśród drzew, przytrzymując swoimi odnóżami bardzo ważny pakunek - prezent, dzięki któremu samica miała przyjąć jego zaloty i zgodzić się na przedłużenie gatunku właśnie z nim. Prezent miał formę nieco nieregularnego balonika uformowanego ze spienionej śliny samca. Powinien znaleźć się w nim także pyłek kwiatowy, który posłużyłby później jako odżywczy pokarm dla samicy, jednak samiec albo nie zdążył go jeszcze zebrać, albo zamierzał oszukać samicę, wręczając jej tylko puste opakowanie bez pysznej zawartości. Dokładnie nie wiadomo.


Tak się bowiem złożyło, że owad razem ze swoim pakunkiem został w pewnym momencie uwięziony w kropli żywicy, która z czasem skamieniała i zasiliła pokłady tak zwanego bursztynu birmańskiego. Pechowy samiec nie dotarł zatem na gody, nie wręczył swojego prezentu i nie dostał szansy na przekazanie swoich genów. Przysłużył się jednak światu w inny sposób.


Miliony lat później skamieniałość z samcem i jego pakunkiem została odnaleziona w dolinie Hukawng w północnej Mjanmie, w regionie słynącym z zasobnych kopalni bursztynu. Tamtejsze bursztyny są niezwykle cenne z punktu widzenia nauki, ponieważ wiele z nich zawiera skamieniałości organizmów żyjących w czasach dinozaurów, nie tylko owadów, ale także kręgowców. Ten konkretny egzemplarz, w którym utknął samiec muchówki Alavesia, okazał się najstarszym jak dotąd odnalezionym świadectwem na to, że w przeszłości samce niektórych gatunków owadów przygotowywały i wręczały samicom prezenty w ramach zalotów.


Obdarowywanie samicy prezentem to jedna z ciekawszych strategii godowych, jaka rozwinęła się w świecie zwierząt. Badaczom trudno jednak prześledzić jej ewolucję, ponieważ prawie nie ma śladów tego rodzaju zachowań w materiale paleontologicznym. Badania w tym zakresie są niemal zupełnie ograniczone do współczesnej fauny.


Warto na koniec dodać, że skamieniałości z Mjanmy, z uwagi na naruszenia praw człowieka powiązane z ich pozyskiwaniem, stanowią od pewnego czasu przedmiot dyskusji w środowisku paleontologów – więcej na ten temat można przeczytać na przykład tutaj: https://www.national-geographic.pl/nauka/paleontolodzy-kloca-sie-o-krwawe-bursztyny-z-birmy/. Bursztyn z trzymającym prezent owadem miał zostać pozyskany w sposób etyczny, a przynajmniej tak oświadczyli badacze, którzy analizowali skamieniałość.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #paleontologia #nauka #przyroda #natura #zwierzeta #owady #prezenty

6c3d5304-8208-4037-97df-d5abda340c93

Zaloguj się aby komentować

Ceremonia z wodorostami Rytuały godowe perkozów dwuczubych (Podiceps cristatus) przypominają "wodne tańce", jednak przybierają różne formy, zależnie od okoliczności. Część perkozów łączy się już w pary na zimowiskach, ale dopiero po przybyciu do zbiornika wodnego, który będzie ich miejscem lęgów i w obrębie którego wyznaczą swoje terytorium, para zaczyna na poważnie umacniać swoją więź. Podczas tego okresu samiec i samica starają się „wyczuć” siebie nawzajem, badając swoje reakcje.


Dla wczesnej formy zalotów charakterystyczna jest forma "tańca", podczas którego para perkozów najpierw płynie ku sobie z wyciągniętymi szyjami, a następnie wykonuje naprzemienne ukłony, potrząsa głowami i stroszy swoje rudo-czarne kryzy. Takie zachowania można też zaobserwować w momentach, gdy para spotyka się po krótkiej separacji – na przykład gdy samiec i samica żerują w różnych miejscach na jeziorze i na jakiś czas tracą się z oczu. Taki "taniec" pełni rolę powitania i jednocześnie służy umacnianiu więzi.


Taniec osiąga punkt kulminacyjny przed etapem budowy gniazda. Perkozy prezentują sobie wtedy nawzajem swego rodzaju rytualne podarunki: najpierw samiec i samica nurkują, a następnie wynurzają się, trzymając w dziobach pęczki wyłowionych wodorostów. Potem pośpiesznie płyną ku sobie, trzymając głowy nisko nad taflą wody. Gdy już do siebie dopłyną, prostują się niemal do pozycji pionowej i stykają się klatkami piersiowymi, prezentując sobie nawzajem wodorosty. Ten "wyprost" na wodzie to najbardziej wyczerpująca część, wymagająca od obojga partnerów dobrej synchronizacji i niemałego wysiłku - żeby utrzymać się na wodzie w takiej pozie, ptaki muszą bardzo szybko przebierać nogami.


