#korposwiat

11
485

Jako, że planuję zmienić Janusza, wysyłałam ostatnio trochę CV i wzięłam udział w jednej rekrutacji, gdzie na dalszym etapie, już po rozmowach z HR i menago, był test IQ. Taki raczej standardowy, dopasuj kwadracik/kreseczkę/wzorek do innych.

No i dzisiaj dostałam info, że mój wynik plasuje mnie gdzieś w okolicy rozwielitki xDD


No i tak kminię, o co kaman? Nigdy nie pretendowałam do miana geniusza, jednak nie spodziewałam się wyniku w granicach ciężkiego upośledzenia umysłowego. Wyniki takich testów są obliczane inaczej, niż standardowych?


Zastanawiam się, czy to nie było coś w rodzaju shittestu, żeby ocenić, jak kandydat zareaguje przy podważeniu kompetencji czy coś w ten deseń.

No nie wiem sama, jak to ocenić, z różnymi kwiatkami rekrutacyjnymi się spotykałam, ale z takim to po raz pierwszy. Man, maybe I'm rozwielitka xDD


#korposwiat #rekrutacja #rozkminy w sumie też #zalesie i #jestemdebilem

Piszę tę odpowiedź pooooo-wooooo-li, bo wiem, że nie umiesz szybko czyyyyyytaaaaać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gdyby test miał jakieś drugie dno, to chyba nie napisaliby Ci na koniec, że jesteś ociężała umysłowo. Może to sposób, żeby odwalić kogokolwiek bez uzasadniania decyzji.

@AndzelaBomba rozmowy o pracę to taki rak że dramat, ostatnio prowadziłem kilka - stanowisko "techniczne" - kilku cwaniaków z czerwonym paskiem po technikum sprawdziłem na ziemię. Ale test na inteligencję lub pytania o to jakim jestem zwierzęciem? Dla mnie chore

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Lubię to jak troskliwi ludzie mnie otaczają. Sytuacja sprzed chwili dzwoni telefon, patrzę znajomy z roboty:


  • Znajomy: Siema, jedziesz jutro do biura?

  • Ja: Siema, jadę

  • Z: Super, mogę się zabrać z Tobą.

  • J: Nie, bo mi rama od roweru pójdzie.

  • Z: Ale wiesz, że jutro ma padać?

  • J: Tak, jestem tego świadom.

  • Z: I mimo to jedziesz rowerem?

  • J: Tak, dopóki to nie śnieg to będę jeździł rowerem.

  • Z: Ale głupio byłoby tak się rozchorować, bo zamiast auta wybrałeś rower

  • J: W poniedziałek już mnie złapał mocny deszcz i żyję, jak organizm uzna, że to za dużo, to najzwyczajniej w świecie się rozchoruje i tyle.

  • Z: Na Twoim miejscu bym nie ryzykował i pojechał autem

  • J: Dzięki, ale tak jak mówiłem - dopóki to nie śnieg to jadę rowerem.

  • Z: Bo ja bym normalnie Cię zgarnął jutro, ale muszę zostawić auto żonie, żeby dzieciaki odwiozła do szkoły

  • J: Doceniam, ale i tak bym nie skorzystał, bo mam rower.

  • Z: Ok, rozumiem. Ale tam uważaj na siebie, bo teraz covid szaleje, a i znajoma zapalenie płuc złapała i głupio...

  • J: Dzięki, będę uważał, a teraz muszę kończyć


Warto mieć znajomych, którzy dbają o Ciebie


#zalesie #korposwiat

@Loginus07 tak z ciekawości zapytam, a gdyby Cię wprost poprosił "słuchaj stary, taka sytuacja, nie mam auta, zostawiłbyś rower w domu i podwiózł mnie do pracy jutro? " to zmieniłbyś plany i pojechał samochodem?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Memek z kwejka ale już wam mówię czemu piekło - po kilku godzinach w takiej pozycji za dwa lata macie garba jak Quasimodo. Byłem na szkoleniu z H&S jeszcze kiedyś jak pracowałem w szpitalu i wyniosłem stamtąd bardzo ważną wiedzę. Przede wszystkim ekran powinien być na wysokości wzroku, najlepiej jakby był to osobny monitor, co najmniej 19'' (4:3) lub 24'' (16:9), do pracy biurowej powinna być wydana do laptopa ergonomiczna klawiatura o możliwości ustawienia kąta nachylenia oraz mysz. Podłokietniki w krześle powinny być ustawione mniej wiecej równo z blatem biurka, mogą pod nie wchodzić. Co do biura, to ze zdjęcia można wywnioskować że brak jest prawidłowgo doświetlenia miejsca pracy i brak przepierzenia pomiędzy rzędami biurek które powoduje nadmierny hałas na stanowisku pracy.


Ze zdjęcia mogę wywnioskować że to prywaciarz, bo w publicznej by to nie przeszło Po coś tych BHP-owców tam zatrudniają.


