151 + 1 = 152
Tytuł: Nowy wspaniały świat
Autor: Aldous Huxley
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Muza
Format: książka papierowa
Liczba stron: 256
Ocena: 7/10
Ciąg dalszy nadrabiania klasycznych dzieł literatury sci-fi.
Antyutopia totalna, przedstawia świat w którym wszystko zostało zaprojektowane, a społeczeństwo jest wynikiem genetycznej architektury i warunkowania do predeterminowanej roli społecznej. Realizacja maksymy “Wspólność, identyczność, stabilność” dotyczy wszelkich warstw życia, zarówno zawodowego jak i prywatnego. Wszyscy są użyteczni i szczęśliwi, są perfekcyjnymi konsumentami o przewidywalnych i stabilnych potrzebach. Indywidualizm nie istnieje, a uczucia są korygowane farmakologicznie.
Co ciekawe, mimo, że książka została napisana w 1931 roku, to zestarzała się bardzo wdzięcznie. Ba, obserwując dzisiejszą inżynierię społeczną, śmiem twierdzić, że jej treść stała się nawet bardziej aktualna, że miała być ostrzeżeniem, a stała się podręcznikiem.
Dzieło wybitne, któremu jednak nie dam najwyższej oceny, bo choć doceniam fakt, że wizja świata przedstawiona została perfekcyjnie i ponadczasowo, to strona fabularna jakoś mnie nie porwała i momentami robi się z tego rozprawa o religii i moralności.
I nawet pasuje do #czytelniczebingo - SF, w którym technologia jest moralnym problemem
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto


Przeczytałem po raz pierwszy stosunkowo niedawno. Bardzo mi się podobała. Zresztą podobnie jak „Limes Inferior” Zajdla.
Widzę, że masz ciekawe bingo. Polecam dorzucić do którejś kategorii „Trylogię Husycką” Sapkowskiego (wszystkie 3 tomy), jeśli jeszcze nie znasz. Możesz użyć jako polecajka z Hejto ;)
Najlepsza rzecz jaką przeczytałem w ostatniej dekadzie
@LeniwaPanda to też, ale jakimś sposobem autorowi udało się uniknąć miejsc, rzeczy i zachowań typowych dla jego epoki, które obecnie, z uwagi na upływ czasu, wydałyby się archaiczne i raziły w oczy np. nikt nie telefonuje, albo nie przejawia typowych dla lat 60' zachowań grubiańskich/seksistowskich , co mnie raziło w którejś książce Dicka. Tak jak z filmami: oglądając Aliens Camerona od razu czuć lata 80', ale już oryginalny Alien wcale nie krzyczy 70'.
Zaloguj się aby komentować
150 + 1 = 151
Tytuł: Zmierzch bożyszcz
Autor: Nietzsche Fryderyk
Wydawnictwo: Ventigo Media
Liczba stron: 91
Ocena: 3/10
Przeczytałem, ale uczciwie: to nie była książka dla mnie.
„Zmierzch bożyszcz” to w skrócie jedna wielka krytyka wszystkiego, co Nietzsche uznaje za fałszywe autorytety: moralności chrześcijańskiej, filozofów w stylu Sokratesa, „obiektywnej prawdy”, kultu rozumu i słabości. Autor chce to wszystko rozwalić i pokazać, że Zachód czci idee, które zamiast wzmacniać człowieka — robią z niego bierną, winną i uległą istotę.
Problem w tym, że forma jest ciężka, agresywna i pełna prowokacji. To nie jest książka, która coś tłumaczy krok po kroku. Raczej zbiór tez rzucanych w twarz czytelnikowi, często bez rozwinięcia. Dużo ironii, dużo ataków, mało momentów, gdzie czułem: „okej, to do mnie trafia”.
Rozumiem, co Nietzsche chce powiedzieć i czemu ta książka jest ważna, ale czytało mi się ją źle. Nie porwała mnie, nie wciągnęła, bardziej męczyła niż inspirowała. Może dla fanów filozofii i ostrej krytyki kultury — spoko. Dla mnie: nie kliknęło.