"Ceremonia z wodorostami" jest niejako zarezerwowana dla par, które przenoszą swój związek na wyższy poziom. Właśnie dlatego pojawiają się w niej wodorosty, których perkozy używają do budowy i maskowania ulokowanego przy brzegu wody gniazda.


Można by się zastanawiać, dlaczego tańce godowe perkozów są tak skomplikowane? No cóż - w celu udanego wyprowadzenia potomstwa zarówno samiec, jak i samica muszą być dobrze zgraną parą. Oboje budują gniazdo, oboje wysiadują jaja i oboje opiekują się młodymi. Oboje bronią też swojego terytorium, gniazda i piskląt, a jeśli zajdzie taka potrzeba, także siebie nawzajem. Muszą mieć więc pewność, że druga strona jest w pełni gotowa na współpracę podczas lęgów i na stworzenie silnej więzi. „Ceremonia z wodorostem” jest rodzajem wzajemnej deklaracji - wymaga wyczucia i wysiłku ze strony obojga partnerów i nie ma tam miejsca na udawane zaangażowanie.


Choć wszystko to brzmi z ludzkiego punktu widzenia bardzo romantycznie, perkozy dwuczube nie łączą się w pary na całe życie. Para pozostaje sobie wierna przez jeden rok. Po zimie, w kolejnym sezonie, perkozy mogą tańczyć z innymi partnerami – choć zdarza się też, że raz dobrana para trzyma się razem podczas zimowania i pozostaje ze sobą przez więcej niż jeden sezon.


https://www.youtube.com/watch?v=cs_3WAfDVsc


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #prezenty

9badbf37-6834-434e-93d8-8bc9f71712a5

Zaloguj się aby komentować

Kamyk symbolem związku Na Antarktydzie ptaki nie mają wielkiego wyboru, jeśli chodzi o materiał do budowy gniazd, nic więc dziwnego, że niektóre gatunki pingwinów, jak pingwiny białookie czy pingwiny białobrewe, używają do tego celu kamyków. Kopczyk z kamyków ma za zadanie utrzymywać jaja i pisklęta ponad poziomem gruntu, chroniąc je przed zmarznięciem i przed zamoknięciem w razie, gdyby temperatura otoczenia wzrosła i wierzchnia warstwa śniegu zaczęła się nadtapiać.


Kamyki nie zbierają się jednak same i mogą być trudne do znalezienia. W sieci często można natknąć się na informację, że samce pingwinów próbują uwodzić swoje wybranki, wręczając im kamyki, a samica wybiera tego, który przyniesie jej najgładszy egzemplarz. W rzeczywistości nie mamy potwierdzenia, że tak to właśnie działa – jednak faktem jest, że podczas zbierania materiału na gniazdo to samce pingwinów wykonują zazwyczaj większość pracy i nierzadko, aby przyspieszyć budowę, uciekają się do kradzieży i podbierają kamyki od sąsiadów. Kamyki są następnie składane u stóp samicy, która w tym czasie często pilnuje gniazda i dokłada do niego nowy materiał.


Nie jest to więc antarktyczny odpowiednik prezentu w formie ładnego, błyszczącego kamyka jak od jubilera. Gdybyśmy mieli szukać tu porównań do zachowań ludzkich – byłoby to raczej coś jak przynoszenie wybrance (czasem kradzionych) cegieł przeznaczonych do budowy wspólnego domu.


Samice również bywają mocno zaangażowane w budowanie gniazda. U pingwinów białookich zaobserwowano nawet, że niektóre bardziej doświadczone samice wyłudzają kamyki na swoje gniazda od samotnych, niedoświadczonych samców, pozorując względem nich zachowania godowe lub nawet oferując im w zamian możliwość kopulacji. Podkradanie kamyków z cudzych gniazd nie jest do końca bezpieczne, bo może skończyć się przepychankami i pobiciem - pozorowanie zachowań godowych umożliwia więc samicom pozyskiwanie cudzych kamyków bez ryzyka odnoszenia obrażeń. Zdarza się, że samica odwiedza tego samego samca kilkakrotnie, żeby wyłudzić od niego więcej kamyków na swoje gniazdo.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #pingwiny #antarktyda #prezenty

78de2294-d93f-4010-8f90-81e98da51424

bardziej doświadczone samice wyłudzają kamyki na swoje gniazda od samotnych, niedoświadczonych samców, pozorując względem nich zachowania godowe lub nawet oferując im w zamian możliwość kopulacji.

