Wszelka zbieżność z prawdziwymi osobami i wydarzeniami jest przypadkowa i niezamierzona.
#humorobrazkowy #heheszki #twarozupka #hejtolore


Wszelka zbieżność z prawdziwymi osobami i wydarzeniami jest przypadkowa i niezamierzona.
#humorobrazkowy #heheszki #twarozupka #hejtolore


@bori "dobre, ale więcej nie rób"
@bori to był mój rosół xD i mogę go zabielać czym chcę
Tak. Ale tylko jeśli to majonez kielecki
Zaloguj się aby komentować
@AdelbertVonBimberstein gdy ktoś obraża twaróg
#gownowpis #hejtolore #heheszki


@bori pierwsza wyprawa twarogowa. Na początku trzeba splądrować Zadar
Zaloguj się aby komentować
Pssst, Młody, chcesz kupić trochę tuszu?
#heheszki #hejtolore @pingWIN


@bori mały błąd się wkradł. Nie jestem muzycznym projektorem tylko projekcją @Dziwen xDDD
Zaloguj się aby komentować
Kontekst
#humorobrazkowy #heheszki #twarog #hejtolore @AdelbertVonBimberstein


@bori Ciekawe jak by smakował twaróg z mleka Pock Posi?
Zaloguj się aby komentować
W okresie przedświątecznej gorączki nie zapomnijcie o ludziach, dla których święta to trudny czas. Odcięci od sklepów z twarogiem, przez wiele dni i długich nocy będą zmuszeni do walki o przetrwanie. Pomyślcie o nich jeszcze dziś.
#twarog #pletwalztwarogu #heheszki #hejtolore


Mogą sobie zeskrobać, ale to będzie tylko ociupinka
@bori wyznawcom twarogu polecam czytanie z listu świętego Pawła Apostoła do Twarożan
Paczki Z pomocą prosimy wysyłać na kod pocztowy BS1***U z dopiskiem SignumFormaticum - moja i Twoja nadzieja. Dziękujemy
Zaloguj się aby komentować
Tej, @AdelbertVonBimberstein, a te tory co Ci się tak "czensom" to może wysadzone są?
#heheszki #hejtolore


@bori a to serwery Hejto po torach jeżdzą jak w Snowpiercerze?
Zaloguj się aby komentować
Z przepowiedni Nostradamusa:
Miesiąca roku pańskiego Gdy różowy księżyc wstanie Fałszywy cyrulik się stawi Odznakę chlubną kalając
#hejtolore #heheszki #gejuru @entropy_


@bori bolcowanie @pingWIN
Średniowieczniowane
Zaloguj się aby komentować
Wolna amerykanka, nowe zasady w #cyklicznykonkurshejtomeme
Edycja 𝐈
Nowe warunki konkursu:
1. Memy postujemy pod tagiem #cyklicznykonkurshejtomeme lub #hejtomeme. Można zgłaszać już istniejące memy, przerobione memy, nie swoje memy.
2. Stosujemy niebieskie napisy, jak kolor hejto.
3. Mile widziane, jeśli w jakiś sposób nawiążemy do #hejto, #hejtolore lub naszej społeczności.
4. Nie nawiązujemy do wykopu.
5. Konkurs wygrywa ten uczestnik, którego wyznaczy osoba z największą liczbą piorunów.
6. Wygrany jest odpowiedzialny za przeprowadzenie kolejnej edycji.
7. Edycja trwa, aż prowadzący jej nie zakończy.
8. Zastrzegam sobie możliwość zmiany regulaminu w dowolnym momencie. Wszelkie spory będę rozstrzygać ja lub osoba przeze mnie wyznaczona.
PS #wiorek już śni jak by tu zdissować Tomeczki w memach


Zaloguj się aby komentować
Oni śmiali się że jestem pomijany. Drwili że borikają się z boriliozą.
Ja się śmiałem gdy walczyli o życie. Nikt nie został pominięty.
#hejtolore #heheszki #halloween


@bori Pomysłowy Boromir.

