Właśnie z tego co doczytałem to ta Gamma to zbiór modów do tego Anomaly. Jak zakładam Anomaly to całkowicie osobny mod/gra która ma inny storyline od kanonicznego stalkera? Czy jednak jest to jakieś uzupełnienie którejś z części?
@Grynio Anomaly to w zasadzie wszystkie podstawowe Stalkery zebrane w kupe, z różnymi ulepszeniami do UI itp. Czyli mamy jedną wielką mapę z lokacjami z wszystkich gier. Jest tam oryginalna fabuła gdzie podążasz za śladami Streloka z origynalnych gier, ale można też to potraktować jako 100% sandbox i samemu sobie wyznaczać cele.
Czy jest tu ktoś kto gra w wowa classica na wotlk? Nowy dodatek jakoś mi nie podszedł, a chętnie bym wrócił do Northrend. Nie mam postaci, ale ogólnie znam grę na wylot, więc w perspektywie 1-2 tygodni będę miał max lvl.
Dla wszystkich entuzjastów rakiet i rozbijania się we wszystkich fazach lotu, Kerbal Space Program 2 nadchodzi wielkimi krokami! Scott Manley właśnie wrzucił shorta z gameplaya w wersji alpha.
@Amebcio nareszcie, nowy silnik do zaimplementowania RSS i RO i chlastania RP-1 na bardziej zoptymalizowanej bazie ( ͡° ͜ʖ ͡°) chociaż z przyzwoitości przydałoby się przejść stocka chociaż z raz xd
Ale ta gra miała unikatowe podejście do otwartego świata ( 14,400 km2 czyli 120km x 120km). Gdyby tylko Asobo zrobiło remaster z lepszą fizyką pojazdów i mapa byłaby wypełniona bardziej zróżnicowanymi obiektami to grałbym jak po⁎⁎⁎⁎ny.
Przed państwem: Fuel z 2006 czyli mad max sprzed ery madmaxa
Dlaczego temat samurajów i ogólnie klimaty Azji są tak mocno pomijane w kontekście RPGów? Ostatnio wyszło całkiem sporo Soulslike'ów w tych klimatach, kiedyś pamiętam Jade Empire, Blade and sword i w sumie tyle. Fajnie by było gdyby wyszedł taki legitny cRPG a'la Wiedźmin czy Gothic z samurajami, przecież potencjał jest spory, a rynek ostatnio wysuszony jak nigdy.
@Voltage Pozwolę sobie się nie zgodzić - bez rozwoju w tego typu grach gameplay by się znudził. Tak, to masz jakiś progres, zabawki nowe co jakiś czas i co najważniejsze - motywację do odkrywania świata na własną rękę, wykonywaniu side questów, zbierania znajdziek. Ale są studia, które robią to chujowo (Ubisoft i wszystkie asasyny), jak i takie, które robią to dobrze (dla mnie absolutna topka to Horizon zero dawn, poodkrywałem z przyjemnością wszystko, co było do odkrycia, wciągnęło mnie jak kiedyś pierwszy goticzek).
@Rafau oczywiście, znajdźki, nowe przedmioty jako element gry jak najbardziej na plus, fajnie odkryć broń zadającą np. więcej obrażeń w takiej grze. Ale taki pusty rozwój postaci, w którym większość skilli to jakieś wydmuszki mnie nie bawią, typu w Tomb Raiderze perki typu dłuższy czas ogłuszenia itd. Lubię startować w grze od zera i powoli rosnąć w siłę, gry gdzie zaczynamy grać kozakiem i tak czy siak zabijamy setki przeciwników od pierwszej minuty, a później oferują jeszcze z tego poziomu jakiś rozwój oparty o dziwne schematy jest dla mnie pozbawiony sensu.
@Voltage widzisz, właśnie wszystko to kwestia dobrego balansu. Też i w drugą stronę przegiąć nie można, bo jest sporo tytułów, które po pewnym levelu nie prezentują względem gracza żadnego wyzwania. I to też się nudzi po czasie. Także no, w zależności.
@gacek gram z kumplem. Mamy sporo zakopanych plecaków ze stuffem. Nie ma źle. Ja akurat lubię takie bezkresne pustkowia. Jakby jeszcze nie było tyle kombinowania, żeby samochód uruchomić
Już prawie tydzień z VR i muszę powiedzieć że naprawdę fajna platforma do grania z całkowicie innym podejściem. Co prawda moich nawyków growych znacznie nie zmieniła i jest gdzieś obok ale to ile frajdy niektóre gry dostarczają z prozaicznie prostych czynności jak celowanie z karabinka to głowa mała.
Na tą chwilę ogrywam sobie Half Life Alyx bo ponoć najlepsza, Ruins Magus bo był w uczciwej cenie razem z goglami i Beat Sabera bo fajnie czasem się spocić, zastanawiam się jeszcze nad Skyrimem w VR a w kolejce typowe gry bez VR z VR-modem jak Payday 2, RE 7/8 czy Minecraft (stawianie klocków w VR podczas stawiania klocka jednocześnie stawiając klocki na telefonie xD). Ale kminię tak nad jakąś prostą nawalanką na miecze, łuki i fajerbole bez fabuły i nie wiem co lepsze, Blade and Sorcery czy Gorn? Jest może coś fajniejszego od tych dwóch?
Pavlov VR sprobuj. Blade and sorcery fajne ale niedlugo pogralem. No i jak lubisz wyscigowe to Assetto Corsa koniecznie. A half life to must have, najlepsza gra na VR z ogromna iloscia modow, jest nawet jakis ktory odwzorowuje bioshocka. W skyrima polecam grac lucznikiem
@Slash Asseto, Project Cars i Dirt Rally też już ogrywane były ale z VR tylko w roli wyświetlacza i na kierownicy, boli że CM nie wrzuciło VR do Grida i F1 22, w F1 21 było i kilku wcześniejszych więc dlaczego? W Skyrimie na 100% skończy się tak że zacznę grać magiem bojowym pod 2h topory i fireballe a skończy się na sneaky łuczniku - zawsze tak się kończy.
Co do modów do Alyx nawet nie zczaiłem że jest wsparcie workshopa, będę musiał co nieco przegrzebać po przejściu gry.
Dziś wpis z serii problemy pierwszego świata i dosyć nietypowe porównanie realizmu w grze:
Kupienie dokładki zderzaka do 350z w nowym Gran Turismo kosztuje 2000 kredytów.
Tę samą dokładkę kupiłem dzień wcześniej na ebay. Za £120. W 3 ratach po £40 od paypal xD
Co gorsza i co najbardziej kuriozalne - moja 350Z w GT jest słabiej stuningowana wizualnie niż ta, którą mam naprawdę, bo w grze jest mały wybór części xD wydech w grze po wymianie na sportowy też do mojego się nie umywa.
Druga część od początku zaciekawia fabułą w której w przeciwieństwie do pierwszej części czuć stawkę. Do samego końca nie możemy być pewni jaki los spotka świat Eory. To duży plus w stosunku do poprzednika. Kontynuacja wyróżnia się bardzo ciekawym klimatem kolonialnych problemów nowego świata. Piraci, kompanie handlowe, wojsko, uciśnione tubylcze ludy, musimy lawirować miedzy interesami każdej z grup, a w między czasie mierzymi się z "bogami" tego świata.
Jedyny minus jaki widzę w samej rozgrywce to przeciągające się "czyszczenie wszystkiego", polegające na odwiedzeniu nieodwiedzonych wysp.
Dla mnie mocne 9/10.
Ach gdyby trzeci Baldur powstał na podobnym silniku i mechanice....
@Quassar podchodziłem do original sin 2 razy. Nigdy nie porwało. Po opuszczeniu wyspy sobie darowałem. Nie leży mi trochę mechanika walk tam, dlatego też Baldur trzy mi nie podchodzi. Dam pewnie jeszcze raz szansę. Teraz przymierzam się albo do Tyranny albo do Planescape Torment. Bo ostatni raz przechodziłem z 20 lat temu .
Z tej okazji robię #rozdajo 2 kluczy na grę. Zasady są proste piorunujesz :zap: i jakoś za 3-4 dni wyniki.
Naprawdę cieszę się, że to już koniec prac nad grą. Był to dla mnie bardzo ciężki okres. Ponad pół roku pracy nad grą odcisnął bardzo mocne piętno na mnie. Spanie po kilka godzin, do tego doszły bardzo poważne problemy zdrowotne, ciągłe zmęczenie itd. Po drodze doszło kilka komplikacji np. przez wybryk pewnego gówniarza straciliśmy plik źródłowy części grafik, które dzień przed tym incydentem zostały ukończone i trzeba było odtwarzać od nowa część grafik z przetworzonych plików co doprowadziło do kolejnych nieprzespanych nocy. Miałem w planach napisać coś w rodzaju bloga opisującym cały etap prac nad grą na jej premierę, ale jeszcze dzisiaj poprawiałem kilka rzeczy i po prostu nie starczyło mi na to czasu. Pewnie na dniach postaram się go napisać i opublikować dla zainteresowanych. Gorąco zachęcam do kupienia gry i napisaniu recenzji (gra w Polsce będzie sprzedawana z tego co ustalałem z wydawcą po starym kursie dolara, czyli z 8.99$ będzie kosztowała jakieś 32.99zł co na dzisiejszą sytuację w kraju nie wydaję się jakoś dużo), naprawdę bardzo pomoże mi to w obecnej sytuacji i z góry dziękuję, mam nadzieję, że gra się spodoba <3
Ósma gra na mojej liście to Alien Nations: strategia czasu rzeczywistego, w której obejmowaliśmy kontrolę nad jedną z frakcji sprowadzonych na dziwaczną planetę przez kosmiczne bociany. Brzmi ciekawie?
Zanim przejdziemy do rzeczy krótkie sprostowanie odnośnie moich wpisów pod tagiem #staregry . Chciałbym, żeby wpisy bardziej skupiały się na moich wspomnieniach i wrażeniach z tego płynących, niż na samej grze i jej opisie. Wobec tego kolejne posty (z tym włącznie) przyjmują formę niezobowiązującego felietonu, niżeli recenzji czy właściwego streszczenia gry.
Wracając... Alien Nations trafiło do mnie jak zdecydowana większość gier w tamtym okresie - na płytce CD Play numer 2/2004. Wcześniej widziałem rozgrywkę u mojego kumpla z sąsiedztwa, więc wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać, ale sam feeling gry w bezpośredniej konfrontacji z tym tytułem był dosyć dziwny?
Do wyboru mieliśmy trzy frakcje: Pimmonów, Amazonki i Sajkisów. Każda z ras różniła się przede wszystkim wyglądem i nazwijmy to talentem. Pimmonowie to niebiesko-skórzy humanoidzi wprawni w obróbce kamienia i wznoszenia budowli z niego właśnie. Amazonki jak się domyślacie to były skąpo ubrane kobiety, które wznosiły budowle z drewna. Sajkisowie natomiast to coś na zasadzie mrówczego gniazda - pamiętam, że byli niesamowicie agresywni.
Zawsze lubiłem grać tymi pierwszymi, bo byli najłatwiejsi do nauczenia się, z paru względów:
Przypominali typową rasę ludzi z innych gier RTS
Budowle, które wznosili wyglądem sugerowały to, do czego służą (magazyn był magazynem, koszary były koszarami itd.)
Wydawali się być najbardziej wyważeni, a poza tym po prostu wyglądali świetnie xD
W grze chodziło pokrótce o to by jak najszybciej rozbudować wioskę, zaklepać okoliczne surowce i zniszczyć innych wrogów. Innego rozwiązania nie było. Gra była - przynajmniej dla mnie w tamtym okresie - okrutnie trudna, ale dlaczego tak się działo to opowiem za chwilę.
Prócz wznoszenia budowli, zbierania surowców, walki z innymi nacjami mieliśmy jeszcze kilka mechanik, których mogłoby nie być, ale twórcy stwierdzili, że jakoś dopełnią rozgrywkę. Każdy z naszych ludzików miał profesję, którą zdobywał w szkole - byli tragarze, którzy zbierali żarcie, kamieniarze, drwale, byli policjanci, którzy łapali przestępców (trzeba było budować komisariaty, więzienia (?)).
Pamiętam, że najbardziej irytowała mnie nacja Amazonek. Jako jedyna mogła w bardzo szybkim tempie szkolić jednostkę zwiadowcy (zwiadowczyń?) które posługiwały się, a jakże, łukiem i w bardzo szybkim tempie przychodziły do naszej wioski i wybijały nas co do nogi. A jak tylko pozbyliśmy się jednej zwiadowczyni, na jej miejsce przychodziły trzy kolejce co strasznie utrudniało grę. Nienawidziłem tych kurew.
W grze istniała jakaś tam szczątkowa dyplomacja. Opierało się to na tym, że budowaliśmy Ambasadę, w której pracował Ambasador (kto by się spodziewał). Jak chcieliśmy zawrzeć zawieszenie broni to ambasador wychodził z budynku, tuptał do sąsiedniej wioski, wchodził do ambasady i dostawaliśmy komunikat dot. rozmów. Było to fajne, pamiętam, że można było wyrżnąć wrogiego ambasadora i uniemożliwić tym samym zawiązywanie pewnych paktów przez naszych wrogów.
Nigdy nie przeszedłem tej gry, chociaż spędziłem w niej spokojnie +200 godzin. Jako dzieciak uwielbiałem początkową fazę gry, w której budowało się powolnie wioskę by chwilę później zobaczyć jak banda Amazonek niszczy cały Twój dobytek. Yikes!
Niedługo potem okazało się, że gra posiada kontynuację o nazwie Alien Nations 2 / The Nations 2, ale był z nią pewien problem - nie chodziła na moim sprzęcie (bądź zwyczajnie się wysypywała w losowym momencie). Dwójka była lepsza, czytelniejsza, rozbudowana o nowe rzeczy, których brakowało w jedynce. Pograłem w nią tyle co u mojego kumpla, który miał trochę lepszy komputer.
W grze nie było muzyki w ogóle (albo wersja z Play jej nie zawierała). Był polski voice narratora, który informował nas o budowie ambasady, ataku na naszą wioskę itd., były jakieś podstawowe dźwięki i tyle. Na screenach z gry w internecie widać, że w grze istnieje również możliwość konstruowania okrętów, ale szczerze - nigdy w tej grze nie widziałem zbiorników wodnych (?). Być może istnieje jakaś nowsza wersja gry, o której istnieniu nie mam pojęcia? Pewnie nigdy się nie dowiem.
Polecam, ale tylko dla najwytrwalszych, którym nie żal poświęcić parę złotych na tę grę. Klasycznie:
// Ten post jest częścią prowadzonej przeze mnie serii dostępnej pod tagiem#staregrygdzie przywołuję starsze tytuły z przeszłości, w które miałem przyjemność grać i które na zawsze zakorzeniły się w moich growym umyśle.