682 + 1 = 683
Tytuł: Świadek numer 8
Autor: Steve Cavanagh
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: ebook
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10
Ósmy tom przygód Eddiego Flynna ponownie wrzuca byłego oszusta, a dziś adwokata, w sprawę, która z pozoru wygląda jasno, ale bardzo szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. W centrum jest proces o morderstwo, któego miał się dopuścić znany i ceniony chirurg, a Eddie podjął się bronić. Do tego kłamliwi świadkowie, manipulacje i gra pozorów, w której, jak to u Cavanagha - prawda nigdy nie leży tam, gdzie wydaje się na początku. Flynn znów porusza się na granicy prawa, wykorzystując nie tylko wiedzę prawniczą, ale też dawny instynkt człowieka, który kiedyś sam żył z oszustwa i liczne kontakt w przestępczym półświadku.
Największą siłą książki jest klimat. Czuć napięcie, czuć stawkę, a historia ma ten charakterystyczny dla serii nerwowy puls, który sprawia, że czyta się szybko i z zaangażowaniem. Cavanagh bardzo dobrze buduje poczucie, że Flynn po raz kolejny zadziera z niewłaściwymi ludźmi i że tym razem cena może być naprawdę wysoka i wyjątkowo, w tym tomie, jest. Motyw zagrożenia życia protagonisty działa, bo wpisuje się w jego charakter: to bohater, który regularnie igra z ogniem.
Podoba mi się też, że Flynn nie jest nieskazitelnym bohaterem. Nadal działa po swojemu, czasem balansując na granicy etyki, czasem ją obchodząc, jeśli uzna, że prowadzi go to do celu. To właśnie odróżnia tę serię od bardziej klasycznych thrillerów prawniczych - tu nie chodzi tylko o salę sądową, ale o ciągłą grę, w której bohater sam bywa częścią problemu. Eddie jest oszustem, a dopiero później prawnikiem i autor nigdy tego nie ukrywał.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do tego, że seria zaczyna momentami korzystać z własnych sprawdzonych schematów. Flynn po raz kolejny wpada w śmiertelne tarapaty, po raz kolejny ryzykuje za dużo, po raz kolejny gra nie do końca czysto. Po raz kolejny rani to (dosłownie) kogoś z jego najbliższych. To działa, ale nie ma już efektu świeżości z pierwszych tomów.
Jest to solidny, klimatyczny thriller prawniczy, który może nie należy do najmocniejszych części serii, ale dobrze wykorzystuje to, co w Eddiem Flynnie najlepsze i co najważniejsze, nie wymaga właściwie znajomości poprzednich tomów, żeby się dobrze bawić.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Dziś przychodzę do Was z promocjami księgarni Wydaje Nam Się - czyli firmowej księgarni Wydawnictwa Poznańskiego.
Domowe Targi Książki -50% na wszystkie książki i ebooki - LINK do promocji
Promocją objęte są też pakiety książek - LINK do pakietów
Promocja trwa do 19.04.2026 do 23:59
Wiosenne Wietrzenie magazynu z książkami za 7,90zł - LINK do wszystkich książek za 7,90
Wiosenne Wietrzenie magazynu z książkami za 15,90 zł - LINK do wszystkich książek za 15,90
Promocja na nowości - do -40% - LINK do nowośći
Do końca weekendu -50%, później spadnie do max -40%
Darmowa dostawa od 200zł.
#ksiazki #promocjeksiazkowe #czytajzwujkiem #wydawnictwopoznanskie #wydajenamsie

Zaloguj się aby komentować
681 + 1 = 682
Tytuł: Paradyzja
Autor: Janusz A. Zajdel
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: SuperNOWA
Format: audiobook
Liczba stron: 196
Ocena: 7/10
Podobnie jak w Limesie, kiepsko napisane, brakuje rozmachu, wygląda na rozciągnięte opowiadanie, a nie powieść. Zakończenie lepsze, chociaż trochę takie z generatora zaskakujących zakończeń, a historia zbyt często ociera się o banał. Może by to bardziej działało, gdyby na pierwszym planie był rozwinięty i ciekawy świat sci-fi, zamiast tego jest mało subtelny przekaz o systemie komunistycznym i ulepiona do tego jako taka fabuła.
