Panie Boże, chciałbym zasnąć i już nigdy więcej się nie obudzić. Niech trud mojego życia będzie skończon, niech świat wtedy lepszym się stanie, gdyż moje życie jest obciążeniem dla świata.
@smutny_login ehh sily chlopu, tez bym chcial poprostu zniknac ale co zrobsiz trzeba walczyc do konca. A swiat wcale by nie byl lepszy mi by ciebie i twoich wpisow brakowalo na swietym tagu.
W ramach wychodzenia z przegrywu chłop dokonał kolejnego zakupu, i prezentuje kolejny wpis:
Z wycieczki w Pireneje podczas długiego weekendu nici firmę trzeba pilnować.
Będzie zamiast tego wyjazd do Zakopanego i zdobycie jakiegoś szczytu (Rysy i Świnica???) plus przejście jakiegoś fajnego szlaku. A potem może na 2-3 dni w Bieszczady pochodzić po jakichś mniej obleganych szlakach, może na Słowację przejdzie przez góry do Runin??? Podobno bardzo ładna wieś po Słowackiej stronie.
Relacja z wjazdu będzie tu wrzucona, oczywiście ze zdjęciem ze szczytu.
Zamiast małego 20-24 litrowego plecaka trekingowo-wspinaczkowego który planował kupić, postanowił kupić coś bardziej uniwersalnego w jego obecnej sytuacji. Zwykły klasyczny tornister fjallrajven kanken. Wersja z kieszenią na laptopa 15 cali czyli 18 litrowy. Na mniejszy plecak wspinaczkowy przyjdzie jeszcze czas.
Będzie to o wiele bardziej uniwersalny plecak. Nada się nie tylko w góry na jednodniowe wycieczki kiedy 40l plecak trekingowy będzie leżał w badzie wypadowej. Sprawdzi się także jako bagaż podręczny w samolocie, do zwiedzania miejskich atrakcji/zabytków, na plażę, po zakupy spożywcze aby je przynieść na pole kempingowe, na co dzień w warszawie też go będzie używał. Ogólnie taki klasyczny bo taki pasuje do stylu Jego.
Oprócz tego kupił sobie skarpetki trekingowe i rękawiczki trekingowe ale jeszcze nie doszły paczki. Rękawiczki bo planuje kijki kupić a zawsze mu ręce marzły. Ale to chyba zdjęć skarpetek i rękawiczek nie będzie wrzucał bez przesady.
@SiostraNieZdradziDziewczynaTak w Tatrach cały czas leży śnieg na szlakach, szczególnie w wyższych partiach. Lepiej pójść w coś niższego i mniej obleganego i pocieszyć się słońcem
Moja mama powiedziała mi abym przestał słuchać takich piosenek... Bo to doprowadza do tego że nie potrzebnie się dołuję... Ale to nie moja wina... Lubię takie piosenki słuchać bo wiem że skomponowana melodia oraz tekst piosenki odzwierciedlają moją duszę oraz obecny stan mojego życia... Po za tym też trzeba się pogodzić że chyba będę już sam do końca życia...
Tez sie czasem lubie skatowac smutnymi utworami. A jak sobie jeszcze mozna poplakac w spokoju i samotnosci nad marnoscia zywota tego ludzkiego to jesio lepiej
No i już po wizycie kontrolnej u psychiatry... Powiedziała że idziemy w dobrym kierunku... Ciężko mi stwierdzić czy to prawda, ale ja nie mam kompetencji aby samemu sobie udzielać takich odpowiedzi...
Zaleciła mi psychoterapię... Abym uporał się z tym że muszę 5 razy w tygodniu na każdej porannej zmianie, oglądać ten paskudny pysk mojej byłej której nie na widzę... Może pójdę na to???...
@Akinori456 psychiatrzy, psychologowie , co by nie było to ich praca , zawsze będą proponować więcej wizyt i leków, najlepiej obadać jak to działa i potem zacząć radzić sobie samemu, zdrówka.
chciałabym ogarnąć swoje życie. Od paru lat się staram z lepszym i gorszym skutkiem.
Wiele lat temu rzuciłam studia inżynierskie, które były mega wymagające ze względu na załamanie nerwowe i nie podjęłam się dalszego studiowania.