Nie żałuję, że przeczytałem, ale drugi raz bym nie sięgnął.
#bookmeter #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
149 + 1 = 150
Tytuł: PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce
Autor: Magdalena Salik, Rafał Kosik, Michał Protasiuk, Janusz Cyran, Aleksandra Zielińska, Michał Cetnarowski, Wojciech Gunia, Radek Rak, Olga Niziołek, Justyna Hankus
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Powergraph
Format: e-book
ISBN: 9788367845380
Liczba stron: 473
Ocena: 7/10
Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji.
Szkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył bardzo irytującą główną bohaterkę, najprawdopodobniej świadomie, więc o tyle fajnie, że pokazał o tej patologii wśród nauczycieli, jakiej sam doświadczyłem podczas edukacji - że ci nie pomagają uczniom, której tej pomocy potrzebują, tylko wręcz stają przeciwko im.
Na szczęście im dalej w antologię, tym lepsze teksty.
„SPONAR” Protasiuka według mnie z wykorzystaniem motywu szkolenia modeli sztucznej inteligencji przez uczniów sugeruje, że lepsza jest nauka myślenia i samodzielnego wyciągania wniosków niż wtłaczanie wiedzy w puste głowy. Miałem tak na historii w szkole średniej - historyczka wymagała od nas nie znajomości suchych danych, a opisywania wydarzeń: co je spowodowało, jaki był ich przebieg i skutek. Bardzo dobre podejście.
„Latimeria, latimeria” z kolei między innymi pokazuje, że zachowanie kolejnego pokolenia może odbiegać od tego, co znamy. Już zresztą się tak dzieje - trudniej jest nawiązać szkolne czy uczelniane znajomości, jeśli nie ma się ze sobą kontaktu fizycznego. Brat koleżanki ze studiów miał tak, że przez lockdown swoich „kolegów” zobaczył dopiero na trzecim roku, więc byli dla siebie kompletnie obcymi ludźmi. Justyna Hankus wspomina o ćwiczeniach i zwrotach face-to-face, o smalltalku. Oczywiście zdalnie. ;') To nie jest motyw przewodni opowiadania, jednakże dało mi dużo do myślenia. Mimo że wychowałem się w świecie z internetem, do którego dostęp miałem od najmłodszych lat (mama była wtedy pasjonatką nowych technologii), to jednak internet stanowił dla mnie substytut i ciągnęło mnie do znajomości realnych. Dopiero w latach nastoletnich stał jedynym miejscem, w którym mogłem znaleźć osoby chociaż trochę podobne do mnie. Trudno sobie wyobrazić, jak to wygląda w przypadku dzieci, dla których TikTok czy Instagram to coś normalnego, a nie nowinki. I trudno je też oceniać.
W „Kodeksie Umysłu” Kosika mamy do czynienia z dość ciekawym zabiegiem - wypowiedzi sztucznej inteligencji cytującej tytułowy kodeks zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To może budzić kontrowersje, ale mnie zaintrygowała taka decyzja.
Ponadto opowiadanie przekazuje dość brutalną prawdę, że nie mamy równych szans i nigdy tak nie będzie. Bogatsi będą coraz bardziej się oddalać od biednych - jak masz pieniądze, możesz zapewnić dziecku najlepszą edukację, lepszy start w życiu et cetera, powodując, że już na początku dorosłości będzie „o wiele dalej” względem rówieśników, którzy dopiero muszą zarobić na swoje pierwsze mieszkanie.
Oczywiście bohaterowie nie mają tej pewności - dziewczyna głównego bohatera podejrzewa to, jest wręcz przekonana, że tak właśnie się dzieje, że niektórzy otrzymują lepszą edukację od innych. Tu mały spoiler, ale autor bardzo mnie zaskoczył pod koniec opowiadania.
„Portret Emilii Wierzbanowskiej” zachwycił mnie ideą wykorzystania bakterii z zaszczepionym genem bioluminescencji do oświetlania miast przyszłości. Intrygujący pomysł, bardzo mi się spodobał.
