Brat szoguna to psychol jakich mało, ile krzywdy i bólu sprawił wiedzą liczni, ale tylko nieliczni chcą z tym coś zrobić. Doświadczony samuraj Shinzaemon dostaje misję zlikwidowania brata szoguna, za którym stoi ponad setka ludzi w jego podróży. Eksterminacji trzeba dokonać teraz, póki Naritsugu jest w ruchu.
Shinza zbiera 12 samurajów + jeden chłop dobrze walczący przybłąka się po drodze i rusza z misją zrobienia TOTALNEJ MASAKRY. Tak, to też cel ich misji. Shinza od razu ustawia samurajów, że muszą trochę grać na szczęście, by wygrać tę "grę", a na szali stawiają swoje życia.
Film kończy się TOTALNĄ ROZPIERDUCHĄ, walczą i walczą, krew się leje, trupy się kładą warstwami.
Cudo ten film! Takie akcyjniaki to ja mogę oglądać non stop. Teksty, dialogi, walki - to się ogląda. Polecam gorąco.
Freddy Krueger wraca, ale nie do końca - jego "wejściówką" może być dziecko Alice, która traci swojego chłopaka (i niedoszłego ojca) właśnie przez przypalonego wariat.
Alice musi odesłać Freddy'ego do piekła, a w tym pomoże zmarła matka koszmarnego psychopaty - zakonnica zgwałcona przez zbirów.
Jestem w szoku, bo spodziewałam się kolejnej mizernej odsłony serii, ale to jest naprawdę dobre! Świetnie ujęcia, pomysłowe rozwiązania - w końcu franczyza zyskuje pazur (i nie tylko pazur Freddy'ego), bo oprócz "jedynki" pozostałe części były takie "meh".
Wiadomo, efekty jak to efekty, ale wszystko trzyma się kupy, i naprawdę działa. Dobrze się to oglądało, na spięciu, czego nie można powiedzieć o wcześniejszych odsłonach, które nudziły, przynajmniej mnie.
Filmu nie widziałem, przeczytałem tylko książkę i do dziś mi to wystarczy xD
Szczególnie gdy miło się 14 lat xD książka kurzy się na regale i jestem ciekaw czy któreś z moich dzieciaków się na nianatknie xD
@4pietrowydrapaczchmur dobry płot twist rzeczywistości. Niby SLOP ale jednak spoko scena niedługo będą powstawać całe takie filmy. W zasadzie na YouTube już latają całe duże filmy generowane przez AI.
Bierzemy, wraz z moją żoną Basią, udział w konkursie Future Vision XPRIZE i przygotowaliśmy trailer filmu pełnometrażowego pokazującego wizję przyszłości z AI na ten właśnie konkurs. No to się postanowiliśmy pochwalić :D.
Szczegóły
Bierzemy, wraz z moją żoną Basią, udział w konkursie Future Vision XPRIZE. To międzynarodowy konkurs organizowany przez Fundację XPRIZE (Peter Diamandis), Google i Range Media, poświęcony opowiadaniom science fiction o przyszłości, w którą warto wierzyć.
Nasz zwiastun nosi tytuł „Y-HOMEO” – który czyta się: „Why HOMEO?”. Trwa trzy minuty i został w całości wygenerowany przy pomocy sztucznej inteligencji.
Opowiada o świecie, w którym każde dziecko ma prawo pozostać sobą.
Trzylatek wie, czego chce i pozostaje ciekawy świata, pytając „dlaczego” setki razy dziennie. W wieku dziesięciu lat już znacznie rzadziej. W wieku czternastu – prawie nigdy. W wieku osiemnastu jedynym pytaniem jest: „Co powinienem studiować?”. Nigdy „Co mnie tak na prawdę interesuje?”. W ciągu tych piętnastu lat wewnętrzny kompas zostaje zamieniony na mapy innych ludzi: nauczyciela, rodziców z ich „dobrze ucz się w szkole”, przyjaciół, algorytm, umowy społeczne. Każda z nich ma sens; razem zagłuszają to co było pierwsze: głos dziecka.
Większość dorosłego życia spędza się na próbach odbudowania tego, co ucichło w wieku siedmiu lat. Niektórzy to odzyskują. Większość nigdy. Nie jest to problem jednej rodziny. To cywilizacyjna strata ludzkiego potencjału, miliardy strat, których ludzkość nawet nie liczy. Być może dzięki tym umysłom już dawno oderwalibyśmy się do gwiazd.
Rok 2050 przedstawiony w tym filmie to wizja: każde dziecko ma prawo do HOMEO – sztucznej inteligencji, która chroni jego tożsamość. HOMEO nie jest skanerem; postrzega dziecko jako dziecko – a nie jako część populacji czy statystykę. Profil dziecka jest dynamiczny, nigdy nie stanowi werdyktu, lecz zaproszenie: w tym tygodniu ten mózg rozwija się najlepiej dzięki tym zajęciom. Rodzice kochają i wychowują; dostęp każdego dziecka do HOMEO jest zagwarantowany, niezależnie od dochodów, kraju czy kultury, tak jak ma to miejsce obecnie w przypadku edukacji.
Stawką jest prawo dziecka do rozwoju, będące rozszerzeniem istniejących praw człowieka.
Nie będę ukrywać, że to co najbardziej mnie interesowało w tym dokumencie to tenisowa rywalizacja Martiny Navratilovej i Chris Evert. Ich walka z rakiem była mi mniej ciekawa - ale no tak się stało, że na starość wieloletnie przyjaciółki mają podobne problemy.
Myślę, że ten film pokazał, że ta rywalizacja już całkiem podniosła poziom zainteresowania żeńskim tenisem. Billie Jean King wspomina na początku, że po "kobiecej" rewolucji pod koniec lat 70. żeński tenis po prostu potrzebował kolejnego wagonika by wjechać na właściwe tory - czyli gwiazd.
A nic tak nie tworzy gwiazd jak uroda, wyniki, ciekawy background i na koniec solidna rywalizacja ciągnąca się przez ponad dekadę. I to wszystko zapewniły te dwie tenisistki - Chris, urocza młodziutka Amerykanka, która trzaskała wszystko jak leciało, Martina - uciekinierka z komunistycznego kraju, która dopiero po czasie doskoczyła do poziomu Chris i wtedy właśnie ruszyła rywalizacyjna maszyna.
Panie od początku były dobrymi koleżankami, ale presja na wyniki często zaburzała ową relację. Na emeryturze już mogły spokojnie zaprzyjaźnić się na staro i nowo - do dziś są podawane jako przykład zarówno zaciekłej rywalizacji jak i wielkiej przyjaźni poza kortem.
Prywatny detektyw Goku, były policjant z cybernetycznym lewym okiem połączonym z siecią, dostaje zlecenie od kobiety o imieniu Ryouko. Ma powstrzymać jej brata, który zmienił się w potężnego cyborga i planuje krwawą zemstę na ich ojcu.
Grupa archeologów w Mongolii budzi ze snu mumię Czyngis-chana. Władca ostrzega ich przed globalną katastrofą za tysiąc dni. Powstrzymać ją może tylko troje wybranych z wilczymi bliznami, którzy muszą pokonać „trzech cesarzy”
Zazwyczaj jak coś przeczytam to nie jestem zainteresowany ekranizacjami, ale tutaj Kubrick mnie zachęcił. W tej wersji Dolly ma aż 14 lat, ale chyba twórcy nie chcieli przeginać pały. No i aktorka ma lat trochę więcej. Plus za to, że potrafi wyginać palce tak, jak ja. Niewielu ludzi tak potrafi. Poza tym poszły spore uproszczenia, żeby film nie był jednak tak mroczny, jak książka. Mimo wszystko wyszło całkiem spoko.
Clare Quily ma tutaj więczej czasu ekranowego niż by wynikało z książki, ale to wyszło dobrze, bo był całkiem niezłą postacią w tym całym pierdoliniku. Ogólnie większość postaci była ciekawsza niż w książce, ale to nie dziwi w przypadku dzieła napisanego z perspektywy egomaniaka.
Z rzeczy, które mi się nie podobały to, że wszyscy nazywają Dolores Lolitą. W książce tylko Humbert tak na nią mówił. Poza tym usunęli z tej historii dosyć ważny szczegół, który sprawił, że kawałek z wypadkiem samochodowym nie ma zbytnio sensu. Ogólnie sporo wątków było bardzo skróconych, mimo że to był całkiem długi film.
Gdybym nie znał książki to pewnie bym inaczej odebrał film (szczególnie początek), bo Humbert to strasznie zakłamany człowiek i nie znając jego myśli większość filmu wydawałaby mi raczej lekka.
No i przy napisach początkowych na ekranie są stopy na ekranie. Niektórych tutaj może to zainteresować.
Film pokazujący w ciekawy sposób temat medium czy zdolności nadprzyrodzonych, do połowy jest intrygująco, od połowy zmienia się trochę w taki delikatny horrorek, trochę nieudolnie, ale jest okej. Główna rola też zagrana dobrze. Ogólnie dobrze się to ogląda, wciąga i jest moim zdaniem "równy" gdzie ma być spokojniejszy to jest, gdzie ma być intrygująco to jest, a gdzie niepokojąco chwilami to też się mu udaje.
@Czokowoko To jest dość zabawna ciekawostka, która naszym kraju nie jest do końca oczywista bo zatraciła się w tłumaczeniu ;P
Oryginalnie nazywa się ona Cartapus co brzmi jak carte à puce - karta inteligentna - taka z hologramem, który patrząc pod różnym kątem widać, a teraz nie widać
@Endrevoir Upadek Gondolinu, czy historię Fingolfina też bym zobaczył. Tylko problem jest taki, że materiału tam starczy na jakieś 20 godzin filmu, więc nie wiem czy film, czy serial miałby większy sens. A jeśli serial, to ograniczenia budżetowe mogą go pogrzebać.