Aktualnie pracuję. Praca zła nie jest, spore korpo, jakieś 99% ludzi ma wyższe wykształcenie lub jest w trakcie. Ja jestem takim trochę rodzynkiem. Zostałam przyjęta ponieważ "na rozmowie wyróżniłam się mega ogarnięciem i doświadczeniem w podobnym zakresie" (to usłyszałam od osoby, która przeprowadzała rozmowę [nie hr - z działu]).
Tak czy siak jednak w celu dalszego rozwinięcia i zarabiania większej ilości pieniążków brak formułki "wykształcenie wyższe" na CV zamyka mi wiele ścieżek. Podczas szukania lepszej roboty w większości przypadków moje papiery z góry lądują w niszczarce ze względu na brak wykształcenia wyższego.
Myślę nad czymś, ale przyznaje, że nadal siedzi we mnie przegryw (nie taguje) i mocny stres jak tylko o tym pomyślę. A jestem już kurczę starą babą, a się boje studiów jak diabeł święconej wody.
Nie mam żadnych zainteresowań. Moim jedynym celem jest zarabianie większej ilości pieniędzy.
Myślałam nad filologią angielską, która jest dość elastyczna, a angielski znam w miarę dobrze - a doprowadzenie języka do perfekcji było by na plus.
Ale jestem też otwarta na propozycję.
Aktualnie pracuję w sektorze sankcyjnym.
Jestem bardziej umysłem ścisłym. Lubię logikę, kucie formułek średnio mi idzie, ale nie tragicznie ofc.
Dla zrozumienia sytuacji powiem, że na maturze (która była daawno temu) z matmy podstawowej miałam 90%, z rozszerzonej 34% (chociaż w szkole miałam podstawę a na rozszerzenie uczyłam się na korkach przez miesiąc xD), z angielskiego podstawa 75% pisemny, 90% ustny, 56% rozszerzony, gdzie z polskiego pisemnego 54%, a z ustnego 30% xD. Dodatkowo chemia podstawowa na 74%.
Jako, że pracuję to studia musiałyby być zaoczne i 100% online (ew na egzaminy mogę pojechać pociągiem itp.) hybryda raczej odpada, bo pracę mam hybrydową i nie dam rady jeździć po całej Polsce.
Wiadomo, że nie ma takich kierunków za free. Jak najbardziej będę płacić czesne. Jednak wiadomo, bogaczem nie jestem. Najlepiej do 500zł miesięcznie żebym się zmieściła. Jeśli jest coś naprawdę wartego polecenia to rozważę nawet wyższą cenę.
Macie może jakieś propozycje? Porady? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
@TrOla Załatw sobie lewy papier i naściemniaj w cv. Jak nie jesteś kretynką to się nikt nie zorientuje. To wyjdzie tylko wtedy jak odpierdolisz poprzez pracę jakąś grubą akcję w wyniku której organa ścigania się Tobą zainteresują.
@TrOla Jeżeli chodzi tylko o kasę,bo tak rozumiem Twój post, to załóż własną spółkę z.o.o i ruszaj z działalnością. Inaczej tylko zmarnujesz czas na świstek papieru.