Dodatkowo przypomniał mi opowieść mamy, że przedszkolaki potrafią dopiero w przedszkolu po raz pierwszy w życiu trzymać kredki, o takiej plastelinie nawet nie wspominając. Co jest dla mnie niewyobrażalne, ponieważ odkąd pamiętam, męczyłem mamę o kupowanie różnych kredek i innych takich, chociaż do dzisiaj nie przejawiam talentu artystycznego. ; ) No ale obecne dzieciaki mają znacznie ciekawsze pokusy niż bazgranie po kartce.
„Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni otworzyło mi oczy na możliwe inne zastosowania VR, w który „zanurzamy się pełnym ciałem”. Państwo czy ktokolwiek inny mógłby wykorzystać takie doświadczenia do szkolenia i zaszczepiania odpowiedniej postawy w obywatelach na wypadek kolejnej wojny. Wszystko w ramach pozornie nieszkodliwych lekcji historii.
„Atlas chwastów” to dla mnie historia o tym, że w dorosłym życiu często zapominamy o rzeczach, które sprawiały nam przyjemność w dzieciństwie. Głównie chodzi o różne działania artystyczne, jak chociażby kolorowanki. Zajmujemy się Bardzo Poważnymi Sprawami Dla Dorosłych, nie dbając o wewnętrzne dziecko, które potrafi się cieszyć z byle czego.
„Sposób nauki” Cetnarowskiego przypomina mi trochę „Linię oporu” Dukaja, ale tylko trochę.
To kolejne opowiadanie, które dało mi do myślenia - w kontekście opinii o powieściowym „Łowcy androidów” piszę głównie o ludziach, którzy w odróżnieniu od androidów są w stanie odczuwać empatię, ale często zdarzają się osobniki, które jej nie okazują. Cetnarowski zasugerował, że jakby istniały w pełni doświadczalne symulacje, to moglibyśmy w ten sposób uczyć ludzi empatii właśnie. Pokazać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na coś, bita czy nawet gwałcona – spektrum jest ogromne i myślę, że jakby coś takiego było możliwe, to dobrze byłoby od czasu do czasu wczuć się w sytuację zupełnie innej osoby, żeby poznać jej perspektywę i odczucia.
Myślę, że Magdalena Salik w opowiadaniu „Lenno wieczyste” chciała pokazać pewne patologie panujące w polskim (chociaż pewnie nie tylko u nas) świecie naukowym. Że mogą istnieć profesorowie, którzy będą utrudniać rozwój swoich podopiecznych z obawy, że ci mogliby ich kiedyś przewyższyć talentem, dorobkiem naukowym, sławą czy czymkolwiek. Spotkałem się z czymś podobnym na jednej akademii muzycznej: pani profesor miała konflikt z panem profesorem i podczas egzaminów z grania utworów zawsze gorzej oceniała jego podopiecznych. Nie była to jakaś drastyczna różnica, ale gdy inni egzaminatorzy przykładowo dawali piątki, to ona oceniała wykonania na cztery z plusem, przez co ocena końcowa nie mogła wynosić pięć. A to utrudniało chociażby zdobycie stypendium.
Najlepsze na koniec. Chciałbym umieć znaleźć słowa odpowiednie do opisania „Lectio Divina” Janusza Cyrana. Ten tekst trzeba po prostu przeczytać. ; )
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantastyka #sciencefiction

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Prószyński i S-ka wznawia następny element Świata Dysku. "Piramidy" Terry'ego Pratchetta ukażą się 5 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 416 stron, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Djelibeybi – starożytne królestwo w dolinie rzeki… Teppic – powracający z dalekiego Ankh-Morpork, by zasiąść na tronie… Dios – najwyższy kapłan… I piramidy.