Typowa p1ngwinka

@Pirazy @yourgrandma Chyba powinnam się była spodziewać, że taka ciekawostka spowoduje podobne komentarze A myślałam, że ludzie bardziej docenią romantyzm znoszenia cegiełek na wspólny dom.

@Apaturia ten fragment to chyba łyżka heheszkowego dziegciu w beczce romantycznego miodu. Czujesz niesmak na końcu języka xd czy coś, nigdy nie jadłem dziegciu

Zaloguj się aby komentować

Prezent, który może uratować życie Pająk darownik przedziwny (Pisaura mirabilis) jest znany z tego, że podczas zalotów samiec wręcza samicy podarunek - zazwyczaj jest to smakowita zdobycz, taka jak mucha lub inny owad, starannie zawinięta w warstwy jedwabnych nici. Podarunek ten ma za zadanie odwrócić uwagę samicy i zmniejszyć prawdopodobieństwo, że zalecający się samiec zostanie przez nią potraktowany jako pokarm.


Kiedy samica przyjmuje prezent i zaczyna go "rozpakowywać", próbując przegryźć się przez jedwabne opakowanie i dobrać się do zawartości, samiec szybko działa na rzecz przedłużenia gatunku. Jeśli zapakował podarunek starannie, ma szansę na to, że zdoła skończyć i uciec zanim samica pożywi się ofiarowaną przez niego zdobyczą i zrobi sobie z niego drugie danie. Jeśli jednak owinął prezent byle jak i jego wybranka za szybko poradzi sobie z opakowaniem – względnie jeśli nie spodoba jej się zawartość – istnieje ryzyko, że przedwcześnie przerwie kopulację i go zaatakuje.


Samce darowników czasem próbują oszukiwać, owijając nicią bezwartościowy podarunek. Zamiast nadającego się do zjedzenia owada opakowują wtedy w jedwab pustą wylinkę, wysuszony zewłok już pożartej muchy albo podobne niejadalne śmieci. Samica czasem orientuje się dopiero po fakcie – jednak ponownie, jeśli odkryje oszustwo zanim samiec zdąży zrobić swoje i uciec, jego los może być marny. Może się też zdarzyć, że to samica postanowi zagrać nie fair, przyjmując prezent, a potem uciekając i nie dając samcowi możliwości dokończenia kopulacji. Żeby temu zapobiec, samiec przez cały czas stara się trzymać jedno odnóże na podarunku, aby być gotowym na próbę ucieczki lub ataku ze strony samicy.


Zaatakowany samiec darownika może udawać martwego – wyprostowuje wtedy wszystkie odnóża i przestaje się poruszać. Nie przestaje jednak przytrzymywać jednym odnóżem pakunku z podarunkiem, zdarza się więc, że podenerwowana samica przez jakiś czas szamocze się, ciągnąc za sobą takiego „martwego”, przyczepionego jedną nogą do prezentu samca. Z chwilą, gdy samica się uspokaja, samiec pomału „zmartwychwstaje”, po czym ostrożnie kontynuuje próby kopulacji.


Można by się zastanawiać, dlaczego samce darowników czasem ryzykują, dając samicom bezwartościowe prezenty? Odpowiedź jest prosta: ponieważ czasem im się to opłaca – upolowanie ofiary, której nawet nie można potem samemu zjeść, wymaga czasu i wysiłku, podczas gdy zapakowanie niejadalnego śmiecia kosztuje samca dużo mniej zachodu. Na dłuższą metę takie zachowania napędzają swego rodzaju ewolucyjny „wyścig zbrojeń” między samicami i samcami: samice starają się wypracowywać sposoby na to, by szybko wykrywać oszustów i nie przekazywać dalej ich genów, a samce – na to, by lepiej oszukiwać.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #pajaki #prezenty

23195d3b-dc76-402b-ba4a-d0af57032bea

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Krótka historia wczorajszej nocy gdy spadło trochę świeżego śniegu - tropy przecinające drogę . Najpierw uciekająca sarna a dwa metry dalej trop psowatego. Mój pies w tym miejscu wyczuł bardzo silne zapachy i zaczął węszyć po tropach w stronę lasu. Co było dalej nie wiadomo i można tylko gdybać #natura

2334a84c-73f0-4957-b595-efcf3a9fac9a
882cffe2-1637-4488-8fad-c1c4f899e8a3

Zaloguj się aby komentować

Podwodne "kręgi zbożowe" W 1995 roku podczas nurkowania w subtropikalnych wodach niedaleko południowej Japonii nurkowie zauważyli dziwne, geometryczne kręgi uformowane w piaszczystym dnie morskim. Kręgi miały około dwóch metrów średnicy i składały się z dwóch koncentrycznych pierścieni z promieniście rozchodzącymi się od środka żłobieniami - najczęściej można je było zaobserwować na głębokości 10–30 m na dnie morskim u południowego wybrzeża wyspy Amami Ōshima. Przez długi czas nie potrafiono wyjaśnić, jak powstają te podwodne "kręgi zbożowe", dopiero w 2013 roku udało się rozwiązać ich zagadkę.


