Ej to dobra książka na rozpoczęcie przygody z Warhammerem?
I czy Warhammerem się czyta po polsku? Żeby nie było jakichś dziwnych tłumaczeń imion jak w Hobbicie/władcy pierścieni czy cus xD
#ksiqzki #ksiazki #warhammer40k

Ej to dobra książka na rozpoczęcie przygody z Warhammerem?
I czy Warhammerem się czyta po polsku? Żeby nie było jakichś dziwnych tłumaczeń imion jak w Hobbicie/władcy pierścieni czy cus xD
#ksiqzki #ksiazki #warhammer40k

@Solar mordo podcasty są najlepsze imo. Polecam tego https://youtube.com/@opanowanydaniel1386
Ale dobry jest też upamietniczek40k albo Wojtek czyta warhammera
Zaloguj się aby komentować
Coś w klimatach Warhammera - wielka drewniana skrzynka-książka o wymiarach ok. 34,5 x 25 x 7,5 cm zdobiona dwustronnie (!), z grafiką opracowywaną na życzenie zamawiającego. Po jednej stronie demon Be'lakor, po drugiej Gotrek. Do tego formowane z glinki i malowane detale na okładkach i na grzbiecie, wypukła imitacja stron po bokach, zapięcia metalowe i wyściółka ze złotego weluru od wewnątrz. Całość lakierowana dla lepszego zabezpieczenia powierzchni.
Czasochłonny i pracochłonny projekt, w którym materia trochę stawiała opór, i przy okazji moja pierwsza dwustronna skrzynka-księga. Tym bardziej cieszy, kiedy w końcu można obejrzeć efekt końcowy
Be'lakor został dodatkowo podmalowany tak, żeby oczy i poświata świeciły w ciemności
Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart - jeśli ktoś potrzebowałby personalizowanej skrzynki, zapraszam do kontaktu!
#rekodzielo #handmade #diy #tworczoscwlasna #warhammer40k #warhammer #rpg #fantastyka #fantasy #gry #pracowniaapaturium





Zaloguj się aby komentować
W poprzedni weekend byłem na święcie plastic cracku - Warhammer Open - I brałem udział w hobby challenge. Polecam każdemu, bo nie codziennie się rozpruwa różne wypraski plastiku GW w celu stworzenia dioramy. I to w towarzystwie świetnych ludzi. Mieliśmy za zadanie wykonać dioramę, która wiąże się z fragmentem historii (jedno ze zdjęć). Do dyspozycji mieliśmy 1 z 6 modeli, narzędzia modelarskie GW, farbki citadel oraz górę bitsów. #warhammer40k #warhammer #warhammer40000 #wh40k #modelarstwo