Najlepsza książka Pratchetta od czasu poprzedniej. A w niej: dlaczego matematyka rozwija się w krajach gorących, co robią piramidy oprócz ostrzenia żyletek, co rabują piraci, co myślą umarli, dlaczego żółwie nienawidzą filozofii, a kozy – religii.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #proszynski #fantasy #terrypratchett #pratchett #swiatdysku

Zaloguj się aby komentować
Uzupełnienie biblioteczki ( ͡º ͜ʖ͡º) #czytajzhejto #scifi #fantastyka #chwalesie #ksiazki #mag #ucztawyobrazni #gamedec

Zaloguj się aby komentować
145 + 1 = 146
Tytuł: Dżuma
Autor: Albert Camus
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: PIW
Format: e-book
Liczba stron: 294
Ocena: 8/10
Wracam do Oranu (od którego zaczynałem ten rok w Hurysce) i do lektury sprzed ponad 20 lat, żeby sprawdzić jak wypadnie tym razem, już w przypadku dorosłego (podobno) czytelnika, które miał szansę obserwować jedną pełnoskalową pandemię na własne oczy 5-6 lat temu.
To jest kronika miasta i jednocześnie kronika jednostek, które nagle zostają wrzucone w "nowy porządek" (a może chaos) - taki, w którym nie da się już żyć na autopilocie. Narrator od początku uprzedza, że nie będzie tu legendy o herosach, tylko zapis tego, jak na prawdę wygląda życie ludzi, gdy świat przestaje udawać przewidywalny. Narrator zbiera dla nas świadectwa, notatki, zwierzenia - bo sam jest "wmieszany" w to, co nam opisuje, choć na początku jeszcze o tym nie wiemy.
Oran jest banalny, wygodny w swojej rutynie i prostocie. To miasto nawyków, które uspokajają swoim rytmem. I właśnie dlatego pierwszy znak przychodzi jak dysonans: szczury. Martwe, wyłażące z kubłów, żerujące na śmieciach - coś, co miało „nie istnieć”, a jednak zalega na schodach i ulicach. Z początku jest w tym więcej irytacji niż strachu. Bo jeśli uznasz, że to tylko delikatny odbieg od rutyny - to przecież nic się nie stanie, prawda?
Kiedy choroba zostaje nazwana w końcu po imieniu, miasto zaczyna się zamykać: bramy, ograniczenia, kolejki, braki w sklepach. Ale sedno Camusa jest gdzie indziej: dżuma w tej książce jest abstrakcją, która miażdży rutynę jednostki, jeśli chce żyć tak, jakby nic się nie stało. Każdy z głównych bohaterów reprezentuje zgoła odmienne podejście, które uznaje za jedyne słuszne, a argumenty innych traktuje bardziej jako ciekawostkę, niż realną alternatywę.
Świat może być absurdalny i okrutny, ale człowiek nie jest zwolniony, z tego powodu, z decyzji. U Camusa godność nie polega na tym, że wygrywasz z dżumą. Polega na tym, że nie klękasz przed nią - stajesz do walki, wybierasz działanie, solidarność i uczciwość nawet wtedy, gdy nie masz gwarancji sensu swoich poczynań ani tym bardziej nagrody za taką postawę.
Świetna wizja apokalipsy w małej skali i to apokalipsy, która nie przychodzi nagle, przeradza się w nią z czasem. Zaczyna się jako obrzydzenie, zdziwienie, trochę śmiechu, trochę wstrętu. Szczury wyskakują z piwnic, wiją się na chodnikach, leżą martwe pod drzwiami. Ktoś zaczyna zamiatać. Ktoś przeklina. Ktoś żartuje, że "natura robi porządki". I w tej zwyczajności jest pierwsza wielka myśl książki: katastrofa długo wygląda jak usterka w codziennym planie. Dopóki nie nazwiesz jej po imieniu, możesz udawać, że nic nie wymaga zmiany i nic specjalnego się nie dzieje.