#heheszki #korposwiat

1cd4c91e-b9ba-42ca-be92-60081280ba6c

Zaloguj się aby komentować

Czasami jednak lubię te całe korpo-reguły i trzymanie się excela XD


Jako jedyny dostępny dziś w robocie, pierwszy dzień po urlopie miałem zaprezentować przed zarządem ficzer nad którym nasz zespół pracował w ostatnim czasie - sam brałem w tym udział więc wiedziałem mniej więcej czym to się je, jednak pełna integracja i sprawdzenie czy działa trwało do wczoraj wieczora (wina braku poprawnie działających serwerów, nie nasza - testy były napisane, review było, ale jakby wyszło że nie działa to wiadomo że my byśmy za to odpowiadali) - no i wyszło że działa ale nie do końca XD Można było dodać serwis który pokazywał się w naszym ficzerze, ale po usunięciu serwisu z serwera, nie usuwał się automatycznie z ficzera, choć powinien.


Zostało mi powiedziane że okienko czasowe na moją prezentację i pytania do niej wynosi 5 minut. Sama prezentacja była na 2 slajdy i do powiedzenia były dosłownie 4 zdania, potem miałem pokazać dodawanie serwisu (i jest duża szansa że ktoś by poprosił o pokazanie też usuwania, skoro był na to czas).

Tak więc przez 3 minuty lałem wodę porównując jak to wyglądało wcześniej a jak wygląda teraz, potem przez minutę pokazywałem najbardziej łopatologicznie jak kliknąć 5 przycisków żeby aktywować ficzer i dodać nowy serwis (choć mogłem to zrobić przed prezentacją bo i tak TEORETYCZNIE każdy wie jak to zrobić), a potem przez równo 1m5s wczytywała się konfiguracja XD Pokazałem że serwis się dodał i już nie było czasu na pytanie ani nic więcej - ficzer zaprezentowany, prezentacja dostępna online, nagranie jest, lecimy dalej.


Teraz tylko zgłosić buga, naprawić go w pół godziny i cyk - kolejny problem bohatersko rozwiązany przez nasz team - przecież w excelu nie ma tabelki kto i kiedy wprowadził buga, tylko ile ich zostało rozwiązanych XD Nie znam głupszego systemu pracy, ale skoro zarząd nas ciśnie o wyrabianie słupków a nie dba o jakość, to niestety ale trzeba czasem zagrać "nieczysto"


#korposwiat #oczkcontent

Pamiętam że dzieckiem bedąc, czytając o idiotyzmach w komunie/prl - zastanawiało mnie jak to możliwe - ludzie wyłączyli zdrowy rozsądek? Jak mogli na codzień tak działać, wykonywać pracę? Potem zacząłem pracować w korpo.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj znowu miałem dylemat. Bo generalnie jest trochę kodu zjebanego i ten kod sobie dryfuje w przestrzeni gowokodu który należałoby poprawić ale to powoduje że trzeba zaangażować kolejne osoby zatwierdzi, zrobić ogromne testy itd.


Ale też jest druga możliwość. Która wymaga zmiany jednej instrukcji na inną, która tam samo rozwiąże problem a posiedzę nad tym 5 do 10min.


Według gówno korpo mierników robiąc drugim sposobem będę za⁎⁎⁎⁎sty szybko poradzę sobie z problem i wszystko będzie ok. To że znowu zaraz będzie kolejne zgłoszenie i znowu trafi do mnie bo coś innego się wywala z tego powodu nie ma znaczenia bo znowu naprawie jak gówno po łebkach i jeszcze zostanę za to nagrodzony że jestem szybki i nie zawracam nikomu głowy.


I tak się żyje w tym gownie. I będę tak to naprawiał do usranej


#korposwiat #korposzczury

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Korposłowo na dziś:

Salaryk - inaczej pracownik, osoba pobierająca pensję (z ang. Salary) z tytułu wykonywanej pracy.

Czytała Krystyna Czubówna.

#praca #pracbaza #korposwiat

536b9a53-c78f-4707-9d2d-c19e8f383051
Yes_Man userbar

A od kogo to ma kogokolwiek odróżnić? Chyba że to Twoje korpo goni połowę roboty nieletnimi wolontariuszami?

Jedyne rozróżnienie dla non-management levelu jakie spotkałem to external / internal

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio czytuje sobie rozkminy osób mieszkających w dużych miastach - ile im zajmuje dojazd, jak wygląda sytuacja w korpo i nic mnie tak nie cieszy, jak powrót do rodzinnego miasta. Pierwsza rzecz - ogarnąłem sobie tu pracę, którą lubię i mam w niej doświadczenie. W dodatku w sprzedaży b2b - sam sobie ustalam kalendarz, nie mam bicza nad sobą, wywiązuje się na razie ze swojej roli, kasa nawet ok (w dużym mieście miałem i tak ok 1700-1800 zł więcej kosztów stałych xD).


Teraz mam to, czego potrzebuję. Brak korków, szybkie dojazdy, bliskość klubów sportowych, siłowni, parków. Kawałek za moim powiatem są bory tucholskie. Na miejscu paczka znajomych, z którymi trzymam naście lat (większość w mundurze) i każdy weekend zajęty.