#ksiazki #zajdel #scifi
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Albatros ogłasza barwiony dodruk. "Rodzina Borgiów" Mario Puzo wróci do księgarń 22 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 464 stron, w cenie detalicznej 54,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W 1492 roku kardynał Rodrigo Borgia zostaje wybrany na papieża, bynajmniej nie za zalety duchowe i świętość za życia. To człowiek opętany żądzą bogactwa i władzy, zręczny polityk bez skrupułów eliminujący rywali i wrogów, choć niepozbawiony pewnej szlachetności.
Jego ukochane dzieci – nieodrodni potomkowie rodziny, której nazwisko zawsze było synonimem walki o wpływy, korupcji i zbrodni – miały wspierać go w drodze do umocnienia największego imperium świata, tymczasem różnymi sposobami próbują zagarnąć dla siebie jak najwięcej władzy. Ale wszyscy w pokrętny sposób pozostają wierni rodzinie. Bo ona nie wybacza nielojalności. Zwłaszcza rodzina Borgiów.
Na tle barwnego zgiełku włoskiego renesansu duchowi przodkowie cosa nostry, genialnie sportretowanej w Ojcu Chrzestnym, rozgrywają partię śmiertelnej gry, której stawką jest hegemonia nad centrum świata – Rzymem.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #albatros #mariopuzo #puzo

Zaloguj się aby komentować
681 + 1 = 682
Tytuł: Malorie
Autor: Josh Malerman
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Akurat
Format: audiobook
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10
Drugi tom historii zapoczątkowanej w "Nie otwieraj oczu" wraca do świata, w którym patrzenie wciąż oznacza śmierć. Tym razem jednak perspektywa jest szersza - Malorie nie jest już tylko samotną bohaterką walczącą o przetrwanie, ale matką, która musi chronić dorastające nastoletnie dzieci w rzeczywistości, której one właściwie nie znają inaczej. Gdy pojawia się nadzieja na bezpieczne miejsce i odnalezienie rodziców/dziadków, bohaterowie wyruszają w kolejną niebezpieczną podróż, gdzie każdy błąd może mieć ostateczne konsekwencje.
Największą siłą tej części jest sposób, w jaki Malerman rozwija znany świat. Nie próbuje wymyślać wszystkiego od nowa, tylko dokłada nowe elementy do tego, co już działało - pogłębia zasady rządzące rzeczywistością i pozwala czytelnikowi spojrzeć na nią z innej strony. Dorzuca też pociąg ocalałych, który odgrywa ogromną rolę w przygodzie naszej trójki.
Kluczową zmianą jest przerzucenie części narracji na dzieci, które urodziły się i dorastały w świecie bez wzroku. To daje bardzo ciekawy efekt - dla nich to nie jest apokalipsa, tylko norma. Oni widzą... dźwiękami. Świetnie wypada też wątek nastoletniego buntu. W świecie, gdzie zasady są absolutne i ich złamanie oznacza śmierć, naturalna potrzeba sprawdzenia granic nabiera zupełnie innego ciężaru. To jeden z tych pomysłów, które wydają się oczywiste dopiero po fakcie i tutaj działa naprawdę dobrze, dodając historii napięcia i emocjonalnej głębi. Konflikt na linii matka - syn dodaje historii emocji, których nie oczekiwałem, ale przyjemnie się o nich czytało. Każda z postaci ma też swoje sekrety, które wyjdą na jaw i będą sporym zaskoczeniem.
Książka utrzymuje klimat pierwszego tomu - nadal jest duszno, niepewnie i bardzo klaustrofobicznie - choć momentami czuć, że to już bardziej rozwinięcie świata niż jego odkrywanie. Nie ma tu aż takiego efektu świeżości jak wcześniej, ale w zamian dostajemy bardziej świadomie zbudowaną historię. Nie jest też aż tak horrorowo, są momenty, ale to bardziej zaskoczenie, niż strach. To bardzo dobra kontynuacja, która pokazuje, że ten świat nadal ma potencjał i można go rozwijać w ciekawy sposób.