Dla mnie główna różnica w czytaniu tej książki po 20 latach, jest taka, że wtedy czytałem o ideach i zbiorowości. Teraz czytałem o mechanice psychiki i roli jednostki. "Dżuma" nie daje happy endu w stylu: a po apokalipsie wróciliśmy do normy. Bo ta książka jest o tym, że norma jest krucha i nie trzeba wiele, by ją zburzyć.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 16/128
Postanowiłem powalczyć z #czytelniczebingo i spróbować je ukończyć w styczniu, zobaczymy czy się uda
Tym razem pole 14 - Książka starsza od ciebie (16/25)
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
144 + 1 = 145
Tytuł: Rzym. Miasto nad miastami
Autor: Piotr Kępiński
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Wielka Litera
Format: e-book
Liczba stron: 301
Ocena: 7/10
Lekka książka, w których autor, mieszkaniec Rzymu, opowiada o mieście w oparciu o swoje doświadczenia. Niewiele tu porad, gdzie co zjeść, ale są i takie, a autor głównie pisze jakie miejsca warto odwiedzić, zobaczyć poza tymi z turystycznego top 10. Jest też sporo opowieści z codziennego życia miasta.
#ksiazki #czytajzhejto #rzym #wlochy
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
143 + 1 = 144
Tytuł: Kwiaty dla Algernona
Autor: Daniel Keyes
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: e-book
Liczba stron: 298
Ocena: 9/10
Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875015/kwiaty-dla-algernona
Inteligencja i wykształcenie niewzbogacone ludzkimi uczuciami nie mają żadnego znaczenia.
To jedna z tych niepozornych książek, które widzi się, że inni czytają, a zdecydowanie za mało się o nich słyszy. A przy okazji jest to klasyka science fiction — pierwsze wydanie pochodzi z 1966 roku.
Charlie Gordon jest upośledzonym umysłowo mężczyzną po trzydziestce. Został porzucony przez rodzinę. Jego codzienność to praca w piekarni, gdzie zamiata podłogi i dostarcza zamówienia. Uczęszcza do szkoły — bardzo zależy mu na tym, by nauczyć się pisać i czytać. Jego nauczycielka zachęca go do wzięcia udziału w eksperymencie doktorów Straussa i Nemura, którzy chcą wykonać na nim operację mającą zwiększyć jego IQ.
Operacja się udaje, i Charlie staje się inteligentniejszy. Odkrywa przy tym jednak niewygodną prawdę o sobie i świecie, o swojej przeszłości i tym, jak naprawdę do tej pory postrzegali go ludzie.
Powieść ta ma formę pamiętnika, dzięki czemu znajdujemy się w centrum wydarzeń i jeszcze silniej empatyzujemy z Charliem. Śledzimy jego rozwój z każdą przewróconą stroną. Czujemy jego dylematy moralne, wątpliwości, frustracje. Jest to naprawdę fenomenalna książka, napisana lekko i przemyślanie.
Prywatny licznik (od początku roku): 5/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo



Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Zysk i S-ka przedstawia odświeżoną wersję zbioru opowiadań z Siedmiu Królestw. "Rycerz Siedmiu Królestw" George'a R.R. Martina w sprzedaży od 3 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 412 stron, w cenie detalicznej 74,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Wyjątkowe wydanie klasycznych opowieści, w którym kilkadziesiąt znakomitych ilustracji ożywia świat Westeros i wydarzenia sprzed niemal stu lat przed początkiem Gry o tron
Pojedynki, intrygi i złamane przysięgi – oto codzienność Duncana Wysokiego, młodego giermka, zwanego Dunkiem, który po śmierci swojego pana wyrusza w świat, by zdobyć imię, sławę i zaszczyty. Los stawia na jego drodze chłopca o przydomku Jajo – przyszłego króla Aegona V Targaryena – i razem trafiają w sam środek burzliwych wydarzeń w Westeros.
