NEFARIOUS - Bardzo miłe zaskoczenie! Myślałem, że to jakiś kasztan do poduszki ale obejrzałem od deski do deski nawet na chwilę nie przerywając seansu.
Tomatometer 31% (17 recenzji) - bo film oceniały jakieś woke przygłupy ze spranymi łbami. (Jedna z recenzji: "The only thing not covered in this Christo-fascist manifesto of a movie is “guns.”" xD)
A Franka Sinatrę śpiewającego po polsku chcecie posłuchać na dzień dobry?
Wykonanie pochodzi z film, który został wyświetlony po raz pierwszy 31 stycznia, 1982 roku, gdy w Polsce nadal trwał stan wojenny. Frank Sinatra wykonał piosenkę ludową "Wolne Serce" w języku polskim i języku angielskim. Na końcu tego fragmentu: Max von Sydow, Romuald Spasowski, Ronald Reagan, Tip O'Neill, Bob Hope, John Fraser, Glenda Jackson, Zdzisław Rurarz, Charlton Heston and Orson Welles powtarzają jak echo słowa „Żeby Polska była Polską" W filmie występują również inne znane osoby.
Cały film dodam w komentarzu, ale z holenderskimi napisami. Innej wersji nie znalazłem, są tylko fragmenty tego filmu.
I właśnie za takie z pozoru drobne rzeczy, Frankie Sinatra będzie dla mnie i wielu innych ponadczasową legendą. Dzięki za tę info, szczerze nie znałem @Rebe-Szewach, a melodia w tle oddaje strasznie klimat tamtych wydarzeń, dźwięk zarazem oddaje nadzieję na zmiany, strach przed brutalnością kacapa w razie eskalacji zbrojnej, atomówki, trzeszcząca żelazna kurtynę oraz jedność i determinacja narodu. Niesamowite pozdro
Przynajmniej dwa razy w roku wracam do "Wojowników". Za dzieciaka przypadkiem trafiłem na ten film w telewizji i mocno mnie wtedy zafascynował. Czy się zestarzał? No pewnie. Czy dalej ma ten wspaniały, trudny do opisania klimat? No jasne!
Kolejna edycja Festiwalu Nowe Horyzonty za mną. Pod koniec byłam skrajnie wyczerpana, ale warto było. Oto kilka filmów wybranych przeze mnie z tych 46, które tam widziałam.
Blue Jean - sukces filmu Aftersun rozwalił system i z nor powychodziła cała masa kolejnych angielskich reżyserek. Widziałam całkiem sporo filmów tych kobiet na festiwalu i ogólnie każdy z nich był dobry. Ale najlepszy chyba był właśnie Blue Jean. Opowieść toczy się w końcówce lat 80. w Wielkiej Brytanii. Hasła konserwatystów o zakazie 'promocji' homoseksualizmu wpinają się w życie publiczne, i tak pochowani po kątach homoseksualiści czują się jeszcze bardziej zaszczuci niż wcześniej (czy czegoś nam to nie przypomina?). Główną bohaterką jest młoda nauczycielka WF-u, która nie ujawnia swojej orientacji, a wieczorami spotyka się ze swoją dziewczyną lub spędza czas w przyjaznym klubie. Wydaje się, że oprócz tego życiowego dysonansu, żyje się jej jakoś takoś. Problem pojawi się gdy w szkole zjawia się nowa uczennica, która także jest queer.
Ogólnie - czasy rządów Margaret Thatcher w rytmie popu. Ogląda się wybornie, bo wybory głównej bohaterki łatwo oceniać nam z perspektywy widza, a przecież nie każdy walczy od razu. Polecam 8,5/10.
Powoli - chyba taki lekki hit tegorocznego festiwalu, na tyle że rzucono dodatkowe seanse tego filmu na festiwalu. Historia ciepła o tym jak uczucie może zawiązać się między bardzo różnymi w swej seksualności ludźmi. I dać nadzieję na to, że to uczucie może przetrwać. On, tłumacz migowego, sympatyczny, empatyczny, aseksualny. Ona kipi seksualnością, życiem, tancerka. Wydaje się, że oboje pasują do siebie jak pięść do nosa, ale ostatecznie wchodzą w romantyczną relację.
Bardzo ciekawe spojrzenie na związek dwojga ludzi plus niecodzienna przecież reprezentacja aseksualności w filmie.
La chimera - To mój sztos tego festiwalu. Nie do końca miałam ochotę na to iść, bo poprzedni film Alice Rohrwacher "Szczęśliwy Lazzaro" oceniłam dobrze, ale jakoś hajpu nie miało to u mnie. Tymczasem opowieść o "grobodziejach", czyli o grupie rabującej starożytne groby dla pieniędzy niesie dla mnie ten cały włoski neorealizm na odpowiednie wody. Głównym "hero" tej grupy jest Arthur, który ma nosa (dosłownie!) do wyszukiwania miejsc na grabież. Jednak jego celem nie jest zarobek, a odnalezienie swojej Eurydyki. Włoscy mistrzowie we współczesnym kinie pewnie zrobiliby właśnie taki film o głębokiej żałobie. 9,5/10.
Lipstick on the glass - nowy film Kuby Czekaja. Tak się złożyło, że byłam na premierze. Z pompą, bo masa ludzi, kilka rzędów pozajmowanych dla ekipy, rodzin, sąsiadów i innych celebrytów. A sam film? Szmira totalna. Pretensjonalny bełkot w oprawie ubogiego Davida Lyncha. Widzowie gromkimi brawami bardziej nagradzali spot reklamowy o Wrocławiu, niż ten seans. Dałam 2/10 tylko dlatego, że muza dobra. Na następny film Czekaja czekać nie będę.
Księżniczka - Główna zasługa to pierwszoplanowa aktorka i jej koleżanki. Film o nigeryjskich "tirówkach" stojących na drodze za miastem, przy lesie. Miejsce akcji: Włochy. Ich relacje pomiędzy sobą, relacje pomiędzy nimi a klientami a wreszcie relacja pomiędzy główną bohaterką a sympatycznym Włochem, który jakby chciał przetransformować młodą prostytutkę na swoją dziewczynę, co okazuje się nierealne. To nie jest Pretty Woman.
Ale film nie jest dołujący, dziewczyny aż kipią życiem, mimo nędznego losu podrzędnych prostytutek. Wielka zasługa aktorek, nie wiem nawet czy to czasem nie naturszczyki, niestety nie znalazłam informacji na ten temat, ale jakoś nie widzę innej możliwości. 8,5/10.
Retrospektywa Satyajita Raya . Trylogię zostawiłam do nadrobienia, bo i tak jest łatwo do obejrzenia online. Tymczasem zaliczyłam:
Odległy grom
Dom i świat
Samotna żona
Tchórz
Idol
Gość
Wszystkie filmy te oceniam bardzo wysoko, ale chyba najbardziej podobał mi się z tego zestawu Idol, który jakby koresponduje z kawalerowiczowskim Pociągiem.
Jeśli ktoś chce się spytać o festiwal albo jakiś konkretny film - zapraszam, może akurat oglądałam
Reportaż o kant d⁎⁎y rozbić, przeczytałem cały. W tytule jest hipoteza, natomiast w treści są wzajemnie negujące się opinie i żadnej puenty potwierdzającej tytuł. Bardzo słabe dziennikarstwo.
@dolitd witamy w świecie nowoczesnego dziennikarstwa, gdzie ponad połowa reprezentantów zawodu uważa, że podawanie stanowiska obu ston nie wchodzi w grę...
Byłem wczoraj na Mission: Impossible – Dead Reckoning Part One i chcę tu tylko powiedzieć, że w na początku filmu (nie na samym początku, po takim wstępie) jest ujęcie jak Tom Cruise leży ze zwalonym koniem i jeszcze go sobie głaszcze. Scena jest pokazana bez jakiejkolwiek cenzury. Kto nie wierzy niech sam zobaczy. Generalnie są gorsze filmy niż ten, a scena zapada w pamięć.
Jedna z najlepszych "opening scene" w serii Z Archiwum X.
Klimat lat 90 czuć tu w każdej sekundzie, a wszystko okraszone całkiem przyzwoitym britpopem w wykonaniu kapeli o niewyszukanej nazwie "James". (dlatego spamuję tagiem #uk).
No i jeszcze ten młody Giovanni Ribisi - dobry aktor, ciekawy człowiek.
Obejrzałem sobie The Flash w końcu i jestem zadowolony, istnieje uniwersum w którym Nicolas Cage jest Supermanem. Tyle lat człowiek miał nadzieję, a tu proszę - trzeba było czekać do 2023 roku xD
@nutpr0 ukłon dla fanów, ale przyjemny. Mnie najbardziej ucieszył powrót Clooneya. Niby jego najgorsza rola w karierze, ale jako symbol zepsutej rzeczywistości pasowała idealnie
@Miedzyzdroje2005 no, to już jest mocny spojler XD
Ogólnie smaczków w filmie była masa - Nicolas, Clooney czy 'Yeah... I'm Batman' Keatona są piękne, a na co jeszcze zwróciłem to Czarną Mowę jak Fudawany Flash założył pierścień XD
@smierdakow ale można się chyba było domyśleć, że nerdy będą chciały na to pójść bo się i tym człowiekiem, i tą tematyką jarają. A żeby to grono ludzi zadowolić wystarczyłoby dochować sci-pornowate tło, a do tego nie trzeba wiele - jeden lub dwóch ekspertów w dziedzinie do recenzji faktów. Posmarować im po 20k to jak mrugnąć przy takich produkcjach, a epickość dzieł tkwi właśnie w szczegółach.