Wołam @Shivaa
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
680 + 1 = 681
Tytuł: Wieża Jaskółki
Autor: Andrzej Sapkowski
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: SuperNOWA
Format: audiobook
Ocena: 8/10
Dzień dobry. Ja tu z recenzyją - taką, po której niejeden gotówby chwycić za widły, a inni mogą o herezji krzyczeć. Tak naprawdę to nie. No ale dość gadania - jadło stygnie, a gości nie wypada trzymać w progu. Rozgośćcie się. XD
Gdyby tego dnia po zapadnięciu zmroku ktoś zdołał cichaczem podkraść się do zagubionej wśród moczarów chaty z zapadniętą i obrośniętą mchem strzechą, gdyby zajrzał przez szpary w okiennicach, zobaczyłby w skąpo oświetlonym łojówkami wnętrzu jak Dziw cierpi katusze przez pierwsze 30% "Wieży Jaskółki". Ale to nie było możliwe. Nikt nie mógł tego zobaczyć. Chata pustelnika Dziwisza była dobrze ukryta wśród mokradeł. Na wiecznie pokrytym mgłą pustkowiu, na które nikt nie odważał się zapuszczać.
Tak, początek tego tomu był bardzo frustrujący. Nudny. Jedynym co go ratowało, to wszystko, co było związane z pustelnikiem. Nie opowieść, jaką słyszał, tylko on sam, jego historia, jego interakcje z ... . To było fajne i potrzebne. Cała reszta jednak wydawała mi się po prostu tragiczna. Od szczurów, którzy totalnie mnie nie interesują, jako postaci, przez postaci losowe, które ponownie muszą odpowiadać o świecie, kończąc na czymś, co jest typowe w seriach książkowych, a mnie mierzi prawie za każdym razem.
Chodzi o potrzebę streszczenia tego, co było wcześniej, uciekając się do sztucznych scen i dialogów. Jako, że do serii podchodzę najczęściej jednym ciągiem - ja wiem co się działo i takie rzeczy działają na mnie jak płachta na byka. Marnują mój czas. Ale jak zaznaczyłem to mój personalny problem. Ja po prostu jestem dziwny i wolałbym streszczenie ważnych rzeczy jako wstęp do książki, który mogę pominąć, niż coś narzuconego w losowym miejscu, oderwanego od historii.
Tu robi się nawet gorzej, bo streszczenie nie ogranicza się wyłącznie do przeszłości, ale zahacza też o przyszłość. W efekcie, jeśli ktoś - tak jak ja - liczył, że sceny po walce na moście doczekają się sensownego epilogu w Wieży Jaskółki, to się rozczaruje. Co więcej, coś, co było w pewnym sensie punktem zwrotnym poprzedniego tomu, czyli akceptacja przez Geralta, że nie musi dźwigać wszystkiego sam - zostaje tutaj cofnięte. Nie "na żywo". W streszczeniu. I jasne, bez tego pewnie nie byłoby sceny z Milvą, przy której po raz pierwszy prawie na głos parskłem śmiechem. Problem w tym, że sam sposób pokazania regresu Geralta po prostu mi nie siadł. Jeśli chodzi o Milvę, to też istotna rzecz z końcówki poprzedniego tomu, krwawa, zostaje rozwiązana "poza ekranem", gdzieś między wierszami relacji Jaskra.
Ale potem przychodzi moment Milvy i nagle wszystko robi się automatycznie lepsze, ciekawsze. Historia wychodzi z chaosu i zaczyna się porządkować. Każdy wątek zaczyna coś wnosić i gdyby nie te pierwsze 30%, spokojnie mówił bym o ocenie na poziomie dziesiątki. Ten "moment Milvy" jest dla mnie punktem zwrotnym - bo choć wcześniej coś już zaczynało się ruszać, dopiero wtedy naprawdę zaczęło wciągać. Tak, jak poprzednie tomy.