Dunk, wierny ideałom rycerskiego honoru, wikła się w spór między ser Eustace’em Osgreyem a nieustępliwą lady Webber z Zimnej Fosy, a później dociera na wystawny ślub w Białych Murach, gdzie przywdziewa zbroję tajemniczego Szubienicznego Rycerza. Nie przeczuwa jednak, że za turniejowym blaskiem kryje się spisek, który może zakończyć się rozlewem krwi...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #georgerrmartin #piesnloduiognia #asoiaf

Zaloguj się aby komentować
141 + 1 = 142
Tytuł: Daliśmy radę, chłopaku. Wspomnienia
Autor: Anthony Hopkins
Kategoria: memoir
Wydawnictwo: Marginesy
Format: książka papierowa
Liczba stron: 336
Ocena: 5/10
Prywatny licznik: 7/48
Anthony Hopkins mógłby napisać dobrą autobiografię, bo pamięć ma bardzo dobrą, a życie miał pełne wielu dobrych i złych momentów. Zamiast tego dostaliśmy przeciętną książkę ze wspomnieniami.
Hopkins pisze o swoim życiu oszczędnie, tylko tyle aby nakreślić kontekst i nie wchodzi w zbytnie szczegóły. Skupia się przede wszystkim na początkach kariery i alkoholizmie. Hopkins napomina jedynie o swoim pierwszym małżeństwie. O swojej córce, którą zostawił, pisze odrobinę więcej. Drugiemu małżeństwu nie poświęca wiele uwagi. O tym, że swoją drugą żonę zdradzał wielokrotnie, wspomina w jednym zdaniu i przechodzi nad tym do porządku dziennego. O Stelli (aktualnej żonie) pisze już więcej, wspomina o tym jak się spotkali... a to już coś xD
Więcej jest tutaj o grze w teatrze, niż o filmach. Z wspomnień wychodzi, że Hopkins miał relację "trochę cię kocham, a trochę nienawidzę" z teatrem. Wiele ról filmowych nawet nie jest wspomniana. Jedynie kreacje oskarowe zostały bardziej opisane, szczególnie wcielenie się w Hannibala Lectera.
W książce widać bardzo wielką miłość aktora do poezji i Szekspira. Na końcu książki jest wybór ulubionych wierszy autora.
Jak ktoś jest fanem aktora, to polecam. Reszta może sobie podarować.
#czytelniczebingo 6/25 - Biografia / Autobiografia / Memoir
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach


Zaloguj się aby komentować
140 + 1 = 141
Tytuł: Wykucie Miecza Mroków
Autor: Tracy Hickman, Margaret Weis
Kategoria: fantasy, science fiction
Format: książka papierowa
Liczba stron: 347
Ocena: 5/10
Czasem tak mam, że chwytam coś z papierowej kupki wstydu. Tym razem miałam ochotę na szybkie fantasy, ale książka była przeciętna cały czas i z dwóch tygodni zrobiły się dwa miesiące czytania.
Opis skopiowany: W królestwie Merilon magia jest życiem. Joram, który urodził się bez magicznych zdolności i któremu odmówiono należnych z urodzenia praw, został oddany śmierci. Wyrósł jednak na dzielnego mężczyznę, pokrywając brak wewnętrznej magii nieustanną czujnością oraz zręcznością doskonaloną w walce.
Zmuszony do zabójstwa w obronie własnej Joram nie może dłużej ukrywać sekretu przed ziomkami: nie ma w sobie ani magii, ani Życia. Uciekając na Bezdroża, Joram przyłącza się do wyjętych spod prawa Technologów, którzy praktykują od dawna zakazane nauki. Tam ma pokonać uzurpatora Blachlocha i wykuć potężny, absorbujący magię Miecz Mroków, by później jako jego władca, powrócić do królestwa Merilon i zemścić się na tych, którzy pozbawili go jego dziedzictwa.
Moja ocena? Szkoda czasu, ale dobrnęłam do połowy i żal było odpuścić. Bohaterowie nie są barwnie zarysowani, w samym świecie łatwo się odnaleźć, ale też nie jest jakoś opisany tak, że chcesz cały czas poznać coś więcej. Kolejnych części trylogii nie zamierzam tykać.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
139 + 1 = 140
Tytuł: Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?