Okazało się, że kręgi są wykonywane przez samce ryb rozdymek z gatunku Torquigener albomaculosus i są częścią rytuału godowego. Żeby przyciągnąć samicę, samiec rozdymki kształtuje w piasku gniazdo - okrągłą, geometrycznie uporządkowaną strukturę mającą średnicę około dwóch metrów, z podwyższonym zewnętrznym pierścieniem i płaskim środkiem ze wzorem przypominającym chaotyczny labirynt. Budowa takiego gniazda trwa od tygodnia do około dziewięciu dni. Jego centrum jest utworzone z bardzo drobnego, starannie oczyszczanego przez rybę piasku, natomiast podwyższona część zewnętrzna ma domieszkę kamyków i muszli, które wzmacniają całą konstrukcję.


Uważa się, że kręgi rozdymek to najbardziej uporządkowane struktury tworzone przez ryby. Zakłada się, że gniazdo jest swego rodzaju prezentem mającym na celu przyciągnięcie samicy, jednak nie wiadomo dokładnie, na jakiej podstawie samice dokonują wyboru - znaczenie może mieć rozmiar kręgu, liczba pagórków na obrzeżu, skład piasku i jego kolor. Krąg może też informować samicę rozdymki o rozmiarach ciała samca oraz jego ogólnej kondycji, wykazano bowiem, że większe i silniejsze samce odpychają piasek dalej niż mniejsze, tworząc w ten sposób większe przestrzenie między pagórkami na obrzeżach.


W bonusie filmik pokazujący perypetie pewnego samca rozdymki, któremu w budowie gniazda pomogła sterowana przez badaczy rozdymka-robot.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ryby

a639bc03-15ce-4823-9a27-f1dd2a6856bd
e25613e6-4425-4c4e-90dc-bbc31c0dc556

Zaloguj się aby komentować

Zimowe przemiany reniferów Okrywa włosowa reniferów ma specyficzną strukturę – składa się z gęstego podszerstka oraz z warstwy sztywnych, zewnętrznych, pustych w środku włosów wypełnionych powietrzem. Zapewnia to zwierzętom znakomitą ochronę przed zimnem i lodowatym wiatrem. Niektóre renifery, jak występujący w Ameryce Północnej renifer mały (Rangifer arcticus pearyi), dodatkowo stają się zimą niemal zupełnie białe, by lepiej dopasować się do otoczenia.


Renifery to także jedyne znane jak dotąd zwierzęta, o których wiadomo, że sezonowo zmieniają kolor oczu: latem ich oczy są złotobrązowe, jednak zimą stają się niebieskie. Zmiana ta zachodzi w tak zwanej błonie odblaskowej, czyli w warstwie tkanki położonej za siatkówką oka, która działa trochę jak lustro i odbija promienie światła, które przeszły przez siatkówkę, z powrotem do fotoreceptorów. Zwiększa to skuteczność widzenia w warunkach słabego oświetlenia.


Podczas ciemnych, zimowych miesięcy renifery muszą szczególnie wytężać wzrok, by skutecznie wykrywać zagrożenie ze strony drapieżników i znajdować pożywienie. Przekłada się to na zmianę w rozmieszczeniu kolagenu w błonie odblaskowej ich oczu oraz w sposobie, w jaki odbija ona światło – to z kolei powoduje, że oko renifera wydaje się niebieskie. Zmiany te sprawiają, że renifery lepiej widzą w warunkach arktycznego zmierzchu i nocy polarnej, łatwiej rozpoznają kontrasty w otoczeniu i prawdopodobnie także łatwiej wychwytują promieniowanie ultrafioletowe, co pomaga im w znajdowaniu pokarmu.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ssaki #zima

3bcf1f98-b0c3-4ba0-a28e-0baa3a2831a0
dd3de20d-c302-4d45-a540-c7124812f6ea
b466ea33-eab3-427d-ba6e-d863b8e4ae8d
56897339-c7a1-4173-8fc9-ba52bcb8190e

@sireplama bo by musiały używać masek spawalniczych podczas zorzy polarnej i zbliżania się do bieguna północnego podczas wędrówek w trakcie lata.