Zaloguj się aby komentować
Chciałem to naszykować na 11 listopada z okazji urodzin Artura Grottgera, ale niech już będzie, bo @fisti zachęcił xD. Z pozdrowieniami dla @ErwinoRommelo - Portret Rozalii Matyldy @Umypaszka(i) Glaser
#cyklicznykonkurshejtomeme #hejtomeme #hejtolore #heheszki #humorobrazkowy

@Atexor Dzisiaj tacy prawdziwi Romantycy jak @ErwinoRommelo to już wymarły gatunek
mnie chciała za stupke w skarpecie skasować blikiem
@ErwinoRommelo tak było
Zaloguj się aby komentować
Podobno konkurs jest.
A zemsta to danie, które najlepiej smakuje na zimno.
#hejtomeme #hejtolore #cyklicznykonkurshejtomeme #uzytkownicy #heheszki #cthulhu @Dziwen


@bori Zacną brodę z macek ma nasz Dziwen.
Zapraszam innych użytkowników do wzięcia udziału w konkursie pod tagiem #cyklicznykonkurshejtomeme
https://www.hejto.pl/wpis/zapraszam-do-udzialu-w-cyklicznykonkurshejtomeme-warunki-konkursu-0-jesli-w-memi
@bori dzięki za zgłoszenie pierwszego mema :)
Zaloguj się aby komentować
Zapraszam do udziału w #cyklicznykonkurshejtomeme
Edycja pierwsza
Warunki konkursu:
0. Jeśli w memie są napisy, to przynajmniej te kluczowe wykonujesz z użyciem #hejtofontpoppins https://font.download/font/poppins w kolorze #hejtoniebieski2195f3 #hejtoblue2195f3 (#2195f3; rgb(33,149,243)).
1. Memy tworzymy w języku polskim! Chyba, że żart nie ma sensu po polsku i tłumaczenie go położy.
2. Memy muszą w jakiś sposób nawiązywać do #hejto lub #hejtolore. Mogą dotyczyć życia codziennego, pór roku, ważnych wydarzeń. Można przerabiać już istniejące memy/obrazki, ale linkujemy do źródła/nie usuwamy autorów.
3. a) Nie tworzymy toksycznych memów. Jeśli masz wątpliwości, to użyj intuicji i załóż, że Twój pomysł jednak się nie nadaje.
3. b) Nie nawiązujemy do wykopu.
4. Konkurs trwa 30 dni od momentu ogłoszenia startu edycji. Edycje nie mogą występować częściej, niż raz na kwartał.
5. Konkurs wygrywa ten uczestnik, którego wyznaczy osoba z największą liczbą piorunów.
6. Wygrany jest odpowiedzialny za przeprowadzenie kolejnej edycji konkursu.
7. Zastrzegam sobie możliwość zmiany regulaminu w dowolnym momencie. Wszelkie spory będę rozstrzygać ja lub osoba przeze mnie wyznaczona.
"Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może."
#hejtomeme