Autor: Philip K. Dick
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: REBIS
Format: audiobook
Ocena: 9/10
Czas trwania: 6h 43m
Czytali: Robert Więckiewicz, Andrzej Chyra, Anna Dereszowska, Łukasz Simlat, Katarzyna Warnke, Magda Popławska i inni
Czytałem kiedyś książkę, oglądałem film, a do zapoznania się z wersją audio zachęcił mnie wpis @adsozmelku
https://www.hejto.pl/wpis/24-1-25-tytul-blade-runner-czy-androidy-marza-o-elektrycznych-owcach-autor-phili
Dystopijna wizja przyszłości. Korporacja Rosen wypuszcza nowy model androidów, które są tak doskonałe, że według najnowszych testów od ludzi odróżnia je już tylko brak empatii. Zawodowy łowca androidów - Rick Deckard dostaje zadanie wyeliminowania grupy zbuntowanych replikantów.
“Czy Androidy marzą o elektrycznych owcach?” nie jest przeciętnym sci-fi, tylko wybitnym thrillerem psychologicznym, w którym autor buduje mroczną i paranoiczną atmosferę, a poczucie rzeczywistości systematycznie się rozpada. Jeden z największych klasyków Philipa K. Dicka, ikona popkultury i źródło inspiracji dla całych pokoleń twórców - w tym dla Williama Gibsona do napisania “Neuromancera”, w pewnym sensie to więc duchowy dziadek cyberpunka.
Audycja przygotowana została rewelacyjnie: monotonna narracja Więckiewicza, świetna gra aktorska w dialogach i jazzowa oprawa muzyczna Pink Freud znakomicie uzupełniają mroczną atmosferę noir.
#czytelniczebingo - książka, która została zekranizowana
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto


@saradonin_redux Stare czasy - przeczytałem niedługo po tym, jak "Łowcę Androidów" obejrzałem na VHS i pamiętam, że bardzo mi się to podobało - no ale z tego co zapamiętałem:
książka była straszliwie krótka - to raczej nowela, a nie powieść
film był jednak lepszy niż pierwowzór literacki - po prostu, z genialnego, ale nie do końca (moim zdaniem i w mojej opinii (-;) rozwiniętego pomysłu, w filmie powstało wręcz całe uniwersum tamtego świata.
...tera czekam na serial - to może będzie prawdziwa post-apokalipsa i artystyczny koniec tego uniwersum (coś w podobie, jak np. odjebali z Alien: Earth)
@Xavy mam taką hipotezę, że książki Dicka są krótkie, gdyż ma on niezwykle błyskotliwe pomysły, ale słaby warsztat literacki. W tym przypadku akurat trudno mi się czepiać, ale w przypadku Trzech stygmatów Palmera Eldritcha czy Człowieka z Wysokiego Zamku wydało mi się to ewidentne. Natomiast przyznam, że słuchowisko wydobyło z wielu scen to co najlepsze (np. spotkanie z Lubą Luft i ciąg dalszy na komisariacie).
Zaloguj się aby komentować
138 + 1 = 139
Tytuł: Wampir
Autor: Wojciech Chmielarz
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Marginesy
Format: audiobook
Liczba stron: 316
Ocena: 5/10
Chciałem przeczytać "Zombie", które ostatnio wróciło na półki w księgarniach, ale okazało się, że to 2 tom serii, więc trzeba zacząć od 1.
Razem z prywatnym detektywem Dawidem Wolskim trafiamy do Gliwic, gdzie spróbujemy rozwiązać zagadkę samobójczej śmierci Mateusza i kilka innych pomniejszych spraw, które trafiły na biurko Dawida. Niestety nasz bohater, prowadząc śledztwa, wpląta się w kilka spraw, które nabiją mu na głowie niejednego guza. Okaże się, że miasto kryje drobne tajemnice, a kolejne poznane osoby rzucą odrobinę światła lub mroku na całą sprawę.
Trochę jest to typowy Chmielarz, książka bez fajerwerków, ale bardzo płynna, która właściwie czyta/słucha się sama. Nie ma tu przesadnych dłużyzn, a autor wie, kiedy podkręcić tempo i jak je dawkować, żeby utrzymać uwagę czytelnika.