Zaloguj się aby komentować

Łasica (nie)cała na biało Niektóre gatunki łasic zmieniają zimą futro na śnieżnobiałe – najbardziej znanym przykładem jest gronostaj europejski (Mustela erminea), którego białe futro z charakterystycznym czarnym końcem ogona przez stulecia było kojarzone z królewskim majestatem, dotyczy to jednak także łasicy pospolitej (Mustela nivalis) oraz występującej na kontynencie amerykańskim łasicy długoogonowej (Mustela frenata).


Zmiana koloru zależy od tego, w jakiej części świata żyje łasica. Osobniki z cieplejszych regionów pozostają przez cały rok brązowe, a ich zimowe futro co najwyżej zmienia odcień na jaśniejszy. Łasice tego samego gatunku żyjące kawałek dalej na północ, gdzie jest nieco chłodniej, mogą mieć częściowo białą, częściowo brązową zimową szatę. Z kolei zupełnie białe zimowe futro występuje przede wszystkim u osobników zamieszkujących środowiska górskie oraz zimniejsze regiony, w których śnieżne zimy są normą.


Łasica pospolita w białej szacie zimowej jest całkowicie biała, natomiast gronostaj i amerykańska łasica długoogonowa mają zawsze czarną końcówkę ogona. Jest to bardzo przydatne, gdy atakuje je z powietrza sowa, jastrząb lub inny ptak drapieżny – czarny koniec ogona przekierowuje uwagę napastnika i skłania go, by podczas ataku celował właśnie tam zamiast w głowę lub inne wrażliwe części ciała zwierzęcia.


Zimą łasice nie zapadają w sen zimowy i choć spędzają sporo czasu w podziemnych kryjówkach, gdzie jest cieplej, to muszą też aktywnie i często polować. Nie są wybitnie dobrze przystosowane do ciężkich mrozów – ich futro nie zatrzymuje ciepła tak skutecznie jak dłuższe, gęstsze futro z podszerstkiem, jakie mają niektóre inne zwierzęta. Na dodatek mają szybki metabolizm i nie gromadzą w ciele zapasów tłuszczu, muszą więc dużo i często jeść, by przetrwać zimę. Zjadają równowartość nawet 40% swojej całkowitej masy ciała w ciągu jednego dnia, a czasem więcej. Żywią się głównie małymi gryzoniami, a jeśli mają pod dostatkiem pokarmu, przezornie chowają nadmiarową zdobycz na później.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ssaki #zima

2e721766-ac9f-4bbb-8fed-eb1c6f687de8
ee10e94b-3510-4f28-9f56-ea999b34a45e
499b7b1f-f5a4-4d90-9ef1-191a66edc67b
637ed64f-19b0-424e-9a92-7eac299a173e

Zjadają równowartość nawet 40% swojej całkowitej masy ciała w ciągu jednego dnia, a czasem więcej

Ciekawe ile kabli wpierdala kuna (w procentowej równowartości masy ciała)

Zaloguj się aby komentować

Nieoczekiwanie białe chomiki. Chomicznik dżungarski ( Cricetiscus sungorus), bardziej znany jako chomik dżungarski, występuje na obszarach stepowych i w tundrze w zachodniej części Syberii i w Kazachstanie. Należy do popularnych zwierząt domowych, jest też zwierzęciem laboratoryjnym wykorzystywanym w badaniach medycznych. Ma szarawe ubarwienie z ciemnoszarą pręgą przebiegającą przez środek grzbietu, jednak przed zimą, kiedy dni stają się krótsze, zmienia futro na niemal całkowicie białe.


Osobniki hodowane w laboratoriach i w domach przeważnie nie przechodzą takiej przemiany, ponieważ mają w otoczeniu sztuczne oświetlenie i nie odczuwają większej różnicy w długości dnia i dostępności światła – jeśli jednak gryzoń jest zdany głównie na światło naturalne, może zacząć bieleć, nierzadko ku zaskoczeniu właściciela. Odpowiednie skrócenie czasu naświetlania światłem sztucznym również może sprawić, że chomiczniki zaczną zmieniać futro na zimowe.


Zimą sierść chomicznika nie tylko zmienia kolor, ale również zagęszcza się, żeby zapewnić mu lepszą odporność na zimno. Futro pojawia się także na jego łapkach, co pomaga mu w przemieszczaniu się po pokrytym śniegiem i lodem podłożu. Zwykle zmiana rozpoczyna się pod koniec października i kończy się w grudniu – niedługo potem, w okolicach lutego, gryzoń powoli zaczyna wymieniać futro na letnie, co trwa zazwyczaj do początku kwietnia.