@AlvaroSoler dziadku, ale to nie tu się wpisuje. Opublikuj swoje memy pod tagiem #cyklicznykonkurshejtomeme
Zaloguj się aby komentować
Witajcie!
Z racji większej ilości czasu jesienią również postanowiłem wziąć udział w tej edycji #naopowiesci, jednocześnie kontynuując historię rozpoczętą w poprzednim opowiadaniu i utrzymując się w konwencji #hejtolore. Mam nadzieję że opowiadanie przypadnie Wam do gustu.
ŻYWIOŁY
SCENA 1
HOTEL
Od kilku dni nieustannie padało. Niebo zakryte czarnymi jak smoła chmurami zdawało się wylewać wiadra wody na każdego nieszczęśnika, który był zmuszony choćby wyściubić nos z domu. Ulice spływały potokami wody, a kanalizacyjne wpusty nie były jej już w stanie odbierać. Przekroczenie jezdni suchą stopą stało się zdolnością dostępną tylko wybranym szczęśliwcom. Pozostali musieli zaciskać zęby maszerując z wodą chlupiącą w butach.
Przez hotelowy parking, przeskakując niezliczone kałuże, biegł Pingwin. Jak na złość jedyne wolne miejsce parkingowe znajdowało się na najbardziej oddalonym od wejścia do hotelu rogu placu. „To nie jest mój dzień” pomyślał.
Na recepcji, za wytartym przez lata drewnianym blatem siedział znudzony recepcjonista - pan Smutna Owca. Za nim stał duży regał z ogromem przegródek przyporządkowanych poszczególnym pokojom, zakurzonych i pustych. Nad regałem wisiały zegary, odmierzające aktualny czas w światowych stolicach, co, jak na tak obskurny przybytek, zakrawało na mało śmieszny żart.
Ta praca nigdy nie była marzeniem Owcy. Podjął ją dawno temu w wakacje „na chwilę”, pilnie potrzebując pieniędzy na wymarzony kurs kaligrafii, ale ani się obejrzał, a minęły niepostrzeżenie trzy lata, w trakcie których jego jedyną rozrywką w zasadzie było tylko obserwowanie powoli odłażącej od ściany tapety. Czasem zastanawiał się, czy jego życie nie mogło się potoczyć inaczej, a długimi wieczorami fantazjował o zostaniu gwiazdą międzynarodowej polityki.
Widząc wchodzącego, przemokniętego do suchej nitki gościa, Owca bez słowa rzucił mu klucz do pokoju i od niechcenia pokazał gestem dłoni dokąd ma się udać.
- Dużo dzisiaj jest gości? – Pingwin próbował zagaić rozmowę.
- Tylko pokoje 4, 8, 15, 16, 23 i 42 - wyrecytował od niechcenia pracownik, nie siląc się nawet na uprzejmość.
„9… 10…, 11…, 12…”- krocząc korytarzem Pingwin powoli odliczał numery pokoi. „13! Jest!”. Klucz zazgrzytał w zamku, a drzwi ustąpiły pod naporem jego dłoni przy akompaniamencie skrzypiących zawiasów. Szybki rzut oka na pokój pozbawił go złudzeń – to nie był pięciogwiazdowy hotel i noc nie będzie należała do najprzyjemniejszych. Szybko się rozpakował, obmył i położył do łóżka, chcąc odespać długą podróż.
Powoli już zasypiał, gdy po budynku rozniósł się nieludzki krzyk, który błyskawicznie postawił go na równe nogi.
SCENA 2
PLACÓWKA
Na targanym nieustannymi wichurami wzgórzu, wśród wiekowych drzew zaniedbanego parku, od dziesięcioleci stał stary, poniemiecki pałacyk, zaadaptowany na szpital dla umysłowo chorych. Wśród grubych murów hulały przeciągi, które w długie jesienne wieczory zdawały się przypominać bardziej jęki obłąkanych niż wycie wiatru.
W piwnicznej izolatce, na łóżku, okutany w kaftan bezpieczeństwa, siedziała Dziwna Sowa. Jej żółte oczy błądziły chaotycznie po białych ścianach, zdradzając, że pacjent tylko ciałem znajdował się w tym pomieszczeniu, podczas gdy jego duch podróżował gdzieś po abstrakcyjnych wymiarach poza granicami znanej ludzkości rzeczywistości.
- Doktorze Bożydarze Artas, jak minął dyżur? Czy było dużo problemów? - doktor habilitowany Edward Be recytował zestaw rutynowych pytań, jak zawsze przy obejmowaniu swojej zmiany.
- W przypadku większości pacjentów nic nowego, ale pod numerem 18 coś się zaczęło zmieniać… – usłyszał zaskakującą odpowiedź.
- Nasz pacjent z izolatki? Co z nim? – doktor Be żywo się zaciekawił.
- Od wczoraj zaczęły zachodzić jakieś dziwne zmiany. Już docent Krzysztof Ris na swoim dyżurze zauważył nowe objawy. Pacjent stał się wyraźnie poruszony, jakby toczył jakąś walkę w swojej zaburzonej psychice. Proszę dzisiaj uważnie obserwować i skrupulatnie wszystko notować! W razie potrzeby zawiadomić samego ordynatora! – Doktor Artas rzucił ostatnie informacje, założył amarantowy prochowiec i wyszedł w bezgwiezdną noc, spiesząc się na wieczorny odcinek ulubionego serialu „G jak Guru”.
SCENA 3
HOTEL
Błyskawicznie się ubrawszy Pingwin zbiegł po schodach w dół do hotelowego lobby. Stał tam już Owca, którego lico nabrało kredowobiałego koloru, nadbiegali również goście z pozostałych pokoi. „W końcu trochę wrażeń” – jak szybko ta myśl pojawiła się w jego głowie, tak szybko zniknęła. Szybki rekonesans ujawnił przed nim scenę jak z klasycznego kryminału: przed buzującym żywym ogniem kominkiem stał fotel klubowy, w którym ktoś siedział nieruchomo. Od oparcia, przez ścianę, aż po żyrandol ciągnęła się smuga krwi.
- CO TU SIĘ DZIEJE, DO LICHA CIĘŻKIEGO!? – zakrzyknął od progu Pingwin.
- Tttto… ttto, ttto jjjjest Paaająk, nasz gość z pokkkoju 5…4…5… – Wyjąkał Owca trzęsąc się z przerażenia, w emocjach nie potrafiąc nawet przypomnieć sobie poprawnego numeru pokoju gościa.
Pingwin powoli okrążył fotel. Jego oczom ukazał się siedzący w nim Pająk, z wbitym prosto w pierś stoikiem kawowym. Twarz denata zastygła w wyrazie szoku i zaskoczenia, a szeroko otwarte oczy patrzyły w nicość, co w ponury sposób korespondowało z przytaczanym przez niego jeszcze kilka godzin temu cytatem Nietschego.
Do pomieszczenia zaczęła napływać reszta hotelowych gości. Pojawił się Bażant z pokoju 8, Panda z pokoju 15, Smok spod 16, Suseł z 23 i Manat z pokoju 42.
- Trzeba natychmiast zadzwonić na 112! – zaordynował Pingwin.
- Już próbowałem. Niestety wskutek ulewy zerwało wszelką łączność ze światem – odrzekł blady jak śnieg portier – Gdy to się stało nie było prądu w budynku, na szczęście przywrócono już zasilanie.