W mojej osobistej topce scen na pewno znalazłyby się: pewna jaskinia i rozmowa, finałowa walka, wydarzenia na wyspach - i chyba nawet Kovir. Już wcześniej pisałem, że Dijkstrze nie kibicuję, ale sposób, w jaki jest napisany, to dla mnie absolutna czołówka postaci. Bardzo podobał mi się wątek pustelnika i jego rozmowy z ... . Zakończenie tej relacji, też świetne. Fajnie, że jest, mimo okoliczności.
Przy okazji sceny z druidami też zrobiły swoje. Frustrujące to było, zwłaszcza koniec, ale potrzebne. No i wiecie które sceny z Cahirem. Nie ukrywam, że trochę to miejscami naiwne było, bo chłop miał być w sumie niemal oskalpowany, a kilka dni później, normalnie walczył. No ale nie odbiera to nic fajnym scenom z Geraltem. Plus nowa osoba w kompanii też mi się podoba. Zadziorna, fajny kontrast. Dobrze pasuje do ciotki i wujka.
Czyli w sumie ocena to:
Pierwsze ~ 30% książki: 4/10
To, co potem: 10/10
Z takich mniej oczywistych rzeczy, to całkiem ciekawie obserwuje się konflikt ras w tej serii. Chyba Yarpen miał bardzo ciekawy komentarz w "Krwi elfów", że parafrazując, to, że elfy przyszły tu pierwsze i zrobiły ze starszymi rasami to samo, co ludzie potem z nimi, daje im w ich mniemaniu prawo, by czegokolwiek żądać. Oczekują pójścia pod ramię z tymi, których wcześniej sami zniewalali. Bardzo fajny aspekt, zwłaszcza przez pryzmat rozmowy Geralta z pewnym elfem. Z pewnością da mi do myślenia podczas kolejnego podejścia do gier, już po ukończeniu cyklu.
Pisane jak zwykle na telefonie, to może być chaos, ale dzisiaj nie mam czasu poprawiać.
> #dziwensieodchamia <
#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #dziwenrysuje #perypetiedziwena

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Trzeci news / 17.04.2026
Wydawnictwo MAG przedstawia szatę graficzną reedycji. "451° Fahrenheita" Raya Bradbury'ego ma zaplanowaną premierę na czerwiec 2026 roku.
Guy Montag jest strażakiem. Jego praca polega na niszczeniu najbardziej zakazanego ze wszystkich dóbr, źródła wszelkich niesnasek i nieszczęść: książek.
Nie przychodzi mu do głowy, że mógłby kwestionować swoje nijakie życie – dopóki nie zostanie mu objawiona przeszłość, w której ludzie nie żyli w strachu, i teraźniejszość, w której można postrzegać świat przez pryzmat idei.
Zaczyna ukrywać w domu książki, które wkrótce zagrożą jego życiu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #scifi #sciencefiction #raybradbury

Wydanie w twardej oprawie liczy 160 stron, w cenie detalicznej 49 zł. Premiera zaplanowana na 26 czerwca 2026 roku.
Wołam grzmocących newsa:
@Schecterro @bukins @WujekAlien @cidien @robert-jemielity @Shagot @LoginLoginsky @sk4ndal @Fly_agaric @fonfi @bori @HerrJacuch @bojowonastawionaowca @Apaturia @l__p @BJXSTR @209po @GEKONIK @Trypsyna
Zaloguj się aby komentować
679 + 1 = 680
Tytuł: Szafarz
Autor: Grzegorz Brudnik
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Filia
Format: audiobook
ISBN: 9788383573243
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10
Ok, tutaj mam poważny problem z oceną. Bo dałbym dwie - 8 a może nawet 8+ za kryminał, ale 3/10 za to, że wygląda jakby autor połowę pisania książki spędził z ręką w spodniach. Ta książka to połączenie porzadnego klimatycznego thrillera i taniego romansidła dla Grażyn wszelkiej płci i orientacji seksualnej. Akcja dzieje się jakiś tydzień, bohaterów jest kilkanaście - a różnej konfiguracji scen łóżkowych to jest chyba ponad 10. Po jakimś czasie już przewijałem, bo ile kurna można słuchać kto, z kim, ile i jak głęboko.