Chomiczniki dżungarskie mieszkają na wolności w głębokich, zaopatrzonych w kilka wejść norkach, które odpowiednio przygotowują na nadejście zimy. Zamykają wtedy wszystkie wejścia do tuneli z wyjątkiem jednego, zbierają kępki zwierzęcej sierści, z których robią miękką, ciepłą wyściółkę, a także gromadzą zapasy pożywienia. Zimą tracą na wadze, by zmniejszyć zapotrzebowanie na pokarm i choć nie zapadają w sen zimowy, codziennie na kilka godzin obniżają swoją aktywność w celu oszczędzania energii i pozostają w stanie tak zwanego dziennego odrętwienia.


W hodowlach można spotkać odmiany chomicznika dżungarskiego, które są przeważająco białe przez całe rok, jak również wiele innych odmian barwnych.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ssaki #chomiki #gryzonie #zima

a538cac3-8e81-4ce6-8f0f-9de09fa04abd
ee3ead88-ae87-4710-9701-dd613a6a1e12

@Apaturia w pierwszej chwili myślałem, że te białe to laboratoryjne, które na skutek eksperymentów zmieniły kolor. Ehh... za dużo Wiedźmina

Zaloguj się aby komentować

Zimowe futerko i zimowe pazurki do kompletu Obrożniki (Dicrostonyx) to niewielkie, spokrewnione z lemingami i chomikami gryzonie zamieszkujące chłodne, okołoarktyczne regiony Ameryki Północnej i Syberii. Żyją w niewielkich koloniach i zamieszkują wykopane w ziemi lub w śniegu norki połączone systemami korytarzy.


Mimo że zimą obrożniki najczęściej przemieszczają się wykopanymi przez siebie tunelami i rzadko pokazują się na powierzchni, to jednak zmieniają futerko z brązowego na białe, żeby w razie potrzeby zapewnić sobie kamuflaż na śniegu. Ta sezonowa zmiana sprawia, że są unikatami w świecie gryzoni – poza nimi bieleją na zimę jedynie chomiczniki dżungarskie (Cricetiscus sungorus), o których będzie kolejny wpis.


Obrożniki mają też jeszcze jedno ciekawe, zimowe udogodnienie: pazurki na środkowych palcach ich przednich łap powiększają się, spłaszczają i rozdwajają, tworząc rodzaj naturalnych łopatek ułatwiających im przekopywanie się przez śnieg. Do wiosny te „zimowe pazurki” zazwyczaj ścierają się w trakcie pracy, względnie złuszczają się i zostają zastąpione zwykłymi.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ssaki #gryzonie #zima

fccfbdc2-4c5b-4502-945e-c93f575322d9
a5682311-51a5-4cc9-ab68-476bc578d7c5
b02c8fc5-07ee-4d04-992c-30783c810d3a

Zaloguj się aby komentować

Puszyste buty na zimę i brudny kamuflaż Spokrewnione z bażantami pardwy (Lagopus) żyją częściowo na dalekiej północy i są znane z tego, że na zimę zmieniają upierzenie na całkowicie lub niemal całkowicie białe. Podczas tej zmiany zyskują też swego rodzaju puszyste zimowe buty – ich nogi i palce obrastają w gęste, miękkie, nitkowate pióra, co upodabnia je trochę do pokrytych białym futrem łapek ssaków. Pomaga to pardwom w poruszaniu się po śniegu bez zapadania się w nim, tworząc rodzaj naturalnych rakiet śnieżnych, a przy tym daje im dodatkową ochronę przed zimnem.


Pardwy posiadają też szereg innych przystosowań umożliwiających im przetrwanie zimy. Mają pióra w okolicach nozdrzy, dzięki czemu ich drogi oddechowe są chronione przed bezpośrednim dopływem zimnego, nieogrzanego powietrza. Potrafią nurkować w śniegu, by się w nim zagrzebać, a także są w stanie wykopywać w pokrywie śnieżnej tunele długie nawet na metr – są to tak zwane tunele noclegowe, w których pardwy spędzają noce i w których chronią się podczas zamieci.


Zimowe upierzenie pardwy jest gęstsze niż letnie, a jego śnieżnobiały kolor nie tylko umożliwia ptakom maskowanie się na tle śniegu, ale ma też znaczenie podczas dobierania się w pary. Samce zachowują białe pióra dłużej niż samice, żeby na wiosnę w okresie godowym przyciągnąć ich uwagę. Gdy śnieg stopnieje, stwarza to jednak problem, ponieważ są wtedy bardziej widoczne nie tylko dla samic, ale także dla drapieżników. Zdarza się więc, że zaraz po tym, jak pardwy połączą się w parę i samica złoży jaja, samiec wyszukuje sobie błotnistą kałużę i celowo brudzi się, żeby lepiej wtopić się w otoczenie (ostatnie zdjęcie).