- To co teraz zrobimy? – zapytał Suseł.
- Gdzieś tutaj ukrywa się morderca! Chowa się! Trzeba go znaleźć! – gorączkował się Panda.
- Bzdura, to był zwykły wypadek! – prychnął Manat.
- To na pewno nie był wypadek! – zaprotestował Smok.
- Zaczytał się, potknął, upadł na stoik kawowy i tyle, zdarza się. Nie należy oczekiwać za wiele, bowiem los bywa przewrotny… – stwierdził spokojnie Bażant.
- Na wszelki wypadek nie powinniśmy się rozdzielać! – rzucił pomysłem Panda – Trzeba zostać razem w jednym miejscu i pilnować się nawzajem!
- Nie ma mowy! W pokoju zostawiłem na widoku cenne tusze, a drzwi są otwarte! – stanowczo oprotestował pomysł Pandy Manat.
- Panowie, za bardzo panikujecie. Wracam do swojego łóżka! – skonkludował Bażant i nieśpiesznie zniknął w korytarzu.
- Tylko zamknij drzwi na klucz! – przezornie rzucił za nim Panda.
- Nie trzeba dwa razy powtarzać! – skwitował z przekąsem Pingwin.
Owca przykrył nieboszczyka prześcieradłem i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi przy akompaniamencie
przekręcanych kluczy w zamkach.
SCENA 4
PLACÓWKA
Doktor habilitowany Edward Be uważnie obserwował na monitorze pacjenta z pokoju numer 18. Na czarno-białym ekranie telewizji przemysłowej śledził niespokojną, nerwowo krążącą po izolatce postać. Wyraźnie coś działo się w jej psychice, coś bardzo dziwenego, a zarazem mocno niepokojącego.
Relatywnie spokojny do tej pory wieczór wraz z upływem czasem robił się dla niego coraz bardziej nerwowy. Mimo ciasno opasającego Sowę kaftanu nie był do końca pewien, czy w swym poplątaniu zmysłów pacjent nie zrobi sobie fizycznej krzywdy. Każdy kolejny ruch na monitorze powodował u obserwatora tej całej sytuacji skoki ciśnienia.
Z niepokojem spojrzał na zegar, przeliczając godziny do przyjścia porannej zmiany, obawiając się dalszego rozwoju sytuacji. Na podstawie własnych doświadczeń czuł w kościach, że sprawy przybierają niepokojący obrót.
SCENA 5
HOTEL
Pingwin spał całą noc niespokojnie, ciągle przewracając się z jednego boku na drugi i obudził się jeszcze przed świtem, bardziej zmęczony niż był wieczorem. Wciąż mając przed oczami makabryczny widok z poprzedniego wieczoru obawiał się opuszczania swojego pokoju, ale nagląca potrzeba wypicia porannego espresso okazała się silniejsza i po długich wahaniach bezszelestnie opuścił bezpieczny pokój.
Powoli posuwał się korytarzem, ostrożnie zaglądając za każdy róg i w każdy zakamarek. Postanowił zejść tylnymi schodami, by ominąć lobby w którym wciąż znajdowało się, teraz już zimne, ciało Pająka, i w ten sposób bezpiecznie dotarł do hotelowej kuchni. Odnalazł ekspres do kawy i go uruchomił. Sprawdził jaka kawa jest w zasobniku. „Hmm, niebieska Prima, moja ulubiona”. Nacisnął guzik i przy akompaniamencie młynka aromatyczna ciecz wypełniła filiżankę. Wziął ją w dłoń i wszedł do sąsiadującej z kuchnią stołówki. Na tle okna zauważył odcinającą się ludzką sylwetkę.
- Kolega widzę też nie może spać – zagadnął przyjaźnie.
Odpowiedziała mu cisza.
- Halo, halo, słychać mnie? – kontynuował niezrażony.
Dalej nic.
Zaniepokojony sięgnął do włącznika prądu, a całe pomieszczenie w ułamku sekundy zostało zalane światłem. W pierwszej chwili Pingwin nie zrozumiał tego, na co patrzą jego oczy. Ale szybko pojął. I jeszcze szybciej pożałował tego, że włączył światło.
Na krześle siedział Smok. A właściwie leżało na nim jego bezwładne ciało. Twarz była cała sina, a z ust wystawała wbita w gardło bagietka czosnkowa. Jego niewidzące oczy skierowane były na sufit. Raczej nie można było mówić o nieszczęśliwym zadławieniu.
Filiżanka kawy z brzękiem rozbiła się na podłodze. Zresztą kofeina i tak nie była już Pingwinowi potrzebna. Przerażony pobiegł budzić innych gości. Gardło miał tak ściśnięte, że nie był w stanie krzyczeć.
Długo walił w drzwi o numerze 23. Wcześniej, pod numerem 42, nikt mu nie otworzył. Gdy chciał już zrezygnować i iść dalej, otworzył mu zaspany Suseł.
- Co tak długo!? – zakrzyknął Pingwin.
- Spałem jak suseł, czemu mnie budzisz? – odpowiedział rozespany lokator.
- Smok! Smok nie żyje! Znalazłem go w stołówce! – krzyczał w progu Pingwin.
- Zakładam szlafrok i biegnę, a Ty budź pozostałych! – polecił Suseł.
Pingwin pobiegł do kolejnego pokoju. Za plecami słyszał jak Suseł wybiegł do stołówki sadząc długie susy na korytarzu. Już chciał zapukać w drzwi z numerem 15, ale w ostatniej chwili jego ręka zawisła w powietrzu.
Drzwi były lekko uchylone.
Pełen najgorszych obaw, powoli otworzył je na całą szerokość. W środku czekał na niego dantejski widok. W mig pojął tylko, że Pandy na pewno nie ma już po co próbować budzić. Poczuł ostre skurcze w brzuchu, a jego żołądek zafundował mu pełen przegląd ostatnich posiłków.
Gdy torsje minęły, spanikowany pobiegł do stołówki po Susła, powiedzieć mu straszną nowinę.
- Niech to dunder świśnie! - po całym hotelu niosły się jego głośno krzyczane przekleństwa - Motyla noga!
- Suseł, Suseł, gdzie jesteś!? – po dotarciu do celu próbował zlokalizować znajomego.
Niestety zabójca był szybszy. Suseł leżał zaraz na wejściu do pomieszczenia. Głowę miał rozbitą za pomocą wielkiej, niebieskiej puszki szynki konserwowej z żółtym napisem „SPAM”. Najwidoczniej morderca zaczaił się na niego zaraz za drzwiami.
SCENA
PLACÓWKA
Chory leżał na łóżku w konwulsjach, cały dygocząc. Od dobrej godziny nie było z nim żadnego kontaktu. Przy łóżku stał, cały w napięciu, doktor Be, a krople potu perliły się na jego czole. Stracił rachubę czasu, próbując bezskutecznie opanować sytuację. Dla ustabilizowania pacjenta podał mu istny koktajl leków, niebezpiecznie balansując na granicy przedawkowania. Niestety nic nie pomagało. Spazmy chorego trwały nadal, a serce jego waliło jak oszalałe, a życiowe parametry oscylowały w groźnych dla zdrowia przedziałach.
