#kocizakatek
Zaloguj się aby komentować
Moja fundacja wystawia właśnie bazarek i na aukcji pojawił się taki oto fant
https://www.facebook.com/groups/454585315738921/
#kocizakatek #kosmonauta

Zaloguj się aby komentować
@TyGrySSek tak niegłodny, że pierwszy zjada swoją porcję, a później podkrada bratu
Zaloguj się aby komentować
Popołudniowa drzemka
Maluchy cały czas dostają pakiet witamin i środków na wzmocnienie. Brykają aż miło:) Ogarniają już wspinanie się na łóżko i kanapę, więc same przychodzą, jak mają ochotę.
Narośli na nosach już prawie nie ma. Przyszłym tygodniu kolejna wizyta u weta i zobaczymy jak długo będą jeszcze będzie trwało leczenie. Po skończeniu leczenia będą musiały wybyć do innego domu.
Będzie cholernie ciężko się z nimi rozstać. Widać, że się do mnie przywiązały. Ja do nich jeszcze bardziej.
#koty #kocizakatek #pokazkota

@Asya tego się obawiałem
Zaloguj się aby komentować
Nie powiem, poprzedni tydzień był ciężki. Kotki tymczasowo przygarnięte 2 tygodnie temu dalej u mnie są. Już w zeszły poniedziałek miały pojechać do innego domu tymczasowego, ale zrobiła im się pewna narośl na noskach i musiały pojechać do weta. A tam z wstępnych badań wyszło, że mogą mieć grzybicę. No i lipa, przecież nie oddamy komuś chorych kociąt. Zostały u mnie na leczenie.
Grzybica to ogóle straszne paskudztwo, łatwo się roznosi, a leczenie trwa dość długo. No i może przenieść się na ludzi.
Trzeba było odkazić całe mieszkanie, wyprać wszystkie tekstylia, a kociaki wylądowały w klatce. Dla 6-7 tygodniowych nie było to łatwe, zwłaszcza, że poprzedni tydzień mogły swobodnie biegać po mieszkaniu.
Było dużo płaczu i prób ucieczek i tylko ograniczony czas biegania po kafelkach, które później były dezynfekowane.
Pod koniec tygodnia przyszły wyniki badań i na szczęście nie ma żadnego śladu grzyba. Pchełki zostały jeszcze dla pewności wykąpane i mogły opuścić klatkę
Kociaki rosną w oczach, mają mnóstwo energii i ogromne apetyty
Na filmie zabawy, gdy były jeszcze zapuszkowane i kilka zdjęć z drzemek
#koty #kitku #pokazkota #kocizakatek





@Asya Fajne czarnuchy. A tę trytke proszę uciąć. I to tak, żeby ostrych krawędzi nie było.

Zaloguj się aby komentować
@Asya kitku łowca
Zaloguj się aby komentować
Zostałam tymczasową opiekunką dwóch 5-tygodniowych kociaków
Do Fundacji zgłosiła się osoba, ktoś podrzucił jej kocięta na wsi i niestety nie ma możliwości zaopiekowania się nimi. Maluchy przebywały na zewnątrz, co przy obecnych temperaturach nie mogło skończyć się dobrze. Z 3 kociaków po nocy zostały dwa
Udało się ubłagać męża i tak trafiły na miesiąc do mnie. Małe, zapchlone czarne kulki.
Pierwsza noc za nami, na szczęście bez problemów. Pojedzone, wybiawione i wymiziane zaliczają poranną drzemkę
Mam nadzieje, że szybko znajdą dom.
#koty #kocizakatek #czujedobrzeczlowiek


Z mężem to może być tak:

@Asya współczuję. Jak ja nienawidzę chujków podrzucających koty. Mojej matce parę razy podrzucali, raz potrąconego.
Przy okazji, masz może jakieś pomysły gdzie można kupić większe ilości zjadliwej karmy w jakiś znośnych cenach? Ja kupuję głównie w Rossmanie.
@Asya oba czarne, uważaj na portfel.
Zaloguj się aby komentować
@Asya dużo maluchów. Jak akcje sterylizacyjne\antykoncspcyjne w twoim regionie?
Zaloguj się aby komentować
@Asya 2 paczo a reszta pewnie spieprzyła w panice na sam dźwięk
Zaloguj się aby komentować
Niektórzy ludzie nie powinni mieć żadnych zwierząt.
Trafił do nas do fundacji kot, który był adoptowany jeszcze jako mały kociak. Całe życie spędził w domu.
Do momentu, aż okazało się, że bombelek ma alergię. Można było spróbować odczulania, można było spróbować znaleźć kotu inny, bezpieczny dom. Ale to wymaga wysiłku. Najłatwiej zwierzę zwrócić i nara. Dobrze, że go chociaż nie wyrzucili na ulicę.
Kociak jest totalnie zdezorientowany, nie ma pojęcia co właściwie się wydarzyło.
#podludzie #koty #kocizakatek
@Asya Sam mam dziwną historię - z różową zgarnęliśmy małego kotka dachowca (pi razy drzwi 5-6 miesięcy wg weta).
Podchodziło nam pod dom takie wychudzone biedactwo po jedzenie, z totalnie zaropiałymi oczami, miało problemy z trafieniem pyskiem w miskę, więc prawdopodobnie absolutnie nic nie widziało. Pewnego dnia trochę się przyczailiśmy i zawinęliśmy go do siebie i zabraliśmy do weta.
Pierwszym zaskoczeniem, było to, że od pierwszego dnia nie było problemu z kuwetą - żadnych losowych miejsc, tylko wszystkie potrzeby załatwiane jednej z dwóch kuwet w pomieszczeniu "aklimatyzacyjnym".
Potem był większy zonk - okazało się u weta, że to ona, więc po doleczeniu ropy w oczach miał iść pakiet chip + szczepienia + sterylizacja - no i chip i szczepienia gładko, ale okazało się, tuż przed operacją u weta, że ona już jest wysterylizowana.
Trzecia dziwna rzecz - kobiet się nie boi, facetów tak, a na widok jakiegokolwiek dłuższego narzędzia (miotła, kijek, rura od odkurzacza) ucieka. ¯\_(ツ)_/¯
Nie wiem co ten kitku przeszedł, ale musiał mieć z ludźmi jakieś ch⁎⁎⁎we doświadczenia.

@LondoMollari dobrze, że na was trafił
@LondoMollari aaaaw
@Asya Nie wiem czy macie świadomość, ale właśnie zacząłem odczulanie na jad osy, skończe za jakieś 5-6 lat. Z kotami to również jest to okres 3-5 lat. Odczulanie to raczej nie jest rozwiązanie.
@Adishone A dlaczego tyle zachodu, żeby się na te osy uodpornić? Wyszło Ci z jakichś badań, że jedno ugryzienie może być śmiertelnie niebezpieczne?
@Asya Branie odpowiedzialności za swoje decyzje to bambinizm. Czego nie rozumiesz, lewaku??? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Chyba temu kitku mamy brakuje
@zed123 niestety tak
Zaloguj się aby komentować
Chyba wszystkie schroniskowe kitku zachowują się tak samo. Wystarczy pogłaskać i zaraz pojawia się apetyt i trzeba coś zjeść. Z wyjątkiem dzikich kitku. One kitrają się za kaloryferem albo pod kocem. Odetchną i zjedzą dopiero jak człowiek sobie pójdzie.
Nie ma pioruna bo za słabo słychać.
Zaloguj się aby komentować
Podawanie leków w kocińcu
Na dyżur przychodzą osoby specjalnie na podanie leków/zastrzyków.
Leki są różne, więc i sposoby podania się różnią. Najprościej jeśli są to zwykłe tabletki lub krople, które można podać z karmą lub sosikiem do zjedzenia i wiadomo, że kot zje.
Niestety niektóre kitki to straszne uparciuchy i nie dają się tak łatwo podejść. Jeśli kot nie zje leków z własnej woli, to niestety trzeba mu je podać bezpośrednio do pysia. Czasami uda się w pojedynkę, ale zdecydowanie częściej muszą być przy tym dwie osoby. Jedna osoba kota trzyma, a druga podaje leki. No i są też specjalne dozowniki do tabletek, które ułatwiają podanie tabsów do pyszczka.
Poza lekami do jedzenia są też do środki aplikacji zewnętrznej. Zdarza się, że kotu trzeba przemyć oczy, zakropić uszy lub nos. I tutaj podobnie, niektóre koty dają się łatwo podejść, ale są też dzikuski, które ciężko ogarnąć.
No i są też zastrzyki.
To jest grubszy temat i tym zajmują się tylko wolontariusze znający się na rzeczy. Mogą być podskórne lub domięśniowe, ale walka z kotem jest podobna
Zastrzyki to ogólnie bardzo duży stres dla kota. Niektóre znoszą je bardzo dzielnie, ale zdecydowanie częściej trzeba się namęczyć, żeby kitku dostał zastrzyk. Trzeba kociaka przytrzymać, żeby się nie wyrwał podczas wkłuwania. A jak wiadomo koty są cieczą, więc nie zawsze się to udaje. Ogólnie często jest przy tym dużo płaczu, syczenia, drapania i ogólnych prób ucieczki. Z naszej strony oprócz trzymania są próby odwrócenia uwagi smaczkami, mizianiem po głowie i czymkolwiek innym, tak, żeby osoba robiąca zastrzyk mogła go wykonać.
Czasami trafi się totalny histeryk, który w ogóle nie chce współpracować i jest agresywny. Drapie, gryzie, wyrywa się i nawet kilka osób nie jest w stanie go okiełznać. Wtedy rozwiązaniem jest kocie burrito. Takiego delikwenta owija się szczelnie w gruby koc lub ręcznik tak, żeby unieruchomić jego łapki. Jedyny nieodkrytym elementem jest głowa kota (chociaż ją też można przykryć, co może trochę uspokoić kota) i miejsce do wkłucia.
Po wszystkim oczywiście zawsze jest nagroda dla dzielnego pacjenta :)
Ostatnio z zastrzykami było bardzo dużo pracy. Mamy bardzo dużo maluchów (ponad 10) i praktycznie wszystkie dostawały 2 zastrzyki - podskórny i domięśniowy. Dla tak małych kitków jest to ciężka przeprawa. Dla wolontariuszy również. Serce krwawi, gdy trzeba takiego płaczącego malucha trzymać i kłuć. Krwawią też podrapane ręce
Na filmiku karmienie kotki sosikiem, w którym są leki. Je, ale się nie cieszy
#koty #kocizakatek
Śliczniucha. Zupełnie jak moja wygląda.
Zaloguj się aby komentować
Pingwin widzi, że siedzisz na hejto w godzinach pracy!
#kocizakatek #koty #pracbaza

@Asya i niczego nie żałuję
@Sweet_acc_pr0sa I bardzo dobrze
@Asya w godzinach czyjej pracy?
@moll na pewno mojej
@Asya to źle widzi bo wolne mam, do roboty w niedzielę dopiero
@cebulaZrosolu teraz zazdroszczę, niedzieli współczuję
@Asya właśnie najlepiej. Nikt dupy nie zawraca
Zaloguj się aby komentować
Gdy urodziłeś się w skórze kota, każdy dzień to sobota.
@zed123 obudził się w tobie poeta?
@Opornik Po browarze? Zawsze!
Zaloguj się aby komentować
@Asya Lubię ten okres rozwoju kotów, gdy uszy rosną szybciej niż cała reszta kota
@zed123 Muszą słyszeć szelest jedzenia.
@zed123 Teraz są najlepsze
Zaloguj się aby komentować
Jedzenie w kocińcu
Na wstępie - będę nazywać miejsce kocińcem, bo jest mi tak wygodniej. Nie jest to typowe schronisko dla zwierząt, tylko fundacja posiadająca miejsce, w którym opiekujemy się jedynie kotami.
Można się z nazwy śmiać, przyjąć do wiadomości, ignorować, a ja i tak będę jej używać
Wracając do tematu jedzenia.
Kotki nie głodują, to na pewno. Może nie dostają najlepszej karmy, jaką mogłyby mieć, ale zdecydowanie nie dostają też jakichś podłych. Jest średnio, czyli dobrze. Staramy się, żeby było jak najlepiej :)
Najlepiej, gdyby koty dostawały jeden rodzaj karmy mokrej i suchej, ale nie zawsze się udaje. Dlaczego celujemy w karmy od jednego producenta? Bo gdy zbyt często zmienia się karma, u kotów mogą u pojawić się biegunki i wymioty. Przy takiej liczbie biegających luzem sierściuchów ciężko wyłapać, która karma kotu nie służy. Sprzątanie wymiotów i innych niespodzianek też nie jest najprzyjemniejsze.
Oczywiście jest podział na jedzenie dla seniorów, młodziaków itd. Są kotki, które wymagają specjalnej diety weterynaryjnej, np. po leczeniu lub po prostu z problemami gastrycznymi.
Mamy też kotkę, która niestety ma problemy z trzymaniem moczu itd. Ją karmimy karmą urinary. Trzeba pilnować, żeby jadła swoje, bo często woli jedzenie swoich towarzyszy:)
Karma sucha jest zawsze nasypana w miskach i przez cały czas ogólnie dostępna. Oczywiście to też powoduje pewne problemy, bo nie jesteśmy w stanie kontrolować, ile kot zje. Mamy kociaki, które są chudziutkie, ale jest też kilka sporych włochatych kulek:)
Karmę mokrą zwykle podajemy kotom na dyżurze popołudniowym.
Liczone są porcje na kota i podawane w miseczkach lub kilka porcji na tacce. Bardziej otwarte kotki same przychodzą na jedzenie, ale tym strachliwym trzeba miseczki porozstawiać w bardziej dostępnych dla nich miejscach. Oczywiście fajnie by było dawać kociakom częściej mokrą karmę, ale to niestety kosztuje.
Do karmy mokrej, staramy się dodawać jakieś preparaty wzmacniające ogólną odporność oraz florę jelitowa. To też jest całkiem istotnie, jeśli chcemy mieć żadnej epidemii:)
#kocizakatek #kotki