Sam wątek kryminalny wciągający, choć mam też dość konkretne zarzuty - tak samo jak w innych późniejszych książkach autora trochę przesadza z ilością dodatkowych wątków i dodatkowych zbrodni. Główna oś fabuły też naciągana jak stare majtki (których w tej książce chyba nikt i tak nie nosi), ale mimo to fabuła kryminalna wciągająca. Nawet jeśli główny plot twist był do przewidzenia od czwartego rozdziału.
A, jeszcze bohaterem jest John Wick z pragnieniem śmierci. I znów ten sam zarzut co przy Rocie - do jasnej cholery, może głównemu bohaterowi nie zależy czy umrze czy nie. Ale by poinformować kogoś o tym co odkrył ZANIM pójdzie ryzykować, tak na wypadek jakby jednak mu się nie udało? Duh? Tak by może ktoś inny powstrzymał mordercę. Heloł?
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #kryminal


Zaloguj się aby komentować
678 + 1 = 679
Tytuł: Atomowe nawyki Autor: James Clear Wydawnictwo: Galaktyka Format: książka papierowa Liczba stron: 286 Ocena: 8/10
Właśnie skończyłem „Atomowe Nawyki” Jamesa Cleara i muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłem. Spodziewałem się kolejnego coachingowego lania wody, a dostałem konkretną i logiczną instrukcję obsługi własnych przyzwyczajeń. Książce daję mocne 8/10, bo autor nie udaje guru, tylko pisze bardzo po ludzku i konkretnie. Największy plus tej pozycji to podejście do zmian. Zamiast rzucać się na wielkie cele, które zazwyczaj porzucamy po tygodniu, Clear proponuje metodę małych kroków i poprawianie się o 1% każdego dnia. Dużo miejsca poświęca budowaniu systemów. Tłumaczy, jak tak poukładać sobie otoczenie, żeby dobre nawyki wchodziły naturalnie, a te złe stawały się po prostu uciążliwe. Nie ma tu gadania o mitycznej silnej woli, jest za to sporo praktycznych wskazówek, jak działa nasz mózg i jak to wykorzystać na swoją korzyść. Czyta się to rewelacyjnie, bo rozdziały są krótkie i nie ma w nich zbędnego zapychacza. Jeśli ktoś szuka czegoś sensownego o tym, jak ogarnąć codzienną rutynę bez zbędnej walki z samym sobą, to zdecydowanie polecam. Teraz pozostaje tylko sprawdzić, ile z tych rad faktycznie uda mi się wdrożyć w życie, bo teoria teorią, ale prawdziwa zabawa zaczyna się przy praktyce.
#ksiazki #czytajzhejto#atomowenawyki #bookmeter

Zaloguj się aby komentować
677 + 1 = 678
Tytuł: Wielkie polowanie
Autor: Robert Jordan
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788381167253
Liczba stron: 884
Ocena: 7/10
Tom drugi - co nie zawsze stanowi oczywistość - podejmuje przygodę tam, gdzie skończyła się ona w pierwszym. Tutaj rozdziałów "w drodze" jest jeszcze więcej niż w części poprzedniej, a dłuższe przystanki w tej gonitwie wyodrębnić można co najwyżej dwa.
Miałem oczywiście rację co do ponownego pojawienia się kilku znajomych twarzy, a spotkania z nimi nie mogły zdarzyć się w bardziej odmiennych od siebie okolicznościach - część można nazwać radosną, część sprzyjającą, a jeszcze inną zakrawającą o niesamowity zbieg okoliczności. Epizody poświęcone dwóm spośród tych postaci były rozrzucone na tyle rzadko i na tyle daleko od siebie, że człowiek przypominał sobie o nich dopiero przy natknięciu się na kolejny ich rozdział. Czy wtrącenia te były istotne? Wg mnie jedno z nich nic a nic.