kuurhwa listonosz przyszedl tak z p⁎⁎dy nie wiedzialem ze ma przyjsc nie otworzylem mu bo sie 3 dzien nie myje (oszczedzam a co najwazniejsze to moja skora jest jakas uczulona na wode bo mnie zawsze cale cialo swedzi po kontakcie z woda czy to deszcz czy to woda z lazienki a nawet jak jest jakas pogoda wilgotna czy cos to mnie swedzi wszystko ehh bralem jakies leki przeciwhistaminowe ale nic nie dawaly) i smierdze brudem i sperma po waleniu konia do oni chichi i bylby wstyd ehh h⁎j jutro odbiore paczke na poczcie #przegryw #zalesie #depresja
Dziewczyna mnie zdradziła i teraz r⁎⁎ha się z innym. Nie mogę się z tym pogodzić. Nawet jak próbuję się czymś zająć albo ide spać to mam natretne mysli wręcz obrazy w głowie, że dla niego jest taka jak dla mnie albo i jeszcze bardziej, wieloletnia depresja, lęki, nerwica i inne nie pomagają. Nie potrafię się tak po prostu obrazić i mieć wyjebane. Pomocy :(
@314227 Kiedy miałam 17 lat byłam strasznie zakochana w pewnym rówieśniku z gitarą. Bardzo mi imponował umiejętnością gry, wiedzą o kulturze, filmach, muzyce, itp. Któregoś dnia siedzieliśmy u niego na chacie, wyszedł na chwilę z pokoju po herbatę, czy coś podobnego. Na biurku zobaczyłam jego otwarty zeszyt z matematyki z zadaniem z geometrii przestrzennej. Zadanie ledwo ruszone i dodatku źle. Rozwiązałam mu je na kartce w jakieś dwie minuty. I najwyraźniej zjebałam całą miłą atmosferę. Do domu odprowadzał mnie milczący, jakby obrażony. Następnego dnia zerwał ze mną przez telefon z tekstem, że do siebie nie pasujemy. Przez miesiąc wyłam w poduszkę, a on po tygodniu prowadzał się już z jakąś nową dziewczyną. Do "gitarzystów" miałam później awersję, nigdy za to nie związałam się z żadnym chłopem, który matematyki nie ogarnia. Po latach z czułością patrzyłam na mojego męża, który z nudów zasnął, oglądając osławioną "Idę".
Po latach wiem, że ten obrażony matematyczny ułom wyświadczył mi przysługę. Jakkolwiek bycie porzuconym jest bardzo niefajne i chwilowo mocno redukuje poczucie własnej wartości, ale zawsze jest to początek nowej drogi. Życie przed tobą, jeszcze będziesz szczęśliwy. Pozdrawiam
Wiesz ja jej opowiadalem wszystko o sobie i o swoich chorobach, pelna instrukcje obsługi podałem. Ona mowila mi, że chce mi pomóc, że jaki to jestem zajebisty. Naprawdę uwierzylem, że ktoś mnie kocha tak po prostu. Potem mnie zycie zgniotlo i też nie byłem za dobry ale za wszystko przepraszałem i mówiłem, że przestaje sobie radzić ze stresem i nie wiem co mam już z tym robić to po miesiacu od slow "nie wazne dla mnie i tak jestes najlepszy" już z innym sie rucha. Nie mam 17 lat, mam trochę więcej i wiem ze zycie nie jest romantyczne ale ja już tak i coś takiego po prostu jakby mi tlen odebrało. Sama miała kiedys taki okres, że nie chciała już żyć, a tu taka kosa...
@314227 też tak miałem kiedyś. Nie warto było się przejmować nawet 5 minut.
Wiem, że teraz logiczne argumenty są c⁎⁎ja warte, ale może spróbuj? Czasami nawet na głos sobie opowiedzieć można co jest nie tak. Taki dialog z samym sobą potrafi mi zrobić robotę.
@314227 uu to współczuję. Dlatego wyznaje zasadę, że gdzie się mieszka i pracuje tam się chujem nie wojuje. Głównie dlatego, że ciężko sobie radzę z takimi sytuacjami.
Sprzedawca okazał się uczciwy i po podeszwach widać że buty nowiutkie. Teraz jeszcze musi mały plecak kupić 18-24 litry przed długim weekendem.
porównując Meindl Engadin które już posiada:
trochę bardziej elastyczna podeszwa
większa mobilność w stawie skokowym szczególnie przód tył (cholewka jest wycięta z tyłu) na boki trzyma podobnie
smuklejsza cholewka więc lepsze na jakieś skały bardziej techniczne podejścia
mniej agresywny bieżnik gorszy na błoto i śnieg lepszy na skały
posiadają Gore-Tex
rozmiar 42,4 Meindl vs Zamberlan 43 = Zamberlany wyrażnie lżejsze nie ma wagi pod reką ale na oko 100g na sztuce. 100g na nogach to podobno tak jak 1kg w plecaku. Czyli jak by nosić 2kg lżejszy plecak.
