Początkowo nie byłem zachwycony wizją obejrzenia filmu o bogatych kierowcach jeżdżących w kółko - nigdy nie byłem fanem wyścigów, tym bardziej F1, jednakże dałem się namówić na seans.
I z kina wyszedłem bardzo zadowolony.
Spodziewałem się dosyć sztampowej historii o podstarzałej, niedoszłej legendzie F1, która po latach wraca, by w końcu wygrać pierwszy w życiu wyścig. Spodziewałem się, że początkowo nie będzie radził sobie zbyt dobrze, że wszyscy uznają go za porażkę, ale ten nie podda się i w finałowym wyścigu pokaże, że się mylili. Z radością dowiedziałem się, że bardzo się myliłem i fabuła często mnie zaskakiwała, co uważam za ogromny plus. Na tyle często, że we wspomnianym już finałowym wyścigu do samego końca byłem trzymany w niepewności - a najlepsze jest to, że żaden z przewidywanych przeze mnie scenariuszy się nie wydarzył.
Brad Pitt ponownie wcielił się w szelmę - nie do końca gra czysto, jest bardzo arogancki i pewny siebie, a różne brudne zagrywki najczęściej uchodzą mu na sucho. I przyznam, że uwielbiam go w takiej kreacji, a odgrywany przez niego główny bohater mocno błyszczał.
Mocno błyszczały także ujęcia z wyścigów. Mimo że nie przepadam za rajdami, świetnie oglądało mi się zmagania kierowców - głównie dlatego, że z całych wyścigów zostały wyciągnięte najciekawsze fragmenty. Trochę mi to przypomina zestawiania najlepszych akcji z meczów NBA rozgrywanych danego wieczoru.
Niestety, przez nacisk położony na wyścigach ucierpiało przedstawienie relacji pomiędzy postaciami - weteranem a wschodzącą gwiazdą, aroganckim weteranem a sztabem profesjonalistów, Pittem a Kerry Condon. Tylko czy to było niezbędne w tego rodzaju filmu? Niekoniecznie - i tak zadziwiająco świetnie się bawiłem.
Dużo widziałem zajawek filmu i nastawiłem się na ciekawe kino Sci-Fi. Ostatnio tak się rozczarowałem oglądając '2001: Odyseja Kosmiczna' ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ .
Nie warto, nudne, za długie, Pattinson z tym piskliwym głosikiem stworzył bohatera, na którego jak się patrzy to skręca z żenady, a i tak jest chyba najmocniejszym elementem tego filmu - trzeba mu oddać, że ciekawie pokazał dwie osobowości Mickey'a. Wątki wtrącone nie wiadomo po co, ogólnie całkiem ciekawy pomysł na fabułę totalnie zaprzepaszczony.
@Okrupnik mój wujas miał kiedyś sowę, po amputacji skrzydła, to było dobre 25 lat temu. Miała taką fajną duża klatkę przy oborze i sobie tam żyła, dostawała myszy i pewnie jakiś granulat dla sów też
Wychodziłem z założenia, że ten motyw pułapki z wielu sześcianów jest za gruby i trzeba obniżyć suspension of disbelief, ale najsłabszą stroną tej serii są postacie. Słowo daję, że co 4temu charakterowi odwala i zaczyna mordować, po jakiś 4h godzinach w tych sześcianach.
Filmy bardzo gore, i w sumie ok, w to chcieli iść i w tych 3 filmach jest to gore, efekty nie zachwycają, ale jak mówiłem wiedziałem na co się pisze, to postacie i dialogi zawodzą niestety.
Z odpałów:
W Cube 2 są w autentycznym tesseraktcie, mamy teleportacje, dylatacje czasu etc. xD
W Cube Zero mamy żołnierza z czipem w mózgu którego po śmierci aktywują i kontrolują (xD) i uwaga pierwsza rzecz którą robi ten żołnierz to skok z jednego Sześcianu do Sześcianu wyżej jakieś 8 metrów w górę XD
Oglądając trylogie można być autentycznie w pewnym momencie pod wrażeniem jak przeskakują sami siebie. xD
Z ciekawostek Cube 2 reżyserował Polak który był kamerzystą Tarantino:
Andrzej Sekuła urodził się w 1954 roku we Wrocławiu, z Polski wyjechał w 1980 roku. Nasz słynny operator sześć razy próbował się dostać do łódzkiej filmówki na wydział operatorski, ale wykształcenie zdobył dopiero w Londynie.
Jego nauczycielami byli m.in.: Billy Williams, John Schlesinger i Oswald Morris. Dziś mieszka w Los Angeles. Najbardziej znane jego filmy to: "Wściekłe psy" i "Pulp Fiction". O jego współpracy z Quentinem Tarantino krążą legendy. Na festiwalu Camerimage zaprezentował swoją pracę "American Psycho", która startowała w konkursie.
Ciekawy życiorys w sumie i ludzie słusznie pytają co z takim początkiem kariery i czemu tak źle i na filmweb ktoś cytuje wywiad.
Nakręciliście jeszcze razem „Człowieka z Hollywood”, jedną z nowel do filmu „Cztery pokoje”. Prasa nazywała Pana nadwornym operatorem Tarantino.
Quentin zatrzymał mnie kiedyś na planie „Człowieka z Hollywood” i powiedział: „Andrzej, przyrzekam, że zawsze, kiedy będę robił film, zaproponuję ci pracę, a ty zdecydujesz i jeśli nie będziesz chciał, to ewentualnie powiesz: Może następny film”. Przy kolejnym filmie złamał tę obietnicę.
Dlaczego?
Następnym filmem był obraz „Jackie Brown”, do którego Quentin wynajął całą moją ekipę filmową, ale innego operatora. Gdy Tarantino przymierzał się do kolejnego filmu „Kill Bill”, dostałem propozycję od producentów i odmówiłem. W tym przypadku zwyciężyło moje ego, a nasze drogi się rozeszły. Potem zadzwonił do mnie mój agent, że producenci chcą podać moje nazwisko do kolejnego filmu Quentina – „Bękarty wojny”. Wtedy ponownie odmówiłem. Ale to był czas, gdy zająłem się reżyserowaniem filmów. Wybrałem, niestety, nieciekawe scenariusze. Ale to już inny temat."
Jak to mówią w internetach, HERE WE GO! oficjalnie potwierdzenie (sam Mel Brooks) ogłasza że będą kręcić "Spaceballs 2"! Czyli po naszemu "Kosmiczne jaja 2".
Całe moje poczucie humoru uformowały filmy parodie, jak Hot shots, Naga broń, Strzelając śmiechem 1, czy właśnie Kosmiczne jaja no i twórczość Walaszka troszkę.
@koszotorobur Jeśli jest rzeczywiście dobry to dla mnie pewnie wcale - masę topowych filmów widziałem po wielu latach i żaden mnie z tego powodu nie odrzucił. Ja nawet wolę ttamten styl i klimat bo jest dla mnie taki bardziej właśnie...filmowy.
Zespół muzyczny Queen - o powstaniu i drodze do międzynarodowej sławy aż po koncert Live Aid.
Muzyka Queen świetnie nadaje się jako akompaniament do filmu muzycznego i tutaj się to bardzo dobrze sprawdziło. Nie wiem jak z wiernością odwzorowania faktów, ale i nie wnikam. Pokazanych jest kilka konfliktów wewnątrz grupy, wierzę, że nikt niewinny nie został obrzucony błotem.
Remi Malek - nie przepadam za nim, ale trzeba przyznać, że dał czadu w spektakularny sposób. Jeśli to nie jest rola jego życia, to ciekawe co nią będzie.
Film ogląda się super, gorąco polecam wszystkim. To dobra rozrywka nie tylko dla fanów zespołu. Jeśli ktoś nie czuje dobrego dżu-dżu w stronę filmów muzycznych, to jest to zapewne jeden z takich, które mogą zmienić ten stan.