Trzecia część przygód psychopaty w pasiastym sweterku, który zamęcza nastolatków koszmarami.
Grupa nastolatków, podejrzana o próby samobójcze, przebywa w szpitalu pod pieczą doktora Gordona. Do szpitala zostaje oddelegowana absolwentka - jest nią Nancy, jedyna ocalała z rzezi nastolatków z pierwszej części. Podejrzewa już co tak naprawdę nęka nastolatków i zamierza im pomóc. Odkrywa, że nastoletni pacjenci szpitala mają we śnie specjalne zdolności. Czy dzięki temu uda się pokonać Freddiego Kruegera?
W aktorskiej obsadzie debiutująca Patricia Arquette oraz młody Laurence Fishburne (który później przecież zagra Morfeusza w Matrixie).
Konwencja fantasy jak zwykle i w tym przypadku pozwoliła mi milej przysposobić ten seans. Z ciekawszych rzeczy to w filmie poznajemy historię Kruegera - to, jak się narodził. Sama historia jest równie straszna co nasz psychopatyczny męczyciel snów.
Sam film trzyma się reguł serii - czyli zdecydowana większość nastolatków to mięso armatnie, uśmiechnięty Krueger z przyjemnością bodyhorroruje swoje ofiary, mamy powrót do pierwszej części i znanych bohaterów oraz nowe motywy (specjalnie zdolności w świecie snów, stąd też tytuł Wojownicy Snów).
@TyGrySSek to są filmy z ostatnich trzech dni A co ja mam robić wieczorami kolego? Nie mam dzieci, psów czy innych rzeczy a oglądanie filmów to moja wielka pasja.
Gdy znajdę w końcu jakąś stałą robotę na etat + będzie wiosna = rower, to pewnie ta liczba się zmniejszy oglądanych rzeczy, przynajmniej do pierwszego festiwalu
Ciekawy zabieg by okupację nazistowską umieścić we współczesnych czasach. Ale to tylko tło do szerszej opowieści - o poszukiwaniu tożsamości, celu oraz kwestii wysiedlenia, zostania bezkrajowcem.
Georg ucieka do Marsylii. Stamtąd odpływają statki, które mogą zabrać go z daleka od nazistowskiej okupacji, która opanowuje Francję. Po drodze traci towarzysza, który umiera w trakcie ucieczki. Sam Georg ma w swoim arsenale dokumenty na tranzyt i wizę do Meksyku zmarłego pisarza. Georg postanawia to wykorzystać by uciec z Marsylii. Sprawy trochę się komplikują gdy odwiedza rodzinę zmarłego towarzysza i nasz bohater zawiązuje szczególną więź z synem zmarłego kolegi.
Ale prawdziwa burza rozegra się gdy Georg pozna Marie - żonę pisarza, którego przejął dokumenty. Ta, wiedząc dzięki kontaktom w ambasadzie, że jej mąż jest w Marsylii próbuje go odnaleźć, nie wiedząc, że on nie żyje. Kobieta z łatwością nawiązuje najpierw romans z Richardem, lekarzem, który ma tranzyt na statek z Marsylii, który zabierze go w bezpieczniejsze rejony, ale też wchodzi idealnie w romans z samym Georgem.
Rozbudzony wielorakimi uczuciami mężczyzna nie wie w które strony chce się kierować. Z jednej strony zakochany w Marie, mógłby z nią uciec do Meksyku, ale ona ciągle badając ślady pobytu męża w Marsylii (nie wie, że tak naprawdę ślady te zostawia sam Georg), jest pewna, że w końcu spotka go na statku.
W tle okupacja, przepełnione konsulaty, ale także toczące się dalej normalne życie, pomimo nadchodzącej wielkimi krokami okupacji. W samym środku Georg, rozdarty, wcześniej mający tylko jeden cel - by uciec. Teraz jednak nic nie jest proste - nie wie czy zostać, czy iść z synem kolegi i jego żoną, czy też wypłynąć z Marie.
Ciężko mi ocenić ten film, bo nie jest on podany na tacy. Ogólnie nie widzę sensu przeobrażenia okupacji na motyw współczesności, chyba że dla oszczędności na oddaniu epoki w filmie. W sumie ta całą sprawa jest tylko bazą do przedstawienia rozterek głównego bohatera, który będąc na granicy, której przekroczenie może być nową przyszłością, zastanawia się czy tak naprawdę musi uciekać, czy nie może po prostu zostać, zastygnąć tu, niczym duch.
Wcześniej tego reżysera widziałam film "Feniks", tam też podobny motyw został wzięty na warsztat - o zmianie tożsamości i co z tego wynika. Ogólnie nie są to zwyczajne filmy, bardzo duży nacisk jest położony na perspektywę bohaterów i odczytywanie z tego zmian w ludzkich relacjach. Nie wiem jak to inaczej, a jednak jakąś mądrze opisać.
Trzeba chyba to po prostu przeżyć, ale uważam, że to nie są filmy dla każdego - nieco oniryczne, bohaterowie są smutni i filozoficzne robią lica, patrząc przeciągle w ujęciach w równoczesnym poszukiwaniu przeszłości jak i przyszłości.
Zaczyna się względnie normalnie. Trochę scen, których wyjaśnienie widz spodziewa się otrzymać później. Zapowiada się jak typowy kryminał. Ale wyjaśnienie nie przychodzi, za to robi się coraz dziwniej.
Film typu "nie zadawaj zbędnych pytań". Sceny zwykle nie mają sensu. Gagi są wstawione na siłę. Postaci są nieznośnie przerysowane. Wszystkie dziwactwa zebrane do kupy tworzą ciekawy obraz. Wygląda trochę jak produkcja ZF Skurcz, tylko z większym budżetem.
Jessica Gunning, aktorka znana przede wszystkim ze swojej nagradzanej roli w serialu "Reniferek". W wieku 26 lat po lewej i 39 lat po prawej. Rzadki przykład pierwszoplanowej aktorki, która trzyma się z dala od botoksu i nie wstydzi się swoich obfitych kształtów, traktując naturalność jako atut umożliwiający granie charakterystycznych ról.
Rzadki przykład pierwszoplanowej aktorki, która trzyma się z dala od botoksu i nie wstydzi się swoich obfitych kształtów, traktując naturalność jako atut umożliwiający granie charakterystycznych ról.
Jak w ładny sposób powiedzieć: nie daje rady odejść od koryta
Jeden dzień z życia nowojorskich slumsów, kontrastując skrajną biedę z luksusem na przykładzie architektury. Opowiada o walce o przetrwanie, gangstera wracającego do domu i i młodego architekta.
Wydawało mi się że gdzieś to widziałem - bardzo podobny do Aniołowie o brudnych twarzach. - 5 aktorów z tego filmu pojawia się w tym co oglądałem
Mnie najbardziej cieszy, że dzięki tej serii odrodziła się moda na klasyczny kryminał, a nie te skandynawskie ciężkie powieści, od których można dostać depresji.
@Opornik - c⁎⁎j tam z kim się kojarzy - to jest klasyk nad klasyki - dzieło geniuszu genialnie zagrane, zatańczone i zaśpiewane - aż obejrzę po raz pięćdziesiąty
@koszotorobur Ja do tej pory pamiętam - kiedy pierwszy raz obejrzałem, myślałem że to film współcześnie zrobiony, stylizowany na lata 80-te - tak był zajebisty.
40-latek w 1974 (Andrzej Kopiczyński w słynnym serialu pod tym samym tytułem) i prawie 40-latek (za dwa tygodnie) w 2026 (Ethan Peck, wnuk Gregory Pecka, znany m.in. z roli młodego Spocka w nowych odsłonach Star Treka).
Chciałam obejrzeć Predatora, a obejrzałam bajkę dla dzieci.
W sumie dobre sceny walk, cała ta śmiercionośna planeta oraz synty z uniwersum Obcego skierowane przez wiecznie głodną biologicznej broni korporację - to są te mocne fragmenty Strefy Zagrożenia. Ale ugłaskany główny predator nie przekonał mnie, mały przyjazny stworek, dream-team i tak dalej. To są typowe motywy bajkowe, pod gusta dzieci o fajnych bohaterów, których warto polubić.
Nie mam nic przeciwko gdy w grę wchodzi podmiana zasad, transformacje jakieś, ku rozwojowi uniwersum. Ale zabrakło mi tego drygu fatalnego i nie do zniesienia odczucia desperacji w starciu z kosmicznym Łowcą. Cała reszta jest i na siłę można nawet zaakceptować owe bajkowo-dzieciowe rzeczy, ale jednak brak tej desperacji ofiary pozbawia ten film siły uniwersum predatorskiego.
I się nic w tym nie zmieni. Korpo walczy o to by filmy miały jak najniższe PG bo kasa kasa kasa będziesz za kasę ssał .... Ten film jest pierwszym z predatorow z pg13. To już nigdy nie będzie mroczny horror tylko maskotka do kupienia
Ja się nawet cieszę, bo uniwersum się rozwija. Nic tak nie zabija światów sci-fi jak brak eksperymentów, nawet jeśli by miały by klockiem.
A że uniwersum od samego początku było niepoważne, to nawet nie szkoda łamania schematów.
Ale muszę go przede wszystkim obejrzeć, bo jeszcze wyjdzie, że ja go tak bronię, a to gniot totalny kręcony taboretem :P
Przypomnienie seansu po latach. Film wciąż bardzo dobry.
Jak królowa Elżbieta stała się "tą" królową Elżbietą. Niezwykła droga młodej naiwnej dziewczyny, która wkracza na drogę przywództwa i okazuje się, że potrafi tam się odnaleźć. Mimo wielu nacisków, rad doradców, Elżbieta postanawia ostatecznie nie łączyć się z nikim więzami małżeńskimi i sama zająć się władaniem.
Wspaniała rola Cate Blanchett, która potrafi oddać i nastroje zakochanej dziewczyny i powagę władzy królowej na tronie. Bardzo fajnie oddane realia, męski świat osacza Elżbietę, ale ta trzymając za plecami lojalnego sir Walsinghama (w tej roli znakomity Geoffrey Rush), potrafi odeprzeć wszelkie ataki i postawić na swoim.
Dworskie i polityczne intrygi, zamachy, wojny i przede wszystkim próba ustawienia Elżbiety, która postanawia jednak udowodnić, że kobieta także może władać krajem.
Bardzo fajny dramat historyczny, trzyma za oczyska i nawet oglądany po raz któryś ten film potrafi zaskoczyć i wciągnąć.
Jednocześnie dobry i zły film na Walentynki, a także dzień singla. Zapraszam na #piechuroglada
----------
Tytuł: The Lobster
Rok produkcji: 2015
Reżyseria: Yórgos Lánthimos
Kategoria: #scifi #dramat
Czas trwania: 118 min
Moja ocena: 6/10
W przyszłości zakazane jest bycie singlem. Samotni obywatele udają się do Hotelu, w którym mają 45 dni na odnalezienie swojej drugiej połówki. Po upływie tego czasu zamieniani są w zwierzęta.
Film ma bardzo specyficzny klimat, który z czymś mi się kojarzył. Nie sprawdzałem wcześniej, kto był reżyserem, ale po seansie wszystko nabrało sensu: Kieł, Faworyta, a także Biedne Istoty to niektóre z pozostałych obrazów w dorobku Lánthimosa i wszystkie łączy podobny styl, który ciężko mi scharakteryzować - świat wypełniony ludźmi, którzy wydają się być pozbawieni emocji, postępującymi nierzadko w sposób drastyczny, który w ich rzeczywistości ma sens, bez naturalnej dla nas autorefleksji. Nie inaczej jest w Lobsterze, gdzie przedstawiony świat rządzi się zupełnie innymi regułami od naszego. Nie brak w nim elementów humorystycznych, groteska wręcz wylewa się z ekranu. Sam koncept podziału społeczeństwa na dwie walczące ze sobą grupy osób związanych w pary (niejako na siłę i sztucznie) oraz samotników (również zmuszanych wewnątrz swojej społeczności do bycia samotnymi) był interesujący, ale wydaje mi się, że ostatecznie został przeciągnięty, zwłaszcza czasowo. Mniej więcej od połowy film zaczął mi się dłużyć i za to głównie odejmuję mu jeden punkt. Polecam tym, którzy nie boją czuć się nieswojo.
@tomilidzons Taki koncept i prowadzenie reżysera. Został stworzony świat, w którym zabrano najważniejszy element, dla którego ludzie łączą się w pary - czyli emocje. W Lobsterze ludzie są zmuszani do tworzenia par ze względów praktycznych (druga osoba pomoże w przypadku zadławienia xD), a szukają partnerów patrząc tylko na jakieś powierzchowne podobieństwa (krótkowzroczność, krwawienie z nosa)
Czy ktoś z was kojarzy film O'Donoghue's Opera z 1965 (1998) roku? Można go gdzieś obejrzeć w rozsądnej jakości? Wersja na youtube jest w bardzo słabym 240p, przeszukiwanie wielu stron do "pożyczania" i darmowego streamingu nie przyniosło żadnych rezultatów. Jestem bardzo ciekawy tego filmu ze względu na to, że grał w nim Ronnie Drew i inni członkowie zespołu The Dubliners. https://www.youtube.com/watch?v=pcgiPxJHQrQ&list=RDpcgiPxJHQrQ
#kiciochpyta #filmy #film #irlandia i trochę #muzyka i #folk
Kiedyś miałem zajawkę na oglądanie filmów z podróżą w czasie i niestety, ale trzeba było przejśc również przez filmy dla nastolatek xD https://youtu.be/q3Zyy4ZXegE
Choć przyznam sam klimat, atmosferka całkiem spoko na chłodne wieczory.
Obsada: Elizabeth Taylor, Richard Burton, Michael Hordern, Michael York
Czas trwania: 2h 2min
Ocena: 8/10
Ekranizacja komedii Szekspira. Opowiada o Petruchio, który podejmuje się wyzwania poślubienia i "poskromienia" bogatej, lecz porywczej i złośliwej Katarzyny, by zdobyć jej posag.