Meindl Engadin to bardziej but do bushcraftu i ciężkiego wielodniowego trekingu z dużym plecakiem. Na wielodniowe wyprawy do jakiejś tundy dla myśliwych polujących w górach, na treking w Bieszczady późną jesienią gdy wszędzie błoto. Chłop drugi raz by ich nie kupił bo nie mają Gore-Texu ale to świetne dobrej jakości buty i kiedyś były tanie 880zł dał tylko, teraz 1300zł kosztują.
ling do poprzedniego wpisu o wychodzeniu z przegrywu:
rodzina się sypie. Zostawiłam brata samego z rodzicami na pewną śmierć. O wiele lepiej byłoby uśpić psa a dom podpalić, bo inaczej to tylko przedłużanie cierpienia. Wiele lat rósł rak, a ja byłam zbyt zaabsorbowana swoimi problemami, którym i tak nie podołałam.
@aberotryfnofobia potraktuj to jako walkę o samą siebie i próbę odzyskania siły. Jakbyś została to nie dość że jeszcze bardziej by Cię to skrzywiło to jeszcze możliwe, że relacje z bratem poszły by w diabły bo w cięższych momentach człowiek nie jest do końca sobą.
Więc daj znać bratowi że kochasz i może na Ciebie liczyć a Ty walcz po swojemu. Najważniejszy krok zrobiony - uciekłaś stamtąd.
@smutny_login jeśli serio chcesz rower na wieki wieków to szukaj na ramie stalowej lub tytanowej. A jak będziesz dbać o osprzęt to będzie służył i nie będzie się psuć.
Nawet człowiek nie może normalnej konwersacji przeprowadzać ze własną matką... Przedstawiając moje spostrzeżenia na świat oraz ludzi, chyba nawet Ona twierdzi że moje zachowanie jest dziwne, wredne oraz chore, skoro powiedziała mi wprost że nie tak mnie wychowała... Albo ja wydziwiam?... Ale ja po prostu jestem sobą...
Chyba trzeba będzie powoli zbierać się i wyprowadzić od rodziców, skoro nawet w rodzinnym towarzystwie człowiek nie jest wspierany...
@Akinori456 w pewnym wieku i sytuacji należy się wyprowadzić, dać sobie przestrzeń i możliwość oceny tego, co osobowościowo wynieśliśmy z domu / dzieciństwa.
@PrzegralemZycie no no nigd nie żyje w takiej zadumie jak wy tylko wy się zastanawiacie nad losem świata i sensem życia reszta poprostu żyje jak robot. Jakie to k...a głupie jak się na was patrzy
Jak sobie radzić z osobowością lękliwą(unikającą)?
Nie potrafię złapać inicjatywy, w tłumie się odezwać. Z jednej strony to wina tego, że w 99% przypadkach nie mam o czym gadać, a z drugiej boję się że coś mi nie wyjdzie i się ośmieszę. Takie kółko spie*******.
Jak jest jakiś temat, jak coś potrzebuję, jak jest o coś zaczepić i się zmuszę to nawet podejdę, ale i tak się stresuję. Nie umiem, nie potrafię, czuję ogromny lęk.
Mam nową pracę, ludzie są spoko, myślałem że będzie inaczej i jakoś tym razem ludzie nie będą mnie mieć za dziwaka, ale znowu przez stres i przez tą przypadłość prawie z nikim nie gadać i widać, że jestem bardzo spięty i zestresowany.
Na przerwie nie mam o co zapytać, a o pogodzie ile można gadać.
Z jednej strony uwielbiam samotność i nie wychylanie się, ale z drugiej zazdroszczę ludziom swobody i umiejętności small talku, czyli gadaniu co wpadnie na język.
Daaawno temu, w podstawówce byłem normalny, pamiętam, że potrafiłem odezwać się sam z siebie na lekcji, coś zaśmieszkować, zaistnieć, ale gdzieś od gimnazjum zamknąłem się całkowicie w sobie i do tej pory, a mam 29 lat, nic się nie zmieniło w tej kwestii.
Byłem ostatnio ze znajomym 'introwertykiem', który to się chwali jak to nienawidzi ludzi i rozmowy, na takim quizie w pubie i normalnie ten 'introwertyk' stworzył grupę z obcych ludzi i nawet z nimi się wymienił numerami.
A w tym czasie ja z boku siedziałem i przez ~2 godziny odezwałem się może parę razy. Najlepsze było jak oni między sobą się wymienili numerami, a mojego nie chcieli.