Ale do czego zmierzam - jak bardzo ludzie dusza się w dużych miastach, to przegięcie. Po co w ogóle tam jadą? Jaki jest sens pracować za 5-6k w dużym mieście i wynajmować pokój lub mieszkanie w 3-4 ze znajomymi lub dorzucanie sobie do niego obcych osób? Dojeżdżanie zbiorkomem 1h w jedną stronę do pracy?


Rozrywka? Trzeba wydać kilka stów na weekend, żeby się nie zanudzić. Ale przede wszystkim trzeba sobie wszystko dobrze planować, bo jak kolega/koleżanka mieszka 20km dalej na końcu miasta, to ustawiając się na piwo w sobotę, powodzenia w podróży zbiorkomem. Jeszcze gorzej jak musisz się przesiadać - np z SKM na autobus/tramwaj XD W drogę powrotną może uberek za 70-80 ziko XDD


Siedzą tam jak sardynki w puszce. Nigdy nie dorobią się własnego mieszkania, chyba że na totalnym wypizdowie na obrzeżach na kredyt pod korek i co najmniej 15-20 lat niewoli kredytowej. Ofert pracy dużo, często dobrze płatnej, ale jak odliczycie hajs za wynajem, paliwo (jeśli macie auto), różnice cen w usługach, to wyjdzie wam na to samo jak dobra praca zdalna lub dojazd 40-50 km do większego miasta z rodzinnego xDDDDD


Moja siostra siedzi 14 lat w Trójmieście. Tryb życia praca-->dom-->praca-->dom. Korpo atmosfera w robocie. Stres, brak zajęć w czasie wolnym poza spacerami z psem i wizytami w kawiarniach. Efekt to depresja, która zmusiła ją do długiego l4 i rozpoczęcia leczenia, bo już miała objawy somatyczne. Fajnie, co? Tak wielkomiejsko.


Najbardziej bawią mnie jednak argumenty o przewadze dużego miasta, że w mniejszym (30-100k) nic nie ma. No nic nie ma, jak się nie ma zainteresowań i rozrywki upatruje się tylko w knajpach, klubach i kawiarniach xD Inteligentny człowiek ma zainteresowania. Ja z moimi mógłbym mieszkać nawet w małym mieście. Jedyne ograniczenie to znajomi - to gdzie mieszkają.


U mnie w mieście mam: kino, kręgielnie, kawiarnie, restauracje, parki, korty do tenisa, boisko do squasha, parki, teatr, 3 kluby, jeziora nieopodal i tak dalej. Do 3 dużych miastach przy świetnej infrastrukturze (autostrada+droga szybkiego ruchu) - 70,80 i 100 km. A ludzie i tak pchają dupsko do korpocity, żeby tam wegetować na jakimś kwadracie z hindusami, gdzie CZĘSTO zawodowo i tak nie dojdą wyżej niż do pułapu 10k (jak jesteś kumaty i wiesz co chcesz robić, to w mniejszym mieście też znajdziesz rozwiązanie na zarabianie dobrze, ale zajmie ci to dłużej). Natomiast będą żyć od 1 do 1 i życie stracą na picie kolorowych drineczków w knajpach i nieustannym wyścigu jak chomik na kółku XD


#zycie #pracbaza #rozwojosobisty #praca #bekazpodludzi #przemyslenia #takaprawda #korposwiat #pieniadze

@Lopez_ a te pracę zdalną to ogarnales bo przecież mieszkałeś w tym małym mieście i leżała sobie tak o na ziemi, co nie? Czy to jednak dzięki temu, że parę lat spędziłeś w dużym mieście? xD


Do tego to wszystko są dowody anegdotyczne, każdy mój znajomy w Warszawie po 10 latach licząc studia ma już swoje mieszkanie i nie mieszka z hindusami. Małe miasta są super, sam jestem zmęczony powoli Warszawą, ale to nie zmienia, że to jest miasto możliwości, ale nie każdy je wykorzysta i na tym skorzysta.

@Lopez_ nie chce urazić, ale czytając takie wyśmiejące posty na temat innych ludzi, coraz bardziej skłaniam się do przekonania, że coraz więcej wykopu na tym hejto się robi. Wyśmiewanie się z innych, że ktoś chce dorobić w dużym mieście, Ty masz lepiej i jak tak być może skoro w mniejszym mieście lepiej. Są różne sytuacje rodzinne, finansowe. Jest pełno czynników dla których ludzie mieszkają w dużym mieście zamiast w mniejszym. Sprowadzasz to wszystko do spraw prozaicznych jak drineczki w klubie. Bardziej infantylnego wpisu dawno tutaj nie przeczytałem.

Zaloguj się aby komentować

@VonTrupka dżizas, raz wygarnąłem koleżance od Program Menedżmentu, że ich pracy absolutnie nie szanuję, bo nie wnoszą nic produktywnego do organizacji, tylko się pytają o % wykonanej roboty względem planu, w dupie mają czy coś jest zrobione dobrze, porządnie, wydajnie czy jakościowo, a nawet, czy klient zachwycony i w skowronkach, minęły 3 miesiące to ma być tyle i tyle procent zrobione od linijki i basta... mordowałbym pluszowym rekinem...

Zaloguj się aby komentować