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #ptaki #ornitologia #zima #stoopki

6e3a8112-d8eb-409f-b9bf-05a0460ac1c4
e6b65fc3-0443-4f80-aa64-ccdf06387fbf
15f13be9-0ac2-44db-b235-8633bb37dd1b

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie zawsze biały i nie zawsze puszysty Lis polarny (Vulpes lagopus) zamieszkujący mroźne, arktyczne obszary położone na północ od kręgu polarnego jest najczęściej kojarzony z charakterystycznym, śnieżnobiałym futrem, jednak tak naprawdę nie wszystkie lisy polarne są białe – a nawet te białe nie pozostają takie przez cały rok.


Odmiana niebieska lisa polarnego ma przez cały rok niebieskoszarą sierść, zimą jaśniejszą, a latem ciemniejszą. Odmiana biała, dużo częściej występująca, ma zimą śnieżnobiałą sierść, a latem brązowoszarą. U obu odmian futro zimowe porasta nawet poduszki na łapach lisów, jest bardzo miękkie i gęste, a obecny w nim wełnisty podszerstek zapewnia tak dobrą izolację termiczną, że lis może bezpiecznie spać nawet na śniegu i mrozie – zwija się wtedy w ciasny kłębek i dodatkowo owija swoim ogonem jak naturalnym, puszystym kocem, choć podczas wyjątkowo nieprzyjaznej pogody i zamieci woli schronić się w jamie niż odpoczywać na zewnątrz.


W czasie zmiany szaty na letnią lisy polarne często wyglądają trochę łyso i nieco mniej uroczo. Jest to spowodowane tym, że ich futro letnie jest wyraźnie cieńsze od zimowego i ta różnica bardzo się odznacza podczas linienia, szczególnie w przypadku odmiany białej. Po kilku tygodniach jednak ten etap przejściowy dobiega końca.


W ramach lepszego przystosowania do życia w zimnym klimacie lisy polarne są bardziej krępe w porównaniu do swoich krewniaków, mają krótsze kończyny, a także wyraźnie krótsze, zaokrąglone uszy i krótszy pysk – wszystko to przekłada się na mniejszą powierzchnię ciała i co za tym idzie, na mniejsze straty ciepła. Prowadzą aktywny tryb życia nawet gdy temperatura otoczenia spada do -70°C, choć podczas zimy niejednokrotnie całymi miesiącami żyją na skraju śmierci głodowej. Poza upolowaną zdobyczą, przetrwanie zapewniają im zasoby tłuszczu zgromadzone przed zimą oraz wykopywane w pokrywie śnieżnej płytkie „spiżarnie”, w których latem i jesienią lisy składują nadmiarową zdobycz, między innymi jaja dzikich gęsi, które mogą przetrwać w ten sposób nawet rok.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #lisy #zima

e62a216e-4c78-40d9-be44-4392571e9e2f
747699d6-f8d4-4fb2-970c-1138357fec87
3065d833-9a8c-4bb9-8fdc-8e7f03ada633
5cdb55d2-10d4-4160-8b3c-634e4be0a6b1
2702cdc4-0ce0-4355-9550-abfba14784d3

@Apaturia Ciekawostka: Willem Barents (ten od Morza Barentsa) przeżył jedną ze swoich wypraw właśnie dzięki jedzeniu lisów polarnych. Jego statek został zmiażdżony przez lód na jakimś wypizdowie i załoga przetrwała tylko i wyłącznie dzięki lisom. Polecam bardzo ciekawą książkę która powstała na podstawie dzienników marynarzy i innych źródeł historycznych: "W okowach lodu. Willem Barents na krańcu świata".

Zaloguj się aby komentować

Bielejące zające i problem braku śniegu Niektóre gatunki zajęcy, między innymi zając polarny (Lepus arcticus), zając alaskański (Lepus othus), zając amerykański (Lepus americanus) czy rzadki w naszym kraju zając bielak (Lepus timidus), są znakomicie przystosowane do życia na pokrytych śniegiem terenach. Ich stopy są porośnięte gęstym futerkiem, a ich palce są mocno wydłużone i mogą rozcapierzać się na boki, pełniąc rolę naturalnych rakiet śnieżnych i ułatwiając zającom bieganie po miękkim śniegu bez zapadania się w nim. Ich sierść, latem brązowawa lub szarawa, zimą zmienia kolor na śnieżnobiały, dzięki czemu mniej rzucają się w oczy na tle zimowego krajobrazu.