Przechodząc do kwestii bardziej schematycznej, którą nie zawsze lubię się zajmować, bo zajeżdża sztampą: niektóre postacie poddawane są próbom: zarówno dosłownym - przez kogoś, jak i figuratywnym - przez los, choć powinienem raczej napisać - przez Koło. W nielicznych przypadkach pozwala im to głębiej poznać samych siebie, i tak jak wszystko to jest umiarkowanie interesujące, tak czy w jakikolwiek sposób lub w jakimkolwiek stopniu przybliża ich to do pokonania Czarnego? No niezbyt (choć ustęp ten pisałem przed zakończeniem lektury, a ostatnie strony jak zwykle zadają kłam wcześniejszym moim przemyśleniom. Jak dla mnie wieńczące tę część wydarzenia wydają mi się następować za wcześnie w całej przygodzie i wygląda to tak, jak gdyby Jordan nie wiedział, jak to sensownie zamknąć). Ale wracając. "Dosłowne" próby Nyaneve robiły wrażenie, zarówno pod względem światotwórczym dla czytelnika - choć ukazane urywki były bardzo enigmatyczne - jak i zwyczajnie emocjonalnym dla dziewczyny. Dodatkowo blisko końca ma miejsce epizod, w którym niektórzy bohaterowie poznają na własnej skórze definicję słowa "beznadzieja", gdzie na każdy nowy pomysł zaradzenia jej autor bardzo szybko przedstawia kontrargument. Podłe to jak diabli, ale skuteczne, dobrze skonstruowane i napisane; zmusza osoby uwikłane do działania na najwyższych obrotach, by jakoś z tej kabały wyjść. Mogę też powiedzieć, że próba Randa przybiera postać kobiety: Selene nie sposób odebrać jako normalną osobę żyjącą w przedstawionym świecie, tylko sfabrykowaną kukłę o dokładnie dwóch cechach, cechach wręcz prostackich, choć rzekomo jest szlachcianką. Teraz jak o tym piszę, to chyba odkryłem, czemu tak jest, ale tutaj naturalnie tego nie zawrę.
Jeżeli chodzi o kwestię relacji - jest dziwnie. Przez jedną kłótnię z początku książki przez szmat czasu między Randem a resztą chłopaków panuje niewypowiedziany, acz odczuwalny kwas, odbijający się na ich stosunkach. Lwia część zależności między postaciami pozostaje bez większych zmian i jedynie sprawa miłosnych zabiegań o Randa ma tutaj swoje chaotyczne 5 minut - wszystko to komplikowane przez przepowiednię i "przeznaczenie" każdej osoby we wzorze.
Ciekawym zabiegiem jest uczynienie zbawicielem nie osoby wielbionej i przez wszystkich wyczekiwanej, tylko wręcz przeciwnie - przez większość znienawidzonej, będącej źródłem strachu i celem knowań. Niezmiernie ciekawi mnie, jak ten aspekt rozwinie się w części kolejnej.
A z przyjemnych drobnostek: na trasie bohaterowie natykają się na gospodę "Dziewięć pierścieni", do tego w świecie tym istnieje powieść przygodowa o tej samej nazwie. Nie muszę chyba więcej dodawać?
Nie mogę powiedzieć, by większość tego tomu czemukolwiek służyła - jak wspomniałem, znaczna część to po prostu pogoń - ale tak czy siak lektura szła sprawnie i paradoksalnie bez większych dłużyzn. Jordan może i leje wodę, ale robi to w sposób strawny, przynajmniej dla mnie.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Drugi news / 17.04.2026
Wydawnictwo MAG prezentuje szósty tom serii Czerwony Świt. "Światłodawca" Pierce'a Browna ma ustaloną premierę na 20 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 880 stron, w cenie detalicznej 89 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Darrow powraca w emocjonującej kontynuacji Czasu mroku.