Doktorowi skończyły się już pomysły. Jego wieloletnie doświadczenie było tu niewystarczające, a z takim przypadkiem znana mu medycyna jeszcze się nie spotkała. Rozpaczliwie próbował dodzwonić się do profesora E. N. Tropy, gotów nawet prosić o przyjazd, ale ten nie odbierał. Dawniej zaryzykowałby kurację elektrowstrząsami, ale niestety maszyna od dłuższego czasu stała niesprawna. „Pierdolony NFZ!” przeklinał w myślach zaistniałą sytuację pełen goryczy.
Nie pozostało mu nic innego, jak pokornie czekać na dalszy rozwój sytuacji, godząc się z powoli wzbierające poczucie bezradności.
SCENA
HOTEL
Pingwin postanowił już nie ryzykować i dłużej nie czekać na dalszy rozwój wypadków. Nie udało mu się zlokalizować Bażanta i Manata – zniknęli bez śladu. Przerwał dalsze poszukiwania by nie kusić losu. „Pewnie ich też dopadł” pomyślał nerwowo. Pospiesznie się spakował, wrzucając ciuchy na oślep do walizki, przytomnie jednak nie zapominając o zabraniu hotelowych ręczników. Zbiegł po schodach do recepcji, rzucając niedbale klucze od pokoju na blat. Nie zamierzał nawet się wymeldowywać, ale zbierając się do wyjścia kątem oka zauważył, że stopy recepcjonisty wystają zza drzwi kantorka. Na drżących nogach podszedł powoli i uchylił drzwi.
Na podłodze, w kałuży krwi, leżał martwy Owca. Z jego oka wystawał wbity po samą końcówkę żółty długopis, którym goście byli wpisywani do książki meldunkowej. Reszta jego ciała była zmasakrowana - wyglądała, jakby ktoś przed zadaniem śmiertelnego ciosu, z dziką furią, wielokrotnie wbijał w nie narzędzie zbrodni. W tym momencie na ścianie Pingwin zauważył starannie wykaligrafowano krwią ofiary słowa „NIKT NIE ZOSTANIE POMINIĘTY”. W tym momencie ręce mu zwiotczały, a walizka mimowolnie wysunęła się Pingwinowi z dłoni i upadła z hukiem na podłogę. Krzyknął rozdzierająco i wybiegł z budynku tratując wszystko co tylko stanęło mu na drodze, jakby gonił go sam diabeł.
Na dworze zaczęło się przejaśniać, a nisko zawieszone jesienne słońce raziło w oczy. Uciekinier dopadł auta, szarpiąc w panice klamkę prawie wyrwał drzwi, wsiadł do pojazdu i przekręcił kluczyki w stacyjce. Silnik na szczęście odpalił od razu. Ruszył z miejsca z piskiem opon.
Obserwujący to wszystko z krzaków Bażant zerwał się gwałtownie, chcąc przeciąć tor jazdy ruszającego samochodu. Niestety nie zwrócił uwagi na fakt, że pojazd jedzie pod słońce, które odbijając się od ogromnych kałuż niemal całkowicie oślepia prowadzącego. Nawet żywiołowe machanie rękami nie pomogło – kierowca samochodu zauważył go dopiero w ostatniej chwili, kiedy nie było już szans na jakąkolwiek reakcję. Uderzenie wybiło jego ciało wysoko w powietrze, gruchocząc wszystkie kości. Stracił przytomność zanim jeszcze wylądował w błocie.
Śmiertelnie przerażony Pingwin nawet nie zwolnił sprawdzić co się stało oraz w kogo tak właściwie przed chwilą uderzył. Skręcając ostro wyjechał na ulicę, i nie oglądając się ze siebie pognał jak najdalej od tego przeklętego miejsca.
SCENA
PLACÓWKA
Za oknami placówki świeciło słońce. Zapowiadał się piękny i leniwy dzień. Tylko w dyżurce lekarzy panowało ożywienie.
- Profesorze! Profesorze! Musi Pan niezwłocznie przyjechać! – rozentuzjazmowany doktor E. Be krzyczał do słuchawki telefonu.
- Mam nadzieję że nie chodzi o zwłoki? – zażartował w swój specyficzny sposób profesor E. N. Tropy.
- Proszę przyjechać! Wsiadać w samochód! To musi Pan zobaczyć osobiście! – doktor nie tracił zapału.
- Ale niech Pan w końcu powie, co się dzieje, do diaska! – profesor był już wyraźnie zniecierpliwiony.
- Nasz pacjent! Nasz pacjent z izolatki! Wyzdrowiał! Dziwenność zniknęła bez śladu! – Be nie krył radości.
- Ale Doktorze, to trzeba na spokojnie. Nie ma co się spieszyć! – studził entuzjazm profesor.
- Wszystkie objawy ustąpiły! Nastąpiła pełna remisja choroby! Strigiformes Proiectura zniknęła! – nie tracił entuzjazmu doktor Be.
- Doktorze Rehabilitowany! Nigdy nie można w pełni ufać pacjentom z tak poważnymi schorzeniami psychiatrycznymi! – Profesor starał się tonować coraz bardziej tracącego rozsądek kolegę.
- Ale już dzwoniłem do NFZ. Kazali zwolnić łóżko. Muszę go wypisać! – oponował doktor.
- No dobrze Panie Kolego, ale bierze Pan za to pełną odpowiedzialność! – zakończył rozmowę profesor i odłożył słuchawkę.
Niezrażony nie do końca pomyślnym dla siebie przebiegiem rozmowy, doktor habilitowany Edward Be usiadł do biurka przygotowywać wypis ze szpitala.
EPILOG
Był piękny, słoneczny i ciepły dzień. Po ulewnych opadach deszczu nie zostały już nawet kałuże. W swoim ogrodzie, wśród roślin, klęczał Pingwin, pracowicie pieląc grządki i przycinając wyhodowane przez siebie róże „Manatki”. Od czasu traumatycznych zajść lubił pracować fizycznie, pozwalało mu to odreagować stresy i jednocześnie wyciszało jego stany lękowe.
Zmęczony i spocony, zrobił sobie przerwę, sięgając po butelkę Muszynianki, którą zawsze miał przy sobie. Nagle spostrzegł na ziemi obok siebie cień o znajomym kształcie. Gwałtownie odwrócił się, pełen najgorszych przeczuć.
- Pingwiny nigdy nie dostają drugiej szansy! – usłyszał złowróżbne słowa – Nielot pierdolony, w d⁎⁎ę j⁎⁎⁎ny!
Pada pełen zwierzęcej furii cios. Spokój leniwego popołudnia przerywa odgłos głuchego łupnięcia bezwładnego ciała o ziemię. Na grządce, między różami, pojawia się szybko rosnąca kałuża w kolorze szkarłatu. Ostatnimi słowami, które dochodzą do uszu nieuchronnie odpływającego w niezbadane Pingwina, są:
- Hmm, kolor przypomina trochę atrament Red Dragon, ale jednocześnie powoli przechodzi w Diamine Oxblood”.
KONIEC
Ilość słów: 2446
Żywioły: są wszystkie cztery
Wszelkie podobieństwo do prawdziwych użytkowników Hejto i zdarzeń jest w pełni przypadkowe i niezamierzone.
Jeśli komuś się wydaje, że podobną historię gdzieś, kiedyś już widział, to mu się dobrze wydaje xD
#kawiarenka #zafirewallem #naopowiesci #hejtolore