No więc mieli mnie za niezłego dziwaka. Nie umiem, nie potrafię, to odbiera mi smak życia, ja tak naprawdę wegetuje, a nie żyję...
Ze wszystkim tak jest, w byłych pracach nie umiałem się nigdy do nikogo postawić i byłem często przez innych(często toksycznych współpracownikach) gnębiony. A potem gdy się zwalniałem to zawsze sobie mówiłem, że to ostatni raz i jaki ja głupi byłem, że nie potrafiłem się bronić.
Gdy bym nie był, to zawsze jest tak samo, zawsze jestem cichym, spokojnym gościem który nic się nie odzywa i wszyscy mają mnie za dziwaka. Owszem były sytuacje, gdzie nie było tak źle, ale to można policzyć na palcach jednej ręki, gdzie się odzywałem i śmieszkowałem, ale zwykle wtedy to się dobrze czułem, miałem dobry nastrój i byłem pijany.
@anonimowehejto Sam sobie z tym nie poradzisz, rzeczy które mają to zmienić za ciebie np. wyprowadzić się od rodziców, zmienić pracę, też tego nie zmienią. Jedyna droga to psychoterapia. Pół roku w gabinecie, wystarczy. Leki to raczej "ciężkie działa", odradzam jeśli nie ma konieczności. Zresztą one są wspomagaczem psychoterapii, same nad tobą nie zapracują, co najwyżej ochronią przed np. samobójstwem czy innymi przypadłościami w ciężkim stanie. Jeśli chcesz trochę rad.
Sam jestem ciekaw jak sobie z tym poradzić. Ja nie lubię gadac o d⁎⁎ie marynie.
Jak trafi się temat np z moich zainteresowań to potrafię się rozgadac i smieszkowac, ale z obcym - jak do jeża… nie lubię tego w sobie i mam podobnie jak kolega… xD its over
123213: Nie ma drogi na skróty, tzn by sie zmienic musisz PRAKTYKOWAC dokładnie tak samo jak z chodzeniem na siłownie....
Trening czyni mistrza. Jako, że nie masz tego skila wyrobionego w toku dorastania to teraz CELOWO MUSISZ TRENOWAC i wystawiac sie na bodzce dla Ciebie niekomfortowe. Zagadywac kasjerke w markecie, jezdzic blablacarem itd itp i zagadywac ludzi jakoś. NA YT pełno masz kanałów o samorozwoju
Przeczytaj ksiazke
Jak zdobyc przyjaciół i zjednac sobie ludzi na początek
Chłop tak jak obiecał będzie dokumentował zwoje wychodzenie z przegrywu pod tagiem #wychodzimyzprzegrywu
Na początek planuje kupić spodnie trekingowe i 2 koszulki merino z krótkim i długim rękawem.
Ciuchy folcraz MT500 i 900 mają podobno świetną opinię. merino z decathlonu w szczególności. Podobno nie ustępuje Icbreakerowi i smartwool za połowę ceny.
Jest tu jakiś ekspert który może doradzić?
Do tego skarpety trekingowe, teraz chłop ma tylko 2 pary grubych smartwool za ciepłe na lato. pewna firma sprzedaje przecenione dość cieńsze HANWAG TREK MERINO z 109zł na 45zł bo mają małą dziurkę. To mama chłopu załata i będzie miał oszczędność A może zamiast tego kupić jakieś jakieś cienkie letnie z climacool??
Buty chłop ma obecnie model Meindl Engadin (dał 880zł a teraz kosztują 1400) a do nich raki _CAMP Stalker a_le potrzebuje czegoś lżejszego z Gore-texem - może ktoś coś doradzi? Budżet do 1400zł
Może ZAMBERLAN Gardena, albo Tofane? Gardena można wyrwać za 1200 Tofane 1500 ale ktoś wystawił praktycznie nowe Tofane na allegro za 800zł
Pod każdym wpisem będzie link do poprzedniego wpisu aby łatwiej było śledzić postępy i aby miał większą motywację do robienia postępów:
Chłop już widzi że się w budżecie 4000-5000 nie zamknie musi jeszcze mały plecak 20-28L dokupić na szybko przed następnym wyjazdem. A potem w ciuchy bardziej zimowe i w śpiwór zainwestować.