Ale to tyle z plusów właściwie, bo cała reszta jest już mniej angażująca - główny bohater, to taka trochę ciapa, która w kilku momentach służy za worek bokserski, a raz nawet stoi nad grobem i to dosłownie. Historia jego przeszłości i tego, czemu jest detektywem nie porywa, choć z lekkim twistem dało się to fajnie wyprostować, ale autor chyba nie chciał, no trudno. Wyjaśnienie zagadki i to jak tropy się łączą, wiemy/domyślamy się dość szybko.
Natomiast to jest dobra książka do wciągnięcia na spacerze, w trakcie jazdy autem, czy komunikacją, bo nie ma tu wątków, których trzeba słuchać ze 100% zaangażowaniem i tropów, które łatwo przegapić. Bawiłem się przy niej nieźle i polecam, jeśli nie masz ogromnych wymagań co do kryminału.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 15/128
#czytelniczebingo 18 - Pierwszy tom serii
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Dolnośląskie prezentuje wznowienie numer pięćdziesiąt pięć. "Miłość aż po grób" Agathy Christie ukaże się 11 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 224 strony, w cenie detalicznej 49,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Miłość u jednych powoduje przyśpieszone bicie serca, a u innych sprawia, że serce zamiera.
Agatha Christie odsłania mroczną stronę uczuć. Zauroczenia prowadzące do zguby. Ryzykowne sercowe gierki. Śmiertelnie niebezpieczne romanse.
Gdy namiętność przejmuje kontrolę, nierzadko traci się rozsądek, a wówczas może się zrobić naprawdę groźnie…
Śladem skandalicznych romansów i zbrodni z miłości ruszają Herkules Poirot, panna Marple, Tommy i Tuppence oraz inni wielbiciele intryg kryminalnych. Odrzucając fałszywe tropy i nie dając się zwieść pozorom, rozwiązują zagadki, w których czułe słówka dały początek tragedii.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #dolnoslaskie #kryminal #agathachristie

Zaloguj się aby komentować
136 + 1 = 137
Tytuł: Kłamca 3. Ochłap sztandaru
Autor: Jakub Ćwiek
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: SQN
Format: audiobook
ISBN: 9788381293693
Liczba stron: 302
Ocena: 6/10
No to rozdziewiczam się z tagiem i licznikiem.
Co do książki... Raczej nie będę tutaj pisał nie wiadomo jak wielkich recenzji, także choć kilka słów:
Jako że poprzednie książki czytałem nie udzielając się tutaj, to słowem wyjaśnienia:
Kłamca to cykl o Lokim, TYM nordyckim bogu, który ze względu na różne przejścia zaczyna pracować dla aniołów pod nieobecność boga. Jest dla nich specem od brudnej roboty, choć w tym tomie historia wędruje już dalej. Wcześniejsze tomy jakoś bardziej się podobały, może dlatego że były to kilka opowiadań w jednym tomie, a tutaj po raz pierwszy ciągłość historii, choć w wielu miejscach i z wieloma bohaterami w większości znanymi z poprzednich książek.
Wychodzi jeden wielki miszmasz wszystkiego, który mi średnio przypasował, no ale jakaś ciągłość zdarzeń jest zachowana.
Oficjalny opis książki:
"Lucyfer daje znak swoim zastępom i wszystko wskazuje na to, że scenariusz ostatecznej bitwy będzie znacząco różnił się od tego, który nakreślił św. Jan. w swoim objawieniu.
Recepta na wyrównanie szans jest jedna – odstrzelić Antychrysta zanim dorośnie. Dla Lokiego, pierwszego cyngla skrzydlatych, taka misja to małe piwo. Przykład starego dobrego króla Heroda nie odszedł przecież w zapomnienie.
Tyle że za sprawą elfów Antychryst zniknął, a w łóżeczku leży pokraczny odmieniec."
Polecam/Nie polecam: Raczej polecam jak się czyta serię od początku.
Licznik prywatny: 1/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować