Długo się wzbraniałem nad nową częścią Nagiej Broni, obawiałem się gniota czy innego hyper mega sequela.
Generalnie nie był to aż taki gniot na jaki byłem przygotowany, było kilka żartów śmiesznych czy nawiązań żartów do starego Franka Drabina aczkolwiek nigdy nie doścignie oryginału. Jak dla mnie 6/10
@maly_ludek_lego Koszmar dzieciństwa to były "Przygody wesołego diabła". Jak ja się tego bałem. Pamiętam, że kiedyś to puścili w wakacje. Byłem u cioci akurat i z kuzynką zza kanapy to oglądaliśmy. Normalnie wielką kanapę odsunęliśmy od ściany, żeby się za nią schować. Musiało nas to na prawdę przerażać.
@WatluszPierwszy Same here. Bałem się tego skurwiela z krzywym widelcem jeszcze długo po zobaczeniu go w tiwiku. On i Laleczka Chucky to dwa największe złodupce mojego dzieciństwa.
@RastaaMastaa Tyle, że "Wesoły diabeł", był teoretycznie dla dzieci. Kto miał taką fantazję i zmajstrował tego beboka, to nie mam pojęcia, ale srogie piguły tam musiały wjechać.
Podchodziłem do tego filmu nie wiedząc o nim praktycznie nic, poza tym, że był szeroko zachwalany zarówno przez krytyków, jak i znajomych. I powiem wam, że nie wiem czy to ja zbudowałem sobie nie wiadomo jakie oczekiwania czy po prostu film został przehypowany, ale w każdym razie to taki średniaczek bym rzekł. I chyba należę do mniejszości, ale bardziej mi się podobała ta pierwsza część filmu, gdzie było czuć ten pot, krew i bawełnę, niż druga, żeby nie spoilerować, to powiem, że akcyjna część. Muzycznie świetny, aktorsko dobry, reszta taka nijaka, jak dla mnie.
Czy polecam? Jak ktoś ma czas to tak, nie są to zmarnowane godziny, ale czy wróciłbym do niego? raczej nie.
Animacje jak sprzed 20 lat, połowa obsady bełkota po angielsku, bo przecież oni som z zagranicy i nie umiejo mówić, nawet pani prawnik jakaś czy kim ona była XD no dramat Jeszcze postać Rhino, no koleś pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty
Jak ktoś chce zmarnować 2 godziny to niech popatrzy na ścianę czy coś.
Początkowo nie byłem zachwycony wizją obejrzenia filmu o bogatych kierowcach jeżdżących w kółko - nigdy nie byłem fanem wyścigów, tym bardziej F1, jednakże dałem się namówić na seans.
I z kina wyszedłem bardzo zadowolony.
Spodziewałem się dosyć sztampowej historii o podstarzałej, niedoszłej legendzie F1, która po latach wraca, by w końcu wygrać pierwszy w życiu wyścig. Spodziewałem się, że początkowo nie będzie radził sobie zbyt dobrze, że wszyscy uznają go za porażkę, ale ten nie podda się i w finałowym wyścigu pokaże, że się mylili. Z radością dowiedziałem się, że bardzo się myliłem i fabuła często mnie zaskakiwała, co uważam za ogromny plus. Na tyle często, że we wspomnianym już finałowym wyścigu do samego końca byłem trzymany w niepewności - a najlepsze jest to, że żaden z przewidywanych przeze mnie scenariuszy się nie wydarzył.
Brad Pitt ponownie wcielił się w szelmę - nie do końca gra czysto, jest bardzo arogancki i pewny siebie, a różne brudne zagrywki najczęściej uchodzą mu na sucho. I przyznam, że uwielbiam go w takiej kreacji, a odgrywany przez niego główny bohater mocno błyszczał.
Mocno błyszczały także ujęcia z wyścigów. Mimo że nie przepadam za rajdami, świetnie oglądało mi się zmagania kierowców - głównie dlatego, że z całych wyścigów zostały wyciągnięte najciekawsze fragmenty. Trochę mi to przypomina zestawiania najlepszych akcji z meczów NBA rozgrywanych danego wieczoru.
Niestety, przez nacisk położony na wyścigach ucierpiało przedstawienie relacji pomiędzy postaciami - weteranem a wschodzącą gwiazdą, aroganckim weteranem a sztabem profesjonalistów, Pittem a Kerry Condon. Tylko czy to było niezbędne w tego rodzaju filmu? Niekoniecznie - i tak zadziwiająco świetnie się bawiłem.
Dużo widziałem zajawek filmu i nastawiłem się na ciekawe kino Sci-Fi. Ostatnio tak się rozczarowałem oglądając '2001: Odyseja Kosmiczna' ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯ .
Nie warto, nudne, za długie, Pattinson z tym piskliwym głosikiem stworzył bohatera, na którego jak się patrzy to skręca z żenady, a i tak jest chyba najmocniejszym elementem tego filmu - trzeba mu oddać, że ciekawie pokazał dwie osobowości Mickey'a. Wątki wtrącone nie wiadomo po co, ogólnie całkiem ciekawy pomysł na fabułę totalnie zaprzepaszczony.
@Okrupnik mój wujas miał kiedyś sowę, po amputacji skrzydła, to było dobre 25 lat temu. Miała taką fajną duża klatkę przy oborze i sobie tam żyła, dostawała myszy i pewnie jakiś granulat dla sów też