To jest jakaś miescówka panny po czterdziestce?
Karma sucha jest zawsze nasypana w miskach i przez cały czas ogólnie dostępna
Gdybyś przyznała się do takich praktyk podczas starań o adopcję kota to już byś była skreślona xD
@Felonious_Gru niewiele trzeba by być skreślonym przez te nad opiekuńcze i nadgorliwe "ciotunie".
@Asya mocno tam śmierdzi?
@FriendGatherArena ciągle pełne miski kociego żarcia, kot nie trzymający moczu, środki dezynfekcyjne i kuwety.
Mam za silną wyobraźnię.
Zaloguj się aby komentować
@Asya koty znajomych na haslo saszeta ustawiaja sie przy miskach
Czy ten pokoik, to rodzaj kociego Harlemu?
@zed123 można tak powiedzieć
Zaloguj się aby komentować
W związku z zainteresowaniem wpisem zakładam tag #kocizakatek do obserwowania/blokowania
Samodzielny dyżur, gdy nie ma nikogo do pomocy, potrafi trwać 3-4 godziny. W podstawowej wersji obejmuje podanie jedzenia, wymianę wody oraz w razie potrzeby leków. No i sprzątanie. Sprzątanie zajmuje najwięcej czasu.
Obecnie w miejscu do którego chodzę jest około 30 kotów. Takie stadko futrzaków potrafi w dość krótkim czasie zrobić naprawdę niezły bajzel
Dość często zdarzają się też klatki - koty, które są po zabiegu lub biorą leki, są trzymane w klatkach. Samo sprzątnie klatek może być wyzwaniem samym w sobie. Kociaki są różne. Niektóre są na tyle spokojne, że klatkę można ogarnąć mając cały czas otwarte drzwiczki, ale zdarzają się wystraszone i próbujące uciekać lub atakować. Wtedy trzeba próbować różnych sztuczek, żeby futrzaka zatrzymać w klatce.
Zasada nr 1 - cokolwiek robisz, wiedz, że zawsze jesteś obserwowany
#koty #kocizakatek


Koty to jednak rządzą światem. Inne zwierzęta muszą sobie radzić same. Psy mają schroniska, ale warunki w nich średnie. A koty? Ludzie wynajmują im mieszkania, przychodzą, sprzątają, dają jeść. Zamiast tak po prostu wyrzucić na ulicę albo zarżnąć jak świnię czy królika.
Szacun, robisz dobrą robotę :)
@Odczuwam_Dysonans
Zaloguj się aby komentować





