Zmiana szaty na zimową zwykle zajmuje zającowi około dziesięciu tygodni i zaczyna się od kończyn i ogona. Cały proces rozpoczyna się w październiku, gdy dni ulegają coraz wyraźniejszemu skróceniu – zmniejszająca się ilość światła słonecznego docierającego do siatkówki oka uruchamia w organizmach zajęcy mechanizmy odpowiedzialne za linienie, tak by „kamuflaż” był już mniej więcej gotowy, gdy nadejdą przymrozki i spadnie pierwszy śnieg. Zdawałoby się, że to wygodne rozwiązanie, jednak nie do końca.


Zimy, podczas których opady śniegu pojawiają się później niż zwykle lub prawie zupełnie nie występują, stają się poważnym problemem dla bielejących zajęcy. W bezśnieżnym otoczeniu zwierzęta nie tylko nie mogą się maskować, ale na dodatek stają się bardziej widoczne i co za tym idzie, są bardziej narażone na ataki drapieżników. Zimowa szata, pierwotnie mająca ułatwić im przetrwanie, przynosi w takich warunkach więcej szkody niż pożytku.


Jak na razie chyba tylko jedna populacja bielejących zajęcy wydaje się reagować na te zmiany, choć zadziałał tu czysty przypadek. Zające amerykańskie, które zamieszkują Góry Kaskadowe, jakieś dwadzieścia tysięcy lat temu skrzyżowały się z zającem wielkouchym i otrzymały w wyniku tej krzyżówki geny umożliwiające niektórym osobnikom zachowanie szarobrązowej sierści także zimą. Zdaje się, że w miarę, jak bezśnieżne zimy stają się w tym regionie coraz częstsze, częściej przeżywają osobniki z tymi właśnie genami, ponieważ ich obecność w lokalnej populacji z roku na rok coraz bardziej się zaznacza.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #zwierzaczki #zajace #zima

0c844ce0-6e5e-4438-b969-2d282d79019b
3b4dfdfb-bc04-4940-8cd2-9a0cf9cd489e
e08672d1-5892-440b-b40d-c5cde8b62871

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Podwodne labirynty Antarktydy Przeprowadzone w ostatnich latach badania wykazały, że głęboko pod morzami Antarktydy kryje się sieć ponad trzystu podwodnych kanionów, z których niektóre schodzą na głębokość ponad czterech tysięcy metrów.


Kaniony podmorskie należą do najbardziej spektakularnych i fascynujących formacji geologicznych, jakie można spotkać na dnie oceanów. Odgrywają ważną rolę w kształtowaniu ekosystemów oceanicznych - niczym ogromne, podwodne szlaki transportowe umożliwiają przenoszenie osadów i substancji odżywczych z wybrzeża w głąb oceanów, łącząc płytkie i głębokie wody, a także tworzą siedliska dla wielu organizmów żywych. Ich obecność wywiera wpływ na cyrkulację prądów oceanicznych, a co za tym idzie, także na klimat naszej planety.


Naukowcy zidentyfikowali jak dotąd około dziesięć tysięcy kanionów podmorskich na całym świecie – ale ponieważ tylko nieco ponad jedna czwarta dna morskiego Ziemi została szczegółowo zmapowana, ich rzeczywista liczba jest prawdopodobnie wyższa. Pomimo ich wartości ekologicznej, oceanograficznej i geologicznej, tego rodzaju formacje pozostają jak na razie słabo zbadane, zwłaszcza w regionach polarnych.


Podwodne kaniony Antarktydy są z reguły większe i głębsze niż w innych regionach. Powstają głównie w wyniku działania silnych prądów, które z dużą prędkością niosą zawieszone w nich obfite osady lodowcowe w dół stromych, podwodnych stoków, powodując erozję dolin, przez które przepływają. Najbardziej spektakularne kaniony znajdują się pod wodami otaczającymi wschodnią Antarktydę – tworzą tam skomplikowane, rozgałęzione systemy, często złożone z wielu mniejszych kanionów na krawędzi szelfu kontynentalnego, które nieco dalej zbiegają się w jeden główny kanion schodzący w głąb oceanu. Natomiast kaniony zachodniej Antarktydy są z reguły krótsze i bardziej strome, mają też inny przekrój. Może to potwierdzać, że pokrywa lodowa we wschodniej części Antarktydy powstała wcześniej i rozwijała się dłużej.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #oceanografia #antarktyda

2042ac3c-ea6c-4d1d-9587-3b85fed28a27

Zaloguj się aby komentować