@bori >Nielot piedolony, w d⁎⁎ę j⁎⁎⁎ny!
Śmiechłem tak, że wyszedłem z siebie. Nie wiem czemu.

@bori taka dluga opowiesc, a zostalem pominiety jak Bori xD
@pingWIN widzisz tak sie notuje xD
@bori Manat z pokoju 42 - taki spojler... xD
Zaloguj się aby komentować
Zwycięzcami w konkursie CO TO ZA TOMECZEK? zostają:
@xepo - 11 Tomeczków
@PaczamTylko -9 Tomeczków
@Rozpierpapierduchacz - 8 Tomeczków
@PaczamTylko nie chce rogala, więc kodzik przechodzi do kolejnej osoby biorącej udział czyli @zomers - 3 Tomeczķów
Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję
Twarogowy rycerz - @AdelbertVonBimberstein (fanatyk twarogu i średniowiecznych rekonstrukcji)
Hodowca Passer Domesticus (z łac. Wróbel Zwyczajny) - @DexterFromLab na tagu #wrobeldextera
Ćpie tlenek wodoru na potęgę - @Wrzoo i jej autorski tag #codziennepiciu
Świeżoupieczony tata-astronom - @Oczk jeszcze raz najlepszego dla Was
Psychofan Seneki - @splash545 (tutaj sprawa jasna)
Rosyjski korespondent prasowy z ramienia #hejto - @RedCrescent i jego świetne prasówki
Prowadził ZPT w klasie małego McGyver'a - @myoniwy i jego autorski tag #konstruktorelektrykamator
Diflami wbił lidera @Felonious_Gru
"Taguj to gówno" - @Tygrysek. (najszybsza ręka do zgłoszeń braku tagu na #hejto )
Portalowa Apustaja - @Seele (profil konsekwentnie utrzymywany w tej konwencji)
Najstarszy Tomeczek @boogie - jako pierwszy użytkownik założył konto w serwisie
Cycki (hehe łatwe) @Jaszczomp i jego multi
Userbary znowu w modzie - @Suodka_Monia która podrzuciła pomysł dodania userbarów na portalu
Nocny koszmar @ICD10F20 - wystarczy zajrzeć na profil
Selekcjoner contentu WTF @Marshalist - ponad 7.5k konsekwentnie wrzucanych wpisów przy których nie da się przejść obojętnie
BAN enjoyer @entropy_ i jego konkursy z nagrodą w postaci bana dla niego samego
Ania z Zielonego Wzgórza @KatieWee i jej zafascynowanie twórczością Lucy Laud Montgomery
Dobór zagadek i odpowiedzi miał charakter arbitralny, nie wszystkie były oczywiste, a niektóre mogły być mylące.
#konkurs #glupiehejtozabawy #hejtolore