Żniwiarz jest legendą, bardziej mitem niż człowiekiem. Ale jest także Darrowem: mężem, ojcem, przyjacielem.
Po druzgocącej klęsce Darrow marzy o powrocie do Virginii, swojej żony i Suwerenki, by bronić Marsa przed Lysandrem. A Lysander, który zamierza zniszczyć Powstanie i przywrócić zwierzchnictwo Złotych, jest gotowy w imię swoich ambicji niszczyć całe światy.
Kiedyś światy potrzebowały Żniwiarza. Dzisiaj potrzebują Darrowa.
Tak oto rozpoczyna się jego podróż powrotna do domu, międzyplanetarna przygoda, w której spotykają się starzy przyjaciele, wykuwają się nowe sojusze, a rywale ścierają się na polach bitew.
Ponieważ sen Eo jest nadal żywy – i po czasie mroku nastanie nowa era: epoka światła, zwycięstwa, nadziei.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #scifi #sciencefiction #piercebrown #redrising #czerwonyswit

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG ogłasza wydanie jubileuszowe. "Atlas chmur" Davida Mitchella w księgarniach od 29 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 640 stron, w cenie detalicznej 79 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Pasażer statku, z utęsknieniem wyglądający końca podróży przez Pacyfik w 1850 roku; wydziedziczony kompozytor, usiłujący oszustwem zarobić na chleb w Belgii lat międzywojennych; dziennikarka-idealistka w Kalifornii rządzonej przez gubernatora Reagana; wydawca książek, uciekający przed gangsterami, którym jest winien pieniądze; genetycznie modyfikowana usługująca z restauracji, w oczekiwaniu na wykonanie wyroku śmierci; i Zachariasz, chłopak z wysp Pacyfiku, który przygląda się, jak dogasa światło nauki i cywilizacji - narratorzy Atlasu Chmur słyszą nawzajem swoje echa poprzez meandry dziejów, co odmienia ich los zarówno w błahym, jak i w doniosłym wymiarze.
W tej niezwykłej powieści David Mitchell znosi granice języka, gatunku literackiego i czasu, proponując zadumę nad właściwą ludzkości żądzą władzy i niebezpiecznym kierunkiem, w którym w pogoni za władzą zmierzamy.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka #davidmitchell

Zaloguj się aby komentować
676 + 1 = 677
Tytuł: Catching Fire, Hunger Games
Autor: Suzanne Collins
Kategoria: literatura młodzieżowa
Format: ebook
ISBN: 0545586178
Liczba stron: 400
Ocena: 9/10
Prywatny licznik: 11/30
Druga część Igrzysk Śmierci.
Nawet nie wiem co napisać, świetnie mi się czyta tą serie. Fabuła bardzo dobrze poprowadzona, trzyma w napięciu. Pojawia się więcej dramatów i dylematów moralnych. Coraz bardziej wyczuwalna jest rebelia. Plot twist na koniec jest genialny.
Czuję się jakbym odkrywała tą serię na nowo. Czytając ją jako nastolatka nie widziałam tego, co się dzieje w tle.
Remember who the real enemy is
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować

Przyglądając Się Gwiazdom Julian Tuwim Poezja Wiersz
przyglądając się gwiazdom, tuwim, poezja, wiersz, poezja dla duszy, julian tuwim, poezje, wiersze
https://youtu.be/DKMDGC6ErWg
#poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #tuwim
674 + 1 = 675
Tytuł: Piknik na skraju drogi
Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: ebook
Liczba stron: 173
Ocena: 7/10
“całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy” Walentin Pillman
Piknik na skraju drogi to legendarna już opowieść o Strefach Lądowania pozaziemskiej cywilizacji, w których zmianom ulegają prawa fizyki i ludzka psychika. Mimo niebezpieczeństw do Strefy udają się Stalkerzy w poszukiwaniu tajemniczych obiektów pozostawionych przez obcych. Na podstawie książki powstał film, seria gier, była też inspiracją dla innych autorów np. Jeffa VanderMeera.
Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.
Jednak im dalej, tym opowieść wciąga coraz bardziej: niesamowite opisy przeróżnych anomalii występujących w Strefie, tajemnicze obiekty, których przeznaczenia nie sposób się nawet domyśleć, unosząca się nad wszystkim atmosfera niepewności, beznadziei i niepojętego zagrożenia. Całości dopełniają rozważania na temat sensu samego lądowania i jego potencjalnego wpływu na przyszłość ludzkości w tym tytułowa hipoteza “kosmicznego pikniku”.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Uwaga spojler!
Jakby ktoś się zastanawiał o co chodzi z piknikiem:
.
.
.
"No a Lądowanie? Przynajmniej powiedz, co myślisz o samym Lądowaniu?
– Proszę bardzo – powiedział Walentin. – Wyobraź sobie piknik... brr... Nunnun drgnął.
– Jak powiedziałeś?
– Piknik. Wyobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polanę wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież, butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez całą noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuża oleju, rozlana benzyna, leżą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... no, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów...
– Zrozumiałem – powiedział Nunnun. – Piknik na skraju drogi.
– Właśnie. Piknik na skraju jakiejś kosmicznej drogi. A ty mnie pytasz, czy oni wrócą, czy nie?"
@saradonin_redux
Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.
Obraz typowego Rosjanina, nawet pisarza.
Zaloguj się aby komentować
673 + 1 = 674
Tytuł: Martwy Punkt
Autor: Aro Sainz de la Maza
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: SQN
Format: audiobook
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10
Drugi tom serii "Morderstwa w Barcelonie" ponownie zabiera nas do dusznej, pełnej napięć stolicy Katalonii, ale tym razem historia wyraźnie skręca w bardziej osobistą stronę. Milo Malart jako główny bohater, mierzy się nie tylko ze sprawą kryminalną, ale też z własną przeszłością i konsekwencjami wcześniejszych wydarzeń. Śledztwo, które prowadzi, szybko okazuje się bardziej złożone, niż początkowo się wydaje, a kolejne tropy prowadzą w miejsca, gdzie granica między sprawą zawodową a osobistą zaczyna się zacierać. Sam Milo też jest bardziej emocjonalnie zaangażowy, choć jako bohater jest totalnie w rozsypce. Morderstwa osób i bestialskie okaleczanie zwierząt zdają się być zupełnie niepowiązane, choć Milo uważa inaczej. Na pomoc przychodzi mu Koleś - owczarek, którym musi się opiekować przez niemal cały tom, a w pewnym momencie nawet ratuje mu życie.
Największą zaletą "Martwego punktu" jest właśnie to przesunięcie akcentu. W porównaniu do pierwszego tomu książka wypada dojrzalej i bardziej angażująco, bo oprócz samej intrygi dostajemy głębsze wejście w psychikę Milo. To już nie tylko detektyw rozwiązujący zagadkę, ale człowiek z bagażem doświadczeń, który musi radzić sobie z własnymi demonami. Dzięki temu historia zyskuje emocjonalną warstwę, która realnie wpływa na odbiór całej książki.
Sama intryga jest dobrze poprowadzona - tempo jest równe, napięcie budowane konsekwentnie, a Barcelona ponownie robi świetną robotę jako tło wydarzeń. Miasto nie jest tylko dekoracją, ale żywym organizmem, który wpływa na klimat i decyzje bohaterów. To jeden z tych kryminałów, gdzie miejsce akcji naprawdę ma znaczenie.
"Martwy punkt" to przykład kontynuacji, która nie tylko trzyma poziom, ale wręcz rozwija serię w ciekawszym kierunku. Tym razem bez sztuki w tle, ale z bardziej osobistymi, dojrzalszymi i lepiej angażującymi wątkami niż pierwszy tom. Jest też krótsza, ale nie za krótka (o ile można tak powiedzieć o książce, która ma blisko 500 stron) i wydaje mi się, że był to świetny zabieg.
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować