Chociaż jedynym obciążeniem na tem moment jest oświetlenie. Kilkaset lamp w technologii LED.
Zobaczcie jakie są wartości poszczególnych mocy.
Aaa, tak na początek to warto by powiedzieć czym się różnią.
Pierwsza wartość to moc pozorna (S), czyli proste mnożenie prądu przez napięcie.
Druga to moc czynna (P), czyli prąd razy napięcie i razy cosFi. Zawsze będzie mniejsza lub w szczególnym przypadku równa mocy pozornej.
Trzecia to moc bierna (Q), czyli jest to moc która krąży między źródłem energii a odbiornikiem. A wynika to z magazynowania energii w odbiorniku w polu magnetycznym (indukcyjność) lub w polu elektrycznym (kondensatory)
Znacie wzór na trójkąt Pitagorasa? a²+b²=c².
Ma on zastosowanie nie tylko przy budowie domu czy innej szafki. Ale też przy liczeniu tych mocy.
Bo wzór wygląda wtedy tak: P²+Q²=S²
A dlaczego tak? Bo moc bierna zawsze ma wektor pod kątem 90° do mocy pozornej.
A cosFi to stosunek P/S.
Pitagoras ma też zastosowanie w innych aspektach elektryki, np wartość wypadkowa dla połączenia rezystancji i reaktancji, czyli impedancja. Wzór wygląda wtedy tak Z²=R²+X²
Teraz można podstawić dane z wyświetlacza pod wzór. No i okaże się że równanie nie jest spełnione. Dlaczego? Gdyż dane są zaokrąglone i zsumowane dla 3 faz. Dopuszczając spore zaokrąglenia można uznać że wzór jest zgodny ze stanem faktycznym, a raczej odwrotnie.
Drugie zdjęcie to wykresy wektorowe. Znacie jedno z ważniejszych praw elektryki, prawo CIULa? Jest to proste do zapamiętania przedstawienie w którą stronę jest przesunięcie fazowe prądu (I) i napięcia (U) na różnych elementach typu C i L.
Jak to rozumieć? Na kondensatorze (C) prąd (I) płynie przed napięciem (U). Lub od tyłu, czyli na cewce (L), napięcie (U) wyprzedza prąd (I).
No i tu wykres fajnie pokazuje to. Jak go czytać? Wyobraźcie sobie że jesteście wskazówką sekundnika, i patrzycie który wektor napotykacie jako pierwszy, no i tu najpierw jest wektor prądu a potem napięcia. Gdy zostaną uruchomione jakieś silniki to wektor prądu przesunie się na drugą stronę wektora napięcia. A żeby nie odchylił się za bardzo to stosuje się kompensację mocy biernej w postaci kondensatorów.
I jeszcze jedno, dlaczego moc bierna jest ze znakiem minus? Moc przecież nie może być ujemna. Odpowiedź jest prosta, przyjęło się tak że moc bierna indukcyjna ma znak dodatni czyli teoretycznie pobrana, moc bierna pojemnościowa ma znak ujemny czyli teoretycznie oddana. Ogólnie dąży się do tego by cosFi był bliski 1, może być trochę poniżej, zazwyczaj umowy mówią o wartości do 0,94, ale w stronę mocy indukcyjnej. Bo jeśli wchodzimy w cosFi <1 ale pojemnościowy to się okazuje że trzeba płacić ogromne rachunki.
Jak szybko zrobić #remont #elektryka nie psując pół domu? Zrobić instalację natynkową. Po elewacji, bo kto komu zabroni?
#januszex
Żodyn, żodyn nawet nie spróbował odgadnąć zagadki z ostatniego wpisu dlaczego woda z kranu na budowie leciała jak przechodziłem 2m obok.
A odpowiedź jest bardzo prosta.
Kamizelka odblaskowa, jako jedyny na budowie mam kamizelkę z odblaskami. A jak wiadomo odblaski bardzo dobrze odbijają światło żeby w ciemnościach nawet minimalna ilość światła dała informację o obecności kogoś. Dobrze odbijają światło widzialne ale jak się okazuje podczerwień również. Kran ma czujnik zbliżenia dłoni na podczerwień, normalnie trzeba podłożyć dłoń pod kran żeby światło odbite od dłoni było wykryte przez czujnik. A odblask ma dużo wyższe albedo (czyli współczynnik odbicia światła) niż dłoń i to powoduje zadziałanie kranu po przejściu 2m obok.
Kiedy chcesz zrobić testy rozdzielni ale jakiś pajac przed tobą użył długich śrub do drewna zamiast zwykłych do przykrecenia pokrywy lepsze niż kawa z rana, dobrze że śrubokręt z izolacja był bo by zabolało
@Z_buta_za_horyzont twierdził że wpis miał być na koniec tygodnia. No to jest.
Od czego by tu zacząć? A żeby było chronologicznie to od sytuacji z silnikiem.
Na początku tygodnia dzwoni do mnie koleś, mówi że dostał nr od człowieka Z, który twierdził że ja będę miał czas mu pomóc.
- Panie, nie mam czasu dobrze się wyspać i wysrać. Kiedy mam panu pomóc? Co w ogóle jest zepsute?
- Łuparka do drewna wywala zabezpieczenie, a bo my tu przerobiliśmy gniazdo bo nam nie pasowało...
- Dobra, panie, będę koło 15 wracał z łatania kabla to zajadę i zerknę co się da zrobić.
Na miejscu zastałem łuparkę do drewna, hydrauliczną, silnik 4kW napędza pompę która zasila siłownik, który z kolei wpycha polana na stalowe ostrze.
Co się dokładnie dzieje? W czasie próby uruchomienia wyrzuca bezpiecznik C25. Oczywiście jak to zawsze bywa, ktoś już łapy pchał, bo wtyczka zdemontowana, rozdzielnica rozebrana.
Zaczynam od pomiarów, najprostszych, czyli czy jest przejście z końca kabla na 3 fazach przez silnik. No jest, na każdej fazie ok 2Ω, całkiem normalna wartość. Ale przypadkiem zmierzyłem rezystancję między fazą a PE, i o dziwo też było przejście. Uuuu, tak nie powinno być, rozbieram puszkę przyłączeniową silnika. Mierzę tam, i nie ma przejścia do PE, mierze znowu na końcu kabla i też nie ma przejścia. Co to za chochliki?
Sytuacja dosyć szybko się wyjaśniła. Końcówki oczkowe były ciulowo zarobione i pojedyncze żyły wystawały poza osłonkę, przez co dotykały do obudowy.
No dobra, doziemienie zlikwidowane, powinno zadziałać. Załączamy! I jeb, wywaliło C25.
Uuu, coś jest więcej uszkodzone.
Rezystancje uzwojeń w miarę ok, rezystancja izolacji uzwojenia-PE na poziomie 3GΩ, wystarczające. No to co jeszcze można zmierzyć? Rezystancję izolacji uzwojeń między poszczególnymi fazami. Żeby to zrobić trzeba zdjąć mostki żeby każdy z 6 końców uzwojeń był luźny, wtedy mamy 3 osobne uzwojenia i możemy zmierzyć rezystancję między nimi.
No i tu się okazało że rezystancja izolacji między dwoma uzwojeniami jest w setkach omów, a powinno być przynajmniej w MΩ. W momencie podłączenia zasilana o dużej wydajności prądowej dochodzi do zapalenia się łuku i zwarcia międzyfazowego pomiędzy drutami dwóch uzwojeń.
Czyli silnik do przewinięcia.
Czas na dzisiejszą historię.
Wczoraj po południu dzwonią z tartaku że mają spory problem z tartakiem, bo wywala im bezpiecznik całego sterowania, co powoduje że cała maszyna staje i nie da się pracować.
-Nie dam rady dzisiaj podjechać, jestem omówiony na inną sprawę (muszę podjechać do Pruszkowa). Mogę być jutro.
- Dobra, czekamy do jutra.
To już jest chyba ten moment w karierze że firmy potrafią wstrzymać produkcję na dzień czy trzy w oczekiwaniu na przybycie fachowca (czytaj: mnie), co stawia mnie w sytuacji że to ja dyktuję warunki, a co za tym idzie i kwoty.
Na miejscu dostaję informację że w tym i w tym miejscu w pewnym położeniu wózka dochodzi do iskrzenia i zwarcia. No to co? Tniemy to miejsce.
Okazuje się że już w tym miejscu ktoś dokonywał małych napraw. Tylko tym razem usterka jest rozległa. W ciul rozległa. W sumie 11 żył totalnie przerwanych i 3 żyły z uszkodzoną izolacją.
11 żył w trzech kolorach.
Z czego dwie to zasilanie silnika, dwie linie do potencjometru a reszta to sterowanie.
Dobrze że falownika nie usmażyło.
Więc trzeba znaleźć która żyła ma być połączona z którą żyłą. Bo numeracji brak. Jak to zrobić? Znaleźć oba końce linii i sprawdzić jaki opis jest na początku i końcu i tak zlokalizowane żyły połączyć ponownie.
A jak znaleźć która żyła to która? A urządzeniem zwanym szukaczem par. Jest to generator pewnej częstotliwość podpięty do żyły, i drugie urządzenie w postaci odbiornika, zbliżając odbiornik pojawia się ton dźwiękowy. Co daje informacje że to jest żyła którą szukamy.
Zlokalizowałem numerację żył, zaznaczyłem sobie która to która, zrobiłem mufki w postaci lutowania. I tu genialnie spisała się lutownica na groty T12 zasilana z USB C z baterii #makita.
Każde połączenie zostało zaizolowane podwójną termokurczką.
Maszyna ruszyła. Gdzie drwa tną, tam wióry lecą.
Konstrukcja firany kablowej wymaga modyfikacji.
Trzeba dołożyć łańcuchy które będą przenosiły siły zamiast przewodu, no i specjalne zawiesia z jak największym promieniem gięcia. Chciałbym to zrobić na profilu bramowym 50x50 i wózkach 6 rolkowych, ale to wiąże się ze sporym kosztem. Dlatego najprędzej będzie to modyfikacja wersji z linką stalową i rolkach do linek. Myślałem żeby linkę podwiesić w podobny sposób jak trakcja kolejowa, lub most linowy. Tylko odpowiednie rolki są potrzebne.
Trzecia sprawa, przyszła skrzynka na narzędzia.
Jest ku⁎⁎⁎⁎ko wielka. Widziałem wymiary na aukcji, ale jednak na żywo robi spore wrażenie.
Przerzuciłem od razu część narzędzi do nowej, razem z nowymi śrubokrętami.
Przy okazji okazało się że w skrzynce woziłem 17 rolek taśmy. Z czego tylko 16 było izolacyjnej.
Dlaczego? Widzicie tą rolkę z numerem 13?
Jest to taśma tzw trzynastka, i ona jest inna od reszty bo przewodzi prąd. Służy od odbudowy warstwy elektroprzewodzacej wyrównującej potencjały na żyłach przewodów średniego i wysokiego napięcia. Jak ktoś o tym nie wie to może narobić sobie biedy używając jej jako "izolacyjną".
Znacie taką zabawę vel grę jak wieża Hanoi?
Polega na przełożeniu takiej sterty krążków na drugie miejsce z użyciem pośredniego miejsca, pojedynczo, z zachowaniem kolejności rozmiarów. Jest nawet wzór określający najmniejszą możliwą liczbę ruchów potrzebną do takiej operacji. L=(2^n)-1 gdzie L to liczba ruchów, a n to liczba krążków.
Zakładając że jeden ruch wymaga ok 1s, to wersja z 17 krążkami potrzebuje 36 godzin ciągłego przekładania żeby zakończyć zadanie.
20% PKB szło na inwestycje. Wybudowali drogi, pierwszy sensowny ich system w tym kraju, który oszczędził mi dotąd pewnie z dwa tygodnie życia i setki litrów paliwa.
PiS mimo iż rządził w dużo lepszej koniunkturze (aż do Covidu) zmniejszał ten procent corocznie.
technicznie rzecz biorąc, dzięki połączeniu z siecią https://www.entsoe.eu/bites/ccr-map/ możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że to prawda, że w 2020r prąd płynął z przynajmniej jednej z podłączonych do sieci elektrowni jądrowych.
Ooo, wiem, kolejny wpis na temat #elektryka #energetyka
Zacznijmy od tego do którego mam film, ale niestety już z ostatniego etapu działań.
Wróćmy do początków tej historii.
Sobota, koło południa, dzwoni znajomy.
- Dzwonił do ciebie człowiek D?
- Nie
- To będzie dzwonił.
- Dlaczegóż?
- Bo rano wyjebało prąd na oczyszczalni, jeden kabel nie przewodzi prądu, przepiąłem ich na linię rezerwową. 3 godziny nie działało. Będzie dzwonił żeby zlokalizować usterkę.
- Dobra, zadzwoni to będziemy działać.
Poniedziałek rano, dzwoni człowiek D.
- Siema, mam robotę dla ciebie.
- Tak, wiem, macie walnięty kabel i trzeba znaleźć gdzie.
- Skąd wiesz?
- A mam swoje wtyki tu i tam. Człowiek R mi powiedział.
- Aaaa to cwaniak. Kiedy możesz podjechać?
- W takich sprawach? To i dzisiaj.
Na miejscu szybkie oględziny, co jest czym, jaka linia, skąd i co zasila?
Linia kablowa 5x1xYAKXS240. Cóż to oznacza? Że mamy tu mityczny praktycznie nigdzie nie spotykany układ TNS. Czyli z Rozdzielni głównej do każdego odbioru mamy poprowadzone 5 żył, 3 fazy, N i PE.
Myślałem że on istnieje na prawdę, a to tylko legenda #pdk.
Pomiar rezystancji izolacji dla pewności weryfikacji uszkodzenia. Wyniki? Jedna żyła ok 4kΩ do ziemi, druga żyła, ok 10kΩ do ziemi, trzecia akurat ok, >5,5GΩ. No dobra. Wiemy że na pewno dwie mają doziemienie. No i z informacji człowieka R wiem że jedna faza nie dociera do odbiorników.
Więc czas na pomiar #TDR. Niestety nie mam żadnych zdjęć z tego etapu. Najpierw sprawdzam tą sprawną żyłę. Oscyloskop pokazuje mi ok 2700ns. Szybkie przypomnienie. Prędkość światła w próżni to ok 30cm/ns. Sygnał elektryczny w przewodzie ma mniejszą prędkość ze względu na przenikalność dielektryczną izolatora (czyli jak łatwo/trudno jest go naładować). Im większa przenikalności dielektryczna tym wolniejszy sygnał. W większości typowych kabli i przewodów można założyć że sygnał ma ok ⅔ prędkości światła czyli ok 20cm/ns. Co oznacza że jeśli oscyloskop pokaże 10ns to przewód ma 1m. Dlaczego? Bo sygnał potrzebuje 5ns na pokonanie 1m w jedną stronę i kolejnych 5ns na pokonanie 1m w drugą stronę. Więc widząc wynik na poziomie 2700ns szybko licząc daje to ok 270m kabla. Pomiar drugiej żyły, podobnie. No i trzecia żyła, jest zmiana, pokazuje ok 760ns, czyli niby ok 76m do uszkodzenia.
Obserwatorzy z ramienia zarządcy mówią że kabel jest znacznie krótszy, że ma 120-130m.
Patrzymy na Geoportal, szybkie pomiary trasy no i faktycznie tyle powinien mieć.
To dlaczego pokazuje drugie tyle?
Odpowiedź jest prosta. Przenikalności dielektryczna. Normalnie jak mierzy się kable (typu YAKY 4x35) to jedynym elementem rozdzielającym żyły jest jakaś forma plastiku (tworzywa sztucznego dla purystów). Czasami trafi się linia kablowa w rurze osłonowej (np 4x1xYAKXS150) gdzie będzie jeszcze powietrze między żylami. Ale powietrze w takim pomiarze zachowuje się jak próżna więc nie zwracamy zbytniej uwagi na nie. Ale tu jest inaczej.
Kable to pojedyncze żyły leżące w ziemi. Mokrej ziemi. Sama ziemia ma przenikalności dielektryczną większą od tworzywa, a jak jest to mokra ziemia to tym bardziej. Do tego stopnia że prędkość propagacji sygnału spada do ok ⅓C, czyli do ok 10cm/ns. Więc pierwotny pomiar 2700ns to jest ok 135m ± błąd pomiaru i wynik zgadza się z stanem faktycznym.
To tyczy się całej długość kabla. Wg map bliżej do 120m więc robimy korektę i wychodzi 8,88cm/ns. Pomiar uszkodzonej żyły to ok 760ns czyli po uwzględnieniu nowych parametrów ok 35m±kilka.
Pokazałem przybliżoną lokalizację w terenie, i tyle mogłem zdziałać. I jeszcze w czasie pomiarów zauważyłem sporo zakłóceń 50Hz na odpiętej linii. Zasugerowałem że linia rezerwowa z której teraz idzie zasilanie też może być uszkodzona.
Lokalni działacze stwierdzili że sami odkopią kable i będą się potem kontaktować.
Telefon dzisiaj rano dźwiękiem w rytmie SKA oznajmił że ktoś chce ze mną rozmawiać, był to człowiek D.
- Odkopaliśmy kable, walnięty w miejscu gdzie pokazałeś. Trzeba to naprawić.
- Spoko, podjadę, obejrzę sytuację, zobaczę jakie materiały będą potrzebne i będziemy działać.
Na miejscu okazało się że jedna żyła jest totalnie upalona, no może bardziej utleniona.
Druga żyła ma wypaloną dziurę w izolacji. To te dwie żyły które miały doziemienie.
No i jest jeszcze trzecia żyła z uszkodzoną izolacją. Ta akurat z rezerwowego toru, i to prawdopodobnie przez nią były te zakłócenia w czasie pomiarów.
Okazało się że żyła z przerwą była już naprawiana, prawdopodobnie przez wykonawcę jakieś 1,5 roku temu. Lub nie naprawiana a może po prostu przedłużana. Nie wiem, ale wiem że aktualne uszkodzenie jest pół metra od starej mufki. No i tu w końcu mogę wstawić film.
(Ciekawe czy hejto wyświetli jako film czy jako błąd w dostępie i to po niemiecku.)
Kabelek stwierdził że zmienia swoje zaimki i teraz będzie się identyfikował jako pantofelek i podzieli się na dwa.
Z obu końców od uszkodzenia odciąłem po dobre dwa metry, tak wilgoć wniknęła między druty. Efekt kapilarny to potężne zjawisko.
Uszkodzona żyła została naprawiona przez wstawienie ok 4m wstawki. Kolejna żyła z uszkodzoną izolacją została rozcięta, i zmufowana dla pewności. A trzecia żyła z drobnym uszkodzeniem izolacji została naprawiona przy użyciu taśmy PCV i samowólkanizujacej. Po wszystkim pomiar rezystancji izolacji wszystkich żył, wyniki są ok.
Za takie wykonanie wykonawca powinien zostać powieszony za jaja na najbliższej latarni, a na sąsiedniej inspektor. Kto dopuścił trasę kablową bez podsypki, bez zasypki, z folią bezpośrednio na kablach, po środku pasa drogi, dwa tory (główny i zapasowy) wymieszane w jednym wykopie?
Człowiek który wziął to pod swoją pieczę jest na tyle zdeterminowany że prawdopodobnie odkopią całą trasę i wsadzą kable w rury osłonowe dwudzielne.
Jaki z tego morał? Nie cena powinna być czynnikiem decydującym w przetargach.
No dobra, to jak już tak ładnie idzie to czytanie to może jeszcze jedna krótka historyjka?
Dzwoni człowiek ze wsi że coś mu skwierczy przy liczniku, i światło mruga w domu.
Dobra, będę wracał z robót do domu to zajadę, jak zdążę to się jeszcze naprawi.
No faktycznie coś skwierczy. Efekty akustyczne to jedno, ale są też i efekty wizualne.
Jest to zabezpieczenie przedlicznikowe, czyli te czarne żyły są połączone bezpośrednio z linią dystrybucyjną, a kolejne zabezpieczenie to BM w stacji trafo czyli pewnie coś ok 100-160A. Gdyby zwarły się dwa to nieźle by się smażyło.
Niestety wymiana takiego zabezpieczenia musi odbyć się PPN czyli Praca Pod Napięciem.
Gdy chciałem odkręcić środkową żyłę zauważyłem mały łuk elektryczny. Oczywiście nagrałem to dla potomnych. Skąd ten łuk?
To czarne na wyłączniku to mieszanina zwęglonego plastiku, sadzy i odparowanego metalu. Gdy śrubokręt dotykał do śruby i do brudnego plastiku to w miejscu kontaktu dochodziło do małego, ale to bardzo małego zwarcia międzyfazowego. Kilka dni dłużej i mogłoby się nieźle zapalić.
Dlaczego nie ma dźwięku w tym filmie? Bo w tle klient opowiadał swoją historię życia, kto by chciał to słuchać?
Wczoraj @zielonywewrzystkim chwalił się swoimi kabelkami i narzędziami rodem z za Wielkiego muru. Ja też sobie kupiłem coś ciekawego.
Nową skrzynkę na narzędzia (250zl), organizer (190zł) na tulejki i złączki WAGO i nowy zestaw wkrętaków (180zł). U Chińczyków bym miał za to pół kontenera sprzętu. A tak przynajmniej wsparłem polski przemysł, bo skrzynka i organizer są od QBricka.
Historię o silniku zostawię na kiedy indziej, bo ileż można czytać.
Może coś się jeszcze w tygodniu wydarzy, to będzie materiał na kolejny wpis.
@myoniwy Jaki mógł być powód takiego usmażenia się bezpiecznika? Bo to chyba on jest usmażony a kable dostały tylko przy okazji? Nie wygląda na skręcone za mocno ani za luźno. Wilgoć? Mucha jajami zwarła?
Prądy elektryczne to dla mnie zagadnienie conajmniej ocierające się o magię (anie prądów ani magii nie potrafię w głowie obrócić) – ale poczytać Pana fachowca to aż miło.
Cytując klasyka "Co to za sztuka skręcić dwa kabelki..." A no, właśnie, dlatego też pokusiłem się o skręcenie trzech. Ale nie będę spamował tagu używanego przez @myoniwy, a potrzebuję jeszcze jego pomocy
Od kilku ładnych lat używam przedłużacza o długości około 25 m, samodzielnie złożonego z przewodu w białym poliwinicie OWY 3*2.5. Już kilka razy zdarzyło się że stopił wtyczki, oraz raz przepalił listwę. Ale stało się nieuniknione, ząb czasu zdołał pozostawić swój ślad. Przewód, stał się strasznie twardy zwłaszcza teraz w chłodniejsze dni, również ma tu i ówdzie przetarcia i był raz łatany. Ale też jest delikatnie niewygodny ponieważ jak potrzebuję przedłużenia kilku metrów muszę rozwijać cały aby tam się nic złego nie wyindukowało.
Dlatego postanowiłem zrobić sobie prezent, nie jeden a dwa... przedłużacze. Wykazując się sprytem i przebiegłością, 30 metrowy odcinek przewodu gumowego OW 3*2.5 podzieliłem na odcinki równo 10 oraz 20 metrowy.
Zakupiłem już sprawdzone przeze mnie dwa komplety, ze względów oczywistych, wtyczki oraz gniazda.
Po zapoznaniu się z obszernymi instrukcjami obsługi, przejściu internetowego kursu elektryki a także konsultacji z dobrze wiecie kim, przystąpiłem do działania.
Obrałem z gumy końcówki przewodów, kabelek fazowy oraz neutralny delikatnie skróciłem względem, tego kolorowego ochronnego, zdjąłem izolację na długość około 6 mm.
Dalej, co ciekawe pokryłem końcówki cyną, ponieważ tak, podobno jest lepiej. Ale nie mnie to wyjaśniać.
Uwaga! Na tym etapie warto skupić się na elementach które, mają zostać założone na przewód, przed przystąpieniem do przykręcania kabelków do kostek. Dlatego też od razu na wszystkie cztery końcówki założyłem odpowiednie gumy i osłonki wtyczek.
Następnie według schematu L jak faza, N jak niebieski i żółto-zielony do środkowego, dokręciłem z odpowiednią siłą, śrubki trzymające przewody w kostkach.
Założyłem osłonki skręciłem wtyczki oraz gniazda i ..... Voilá ... Działa za pierwszym razem, nawet wiatrak się w dobrą stronę kręci
Wiecie co? Stało się coś dziwnego, a nawet dwa razy.
Po pierwsze, wyspałem się dzisiaj, dlatego tak późno jest wpis.
Po drugie, zgubiłem scyzoryk, a dokładniej to zostawiłem go na robocie. Nie wiem czy wytrwa tam na miejscu parę dni i czy ktoś go nie zapieprzy.
No ale cóż, lecimy z dniem i wpisem na #konstruktorelektrykamator
@cebulaZrosolu zobacz, tak się jeździ wózkami nożycowymi. Linia produkcyjna, konstrukcja wsporcza dla rurociągów. Idealnie ją wymierzyli. Wózki ledwo się mieszczą.
A tu kolejna szafa prefabrykowana, łącznie chyba ze 20 rozłączników na 160A. Z czego jeden nie miał śrubki przykręconej do szyny prądowej, a cały zestaw 10 w jednym przedziale miał niedokręcone. Dobrze że zorientowaliśmy się przed puszczeniem dużych obciążeń. Zamawiasz szafę za grube dziesiątki albo setki tysięcy złotych, producent wystawia certyfikaty zgodności itp a tu taka lipa.
A i jest jeszcze jeden zaległy temat. Tydzień temu dzwoni znajomy że spaliła się pompa na przepompowni i że jest uszkodzony przewód, trzeba znaleźć gdzie.
Od razu urodziły mi się pytania, a gdzie zabezpieczenie termiczne silnika? Przecież jak by stracił jedną fazę to po chwili termik powinien wywalić. Termika brak, bo zasilanie z falownika. No to tym bardziej, asymetryczne obciążenie i falownik powinien zatrzymać pracę i wystawić komunikat o błędzie.
Ale to nie moja sprawa kto co źle ustawił. Ja miałem tylko znaleźć przerwę w obwodzie.
Kabel dość długi, bo ok 180m. Najpierw badanie rezystancji izolacji. Brązowa i niebieska przejście do ziemi. No dobra to sprawdzamy TDR. O tyle szczęśliwie że brązowa nie miała ciągłości. Bo samo przejście do ziemi na poziomie kilku kiloomów jest ciężkie do wykrycia na moim TDR. Tak wygląda pomiar na sprawnej parze żył.
Takk na brązowej i którejś sprawnej. Z pomiarów wychodziło mi długość kabla ok 173m (odległość między niebieskimi markerami). Po sprawdzeniu cech na kablu miał dokładnie 174m. Idealny pomiar. Uszkodzenie w okolicy 23m od punktu pomiaru. Czyli gdzieś w okolicy płota. No i to był strzał w dziesiątkę. Jak stawiali płot to przewiercili kable.
Dwa były zmufowane bo były uszkodzone totalnie. A na tym nie zauważyli uszkodzenia izolacji i zostawili go na pastwę wilgoci, która dopadła go niecały rok później.
Tak to się dzieje w tej #elektryka , jak nie elektrycy partacze to budowlańcy partacze.
Wpis jak zwykle na poziomie, co prawda nie moim, bo elektryk ze mnie żaden, ale czyta się przyjemnie. Pierwszy raz widzę żeby ktoś zwyżkę/podnośnik nożycowy nazywał wózkiem
Duży stycznik to SZR, czyli Samoczynne Załączenie Rezerwy, w momencie gdy z jakiegoś powodu zabraknie zasilania głównego to przełączy się na zasilanie zapasowe i z automatu zasili obwody oświetlenia awaryjnego. Małe przekaźniki bistabilne są do ręcznego załączania poszczególnych obwodów oświetlenia.
Chłop se zrobił rozdzielnicę 32A. Jebałem się z tym prawie cały dzień, ale za to wyszło 2x drożej, niż gdybym kupił gotową. Teraz mogę używać wszystkich dwunastu airfryer'ów jednoczesnie! Ha! Ciekawe, czy będzie sypała piorunami? (tak, to jest aluzja).
Uparłem się, że ma być mała. Użyłem bezpieczników o szerokości 3/4 modułu, dzięki czemu w pięciu polach upchałem ich sześć sztuk i jeszcze zostało pół modułu na sygnalizację napięcia.
11k za wykopanie i pociągnięcie kabla ze skrzynki licznika do rozdzielnicy w domu, rozprowadzenie kabli do punktów z rozdzielnicy do pomieszczeń, w tym zasilających, sieciowych i jeszcze do monitoringu, ale to już rzucili na poddaszu. Rozdzielnica okazała się za ciasna, a niektóre kable poprowadzone fatalnie (oświetlenie zewnętrzne z przodu bierze zasilanie z łącznika schodowego w garażu - no litości), ale z czegoś trzeba żyć, więc pozwoliłem im nieświadomie partolić, a sam zająłem się zarabianiem pieniędzy.
Gniazdka, oprawy i łączniki zamontowałem sam, bo chcieli za to dodatkowo 3k. Monitoring też sam kupiłem (rejestrator + 8 kamer HikVision 2 Mpix za 4k z Allegro), końcówki kabli zarobiłem, kamery powiesiłem i wszystko skonfigurowałem, nie mam pojęcia na ile by to wycenili. Sąsiadowi za sam monitoring z alarmem inna firma zawołała 20k, więc dał na razie spokój.
Dom 211 metrów z podwójnym garażem, mieszkalnej powierzchni około 130 metrów, żadnych "smart" ani "inteligentnych" gówien, pstryczków na WiFi i innego aktualnie modnego badziewia.
Okej, pytanie to ekspertów. Jestem trochę noga, jeśli chodzi o elektrykę, a chciałbym naprawić to o i owo w mieszkaniu. Są jakieś na tyle dobre książki/ tutoriale/ for dummies, żebym mógł się tym sam zająć? Chodzi mi o wymianę gniazdek, czujniki ruchu, bezpieczniki itp.. No wiecie, żeby prąd mnie nie kopnął i takie tam w przyszłości, chciałbym się pobawić home assistant, ale to już bardziej software i sobie poradzę.
@gastlich Znalazłem jakiś czas temu stronę Stowarzyszenia Elektryków Wiejskich i tam mają fajne książki w PDF napisane prostym językiem no bo wiadomo jaki target i polecam
Dalszy ciąg testu porównawczego złączek do przewodów. Oryginalnych #wago i kopii rodem z #madeinchina kupione na #temu
Po ostatnim teście parę osób (np @chrabonszcz ) zarzucało że jest bez sensu bo prąd był przekroczony mniej więcej 3 krotnie względem deklarowanego przez producenta. No i słusznie. Straty ciepła na elemencie to I²R, więc zwiększając prąd 3 krotnie straty ciepła będą 9 krotnie większe. Więc nie ma co się dziwić że obie złączki się grzały i topiły.
Tylko trzeba zadać sobie pytanie dlaczego chińska stopiła się szybciej i dlaczego ona spłonęła?
Gorszej jakości plastik? Niższą temperatura topnienia? Wyższa rezystancja połączenia, a co za tym idzie więcej wydzielanego ciepła?
Spadek napięcia na złączce, co prawda sumował się on ze spadkiem napięcia na kawałku przewodu, ale to też zostało zmierzone i można łatwo policzyć spadek napięcia na samej złączce.
Temperatury faktyczne elementów metalowych.
Prąd przepływający przez układ, przy użyciu przekładnika prądowego 400/5 i amperomierza na zakresie 1A.
Jakie są wyniki?
Temperatury są następujące, 130°C w chińskiej złączce i 65 w oryginalnej przy prądzie nominalnym. Daje to już do myślenia, nie?
Pomiary oscyloskopem, zacznijmy od końca, czyli spadek napięcia na kawałku żyły łączącej, ok 220mVpp, więc od wykresów ze spadkami napięcia na złączkach trzeba odjąć po 110mV.
Co dla oryginału daje wynik ok 50mVpp i 310mVpp dla chińskiej. Trzeba zwrócić uwagę że są to wartości peak to peak, żeby uzyskać wartość skuteczną trzeba podzielić wynik przez 2√2, przez 2 żeby mieć wartość maksymalną i przez √2 żeby maksymalną przekształcić w skuteczną. Co daje wyniki 18 i 109mV. Teraz możemy policzyć rezystancję złącza, no w sumie to dwóch w jednej złączce i samej złączki, oraz ile ciepła się tam wydzieliło.
Proste prawo Ohma, czyli R=U/I, co daje 0,56mΩ dla oryginału i 3,4mΩ dla chińczyka.
Na ciepło są dwie metody, I²R lub po prostu IU. 32A*18mV=0,57W na oryginale
32A*109mV=3,49W na chińskiej.
SZEŚCIOKROTNIE większą rezystancja przejścia.
Czy ktoś wciąż będzie chętny na zastosowanie ich u siebie w domu?
Kolejne pomysły są takie żeby wziąć kawałek pustaka, wkleić w niego puszkę, połączyć przynajmniej 2 przewody w środku i badać jak się zmienia temperatura w warunkach zbliżonych do naturalnych.
Są też dwa pomysły na rozwinięcie tego, czyli puszka w ścianie GK ocieplona wełną, i puszka na drewnianym baliku.
Dalej twierdzę, że te złączki wcale nie są niskiej jakości. Użycie ponad 7kW* jest właściwie niemożliwe w przeciętnym domu, chociaż oczywiście jak ktoś się uprze to tyle użyje.
Ludzie się strasznie przyczepili, że chińskie to musi być dziadostwo, a sami dalej mają instalację na złączkach śrubowych, które mają kilkanaście lub więcej lat, które są gorsze od tych chińskich.
Sam nie używam w domu chińskich ze względu na to, że np. ubezpieczyciel mógłby się przyczepić, bo jest właśnie taki błędny i powszechny pogląd, że chińskie musi być złe. Więc dla świętego spokoju użyję wago, ale do każdego innego zastosowania nie widzę problemu. Używam chińskich do podłączania pojedynczych urządzeń, albo lamp, jak nie chcę lutować.
*Można by włączyć piekarnik + czajnik + płytę indukcyjną na 1 fazie i zostawić je włączone przez 2 godziny, tylko kto tak robi? Ja się tyle urządzeń boję włączyć nawet nas WAGO 😂
@myoniwy no legancka złączka, 2 godziny takiego prądu przeżyła :D. Przekonuje mnie to do używania w przemyślanej instalacji, wago na pewno odporniejsze na głupie manewry instalatora. Czekam na test kostek skręcanych. Może byś jeszcze z Juli spróbował te skręcane kapturki? W Szwecji parę lat temu były legalne w domach nowych, nie wiem jak teraz
Jutro rano będzie kolejny wpis na #konstruktorelektrykamator dotyczący testu złączek do przewodów.
Wyniki są zaskakujące. Zwłaszcza @Chrabonszcz będzie zadowolony.
Przygotujcie popcorn lub wege sałatkę. Bo będzie 3 minutowy film wyjaśniający.
#elektryka #elektronika #madeinchina
No i jeden kadr na zachętę.
I dajcie kilka piorunów pod wpisami @Zielonywewszystkim bo to on poświęcił swoje pieniądze na zakup chińskich złączek, ale chyba nie zastosuje ich w swoim #apartament35mkw
Dostałem kilka złączek do przewodów rodem #madeinchina kupione przez #temu
Już sam wygląd odstrasza, po porównaniu z oryginałem.
Test obejmuje przepuszczenie 100A przez dwie szeregowo połączone złączki. Oryginał i kopię.
Jak widać kopia się stopiła i spłonęła a oryginał jako tako trwał w całości.
Oczywiście test z 100A był trochę przesdzony bo już wtedy powinny zadziałać przynajmniej 2 albo 3 zabezpieczenia w zwykłym domu.
Ale robiłem też test z 40A, po jakiś 3 minutach oryginał miał ok 60°C a podróba 90.
Jutro pewnie zrobię długoterminowy test, puszczę 32 albo 35A, no może 40A, przez 3h. Zobaczymy jakie będą temperatury. Może do zestawu dołożę złączkę skrecaną i zwykle wago do drutu. Ale przy 2 elementach będzie mi łatwiej zmierzyć temperaturę i spadek napięcia.
A takie też dzisiaj stopiłem. 100A i jeszcze przewodziło prąd. W sumie bardziej jako lampka kontrolna ale działało.
@myoniwy Testowaliśmy z nudów Wago na drut, te mniejsze, każda próba konczyła się na 325A przez 1s. Nasz trafo robi chwilowo 3kA na 70mm²Cu. Ciągły jakies 1,3-1,8kA.
To jest k⁎⁎wa właśnie życie z chińczykiem. Jak chodzi o plastik to ci k⁎⁎wa zrobi najtaniej ale jak zaczynamy coś trudniejszego to zaczynają się schody.
I tak niby niemiecka glebogryzarka czy coś i wszystko git ale widzisz k⁎⁎wa że ściągnięta z chin i już masz obawy. Zjebala się i co się zjebało. K⁎⁎wa jedna plastikowa chińska część i c⁎⁎j. Gdyby była metalowa to by się nie zjebala. Nie wytrzymała. Niby k⁎⁎wa aplacicsz jak za Niemca a tu chińczyk z gównem wchodzi.
@myoniwy ciekaw jestem testów przy zalecanym obciążeniu. Teraz zacząłem się zastanawiać, bo czeka mnie mała fotowoltaika do akumulatora, niby panel niewielki, markowy regulator MPPT do 20A, przewody z zapasem, złączki markowe, ale wziąłem do tego dwa heble właśnie z Aliexpress (jeden przed panel, drugi za akumulatorem, do odbiorników) - i teraz myślę czy warto.
Każdy pewnie słyszał o urządzeniu zwanym transformatorem.
Najprostsza konstrukcja to dwie cewki i wspólny magnetowód czyli najczęściej kawał stali w postaci blach.
Uzwojenia zazwyczaj są odseparowane od siebie elektrycznie. Spotykamy takie rozwiązania niemal w każdym współczesnym urządzeniu. Począwszy od ładowarki do telefonu, przez wzmacniacze audio, komputery, oświetlenie, czy nawet internet, bo routery mają wbudowane transformatory separacyjne, na linii zasilania jak i na liniach sygnałowych.
Przykładowo trafo 230/12V, zasilając jedno uzwojenie z 230VAC wytwarza się zmienne pole magnetyczne które zamyka się przez rdzeń i na drugim uzwojeniu będziemy mieli 12VAC. To jest najprostsza forma, ale rozwiązań jest znacznie więcej. Kolejna opcja, też dosyć prosta to autotransformator, fizycznie jest to transformator z jednym uzwojeniem ale matematycznie traktujemy jako dwa. Jest to po prostu kupa drutu na rdzeniu podłączona do zasilania tak jak uzwojenie pierwotne w klasycznym transformatorze. A za uzwojenie wtórne robi to samo uzwojenie ale w okrojonej formie, poprzez zastosowanie ruchomego suwaka, dzięki któremu możemy swobodnie i w miarę płynnie regulować liczbę zwojów a przez to i napięcie wyjściowe, prawie jak dzielnik napięcia na dwóch rezystorach. Z tą różnicą że najczęściej autotransformatory dają możliwość uzyskania ciutkę wyższego napięcia niż zasilanie, a dzielnik napięcia tego nie potrafi.
To był szybki opis transformatorów jednofazowych. Ale są też wielofazowe. Np trafo scotta które zasila się z 3 faz z przesunięciem co 120°, a na wyjściu są dwie fazy z przesunięciem 90°, są konstrukcje 3F>6F te są wykorzystywane np na kolei do zasilania trakcji. (Trakcja to śmierć! Tory! To jest przyszłość!)
Fizycznie trafo 3F najczęściej ma 3 kolumny, po jednej na fazę, rzadko 5 kolumn, 3 kolumny z uzwojeniami i dwie jaki magnetowody dodatkowe.
3 uzwojenia pierwotne, 3 uzwojenia wtórne, separacja galwaniczna i spora nieruchoma bryła stali jako magnetowód.
Które urządzenie też ma łącznie 6 uzwojeń, separację galwaniczną, i stalowy rdzeń jak w transformatorze?
Silnik synchroniczny. Z fizycznego i matematycznego punktu widzenia niczym się nie różni od trafa 3f. Prąd przepływa przez uzwojenia, wytwarza pole magnetyczne, które w sąsiadującej cewce wytwarza Siłę elektromotoryczną. W trakcie normalnej pracy ze zwartym wirnikiem możemy traktować taki silnik jak transformator w stanie zwarcia.
Tylko między silnikiem a trafo jest jedna zasadnicza różnica. Mamy ruchomy rdzeń w postaci wirnika. Zmieniając jego położenie wpływamy na stopień sprzężenia magnetycznego strony pierwotnej z wtórną.
A co za tym idzie wpływamy na wartość napięcia wyindukowanego w uzwojeniu wtórnym, i jednocześnie na fazę. Skąd to się bierze? Kręcąc wirnikiem możemy doprowadzić do sytuacji że uzwojenie 1 wirnika zgra się idealnie z uzwojeniem 1 stojana, wtedy napięcie wyindukowane w uzwojeniu stojana będzie się dodawało z napięciem zasilania. Ale możemy obrócić wirnik o 180° co spowoduje że uzwojenie 1 stojana będzie sprzęgnięte po 50% z uzwojeniami 2 i 3 wirnika. Czyli pole magnetyczne będzie miało przeciwstawny biegun więc i napięcie indukowane w uzwojeniu wtórnym będzie miało odwrotną polaryzację. Więc napięcie wyindukowane zostanie odjęte od napięcia zasilania.
Oczywiście możemy ustawić mnóstwo pozycji pośrednich, obracając o dowolny kąt. Spowoduje to że np do fazy L1 dodamy 21% wektora L2 i 79% wektora L3. Albo do L1 dodamy 37% wektora L1 i 63% wektora L3. Jakie wyjdą napięcia? To już trzeba wykres wskazowy narysować i szybko policzyć. Dobierając odpowiedni silnik lub zasilając odpowiednimi napięciem możemy uzyskać napięcie wyjściowe od 0 do dwukrotności napięcia zasilania.
Czyli taki układ może funkcjonować jako autotransformator bez ruchomej szczotki. Co prawda są pierścienie ale jest to ciągły kontakt i tam przepływa tylko połowa wartości prądu odbiornika.
Warto mieć w swoim otoczeniu ludzi którzy się nawzajem nakręcają. Dzięki temu każdy dąży do zwiększania zakresu wiedzy. Ja tak mam z kilkoma osobnikami z internetu i kilka osób z fizycznego otoczenia. Np mój były nauczycieli z którym zawsze miałem dobry kontakt, a teraz współpracownik. To on mnie tu ściągnął.
Budowa tego układu zaczęła się od prostej rozmowy z o przesunięciach kątowych sygnału wejściowego i wyjściowego przekładnika prądowego. Tam te wartości są w pojedynczych stopniach albo i nawet minutach i sekundach kątowych.
Kojarzycie coś takiego jak figury Lichtenberga? Są to twory powstające na powierzchni zazwyczaj izolatora w wyniku uszkodzenia przez łuk elektryczny. Często można spotkać nazwę wyładowanie drzewiaste. Na zdjęciu przykład takiego. Jest to wnętrze uzwojenia wtórnego VTTC. Jako że było to budowane dawno temu, ze znacznie mniejszym zakresem wiedzy to zostały popełnione przynajmniej dwa solidne błędy. Pierwszy to gruby drut, na oko 0,4mm przy małej średnicy i małej długości uzwojenia. To powoduje że ma bardzo dużą częstotliwość rezonansową.
Drugi błąd to wybór rurki PCV na konstrukcję. PCV ma bardzo duży współczynnik przenikalności dielektrycznej, co powoduje zwiększenie pojemności własnej takiej cewki i obniżenie częstotliwości rezonansowej ale jednocześnie duży współczynnik dielektryczny z dużą częstotliwością (setki kHz lub nawet MHz) powoduje grzanie się tego dielektryka.
No i tu nagrzał się na tyle że stracił właściwości dielektryczne i wysokie napięcie zaczęło płynąć po jego powierzchni wypalając takie ładne figury. Jednocześnie dyskwalifikując uzwojenie z użytku.
Dlatego budując cewkę Tesli trzeba starannie wybierać materiał na uzwojenie wtórne. Rury PCV są tanie i sztywne, rury PP są niewiele droższe i trochę mniej sztywne.
Za to PP ma niższy współczynnik przenikalności dielektrycznej dzięki czemu mniej się grzeje, czyli mniejsza szansa na odkształcenie i usterkę.
Cz 3.
Wezwano mnie wczzoraj do zakładu obróbki CNC. Przenieśli część maszyn do prostej ślusarki do innego pomieszczenia. I przestała im działać pompka podawania chłodziwa w pile taśmowej.
Lokalna złota no może raczej srebrna rączka sprawdził że pompka działa bo podłączał w w innym miejscu i się kręci, a w maszynie się nie kreci, a prąd dochodzi.
No faktycznie, prąd dochodzi, każdy zacisk pokazuje 230V względem obudowy. Ale jednocześnie przy sprawdzaniu napięcia międzyfazowego wychodzi że są tylko dwie fazy. To szybko sobie przypomnieli że kiedyś był wymieniany termik. To mierze tam, na wyjściu z termika? 2 fazy. Na wyjściu ze stycznika? 2 fazy. Na zasilaniu stycznika? 2 fazy. Na zasilaniu maszyny? 2 fazy. Tu znów sobie przypomnieli że zakładali nową wtyczkę. Ale mówię, czekaj, zobaczymy w gnieździe. A w gnieździe? 2 fazy. Tzn między N a fazami jest po 230V ale międzyfazowo jest tylko 2x400 i raz zwarcie. Gdzie jest rozdzielnica? W rogu, przy regałach. Z mocno ograniczonym dostępem. Żeby cośkolwiek zrobić musiałem ściągnąć drzwiczki z zawiasów. Na wyjściu zabezpieczenia? 2 fazy. Na wyjściu z RCD? 2 fazy. Na wejściu RCD? 2 fazy, ale normalnie podpięte 4 żyły, czyli N i 3 tory fazowe. A zasilanie przychodzi z bloku rozdzielczego. No i tam normalnie są 3 fazy.
Ktoś kto składał rozdzielnicę pomylił się w przykręcaniu kabelków i podłączył dwa od RCD pod tą samą fazę. Odbiorniki 1 fazowe działały bo im to bez różnicy. Ale 3f już potrzebują 3 faz.
Widzicie. Miała być naprawa pompki do chłodziwa a trzeba było naprawić rozdzielnicę.
Cz. 4.
O kolejnym uszkodzonym silniku chyba nie chce wam się czytać.
@myoniwy Chciałem jeszcze wtrącić trzy grosze o transformatorach.
Transformatory bywają zaliczane do maszyn elektrycznych niewirujących ze względu na właściwości, które opisałeś.
Maszyna, która się nie rusza... He he. Kto to słyszał?
No i jeszcze o autotransformatorach.
Te ruchomym suwakiem to tylko jeden z rodzajów autotransformatorów. Są jeszcze autotransformatory o stałym przełożeniu. Oczywiście na początkującym elektryku największe wrażenie wywołują czary przy pomocy autotransformatora z pokrętłem.
No i zdaje się, że autotransformatory mogą podnosić napięcie nie ciutkę wyżej, tylko tyle ile trzeba. Jak zwykły transformator, tylko bez separacji galwanicznej. Za to mogą przenosić większe moce, przy mniejszych gabarytach niż klasyczny transformator.
W zamierzchłych czasach zetknąłem się z bydlakiem 220/110 kV. Oczywiście bez dotykania.