Zaloguj się aby komentować
1235 + 1 = 1236
Tytuł: Sons of the Selenar
Autor: Graham McNeill
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Liczba stron: 195
Ocena: 9/10
“How best should a warrior die?”
Nowela w ramach cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra chronologicznie umiejscowiona pomiędzy III a IV częścią.
Wystarczy jedno spojrzenie na okładkę, by domyślić się, kto będzie bohaterem książki. Graham McNeill odchodzi na chwilę od głównych wydarzeń skupionych wokół Pałacu Imperialnego by przedstawić dalsze losy styranego krążownika Sisypheum i jego załogi złożonej z garstki legionistów Rozbitych Legionów ocalałych z masakry na Isstvanie V. Mieliśmy okazję spotkać ich już wcześniej m.in. w powieści “Anioł Exterminatus” czy opowiadaniu “Kryptos”. Sabik Wayland, Nykona Sharrowkyn, Atesh Tarsa i spółka docierają do Układu Sol by dołączyć do obrony Terry, kiedy niespodziewanie odbierają tajemniczy sygnał z Luny.
“Sons of the Selenar” to tak naprawdę historia wojenna typu “misja ponad wszystko” tylko osadzona w realiach Herezji Horusa. Po trzech złożonych i wielowątkowych powieściach taka zwarta i jednowątkowa forma okazała się miłą odmianą. Znakomicie napisana historia, pełna emocji i wartkiej akcji, stanowiąca sentymentalne pożegnanie z grupą niezłomnych bohaterów.
#bookmeter #siegeofterra #herezjahorusa #warhammer40k #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
1226 + 1 = 1227
Tytuł: The First Wall
Autor: Gav Thorpe
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 528
Ocena: 4/10
“I would rather win a battle fighting for nothing than loose one.”
III część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra
Niestety, w stosunku do pierwszych dwóch, bardzo przyzwoitych części, zjazd jakościowy jest wyraźnie odczuwalny.
Po pierwsze, chronologia powieści jest poprzestawiana w wyjątkowo chaotyczny sposób i każda perspektywa obejmuje nieco inny przedział czasowy. Problem w tym, że odcinki czasowe nie są wzajemnie rozdzielne i odległe - nie ma tak, że jeden wątek dział się w teraźniejszości, a drugi lata wcześniej. W “The First Wall” różnice czasowe sięgają często zaledwie kilku dni i\lub przedziały czasowe częściowo nakładają się na siebie, więc istnieją bezpośrednie powiązania przyczynowo-skutkowe pomiędzy wydarzeniami, które zupełnie niepotrzebnie zostały zamienione miejscami. Autor co prawda częściowo uzasadnił takie podejście w posłowiu, ale nie zmienia to poczucia nieuporządkowania, bo dobrej książki nie trzeba tłumaczyć.
Po drugie, Gav Thorpe nie wyciągnął wniosków z poprzednich powieści i nadal wypełnia objętość niepotrzebnymi opisami prozaicznych czynności. W “Angels of Caliban” zanudzał jak chłop jechał czołgiem, a w “The First Wall” poszedł tym tropem jeszcze dalej i rezerwiści jadą pociągiem przez kilka rozdziałów - ze wszystkimi szczegółami: jak pociąg nadjeżdża, jak wsiadają, zajmują miejsca i wykonują inne nic nie znaczące czynności o absolutnie zerowym wpływie na cokolwiek. Nikogo to nie obchodzi.
Podobał mi się natomiast “Wietnam” Forrixa i jego oddziału pozostawionych bez wsparcia na terytorium wroga, bo zawarł w tym epizodzie cały etos Żelaznych Wojowników. Było też trochę innych, bardziej udanych elementów jak przemyślenia Abaddona, stopniowa przemiana Kharna, czy kilka dramatycznych pojedynków.
Niby tragedii nie było, ale niezbyt mi się podobało, nie licząc satysfakcjonującej końcówki, w której jedne wątki się całkiem sprytnie połączyły, a inne dobiegły końca. Jednak wydarzenia w ramach cyklu “The Horus Heresy: Siege of Terra” mają charakter liniowy, więc nie bardzo daje się cokolwiek pominąć.
#bookmeter #siegeofterra #herezjahorusa #warhammer40k #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
1210 + 1 = 1211
Tytuł: The Lost and the Damned
Autor: Guy Haley
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 432
Ocena: 7/10
“Death in the abstract is a friendlier fellow than death in the flesh.”
II część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra
Tytuł “The Lost and the Damned” dotyczy zwykłych śmiertelników. Podczas, gdy jedni przywódcy naradzają się bezpiecznie na orbicie, a drudzy w bunkrze, jak w każdej wojnie, na pewną śmierć posyła się miliony zwykłych ludzi i jeszcze się im wpaja, że umierają za wspaniałe ideały.
W związku z tym większość opowieści mamy przedstawioną z perspektywy poborowych żołnierzy Imperium, kadry pilotów czy najemników w służbie Mistrza Wojny. Błoto, zimno, strach, krew i okopy.
“The Lost and the Damned” można z powodzeniem również rozszerzyć na prymarchów i Astartes, którzy w ramach paktu z siłami Chaosu poświęcili jakąś część samego siebie. Mimo wszystko, muszę przyznać, że Angron miał niewątpliwie efektowne wejście.
Guy Haley jak zwykle zaprezentował lekkie pióro. Tak to napisał, że nawet jeśli ktoś przegapił kilka tomów, to pobieżnie streścił kontekst w ramach strategicznej narady prymarchów. Umiejętnie wykorzystał również kilka postaci z wcześniejszych tomów Herezji.
Książka nie wniosła jakiejś rewolucji fabularnej, ale okazała się solidną kontynuacją serii
#bookmeter #siegeofterra #herezjahorusa #warhammer40k #ksiazki