@spawaczatomowy o co chodzi z 11?
https://www.hejto.pl/wpis/pierwsi-uzytkownicy-hejto-i-ich-obecna-ranga-tzw-parszywa-dwunastka-rolling-on-t
@spawaczatomowy ale ja już mam rogala (przy nicku też). Co będę się wywyższać z dwoma? Dajcie komuś co nie ma :D chyba że to specjalny rogal, Dubajski z pistacjami :P

@spawaczatomowy w tym roku chodziłem przy gniazdach i rozglądałem się czy i tym razem jakiś maluch nie potrzebuje ratunku. Na szczęście nie potrzebował ale oko mam czujne na wiosnę i szukam ptaszków do ratowania
Zaloguj się aby komentować
CO TO ZA TOMECZEK?
czyli
Mini #konkurs #glupiehejtozabawy z nagrodami!
Zasady:
Zgadujesz nicki z zagadek przez zawołanie nicku Tomeczka (by pospamować trochę ludziom xD)
Zagadki o Tomeczkach są zarówno proste i oczywiste, jak i trudne i wymagające znajomości społeczności #hejto i naszego lore
Żeby nie było, że mataczę jak matecki - ofcen na pw dostał odpowiedzi.
Trójka graczy, która zgadnie pierwsza poprawnie największą (do końca trwania konkursu) ilość nicków z zagadek otrzymuje po kodziku na 3 miesiące rogala
Jeśli ktoś nie chce/nie potrzebuje rogala, ale chce wziąc udział, to śmiało zapraszam i proszę o stosowne info
Odpowiedzi można dawać tutaj w komentarzach, jak i we własnych wpisach pod tagiem #hejtolore
Konkurs trwa do soboty rano 11.10. Kody wysyłam na pw.
Zagadki:
Twarogowy rycerz
Hodowca Passer Domesticus
Ćpie tlenek wodoru na potęgę
Świeżoupieczony tata-astronom
Psychofan Seneki
Rosyjski korespondent prasowy z ramienia #hejto
Prowadził ZPT w klasie małego McGyver'a
Diflami wbił lidera
"Taguj to gówno"
Portalowa Apustaja
Najstarszy Tomeczek
Cycki (hehe łatwe)
Userbary znowu w modzie
Nocny koszmar
Selekcjoner contentu WTF
BAN enjoyer
Ania z Zielonego Wzgórza
Miłej zabawy


@spawaczatomowy Numer 18 to będę ja xD
Siódemka to oczywiście @myoniwy
Zaloguj się aby komentować
Czy @entropy_ zasługuje na ułaskawienie? Jak długo @pingWIN będzie obrażał użytkowników @hejto swoją nieróżową rangą?!
#hejtobiznes #hejto #hejtolore

Obrażam Was nieróżową rangą, ale to @entropy_ wprowadził różową, więc źródłem problemu od początku jest zbrodnia Entropeusza i nie można jej zapomnieć.
Fifty fifty po 16 gkosach
Zaloguj się aby komentować
W sumie jak @sireplama zaczął pisać o wielkim potencjale, jaki mógłbym wyciągnąć z jakichś czerstwych, to zacząłem się zastanawiać, jak mu udowodnić, że się myli. Tak więc powstało to, na bazie jednego z czerstwych wrzuconych przez niezastąpionego @Yes_Man a.
Nawiązanie do pewnej teorii, która krąży po hejto, że każdy tak naprawdę jest tylko projekcją mojego chorego umysłu. Potwierdzam, jest chory. XD
Dodałem też oryginał. xd
--------------
#perypetiedziwena <<
#czerstwyhumor #hejtolore #dziwenrysuje <<
@entropy_


Komentarz usunięty
@Dziwen dorób jeszcze jeden panel w tym twoim pierwszym obrazku jak otwierasz oczy
@Dziwen kyrieelejzon! Dwa dni mnie na hejto nie było, a tu coś takiego! xD
Prime... A Ty nie mógłbyś sobie wyprojektować, że ja bogaty jestem? Podzielę się...
Zaloguj się aby komentować