@Hoszin zależy od autora. Dan Abnett, Mike Lee, czy Guy Haley piszą raczej lekko i w miarę prostym językiem. Z kolei Graham McNeill często stosuje złożone opisy i bardziej wyszukane słownictwo. Aaron Dembski-Bowden plasuje się gdzieś po środku. Największe problemy ze zrozumieniem miałem z Jamesem Swallowem, ale to bardziej dlatego, że on lubi bardzo długie zdania o nieraz poprzestawianym szyku, więc czasem musiałem przeczytać ponownie, by załapać co autor miał na myśli.
Z uwagi na specyfikę świata pojawiają się archaizmy, jedne oczywiste jak apothecary, inne mniej. W polskim tłumaczeniu zresztą też jest tego sporo.
Na szczęście czytnik ma zainstalowany angielski słownik i wystarczy zakreślić słowo, żeby wyświetlić tooltip z definicją.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Alright buddy, I’m gonna need you to reposition that heavy bolter about ten clicks west, eh? The heretic guys are using that burned-out hab-block as a drive-thru, and I’m not about to let 'em get a combo meal out of us, pal.
#warhammer40k #wh40kmemy #southpark

Zaloguj się aby komentować
1189 + 1 = 1190
Tytuł: The Solar War
Autor: John French
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
“Our dreams cannot change the stars. But sometimes, our deeds can change the universe even if it is only by accident.”
I część cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra
Długo mi zeszło, bo ostatnio miałem bardzo dużo pracy, wyjazdy i nie mogłem spokojnie usiąść z książką, więc czytałem tak trochę z doskoku, czasem tylko po kilkanaście minut.
Początek końca. 54 książki prowadziły do bitwy, którą rozpoczyna owa powieść. Syreny zawyły, gdy pierwsze okręty Mistrza Wojny dotarły na obrzeża Układu Sol. Siły Imperium od lat przygotowywały się na ten moment, więc drogi ku Terze strzegą liczne linie obrony.
Monumentalizm wraca do poziomu znanego z trylogii początkowej. Jest rozmach i pompa. Nieco chaosu też, gdyż autor starał się zawrzeć wiele różnych wątków zbiegających się ze sobą: od ogromnych bitew kosmicznych setek okrętów, po bardziej kameralną historię Mersadie Oliton, która to moim zdaniem okazała się najciekawszym elementem powieści.
Miara katastrofy jest przeogromna: umierają bohaterowie, okręty, stacje kosmiczne, czy nawet całe księżyce, a ich ofiara i tak wydaje się prawie nic nie znaczącą w skali całego konfliktu. John French jasno daje do zrozumienia, że opisane wydarzenia nie są tylko waśnią pomiędzy zbuntowanym synem a ojcem, ale pomiędzy Chaosem a ludzkością.
W tym odcinku Ezekyle Abaddon dostał swoje 5 minut i w końcu został pokazany nie tylko jako gburowaty wojownik, ale przede wszystkim jako zaufany generał Horusa, a przy okazji pojawiły się urywki jego młodości. Natomiast jeśli Layak łażący za nim niczym Wrzód za Bezim w Gothiku miał być zabawny, to niezbyt to się udało.
#bookmeter #siegeofterra #herezjahorusa #warhammer40k #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zacząłem wczoraj wieczorem pierwszy tom (tak jakby początek końca całej zadymy) i tak przypomniał mi się memik z Theodenem
#herezjahorusa #warhammer40k #wh40kmemy #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Wolf Scouts gotowi do wyjścia na stół, zarówno jako kill team, jak i oddział w większym formacie (chociaż na 2k raczej dokupię drugie pudło żeby wystawiać ich w komplecie). Mam nadzieję że będę teraz częściej malował, bo ostatnio miałem zbyt długie przerwy i ci scouci się ciągnęli strasznie długo xD #wh40k #bitewniaki #modelarstwo #warhammer40k



Zaloguj się aby komentować
1169 + 1 = 1170
Tytuł: The Buried Dagger
Autor: James Swallow
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 416
Ocena: 7/10
“What does not live will never be killed.”
LIV i zarazem ostatnia część cyklu Herezja Horusa
Książka podzielona została na dwa zasadniczo odrębne wątki. Pierwszy oznaczony przez autora jako numerowane ‘interwały’ dotyczy podróży Gwardii Śmierci przez osnowę w kierunku Terry. Przy okazji opowiada o trudnej młodości Mortariona na planecie Barbarus oraz jego przyjaźni z Calasem Typhonem. Szczególnie podobały mi się retrospekcje z Barbarusa, które w istocie budują osobę prymarchy, tym bardziej, że tak naprawdę po zakończeniu trylogii początkowej bardzo niewiele miejsca poświęcono XIV Legionowi, a Mortarion pokazywał się jedynie epizodycznie. Trochę smutne, że Mortarion, który w młodości kazał Imperatorowi Ludzkości się gonić, później okazał się zmanipulowanym przegrywem.
Drugi wątek, oznaczony standardowo numerowanymi rozdziałami, ma miejsce na Terze, gdzie Błędni Rycerze Malcadora niespodziewanie odnajdują niektóre z Sióstr Ciszy, które wcześniej uznane zostały za poległe lub zaginione. Śledztwo prowadzi do pewnych nieoczekiwanych odkryć, a końcówka decyduje o dalszych losach kilku kluczowych postaci.
We wszystko zamieszany jest dziadek Nurgle, a skoro tak, to musi być fujka, tak więc co wrażliwszych muszę ostrzec, że książka pełna jest opisów wszelkich obrzydliwości: chodzące trupy, patchworki ze zwłok, wypadające jelita, larwy itd
Przyznaję się do również faktu, że wszystkie dialogi wypowiadane przez Malcadora w języku angielskim mój mózg odczytywał głosem kancelerza Palpatina. Podobieństwo tych postaci jest po prostu uderzające, zarówno ich fizyczne przedstawienie jako zakapturzonych starców, posługiwanie się potężną mocą psychiczną, jak i prowadzone przez nich skomplikowane intrygi.
Choć James Swallow nie jest moim ulubionym autorem Black Library, to tym razem się spisał. Co prawda czytanie go wymaga pewnego skupienia, gdyż często stosuje on wyjątkowo złożone zdania o nieraz przestawionym szyku, ale udało mu się wciągnąć mnie w opowieść i sprawić, że niecierpliwie wyczekiwałem dalszego rozwoju wydarzeń.
Na tym chwilowo zamykam Herezję Horusa. Ukończyłem łącznie 42 tomy tej serii, pominąłem natomiast 12, dotyczących głównie mniej istotnych wątków pobocznych lub antologii opowiadań. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo lubię uzupełniać sobie obraz całości kolejnymi puzzlami. Teraz jednak nie mogę doczekać się wielkiego finału całego tego galaktycznego zamieszania - czeka mnie 10 powieści i 3 nowele składające się na “The Siege of Terra”.
“The struggle only matters if we are mortal.”
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Już samo określenie "zasoby ludzkie" w ustach Fabiusa nabiera nowego znaczenia
#warhammer40k #wh40kmemy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
John Power 2nd: A po Krucjatach chodziliśmy na kremówki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#warhammer40k #2137 #heheszki


Zaloguj się aby komentować
1158 + 1 = 1159
Tytuł: Slaves to Darkness
Autor: John French
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Black Library
Format: ebook
Liczba stron: 432
Ocena: 6/10
“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”
LI część cyklu Herezja Horusa
Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>
“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.
Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.
Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.
Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.
Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.
Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.
W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa

Zaloguj się aby komentować